Radość rodzicielstwa. Jak odnaleźć równowagę, spokój i szczęście stosując techniki terapii akceptacji i zaangażowania - Dr Lisa Coyne, Dr Amy Murrell - ebook

Radość rodzicielstwa. Jak odnaleźć równowagę, spokój i szczęście stosując techniki terapii akceptacji i zaangażowania ebook

Dr Lisa Coyne, Dr Amy Murrell

0,0
59,90 zł

lub
Opis

  • Chciałabym po prostu zrobić sobie wolne i mieć święty spokój. Przytłacza mnie to, że wciąż jestem potrzebna.
  • Za każdym razem, gdy ona zachowuje się niegrzecznie w sklepie, mam ochotę stamtąd uciec.
  • Dzieci mnie wykańczają. Nie prosiłem się o to. Nie miałem pojęcia, że rodzicielstwo będzie tak wyglądać.
  • Tak bardzo się na niego złoszczę, że czuję, iż tracę kontrolę nad sobą.

Czy zdarzyło wam się czuć i myśleć podobnie, ale nigdy nie odważyliście się wyrazić tego na głos? Takie odczucia i myśli są całkiem naturalne, a jednak nauczyliśmy się je ukrywać z obawy przed oceną. Wpojono nam, że są niewłaściwe i świadczą o tym, iż nie radzimy sobie z wyzwaniem rodzicielstwa. Przyznanie się do nich uważamy za równoznaczne ze stwierdzeniem, że jesteśmy złymi rodzicami. Nie pomaga i to, że rodzice prezentowani w mediach są perfekcyjni: zawsze opanowani, uśmiechnięci, mający czas dla dzieci i wręcz niespożytą energię. Chcąc nie chcąc, zaczynamy się porównywać z takim ideałem i czujemy, że zawodzimy… Wszelkie wady, wpadki, błędy i słabości urastają w naszych oczach do niewyobrażalnych rozmiarów, a każde nieodpowiednie zachowanie dzieci postrzegamy jako swoją rodzicielską porażkę.

Nic dziwnego, że wielu z nas zatraciło radość rodzicielstwa i widzi je jako pasmo uciążliwych obowiązków, stresu i trudności. Czy można to zmienić?

Książka ta pomoże wam stać się lepszymi rodzicami. Autorki podpowiadają, jak skutecznie radzić sobie w różnych sytuacjach wychowawczych oraz lepiej poznać swoje wartości, myśli i uczucia. Terapia akceptacji i zaangażowania, na której zasadach opiera się poradnik, pomaga dostrzec, zrozumieć i zaakceptować własne emocje, niepokoje czy niedociągnięcia – jednak bez ulegania im. Dzięki temu będziecie postępować w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami zamiast działać impulsywnie i automatycznie reagować na to, co podsuwa umysł.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 360




Tytuł oryginału: The joy of parenting. An acceptance & commitment therapy guide to effective parenting in the early years
Copyright © 2009 by Lisa W. Coyne, Amy R. Murrell and New Harbinger Publications, 5674 Shattuck Avenue, Oakland, CA 94609
Copyright © for the Polish edition by Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2018
Wszystkie prawa zastrzeżone. Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w żaden sposób reprodukowana lub odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.
Wydanie pierwsze w języku polskim 2020 rok
Przekład: Sylwia Pikiel
Redaktor prowadzący: Patrycja Pacyniak
Redakcja i korekta: zespół
Skład: Tojza
Projekt okładki: Monika Pollak
Zdjęcie na okładce: © Getty Images
ISBN 978-83-7489-861-4
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne sp. z o.o. ul. J. Bema 4/1a 81-753 [email protected]
Konwersja: eLitera s.c.

Moim dzieciom: Josie i Rory’emu.Jesteście moją największą radością.

L. W. C.

Moim rodzicom, którzy nauczyli mnie,że życie jest doskonałą całością.

A. R. M.

Przedmowa

Jesienią 2000 roku objąłem posadę wykładowcy na University of Mississippi, uczelni pieszczotliwie zwanej przez niektórych Ole Miss. Amy Murrell była jedną z moich pierwszych studentek. Lisa Coyne, studentka mojego kolegi Alana Grossa, wkrótce dołączyła do naszej grupy zajmującej się rozwijaniem terapii akceptacji i zaangażowania Acceptance and Commitment Therapy Treatment Development Group. W tamtym czasie praktycznie nie pracowano w tym nurcie z dziećmi. Na swoich zajęciach skupiałem się głównie na pracy z osobami dorosłymi, a w mojej pracowni prowadziliśmy wyłącznie terapię dorosłych. Amy i Lisa ostro mnie skrytykowały za to, że się ociągam i nie podejmuję terapii ani superwizji terapii dzieci. „Czy mamy pozwolić, by dzieci cierpiały przez kolejnych dwadzieścia lat, zanim zaczniemy je leczyć?!” – pytały.

