Regeneracja Twojego zdrowia. Odblokuj radykalną odporność swojego organizmu dzięki Nowej Biologii - Sayer Ji - ebook

Regeneracja Twojego zdrowia. Odblokuj radykalną odporność swojego organizmu dzięki Nowej Biologii ebook

Sayer Ji

0,0
54,50 zł

lub
Opis

Wcale nie potrzebujesz leków, zabiegów medycznych czy wizyt w gabinetach lekarskich, by ustrzec się przed wieloma powszechnymi chorobami. Każdy z nas ma bowiem naturalną zdolność regeneracji organizmu. Można ją uruchomić poprzez zdrowe odżywianie, zmianę trybu życia oraz aktywność fizyczną i techniki relaksacyjne. Dzięki tej książce dowiesz się, jak odblokować radykalną odporność organizmu, stosując dietę, ćwiczenia oraz usuwając toksyny ze swojego otoczenia i eliminując stres. Naturalna regeneracja organizmu pozwoli Ci zapobiec najpowszechniejszym współczesnym chorobom, takim jak: rak, choroby serca, schorzenia neurodegeneracyjne czy metaboliczne. Jesteś najlepszym lekarzem dla samego siebie!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 464

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Pochwały dlaREGENERACJI TWOJEGO ZDROWIA

Sayer Ji niczym świetny przewodnik prowadzi czytelnika ku ekscytującym odkryciom nowej biologii ludzkiego ciała. Oprócz omówienia ogromnej zdolności organizmu do uzdrawiania i regeneracji, autor przedstawia także łatwe do zrozumienia rady, dzięki którym krok po kroku uruchomisz te procesy w swoim ciele. To wspaniała ścieżka ku nowemu, zregenerowanemu tobie!

– DR STEVEN R. GUNDRY

autor bestsellerów New York Timesa i dyrektor medyczny The Centers for Restorative Medicine w Palm Springs i Santa Barbara w Kalifornii

Książka Sayera Ji to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć ekscytujące tezy Nowej Biologii oraz niesamowitą zdolność ludzkiego ciała do samoleczenia nawet w obliczu przeciwności losu i dowiedzieć się, jak praktycznie zastosować tę najnowocześniejszą naukę w życiu.

– DR MARK HYMAN

założyciel The UltraWellness Center i autor bestsellerów New York Timesa

Ta książka to rewolucja! Autor wykracza poza przekonania, które napędzały współczesną medycynę farmaceutyczną od dziesięcioleci i przedstawia całą wiedzę naukową, jakiej będziesz potrzebować, aby udowodnić, że inne sposoby leczenia są możliwe. Dzięki tej lekturze dowiesz się, jak wykorzystać niesamowitą zdolność regeneracyjną organizmu poprzez jedzenie, informacje i bezpośrednie doświadczenie. Zdecydowanie polecam tę książkę!

– DR CHRISTINE NORTHRUP

autorka bestsellerów New York Timesa,w tym książki Wampiry energetyczne

Autor wykorzystuje najnowsze osiągnięcia naukowe, aby wyjaśnić, jak możemy zmienić ekspresję naszego DNA, a tym samym zwiększyć odporność i odwrócić efekty zegara biologicznego, do których istnienia przywykliśmy. Informacje zawarte w tej książce zostały wielokrotnie potwierdzone naukowo. Pomimo ogromnych możliwości, jakie otwierają one przed nami, są one wyłożone w sposób przyjazny dla czytelnika, i z pewnością wskażą mu drogę ku lepszemu zdrowiu.

– DR DAVID PERLMUTTER

autor największych bestsellerów New York Timesa, w tym Księgi zdrowia mózgu (współautor – Carol Colman)

Regeneracja Twojego zdrowia to genialna, pouczająca mieszanka starożytnych tradycji, nowoczesnej medycyny, najnowocześniejszej nauki i duchowości, sumiennie wpleciona w alchemiczną mapę życia w XXI wieku. Must-have dla ciekawskich, poszukujących rozwoju duchowego czytelników, dążących do osiągnięcia wyższych stanów wibracyjnych!

– DR DEANNA MINICH

dietetyczka, edukatorka i autorka książek

Od dawna podziwiam Sayera nie tylko za jego dogłębność w poszukiwaniu informacji na temat nowej nauki o zdrowiu, ale także za jego poetycki styl komunikacji. W swojej pierwszej książce wyjaśnia, jak radykalne przeformułować możliwości ludzkiego ciała i krok po kroku wykłada nam sposoby na urzeczywistnienie tego potencjału.

– JAMES MASKELL

dyrektor zarządzający Knew Health, założyciel Evolution of Medicine i autor książek

Dzięki swoim odkryciom Sayer Ji doszedł do wniosku, że badanie złożonych relacji między ludźmi a jedzeniem jest zarówno zaskakujące, jak i inspirujące. Ta książka to obowiązkowa lektura dla każdego, kto uważa, że „kaloria to kaloria”.

– STEPHANIE SENEFF

starszy naukowiec na MIT

REDAKCJA: Mariusz Golak

SKŁAD: Krzysztof Nierodziński

PROJEKT OKŁADKI: Krzysztof Nierodziński

TŁUMACZENIE: Anna Bergiel

Wydanie I

Białystok 2021

ISBN 978-83-8168-700-3

Tytuł oryginału:Regenerate. Unlocking Your Body’s Radical Resilience Through The New Biology

Copyright © 2020 by Sayer Ji

English language publication 2020 by Hay House Inc.

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Vital, Białystok 2020

All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy żadna część tej książki nie może być powielana w jakimkolwiek procesie mechanicznym, fotograficznym lub elektronicznym ani w formie nagrania fonograficznego. Nie może też być przechowywana w systemie wyszukiwania, przesyłana lub w inny sposób kopiowana do użytku publicznego lub prywatnego – w inny sposób niż „dozwolony użytek” obejmujący krótkie cytaty zawarte w artykułach i recenzjach.

Książka ta zawiera porady i informacje odnoszące się do opieki zdrowotnej. Nie powinny one jednak zastępować porady lekarza ani dietetyka. Jeśli podejrzewasz u siebie problemy zdrowotne lub wiesz o nich, powinieneś skonsultować się z lekarzem, zanim rozpoczniesz jakikolwiek program poprawy zdrowia czy leczenia. Dołożono wszelkich starań, aby informacje zaprezentowane w tej książce były rzetelne i aktualne podczas daty jej publikacji. Wydawca ani autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki dla zdrowia, mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod.

15-762 Białystok

ul. Antoniuk Fabr. 55/24

85 662 92 67 – redakcja

85 654 78 06 – sekretariat

85 653 13 03 – dział handlowy – hurt

85 654 78 35 – www.vitalni24.pl – detal

strona wydawnictwa: www.wydawnictwovital.pl

Więcej informacji znajdziesz na portalu www.odzywianie24.pl

Niniejszą książkę dedykuję Kelly Brogan, mojej ukochanej żonie i partnerce, która, niczym siła Natury, wywróciła moje życie do góry nogami w chwili, gdy ją poznałem. Alchemiczny tygiel naszej ogromnej miłości dał mi odwagę, by stawić czoło głębokim lękom, ograniczeniom oraz opowieściom i wykorzystać nieskończony potencjał odnowy fizycznej i duchowej, który, jak jestem dziś przekonany, jest przyrodzoną właściwością każdego z nas.

WPROWADZENIE

Słowo regeneracja oznacza odmłodzenie, rewitalizację i odnowę. Stwierdzenia te są bardzo obiecujące, szczególnie dla tych z nas, którzy czują, że coś jest z nimi nie tak. Odczucie to z reguły dotyczy ciała, ale coraz częściej także duszy. Pragniemy poczucia spokoju, pełni i witalności, ale uwierzyliśmy, że ludzkie ciało należy postrzegać jako zawodną i delikatną strukturę. Tak naprawdę zostaliśmy jednak stworzeni po to, aby naturalnie czerpać siłę, energię i zdrowie z głębi własnego wnętrza, a nie ulegać „nieuchronnej” spirali biologicznego czasu, która ciągnie nas w dół. Na poziomie komórkowym nasze ciała mają wrodzoną moc i zdolność do leczenia obrażeń, regeneracji i przywracania bezpośrednio odczuwanego wrażenia dobrego samopoczucia, które utraciliśmy.

To nie tylko pobożne życzenie. Wiele współczesnych badań w dziedzinie biomedycyny potwierdza, że ludzkie ciało charakteryzuje się ogromną odpornością i że wszystko, co musimy zrobić, aby odzyskać nasze zdrowie i witalność, to wyeliminować czynniki, które zakłócają naszą wrodzoną, silną zdolność do autoregeneracji. Ludzki organizm ewoluował przez eony i cały czas musiał adaptować się do zmieniających się warunków życia, w tym potężnych sił natury i biologii. W rezultacie stoczonych bitew nabył niezwykłych umiejętności, pośród których znajduje się także nasza pozornie magiczna i nieodwracalna zdolność do stawiania radykalnego oporu.

Nowa Biologia oferuje rewolucyjną i fascynującą wizję ciała jako bytu odpornego, inteligentnego i płynnie wplecionego w większą uniwersalną mozaikę. Dzięki lekturze tej książki nauczysz się uruchamiać mechanizmy samoleczenia organizmu i uwalniać zdolności regeneracyjne komórek.

Na poziomie molekularnym każda komórka w twoim ciele przechodzi ciągły proces umierania i odradzania się, podobnie jak migoczący płomień, i robi to tak świetnie, że na poziomie makroskopowym nasz organizm wydaje się nam niezmienny. Jednak w każdej komórce zachodzą nieskończone ilości zmian i drobnych regulacji, które potrafią całkowicie zregenerować uszkodzoną i chorą tkankę.

Na najbardziej podstawowym poziomie regeneracja polega na usunięciu tego, czego ciało nie potrzebuje, i wyposażeniu go w to, co jest mu niezbędne.

W części I, zatytułowanej: Twoje ciało i cud regeneracji, poznasz sekretny związek pomiędzy ewolucją człowieka i roślin, cechy ludzkich genów oraz najczęstsze czynniki regenerujące oraz niszczące zdrowie. Wbrew powszechnie obowiązującemu przekonaniu, twoje DNA nie determinuje twojego przeznaczenia. To ty znajdujesz się za sterem, a twoje wybory – poczynając od jedzenia, po które sięgasz, po interakcje z naturą – silnie wpływają na twoje zdrowie. Opowiem ci także o zdolnościach regeneracyjnych komórek i sposobach na ich optymalizację tak, aby sprzyjały samoleczeniu i długowieczności. Zdobędziesz również podstawową wiedzę naukową, dzięki której zrozumiesz, w jaki sposób miRNA, potężne przekaźniki znajdujące się w żywności, które komunikują się bezpośrednio z twoimi komórkami, mogą koordynować ekspresję genów, oraz w jaki sposób telomery – niekodujące fragmenty DNA znajdujące się na końcu chromosomów – bezpośrednio wpływają na twoje doświadczenie starzenia się.

