Ronin 5 - Próba sił - Jesper Nicolaj Christiansen - ebook + audiobook

Ronin 5 - Próba sił ebook

Jesper Nicolaj Christiansen

0,0
4,99 zł

lub
Opis

Czerń. Było czarno i zimno Ronin stracił zmysł orientacji, ale był pewien, że został pociągnięty w dół. Trzymał się desperacko grzywy konia, a macka zaciskała się coraz mocniej wokół niego i ciągnęła go w głębinę. Ronin był zły, że dał swój miecz Okamiemu. Bez niego nie mógł nic uczynić. Bał się. Bardzo się bał. Ronin musi uwolnić swoją najlepszą przyjaciółkę ze szpon Króla Cieni w Meifumadô. Razem z czterema samurajami płynie rzeką Sanzu do krainy Króla Cieni. Może wreszcie uda mu się odkryć, kim jest naprawdę...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 27




Jesper Nicolaj Christiansen

Ronin 5 - Próba sił

Saga

Ronin 5 - Próba siłprzełożyła Agnieszka Imierowicz tytuł oryginałuRonin 5 - OpgøretCopyright © 2013, 2019 Jesper Nicolaj Christiansen i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788711866696

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Rzeka

Łódź sunęła po czarnej wodzie. Wokół nich nie było po prostu cicho, tu nie było jakiegokolwiek dźwięku. Tak jakby wszelkie odgłosy zniknęły w jakiś magiczny sposób. Nikt nie odważył się odezwać z obawy, że jego głos będzie zbyt donośny i przerwie ciszę. Gdy któryś z nich poruszył się odrobinę, łódź skrzypiała, co brzmiało jak grzmot. Nawet Daigoro, który płynął za łodzią nie wydawał żadnych dźwięków.

Na dziobie łodzi siedział Okami. Jego spojrzenie było skierowane ku horyzontowi, który był czarny jak węgiel. Za Okamim siedział bezręki Akama. Trzymał w ustach strzałę, a łuk przytrzymywał stopami. Tuż za nim siedział Yeo

z oczami utkwionymi w czarnej, zimnej wodzie i z włócznią w pogotowiu.

Przed Roninem siedział Goseki, który poprawiał swoje pazury. Ronin nie był w stanie dalej milczeć.

-Goseki? Jego szept brzmiał niewiarygodnie głośno. Wszyscy spojrzeli szybko na niego i z powrotem skierowali wzrok ku czarnej wodzi.

Goseki skinął głową.

-Walczyłem kiedyś z pewnym człowiekiem, z Szogunem. Powiedział, że pochodzi z Goseki Ryû. Czy to jest twoja szkoła walki?-zapytał Ronin.

Goseki kiwnął głową.

-Gdy odszedłem od Daimyo otworzyłem szkołę walki. Ale zaprzestałem nauczania, gdy odkryłem, że wielu z moich uczniów wykorzystywało to, czego ich nauczyłem dla własnej korzyści. Szogun był jednym z takich uczniów.

-Ale uczyłeś twoich uczniów walczyć?-zapytał Ronin.

Goseki spojrzał na niego z rozczarowaniem.

-Wydaje ci się, że to o to tutaj chodzi? O walkę? To co przeżywamy, to jest droga, chłopcze. My wszyscy na tej łodzi wybraliśmy drogę, kierunek w naszym życiu. Te drogi doprowadziły nas z powrotem do punktu wyjścia. Teraz musimy zakończyć to, co zaczęliśmy.

-Ćśśś…-To był Okami, który siedział na dziobie.

-Gdy obierze się już jakąś drogę-szeptał Goseki-to pociąga za sobą odpowiedzialność. Odpowiedzialność za to, by zachować się jak należy. Dokładnie tak jak w sytuacji, gdy człowiek decyduje się zostać lekarzem, czy adwokatem. Lekarz uczy się leczyć, ale może przecież użyć swej wiedzy do zabijania. Adwokat może pomagać ludziom w potrzebie, ale może też wtrącić niewinnych do więzienia. Ich wiedza jest tak niebezpieczna jak nasza. Za wiedzą kroczy odpowiedzialność. Jesteśmy powołani do tego by pomagać potrzebującym. Musimy świecić przykładem. Jeżeli wszyscy pomagaliby sobie nawzajem Nippon stałby się najlepszym krajem na świecie i nikt nie cierpiałby niedostatku.

Z wody dobiegło nerwowe rżenie Daigoro.

Miecz Ronina Gôsuto Mêkâ zamruczał u jego boku.

-W wodzie coś jest -szepnął Yeo.

Ronin spojrzał w czarną jak węgiel wodę, która była spokojna jak śmierć.

-Czy to smok?-zapytał Okami. -Czy to jest ten smok, o którym opowiadałeś mi, gdy spotkaliśmy się

pierwszy raz?1 Ten smok, z którego kła jest wycięty mój miecz? Czy to jest Maleficus?

Okami kiwnął głową poważnie.

Pozostali wojownicy spojrzeli na Ronina.

-To nie nasze głosy przyciągają Maleficusa- szepnął Yeo.

