Rejwach - Mikołaj Grynberg - ebook + książka

Rejwach ebook

Mikołaj Grynberg

4,6

Opis

"Te małe przenikliwe prozy poruszają i niepokoją jednocześnie. Jeżeli diagnoza, jaką stawiają, jest słuszna, to mamy w Polsce wielki problem".

                                                                                     Olga Tokarczuk

 

31 opowieści o byciu Żydem w dzisiejszej Polsce. Ich narratorzy pozostają anonimowi. Niektórzy wciąż się ukrywają, inni nie dopuszczają myśli, że mogą być Żydami, jeszcze inni "w dobrej wierze" opowiadają antysemickie frazesy.  Mikołaj Grynberg uważnie słucha.

"Lepiej nie być Żydem, bo sam pan widzi, że amatorzy nie ustawiają się do tego w dzikich kolejkach" – radzi narrator tytułowej historii. "To wszystko normalnemu człowiekowi w głowie się nie mieści" – mówi narrator innej.

Tekstom towarzyszą zdjęcia, nieoczywiste – jak te historie.

 

Mikołaj Grynberg były psycholog, od dawna fotograf i pisarz. Autor albumów fotograficznych "Dużo kobiet" i "AUSCHWITZ-co ja tu robię?" oraz książek "Ocaleni z XX wieku" i "Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne".

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 102

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Redakcja: KRYSTYNA BRATKOWSKA
Korekta: DOROTA DUL
Projekt graficzny: RYSZARD KAJZER
Skład i łamanie: Zerkaj Studio
© text and photos Mikołaj Grynberg
Warszawa 2017
Wydanie I
Wydanie pierwsze elektroniczne, Warszawa 2017
ISBN 978-83-62795-53-6
Wydawnictwo Nisza tel. +48 607 622 655 e-mail: [email protected]
Księgarnia internetowa: www.nisza-wydawnictwo.pl Polub nas na : www.facebook.com/Nisza.Wydawnictwo
Konwersja: eLitera s.c.

Niepotrzebne kłopoty

Normalnie bałem się z panem spotkać w moim mieście. Kto powie, że nikt pana nie rozpozna? Lepiej dmuchać na zimne, niż mieliby nas obu tam zobaczyć. A może ktoś przeczytał którąś z tych pana żydowskich książek? Takie problemy są mi kompletnie niepotrzebne. Myślę, wsiądę sobie w pociąg, kilka godzin i jestem, a i panu pewnie wygodniej na miejscu niż te kilka godzin jechać. Dobrze, że pan się zgodził, a bałem się, że się pan uprze i przyjedzie jakieś dokumenty albo zdjęcia oglądać. Musielibyśmy normalnie się ukrywać. Zupełnie jak ci ludzie z pana książek. Wstyd by mi było i już, bo jak to tak – Żyda zaprosić na ukrywanie.

Jeśli chce mi pan zadawać pytania, to proszę, ale uprzedzam, że ja już wszystko mam przemyślane. Znaczy wszystko jak wszystko, ale całkiem sporo. Po pierwsze, jak pan zrobi, żeby nikt się nie dowiedział, że ja to ja? Bo ja raczej ominąłbym miasto, imię, wiek, zawód, no i na pewno wygląd. Po tym to przecież najłatwiej człowieka poznać. To chyba wystarczy, prawda? Ja myślę, że wystarczy, i musi mi pan przyrzec, że tak właśnie pan zrobi. Przepraszam, że tak od razu na ostro, ale sam pan rozumie. Mi takie kłopoty, o których pan w tych książkach pisze, naprawdę nie są potrzebne.

Swoją drogą, to wszystko normalnemu człowiekowi w głowie się nie mieści. Trochę pan tam nawymyślał tych historii, co? Pewnie z połowa jest wymyślona, to znaczy, że pozostałe są prawdziwe, tak? Dobra, co mnie to obchodzi zresztą, ja i bez pana mam swoich kłopotów dosyć.

