Wydawca: Czerwone i Czarne Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 265 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Rodzina - Monika Jaruzelska

Poprzednia książka Moniki Jaruzelskiej „Towarzyszka Panienka” była głośnym wydarzeniem i natychmiast stała się bestsellerem. Córka generała opowiedziała w niej historię swojego życia. W nowej książce kreśli sylwetki rodziców, rozmawia z ojcem i matką o niełatwych relacjach rodzinnych. Zamieszcza fragmenty dziennika, w którym notuje zdarzenia bolesne, ale też radosne.

Opinie o ebooku Rodzina - Monika Jaruzelska

Cytaty z ebooka Rodzina - Monika Jaruzelska

Mnie w  domu pomaga czasem pani Basia. Wcześniej kilka lat pracowała u  rodziców i  była mamy ulubienicą. Mnie też jest bardzo bliskim człowiekiem. Mądra, uczciwa i  dyskretna. Świadek Jehowy i  matka trojga dorosłych dzieci. Pani Basia to centrum dowodzenia całej swojej rodziny. Co chwilę dzwoni jej komórka: bo mąż nie może znaleźć masła w  lodówce albo ktoś się z  kimś pokłócił i  nie wie, co ma teraz zrobić. Bez wsparcia pani Basi, nie tylko w  prasowaniu czy myciu okien, byłoby mi znacznie trudniej. Lubimy usiąść przy herbacie i  porozmawiać o  życiu. Często miewam wrażenie, że lepiej rozumie ludzi niż niejedna osoba chełpiąca się wyższym wykształceniem.
Przebrzydła szumowino, pachołku moskiewski, Ty farbowana świnio, marszałku kurewski, Chamie zbuntowany, zatęchła sklerozo, Gnoju zasmarkany, ty zdrajco ZOMOZO. Gnido zarzygana, jadowita mendo, Ty kukło gówniana, kacapski przybłędo. Tchórzu zafajdany, ropiejący strupie, Padalcu rozdeptany, ty wrzodzie na dupie. Ty diabelskie łajno, ty głupi żołdaku, Ty kurwo sprzedajna, ty rusku zupaku, Wypierdku Breżniewa, ty ślepy pedale, Kurduplu tępogłowy, ty głupi bęcwale. Ty skunksie śmierdzący, pluskwo zasuszona, Wrzodzie ropiejący, ty małpo zielona, Ty strachu na wróble, zboczony sadysto, Judaszu za ruble, tępawy marksisto. Ty pało gumowa, wredny okupancie, Zakało narodowa, złamany palancie, Cuchnący śmierdzielu, pełzająca glisto, Ponury skurwielu, czerwony faszysto. Ty sługo kremlowy, lokaju sowiecki, Ty zbóju parszywy, pomiocie radziecki, Ty mówco obłąkany, nadęty bufonie, Za naród sprzedany piekło cię pochłonie.
Drugi Pewex, który dobrze sobie zapamiętałam z  dzieciństwa, znajdował się w  Nidzicy. Niby takie małe mazurskie miasteczko, a  jednak też miało swój własny prawdziwy Zachód. Choć tam bywałyśmy z  mamą dosyć rzadko, przeważnie w  deszczowe dni, kiedy nie można było się opalać. Mama w  tym Peweksie kupowała tkaniny. I  pamiętam, że można było do woli wąchać różne perfumy. Z  lubością wąchałam. Najmodniejszy był wówczas

Fragment ebooka Rodzina - Monika Jaruzelska

Projekt okładki: FRYCZ I WICHA
Redaktor: SYLWIA FROŁOW
Redaktor prowadząca: KATARZYNA LITWIŃCZUK
Konsultacja z j. rosyjskiego: WERONIKA GIRYS-CZAGOWIEC
Korekta: EWA CICHOCKA
Skład: TOMASZ ERBEL
Zdjęcie na okładce oraz zdjęcia [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7] – Piotr Porębski; [8], [9], [10], [11] – East News; pozostałe zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Moniki Jaruzelskiej.
Copyright © Monika Jaruzelska, Czerwone i Czarne
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-7700-147-9
Czerwone i Czarne Sp. z o.o. S.K.A. Rynek Starego Miasta 5/7 m. 5 00-272 Warszawa
Konwersja: eLitera s.c.

Luty – marzec 1983 r.

DLACZEGO?

Z trudem próbuję otworzyć oczy. Pod na wpół przymknięte powieki wpada piekąca jasność. Ktoś pochyla się nade mną. Widzę tylko zarys – jakąś białą, rozpływającą się postać. Czuję ulgę. Udało się. Umarłam. Nareszcie...