Część II, zatytułowana: Inne spojrzenie na choroby chroniczne, prewencję i uzdrawianie, dostarczy ci zaskakujących i nowych informacji o standardowej diecie człowieka Zachodu oraz jej archetypowych zasadach: spożywaniu ziaren, przetworzonych chemicznie i uprzemysłowionych produktów spożywczych i tendencjach powstałych po II wojnie światowej, które zostały wyeksportowane ze Stanów Zjednoczonych do prawie każdego kraju świata – i ich związku z chorobami przewlekłymi, które przyspieszają starzenie się i niekorzystnie wpływają zarówno na długość, jak i jakość życia, oraz rozwój raka, choroby Alzheimera, chorób sercowo-naczyniowych i zespołu metabolicznego, stanów zwanych „chorobami ludzi zamożnych” i wszystkich zachodzących w twoim ciele procesów, które zakłócają regenerację. Ponieważ strach jest główną przeszkodą stojącą na drodze skutecznego leczenia, w części II piszę o psychoemocjonalnym wymiarze zwyrodnienia komórkowego i roli, jaką medycyna konwencjonalna odgrywa w utrzymywaniu tych trendów.

Część III, zatytułowana: Regeneracja Rx, to przewodnik ku lepszemu zdrowiu. Dowiesz się z niej, jak porzucić standardową dietę Zachodu i leczyć się za pomocą zaleceń żywieniowych naszych przodków. Nauczysz się także sposobów na optymalizację działania diety przodków za pomocą naturalnych suplementów, aby uzyskać długotrwałe rezultaty, i poznasz metody wykorzystywania bogatych źródeł energetycznych natury, aby pobudzić proces regeneracji, wzmacniając ciało od wewnątrz. Odczujesz radość płynącą ze świadomego ruchu i nauczysz się sprawdzonych technik poprawiania snu i zmniejszania stresu, aby spowolnić proces starzenia się i zneutralizować problemy leżące u podstaw chorób przewlekłych.

Bez względu na to, czy starasz się poprawić jakość swojego życia, cofnąć postępy chronicznego schorzenia, czy zharmonizować swoje ciało z ewolucyjnymi mechanizmami uzdrawiania, stosowanie zasad Nowej Biologii przekształci twoje ciało, umysł i duszę, dzięki czemu poczujesz w sobie znacznie więcej zdrowia i witalności, a więc doświadczysz tego, co według mnie jest przyrodzonym prawem każdego człowieka.

MOJA WŁASNA DROGA DO ZDROWIA

Choć dzisiaj często zadziwia mnie niezwykła inteligencja i odporność ludzkiego organizmu, musiało minąć wiele lat, zanim doświadczyłem witalności mojego własnego ciała. Przyszedłem na świat jako chore dziecko, a w trakcie podróży ku zdrowiu tak bardzo przytłaczał mnie brak nadziei i uzależnienie od leków, że często wątpiłem, czy dożyję wieku dorosłego. Jednakże pod wieloma względami jestem teraz silniejszy niż kiedykolwiek. Z osoby nieaktywnej fizycznie, chorej na astmę, zmagającej się z nadwagą i uszkodzonym biodrem, zamieniłem się w maratończyka promującego zdrowy tryb życia, który od dziesięcioleci nie zażywa żadnych leków.

Moja walka z chorobą rozpoczęła się, gdy miałem sześć miesięcy, w gabinecie lekarskim, w którym moja starsza siostra miała przejść badania kontrolne. Mama trzymała mnie na rękach. Pielęgniarka zwróciła uwagę na bladość mojej skóry i usłyszała mój płytki, świszczący oddech; zamiast zająć się moją siostrą, zdecydowała się przebadać mnie. Tego dnia zdiagnozowano u mnie ciężką astmę oskrzelową. Większość dzieciństwa spędziłem na wizytach w gabinetach lekarskich i szpitalach, borykając się z wieloma nakładającymi się na siebie problemami zdrowotnymi, od nawracających przeziębień po przewlekłe alergie i ciężkie „ataki astmy” wymagające natychmiastowej hospitalizacji, czasami nawet dwa razy w tygodniu.

Otrzymałem wszystkie standardowe szczepionki, które podawało się wówczas dzieciom – a pierwsza ich dawka zbiegła się z początkiem mojej astmy. W rezultacie musiałem przyjmować silne leki, takie jak antybiotyki i inhalatory steroidowe, które zażywałem przez całe dzieciństwo. Kiedy mój stan gwałtownie się pogarszał, rodzice zabierali mnie do najbliższej izby przyjęć na zastrzyk z epinefryny, która wywoływała przypływ adrenaliny i niepokoju; ostatecznym celem było poszerzenie kanałów oskrzelowych podczas ostrego ataku astmy. Z powodu przyjmowanych zastrzyków, szczepień i immunoterapii dla alergików, czasami czułem się jak ludzka poduszeczka na igły. Chociaż szafka na leki w naszej łazience była przepełniona, to żaden medykament nie pomagał na długo, ponieważ pierwotne przyczyny moich epizodów – których nikt wówczas nie szukał – pozostały nierozwiązane.

Kiedy miałem 6 lat, usunięto mi migdałki, narząd odpornościowy, którego brak wiąże się współcześnie z występowaniem wielu chorób górnych dróg oddechowych i zwiększonym ryzykiem chorób zakaźnych/pasożytniczych w późniejszym życiu1. Kiedy miałem 12 i 13 lat, przeszedłem dwie poważne operacje na stosunkowo rzadką chorobę kości i stawu biodrowego, zwaną młodzieńczym złuszczeniem głowy kości udowej. Jak współcześnie wiemy, przypadłość ta występuje częściej u astmatyków, którzy przyjmują kortykosteroidy zakłócające prawidłowy rozwój kości i chrząstek. Biorąc pod uwagę fizyczne ograniczenia, jakim podlegało moje ciało (do dziś moja prawa kość udowa jest o ponad 1 centymetr krótsza od lewej), i ogólny brak witalności, często trudno było mi bawić z innymi dziećmi lub uczestniczyć w szkolnych zajęciach sportowych. Miałem nadwagę, byłem niesprawny i czułem się opuszczony, niczym wyrzutek uwięziony w klatce wyniszczonego ciała. Czasami problemy z oddychaniem doskwierały mi tak bardzo, że miałem trudności z wchodzeniem po schodach.

Kiedy miałem 17 lat, mój lekarz przekonał mnie i moich rodziców, że na moje problemy z oddychaniem pomogłaby operacja zatok. Niestety, jej rezultat był zgoła odmienny: mój nos stał się jeszcze bardziej niedrożny, a gdyby tego było mało, musiałem zmagać się z przewlekłymi infekcjami zatok, które dodatkowo utrudniały mi oddychanie.

Te wczesne doświadczenia z jazdy na medycznej karuzeli były dla mnie źródłem traumatycznych doświadczeń. Sprawiły, że zacząłem traktować własne ciało jak coś obcego, ponieważ chciałem odciąć się od gromadzącego się w nim bólu fizycznego i emocjonalnego. Współczesna medycyna nie tylko nie pomogła – czasem zdawało mi się, że jest ona jednym ze źródeł mojego cierpienia. Z perspektywy czasu dostrzegam, że konwencjonalne metody leczenia, według których zakłada się, że przewlekłe schorzenia, takie jak astma, znajdują się poza sferą kontroli, dodatkowo wzmocniły moje poczucie bezsilności. Mówi się, że astma jest po prostu przekazywana z pokolenia na pokolenie, tak jakby była niemożliwym do naprawienia błędem genetycznym.

Jako dziecko i młody dorosły szukałem pomocy u ponad tuzina lekarzy, lecz żaden z nich nie zainteresował się warunkami środowiskowymi, dietą, obciążeniem toksynami ani związkiem pomiędzy umysłem, ciałem i emocjami jako czynnikami wywołującymi moje objawy. Dopiero na pierwszym roku studiów, kiedy zapoznałem się z zupełnie nowym, alternatywnym podejściem do kwestii ludzkiego zdrowia, zacząłem podejrzewać, że moją astmę wywoływały czynniki dietetyczne, behawioralne i emocjonalne.

Kiedy dowiedziałem się, że wbrew popularnemu przekonaniu mleko krowie nie jest eliksirem bogatym w wapń i ma właściwości zwiększające wydzielanie śluzu, postanowiłem przetestować tę ideę na sobie, usuwając mleko i ser ze swojej diety. Rezultat okazał się – i nadal jest – prawdziwym cudem. W ciągu kilku dni po odstawieniu produktów mlecznych długoletnia astma się cofnęła. Po 17 latach nieprzerwanego stosowania leków na tę chorobę, przestałem je przyjmować raz na zawsze. Od tamtej pory objawy astmy powracają tylko wówczas, gdy nieświadomie zjem niewielką nawet ilość produktów mlecznych. (Jedynym wyjątkiem są masło klarowane lub ghee, są bezpieczne, ponieważ nie zawierają antygenowego białka o nazwie kazeina).

Mając za sobą doświadczenie różnorakich ograniczeń wynikających z problemów zdrowotnych, poczułem się wówczas jednocześnie skrzywdzony i wyzwolony. Ze zdumieniem odkryłem, że bycie słabym i chorym nie jest moim biologicznym przeznaczeniem, co wywołało we mnie jeszcze większą ekscytację niż fakt, że mogę swobodnie oddychać. Następnie zacząłem dekonstruować i poddawać w wątpliwość zalecenia instytucji medycznych, które wszyscy, łącznie ze mną, uważali za najwyższe autorytety w dziedzinie zdrowia.

W końcu dowiedziałem się, że mleko krowie zawiera białe, lepkie białka, takie jak kazeina A1 β, i potężne, wpływające na geny cząsteczki miRNA, zapakowane w małe struktury zwane egzosomami, przeznaczone dla cieląt. Mleko krowie aktywowało w moim ciele ścieżki biologiczne2, które wywoływały objawy astmy. Na pewnym poziomie, poprzez chorobę, moje ciało próbowało zakomunikować rozbieżność pomiędzy potrzebami ciała a niedoskonałościami tradycyjnej zachodniej diety, którą stosowałem. Objawy nie były moimi wrogami, lecz wskazówkami prowadzącymi do rozwiązania problemu.

Później zrozumiałem także, że inne dolegliwości żołądkowo-jelitowe, z którymi się zmagałem (takie jak zaparcia i refluks), nie były spowodowane przez złe geny lub pech, ale przez biologiczną niezgodność ze składnikami ziaren zawierających gluten, takich jak pszenica. Od tego momentu powiązania między chorobami, jedzeniem i niewykorzystanym potencjałem uzdrawiania, który posiada ludzkie ciało, zainteresowały mnie na tyle, że ich badanie stało się moim zawodem. Do tej pory zgromadziłem bazę danych zawierającą ponad 10 tysięcy przebadanych tematów dotyczących zdrowia, którymi dzielę się ze światem za pośrednictwem portalu GreenMedInfo.com. Stworzyłem go po to, aby zarówno osoby przekonane o prawdziwości moich tez, jak i odnoszące się do nich z dystansem, mogły zapoznać się z empirycznymi dowodami na to, czego wielu ludzi doświadczyło osobiście: transformacyjnej moc samoleczenia poprzez żywienie, naturę i medycynę holistyczną. Moim marzeniem było także zwiększenie dostępu do ogromnego arsenału możliwości leczenia, z których korzystała medycyna czasów starożytnych, oraz promowanie świadomej zgody i wolności w stosowaniu leczenia alopatycznego. Przede wszystkim pragnąłem jednak, aby każdy człowiek mógł odzyskać władzę nad swoim życiem i stać się panem własnego zdrowia.

Rewolucja Nowej Biologii postępuje szybko, lecz tak spokojnie, że większość konwencjonalnych specjalistów z dziedziny medycyny i farmacji zupełnie jej nie zauważa. W rzeczywistości trwa od ponad dwóch dekad w annałach najbardziej szanowanych czasopism medycznych. Jednakże nie potrzebujesz stopnia naukowego, aby zrozumieć lub zastosować wyniki badań naukowych. W niniejszej książce przedstawiam ci całą wiedzę, którą zebrałem, abyś mógł uruchomić naturalne moce lecznicze swojego ciała – te same, które opisał Hipokrates słowami: „Naturalne siły znajdujące się w nas samych są prawdziwymi uzdrowicielami chorób”.

Piszę tę książkę z nadzieją, że pomoże ona ludziom, którzy doświadczają uporczywych symptomów lub chorób. Chciałbym, aby zrozumieli, że ich ciała nie są wadliwe, lecz jedynie wysyłają sygnały mówiące o tym, że coś, co jedzą, o czym myślą lub czym oddychają, jest toksyczne lub biologicznie niezgodne z ich potrzebami. Różne dolegliwości to sposób, w jaki ciało sygnalizuje niepokój, brak równowagi i rozpaczliwą potrzebę wsparcia. Aby pokonać dręczące nas choroby, musimy więc karmić i pielęgnować nasze dolegliwości niczym płaczące dzieci, zamiast próbować je tłumić.

Kiedy zaczniesz postrzegać te symptomy z innej perspektywy, szybko zrozumiesz dwie podstawowe prawdy. Po pierwsze, to zdrowie, a nie choroba, jest twoim przyrodzonym prawem. Po drugie, twoje dolegliwości to okazja do przebudzenia świadomości i radykalnej transformacji. Niezależnie od tego, w jakim miejscu swojej życiowej drogi aktualnie się znajdujesz, każdego dnia możesz dokonywać wyborów i podejmować decyzje, które radykalnie zwiększą odporność twojego ciała i jego zdolność do regeneracji. Pozwól, że pokażę ci, jak tego dokonać.

CZĘŚĆ ITWOJE CIAŁO I CUD REGENERACJIPrawda o twoich genach, jedzeniu jako informacji oraz alchemicznej fizjologii twojego ciała

ROZDZIAŁ 1REWOLUCJA NOWEJ BIOLOGIIDNA, miRNA i ich związek z ekspresją genów

Jeśli należysz do grupy najbardziej schorowanych Amerykanów, z pewnością nie czujesz się zbyt dobrze. Być może zdiagnozowano u ciebie przynajmniej jedną przewlekłą chorobę – najczęściej jest to cukrzyca, nadciśnienie, zapalenie stawów albo refluks żołądkowy – lub cierpisz w ciszy z powodu wielu innych powszechnych dolegliwości, takich jak depresja i lęk.

Statystyki opublikowane przez Centers for Disease Control (CDC) uznają choroby przewlekłe za główną przyczynę śmierci i niepełnosprawności w Stanach Zjednoczonych. Według CDC 7 na 10 zgonów jest spowodowanych tymi schorzeniami, a zdumiewające 75% naszych rocznych wydatków na opiekę zdrowotną przeznacza się na zarządzanie tą wciąż rozwijającą się epidemią1. Założę się, że nie jesteś zainteresowany dożywotnim przyjmowaniem leków na receptę jako metodą leczenia paliatywnego. Mam nadzieję, że przekonanie, że twoje ciało jest z natury wadliwe i nie można go naprawić, jest ci obce. Jestem tutaj, aby powiedzieć ci, że istnieje inny sposób, a nowa nauka potwierdza przedstawiane przeze mnie tezy za pomocą inteligentnych, eleganckich i wyrafinowanych badań.

Aby zrozumieć źródło mojego optymizmu w stosunku do potencjału twojego ciała, zastanów się, jak daleko udało mu się do tej pory dojść. Komórki twojego ciała istnieją tylko dlatego, że są niezwykle odporne i replikują się we wszystkich żywych istotach od początku ich biologicznego istnienia na Ziemi, a być może nawet znacznie dłużej. Komórki linii zarodkowej – sperma u mężczyzn i komórki jajowe u kobiet – stanowią quasi-nieśmiertelną i nieprzerwaną nić biologiczną o niemal nieskończonej liczbie podziałów komórkowych łączących nas z ostatnim uniwersalnym wspólnym przodkiem (LUCA), który, jak zakładają naukowcy, pojawił się około 3,5 do 3,8 miliarda lat temu w pobliżu otworów hydrotermalnych na pierwotnym dnie oceanu.

W odniesieniu do komórek somatycznych, czyli komórek ciała, które z nich powstają, komórki linii zarodkowej są „nieśmiertelne” w tym sensie, że ich informacje biologiczne były przekazywane z pokolenia na pokolenie przez miliardy lat, a natura wcale nie zamierza kończyć tego procesu. Wytwarzane z nich komórki macierzyste odgrywają kluczową rolę w regeneracji uszkodzonych komórek twojego ciała nawet teraz – gdy czytasz te słowa. Żaden lek nigdy nie będzie mógł się równać ze zdolnością do samoleczenia, w którą wyposażone są komórki macierzyste znajdujące się w każdej tkance twojego ciała.

Dzięki lekturze tej książki, wspólnie odkryjemy fakt, że ludzkie ciało zawiera ziarno nieśmiertelności – i to nie w znaczeniu metaforycznym, lecz dosłownym. Przejawia się ono w nieskończonych zdolnościach regeneracyjnych wielu komórek macierzystych i dostępie do niemal nieograniczonej ilości energii, która pochodzi ze źródła będącego czymś więcej niż kaloryczną zawartością twojego jedzenia. To jest rdzeń Nowej Biologii, rewolucji naukowej, która radykalnie zmienia nasze rozumienie ludzkiego ciała. Dzięki niej diagnoza nie musi być dożywotnim wyrokiem. Leki nie są jedyną dostępną opcją. Niezwykle inteligentne właściwości lecznicze określonych rodzajów żywności i zdolność organizmu do sięgania do własnego wewnętrznego rezerwuaru odżywczej energii są znacznie silniejsze niż jakakolwiek recepta, którą kiedykolwiek wykupiłeś. Wart wiele miliardów dolarów, pobierający opłaty za usługi i napędzany chęcią zysku przemysł medyczno-farmaceutyczny zdecydowanie nie chce o tym słyszeć. Jego głównym celem jest generowanie stałych przychodów ze sprzedaży leków; jego przedstawicieli nie interesuje więc promowanie zdrowia, lecz pozyskiwanie wieloletnich „klientów” – użytkowników leków.

Dobra wiadomość jest jednak taka, że nasz oparty na lekach system radzenia sobie z chorobami można w dużej mierze zastąpić łatwo dostępnymi, biokompatybilnymi (wykonanymi z tych samych naturalnych związków, które znajdują się w twoim organizmie) lekami stworzonymi na bazie roślin, a także interwencją dietetyczną i odpowiednim stylem życia. Przekonania, że ludzkie ciało potrafi się zregenerować i wyleczyć nawet z najstraszniejszych chorób naszych czasów, nie głoszą już wyłącznie zielarze i osoby praktykujące medycynę energetyczną; wyznaje je także wielu konwencjonalnych lekarzy.

NARODZINY NOWEJ BIOLOGII

Kiedy jako uczeń college’u po raz pierwszy w życiu nie musiałem korzystać z inhalatora, ponieważ zrezygnowałem ze spożywania produktów z mleka krowiego i pszenicy, zapragnąłem dowiedzieć się więcej o przyczynach, dlaczego tak niewielka zmiana w diecie może doprowadzić do całkowitej remisji tak groźnej choroby. Postanowiłem więc zapoznać się z osiągnięciami nauki i medycyny, ale odkryłem, że nie uda mi się wyjaśnić tego, co zaszło w moim ciele, poprzez powierzchowną analizę relacji dieta-zdrowie. Do tamtej pory nikt nie wpadł na pomysł, że żywność może pełnić bardziej istotną rolę niż ta, która wynika z jej kaloryczności i zawartości składników odżywczych. Kwestionowanie tego rodzaju głęboko zakorzenionych założeń zachęciło mnie do studiowania filozofii, dyscypliny, która opiera się na systematycznej dekonstrukcji i przeprogramowywaniu wszelkich obszarów ludzkiej wiedzy i doświadczenia. Dzięki pomocy niesamowitych profesorów, zwłaszcza mojego mentora, wielkiego amerykańskiego filozofa doktora Bruce’a Wilshire’a, i naszemu wspólnemu zainteresowaniu specjalną gałęzią empirycznie ugruntowanej filozofii znanej jako fenomenologia, zacząłem czytać literaturę naukową i medyczną w nieco inny sposób. To z kolei sprawiło, że w mojej głowie powoli kształtował się nowy sposób myślenia o ciele i uzdrawianiu. Być może nie został on w pełni zweryfikowany przy użyciu tradycyjnych metod naukowych, ale był wystarczająco przekonujący, aby dalej go zgłębiać. To właśnie zaprowadziło mnie na ścieżkę prowadzącą ku materiałom i koncepcjom, które stały się inspiracją do napisania tej książki.

Od tamtej pory stałem się szczególnie wyczulony na rosnącą ideologiczną dominację „scjentyzmu”, przekonania, że wszystkie formy wiedzy powinny być oceniane na podstawie powszechnie uznawanych założeń i metod nauk fizycznych i biologicznych. Jednym z założeń tej idei jest także stwierdzenie, że wszystko, czego nie można udowodnić w sposób naukowy, nie ma znaczenia lub nie istnieje.

