Rozmowy z drzewami - Weronika Dąbrowska - ebook + książka

Rozmowy z drzewami ebook

Weronika Dąbrowska

4,8

Opis

"Rozmowy z drzewami" to przewodnik napisany na podstawie warsztatów, polegających na empirycznym doświadczalnym rozmawianiu z przedstawicielami różnych gatunków Drzew. Uznaliśmy Drzewa za równoległą do ludzkiej duchową cywilizację ziemską i praktykujemy na warsztatach kontakt z jej przedstawicielami. Okazuje się, że fakt uznania jej za nieświadomą był błędem ludzkości. Kontakt taki, wymaga uruchomienia w człowieku jego naturalnych umiejętności jasnowidzenia, jasnowiedzenia, jasnoczucia. Zwiększa się spektrum odczuwania uczuć i emocji na wyższych poziomach percepcji.  Otwierają się nowe możliwości percepcji. Wiedza drzew jest pradawna, jako że to cywilizacja nieludzka, obserwująca ludzką od wielu wieków, połączona z nią w systemie symbiotycznego oddechu. Dzięki Drzewom, człowiek może ponowić swój czysty kontakt ze Źródłem istnienia, z własną duszą, poza autorytetami i materialnymi zapisami ludzkiej wiedzy. Uruchamia się też w człowieku wyobraźnia i naturalna kreatywność, ponad ludzkimi stereotypami i rolami społecznymi. Następne tomy książki to "Wiedza Drzew" gdzie autorka opisuje przykłady przekazów płynących od cywilizacji Drzew oraz "Leksykon Sylwoterapii" gdzie opisane zostały specyficzne umiejętności różnych gatunków Drzew, przydatne w uzdrawianiu ludzi i ziemskiej rzeczywistości.

 

Zapraszam do czytania.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 162

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,8 (9 ocen)
8
0
1
0
0

Popularność




Weronika Dąbrowska

Rozmowy z drzewami

Poradnik

© Copyright by Weronika Dąbrowska

Projekt okładki: Weronika Dąbrowska

ISBN 978-83-66034-02-0

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie I 2018

Konwersja

Otwórz serce 

Otwórz odczuwanie 

Otwórz zrozumienie

Odłóż na bok powody 

I niech świeci Słońce 

ukryte wewnątrz Ciebie. 

Odkryj Starą Pamięć 

ukrytą w głębi Ziemi, 

w roślinach, 

w głębi wody, 

w głębi ognia 

Wewnętrzny 

Ogień Serca. 

To jest ten Czas 

To jest Ta pora 

Otwórz Serce i Pamięć

na duchowe uzdrowienie

na gojącą wszystko miłość 

na kwitnące drzewo 

Życie trwa 

By odkryć Boga 

mamy nauczyć się być ludźmi,

o bijących mocno sercach

tłumaczenie pieśni ceremonialnej 
z Amazonii – Weronika Dąbrowska

Wstęp

Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miło­wał swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych”.

[Mk 12, 29-31] 
Przykazanie miłości, które przekazał nam Jezus

Gdy rozumiemy, że Twórca jest bezmierną inteligencją Kosmosu, istniejącą poza naszą świadomością to sza­cunek dla istnienia Stwórcy we wszystkich jego prze­jawach pozwala nam szanować siebie i każdą komórkę w sobie.

Miłość według drzew to siła Wszechświata, która uzdrawia wszystko poprzez przepływ informacji mię­dzy istotami. Pozwalanie, by ta siła przepływała przez nas, przez wszystko wokół nas, przez każdą komórkę i przez każdą gwiazdę, przez każde drzewo i przez każdy kamień, pozwala i nam rozwijać się twórczo ku spokojnej radości istnienia.

Nasi przodkowe to wiedzieli. My o tym też wiemy, gdy przychodzimy na świat.

We wszystkich istotach Ziemi są cząstki boskiej świadomości i myśli twórczej. Są one w ludziach, rośli­nach, zwierzętach, wietrze, ogniu, wodzie i kamieniach, w gwiazdach i planetach, w każdym robaczku i w każ­dej bakterii.

Można podzielić świat na dzieła boskie i ludzkie. Boskie są genialne i zachwycające. Ludzkie dzieła są różne, czasem zachwycają geniuszem, a czasem za­dziwiają ignorancją. Ludzie popełniają błędy, cierpią, chorują. Przyroda zmienia się cały czas, lecz ponad przepływem czasu jest jednak idealnym, genialnie za­projektowanym systemem samoodnawiającym siebie.

Puszcze i oceany na Ziemi istniały, zanim zaistnieli ludzie. Drzewa istniały zanim zaistnieli ludzie. Są czę­ścią boskiej kreacji, pełne mocy i zachwycające. Nie ma w nich ludzkiej arogancji. Są bezmiernie pokorne i trwające w ciągłym zachwycie.

Widzę bezmierną miłości Stwórcy przepływającą przez istoty wszechświata, które zostały przezeń stwo­rzone. Widzę, jak przemawia przez każdą połączoną z nim istotę geniusz.

Byłam bezmiernie szczęśliwym człowiekiem ile­kroć mogłam dotykać drzew, przytulać się do ziemi, wąchać kwiaty, spacerować po lasach i górach, ilekroć czułam wiatr, widziałam nad głową niebo, a pod sto­pami czułam ciepło leśnych łąk, ilekroć miałam okazję wsłuchać się w szum rzeki i oglądać wschód słońca.

Chciałam, by stan taki trwał bez granic, dlatego wybrałam sobie wolny zawód – zostałam architektem. Myślałam, że będę mogła pracować dla dobra ludzi i przyrody. Marzyłam, by łączyć ludzi z naturą, budo­wać szczęśliwe miejsca, „Miasta-Ogrody”, harmonię natury, która łączy ludzi, zwierzęta i rośliny. Marzyły mi się Ogrody Edenu zamiast betonowych miast.

Idea „Miasta-Ogrodu”, która była bardzo żywa na mojej uczelni, Wydziale Architektury Politech­niki Warszawskiej. Udział w zajęciach z urbanistyki utwierdzał mnie w przekonaniu, że to dobra droga. Zrobiłam zatem dodatkową specjalizację z projekto­wania ogrodów, by moja wiedza była zgodna z odczu­ciami serca. Połączenie idei z materią było wyzwaniem i ekscytacją. Zaraz po studiach zaczęłam projektować ogrody…

Przyszedł jednak czas, gdy wszystkie moje marze­nia legły w gruzach. Z każdym rokiem coraz większą władzę nad rzeczywistością zaczynali mieć ludzie, którzy nie widzieli połączenia materii z energią, idei z jej realizacją. Działali przede wszystkim dla osobi­stego zysku, a nie wspólnego dobra wszystkich istot.

Spotkałam ludzi, którym chęć zysku odebrała serca i rozum.

Spotkałam ludzi, którzy nie widzieli konsekwencji swojego działania.

Spotkałam ludzi, którzy nie widzieli ludzi w innych ludziach.

Spotkałam ludzi, którzy nie widzieli boskiej har­monii w naturze.

Spotkałam ludzi, którzy dla pieniędzy, władzy i wy­gody stali się robotami, zapominając o byciu ludźmi.

Spotkałam ludzi, którzy zapomnieli o tym, o czym mówił Jezus, o pierwszym przykazaniu miłości. Za­pomnieli o tym kim są, po co są. Zapomnieli o tym, że jest Źródło istnienia.

Zobaczyłam ich dzieła: martwe betonowe miasta i wycięte drzewa, zapracowanych smutnych ludzi, wy­lęknione zabijane zwierzęta.

Spotkałam też ludzi aniołów, ludzi o czułych ser­cach, ludzi widzących piękno natury, ludzi słyszących muzykę strumieni i słowa miłości w szumie liści, lu­dzi rozumiejących ptaki i drzewa, ludzi słuchających mowy kamieni i rzek.

Spotkałam artystów życia.

Spotkałam ludzi, którzy opatrywali rany duszy tym, którzy zapomnieli…

Spotkałam ludzi, którzy z miłości do drzew – bliź­nich istot, przywiązywali się do nich, gdy ci pierwsi przygotowywali wielkie maszyny, by odebrać im ży­cie.

Spotkałam ludzi, którzy byli gotowi oddać swoje młode życie, by uratować stare drzewa przed wycinką.

Spotkałam też takich myśliwych i leśników, urzęd­ników i projektantów, którzy zaczęli sobie przypomi­nać, kim są i po co są… Otwierali oczy i… przykro im było, gdy zobaczyli, co wcześniej robili, odbierając piękno istnienia boskim dziełom.

Anioły drzemią w nas, w ludziach. Nadszedł już czas je obudzić.

Przypomnijmy sobie, kim jesteśmy, skąd przycho­dzimy i dokąd zmierzamy. Przypomnijmy sobie dla nas i dla dobra wszystkich istot.

Dostaliśmy jako Ziemianie, przedziwny dar od Boga, Braci Ziemian – drzewa. Tych naszych braci, którzy nie oderwali się nigdy od kontaktu ze Źródłem istnienia i Matki Ziemi.

Sami są tym kontaktem jako duchowa cywilizacja, której celem istnienia jest bycie połączonymi. Przez dojrzałe drzewa, jak przez światłowody, przepływa boska świadomość i cała wiedza.

Możemy z niej korzystać ilekroć otworzymy na nią serca.

I tak to jest zaprojektowane przez boskie Źródło, że nie da się inaczej z tymi braćmi rozmawiać niż otworzywszy w sobie nasz podstawowy organ ener­getyczny – serce, a z nim wszelkie umiejętności wła­ściwe ludzkim ciałom.

Bracia drzewa pomagają nam wrócić do początku, byśmy uzyskali wiedzę o tym, skąd pochodzimy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Powrót do natury i jej naturalnych praw jest ko­niecznością, jeśli ludzie chcą przetrwać jako żywe istoty. O tym mówią drzewa, wiatr, woda, ogień, o tym mówi Ziemia.

We współczesnym świecie naturalne prawa rzą­dzące rozwojem istoty ludzkiej i ludzkich społeczności zostały zapomniane. Wiele pokoleń ludzi wychowy­wało się przez stulecia w zmienionym przez ludzi śro­dowisku, dopasowując się do niego. Utraciły jednak pamięć tego, jak wyglądało ono pierwotnie. W każdym pokoleniu pamięć o związku ze Źródłem istnienia za­nikała coraz bardziej. Ale stare drzewa pamiętają.

W tej książce prawa podstawowe, przypominane nam przez różne drzewa, zostały zebrane i spisane. Najistotniejszym przesłaniem książki jest jednak wiedza o tym, że z drzewami można się porozumieć. Z wiedzy, która przez nie płynie, spisany został jej niewielki fragment, ale dzięki samej świadomości, że można z nimi rozmawiać, każdy może mieć dostęp do całego spektrum informacji, które przez nie prze­pływają.

Dar uświadomiony staje się darem uruchomio­nym.

Rozpakowując ten dar od Źródła istnienia, mamy wybór: zachwycić się nim lub go porzucić.