Kiedy sobie uświadomiłam, co się stało, poczułam straszny wstyd. Jestem takim nieudacznikiem, że nawet moje własne samobójstwo mi nie wyszło. Cholera, co za kicz. Pensjonarska, groteskowa historia.

Potem rozchorowałam się na dobre. Dostałam zapalenia oskrzeli i leżałam w łóżku dwa tygodnie. Gdy poczułam się trochę lepiej, pod nieobecność rodziców zeszłam na dół. Chciałam obejrzeć telewizję. Jedną z pierwszych rzeczy, którą zobaczyłam, była relacja z obchodów Dnia Kobiet w Łodzi. Ojciec rozdaje goździki, uśmiecha się, całuje włókniarki szarmancko w rękę. Ja nie widziałam go od dawna. Ani on, ani mama nie wchodzili do mojego pokoju. Nikt nie zapytał: „Dlaczego?”.

23 kwietnia 2013 r.

SPOTKANIE AUTORSKIE

Już po kilku dniach od daty premiery moja pierwsza książka Towarzyszka panienka staje się bestsellerem. Wydawnictwo robi dodruk, księgarnie przyjmują zapisy od klientów, którzy nie zdążyli kupić egzemplarza z pierwszego rzutu. Na promocję książki w empiku idę z bijącym sercem. Wystylizowana przez mojego ulubionego projektanta i serdecznego kolegę Roberta Kupisza i uzbrojona w jego firmowy T-shirt z wielkim orłem w panterkę. Przed wyjściem z domu dzwoni ojciec. Denerwują się z mamą, czy nie zdarzy się jakiś incydent na spotkaniu. Wciąż mają w pamięci przykrą historię sprzed lat, kiedy ojciec został uderzony kamieniem w twarz[1]. Na tyle mocno, że miał pogruchotaną kość policzkową i musiał się poddać wielogodzinnej operacji. Swoją drogą to ciekawe – że człowiek, który okaleczył mojego ojca, otrzymał wyrok dwóch lat w zawieszeniu. Z kolei iracki dziennikarz Muntadar al-Zeidi musiał odsiedzieć w więzieniu dziewięć miesięcy za atak na prezydenta George’a Busha. Rzucił w niego... butem. Nie trafił.

Zaraz przy wejściu do empiku widzę wzmocnione siły ochrony. Rośli panowie w czarnych strojach z zaprzyjaźnionej agencji w Soho Factory, a wśród nich liczna grupa chłopaków z dawnej ochrony ojca. Witamy się ze wzruszeniem, ściskamy. Jak zawsze są niezawodni. Paweł, moja pierwsza miłość, któremu poświęciłam rozdział w Towarzyszce panience, przyszedł na spotkanie z dorosłą już córką. Pojawia się również moja sympatia z podstawówki, chłopak z gitarą, ten najatrakcyjniejszy z całej klasy, o którym również pisałam. Patrzę na niego i stwierdzam, że miałam dobry gust. Sala jest pełna, wiele osób stoi. W pierwszym rzędzie siadają Jerzy Urban z Małgosią Daniszewską. Kiedy podchodzę do nich, aby się przywitać, kilku fotografów natychmiast puszcza migawki w ruch. A więc ustawiamy się do zdjęcia. Ja prowokacyjnie pokazuję znak wiktorii. Lecz Urban oczywiście mnie przebija tak zwanym fuckiem... Widzę kolejne znane twarze – Krysia Kaszuba, Małgosia Potocka, Kamil Sipowicz, Paweł Piskorski, Krzysztof Daukszewicz z Violą Ozminkowski, Ewa Wencel.

W końcu siadam za stołem wraz z redaktorem Janem Wróblem, który ma prowadzić spotkanie, i zaczyna się część oficjalna. Z pierwszego rzędu wspierają mnie koledzy z branży mody. Najjaśniejsza ostatnio gwiazda polskiej mody Robert Kupisz, a obok projektant, wykładowca w mojej Szkole Stylu, znawca mody męskiej Krzysztof Łoszewski – autor książek, w tym bestsellera Dress code. Tajemnice męskiej elegancji.