-Nie jest to też rżenie konia-powiedział głośno Akama.

-Smok idzie odebrać swój ząb-wykrzyknął

Okami.

W tej samej chwili woda wokół nich eksplodowała. Kolumna czarnej wody uniosła się w powietrze i zalała łódkę. W jednej chwil przemokli do suchej nitki. Woda cuchnęła i piekła w oczy.

Daigoro rżał ze strachu i próbował uciekać.

Szamotanie konia sprawiło, że łódka zaczęła się kiwać, wszyscy musieli się trzymać, żeby z niej nie wypaść.

Nad nimi rozciągał się wysoki niczym wieża stwór z najgłębszej jamy w Meifumadô . Stwór tak odrażający i paskudny, że zwykli ludzie zemdleliby na sam jego widok. Śmierdział zgniłym mięsem i śmiercią, ryczał tak, że ich bębenki w uszach prawie pękały i tracili rozum.

Unosił się z wody, był niewyobrażalnie długi, miał czarne, błyszczące łuski, z których wystawały kolce. Szyja zakończona była gigantycznym łbem z wielkimi przerażającymi oczami, w pysku miał zębiska wielkości noży. Bestia miała tylko jeden kieł, ale i to było wystarczająco przerażające. Był długi niczym katana i otoczony bulgoczącą zieloną trucizną, która kapiąc spadała w czarną wodę z sykiem. To był potężny smok Maleficus.

-Daj mi miecz chłopcze-krzyknął Okami.

Ronin zaczął wyciągać miecz, ale Goseki na szczęście powstrzymał go.

-Nie możesz go wyciągnąć powiedział samuraj. -Tylko ty możesz kierować mieczem, gdy jest wyciągnięty z pochwy.

Jednym pazurem Goseki przeciął sznur, którym miecz był przymocowany do pasa.

Ronin rzucił miecz do Okamiego.

-Maleficusa najbardziej interesuje jego ząb. Odwrócę jego uwagę, gdy będzie nas atakować. Roninie, zajmij się koniem!

Ze swoją charakterystyczną gracją Okami przeskoczył za burtę i wylądował na wodzie, tak jakby była zamarznięta. Potem zaczął biec.

W tym czasie Akama wystrzelił strzałę. Trafiła w jedno z setek oczu smoka. Yeo chwycił swoją włócznię, ale nie rzucił nią. Czekał.

Goseki wyskoczył z rykiem na pokrytą łuskami szyję potwora. Wylądował między kolcami, gdzie z okrzykiem bojowym zaczął rozrywać szyję swoimi pazurami.

Maleficus w ogóle nie zwrócił na niego uwagi. Widział tylko Okamiego, który trzymał miecz. Wielki łeb smoka krążył nad nimi i na raz zapikował w dół, uderzył o wodę z gigantycznym plaśnięciem.

Wszyscy w łódce wstrzymali oddech. Gdy woda opadła, zobaczyli Okamiego, który nadal pędził po jej powierzchni.

Ronin wyskoczył z łódki do swojego konia. Był zbyt zdenerwowany, nie był w stanie się skoncentrować, żeby móc chodzić po wodzie, tak jak go nauczył Okami. Zamiast tego wpadł w czarną głębinę.

Spanikował na krótką chwilę, ale uderzył w coś dużego i miękkiego, to był Daigoro.

Chwycił się konia, wdrapał na niego i wyszedł znowu na powierzchnię. Woda piekła w oczy i była lodowata. Chwycił szyję wielkiego rumaka i szepnął do jego ucha szczękając zębami.

-Wszystko dobrze. Jestem przy tobie.

Na dźwięk głosu Ronina zwierzę uspokoiło się.

Na górze Akama wystrzelił z łódki jeszcze jedną strzałę. Kolejne oko smoka zostało trafione, ale nie wyglądało na to, by zrobiło to na nim wrażenie. Yeo stał dalej nieruchomy jak posąg z gotową włócznią. Wyczekiwał właściwej chwili. Miał tylko jeden rzut, dlatego ważne było, by zranił smoka najbardziej jak się da.

Goseki siedział nadal na szyi smoka i uderzał w nią swoimi pazurami, czarna krew spływała po pokrytej łuskami szyki, jednak i to nie wywoływało u bestii większej reakcji.

Patrzył tylko na Okamiego, który wciąż biegał po wodzie niczym mysz. Miecz w jego rękach niemal ryczał. Wyraźnie widział, że coś się dzieje.

Ronin przypiął się do konia i próbował go uspokoić mówiąc do niego łagodnie. Wtedy zauważył coś za swoimi plecami. Coś co przemykało się szukając drogi. Było zimne

i miękkie. Daigoro też to zauważył. Koń zarżał w panice i zaczął kopać, tak że woda rozpryskiwała się na boki.

-Uspokój do licha tego konia!-wrzeszczał Akama i wystrzelił jeszcze jedną strzałę z chwiejącej się łódki.

Ronin zobaczył, że coś wychodzi z wody. Czarna macka. Zanim zdołał krzyknąć, owinęła się wokół konia i chłopca, i pociągnęła ich obu w głębinę.