Pan mi powie, co w was, Żydach, jest takiego, że wszystko o was można powiedzieć, ale nie że to jest neutralny temat? Tak dużo mówię, bo mam coś do opowiedzenia, ale jakoś mi nie idzie zacząć. Niby wszystko w pociągu sobie ułożyłem, ale tak na żywo to zupełnie co innego. Panie, co z wami jest, że wy tak wszystko gmatwacie? Ze mną jest prosto, bo pracuję tu, gdzie panu powiedziałem, lat mam tyle, ile mówiłem, rodzinę już opisałem, więc rach-ciach i jest klarowność. A wy nie! Wy musicie najpierw wszystkich oszukać, potem wszystkich nastraszyć, na koniec zadziwić, a jeszcze na sam koniec umrzeć i zostawić bajzel. Pan rozumie, o czym ja mówię? Może trochę tak po bałaganiarsku – żeby nie powiedzieć: po żydowsku – się do tego zabieram, ale staram się, jak mogę.

Na szczęście kupiłem bilet powrotny, żeby nie mieć z panem za dużo czasu. Dlatego ciągle patrzę na zegarek, nie z braku wychowania. Ktoś jeszcze panu chciał opowiedzieć jakąś historię czy ja jestem jedyny? A zresztą co mnie to obchodzi. Panie, teraz albo nigdy! Ja mam dużo pytań, dużo pretensji, a pan jest w tym wszystkim najmniej winny. To nie pana wina, że siostra mi pokazała pana książki. Ale już wcześniej zdążyło się nadziać! Tyle że to też nie pana wina.

Pan mi powie, czy u was to jest tak jak w dowcipach o Żydach, że gdy Żyd umiera, to całą rodzinę woła i oni stoją wokół niego, a on te mądrości wypowiada i każdemu coś specjalnego powie? Bo jeśli tak, to nie wiem, dlaczego wy z tego dowcipy robicie! Śmierć was śmieszy?! Mnie śmierć nie bawi, drogi panie, a tym bardziej gdy bliska osoba umiera. Taka, że człowiek ją od urodzenia zna i wszystko o niej wie, bo ona całe swoje życie opowiedziała każdemu z nas po sto razy. A tu się okazuje, że trochę wie, a głównie nie wie.

Babcia nasza umarła, proszę pana, już prawie rok temu. Ale zanim to zrobiła, zdążyła jeszcze powiedzieć to, czego pan już się pewnie domyśla. Stoimy przy tym jej łóżku całą rodziną. Rodzice, ja z siostrą i nasze małe dzieci, a ta nagle, ni z gruchy, ni z pietruchy, że ona jest Żydówką i nie mogła z tym odejść, nas nie informując. My po sobie patrzymy i uszom nie wierzymy, bo my to tak za bardzo za Żydami nie byliśmy.

Siostra mnie na bok wzięła i mówi, że babcia już niedotleniona, dlatego tak gada. Ale babcia się nie poddaje, proszę pana. Historię rodzinną zaczyna opowiadać. O tych pana gettach, obozach, Auschwitzach, siostrach, braciach, gazie i całej reszcie. Co normalny człowiek może z tego zrozumieć? I powiem panu, że nie było jak w żydowskim dowcipie.

Następnego dnia umarła nasza babcia nie-Żydówka całe życie. A kto został? Jej córka Żydówka i jej wnuki Żydzi, tak? Bo tak to u was wygląda, prawda? I co my jesteśmy winni? Nawet nie wiemy, czy poza nami i panem ktoś jeszcze o tym wie. Ona nam przekazała nie wiadomość, ale strach. Przyjechałem tutaj, żeby w imieniu całej rodziny panu podziękować za ten strach. Do kogo miałem iść, do księdza proboszcza? Pana historie, pan sobie z nimi radź sam. Idę, bo mi pociąg ucieknie.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki