Wydawca: Wydawnictwo Agape Kategoria: Religia i duchowość Język: polski Rok wydania: 2012

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 349 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Recepta na życie wieczne - pod red. ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Najnowsze, poszerzone wydanie książki, w której zostały zebrane najciekawsze artykuły o tajemnicy Eucharystii. Czytelnik znajdzie w niej między innymi teksty o cudach eucharystycznych: w Sokółce, Buenos Aires, Lanciano, Sienie, Alcali de Henares i Fince Betanii, których zadziwiającą tajemnicę potwierdziły badania naukowe. Świadectwa Marty Robin i Alexandriny Marii da Costy, które przez kilkadziesiąt lat odżywiały się tylko Eucharystią, oraz Andrégo Frossarda i Hermana Cohena, którzy porzucili swój ateizm. Liczymy, że prezentowane treści pomogą doświadczyć prawdziwej obecności Jezusa w Eucharystii...

 

Opinie o ebooku Recepta na życie wieczne - pod red. ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Fragment ebooka Recepta na życie wieczne - pod red. ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Imprimatur:

Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego

dla Polonii Zagranicznej

ks. Tomasz Sielicki TChr

Poznań, 14 III 2012 r.

Wydanie trzecie uzupełnione

© 2009, 2011, 2012 Wydawnictwo AGAPE sp. z o.o.

ISBN ePub: 978-83-63759-33-9

ISBN MOBI: 978-83-63759-32-2

Redakcja:

ks. Mieczysław Piotrowski TChr

W książce zebrano artykuły opublikowane

w czasopiśmie „Miłujcie się!” w latach 1997-2012.

Nazwiska autorów podano przy artykułach.

Zdjęcia pochodzą z archiwum „Miłujcie się!”.

Adiustacja stylistyczna i korekta:

Robert Bil, s. Maria Kwiek USJK, Małgorzata Radomska

Projekt okładki: Paweł Fiszer

Druk: Edica, Poznań

Wydawnictwo Agape

ul. Panny Marii 4; 60-962 Poznań

e-mail: wydawnictwo@agape.org.pl

tel./fax (+48) 61 852 32 82

www.agape.org.pl; www.milujciesie.org.pl

Dział handlowy

tel./fax (+48) 61 852 32 80

e-mail: sklep@milujciesie.org.pl

Księgarnia internetowa:

sklep.milujciesie.org.pl

Wstęp

Czy moment śmierci jest całkowitym unicestwieniem ludzkiej osoby, czy też przejściem w nowy, nigdy niekończący się wymiar istnienia? Ucieczka od osobistej odpowiedzi na pytanie o sens nieuniknionej śmierci sprawia, że życie traci swój autentyzm i okrywa się płaszczem hipokryzji.

„Należy szukać” – pisze Blaise Pascal. „Jeśli ci mówię, że musisz poszukiwać, to czynię to nie z powodu świętej gorliwości człowieka pobożnego (…). Mówię, że musimy poszukiwać nie ze względu na duchową pobożność lub zwykłą ciekawość, ale z powodu naszej osobistej korzyści. Zadziwia mnie i przeraża obojętność wobec następującej kwestii: wieczność, którą przynosi ze sobą śmierć, jest rzeczą tak bardzo wzniosłą, tak głęboko nas dotyczącą, że trzeba być pozbawionym wszelkiego poczucia logiki, aby pozostać obojętnym wobec takiego problemu. (…) Nie ma dla człowieka nic ważniejszego jak jego przeznaczenie; nic nie jest bardziej niepokojące od wieczności, która go wszakże oczekuje. Natomiast wobec innych rzeczy człowiek zachowuje się zupełnie inaczej: boi się, ufa, zapobiega, informuje się. I właśnie tenże człowiek, który spędza wiele dni i nocy w zagniewaniu i desperacji z powodu niepowodzenia w karierze, zdąża bezmyślnie ku śmierci, która jest stawką o wszystko lub nic. Jest dla mnie rzeczą straszną widzieć, jak prosty człowiek z wielką wrażliwością zabiega o małe i przemijające rzeczy, a z ogromną obojętnością podchodzi do tego, co wielkie i wieczne”.

To niepojęte zaciemnienie umysłu i serca jest spowodowane tym, że, jak mówi Jezus: „Ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki” (J 3,19). Jedyną rozsądną postawą człowieka w obliczu swojej nieuniknionej śmierci jest przylgnięcie do osoby Jezusa Chrystusa, i to pomimo awersji inspirowanej przez siły zła oraz „ciemności” zmysłów i ducha, o których pisze św. Jan od Krzyża – jeden z największych ekspertów w dziedzinie wiary i życia duchowego. Trzeba po prostu podjąć osobistą decyzję poznania i przyjęcia radosnej nowiny o Zbawieniu, którą przekazuje nam zmartwychwstały Jezus we wspólnocie Kościoła katolickiego. To właśnie dla mnie i dla mojego zbawienia Bóg stał się prawdziwym człowiekiem w konkretnym miejscu i czasie. Wziął na siebie grzechy moje i wszystkich ludzi, został skazany na śmierć krzyżową w Jerozolimie przez prokuratora Palestyny, Poncjusza Piłata. Po śmierci na krzyżu został pochowany w grobie. Trzeciego dnia zmartwychwstał, jak sam zapowiedział, i ukazał się wielokrotnie apostołom oraz swoim uczniom. W swojej Śmierci i Zmartwychwstaniu odniósł ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią i zaprasza mnie i każdego człowieka, abyśmy uczestniczyli w Jego zwycięstwie. Jezus mówi: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,25-26).

Aby wydostać się z beznadziejnej i bezsensownej niewoli grzechu i śmierci, trzeba uwierzyć, że Bóg do końca mnie umiłował (por. J 13,1). Stając się prawdziwym człowiekiem, zjednoczył się i pozostaje ze mną przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (por. Mt 28,20), w tajemnicy Eucharystii, aby dawać mi udział w swoim zmartwychwstałym życiu. Wielu słuchaczy (wśród nich był również Judasz) gorszyło się i nie wierzyło, słuchając tego, co Jezus mówił o Eucharystii: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. (…) Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,51. 53-55).

Tylko wtedy będę wyrwany z piekielnej beznadziei grzechu i śmierci, gdy z całą swoją grzesznością, tak jak marnotrawny syn, rzucę się w ramiona Jezusa, który czeka na mnie w sakramencie pokuty, a po wyznaniu grzechów przyjmę Go do swego serca w darze Eucharystii. Eucharystia to zmartwychwstały Chrystus w swoim uwielbionym człowieczeństwie i dlatego jest ona największym skarbem i szczytem całego wszechświata.

W Eucharystii otrzymujemy „lekarstwo nieśmiertelności, antidotum na śmierć”, jak napisał w encyklice o Eucharystii Jan Paweł II (EE 18).

Chrześcijaństwo nie jest żadną ideologią, ale to Osoba Jezusa Chrystusa, który zwyciężył śmierć przez swoją Śmierć i Zmartwychwstanie, a pozostając z nami w sakramentach pokuty i Eucharystii, pragnie zaprowadzić nas do życia wiecznego w niebie. Życie wieczne możemy otrzymać za darmo, musimy spełnić tylko jeden warunek: całkowicie zaufać Jezusowi, a całe swoje życie podporządkować wymaganiom Jego miłości i zjednoczyć się z Nim w tajemnicy Eucharystii. To jest jedyna „recepta na życie wieczne” – na pełnię szczęścia, które się nigdy nie skończy.

Redakcja czasopisma „Miłujcie się!” oddaje do rąk Czytelników nowe, poszerzone wydanie książki Recepta nażycie wieczne, w której zostały zebrane najciekawsze artykuły o tajemnicy Eucharystii, opublikowane w naszym dwumiesięczniku w latach 1997 – 2012. Są to teksty o cudach eucharystycznych w Buenos Aires, Lanciano, Sienie, Alcali de Henares oraz Fince Betanii, których zadziwiającą tajemnicę potwierdziły badania naukowe. W książce są artykuły o Marcie Robin i Alexandrinie Marii da Costa, które przez kilkadziesiąt lat odżywiały się tylko Eucharystią. Szczególnie polecamy teksty żyjącej boliwijskiej mistyczki Cataliny Rivas, a także artykuły o cudownych nawróceniach ateistów Andrégo Frossarda i Hermana Cohena. W książce tej jest także wiele innych tekstów, które wprowadzają nas w tajemnicę Eucharystii i uświadamiają, że Eucharystia to zmartwychwstały Chrystus, który leczy wszystkie duchowe zranienia, uwalnia z niewoli szatana i daje dar życia wiecznego. Odrzucić ten Skarb, zignorować Go byłoby szczytem bezmyślności i głupoty.

„Wszystko w moim życiu zaczynało się u stóp Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie” – pisał Ojciec Święty Jan Paweł II. Również w życiu każdej i każdego z nas wszystko powinno wynikać ze zjednoczenia się z Jezusem w Eucharystii.

„Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego – mówi Jezus – i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,53-54).

Niech teksty o Eucharystii zawarte w tej książce przyczynią się do tego, byśmy z nową, większą gorliwością uczestniczyli we Mszy św. i w adoracji Najświętszego Sakramentu.

ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Sokółka – polskie Lanciano

W październiku 2008 r., w kościele parafialnym pw. św. Antoniego Padewskiego w Sokółce, miało miejsce niesamowite wydarzenie. Konsekrowana Hostia zmieniła się w tkankę mięśnia ludzkiego serca, które żyje, ale bardzo cierpi i jest w stanie agonalnym.

Przemiana Hostii

W niedzielę, 12 października 2008 r., we wspomnianym kościele parafialnym o godz. 8.30 Mszę św. odprawiał ks. Filip Zdrodowski. Kiedy podczas tej Mszy św. ks. Jacek Ingielewicz pomagał mu rozdzielać Komunię św., w pewnym momencie, bez jego wiedzy, jeden z komunikantów spadł mu na stopień ołtarza. Zauważyła to klęcząca obok kobieta i pokazała leżącą Hostię ks. Jackowi, który natychmiast ją podniósł i uznając, że jest zabrudzona, włożył ją do vasculum, czyli do małego naczyńka z wodą stojącego obok tabernakulum (vasculum służy kapłanom do obmywania palców po udzieleniu Komunii św.).

Kiedy Msza św. się skończyła, zakrystianka, s. Julia Dubowska, przeniosła vasculum z Hostią do zakrystii, przelała całą jego zawartość do innego naczynia i zamknęła w sejfie. Klucz do sejfu miała tylko ona oraz ks. proboszcz Stanisław Gniedziejko. Trzeba odnotować fakt, że s. Julia jest zakonnicą ze Zgromadzenia Służebnic Jezusa w Eucharystii, którego szczególnym charyzmatem jest szerzenie czci do Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie.

Siostra Julia po raz pierwszy w swoim życiu miała do czynienia z taką sytuacją. Codziennie zaglądała do naczynia z wodą i sprawdzała, czy konsekrowana Hostia już się rozpuściła. Zwykle po kilku dniach komunikant całkowicie rozpuszcza się w wodzie. Sądzono, że w tym przypadku będzie podobnie. 19 października około godz. 8 rano, kiedy s. Julia otworzyła w zakrystii sejf, poczuła zapach chleba. Pomyślała wtedy, że Hostia już się całkowicie rozpuściła i że będzie mogła wylać całą zawartość vasculum do tak zwanej pisciny – specjalnego otworu umieszczonego pod ołtarzem.

Siostra Julia Dubowska, zakrystianka kościoła w Sokółce

Kiedy zobaczyła Hostię w naczyniu z wodą, zaniemówiła z wrażenia. Widziała w środku białej Hostii coś, co przypominało żywy, zakrwawiony fragment ciała o wielkości około półtora centymetra na jeden centymetr. Jak wykazały późniejsze badania naukowe, był to prawdziwy mięsień żyjącego, cierpiącego ludzkiego serca w stanie agonalnym, przedzawałowym. Siostra Julia z największym zdumieniem i czcią wpatrywała się w to nadzwyczajne zjawisko. Przyznała, że czuła się jak Mojżesz wpatrujący się w palący się krzew na pustyni, który się nie spalał.

Kiedy tak dłuższy czas trwała w bezruchu, kontemplując przemienioną Hostię, zauważył to ks. Filip Zdrodowski. Podszedł do niej i zapytał, co się stało. Wtedy s. Julia wyjaśniła, co trzyma w swoich rękach i skąd się konsekrowana Hostia tam znalazła. Następnie położyła naczynie na biurku, aby ks. proboszcz wraz z innymi księżmi obecnymi w zakrystii mogli zobaczyć przemienioną Hostię.

Ksiądz proboszcz Stanisław Gniedziejko wspomina, że był zaszokowany, gdy zobaczył na białej Hostii krwistoczerwoną substancję, wokół której woda w ogóle nie była zabarwiona. Mówi, że kiedy z bliska zobaczył ową krwistą substancję w Hostii, to wyglądała ona jak fragment ciała, jak jakaś żywa, ukrwiona tkanka.

Proboszcz parafii św. Antoniego w Sokółce ks. Stanisław Gniedziejko

Wszyscy wiedzieli, że była to konsekrowana Hostia, w której rzeczywiście jest obecny Zmartwychwstały Chrystus w swojej uwielbionej ludzkiej naturze. Zaczęli więc stawiać sobie pytania, czy ta czerwona substancja, która pojawiła się na Hostii, jest wynikiem jakichś naturalnych procesów, czy też znakiem nadprzyrodzonym, poprzez który Chrystus pragnie uświadomić wszystkim coś bardzo ważnego. Ksiądz proboszcz natychmiast uznał, że nie wolno zbagatelizować tego tajemniczego zjawiska, i tego samego dnia powiadomił o całej sprawie Jego Ekscelencję ks. abpa Edwarda Ozorowskiego. W krótkim czasie ksiądz arcybiskup przyjechał do Sokółki. Zobaczył przemienioną Hostię i nakazał, aby Ją zabezpieczyć i obserwować, co dalej będzie się z Nią działo.

29 października naczynie z Hostią zostało przeniesione do tabernakulum w kaplicy Miłosierdzia Bożego na plebanii, a następnego dnia na prośbę arcybiskupa ksiądz proboszcz wyjął z wody Hostię, położył ją na białym korporale, który umieścił w kustodii, i włożył do tabernakulum. W krótkim czasie Hostia wyschła – czerwonobrunatna krwista substancja niejako wtopiła się w korporał, i taka pozostaje do dnia dzisiejszego. Przez trzy lata Hostia była przechowywana w kaplicy na plebanii. Dopiero 2 października 2011 r. została uroczyście przeniesiona do kościoła i wystawiona do całodziennej adoracji w kaplicy Matki Bożej Różańcowej.

Ekspertyza dwóch wybitnych naukowców

5 stycznia 2009 r. decyzją księdza arcybiskupa Kuria Metropolitalna w Białymstoku wysłała list do prof. dr hab. n. med. Marii Sobaniec-Łotowskiej i prof. dra hab. n. med. Stanisława Sulkowskiego z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, z prośbą o naukową ekspertyzę „materiału złączonego z komunikantem, zabezpieczonego w kościele parafialnym pw. św. Antoniego Padewskiego w Sokółce” oraz o potraktowanie tej prośby „z należytą powagą, a jednocześnie jako pilnej oraz zachowanie pełnej tajemnicy”. Trzeba pamiętać, że prof. Maria Sobaniec-Łotowska i prof. Stanisław Sulkowski to wybitni naukowcy, znani nie tylko w kraju, ale także za granicą. Diagnostyką histopatologiczną zajmują się od przeszło 30 lat; są najwyższej klasy specjalistami w tej dziedzinie i mają bogaty dorobek naukowy. Są zatrudnieni w odrębnych jednostkach organizacyjnych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku – w Zakładzie Patomorfologii Lekarskiej i w Zakładzie Patomorfologii Ogólnej.

7 stycznia 2009 r. prof. Maria Sobaniec-Łotowska udała się do Sokółki i w obecności specjalnej komisji pobrała próbkę do badań z tajemniczej substancji, która pojawiła się w Hostii. „W chwili pobrania próbki – mówi Pani Profesor – nie było wiadomo, jaki to jest materiał. Zabezpieczyłam jego drobną ilość. Miał brunatną barwę i był ściśle złączony z zachowanym fragmentem Hostii Przenajświętszej”.

Ocenę histopatologiczną próbki pobranej z przemienionej Hostii przeprowadzili niezależnie od siebie i z zachowaniem wszelkich rygorów naukowych prof. Maria Sobaniec-Łotowska oraz prof. Stanisław Sulkowski, a obrazy morfologiczne zostały przez nich szczegółowo opisane i sfotografowane. Naukowcy użyli do swoich badań nowoczesnych mikroskopów świetlnych oraz mikroskopu elektronowego transmisyjnego.

Wyniki dwóch odrębnych, niezależnych od siebie ekspertyz są całkowicie ze sobą zgodne i wprawiły w wielkie zdumienie naukowców. Okazało się, że tajemnicza substancja, w którą przemienił się fragment Hostii Przenajświętszej, jest z całą pewnością tkanką mięśnia ludzkiego serca, które żyje, bardzo cierpi i jest w stanie agonalnym, jakby przedzawałowym.

Profesor Maria Sobaniec-Łotowska wyjaśnia: „W tak drobnym badanym przez nas materiale stwierdziliśmy obecność wielu charakterystycznych pod względem morfologicznym wykładników wskazujących na tkankę mięśnia sercowego. Jednym z takich wykładników jest zjawisko segmentacji, tj. uszkodzenie włókien mięśnia sercowego w miejscu wstawek, oraz zjawisko fragmentacji.

Profesor Maria Sobaniec-Łotowska w laboratorium

Uszkodzenia te są widoczne jako liczne, drobne pęknięcia, jakby cięcia nożem. Takie zmiany powstają jedynie we włóknach niemartwiczych i odzwierciedlają szybkie skurcze mięśnia serca w okresie przedśmiertnym, agonalnym. Innym ważnym dowodem na to, iż badany materiał jest mięśniem ludzkiego serca, było głównie centralne ułożenie jąder komórkowych w obserwowanych włóknach, co jest dla tego mięśnia zjawiskiem charakterystycznym. Na przebiegu niektórych włókien znajdowaliśmy również obrazy, które odpowiadają węzłom skurczu.

Profesor dr hab. n. med. Stanisław Sulkowski

Natomiast w badaniu mikroskopowo-elektronowym widoczne były zarysy wstawek i pęczki delikatnych mikrofibryli. W podsumowaniu przeprowadzonych badań, w protokole przesłanym do kurii archidiecezjalnej, napisaliśmy: »Przysłany do oceny materiał (...) wskazuje na tkankę mięśnia sercowego, a przynajmniej ze wszystkich tkanek żywych organizmu najbardziej ją przypomina«. I co jest naszym zdaniem ważne, to fakt, że analizowany przez nas materiał w całości stanowi tę tkankę”.

Profesor Stanisław Sulkowski podkreśla, że „materia, z której składa się komunikant, po włożeniu do wody szybko ulega rozpuszczeniu. Natomiast Przenajświętsza Hostia z Sokółki nie uległa rozpadowi z przyczyn, które dla nauki pozostają całkowicie niezrozumiałe. Ale to, co jest najbardziej zadziwiające, to fakt, że środkowa część Hostii zamieniła się w tkankę mięśnia sercowego, tworząc nierozerwalną strukturę z pozostałą częścią białej Hostii”.

Zdjęcia mikroskopowe są empirycznym, naukowym dowodem na to, że absolutnie nikt z ludzi nie byłby w stanie w taki sposób połączyć ze sobą tych dwóch struktur: tkanki mięśnia sercowego oraz chleba. Nawet naukowcy wyposażeni w najnowocześniejszą aparaturę nie są w stanie czegoś takiego wytworzyć. Fragmenty Hostii są ściśle zespolone z włóknami tkanki mięśnia ludzkiego serca i nawzajem się przenikają. Wyklucza to całkowicie możliwość jakiejkolwiek ludzkiej ingerencji.

Profesor Maria Sobaniec-Łotowska podkreśla fakt, że „to niezwykłe, tajemnicze zjawisko przenikania się materii białej Hostii z włóknami mięśnia ludzkiego serca było obserwowane, badane i sfotografowane zarówno w mikroskopach świetlnych, jak i mikroskopie elektronowym transmisyjnym. Świadczy to o tym, że nie mogło tu być żadnej ingerencji człowieka. Trzeba wskazać jeszcze na inne niezwykłe zjawisko – otóż Hostia przez długi czas przebywała w wodzie, a po jej wyjęciu została położona na korporale. Jednocześnie w przeprowadzonych badaniach nie zaobserwowano zmian, które powinny były powstać po tak długim przebywaniu tkanki mięśnia serca w wodzie. Na płaszczyźnie empirycznych badań naukowych nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć tego faktu. To były niewątpliwie najważniejsze badania, jakie przeprowadziłam w swoim życiu. Ich wyniki były dla mnie szokujące – wskazały na nadzwyczajne zjawisko, które z naukowego punktu widzenia jest absolutnie niewytłumaczalne”.

W oparciu o wyniki tych naukowych badań każdy nieuprzedzony, logicznie myślący człowiek wyciągnie oczywisty wniosek o nadprzyrodzonym charakterze niezwykłej przemiany części Hostii w mięsień ludzkiego serca, które jest w stanie agonalnym.

Pseudonaukowe próby kwestionowania faktów

Liberalne i lewicowe media starały się zakwestionować wyniki badań patomorfologicznych Hostii z Sokółki, które przeprowadziło dwoje wybitnych naukowców z Białegostoku. Media te powoływały się na oceny i komentarze pseudoekspertów, którzy nie mieli żadnych merytorycznych podstaw, aby kompetentnie wypowiadać się na temat tych badań. I tak na przykład jeden z nich stwierdził, że „to nie cud, tylko czysta biologia”. Drugi z kolei podkreślał, że to bakterie „pałeczki krwawej” (Serratia marcescens) są odpowiedzialne za czerwone zabarwienie komunikantu. Ośmielił się ocenić Zjawisko, chociaż sam nie widział, ani tym bardziej nie badał, cudownie przemienionej Hostii, ani też nie czytał dokumentacji ekspertyzy. Taka postawa jest nie tylko zaprzeczeniem naukowego obiektywizmu, ale urąga też ludzkiej logice i łamie elementarne zasady etyki. Tym bardziej, jak podkreślają to prof. Sulkowski i prof. Maria Sobaniec-Łotowska, „żadna znana nauce bakteria nie wytwarza struktur tkankowych, a tym bardziej nie jest w stanie wytworzyć tkanki o charakterze mięśnia ludzkiego serca, a obecność takiej tkanki stwierdziliśmy w Hostii”. Jest to stwierdzenie faktu obiektywnego, niezaprzeczalnego. Niestety niektórzy, kierując się ideologicznymi względami, odrzucają fakty, które kwestionują ich ideologiczne założenia. Wtedy ich opinie nie są obiektywnymi, naukowymi stwierdzeniami, lecz czystą ideologią i propagandą kłamstwa.

Pojawiły się również inne absurdalne zarzuty. Otóż grupa tak zwanych racjonalistów złożyła do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia zbrodni, ponieważ zbadana przez naukowców próbka wskazywała na to, że jest tkanką mięśnia serca umierającego człowieka. Prokuratura podjęła postępowanie sprawdzające, ale szybko je umorzyła z braku jakichkolwiek dowodów. Ateiści, którzy odrzucają obiektywne fakty, zachowują się nieracjonalnie. Są zamknięci na poznanie prawdy z prostego powodu: że na otaczającą rzeczywistość nakładają ideologiczny kaganiec, czyli swoją irracjonalną pewność, że istnieje tylko to, co można poznać naszymi zmysłami – a więc przekonanie, że na pewno nie istnieje Bóg oraz świat duchowy. Kiedy jednak pojawiają się niezbite, oczywiste fakty, takie jak na przykład zaistniałe w Sokółce, które kwestionują ich ideologiczne założenia, to wtedy, wbrew faktom, ci sami „racjonaliści” wynajdują śmieszne, irracjonalne tłumaczenia tych faktów.

„Stwierdzenie utkania mięśnia sercowego w próbce pochodzącej z opłatka jest dowodem na cud i trzeba by mieć mocne dowody naukowe, żeby to podważyć” – napisał, tuż po ukazaniu się pierwszego komunikatu Kurii, w liście do prof. Marii Sobaniec-Łotowskiej dr med. Janusz Miętkiewski, znany patomorfolog.

Wyniki badań patomorfologicznych przemienionej w Ciało Hostii z Sokółki zostały przekazane do Kurii Metropolitalnej w Białymstoku 21 stycznia 2009 r. Wynika z nich jednoznacznie, że fragment konsekrowanego komunikantu stał się mięśniem ludzkiego serca będącego w agonii. Struktura włókien mięśnia sercowego oraz struktura opłatka (chleba) są ze sobą tak ściśle zintegrowane, że całkowicie jest tu wykluczona jakakolwiek ingerencja ze strony człowieka.

Profesor Stanisław Sulkowski i Profesor Maria Sobaniec-Łotowska nie kryją, że są osobami wierzącymi. Jako naukowcy mają szczególną świadomość niesamowitej złożoności i celowości zarówno makro- jak i mikrokosmosu: że to wszystko nie może być dziełem przypadku i dlatego prowadzi do logicznego wniosku, do uznania istnienia Najwyższej Inteligencji – Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Natomiast odrzucenie wiary w Boga opiera się także na wierze – ale takiej, która odrzuca oczywiste logiczne wnioski wynikające z poznania otaczającego świata oraz wydarzeń związanych z życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa, a także z historią Kościoła katolickiego oraz życiem świętych.

Profesor Maria Sobaniec-Łotowska oraz prof. Stanisław Sulkowski, wykonując badania próbki pobranej z Hostii, z oczywistych powodów nie kierowali się swoją wiarą, ale przeprowadzali ekspertyzę zgodnie z naukową metodologią badań, którą skrupulatnie udokumentowali licznymi zdjęciami.

4 listopada 2009 r. prof. Sulkowski i prof. Sobaniec-Łotowska wydali oświadczenie, w którym jeszcze raz potwierdzają wyniki badań próbki pobranej z przemienionej Hostii oraz wyrażają „głębokie oburzenie z powodu wprowadzania w błąd opinii publicznej poprzez przedstawianie hipotetycznych możliwości pseudonaukowego wyjaśniania badanego przez nas zjawiska, zwłaszcza przez osoby nieznające zakresu przeprowadzonych badań, niemające dostępu do ocenianego materiału i zabezpieczonej dokumentacji, a często niedysponujące nawet elementarną wiedzą o zastosowanych technikach badawczych”.

Przemiana konsekrowanej Hostii w mięsień ludzkiego serca w stanie agonii jest znakiem wzywającym nas wszystkich do nawrócenia się, do uświadomienia sobie, że podczas każdej Mszy św. rzeczywiście uobecnia się męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, że w konsekrowanej Hostii jest obecny Chrystus w swoim uwielbionym, zmartwychwstałym człowieczeństwie, aby dawać nam siebie i być „antidotum na śmierć”.

ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Przeciw faktom nie ma argumentu

Prawdziwy naukowiec bada fakty i wyciąga wnioski. Gdybyśmy tylko dopasowywali nasze wnioski do narzuconej nam ideologii, nauka stałaby w miejscu. Kiedy jednak rzetelnie badamy fakty, odkrywamy obiektywną Prawdę.

Naukowiec wobec oczywistego cudu

Pani prof. dr hab. n. med. Maria Sobaniec-Łotowska jest wysokiej klasy naukowcem o niepodważalnym dorobku, uznanym w środowiskach medycznych w Polsce oraz za granicą. Jej ekspertyzy są zazwyczaj uważane za rozstrzygające, ponieważ w swoich badaniach i wyciąganych wnioskach kieruje się własnym sumieniem oraz wytycznymi Komisji Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk. Dlatego też, kiedy pokazywała mi zdumiewające zdjęcia wykonane za pomocą mikroskopów optycznego i elektronowego transmisyjnego, nie miałem powodów wątpić w ich autentyczność. To, co widziałem, było porażające.

W nauce obowiązuje zasada weryfikowalności. To, co odkrywa lub obserwuje jeden naukowiec, należy uznać za obiektywny fakt, jeśli inny naukowiec niezależnie zaobserwuje to samo. Nie miałem możliwości spotkać się i porozmawiać z Panem Profesorem dr. hab. n. med. Stanisławem Sulkowskim, który badał te same próbki i uzyskał te same wyniki, ale jego podpis pod protokołem z badań mi wystarczył. Dwoje profesorów postawiło mnie przed niepodważalnym, naukowo stwierdzonym faktem: konsekrowana Hostia zamieniła się w tkankę serca ludzkiego.

Widziałem pod mikroskopem różne rzeczy i struktury – sam wykonywałem badania mikrogeometrii różnych powierzchni. Dlatego bez trudu rozróżniałem na zdjęciach strukturę Hostii i jakby wtopione w nią tkankę mięśniową i drobne naczynia krwionośne. Te niepasujące do siebie elementy były tak integralnie połączone, że stanowiły jedną ciągłą, zdumiewającą strukturę chleba, który jednocześnie jest ciałem ludzkim.

Przemieniona Hostia z Sokółki

Sztuczne wykonanie takiego połączenia jest absolutnie niemożliwe, dlatego dwoje profesorów zmuszonych było uznać, że materia Hostii w tajemniczy sposób przybrała postać tkanki mięśnia sercowego.

Pani Profesor Sobaniec-Łotowska wyjaśniła mi, że obserwowane pod mikroskopem fragmenty ciała bez wątpienia należą do serca ludzkiego i wyglądają tak, jakby próbka została pobrana z serca żyjącego człowieka w stanie agonii. Wszystkie znane medycynie zmiany morfologiczne są tu obecne. Jako ekspert z trzydziestoletnim doświadczeniem w dziedzinie patomorfologii Pani Profesor rzetelnie opisała wyniki swoich badań w protokole z 21 stycznia 2009 r., złożonym w Kurii Metropolitalnej Białostockiej. Od października 2009 r., kiedy został ogłoszony komunikat Komisji Kościelnej, ze strony środowisk naukowych nie wpłynęły żadne merytoryczne zastrzeżenia co do wiarygodności wyników ekspertyzy. Uczciwy naukowiec niezależnie od wyznawanego światopoglądu musi więc po prostu stwierdzić, że ma do czynienia z cudem.

Związek między faktami

Ludzie nauki muszą również mieć umiejętność kojarzenia faktów. Gdybyśmy przy obiedzie zauważyli, że chleb zamienia się nam w kawałki ludzkiego ciała, bylibyśmy przerażeni i zmuszeni do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak się dzieje? Wspólnota wierzących, w której zaobserwowano cudowną przemianę Hostii w tkanki cierpiącego serca, zna odpowiedź na pytanie o naturę tego zjawiska.

Chcę w tym miejscu przypomnieć Czytelnikowi, że cudem w pojęciu Ewangelii wcale nie jest jakieś zdumiewające, niewytłumaczalne zjawisko. To, co zazwyczaj jest tłumaczone na język polski jako „cud”, w oryginalnych językach Biblii oznacza „moc, przejaw potęgi Boga” lub „znak, ponadnaturalne potwierdzenie”. Bóg nie jest jakimś kuglarzem, by zadziwiać ludzi swoimi sztuczkami. Bóg ma coś do przekazania człowiekowi i potwierdza prawdziwość swoich słów konkretnym przejawem swojej mocy.

W przypadku Eucharystii słowa Jezusa Chrystusa są proste, jednoznaczne i w dosłownym tłumaczeniu z greki brzmią: „weźcie, zjedzcie (gryźcie), to jest ciało (mięso) moje”. Bardzo konkretne określenia wskazują na niepojętą rzeczywistość: uczniowie Chrystusa mają gryźć i zjadać Jego ciało, Jego mięso, i pić Jego krew. Apostołowie musieli się przerazić, kiedy usłyszeli te słowa w czasie Ostatniej Wieczerzy. Już wcześniej mowa Eucharystyczna spowodowała odejście wielu uczniów (J 6,60-66), a teraz ostatecznie pobudziła Judasza Iskariotę do zdrady (Łk 22,19-21; J 13,21-22). Po prostu na ludzki rozum to było zbyt trudne. Dopiero po zmartwychwstaniu Pana Jezusa i wylaniu Ducha Świętego uczniowie mogli w pełni przyjąć prawdę o przeistoczeniu chleba eucharystycznego w prawdziwe Ciało Chrystusa. I św. Paweł, który nie był w gronie apostołów w czasie Ostatniej Wieczerzy, musiał „przejąć” tę naukę bez zastrzeżeń, czy podobała mu się ona, czy nie (zob. 1 Kor 11,23-29).

Zgodnie z nauczaniem Kościoła ofiara złożona raz przez Chrystusa wciąż się uobecnia na ołtarzach całego świata w Eucharystii. W sposób zdumiewający ta prawda została zapisana w relacjach ewangelistów, w których pojawia się wyraz ανάμνησις, tłumaczony zazwyczaj jako „pamiątka”. Jednak oryginalnie jest to coś więcej niż pamiątka, wspomnienie, upamiętnienie. Zwłaszcza w kontekście żydowskim to słowo oznacza uobecnienie, ponowne zrealizowanie czegoś, co się raz wydarzyło. Kiedy Żydzi obchodzą co tydzień szabat, oni czynią to jakby „na pamiątkę dni stwarzania świata” – w swoim własnym rozumieniu uobecniają, realnie przeżywają na nowo ten dzień odpoczynku, który się wydarzył wtedy, na samym początku. Kiedy obchodzą co roku Paschę, czynią to tak, jakby każdy z nich był realnie uczestnikiem wydarzeń w Egipcie. Dokładnie ten sens jest zawarty w słowach Jezusa: czyńcie to, realnie przeżywając ofiarę mojego ciała na krzyżu.

Pan Jezus mówił o wydaniu swego ciała i przelaniu swej krwi w taki sposób, że słuchający apostołowie zrozumieli, iż ofiara właśnie się dokonuje (a nie dokona się w przyszłości). Mogło im się to wydawać dziwne – widzieli przecież wciąż żywego Jezusa, spożywającego z nimi wieczerzę. Jednak od chwili wypowiedzenia przez Jezusa tych słów rozpoczęło się trwałe „teraz” składanej przez Niego ofiary – raz złożonej, ale realnie uobecnianej w każdej sprawowanej Eucharystii.

Bóg, objawiając swoją wolę w Izraelu, niezwykle konsekwentnie używa takich form gramatycznych, mówiąc o pewnych rzeczach przyszłych w taki sposób, jak gdyby one już się wydarzyły. W rzeczywistości dla Boga one już się wydarzyły, mimo że człowiek jeszcze o tym się nie przekonał na własnej skórze. Jezus Chrystus, objawiając Izraelowi swoją Boską naturę, postępuje tak samo. Najbardziej dobitny tego przykład to słowa: „komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone” (J 20,23). Rzeczywistość ludzka jest związana z czasem i apostołowie będą mogli udzielać rozgrzeszenia dopiero w przyszłości – ale u Jezusa te wszystkie grzechy są już odpuszczone. On złożył ofiarę i On je odpuścił.

Cud Eucharystyczny, którego świadkami stali się uczniowie Chrystusa z parafii św. Antoniego w Sokółce, potwierdzony przez profesorów patomorfologii z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, jest logicznym znakiem, w sposób konsekwentny potwierdzającym powagę słów Jezusa Chrystusa. Wyjątkowa, nie do podrobienia struktura częściowo przemienionej Hostii potwierdza nadprzyrodzone źródło mocy, która tego dokonała. Natomiast tkanka serca zmiażdżonego cierpieniem wskazuje na nieustanne realne uobecnianie się ofiary Chrystusa w Eucharystii. Pokazuje ona, że słowa Jezusa, zapisane w trzech Ewangeliach i w Pierwszym Liście do Koryntian, nie są pustą deklaracją, metaforą lub symbolem. Są po prostu rzeczywistością.

Mamy zatem do czynienia z całą serią nieprzypadkowych, powiązanych ze sobą faktów: Jezus wypowiedział pewne słowa, zgodnie z tymi słowami złożył ofiarę i zmartwychwstał, zgodnie z tym Kościół już przez dwadzieścia wieków codziennie uobecnia Jego ofiarę i zmartwychwstanie w Eucharystii.

Przemieniona Hostia z Sokółki

Cud Eucharystyczny jest jedynie znakiem, potwierdzeniem, że to wszystko jest obiektywną prawdą, że nasza wiara ma sens, że rzeczywiście prowadzi do zmartwychwstania i zbawienia.

Kompromitacja „racjonalistów”

Wymienione fakty są faktami obiektywnie i związek między nimi jest logiczny i racjonalny. Niemniej jednak osoby nazywające siebie „racjonalistami” na wiadomość o cudzie w Sokółce zareagowały skrajnie irracjonalnie: złożyły doniesienie do prokuratury, sugerując, że skoro ksiądz ma kawałek serca ludzkiego, to musiał popełnić morderstwo. Zostało wszczęte postępowanie i do księdza proboszcza przyszła policja.

Oczywiście, ksiądz proboszcz wskazał zarówno sprawców, jak i ofiarę. Zarówno Piłat, jak i Jezus Chrystus są realnymi postaciami i każdy racjonalnie myślący człowiek musi to przyznać. Tak samo zresztą, jak żaden racjonalnie myślący człowiek nie będzie stawiał dzisiaj zarzutów Piłatowi, który dokonał zbrodni na Jezusie 2000 lat temu. Jedyne, co mogłoby budzić wątpliwości dzisiaj, to sposób, w jaki proboszcz w Sokółce został posiadaczem kawałka serca Jezusa zamordowanego w Jerozolimie tyle lat temu. Jednak zgodnie z procedurą Komisja Kościelna zebrała wszystkie dostępne informacje i przesłuchała wszystkich świadków. Absolutnie jednoznacznie ustalono, w jakich okolicznościach, z jakiego powodu i przez kogo konsekrowana Hostia została umieszczona w naczyniu z wodą i schowana w sejfie, i kto miał klucze, i kto pierwszy zauważył niezwykłe zmiany w Hostii. Trudno dopatrzeć się zbrodni w codziennych czynnościach wykonywanych w milionach kościołów na całej Ziemi, więc prokuratura umorzyła śledztwo.

Jest taki kawał o dwóch facetach, którzy po raz pierwszy zobaczyli w zoo żyrafę. Po dłuższym namyśle jeden z nich powiedział drugiemu: „Nie wierz własnym oczom. To po prostu niemożliwe”. Zastanawiam się, dlaczego ludzie negujący oczywiste, niezaprzeczalne fakty nazywają siebie „racjonalistami”. Obiektywna realność pozostaje obiektywną realnością niezależnie od tego, czy uważamy ją za możliwą, czy za niemożliwą. Przemieniona Hostia w Sokółce nie jest anomalią przyrodniczą ani podróbką – jest potwierdzeniem rzeczywistej przemiany chleba w Ciało Chrystusa, spożywane w czasie każdej Eucharystii we wspólnocie Jego uczniów. Potwierdzeniem nadprzyrodzonym, ale całkowicie realnym i niezaprzeczalnym, i widocznym dla każdego, kto tylko chce rzetelnie się przekonać o Prawdzie.

Bóg czeka na twoją odpowiedź

Niepojęta jest pokorna miłość Boga, który „uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej” (Flp 2,8). Mający absolutną władzę nad wszechświatem Bóg oddaje siebie samego w ręce człowieka, pragnąc jedynie naszej miłości i zaufania. Czy można zignorować Jego cierpiące serce, wydawane wciąż za nasze grzechy? Czy można odrzucić tak wielką miłość?

Fakty mówią same za siebie. Jezus Chrystus nie rzucał słów na wiatr: On rzeczywiście złożył swoje ciało w ofierze, ocalając nasze życie. On sam przeszedł przez doświadczenie śmierci i zmartwychwstania, by umożliwić nam zbawienie. On uobecnił swoją ofiarę i jej skutki w życiu każdego, kto tylko Mu zaufa: „Kto spożywa ciało moje i pije moją krew, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,54).

Teraz wszystko zależy od ciebie i ode mnie. Tak niewiele jest od nas wymagane: zaufać i przyjąć to, co Jezus nam daje. Nie lekceważmy tej jedynej możliwości prowadzącej do życia wiecznego. Odrzućmy wszelki grzech i idźmy za Jezusem ku uświęceniu, prawdziwemu życiu i prawdziwej miłości.

Mirosław Rucki

Uzdrawiająca moc Chrystusa

Pan Jezus nieustannie obecny w Eucharystii zaprasza każdego z nas, abyśmy przychodzili do Niego ze wszystkimi problemami: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28).

Aby przyjść do Jezusa, najpierw trzeba uwierzyć w Jego rzeczywistą obecność w Eucharystii. Eucharystyczny cud w Sokółce jest takim mocnym głosem Boga wzywającym wszystkich do uświadomienia sobie, że Eucharystia jest najcenniejszym, największym darem, jaki posiadamy, gdyż jest to sam zmartwychwstały Pan, w darze „z samego siebie, z własnej osoby w jej świętym człowieczeństwie, jak też dar Jego dzieła zbawienia” (EE 11).

Uzdrowienia w Sokółce

W kolegiacie św. Antoniego w Sokółce jest całodzienne wystawienie Najświętszego Sakramentu. Ludzie mogą przychodzić do Jezusa i przedstawiać Mu podczas Mszy św. i adoracji wszystkie swoje bóle, radości i problemy. Jeżeli człowiek zacznie usuwać ze swego serca wszystkie bariery i przeszkody, które blokują działanie wszechmocnej miłości Chrystusa, to wtedy On będzie mógł działać w jego życiu i dokonywać cudownego uzdrowienia jego duszy i ciała.

W archiwum parafii w Sokółce jest już dużo udokumentowanych świadectw cudownych uzdrowień. Wybrałem tylko kilka z nich.

Do Sokółki przyjechała kobieta ze Szwecji, która bardzo cierpiała z powodu zaawansowanego nowotworu. Na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem zawierzyła Jezusowi cały swój ból, wszystkie swoje obawy i lęki. W sakramencie pokuty zanurzyła się cała w oceanie Bożego Miłosierdzia, wyznając Jezusowi wszystkie swoje grzechy. Zamówiła Mszę św. z prośbą o uzdrowienie, w której oddała Bogu całą siebie na Jego wyłączną własność. Po Eucharystii długo i gorąco się modliła, trwając przy Jezusie obecnym w Najświętszym Sakramencie. W ciągu kilku dni nieznośny ból stopniowo ustępował, aż w końcu całkowicie znikł. Szczegółowe badania lekarskie wykazały, że kobieta została całkowicie uzdrowiona – po jej chorobie nowotworowej nie było najmniejszego śladu.

Kolegiata św. Antoniego w Sokółce

Istnieje dokumentacja medyczna cudownego uzdrowienia małego dziecka, Jakuba Rapiera, dotkniętego bardzo poważną chorobą, tak zwanym zespołem Aspergera. Babcia Jakuba zamówiła Mszę św. w intencji uzdrowienia dziecka, która została odprawiona 29 lipca 2011 roku w kolegiacie św. Antoniego w Sokółce. W krótkim czasie po tej Mszy św. rodzice zauważyli, że u małego Jakuba ustąpiły wszystkie objawy choroby. Lekarskie badania potwierdziły, że dziecko zostało całkowicie uzdrowione. Dla rodziców i babci dziecka stało się oczywiste, że to było nadzwyczajne działanie uzdrawiającej mocy Chrystusa w Eucharystii.

Pan Jezus obecny w Eucharystii dokonuje niesamowitych rzeczy w życiu tych ludzi, którzy całkowicie zawierzają Mu siebie, zrywając wszelkie więzy z jakimkolwiek grzechem. Jeżeli zaczniemy usuwać z naszego serca wszelkie blokady, to wtedy Chrystus uzdrawiającą mocą swojej miłości dokonuje najpierw najważniejszego – duchowego uzdrowienia, a jeżeli uzna to za potrzebne, to wtedy uzdrawia również choroby naszego ciała.

Kustodia z Hostią Cudu Eucharystycznego z Sokółki

W archiwum kolegiaty w Sokółce są między innymi dokumenty cudownego uzdrowienia w lutym 2011 r. 25-letniej Anny Jazurek z zaawansowanego nowotworu piersi czy kilkunastoletniej uczennicy, Justyny Popowczak, chorej na nowotwór wątroby. Lekarze zgodnie twierdzą, że z medycznego punktu widzenia nie są w stanie wyjaśnić tych uzdrowień.

Dla Jezusa, który jest z nami w Eucharystii, nie ma sytuacji beznadziejnych. W sierpniu 2011 r. niedaleko Sokółki, na wysypisku śmieci, miał miejsce tragiczny wypadek – pracujący tam Jacek Dębko został wciągnięty w tryby maszyny, która prasowała śmieci. Jego czaszka została zmiażdżona. Kiedy Jacek został przewieziony do szpitala, lekarze nie dawali mu najmniejszych szans na przeżycie. Ksiądz Stanisław Gniedziejko, proboszcz parafii św. Antoniego, zachęcił wówczas rodzinę do bezgranicznego zaufania Chrystusowi – aby przystąpili do sakramentu pokuty i swój ból oddali Jezusowi, by uczestniczyli we Mszy św. i trwali na modlitwie przed Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Uzdrawiające działanie miłości Jezusa było natychmiastowe – stał się cud: pacjent ze zmiażdżoną głową wrócił do zdrowia.

Medyczna dokumentacja tego niezwykłego uzdrowienia znajduje się w archiwum kolegiaty św. Antoniego w Sokółce.

Jednak najważniejsze są uzdrowienia duchowe, których dokonuje Jezus obecny w Eucharystii w sokólskiej kolegiacie św. Antoniego – a są to nawrócenia się, wyzwolenia się z najróżniejszych nałogów, a także radykalne zerwania z życiem w grzechu.

Wezwanie do nawrócenia

Eucharystyczny cud w Sokółce jest wezwaniem skierowanym do nas wszystkich, abyśmy pamiętali, że w każdym kościele, w którym znajduje się Najświętszy Sakrament i odprawiana jest Msza św., Zmartwychwstały Chrystus obecny w Eucharystii pragnie nas uzdrawiać na duszy i na ciele oraz prowadzić najprostszą drogą do nieba. Trzeba więc przychodzić do Jezusa, uczestniczyć w ofierze Mszy św., adorować Go w Najświętszym Sakramencie. „Pięknie jest zatrzymać się z Nim – pisze bł. Jan Paweł II – i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J 13,25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim »sztuką modlitwy«, jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!” (EE 25).

Tylko wtedy Chrystus będzie miał dostęp do naszych serc, aby uzdrawiać nasze dusze i ciała, gdy ze szczerym żalem i mocnym postanowieniem poprawy wyznamy wszystkie nasze grzechy w sakramencie Bożego Miłosierdzia. Kiedy Pan Jezus dokona cudu przebaczenia wszystkich grzechów, wtedy w tajemnicy Eucharystii będzie mógł nas uzdrawiać swoją miłością.

Przyjęcie Komunii św. jest najpełniejszym zjednoczeniem się z osobą Zmartwychwstałego Jezusa, który pragnie uzdrawiać nas na duszy i na ciele. Zjednoczenie to jednak nie zaistnieje, jeżeli człowiek będzie w stanie grzechu śmiertelnego. Dlatego Pan Bóg ostrzega nas: „Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło” (1 Kor 11,28-30). Błogosławiony Jan Paweł II w encyklice o Eucharystii, cytując św. Jana Chryzostoma, woła: »Również ja podnoszę głos, proszę, błagam i zaklinam, aby nie zbliżać się do tego świętego Stołu z nieczystym i skażonym sumieniem. Takie przystępowanie, nawet jeśli tysiąc razy dotykamy Ciała Pana, nigdy nie będzie mogło się nazywać komunią, lecz wyrokiem, niepokojem i powiększeniem kary«. Idąc po tej linii, słusznie stwierdza Katechizm Kościoła katolickiego: »Jeśli ktoś ma świadomość grzechu ciężkiego, przed przyjęciem Komunii powinien przystąpić do sakramentu Pojednania« (…). Jeżeli więc chrześcijanin ma na sumieniu brzemię grzechu ciężkiego, to aby mógł mieć pełny udział w Ofierze Eucharystycznej, obowiązkową staje się droga pokuty, poprzez sakrament Pojednania” (EE 36).

„U Boga wszystko jest możliwe” (Mk 10,27)

Niedawno spotkałem doktora medycyny, który opowiadał mi, w jaki sposób leczy swoich pacjentów. Przed zastosowaniem leczenia farmakologicznego, podczas wstępnej rozmowy, proponuje pacjentom nawiązanie osobistego kontaktu z Bogiem. Zachęca, aby przebaczyć wszystko wszystkim, żeby do nikogo nie chować urazy, zerwać ze wszystkimi praktykami okultystycznymi, a przede wszystkim pozbyć się pretensji i żalu do Boga z tego powodu, że jest się chorym, oraz podziękować Bogu za to doświadczenie, oddając Mu całe swoje cierpienie i chorobę. Następnie zachęca pacjentów, aby poszli do spowiedzi, wyznali Chrystusowi wszystkie grzechy, żałowali za nie, postanowili poprawę i przyjęli Go do swego serca w Komunii św.

Lekarz ten pokazał mi dokumentację lekarską spektakularnych uzdrowień z nieuleczalnych chorób wielu swoich pacjentów, którzy zerwali z grzechem i pojednali się z Bogiem, usuwając ze swoich serc wszelkie blokady, które uniemożliwiały działanie uzdrawiającej miłości Boga. Widziałem wyniki badań i zdjęcia rentgenowskie przed uzdrowieniem i po uzdrowieniu osób w ostatnim stadium choroby nowotworowej, która całkowicie ustąpiła. Widziałem dokumentację medyczną jednego z pacjentów, wykazującą niesamowity fakt odrośnięcia jednego płuca, które kilka lat wcześniej zostało wycięte, a u innego pacjenta dokumentację pokazującą odrośnięcie płata mózgu. Zobaczyłem też wiele innych przypadków niewytłumaczalnych dla nauki zdumiewających uzdrowień.

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba pamiętać, że uzdrowienia fizyczne są tylko zewnętrznym znakiem tego, co jest najważniejsze, a mianowicie uzdrowienia duchowego.

