Róże potrzebują czasu, by rozkwitnąć - Barbara Pawliczek - ebook

Róże potrzebują czasu, by rozkwitnąć ebook

Barbara Pawliczek

0,0
22,21 zł

lub
Opis

„Róże potrzebują czasu, by rozkwitnąć” to zbiór wierszy opowiadających o walce z samym sobą, ze swoimi emocjami, prowadzącymi na ścieżkę autodestrukcji, z myślami burzącymi idealną rzeczywistość. Pewnego rodzaju spowiedź, rozliczenie z przeszłością. Pisana wierszem historia o znajdowaniu w sobie odwagi do zmian, o tytułowym rozkwitnięciu. Sięgnij. Usiądź wygodnie. Otwórz. I po prostu zacznij czytać. Dzisiaj zapraszam Cię do swojego życia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 31




Barbara Pawliczek

Róże potrzebują czasu, by rozkwitnąć

FotografKatarzyna Jasińska

© Barbara Pawliczek, 2020

© Katarzyna Jasińska, fotografie, 2020

„Róże potrzebują czasu, by rozkwitnąć” to zbiór wierszy opowiadających o walce z samym sobą, ze swoimi emocjami, prowadzącymi na ścieżkę autodestrukcji, z myślami burzącymi idealną rzeczywistość. Pewnego rodzaju spowiedź, rozliczenie z przeszłością. Pisana wierszem historia o znajdowaniu w sobie odwagi do zmian, o tytułowym rozkwitnięciu.

Sięgnij. Usiądź wygodnie. Otwórz. I po prostu zacznij czytać. Dzisiaj zapraszam Cię do swojego życia.

ISBN 978-83-8155-670-5

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Urodziłam się na wiosnę. Może dlatego mam taki sentyment do tej pory roku i za każdym razem jak zima odchodzi wmawiam sobie, że tej wiosny się odrodzę. Wstanę, wyjdę z domu, wyjdę do ludzi. Zacznę rozmawiać. I wierzcie mi — próbowałam. Nagle tej wiosny, wiosny 2019 roku postanowiłam zadać kres moim próbom i w końcu tego dokonać. I właśnie to, co trzymacie teraz w ręce, ma mi pomóc. Ma być pewnego rodzaju spowiedzią, rozliczeniem i dowodem, że potrafię się w sobie zebrać i spełnić swoje marzenia. Bo jak wiadomo, rób albo nie rób, nie ma próbowania (dziękuję ci Tato za pokazanie mi świata Gwiezdnych Wojen, teraz mogę sypać z rękawa mądrościami i przy okazji zaskarbić sobie sympatię statystycznie co piątej osoby).

Po dwudziestu latach w końcu rozkwitam. Jak róża. A róże potrzebują czasu by rozkwitnąć. Gdy już tego dokonają są na tyle silne, by przetrwać zimno, bez okrycia, wystawione na chłód. Chciałabym przetrwać wszystkie mrozy w swoim życiu. Prawdopodobnie milion razy moje płatki opadną. I może ktoś celowo, albo i nie, naruszy ich delikatną strukturę. Nawet się z tym liczę. Jestem z tym pogodzona. Ale jeśli róże to silne kwiaty to może mnie też się uda pokonać trudności?

Pewnie chcielibyście wiedzieć — czemu? Czemu postanowiłam się otworzyć przed Wami właśnie w ten sposób? Założę się, że w Waszych głowach pojawia się też pytanie: czy ty się nie boisz? Słowami jednego z moich autorytetów i inspiracji — najtrudniej jest znaleźć w sobie odwagę. Tysiąc razy łatwiej jest tłumić w sobie wszystkie emocje, wszystkie myśli, wszystko co nas boli. Powoli gnić, od środka. Wyniszczać się. Jałowieć. W tym momencie, będąc bliska autodestrukcji stwierdziłam, że dłużej tak nie potrafię. Potrzebowałam długich, szczerych rozmów. Potrzebowałam wsparcia. Papier zniesie o wiele więcej niż najbardziej odporne ludzkie uszy, więc wybrałam go na swojego powiernika i przelałam słowa niedające mi zasnąć, opisałam uczucia, które dręczyły moje serce i umysł. I teraz przekazuję je Wam.

***

Od najmłodszych lat

kazano nam bliźnich kochać

„pamiętaj, że to świadczy o wychowaniu”

kazano nam ludzi szanować

„nawet jeśli ktoś cię skrzywdzi, nadstaw drugi policzek”

kazano nam życie kochać

„nawet jeśli życie staje się za ciężkie — uznaj to za lekcję”

kazano nam odmienność akceptować

„nie wskazuj na obcych palcem”

kazano nam smutek ukrywać

„nie pokazuj innym, co cię do płaczu zmusza”

kazano nam trwać w miłości

„pamiętaj, żeby każdego kochać tak samo”

Dziś pytamy:

dlaczego samych siebie nam kochać nie kazano?

Dlaczego o samoakceptacji ani razu nie wspomniano?

Dlaczego, będąc na progu dorosłości,

patrzymy w lustro z obrzydzeniem,

ukrywamy się przed drugim człowiekiem,

szlochamy co noc w poduszki,

otwarcie mówimy o nienawiści

i odrazie, którą do siebie czujemy,

wymyślając coraz to nowsze kompleksy,

wpadamy w toksyczne relacje,

uzależniamy się od osób,

które poświęcają nam uwagę

(i często zadają ból)

myślimy, że światu byłoby lepiej bez nas,

dlaczego więc nikt nas nie nauczył,

jak samych siebie pokochać?

***

Byłeś mi przystanią

podczas sztormu mojej duszy,

z którym się zmagałam,

uciszyłeś mój niepokój,

pozwoliłeś odpocząć

i jak Posejdon zaopiekowałeś się przypływem

fal smutku,

gdy pochłaniała mnie ciemność

Byłeś mi schronieniem,

gdy w deszczowy poranek,

zabłądziłam w obcym mieście,