Gdy zapytałam swojej duszy, co jest dla niej naj­większą przyjemnością istnienia, odpowiedziała mi, że jest to zanurzenie się w rytmie przyrody, kontakt z drzewami, kwiatami, wiatrem i wodą, poczucie jed­ności ze wszystkim, odczuwanie połączenia. Istnieje pojęcie „growingu”, które dla mnie znaczy tyle, co zmiennokształtność, zanurzanie się w wielu wersjach siebie. Siebie jako wiatru, wody, jeziora, drzewa, stru­mienia, zwierzęcia, człowieka. Świadome istnienie poza ograniczeniami materii ziemskiej oraz świadomy powrót do siebie w ludzkiej wersji.

Ta książka miała zostać napisana prosto z serca, bez wzorowania się na żadnych znanych mi książkach. Pisząc, czuję jak przepływa przeze mnie wiedza pra­dawna, którą powoli uruchamiam w sobie, by się nią dzielić. Przepływa ona przez wszystkich uczestników warsztatów, które prowadzę. Wystarczy ją uruchomić, czyli tak jakby nacisnąć przycisk w sobie z napisem

– START.

Strumień wiedzy i świadomości płynie przez wszyst­kie dojrzałe drzewa. Zobaczyłam je jako strumienie światła połączone z sercem Ziemi i Centralnym Punk-tem Kosmosu-Źródłem z którego wszystko pochodzi.

Zasiane ziarno drzewa jest iskierką, która rozwija­jąc się, na pewnym etapie dojrzałości łączy świado­mość Ziemi i Nieba nicią światła mknącą w kosmos.

Ludzie są połączeni z drzewami oddechem. Gdy człowiek wydycha, drzewo wdycha. W kontakcie czło­wieka z drzewem energia życia krąży w obu istotach. I tak samo jest ze świadomością. W bliskości z drzewem świadomość człowieka płynie jak oddech. Wraca pra­widłowy przepływ wiedzy. Drzewa tworzą stan eduka­cji, a nie nauki. Edukacji, czyli uruchomienia w istocie ludzkiej naturalnych zdolności, naturalnego geniuszu. Nauka koncentruje się na przyswajaniu cudzej wiedzy.

Kontakt z istotami o innym niż ludzki systemie zmysłów daje duży dystans do własnego istnienia. Zmienia i poszerza percepcję zmysłów. Pozwala na zadawanie właściwych pytań.

Z drzewami można rozmawiać o wszystkim. Na każdy ludzki problem mogą one spojrzeć ze swojej strony. Są to takie same istoty jak ludzie, tylko ist­niejące w innych ciałach fizycznych, podejmujące na Ziemi inne zadania.

Drzewa mówią, że ludzie to drzewa, które ode­rwały się od Ziemi i podjęły się zaznawania przygód. Istoty w ciałach ludzkich miały się przemieszczać i opowiadać drzewom o swoich doświadczeniach.

Drzewa miały zbierać ich wiedzę oraz oczyszczać ludzi z ich doświadczeń, które poprzez ich rdzeń były przesyłane do środka Ziemi. Według słowiańskiej tra­dycji, korzenie wielkich starych drzew sięgają piekła, a czubki sięgają nieba.

Wszystkie istoty Ziemi mają dostęp do wielkiej biblioteki wszechświata, gdyż wiedza płynie przez Słońce, poprzez serce istoty aż do środka Ziemi. Taka symbioza istot została zaprojektowana przez Źródło istnienia – połączenie oddechem tych, które zaznają odłączenia, czyli ludzi i tych, które trwają w połącze­niu, czyli drzew.

Celem tej książki nie jest spisanie wszystkich prze­kazów od drzew, bo może być ich bezmierna liczba, ale pokazanie ludziom, że komunikacja z przyrodą jest nie tylko łatwa, ale i bardzo ciekawa. Otwiera się przez nie nowa wersja precyzyjnego Internetu, gdzie można podłączyć się do każdego filmu świata, każdej historii, która się wydarzyła. Można też czerpać przez drzewa wiedzę o przyszłości, przeszłości i wszelkich możli­wościach uruchamiania osobistej mocy.

W językach słowiańskich słowo drzewo i zdro­wie ma ten sam źródłosłów. Znaczy on – to, co jest pradawne, prawidłowe, takie jak było na początku. Drzewa zatem to pradawni przodkowie, uzdrowiciele, ci, którzy są tacy, jak byli kiedyś.

Jak to się zaczęło?

Był rok 2011. Prowadziłam własną małą firmę archi­tektoniczną. Byłam ufną kobietą. Tak ufną, że gdy ktoś się do mnie uśmiechał to odpowiadałam uśmiechem. Nie umiałam dbać o swoje interesy. Gdy ktoś potrze­bował pomocy – pomagałam. Praca dla zysku nie była moją mocną stroną.

Deweloper nie zapłacił mi za projekt osiedla. Rok pracy dla niego stworzył długi zamiast dochodu. Za­dbał o swoją niewypłacalność, bym nie mogła od niego odzyskać pieniędzy.

Robiłam projekt oddziałów szpitalnych. Tym razem zamawiający nie chcieli zapłacić i by to uzyskać oskar­żyli moją firmę o nieoddanie projektu. Mimo proto­kołu odbioru, projektu leżącego na stole dyrektora i świadków – ku mojemu zdziwieniu proces przegra­łam. Powodem był kruczek prawny – protokół odbioru podpisał zastępca dyrektora, a nie osobiście dyrektor. Zasądzono mi 100 tysięcy złotych polskich odszkodo­wania dla tego, kto mi nie zapłacił.