Aby naprawdę zrozumieć widmo scjentyzmu, które zmaterializowało się podczas XVII-wiecznej rewolucji naukowej, musimy zdać sobie sprawę z tego, w jaki sposób ruch ten sprawił, że zaczęliśmy cenić racjonalność i logikę bardziej niż inne ludzkie zdolności, takie jak kreatywność, wyobraźnia, intuicja i bezpośrednie doświadczenie. Towarzysząca scjentyzmowi idea, że tylko nauka pozwala nam uzyskać dostęp do ostatecznej, obiektywnej prawdy, ignoruje ukryte uprzedzenia, konflikty interesów, konkurujące programy i ideologie kulturowe, które wpływają na wyniki badań medycznych, a nawet na rozwój samego języka naukowego.

Scjentyzm prowadzi do „monoteizmu medycznego” – przekonania, że istnieje tylko jeden prawdziwy i właściwy sposób interpretacji i praktykowania medycyny, podczas gdy alternatywne lub konkurencyjne metody są uważane za niezgodną z obowiązującym paradygmatem szarlatanerię, pomimo dowodów na ich bezpieczeństwo oraz większą skuteczność i dostępność. Ten swoisty syndrom grupowego myślenia, który dotknął szeroko rozumianą dziedzinę biomedycyny, sprawia, że każdy profesjonalista, który ośmieli się powołać na badania lub odkrycia podważające lub obalające obowiązujące w medycynie przekonania, a tym bardziej stosować alternatywne metody, takie jak homeopatia lub interwencje żywieniowe zamiast konwencjonalnych protokołów leczenia, popełnia zawodowe samobójstwo. Przemysł medyczny dokłada wszelkich starań, aby udowodnić, że medycyna naturalna jest w najlepszym wypadku nieskuteczna, a w najgorszym szkodliwa. Współczesnych lekarzy uczy się wyłącznie dopasowywania leków do chorób i coraz to nowych symptomów, co często uniemożliwia dostrzeżenie wzorów, które nie zostały jeszcze zatwierdzone przez innych specjalistów. Zjawisko to nazywa się „medycyną konsensusu” lub „medycyną opartą na eminencji”, której założenia formułowane są na podstawie arbitralnych i nastawionych na realizację określonego celu decyzji grupy bardzo wpływowych osób, które „zawsze robiły to w ten sposób”, nie zaś na korzystaniu z dowodów znajdujących się w zasięgu ręki.

Początków tendencji do dyskredytowania wszelkich metod leczenia, które wykraczają poza standard choroba-pigułka, należy szukać w XIX wieku, kiedy to medycyna naturalna popadła w niełaskę. Zanim do tego doszło, chiropraktycy i lekarze stosujący naturalne metody leczenia, w tym hydropaci, naturopaci i homeopaci, odgrywali w społeczeństwie ważniejszą rolę niż przedstawiciele innych zawodów medycznych. Sytuacja zmieniła się po opublikowaniu w 1910 roku Raportu Flexnera. W tej zleconej przez radę Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego (AMA) ankiecie, której celem była ocena amerykańskiego systemu edukacji medycznej, przedstawiono osoby stosujące naturalne metody leczenia jako szarlatanów. Aby uzyskać monopol w dziedzinie medycyny, AMA przeprowadziła systematyczną kampanię oszczerstw w celu delegitymizacji szkół medycznych, które w swoich programach nauczania nie zalecały leczenia opartego na farmaceutykach, zapewniając wiarygodność prawną i usankcjonowanie instytucjonalne tylko tym szkołom, które działały w „jedyny słuszny sposób”.

Ta homogenizacja licencji i edukacji medycznej zbiegła się w czasie z finansowaniem pierwszych szkół medycznych przez magnata naftowego Johna D. Rockefellera i pojawieniem się leków farmaceutycznych na bazie ropy naftowej, w które Rockefeller inwestował i które stały się podstawą medycyny alopatycznej (sposób leczenia skoncentrowany na tłumieniu objawów choroby za pomocą leków i operacji, z pominięciem eliminacji jej pierwotnych przyczyn). W rezultacie opisanych powyżej procesów lekarze, wcześniej znajdujący się na niskim szczeblu drabiny społecznej, awansowali do pozycji, którą zajmują do dzisiaj – traktowanych z ogromnym szacunkiem strażników wiedzy dostępnej nielicznej, uprzywilejowanej grupie.

Teoretycznie podstawą, na której zbudowano to, co nazywamy medycyną konwencjonalną, jest „medycyna oparta na dowodach” lub wnioskach i protokołach leczenia, które zostały wprowadzone w oparciu o odpowiednio zaplanowane i przeprowadzone badania. W rzeczywistości literatura naukowa jest pełna kontrowersji, o czym mówił nawet Richard Horton, redaktor naczelny „The Lancet”, który stwierdził: „Nauce można postawić jeden podstawowy zarzut: duża część literatury naukowej, być może nawet połowa, może zawierać nieprawdę”2. Były redaktor uznanego czasopisma „New England Journal of Medicine” doszedł do podobnych wniosków: „Nie można już wierzyć wynikom wielu badań klinicznych, które zostały opublikowane, lub polegać na osądach zaufanych lekarzy i powszechnie obowiązujących protokołach leczenia. Nie czuję się dobrze z tą konkluzją, do której powoli i niechętnie dojrzewałem przez dwadzieścia lat pracy redaktorskiej”3.

Finansowanie przez przemysł stanowi główną przeszkodę w pozyskiwaniu obiektywnych wyników – analizy wykazały, że w badaniach sponsorowanych osiąga się pozytywne rezultaty znacznie częściej niż w przypadku eksperymentów finansowanych przez rząd, organizacje non-profit lub organizacje pozarządowe4. Jeśli chodzi o publikacje naukowe, warto wspomnieć o zjawisku znanym jako efekt szuflady, polega ono na ukrywaniu wyników badań, które nie przyniosły efektów lub dały rezultaty niezgodne z założeniem lub niekorzystne dla danego leku5. Istnieje również powszechny problem fałszowania danych – celowego manipulowania wynikami oraz wykorzystywania narzędzi statystycznych tak, aby dostosować wyniki badań do interesów handlowych6. Nie należy także zapominać o tym, że redaktorzy czasopism naukowych są czasem przekupywani przez przedsiębiorstwa, które chcą publikować określone treści. Pewne retrospektywne badanie obserwacyjne wykazało, że 50,6% redaktorów czasopism akceptuje płatności ze źródeł branżowych, przy średniej płatności 28 136 dolarów, przy czym niektóre kwoty zbliżają się do pół miliona dolarów, co oznacza, że redaktorzy najbardziej wpływowych czasopism na świecie, którzy kierują dyskursem naukowym, przyjmują łapówki7. Ponadto w krajowym badaniu opublikowanym w 2007 roku w „New England Journal of Medicine” stwierdzono, że 94% lekarzy ma powiązania z przemysłem farmaceutycznym – otrzymują oni bezpłatne posiłki, zwrot kosztów edukacji medycznej lub spotkań zawodowych, konsultacji, wykładów i rekrutacji pacjentów do badań klinicznych8.

Nie należy także zapominać o przedstawicielach farmaceutycznych, którzy wpływają na to, jakie preparaty przepisują lekarze. Jeśli udaje im się przekupić w ten sposób wielu medyków i naukowców, manipulowanie wynikami badań jest wszechobecne, a publikacja badań sprzyja upowszechnianiu leków, które firmy farmaceutyczne chcą wprowadzić na rynek9, medycyna oparta na dowodach okazuje się kolosem na glinianych nogach. Jeśli wszystkie osoby decyzyjne są przekupione, nie można już ufać standardowym zaleceniom.

Biorąc pod uwagę tę taktykę, potrzeba wnikliwego oka, aby przedzierać się przez ogromne ilości naukowych baz danych, analizować metodologię badań, sprawdzać jakość eksperymentów, oceniać konflikty interesów i oddzielać przysłowiowe ziarno od plew. Dzięki mojej mamie–bibliotekarce i ojcu–profesorowi biologii, dość szybko dowiedziałem się o istnieniu takich źródeł wiedzy jak MEDLINE, rządowej bazy danych zawierających ponad trzydzieści milionów cytatów z literatury biomedycznej, dzięki której po raz pierwszy mogłem rzucić okiem na wysokiej jakości recenzowane badania dotyczące moich problemów zdrowotnych. Być może to dzięki temu doświadczeniu udało mi się odnaleźć nieopłacone przez przemysł medyczny publikacje, zawierające obiecujące informacje, o których medycyna konwencjonalna nie wiedziała lub które aktywnie tłumiła.

Ostatecznie odnajdywanie odpowiednich artykułów w oceanie literatury medycznej i ich analiza stały się moją pracą. Jako świadomy działacz na rzecz zdrowia spędziłem wiele tysięcy godzin przeglądając setki tysięcy badań w celu odnalezienia, zindeksowania i udostępnienia informacji, które mogłyby pomóc zarówno mnie, jak i innym. Moim celem zawsze było odkrywanie i dzielenie się nauką o naturalnych metodach uzdrawiania. Pragnąłem zarówno rzucać światło na niepożądane skutki zażywania konwencjonalnych leków i stosowania praktyk medycznych, zwanych jatrogennymi, jak i odkrywać lekarstwa zgodne z naturą, oparte na alternatywnych dowodach, które działają w harmonii z ludzką fizjologią.

Ostatecznie życzyłbym sobie, aby ludzie odzyskali zaufanie do zdolności samoleczenia, w którą wyposażone są ich ciała, i zrozumieli, że te wewnętrzne zasoby są wystarczające do pokonania większości dolegliwości. Osoby, z którymi się kontaktuję, z reguły są zaciekawione, jakimi praktykami można zastąpić medycynę alopatyczną, ale nie przyjmują wszystkiego na słowo – i bardzo dobrze! Nie powinny bezkrytycznie akceptować opinii zarówno moich, jak i innych ludzi. W miarę jak coraz bardziej sceptycznie podchodzą do porad i metod leczenia stosowanych przez konwencjonalnych lekarzy, starają się także nie paść ofiarą najnowszej mody na dany suplement diety lub nowy sposób odżywiania propagowany przez celebrytów. Poza dowodami anegdotycznymi ludzie potrzebują także solidnych dowodów naukowych i strategii, które mogą im pomóc.

Spora część współczesnej literatury medycznej została napisana wysoce technicznym i niezrozumiałym językiem. Chciałbym pomóc czytelnikom pokonać tę barierę. Na GreenMedInfo.com znajdziesz bazę danych literatury biomedycznej obejmującą ponad 10 tysięcy różnych zagadnień związanych ze zdrowiem, z ponad 50 tysiącami cytatów z wysokiej jakości literatury naukowej. Artykuły te zostały stworzone przez uznanych ekspertów i zindeksowane tak, aby z łatwością można było je odnajdywać i przeszukiwać, w tym według kryterium stanu zdrowia oraz substancji i metod terapeutycznych. W bazie danych znajduje się również kompendium mojego autorstwa, w którym znajdziesz zrozumiałe nawet dla laika omówienia innowacyjnych badań w dziedzinie zdrowia.