Jeżeli odrzucimy, znienawidzimy wszelki grzech, przebaczymy wszystko wszystkim i oddamy się Miłosiernemu Bogu do Jego całkowitej dyspozycji, to wtedy na pewno zostaniemy duchowo uzdrowieni, wrócimy na drogę zbawienia. Wtedy Chrystus może nas również fizycznie uzdrowić, dając w ten sposób dla innych znak i potwierdzenie najważniejszego duchowego uzdrowienia, wyzwolenia z niewoli grzechu i szatana. Pan Bóg nie wszystkich uzdrawia fizycznie, ale wszystkich uzdrowi duchowo, jeżeli Mu na to pozwolimy. Niektórych ludzi powołuje do specjalnej misji – zostawia im chorobę ciała, aby mogli jednoczyć się z Nim w Jego cierpieniu za nawrócenie i zbawienie największych grzeszników.

Pan Jezus za wszystkich umarł i zmartwychwstał i wszystkich ogarnia swoim nieskończonym Miłosierdziem. Najwięksi grzesznicy mają największe prawo do Jego Miłosierdzia. Nie będą zbawieni tylko ci, którzy gardzą Jego Miłosierdziem i odrzucają je.

Aby poddać się Chrystusowej kuracji uzdrowienia, trzeba najpierw w sakramencie pokuty wyznać Mu wszystkie swoje grzechy, a po przyjęciu Komunii św. zawierzyć Mu całe swoje życie, aby Jezus stał się jedynym naszym Panem i największą miłością naszego życia. Następnie trzeba radykalnie zmienić swoje grzeszne nawyki i przyzwyczajenia. W tym celu należy napisać sobie program dnia, w którym będzie stały czas przeznaczony na modlitwę, pracę i odpoczynek. Jeśli chodzi o codzienną modlitwę, to koniecznie powinna być tam cząstka różańca, Koronka do Miłosierdzia Bożego oraz lektura fragmentu Pisma św. Jeżeli to jest możliwe, to zachęcam do codziennej Mszy św. i adoracji Najświętszego Sakramentu. Fundamentalna zasada, której należy bezwzględnie przestrzegać, to troska o to, aby zawsze być w stanie łaski uświęcającej, gdyż trwanie w grzechu śmiertelnym jest najtragiczniejszą duchową sytuacją, w jakiej może znaleźć się człowiek. Musi więc być mocne postanowienie i zobowiązanie, aby po popełnieniu grzechu śmiertelnego natychmiast pójść do spowiedzi.

ks. M. Piotrowski TChr

Lekarstwo dające nieśmiertelność

Eucharystyczny cud w Sokółce, tak jak i inne eucharystyczne cuda, które miały miejsce w historii Kościoła, są znakiem szczególnego objawienia się wszechmocy Boga, który wzywa nas do nawrócenia się, a równocześnie wychowuje nas i edukuje.

Poprzez nadzwyczajne znaki, jakimi są cuda eucharystyczne, Chrystus potwierdza, że w Eucharystii uobecnia się Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie, że pod postaciami chleba i wina jest rzeczywiście obecny w swoim zmartwychwstałym, uwielbionym człowieczeństwie.

Serce Jezusa

Zestawmy wyniki naukowych badań trzech najbardziej znanych cudów eucharystycznych.

Podczas Cudu Eucharystycznego w Buenos Aires (1996 r.) konsekrowana Hostia, która była sprofanowana przez nieznanych sprawców, również zamieniła się w mięsień ludzkiego serca. Stwierdzili to w 1999 r. amerykańscy naukowcy w Nowym Jorku pod kierunkiem prof. F. Zugibego, znanego kardiologa i patologa medycyny sądowej. Badając przesłaną z Buenos Aires próbkę, nowojorscy naukowcy nie wiedzieli, skąd została ona wzięta. Stwierdzili, że badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego, znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Jest on w stanie zapalnym i znajduje się w nim wiele białych ciałek, co wskazuje na fakt, że serce żyło w chwili pobierania z niego wycinka. Ponieważ białe ciałka wniknęły w tkankę, wskazuje to na fakt, że to serce cierpiało – jak na przykład u kogoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej.

Jeden z najsłynniejszych cudów eucharystycznych miał miejsce w VIII w. w Lanciano we Włoszech. Bazyliański mnich podczas odprawiania Mszy św. miał wątpliwości, czy w czasie konsekracji chleb rzeczywiście staje się Ciałem Chrystusa, a wino Jego Krwią. Gdy wymawiał słowa konsekracji, chleb zamienił się w Ciało, a wino w Krew, i to w taki sposób, że można było to stwierdzić ludzkimi zmysłami.

18 listopada 1970 r. papież Paweł VI zlecił grupie włoskich naukowców szczegółowe badania tych świętych postaci eucharystycznych. Zakończone 4 marca 1971 r. wyniki naukowych ekspertyz potwierdziły przekaz tradycji. Z naukowego punktu widzenia w cudownej Hostii jest kompletne ludzkie serce. Są w nim obecne wszystkie elementy, które je tworzą. Badania wykazały, że to serce jest zasuszone, bez żadnych śladów cięcia, a w środku tkanek są żywe białka. Zachowało się również pięć bryłek skrzepniętej krwi. Badania wykazały, że jest to prawdziwa ludzka krew grupy AB. Tę samą grupę krwi znaleziono na Całunie Turyńskim – płótnie grobowym, w które było zawinięte po śmierci ciało Jezusa i na którym znajduje się Jego odbicie w fotograficznym negatywie. W 1976 r. lekarze wydelegowani przez ONZ chcieli zweryfikować badania naukowców włoskich z 1971 r. Pobrali próbki Ciała i Krwi z postaci eucharystycznego cudu z Lanciano i przebadali je. Wyniki ich badań potwierdziły naukowe ekspertyzy lekarzy włoskich z 1971 r.

W Sokółce większa część przenajświętszej Hostii przemieniła się w mięsień ludzkiego serca, będącego w stanie agonii i bardzo cierpiącego. Struktura włókien mięśnia sercowego jest tak ściśle zintegrowana ze strukturą opłatka, iż całkowicie wykluczona jest jakakolwiek ingerencja ze strony człowieka.

Cóż większego Jezus mógł uczynić dla nas?

Poprzez nadzwyczajne znaki, jakimi są cuda eucharystyczne, Chrystus w sposób jasny i jednoznaczny pragnie na nowo uświadomić nam, że podczas sprawowania Eucharystii staje się obecny cały dramat Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. W ten sposób każdy człowiek może uczestniczyć w zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią, szatanem i grzechem. „Cóż większego Jezus mógł uczynić dla nas? Prawdziwie, w Eucharystii objawia nam miłość, która posuwa się »aż do końca« (por. J 13,1) – miłość, która nie zna miary” (EE 11). Eucharystia jest sakramentalnym uobecnieniem męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. „Jest ofiarą Krzyża, która trwa przez wieki, (…) gdy Kościół sprawuje Eucharystię – pisze bł. Jan Paweł II – pamiątka śmierci i zmartwychwstania swojego Pana, to centralne wydarzenie zbawienia staje się rzeczywiście obecne i »dokonuje się dzieło naszego Odkupienia«” (EE 11). Nie ogranicza się ono do przeszłości, dlatego że „to, kim Chrystus jest, to, co uczynił i co wycierpiał dla wszystkich ludzi, uczestniczy w wieczności Bożej, przekracza wszelkie czasy i jest w nich stale obecne” (EE 11).