Byłam w szoku. Wszystkie komórki w moim ciele były w szoku. Nie rozumiałam, że to możliwe. Do tej chwili wierzyłam w prawo, sprawiedliwość ludzką i opiekę Boską. Zanim proces wygrałam minęły dwa lata. Nie czułam wtedy siebie. To były lata ciągłej pracy ponad siły, spłacania kredytów, niewoli wobec banków.

Teraz już wiem, że to wszystko było dla mnie ważne, bym się nie zagubiła na własnej drodze ży­cia. Poszłam wtedy po poradę do kobiety wiedzącej, uzdrowicielki – Olgi Milajewej.

Powiedziała mi, że to wszystko minie, że po pro­stu zboczyłam ze swojej drogi życia. Powiedziała też, że służba dla ludzi, którym zależy tylko na pie­niądzach, na czerpaniu energii bez przetwarzania jej w dobro i piękno, jest drogą donikąd, nie moją.

Dostałam wtedy pod opiekę dom. Duży dom z wiel­kimi drzewami, poza miastem, wśród lasów, blisko dzi­kiej Wisły. Świat duchowy mówił mi, że tam odnajdę siebie. Poczułam się bezpieczna pod zielonym dachem, który tworzyły korony wielkich jodeł. Położyłam się na łące, pod drzewami i poczułam jak po raz pierwszy od lat jest mi dobrze. Czułam, jak ból wszystkich moich komórek ciała spływa ze mnie do Ziemi, a na to miej­sce wpływa nowa, lekka energia życia. Poczułam bicie serca i fakt, że żyję. Zaczęłam znowu malować, organi­zować warsztaty malarskie dla przyjaciół.

Latem 2014 roku przyszedł tam do mnie Duch DRZEW – ZIELONY CZŁOWIEK.

Postać znana z celtyckich i słowiańskich legend. Ten sam duch drzew był wielokrotnie przedstawiany w ikonografii, na portykach średniowiecznych katedr i innych świątyń z tej epoki. Wizerunek Zielonego Człowieka umieścił Michał Anioł Buonarotti na grobie papieża Juliusza II w Rzymie. W Polsce takie wize­runki znajdują się np. w katedrze św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu.

Pokazał się jako mężczyzna w zielonym stroju, po­dobnym do stroju mnichów buddyjskich.

Powiedział, że odchodzi, a opiekę nad drzewami zostawia mnie. Miałam zadbać, by wszystkie drzewa były przytulane. Obiecałam mu to. Duch opiekun drzew rozpłynął się w świetle.

Od tej chwili przytulane drzewa zaczęły z nami roz­mawiać…

Doceniłam wtedy fakt, że często ze mną rozmawiały wcześniej. Było to tak naturalne dla mnie, tak oczywiste jak oddychanie. Teraz jednak pokazały mi, jak to się robi, bym przekazała to innym. Uruchamiały we mnie przepływ poezji i genialnych myśli, opowieści.

Pokazały, że każde czułe przytulenie drzewa może skutkować rozmową, opowieścią.

Najbardziej ekscytujące były rozmowy wspólne – z drzewami i z osobami, które przychodziły do mnie na spotkania malarskie. Sprawdziliśmy z całą grupą świadków, że jest to doświadczenie dostępne każdemu.

Zobaczyłam wyraźnie, że duchowi drzew nie cho­dziło o wszystkie drzewa tylko z mojego ogrodu. On mówił o przytulaniu wszystkich drzew świata.

W książce cytuję to, co drzewa mówią przez uczest­ników warsztatów, bliskich ludzi i przeze mnie.

Dziś, wysyłając książkę do druku, zobaczyłam, czym jest portal świadomości, który zaprosił mnie do zamiesz­kania w domu, w którym jestem. To portal stworzony tu przez bardzo stare drzewo, którego ciała fizycznego już nie ma. Jego dusza czekała przez wieki na mnie, bym spisała wszystko, co ma mi do powiedzenia, dla swoich braci i sióstr – ludzi. Gdy odejdę z tego miejsca, portal się zamknie i otworzy tam, gdzie dalej pójdę.

Zapraszam zatem na ekscytującą podróż do świata mówiących drzew, który istnieje obok nas.

Z mojego punku widzenia, inwestowanie w Naturę to inwestowanie też w mądre, zdrowe, kreatywne spo­łeczności ludzkie. Człowiek jako istota zbudowana w formie fraktalnej wraca do naturalnej wersji, gdy przemieszcza się z przestrzeni sztucznie przystosowa­nej do ograniczeń życia w mentalnych kubikach do wielowymiarowej fraktalnej przestrzeni Natury.

Część I

WIEDZA DRZEW

Relacja z drzewami rozwija w człowieku zapomniane zmysły.

Ludzie przestali rozwijać w sobie całe spektrum „zmysłów udziału”, zmysłów pozwalających na bli­skie relacje z przyrodą. Ludzie przestali widzieć ko­lory w nadfiolecie i podczerwieni, przestali odczuwać całe spektrum zapachów natury, przestali słyszeć sub­telności odcieni brzmień wiatru, przestali uruchamiać wyobraźnię w zakresach subtelnych, przestali mieć możliwość akomodacji wzroku, by widzieć z daleka.

Komunikacja z drzewami pozwala na uruchomienie większego spektrum palety barw, smaków, dźwięków i odczuć, uruchamia pojęcia abstrakcyjne, z których na co dzień prawie nikt nie korzysta. Rozwija się także zasób słów, zmuszając czasem do tworzenia nowych słów i pojęć. Ludzi przez bramę samoświadomości przeprowadzają drzewa. Za tą bramą każdy staje się poetą, słysząc muzykę ciszy, własny rytm serca, poetą, który umie tworzyć rzeczywistość, słuchając boskiego dźwięku natury.

O CZYM MÓWIĄ DRZEWA?

1. Brzoza pospolita

(Betula alba)

Energia drzewa: żeńska. 

Żywioł: wody i ziemi. 

Zanteresowania: Empatia, leczenie, pielęgnowanie, współczucie. 

Rola: Pielęgniarki ogólne, opiekunki małych dzieci i ma­cierzyństwa, opiekunki kobiet w ciąży, uzdrowicielki tere­nów zainfekowanych cywilizacją, pionierki zajmujące się uzdatnianiem dla innych trudnych terenów poprzemysło­wych i po klęskach żywiołowych. 

Specjalizacja uzdrawiania: Brzozy należą do drzew leczą­cych ludzi w formie „pierwszej pomocy”. Jest to rodzina drzew, która wybiera do życia trudne tereny, o chłodnym klimacie, ugory, tereny wymagające uzdrowienia po woj­nach i pożarach, pozbawione składników odżywczych, mające krótki okres wegetacji i długą zimę. Są one ambit­nym pionierem wśród rodów drzew. Ich ciała fizyczne są krótkowieczne. Wcześnie dojrzewają do kontaktu z ludźmi.

Kontakt z promieniem informacyjnym Źródła, którym opiekują się brzozy pomaga ludziom uporać się z choro­bami fizycznymi. Wspierają one uruchomienie współczu­cia także dla samego siebie i aktywizują proces leczenia.

Mają umiejętność „brania na siebie” chorób ludzi i zwie­rząt. Brzozom warto podziękować dobrym słowem, gdyż jest to rodzaj zapłaty za ich pracę, by nie chorowały same po kontakcie z chorym. Obdarzają dobrym samopoczu­ciem. Pomagają zrównoważyć pierwiastek męski i żeński w sobie. Amulety z brzozy chronią przed złymi duchami. Kładziono je w dawnych czasach w kołyskach niemowląt.

BRZOZY MÓWIĄ: 

Zapomnij o sobie 

byś przypomniała sobie

o sobie. 

Nie ufaj sobie, 

byś mogła zaufać sobie. 

Przestań słuchać, 

a usłyszysz. 

Zaśnij, by się obudzić. 

Po to tu jesteś. 

Nie ufaj nikomu, 

byś mogła zaufać sobie. 

Jesteś sobą. 

Niczego nie traktuj poważnie. 

Zielone światło przynosi ukojenie. 

Tylko gdy urośnie, 

na Ziemi nastanie pokój. 

Istotą przetrwania jest bycie sobą. 

Otwórz się na siebie, 

a będzie ci dane. 

Zapomnij o bólu i o wojnach. 

Zamknij oczy, byś zaczęła widzieć. 

Zamknij oczy i zmień się. 

Unieś się ponad siebie 

poprzez własne serce. 

Twoja białość jest biała. 

Imiona przenikają się 

w kolorach i kształtach. 

Jesteś pustką. 

Jesteś ciszą.

Jesteś pełnią. 

Jesteś zawieszona między czernią a bielą,

a czerń nie istnieje. 

Dążność do poznania siebie świeci. 

Tylko ty jesteś wewnątrz siebie. 

Przeszłość jest teraźniejszością. 

Uświadom siebie 

przez uświadomienie innych. 

Uświęć siebie 

przez uświęcenie innych. 

Przeszłość ma naturę koloru. 

Struktura koloru zmienia się z każdą myślą. 

Nie myśl, a czuj.

(z brzozą rozmawiały Małgorzata i Weronika, 7.01.2016)

To był jeden z pierwszych przekazów. Płynął przez Małgosię, a ja go zapisywałam. Ten przekaz był dla mnie osobiście ważny, bo mam tendencję do zapomi­nania o sobie, o tym że jestem sobą.

Ile razy go czytam, tyle razy przypomina mi o ist­nieniu samej siebie poza systemem różnych ról i ma­sek. Siebie jako iskry światła. Siebie poza swoim cha­rakterem i zawodem.

Nakładamy na siebie różnorodne maski i role, gra­jąc w cywilizację ludzi. A to przecież rodzaj teatru.

Przypomniały mi się zdarzenia.

Wiosna 2014.

Szukałam działki pod budowę ośrodka arty­stycznego dla przyjaciółki Ewy. Nad Wisłą znala­złyśmy piękną dużą działkę, lecz zapach na niej był dziwny – metaliczny, jakby zanieczyszczenia chemią przemysłową. Zadałam pytanie duszy przyrody: „co robić, by ta działka nadawała się do życia dla ludzi? Gdy przymknęłam oczy, pojawiły się brzozy. Powie­działy, że jeśli posadzimy na działce brzozy, to one chętnie tę działkę oczyszczą. Brzozy rzeczywiście mają taką umiejętność – przetwarzają i absorbują me-tale ciężkie, są idealnymi czyścicielami terenów po­przemysłowych. Miłosny stosunek brzóz do ludzi był znany naszym przodkom. Wiedzieli, że można brzozę poprosić, żeby zabrała z człowieka chorobę. I robi to często i chętnie, bez szkody dla siebie, o ile jest zdrowa i dorodna.

Wiosna 2017.

Okres intensywnej wycinki drzew w Polsce. Brzozy przedstawiły mi to w sposób poruszający. Grupa brzóz pokazała mi się jako młode tańczące w kręgu jasnowłose dziewczyny, rozmodlone zakonnice nowi­cjuszki, w jasnych strojach, w tańcu, który jest wyra­zem ich uwielbienia dla Najwyższego Boga. Podcho­dzi do nich robot z piłą mechaniczną i odcina nogi, ręce, głowy… a one dalej zanurzone w modlitwie wielbiącej nie mają do niego żalu.

One wiedzą, że on nie wie co robi… nie ma duszy. Skojarzyło mi się to z rzymskimi igrzyskami, gdzie rzucano innowierców chrześcijan na pożarcie dzikim zwierzętom. Zanurzeni w ekstazie modlitwy odrywali swoje dusze od ciała fizycznego, zanim ból uszkodzo­nego ciała dotknął ich świadomości.

Brzoza to drzewo o kobiecej duszy rodowej, szcze­gólnie życzliwe ludziom, które pociesza, harmoni­zuje, obdarza dobrym samopoczuciem. Jest subtelna.

Likwiduje w ludziach i zwierzętach efekty długo­trwałego stresu, wycisza, uspokaja. Gdy człowiek jest postawiony przed trudnym problemem i nie widzi wyjścia z sytuacji, warto by zwrócił się po poradę do brzozy. Rozmawiający z nią odkryje nowe możliwości działania, znajdzie nieuświadomiony dotychczas spo­sób na rozwiązanie problemu. Energia brzozy wspo­maga efektywne rozbudzenie intuicji, kreatywności oraz przypływ dobrych pomysłów. Duch brzozy za­chęca także do podejmowania nowych wyzwań. Re­lacja z brzozami bardzo wspomaga rekonwalescen­cję w stanach depresyjnych. W przeszłości z drewna brzozowego wykonywano kołyski, dzięki czemu ro­dzice mogli spać spokojnie, wiedząc, że dziecko jest pod dobrą ochrona ducha brzozy. Brzozowe amulety chronią przed czarami i złymi mocami. Brzoza leczy smutki, koi nerwy, uspokaja, łagodzi bóle i likwiduje wszelkie napięcia, ogólnie wzmacnia, przyspiesza go­jenie się ran. Liść brzozy leczy dolegliwości kobiece, dodaje pewności siebie. Drewno brzozowe neutrali­zuje szkodliwe promieniowanie. Warto trzymać żywe gałązki brzozy w pokoju, gdzie znajduje się telewizor lub komputer. Brzoza od wieków uchodziła za drzewo magiczne, a gaje brzozowe były miejscami świętymi, do których zanoszono potrzebujących uleczenia. Runa Berkano (brzozowa gałązka) stanowi wyjątkowe wsparcie dla kobiet. W dawnych czasach kobiety przy­tulały się do pnia starej brzozy, prosząc ją o macierzyń­stwo. Kobiety cieżarne zwracały się do niej z prośbą o lekki poród. Tę lekkość dostawały od niej, ilekroć były na to gotowe. Warto sypiać w jej cieniu, gdyż przynosi wytchnienie po ciężkiej pracy.

Brzozy chętnie zasiewają się same wokół szpitali i miejsc, gdzie ludzie potrzebują uzdrowienia. To ród drzew bardzo świadomych swojej misji na Ziemi. Szczególnie pomocne są dla kobiet brzemiennych – przypominają ciału fizycznemu człowieka idealny pro­gram porodu. Zdejmują stres i mogą umożliwić bez­bolesny, radosny poród – naturalną ekstazę narodzin.

2. Jodła pospolita

(Picea abies)

Energia drzewa: żeńska. 

Żywioł: ognia i przestrzeni. 

Zanteresowania: Mistycyzm, wierność, prawa wszech­świata, czas. 

Rola: Uzdrowicielki mentalne przestrzeni zainfekowanych głupotą i lękiem. 

Specjalizacja uzdrawiania: Jodły należą do drzew udu­chowionych. Jest to rodzina drzew, która wybiera do życia tereny, gdzie jest dużo przestrzeni. Kontakt z promieniem informacyjnym Źródła, którym opiekują się jodły pomaga ludziom porównać prawa, które tworzą z prawami natu­ralnymi. Wspierają one w ludziach zdejmowanie ról i ma­sek, które blokują uruchamianie osobistego potencjału. Pomagają wrócić do siebie. Polecane do sadzenia w oko­licach szkół i ośrodków szkoleniowych, gdzie istnieje nie­bezpieczeństwo tworzenia nadmiernie opresyjnych zasad blokujących ludzkie potencjały oraz niezdrowej konkuren­cji. Pomagają w oddychaniu. Pomagają też uzyskać spokój i radość przez oczyszczenie z blokad mentalnych. Gałązka jodły syberyjskiej obniża o 50% ilość bakterii chorobo­twórczych w pomieszczeniu.

JODŁY MÓWIĄ:

Wiedza ma charakter spiralny, 

wiedza rozwija się skokowo. 

Dlatego rozwija się 

poza waszą świadomością. 

Drzewa przekazują informacje z góry, 

ze Źródła. 

Człowiek połączony w duszy ze sobą 

jest połączony z każdą istotą. 

Tylko w pełni człowiek się spełni. 

Spełnienie 

jest jedyną powinnością. 

Wyzbądźcie się hierarchii i chęci władzy. 

Pokazujemy wam, 

że władza nie jest nadrzędna. 

Tylko wewnętrzna ikonografia 

może zaspokoić 

głód emocjonalny ludzkości. 

Ziemia potrzebuje siły, 

a siła jest odśrodkowa. 

Skradziona moc wygasa 

w rękach obcych istot. 

Skradziona moc, 

gdy wróci, 

rozkwita.

(z jodłami rozmawiały Małgorzata i Weronika, 7.01.2016)

Jodła zaczęła mnie wspomagać jako pierwsza, uświadamiając mi, czym jest prawo, gdy po proce­sie zwątpiłam w jego istnienie. Pytałam ją, dlaczego pojawił się w moim życiu niesprawiedliwy wyrok. Ona pokazała mi, że zaistniał dla ważnego doświadczenia. Dla podzielenia się tym doświadczeniem z innymi. Dla zobaczenia różnicy między prawem a sprawiedliwo­ścią, różnicy między tym, co tworzą ludzie, a tym co płynie wprost od Boga. Pytałam, a ona odpowiadała na różne sposoby. Po co istnieją prawa? Byście zasta­nowili się nad nimi, zanim wpadniecie na pomysł, by je przekroczyć.

Prawo pustki

Bezmierny jest kosmos pełną energii pustką. Oce­anem możliwości. Gdy przestrzeń jest w bezruchu istnieje w niej potencjał twórczy, by zaistnieć. Każdy ruch tworzy falę, puls życia, która istnieje w ciągłym procesie jednoczesnego tworzenia i rozpadu. Jak w ko­stce Rubika wszystko przetwarza się jednocześnie we wszystkich kierunkach, dążąc do zaistnienia w idealnie ułożonej wersji. Gdy już się ułoży, następuje następna sekwencja układania się w jeszcze bardziej idealną wersję. Przy czym każda kostka składa się z takich samych maleńkich kosteczek, fraktalnie układających się w idealnie spójną strukturę.

Takie układanki istnieją we wszystkich kierunkach i skalach. Pozornie takie ciągłe układanie się wydaje się chaosem. Istnieją jednak elementy idealnie do siebie dopasowane. Dopasowanie do siebie sekwencji tworzy struktury krystaliczne jak płatki śniegu, gdy magnesiki kryształków lodu ułożą się swoimi potencjałami magne­tycznymi w harmonię. Przy czym każdy z płatków śniegu jest inny, a więc idealnych wersji harmonii jest wiele.

Przestrzeń jest pustką na tworzenie nowych struktur.

Szklanka jest pełna lub pusta w zależności od świa­domości obserwatora.

Gdy przestrzeń jest pusta to energia istniejąca w ko­smosie przelewa się natychmiast, by ją wypełnić. Pu­stą szklankę wypełnia powietrze. Gdy wrzucimy do miej kamyki, wydaje się, że jest pełna. Ale to pozorne wypełnienie, bo nadal można wsypać do niej piasek. I znów wydaje się pełna. I znów to pozorne wypełnie­nie, bo nadal można do niej nalać wody… I to pozorne wypełnienie, bo nadal jest w niej wiele przestrzeni na przelatujące przez nią neutrino.

Impulsem do wypełnienia przestrzeni jest myśl, wy­bór. Wybór tego, czym wypełnimy przestrzeń pustki. A w praktyce? Jeśli ktoś posiada wiele przedmiotów, nieruchomości, wspomnień, emocji, doświadczeń i jest do nich przywiązany, to zabierają mu one cały twór­czy czas życia, przestrzeń życia. Dopóki przestrzeń jest wypełniona, nie ma w niej miejsca na nowe. Prze­strzeń można wypełniać elementami materialnymi, dużymi twardymi i stabilnymi jak przedmioty, nieru­chomości, samochody. Pomiędzy nimi jest przestrzeń na elementy subtelne, jak np. muzyka, sztuka, uczucia i emocje, doświadczenia i sekwencje doświadczeń.

Duże przedmioty materialne zabierają sobą prze­strzeń energetyczną istoty. Warto je wybierać w sposób przemyślany i uważny. Zbyt wiele przestrzeni oddanej przedmiotom materialnym zabiera energię istoty na tworzenie wartości subtelnych. Wartość świadomego sprzątania swojej przestrzeni polega na otwieraniu w niej miejsca na nowe wydarzenia, uczucia. Warto zacząć sprzątanie własnej przestrzeni od materii, czyli tego co najtrwalsze, najbardziej fizycznie widoczne.

Pustka to przestrzeń czystego krystalicznego po­wietrza i bezchmurnego nieba.

Doświadczajcie radości pustki, albowiem jest prze­strzenią na to, co jeszcze nie zaistniało. Każda myśl tworzy w niej istnienie. To istoty kreujące wybierają to, czym się ona wypełni. Tylko w pustce myśl two­rzy się w swojej najbardziej klarownej wersji. Tylko pustka jest przestrzenią, w której marzenia materia­lizują się natychmiast. Każda nieprawidłowa myśl, pojęcie, przekonanie może blokować natychmiastową realizację marzenia.

Pustka to przestrzeń do tworzenia.

Tylko pusty kubek jest stale przydatny.

W umyśle wypełnionym przekonaniami, dogma­tami i sprawozdaniami – nie ma przestrzeni na twór­czość.

Rzeczywistość należy sprzątać, by mieć przestrzeń na tworzenie. Należy ją sprzątać przede wszystkim w aspekcie relacji między istotami.

Prawo suwerennego istnienia

Będąc istotą świadomą pustki zauważacie siebie. Zauważacie: Ja jestem. Pojawia się pytanie: „Kim ja jestem?”. Czy jestem architektem?, sprzątaczką?, matką?, córką?, elektrykiem?, listonoszem?, ziemiani­nem?, człowiekiem? Te odpowiedzi przypisują ludzkie istnienie do konkretnych ról, które ludzie grają w ży­ciu. Nawet imię i nazwisko to tylko atrybuty ról. Role można zmieniać zależnie od czasu epoki i pomysłu na przygodę, jakiej chcemy doświadczyć.