Nie przestaję się dziwić, jak wielu ludzi na całym świecie skorzystało z naszej strony internetowej – łącznie ma ona ponad 150 milionów odwiedzin – od skromnych początków tego projektu, który rozpocząłem w 2007 roku w przydomowym garażu. Pragnąłem, aby witryna ta pozostała wolna od konfliktów interesów, postanowiłem więc, że nie będzie na niej reklam. Mimo rosnącej popularności wielu niezależnych portali dotyczących tej samej tematyki, ludzie czują się przytłoczeni ogromną ilością często sprzecznych informacji na temat zdrowia, które można znaleźć w Internecie. Współcześnie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebujemy zaufanych źródeł, które pozwolą nam odróżnić prawdę od fałszu i wyłuskać jednoznaczne oraz zrozumiałe fakty z pozornej masy złożoności i sprzeczności.

Trzymasz teraz w swoich rękach pracę i wizję mojego życia, produkt dwóch dekad nieustannych poszukiwań, nieustępliwych dociekań i żmudnej, samodzielnej pracy. Poniżej znajdziesz kluczowe koncepcje, które uważam za naprawdę ekscytujące i rewolucyjne, w tym najważniejsze ustalenia Nowej Biologii i Nowej Biofizyki.

W dużym uproszczeniu Nowa Biologia przedstawia trzy podstawowe fakty dotyczące ludzkiego zdrowia, które możesz wykorzystać, aby wzmocnić swoje ciało:

1. DNA nie rządzi twoim przeznaczeniem. Długość i jakość życia determinują przede wszystkim czynniki epigenetyczne lub niezależne od genów (takie jak dieta, styl życia, ekspozycja środowiskowa i sposób myślenia).

2. Jedzenie jest dla ludzi nie tylko paliwem i budulcem; to także system przesyłania wiadomości, który dostarcza organizmowi bardzo istotnych informacji. Niektóre pokarmy i praktyki związane ze stylem życia mogą odblokować głębokie i samoregenerujące się zasoby energetyczne w komórkach twojego ciała, które optymalizują ekspresję DNA i wpływają na twoje zdrowie bardziej niż jakikolwiek inny czynnik.

3. Komórki twojego ciała potrafią działać cuda. Twoje komórki uzyskują dostęp do „darmowej energii” ze środowiska, co ułatwia transformację pierwiastków o niskiej energii jądrowej i radykalną samoregenerację poprzez rekrutację komórek macierzystych pochodzących ze starożytnej, prawie nieśmiertelnej linii komórkowej. Jeśli zostaną one odpowiednio ukierunkowane poprzez dietę i styl życia, mogą odwrócić zarówno choroby przewlekłe, jak i cofnąć zegar biologiczny.

Zacznijmy od zastanowienia się nad przekonaniem, które wpaja się nam już w szkole podstawowej, według którego DNA jest naszą osobistą mapą wyznaczającą granice naszego zdrowia i choroby.

DNA NIE JEST MAPĄ

Kiedy po raz pierwszy ujrzałeś w podręczniku szkolnym podwójną helisę DNA, składającego się z dwóch nici owijających się wokół siebie niczym skręcona drabina, prawdopodobnie uwierzyłeś w to, czego cię nauczono: że DNA jest swoistą instrukcją, tak, jakby twoje ciało było samochodem, a DNA zawierało wskazówki dotyczące budowy podwozia, silnika i wycieraczek. Medycyna Zachodu poszukuje przyczyn chorób wewnątrz: ciało postrzegane jest jako bierny odbiorca instrukcji genetycznych, a schorzenia są przede wszystkim kwestią dziedzicznego nieszczęścia.

Na tej podstawie osoba chora na raka piersi mogłaby pogodzić się z wyjaśnieniem, że postawiona jej diagnoza jest wynikiem „złych genów”. Jednak w kulturach wschodnich i starożytnych systemach medycznych, takich jak indyjska medycyna ajurwedyjska i Tradycyjna Medycyna Chińska, intuicyjnie docenia się sposób, w jaki zmienne środowiskowe krzyżują się z indywidualnymi cechami każdego organizmu oraz decyzjami o wywołaniu danej dolegliwości. Przypisują one pochodzenie chorób kombinacji różnych czynników, takich jak dieta i nawyki związane ze stylem życia, oraz przedstawiają je jako produkt uboczny nierównowagi działającej na większą skalę, obserwowanej pod postacią zmian klimatu, pór roku i kosmosu. W tych tradycjach bierze się także pod uwagę czynniki psychospołeczne, takie jak niezgoda w rodzinie i społeczności. Z kolei determinizm współczesnej nauki nie docenia zdolności organizmu do samoleczenia i regeneracji, ponieważ wyznaje fatalistyczny pogląd, według którego biologia człowieka pozostaje na łasce kodu genetycznego.

Kiedy poznałem moją przyjaciółkę Jennifer, miała ona około dwudziestu lat, a jej stan zdrowia gwałtownie się pogarszał z powodu mukowiscydozy. Powszechnie uważa się, że jest to jedna z rzadkich i ciężkich przypadłości genetycznych wynikających z mutacji genu odpowiedzialnego za syntezę błonowego kanału chlorkowego (CFTR). Jennifer przyjmowała antybiotyki i sterydy, cierpiała na problemy skórne, oddechowe i trawienne oraz zmagała się z niedowagą. Cierpiała również na cukrzycę typu 1 w następstwie uszkodzenia trzustki, co jest poważnym powikłaniem mukowiscydozy.

Kobieta postanowiła radykalnie zmienić dietę: wyrzuciła z niej produkty prozapalne takie jak pszenica, nabiał i cukier. Zamiast tego spożywała mnóstwo zielonych, liściastych warzyw, dobrych tłuszczów i odpowiednio dobranych suplementów, w tym enzymów o szerokim spektrum działania i probiotyków, co zmniejszyło u niej nadprodukcję śluzu – jednego z objawów mukowiscydozy. Włączyła do swojej diety pokarmy stabilizujące poziom cukru we krwi, ćwiczenia i techniki pracy z ciałem i umysłem oraz spożywała funkcjonalne pokarmy, takie jak kurkuma, soja i pieprz cayenne – badania na gryzoniach wykazały „cudowną” częściową lub całkowitą poprawę syntezy błonowego kanału chlorkowego CFTR, gdy zwierzęta spożywały zawarte w tych roślinach fitochemikalia.

Zmiana tych czynników była dokładnie tym, czego Jennifer potrzebowała, aby walczyć ze swoją chorobą. Średnia długość życia niektórych osób z tego rodzaju zmianami genetycznymi wynosi tylko 37 lat. Dziś, mając 49 lat, Jennifer żyje, jest bardzo sprawna i zdrowsza niż wcześniej. I nie jest odosobnionym przypadkiem.

PROBLEM Z MODELEM GENY-PRZYCZYNA-CHOROBA

Dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie, którzy zmagają się z chronicznymi, postępującymi lub nieuleczalnymi chorobami, stawia czoło losowi, korzystając z regeneracyjnego potencjału własnego ciała. I nikt nie powinien okazywać z tego powodu zdziwienia. Dzięki założeniom Nowej Biologii wiemy, że geny nie wywołują chorób tak samo, jak DNA nie zawiera wszystkich białek, które znajdują się w ludzkim ciele. Myślenie o DNA jako o instrukcji opierało się początkowo na przekonaniu, że każdej proteinie odpowiada jeden gen, lecz w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci, dzięki Projektowi poznania ludzkiego genomu, naukowcy odkryli tylko 20-25 tysięcy genów kodujących białka, co stanowi znikomą liczbę w porównaniu z ponad 100 tysiącami białek, które budują nasze ciało. Według najnowszych szacunków liczba genów kodujących proteiny miałaby wynosić tylko 18 tysięcy. W świetle tych odkryć nie da się już podtrzymać uproszczonej teorii, według której istnieje bezpośrednia ścieżka prowadząca od genów do choroby10.

Przestarzała narracja mówiąca o bezpośrednim związku genów z chorobami jest skutecznie wypierana przez epigenetykę, szkołę myślenia, która koncentruje się na czynnikach „przewyższających” geny jako głównych determinantach sposobu interpretacji, translacji i ekspresji ludzkiego materiału genetycznego. Epigenetyka wyjaśnia, w jaki sposób komórka wątroby różni się od komórki mózgowej lub komórki mięśniowej. Wszystkie trzy zawierają te same 3 miliardy podstawowych par, które składają się na nasz kod genetyczny, ale mechanizmy epigenetyczne, takie jak białka regulatorowe i modyfikacje wspierające proces translacji, mają wielki wpływ na to, które geny ulegają ekspresji, a które są wyciszane, co skutkuje unikalnym fenotypem komórki – właściwym tylko jej wyglądzie zewnętrznym.

Zmienne środowiskowe mogą aktywować lub hamować ekspresję genów, wpływając na złożone procesy biochemiczne, a zmiany te mogą być przenoszone do komórek potomnych podczas podziału komórek11. Podstawowe procesy, takie jak na przykład pozyskiwanie odpowiednich witamin z grupy B z pożywienia, bezpośrednio wpływają na to, czy pewne niezbędne dla zachowania zdrowia geny ulegną wyciszeniu (proces znany jako metylacja lub przyłączenie jednowęglowych znaczników do cząsteczek DNA, co skutecznie „wyłącza” ekspresję tego genu). Co więcej, na ekspresję epigenetyczną wpływa także wiele czynników, które możesz w pełni kontrolować: siedzący tryb życia, praktyki duchowe, palenie papierosów, praktykowanie medytacji i jogi, spożywanie pokarmów roślinnych, poziom rozbudowy sieci wsparcia społecznego, odizolowanie od społeczności, z której pochodzisz. Wnioski płynące z Projektu poznania ludzkiego genomu dały początek „nutrigenomice”, nowatorskiej dziedzinie, która bada wzajemne interakcje między genami i składnikami odżywczymi na poziomie molekularnym. Przykładowo, związki bioaktywne zawarte w żywności mogą zmieniać szlaki sygnałowe w komórkach, regulując kluczowe molekuły, takie jak czynnik transkrypcyjny NFκB, który bierze udział w procesie wytwarzania przekaźników stanu zapalnego12.

Procesy biochemiczne obejmujące uwalnianie hormonów i innych przekaźników komórkowych, stres oksydacyjny (nadmiar wolnych rodników), stan zapalny, peroksydacja lipidów („rdzewienie” tłuszczów), budowa ciała (na przykład ilość tłuszczu trzewnego) i namnażanie się naszej mikroflory jelitowej wywierają wpływ na nasze wzorce ekspresji genetycznej. Inne czynniki epigenetyczne obejmują stres psychologiczny, status społeczno-ekonomiczny, zmienne geopolityczne, poziom wykształcenia, wykonywany zawód, mieszkanie w mieście lub na wsi oraz klimat. Wszystkie wymienione elementy stanowią wytyczne dla naszego DNA i zmieniają ekspresję naszych genów w sposób bardziej lub mniej korzystny. W praktyce oznacza to, że możliwe do kontrolowania zmienne, takie jak dieta i praktyki związane ze stylem życia; ekspozycja na patogeny, promieniowanie, zanieczyszczenia chemiczne; interwencje medyczne; a nawet sposób myślenia i emocje łącznie wpływają na aktywację czynników epigenetycznych13.