Janek Wróbel lubił w szkole znęcać się nade mną, na przykład przytwierdzając mi do włosów pudełko z ciężarkami. Minęły lata, oboje mamy już pół wieku na karku, a on wciąż wykazuje się wobec mnie specyficznym poczuciem humoru. „Jestem twoim wieloletnim przyjacielem i wieloletnim nieprzyjacielem twojego ojca” – mówi na samym początku. „I zawsze cię lubiłem za to, że jesteś kretynką, zupełnie jak moja siostra. Po paru rozmowach wiedziałem, że polityka cię zupełnie nie interesuje, nie miałaś o niej zielonego pojęcia...”. „To był przejaw zdrowego instynktu samozachowawczego, Janku” – odpowiadam z uśmiechem. Jeszcze kilka razy podczas tego spotkania prowadzący będzie chciał mnie uszczypnąć. „Moniko, czy 260 stron to nie za krótka książka?” – spyta i zacznie się zastanawiać, jaki tytuł nadam kolejnej książce, bo właśnie zapowiedziałam, że taki projekt już istnieje. „Towarzyszka panienka dwa? Powrót Towarzyszki panienki?...” – Janek głośno zgaduje wśród aplauzu widowni.

Pierwszym, który zabiera głos z sali, jest Jerzy Urban. Mówi, że książka zachwyciła go nowoczesną formą opowieści fleszem, a więc narracją składającą się z krótkich historii, obrazków zapamiętanych z całego życia wyrywkowo. Proroczo zapowiada, że tę formę z pewnością zaczną stosować inni. Ale Urban nie byłby Urbanem, gdyby nie przywalił ostrym żartem. A więc pyta: „Co to za wstrętny bachor pojawia się na okładce? Na dodatek z rękami do góry. Czy poddaje się w stanie wojennym? O co chodzi?!”. Sala oczywiście pęka ze śmiechu. Po czym Urban dodaje, że piętro niżej w empiku zaczepiła go jakaś pani i spytała, widząc bachora na okładce, czy książka Jaruzelskiej to bajki dla dzieci... Sala wciąż się śmieje, a ja odpowiadam, że walczyłam jakiś czas z wydawcą o okładkę. Bo chciał zamieścić moje zdjęcie z rodzicami zrobione w przedziale pociągu, ja zaś konsekwentnie parłam do tego, aby okładka wyrażała moje założenie – odcięcie się od ojca i polityki. Miała być przekazem, że książka ma charakter wspomnieniowo-literacki, a nie polityczny. Była trochę taktyką obrony Głogowa[2]. Wszak nie strzela się do dziecka, zwłaszcza gdy podnosi ręce do góry.

Wstaje i prosi o głos mężczyzna w ciemnych okularach. Na moje oko były wojskowy. I mówi: „Jestem tutaj, bo szanuję panią z dwóch powodów. Po pierwsze pani ojciec jest wielkim patriotą, a po drugie robi pani normalną modę dla normalnych kobiet. A nie jak te wszystkie pedały...”. No i na sali konsternacja. Część wybucha śmiechem, część rozgląda się w zakłopotaniu. Janek próbuje reagować, chce mężczyźnie odebrać głos, rzuca do mnie jakimś żartem: „To chyba o twoich kolegach?”. Ale mężczyzna żartu nie czuje. Wręcz obraża się na Janka i nazywa go smarkaczem... Robi się niemiło. Na szczęście mężczyzna sam oświadcza, że wychodzi.

Potem zaczyna się ta najprzyjemniejsza i fizycznie najtrudniejsza część spotkania, czyli podpisywanie książek. Ustawia się kolejka, naprawdę długa. Podchodzą osoby nieznane, ale też koledzy z podstawówki. Najbardziej wzruszył mnie widok Romka – z grona moich najbliższych kumpli. Romek jest jednym z tych niewielu, którzy zrealizowali marzenie chłopców z naszego pokolenia: został strażakiem. Na spotkanie do empiku przyszedł z żoną i kilkutygodniową córeczką. Niósł maleństwo jak najcenniejszy skarb. Pokazał mi córeczkę i powiedział, że czekali na nią z żoną trzynaście lat.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

PRZYPISY

[1] 11 października 1994 roku generał Wojciech Jaruzelski podczas wieczoru autorskiego we Wrocławiu podpisywał swoją książkę. Został wtedy uderzony przez Stanisława Helskiego, rolnika rencistę, w twarz kamieniem. Po zmiażdżeniu kości policzkowej generał musiał przejść operację. Nie chciał wnieść oskarżenia; zostało wniesione z urzędu. Stanisław Helski otrzymał wyrok dwóch lat w zawieszeniu i 200 zł grzywny.

[2] Obrona Głogowa (1109 rok) – walki obronne o gród Głogów będące jednym z konfliktów w wojnie Księstwa Polskiego pod dowództwem Bolesława Krzywoustego i Królestwa Niemieckiego pod dowództwem Henryka V. Kilkoro dzieci najzacniejszych mieszczan zostało wówczas przekazanych w roli zakładników Niemcom, którzy po zerwaniu rokowań użyli tych dzieci jako żywych tarcz na machinach oblężniczych.