Kluczem świadomości jest własny punkt zaist­nienia, ziarno światła, które przemierza kosmos. To ziarenko to kreująca Wszechświat boska cząsteczka. Każda z takich źródłowych cząsteczek ma swoją wła­sną misję, własny indywidualny kod i własne przezna­czenie. Szacunek do Boga Stwórcy, Źródła waszego istnienia, to szacunek dla każdej istoty i dla siebie sa­mego. Każda istota, która szanuje, kocha cząstkę Boga w sobie ma predyspozycje, by rozwijać się jak kwiat ku słońcu, ku radości, ku błogości istnienia. I warto wiedzieć, że z ziarna dębu może wyrosnąć tylko dąb, a nie brzoza. Odkrycie w sobie potencjału własnej cząsteczki boskiej pozwala rozwijać się każdej istocie zgodnie z jej przeznaczeniem, boską matrycą w niej. Istnienie zgodne z boską matrycą to także zanurze­nie się w błogości, rozkoszy, dobrostanie i dobroby­cie. Każda istota ma swoje ciała energetyczne, w tym ciało eteryczne, w którym ta boska matryca jest zako­dowana. Ten kod to program pełnej harmonii, zdrowia oraz dojrzałości. Ma on w sobie także funkcję regene­racji każdej cząstki i każdego organu fizycznego.

Jednak, jeśli istota żyje niezgodnie z programem ide­alnym, żywi się nieprawidłowo, nie dba o siebie i nie szanuje siebie, to program przestaje też działać prawi­dłowo. Włącza się autodestrukcja, czyli program chorób i rozkładu, który ma za zadanie jak najszybszy recy­kling nieprawidłowej istoty, by mogła znów poskładać się z czynników pierwszych jako istota idealna.

Ciało fizyczne jest pojazdem dla duszy, w którym ona realizuje swoje zadania.

Szkoła i tzw. system edukacji powinien być nasta­wiony na przystosowanie istot ludzkich do istnienia na Ziemi. Gdy jednak przekształca się w system nasta­wiony na tworzenie z suwerennych istot – posłusznych pracowników, to przestaje służyć istotom ludzkim, a służy sam sobie.

Jeśli porównamy szkołę do leśnej szkółki, możemy zobaczyć w niej dzieci jako ludzkie sadzonki, które mają potencjał kwitnienia i owocowania, i powinny być przygotowane do zaistnienia w ogrodach społecz­ności. Ale zwykle bywa tak, że są one dostosowywane do bycia użytecznym żywopłotem, z przyciętymi ko­ronami i korzeniami, którym nie pozwala się na kwit­nienie, a tym bardziej owocowanie, bo opadającymi owocami zabrudzą czysty chodnik właściciela. Uważ­ność w tym zakresie jest istotna.

Celem istnienia każdej istoty jest rozwój, czyli uru­chomienie pełnego potencjału wzrostu i kwitnienia. Istota ograniczana przez bycie wyłącznie użyteczną dla innych, zgodnie z ich koncepcją użyteczności, rzadko uzyskuje stan dobrobytu i prosperuje zgodnie z boskim planem.

Stan zniewolenia umysłów utrzymuje nazbyt tra­dycyjna szkoła.

Istoty ludzkie nie są świadome ilości ograniczeń, które są jej nakładane od wczesnego niemowlęctwa. Występuje syndrom „indyjskiego słonia”, który wy­chowany od początku w przywiązaniu do palika, nie umie wyjść samodzielnie poza przestrzeń, w której nauczył się chodzić.

Z drugiej strony, świadomość własnego potencjału skutkuje możliwością bycia użytecznym dla innych w zgodzie ze sobą i swym potencjałem.

Dobrostan docenienia siebie i własnego istnienia, docenienia własnej boskiej cząstki w sobie i świadoma opieka nad nią powodujewejście w aspekt zaistnienia jako idealny element puzzla w boskiej układance. Gdy stajecie się nim, pojawia się w waszym życiu dobrostan i dobrobyt. Jest to rodzaj świętego spokoju, który po­woduje radość wykonywania każdej czynności w życiu. Człowiek, który żyje z tego, co daje mu szczęście, nie ma potrzeby przepracowania ani chwili w życiu.

Warto spytać siebie: Co sprawia mi największą przyjemność i jak zrobić sobie z tego zawód.

Żyjąc w przyjemności działania, możecie nie prze­pracować ani chwili w życiu. Gdy wrócicie świa­domością do swoich ziemskich wcieleń, szukajcie w nich zasady, która istnieje poza rolami, które peł­niliście. Szukajcie umiejętności, które rozwinęliście już i dzięki którym jesteście użyteczni dla świata. Jest to potencjał duszy, który istnieje ponad wcieleniami. Uczucia i emocje, których doświadczacie w obecnym czasie są kumulacją wszystkich poprzednich doświad­czeń. Podobnie jak zdarzenia.

Każda istota, która odkryje w sobie iskrę geniuszu i służy tym geniuszem innym, tworzy wokół siebie stan radości, ekscytacji i dobrobytu. Cel istnienia to ekstaza bycia w idealnej harmonii z kosmosem na wła­ściwym sobie miejscu.

Umiejętność doceniania siebie tworzy dobrostan.

Sympatia i antypatia

Gdy istniejecie świadomie, to wasz świat staje się łatwy do stwarzania zgodnie z programem duszy.

Dobrobyt, relacje i wszystkie elementy waszej rze­czywistości wynikają tylko z waszej świadomości. W cywilizacji technicznej, gdzie istot jest bardzo wiele, stłoczonych w jednej przestrzeni, nie zdajecie sobie sprawy z faktu, że wasze myśli w większości nie są wa­sze. To myśli waszych przodków, waszego otoczenia.