Zamiast poddawać się paraliżującym próbom ich analizy, powinniśmy wykorzystać tę wiedzę, aby wyrwać się ze szponów naszego genetycznego przeznaczenia. Według opublikowanej niedawno w PLOS ONE pracy przeglądowej, czynniki genetyczne nie są winne wielu przewlekłym chorobom14. Wielu naukowców doszło do wniosku, że mechanizmy epigenetyczne mają związek z rozwojem nowotworów prawie wszystkich typów, zaburzeń neurobehawioralnych i poznawczych, chorób układu oddechowego, zaburzeń autoimmunologicznych, anomalii rozrodczych i chorób sercowo-naczyniowych15. Odkrycia epigenetyki potwierdzają ideę, według której na ekspresję genów wpływają czynniki środowiskowe, a nie przyrodzone uwarunkowania ludzkiego organizmu.

TWOJE NAWYKI WPŁYWAJĄ NA ŻYCIE TWOJEGO POTOMSTWA: MIKRORNA I EKSPRESJA GENÓW

Za pomocą epigenetyki naukowcom udało się obalić jedną z najświętszych zasad współczesnej genetyki, barierę Weismanna, według której przenoszenie dziedzicznej informacji z genów do komórek przebiega tylko w jednym kierunku, a informacje przekazywane przez komórkę jajową i nasienie przyszłym pokoleniom pozostają niezależne od komórek ciała i doświadczeń życiowych rodziców.

Badania na zwierzętach wykazały jednak, że przeżycia matki mają wpływ nie tylko na potomstwo w pierwszym pokoleniu, ale także potencjalnie na niezliczoną liczbę przyszłych pokoleń. Przyjrzyjmy się na przykład badaniu, w którym badano ekspozycję ciężarnych szczurzyc na insektycyd o nazwie metoksychlor, związek estrogenowy i fungicyd winklozolin, związek antyandrogenny. Narażenie na działanie tych dwóch chemikaliów spowodowało niepłodność u męskich potomków oraz zmniejszyło produkcję i żywotność plemników u 90% samców wszystkich czterech kolejnych pokoleń, które poddano testom16. Naukowcy przypuszczają, że za te niekorzystne efekty pośrednio odpowiadały zmiany w wzorach metylacji DNA w komórkach linii płciowej, co sugeruje, że zmiany epigenetyczne zostały przeniesione na przyszłe pokolenia. Jak podsumowują autorzy tych badań w czasopiśmie „Science”:

Zdolność czynnika środowiskowego (na przykład substancji zaburzającej funkcjonowanie układu hormonalnego) do przeprogramowania linii zarodkowej i wywoływania stanu chorobowego, który przekracza granicę pokoleniową, ma znaczące implikacje dla biologii ewolucyjnej i etiologii chorób17.

Na podstawie tych odniesień możemy wywnioskować, że zaburzające funkcjonowanie układu hormonalnego produkty do higieny osobistej o sztucznych zapachach i komercyjne środki czyszczące mogą powodować problemy z płodnością u wielu przyszłych pokoleń. Szersze i bardziej obiecujące implikacje tych badań są jednak takie, że komórki płciowe (komórka jajowa i nasienie) wykazują się dynamiczną plastycznością i zdolnością do adaptacji w odpowiedzi na czynniki środowiskowe, które mogą być przekazywane przyszłym pokoleniom. Innymi słowy, to, co robisz dziś, będzie miało dobry lub zły wpływ na twoich potomków i przyszłość ludzkości.

Inne badania sugerują, że środowisko, w jakim funkcjonują rodzice przed poczęciem potomstwa, traumatyczne wydarzenia lub głód mogą przemodelować układ nerwowy i neuroanatomię u kolejnych pokoleń. Zjawisko to najlepiej ilustruje eksperyment, podczas którego naukowcy rozpylali w mysich klatkach acetofenon o wiśniowym zapachu, jednocześnie używając wstrząsów elektrycznych, co sprawiało, że myszy bały się nawet samego zapachu. Pomimo tego, że nigdy wcześniej nie były wystawione na działanie tej substancji chemicznej, zwierzęta w dwóch kolejnych pokoleniach bały się tego zapachu zdecydowanie bardziej niż grupa kontrolna18.

Naukowcom udało się także udowodnić, że głód lub niedożywienie matek tuż przed lub po zapłodnieniu powoduje występowanie u potomstwa szeregu dolegliwości, w tym poważnych zaburzeń afektywnych, takich jak schizofrenia, wrodzone anomalie w ośrodkowym układzie nerwowym, zmniejszona objętość czaszki oraz wyższe ryzyko otyłości, nadciśnienia tętniczego i chorób serca w późniejszym życiu19. U dzieci osób, które przeżyły Holokaust, dostrzeżono międzypokoleniowe skutki stresu i tragedii, które uwidoczniły się u nich pod postacią zmian w profilach hormonów stresu, co predysponowało je do niepokoju, depresji i zespołu stresu pourazowego (PTSD)20.

Nie wiemy jeszcze, jak długo utrzymują się zmiany epigenetyczne, ale modele zwierzęce wskazują, że trwają one dłużej niż kiedykolwiek przewidywano – w pewnym badaniu nad nicieniami epigenetyczne wspomnienia zmian środowiskowych utrzymywały się przez co najmniej czternaście pokoleń21.

Tego rodzaju badania zmieniają nasz sposób postrzegania przepływu informacji genetycznej, który kiedyś uważano za jednokierunkowy i odizolowany od świata. Jak się okazuje, wpływają na niego także informacje z zewnątrz. Nowe badania obalają konwencjonalny pogląd, że zmiany genetyczne zachodzą jedynie w wydłużonym przedziale czasowym setek tysięcy, a nawet milionów lat. Trwają eksperymenty, które mają potwierdzić, że informacja genetyczna może być przenoszona w czasie rzeczywistym przez komórki linii płciowej gatunku za pośrednictwem egzosomów.

miRNA, egzosomy i ich związek z ekspresją genów

W przeciwieństwie do mRNA, którego zadaniem jest przenoszenie instrukcji z DNA do rybosomów, gdzie są one transkrybowane do białek, miRNA włącza i wyłącza ekspresję szerokiej gamy genów poprzez wyciszanie mRNA22. MiRNA jest transportowane w egzosomach wielkości wirusa lub w wyspecjalizowanych, zamkniętych w błonie mikroskopijnych pęcherzykach wydzielanych przez wszystkie komórki roślin, zwierząt, bakterii i grzybów. MiRNA nie ulegają zniszczeniu w procesie trawienia i działają niczym oprogramowanie, zmieniając ekspresję naszego „sprzętu” – genów kodujących białka. MiRNA służą jednak nie tylko regulacji ekspresji genów. Wyższy poziom złożoności mRNA w tak zwanej ciemnej materii genomu – co daje około 98,5% genomu, która nie koduje białek – odpowiada za przynależność do wyższych form życia, takich jak ludzie, a nie na przykład dżdżownice (z którymi dzielimy mniej więcej taką samą liczbę genów kodujących białka: około 20 tysięcy). Najważniejszą kwestią związaną z tymi biocząsteczkami jest jednak fakt, że nasza integralność genetyczna i epigenetyczna może być całkowicie zależna od regulującego geny miRNA, dostarczanego za pośrednictwem spożywanych pokarmów.

W pewnym przełomowym eksperymencie wszczepiono myszom ludzkie komórki nowotworowe czerniaka, które zmodyfikowano w celu uzyskania ekspresji genów dla fluorescencyjnego enzymu znakującego23. Badacze odkryli, że cząsteczki przechowujące informacje zawierające znacznik, w tym egzosomy, zostały uwolnione do krwi zwierząt. Naukowcy zaobserwowali również, że egzosomy dostarczają RNA do spermatozoidów (dojrzałych plemników), które je przechowują. Sugeruje to, że RNA przenoszone do plemników przez egzosomy może przewodniczyć ekspresji genów w sposób, który zmienia obserwowane cechy i ryzyko powstania choroby, a także morfologię, rozwój i fizjologię potomstwa. MiRNA ukryte w egzosomach może być środkiem, za pomocą którego zarówno szkodliwe, jak i prozdrowotne wpływy środowiskowe są epigenetycznie przekazywane przyszłym pokoleniom.

RADYKALNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ JAKO KLUCZ DO ZDROWIA

Badania nad ekspresją genetyczną miRNA/egzosomu podważają prawa Mendla i opartą na chromosomie teorię dziedziczenia, według której geny są transmitowane wyłącznie poprzez rozmnażanie płciowe i że cechy przekazywane są potomstwu przez chromosomy zawarte w komórkach linii płciowej, a nie przez komórki somatyczne (ciała). Eksperymenty, o których mówię, potwierdzają, że cechy będące produktem ubocznym naszego stylu życia, doświadczeń i ekspozycji na czynniki środowiskowe, można oddzielić od genów chromosomalnych i przenieść na potomstwo, co prowadzi do powstania trwałych fenotypów (obserwowalnych cech lub chorób), które przetrwają przez pokolenia24.

Według badaczy zagrożenia związane ze współczesnymi metodami hodowli roślin, rewolucja przemysłowa i współczesny sposób życia – w tym radioaktywność, metale ciężkie, pestycydy, dym tytoniowy, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne ze spalin samochodowych, hormony, infekcje i niedobór niezbędnych składników odżywczych – to stwierdzone lub prawdopodobne czynniki wpływające na procesy epigenetyczne25.

Natura oferuje nam jednak nieoczekiwane lekarstwa-niespodzianki. Ćwiczenia fizyczne, trening uważności i bioaktywne składniki owoców i warzyw (takie jak sulforafan w warzywach krzyżowych, resweratrol z czerwonych winogron, genisteina z soi, siarczek diallilu z czosnku, kurkumina z kurkumy, betaina z buraków i katechiny w zielonej herbacie) mogą zoptymalizować wrodzoną odporność ciała.

Powietrze, którym oddychamy, jedzenie, które jemy, myśli, które do siebie dopuszczamy, toksyczne substancje, na które jesteśmy narażeni, i doświadczenia, które przeżywamy, mogą wpływać na nasze potomstwo długo po naszym odejściu z tego świata. Pozwala nam to na nowo zrozumieć zasadę zarządzania siedmioma pokoleniami, którą wyznają rdzenni Amerykanie – według niej przy podejmowaniu decyzji powinniśmy brać pod uwagę dobro siedmiu naszych kolejnych potomków. Należałoby ją uznać nie tylko za podstawę podejścia do zrównoważonego eksploatowania zasobów środowiska, ale także za przyczynek do rozważań nad tym, w jaki sposób nasz sposób traktowania własnego ciała może przełożyć się na zły stan zdrowia i obniżenie jakości życia kolejnych pokoleń.

Nasze geny są wyposażone w pamięć i, jak twierdzi Deepak Chopra, nasze komórki nieustannie podsłuchują nasze myśli. W obliczu tego nowego stwierdzenia musimy zmienić nasze relacje, nasze wewnętrzne monologi, narracje i nawyki. Jak powiedział brytyjski genetyk Marcus Pembrey, „wszyscy jesteśmy strażnikami naszego genomu”26.

PROBLEM NIEDOPASOWANIA EWOLUCYJNEGO

Epigenetyka wyjaśnia na czym polega nasze ewolucyjne niedopasowanie i ukazuje nam , w jaki sposób odeszliśmy od środowiska, do którego nasza fizjologia została ewolucyjnie dostosowana. Niedopasowanie ewolucyjne, znane również jako zaburzenie paleodeficytowe27, odnosi się do zbiorowego niedoboru wpływów przodków we współczesnym, uprzemysłowionym świecie. Zaburzenie paleodeficytowe dotyczy wielu czynników, takich jak ograniczona możliwość zachowania prywatności i przebywania w odosobnieniu czy zmniejszenie kontaktu dotykowego z roślinnością lub ograniczona możliwość słuchania śpiewu ptaków, korzystania ze światła dziennego oraz fitoncydów – allelochemicznych, lotnych związków organicznych emitowanych przez rośliny, które nadają lasowi charakterystyczny zapach28. Nie jest więc zbiegiem okoliczności, że stres związany z karierą zawodową, siedzący rodzaj pracy, deficyt snu, przetworzone i zanieczyszczone jedzenie, narażenie na chemikalia przemysłowe i leki, brak wsparcia społecznego i minimalny kontakt z naturą to główne czynniki ryzyka chorób29. To nasz styl życia, który w dużej mierze sami kontrolujemy, określa, czy w naszych genach wyraża się zdrowie czy choroba.

OBALENIE HIPOTEZY GEN-CHOROBA

Powinniśmy bezwzględnie zmienić sposób postrzegania wariantów genetycznych zwanych mutacjami. Mutacje genów, znane również jako polimorfizmy pojedynczych nukleotydów (SNP), nie są zapowiedziami genetycznej katastrofy, lecz korektami kodu, które występują u co najmniej 1% populacji i które często ewoluowały w interesie przetrwania naszego gatunku. Ich częstsze występowanie implikuje istnienie neutralnego lub korzystnego efektu, dzięki któremu są one stale obecne w puli genów30. Przykładowo, powszechnie przyjmuje się, że anomalie genów prowadzące do niektórych zaburzeń funkcjonowania czerwonych krwinek (hemoglobinopatii), takich jak talasemia i anemia sierpowata, prowadzą do odporności na infekcje malaryczne31. Osoby, których geny uległy tego rodzaju mutacji, mają większe szanse na przetrwanie w regionach, w których malaria jest endemiczna; dlatego właśnie zmiana ta utrzymuje się w ludzkim genomie.

Z perspektywy medycyny ewolucyjnej zmianę w budowie białka CFTR występującą przy mukowiscydozie możemy potraktować jako chroniącą przed cholerą, ponieważ blokuje ona ten sam szlak molekularny wykorzystywany przez toksynę cholery, który może powodować ciężką biegunkę32. Wyjaśniałoby to, dlaczego pozornie wysoce śmiertelny gen mógł przetrwać i nadal jest obecny u 5% rasy białej; mianowicie, pomaga on danym osobnikom dożyć do wieku, w którym mogą przekazać swoje geny potomstwu.

Mutacje te nie występują jednak w próżni. Środowisko ma ogromny wpływ na sposób, w jaki przejawia się nasze dziedzictwo genetyczne. Na przykład, patologiczna ekspresja CFTR może być wywołana niedoborami żywieniowymi (takimi jak brak selenu) w macicy lub we wczesnym okresie życia.

Ponadto stwierdzono, że od 20 do 30% światowej populacji wykazuje genetyczną podatność na celiakię w regionie HLA-DQ na chromosomie 6, ale tylko niewielki procent – około 1,4% ludzi na całym świecie33 – wykazuje klasyczne objawy nietolerancji glutenu. Badania sugerują, że infekcje enterowirusowe, takie jak zakażenia rotawirusem, oraz określona kompozycja bakterii jelitowych, mogą wyzwalać ekspresję genów celiakii34. Zbiór modyfikowalnych czynników stylu życia, w tym wzorców żywieniowych, poziomu stresu, miejsca zamieszkania (miasto lub wieś), posiadania zwierząt domowych, leczenia antybiotykami, korzystania ze zmywarki oraz narażenie na określone czynniki we wczesnym życiu (np. narodziny w szpitalu lub w domu i czas karmienia piersią) łącznie wpływają na naszą mikroflorę i układ odpornościowy, a zatem na zdolność „sił patogennych” do aktywacji tych ukrytych genów.

Jednakże największe nieporozumienie dotyczy roli genów podatności na raka piersi, BRCA1 i BRCA2, w prognozowaniu ryzyka zapadalności na tę chorobę. Według powszechnie wyznawanego poglądu geny BRCA1 i BRCA2, które zakłócają naprawę uszkodzonego DNA wywołanego promieniowaniem, są zwiastunem niemożliwej do uniknięcia choroby nowotworowej piersi. To twierdzenie sprawiło, że niektóre osoby, w tym słynna aktorka Angelina Jolie, zdecydowały się na profilaktyczne wycięcie tkanki piersi i jajników w nadziei uniknięcia przedwczesnej śmierci wywołanej obecnością niebezpiecznego genu. Podstawowym uzasadnieniem dla prewencyjnej mastektomii oraz usunięcia jajników i jajowodów – salpingo-ooforektomii – jest przekonanie, że dziedziczność sama w sobie determinuje ryzyko, co odzwierciedla powszechnie obowiązującą, niezłomną wiarę w nieuchronność raka wywołanego obecnością genu i bezsilność osoby dotkniętej tym problemem. W literaturze medycznej znajdziemy jednak wiele niejednoznacznych stwierdzeń dotyczących BRCA.

Według artykułu opublikowanego w prestiżowym brytyjskim czasopiśmie medycznym „The Lancet Oncology”, kobiety, u których wykryto mutacje genów BRCA, nie umierają z powodu opornych na leczenie nowotworów piersi, takich jak rak potrójnie ujemny, częściej niż inne kobiety, u których zdiagnozowano tę chorobę. W rzeczywistości jest odwrotnie: mają one wyższy wskaźnik przeżycia niż kobiety bez mutacji BRCA, które były leczone z powodu raka piersi35. Ponadto naukowcy zidentyfikowali już i scharakteryzowali pod względem molekularnym tysiące polimorfizmów w genach BRCA1 i BRCA2. Jak się okazało, niektóre z nich zmniejszą ryzyko zachorowania na raka piersi, co znacznie komplikuje obraz ryzyka statystycznego i możliwych do zastosowania metod leczenia. Narrację, według której „BRCA powoduje raka piersi”, zakwestionowano dzięki identyfikacji polimorfizmów takich jak podtyp BRCA1 K1183R, który paradoksalnie zwiększa przeżywalność w przypadku raka piersi36. Jest zatem możliwe, że niektóre z tych polimorfizmów mogą nawet pozytywnie wpływać na odporność i zmniejszenie śmiertelności z powodu raka piersi, co zaprzecza powszechnie wyznawanemu poglądowi, że BRCA jest monolityczną, nieuchronnie śmiertelną „mutacją”, którą możesz w sobie nosić.

Kiedy zdamy sobie sprawę, że tego rodzaju retoryka podsyca strach u osób z historią chorób nowotworowych w rodzinie, co zwiększa produkcję hormonów stresu, zrozumiemy, że omawiany pogląd jedynie dolewa oliwy do ognia.

SYMPTOMY NIE MUSZĄ TOWARZYSZYĆ CI PRZEZ CAŁE ŻYCIE

Pozytywny przekaz płynący z tych badań pozwala nam zrozumieć, że to my sami zarządzamy losem naszego ciała, bez względu na to, w jakie geny wyposażyła nas natura. Dzięki odkryciom Nowej Biologii wiemy, że DNA nie jest źródłem ryzyka chorób, ale spersonalizowanym magazynem odporności. Jeśli spojrzymy na schorzenia z tej perspektywy, będziemy mogli czerpać ukojenie z faktu, że każda manifestacja symptomu, każdy wariant genetyczny, a nawet każdy proces chorobowy służy świętemu i niezmiennemu celowi. Na przykład, kaszel, kichanie i katar towarzyszące chorobie wirusowej układu oddechowego są próbą oczyszczenia organizmu z toksycznych związków. Gorączka wytwarzana przez twoje ciało w odpowiedzi na zjawisko, które postrzegamy jako chorobotwórczą infekcję, sprawia, że temperatura ciała przestaje sprzyjać rozwojowi potencjalnie szkodliwych mikroorganizmów; gorączka jest więc w większości przypadków oznaką zdrowia układu odpornościowego, a nawet rodzajem leku.

Warianty genetyczne utrzymują się w ludzkim genomie, ponieważ zwiększają nasze dopasowanie ewolucyjne. Przykładowo, niektóre geny związane z chorobami autoimmunologicznymi, takimi jak celiakia, wywodzą się od naszych neandertalskich przodków, którzy krzyżowali się z homo sapiens, gdy prymitywne hominidy wyemigrowały z Afryki Subsaharyjskiej do północnej Europy przez zachodnią Azję37. W wyniku procesu zwanego introgresją haplotypów w naszym genomie znalazło się wiele genów neandertalczyków. Te same neandertalskie uwarunkowania genetyczne, które zwiększają ryzyko chorób autoimmunologicznych, prawdopodobnie sprzyjają także odkładaniu się tłuszczu i innym adaptacjom metabolicznym i immunologicznym, które optymalizują przeżycie w zimnym klimacie. Zatem nawet szkodliwe profile genetyczne mogą służyć celowi ochronnemu, jeśli spojrzymy na nie w szerszym kontekście.

ODBLOKOWYWANIE WRODZONEJ ZDOLNOŚCI ORGANIZMU DO REGENERACJI

Większość ludzi uważa ciało za coś więcej niż pojazd, który odróżniamy od przebywającego w nim umysłu. Nie jest ono tylko opakowaniem, które pasywnie niesie nas przez życie do chwili, w której wymaga interwencji lekarza-mechanika w celu naprawienia lub przynajmniej opanowania objawów cierpienia za pomocą diagnozy i leków. Ten redukcjonizm jest fatalistycznym reliktem poglądów Kartezjusza, XVII-wiecznego francuskiego filozofa i matematyka, który oddzielił duszę od ciała, uznając ją wyłącznie za „ducha w maszynie”. Dzięki temu dualistycznemu i mechanistycznemu modelowi, nasze uczucia, postrzeganie i pragnienie nadania życiu znaczenia są sprowadzone wyłącznie do poziomu refleksji. Z tego samego powodu w newtonowskim modelu obiektów fizycznych ludzkie ciało-maszynę uważa się za skazane na zagładę ze względu na jego słabość, kruchość i tendencję do pogrążania się w chaosie.

Nie jesteśmy jednak martwymi obiektami, lecz żywymi organizmami. Dzięki Nowej Biologii wiemy także, że nasze ciała są prawdziwym repozytorium mechanizmów samoleczenia, które nieustannie się regenerują i dążą do porządku – przeciwieństwa entropii.

Przyjrzymy się na przykład jelitu cienkiemu. Dzięki komórkom macierzystym, które potrafią wymienić wyściółkę całego przewodu pokarmowego, co cztery do pięciu dni otrzymuje ono nową warstwę komórek nabłonkowych38. Z kolei wierzchnia warstwa naszej skóry ulega całkowitej regeneracji co dwa miesiące39. Naukowcom udało się już potwierdzić nawet zjawisko regeneracji komórek serca, dzięki odkryciu endogennych komórek progenitorowych w sercu, krwi i szpiku kostnym, które potrafią uzupełniać komórki serca, w tym jego śródbłonka, miocytów i mięśni gładkich40. Ponadto badacze wykazali, że mózg potrafi regenerować neurony po urazie41.

JEDZENIE JAKO INFORMACJA: MAGIA WSPÓLNEJ EWOLUCJI LUDZI I ROŚLIN

Wszystko co jemy lub pijemy, czym oddychamy i co nakładamy na skórę wpływa na to, czym jesteśmy. Żywność jest jednak czymś więcej niż tylko budulcem dla ludzkiego ciała-maszyny i paliwem dla jego silników. Materialistyczny pogląd głoszący, że jedzenie to jedynie kalorie oraz makro- i mikroskładniki odżywcze, jest kolejnym reliktem biologicznego modelu newtonowsko-kartezjańskiego. W tym ujęciu żywność i życie postrzega się z epistemologicznego, dekompozycyjnego (oddolnego) punktu widzenia, w którym nacisk kładziony jest na niepodzielne i elementarne jednostki życiowe zamiast na relacje między nimi. Niestety takie podejście nie uwzględnia badań nad układami i ich dynamiką, synergią i interakcjami pomiędzy poszczególnymi elementami.

Nowa Biologia wykazała, że wartość pożywienia wykracza daleko poza fizyczne podtrzymywanie nas przy życiu. Nauka ta zajmuje się między innymi badaniem łączności i proporcjonalności wbudowanej w ludzkie ciało i biosferę pojmowane jako całość. Jedzenie to nie tylko kalorie, ale także dostawca niezbędnych informacji biologicznych – co czyni za pośrednictwem miRNA – od których zależy zdrowie i witalność komórek. Poprzez wieki wspólnej ewolucji ludzi i roślin, które stanowiły pożywienie dla naszego gatunku, nasze systemy biologiczne są ze sobą ściśle powiązane. Odkrycie to niesie ze sobą istotne konsekwencje, wzmacniając znaczenie odpowiedniej pod względem ewolucyjnym diety opartej na pełnowartościowych pokarmach, przypominającej jadłospis naszych przodków – łowców i zbieraczy. Sprawne działanie naszej fizjologii opiera się dosłownie na połączeniu z miRNA znajdującymi się w owocach i warzywach, a także innych produktach charakterystycznych dla dawnej diety, w tym mięsie zwierząt karmionych trawą. (Chociaż nie uważam, aby jedzenie mięsa było absolutnie konieczne, zarówno ze względów etycznych, jak i fizjologicznych, właściwości terapeutyczne mięsa wysokiej jakości, pochodzącego z etycznych hodowli i ubojni są niezaprzeczalne. Spożywanie go z poczuciem wdzięczności i umiarem może dosłownie uratować niektórym osobom życie). Nasze uprzemysłowione jedzenie pozbawia nas głęboko zakorzenionej ewolucyjnej symbiozy pomiędzy królestwami zwierząt i roślin, a także informacji biologicznych dostarczanych przez rośliny, co zwiększa ryzyko wielu chorób.

DRZEWO ŻYCIA JAKO SIEĆ POWIĄZAŃ

Odkrycia dotyczące miRNA powinny zmienić nasz sposób myślenia o jedzeniu. Jedno z badań na ludziach wykazało, że egzosomalne miRNA zawarte w ryżu wpływają na receptory cholesterolu42, co sugeruje, że żywność może mieć silny wpływ na profile lipidów we krwi i zdrowie układu sercowo-naczyniowego. Odkrycie to wskazuje także, że miRNA może regulować ekspresję genów u różnych organizmów, co oznacza, że rośliny i zwierzęta mogą wymieniać informacje pomiędzy swoimi genami. Należy w tym miejscu podkreślić, że ma to ogromny wpływ na ich ekspresję. Odkrycie to podważa pogląd, że gatunek ludzki jest hermetycznie odizolowany od innych królestw taksonomicznych. Zachodząca za pośrednictwem miRNA komunikacja pomiędzy poszczególnymi królestwami, która obejmuje wymianę informacji pomiędzy bakteriami i archeonami (oba przynależą do prekariotów) oraz roślinami i zwierzętami (eukarioty) potwierdza to, co kultury wschodnie wiedziały od niepamiętnych czasów: stanowimy jedność ze wszystkimi żywymi istotami. Odchodząc od naszej natury, niszczymy samych siebie.

Nowa Biologia łączy odrębne kategorie taksonomiczne w otwartą spiralę wzajemnych interakcji. Tradycyjny pogląd, według którego poszczególne gałęzie drzewa życia przedstawiają oddzielone od siebie gatunki, nie odpowiada rzeczywistości. Jeśli rośliny komunikują się ze zwierzętami, a grzyby z bakteriami za pośrednictwem miRNA, te wyraźne podziały pomiędzy poszczególnymi organizmami przestają istnieć, co sugeruje, że wszystkie istniejące formy życia są ze sobą połączone.

To nowe spojrzenie na żywność jako czynnik jednoczący i karmiący nas informacjami we współzależnej sieci życia, do której przynależymy, wskazuje, że nasze najgłębsze biologiczne potrzeby i zdrowie zależą od rodzajów i jakości informacji zawartych w jedzeniu, które spożywamy. Nie da się dostrzec różnicy między genetycznie modyfikowanym, napromieniowanym pomidorem, uprawianym na bazie nawozów ściekowych lub petrochemicznych i opryskiwanym środkami ochrony roślin, a pomidorem wyhodowanym biodynamicznie w naturalnej glebie, bez pestycydów i nawozów syntetycznych, gdy badamy wyłącznie białko, węglowodany, minerały i witaminy w nich zawarte. Jednakże kiedy ocenia się je z punktu widzenia ich informacyjnych, jakościowych różnic, owoce te znajdują się po przeciwnych stronach spektrum. Jako ludzie możemy zmieniać funkcjonalność naszego genomowego „osprzętu” tak, aby sprzyjał lub szkodził naszemu zdrowiu, w zależności od zmian „oprogramowania” w naszych profilach RNA, które dostarczamy ciału wraz z pożywieniem.

Nowa Biologia uznaje żywność za epigenetyczny modyfikator ekspresji genów, który w znacznym stopniu przyczynia się do aktywacji i dezaktywacji określonych genów. Oznacza to również, że zmiany zachodzące w podstawowych produktach w naszym łańcuchu pokarmowym mają ogromny wpływ na naszą fizjologię.

Niebezpieczeństwa transgenicznego RNAi

W 2017 roku Dow Chemical Company, we współpracy z Monsanto, największą w owych czasach amerykańską korporacją zajmującą się biotechnologią rolniczą, otrzymało zezwolenie EPA na produkcję kukurydzy modyfikowanej genetycznie w celu wytworzenia pestycydu opartego na RNA, który miałyby niszczyć szlak metaboliczny stonki kukurydzianej. Preparat zasłynął w branży jako „błąd wart milion dolarów”. Nowa roślina, zarejestrowana pod nazwą SmartStax PRO, wytwarza krótki, dwuniciowy łańcuch RNA, który zakłóca funkcjonowanie ważnego genu w ciele stonki, co prowadzi do śmierci owada. Chociaż w założeniu zmiana wprowadzona w genomie rośliny miała być precyzyjna – jedna zmiana cząsteczki RNAi równa się jednemu stłumionemu genowi – projektujący ją naukowcy zignorowali nieskończone możliwości niezamierzonych i niepożądanych skutków transgenicznego RNAi, które mogłyby mieć wpływ na nasze zdrowie. Nawet sponsorowane przez przemysł badania wskazują, że RNA roślin są doskonale dopasowane do genów ludzi i innych ssaków. Nieoczekiwaną i niechcianą konsekwencją spożywania zmodyfikowanej w ten sposób kukurydzy mogłoby być stłumienie wielu genów, które utrzymują w dobrej kondycji zarówno zwierzęta, jak i ludzi43.

JAK WSPIERAJĄ CIĘ ROŚLINY, KTÓRE ZJADASZ

Profile miRNA i fitochemiczne pełnowartościowej żywności mogą znacznie różnić się od profili pożywienia produkowanego przemysłowo, które stanowi przeważającą część standardowej zachodniej diety. W roślinach uprawianych naturalnie, narażonych na wiele czynników stresogennych, znajduje się znacznie więcej polifenoli, takich jak resweratrol i kwercetyna, niż w ich produkowanych przemysłowo odpowiednikach.

Zostało to udowodnione w badaniach nad dziko rosnącymi truskawkami, które muszą radzić sobie w warunkach suszy. Owoce te zawierają znacznie więcej fenoli i antyoksydantów44, a także smakują znacznie lepiej niż ich produkowane przemysłowo odmiany. Znikoma ilość opadów zmusza rośliny do bronienia się przed roślinożernymi zwierzętami, patogennymi mikroorganizmami i innymi zagrożeniami środowiskowymi. W tym celu dzikie truskawki aktywują repertuar przeciwutleniaczy, które są korzystne także dla ludzkiego organizmu45. Przykładowo, wyniki badania opublikowanego w „Journal of Agricultural and Food Chemistry” wykazały, że organicznie uprawiane pomidory zawierają statystycznie znacznie więcej prozdrowotnych związków fenolowych w porównaniu do konwencjonalnych odmian tych owoców. Według autorki badania, Rosy Marii Lamuela-Raventós: „Im większy stres przeżywają rośliny, tym więcej produkują polifenoli”46