Pomysł, by zasady terapii akceptacji i zaangażowania stosować także w odniesieniu do tej grupy klientów, a nie tylko do osób dorosłych, zdawał się sensowny i nie potrafiłem podać żadnego racjonalnego powodu, dla którego nasz mały zespół nie miałby się tym zająć. Choć prawdopodobnie zwlekałem dłużej, niż powinienem, Amy i Lisa – dzięki racjonalnym argumentom i uporowi – w końcu przekonały mnie do podjęcia pracy z dziećmi. Wszyscy troje zaczęliśmy przyjmować dzieci i wspólnie wypracowaliśmy naszą strategię. Razem wymyślaliśmy sposoby na to, by dopasować terapię akceptacji i zaangażowania do potrzeb dzieci. Ktoś musiał to zrobić, a patrząc wstecz, cieszę się, że dostrzegliśmy tę szansę i ją wykorzystaliśmy.

W niniejszej książce odnajduję ślady wypracowanych przez nas wspólnie przed laty metod – obecnie udoskonalonych i pogłębionych dzięki wieloletniemu doświadczeniu pracy z dziećmi obu autorek, wybitnych uczonych i klinicystek. Choć adresatem owych metod są dzieci, to sama książka skierowana jest do dorosłych, zwłaszcza rodziców. Pracując z dziećmi, pracujemy też z rodzicami – albo przynajmniej mamy taką nadzieję. Dlaczego? Nie dlatego, że rodzice są przyczyną problemów dzieci, a raczej dlatego, że w okresie, kiedy przebywają pod opieką rodziców, dzieci najwięcej się uczą i najbardziej rozwijają.

Tak jak wszyscy ludzie niektóre dzieci stworzone są do bogactwa, inne – do życia w ubóstwie. To okoliczności determinują, ile czasu możemy poświęcić opiece nad własnymi dziećmi. Ale także w najbardziej wymagających warunkach możemy wypełnić interakcje z nimi miłością i życzliwością – nawet jeśli nie zawsze mamy poczucie, że sami jesteśmy kochający i życzliwi. Rodzice, którzy chcą stworzyć swoim dzieciom przestrzeń do życia przepełnioną życzliwością, miłością i troskliwością, dowiedzą się z tej książki, jak tego dokonać.

Lisa i Amy służą praktycznymi wskazówkami, które nawet najbardziej zajętym z nas pomogą znaleźć czas na to, aby dostrzec, odczuć i docenić swoje dziecko. Otwartość i akceptacja mogą zmienić nasze poczucie czasu i sprawić, że każda chwila spędzona z dzieckiem sama z siebie będzie wystarczająca. Moje najmłodsze dzieci są już prawie dorosłe. Kolejne lata mijają bardzo szybko, dlatego skorzystajcie z porad zamieszczonych w tej książce, aby jak najlepiej wykorzystać czas, jaki możecie spędzić ze swoimi dziećmi. Wiem, że właśnie na tym zależy autorkom. I to dlatego Lisa i Amy naciskały, by nasza mała grupa badawcza z Ole Miss zajęła się tym tematem, a także dlatego napisały ten poradnik.

Jeśli miałbym coś wam doradzić, to zalecałbym cierpliwość. Nie spieszcie się. Wykonujcie zamieszczone w książce ćwiczenia i czekajcie, aż przyniosą efekty. Obserwujcie, czy w międzyczasie nie zaczęliście nieco bardziej doceniać swojego dziecka, a także spędzanego z nim czasu. Dzieci nie przychodzą na świat z instrukcją obsługi, ale czasami kilka wskazówek może pomóc.

dr Kelly G. Wilson

Madryt, czerwiec 2009 r.

Podziękowania

Wspólnie chciałybyśmy podziękować społeczności ACT za zaangażowanie w rozwój wiedzy, która jest ważna dla ludzi. Dziękujemy także pracownikom wydawnictwa New Harbinger, zwłaszcza Tesilyi Hanauer i Jess Beebe oraz redaktorce naszej książki Jean Blomquist. Chciałybyśmy również wyrazić bezgraniczną wdzięczność wszystkim rodzinom, dzięki którym ta książka powstała: dzieciom, które pozwoliły nam nauczyć się tak wiele o rodzicielstwie, oraz ich rodzicom, którzy podzielili się z nami swoimi kłopotami i radościami. Wasze historie i wasza odwaga niezwykle nas inspirują. Mamy nadzieję, że nasza książka okaże się dla was przydatna.

L. W. C. i A. R. M.

Do powstania tej książki przyczyniło się wiele osób. Chciałabym podziękować Alanowi Grossowi i Kelly’emu Wilsonowi za wieloletnią opiekę mentorską i wsparcie. Henrietcie Leonard, Jennifer Freeman, Abbe Garcii i Lyndzie Field dziękuję za przyjaźń i cenne wskazówki. Pracownikom Early Childhood Research Clinic dziękuję za przydatne pomysły, doskonałą pracę i cierpliwość. Mei Hua Fu, Regina Wong, Pat Landry, Carolyn Boehne i nauczyciele biorący udział w realizacji programów Head Start[1] w Bostonie to osoby, którym chciałabym podziękować za współpracę, liczne talenty i niewiarygodne zaangażowanie na rzecz dzieci oraz ich rodzin. Moim kolegom i przyjaciołom: Amy Marks, Davidowi Pantalone’owi, Elisabeth Sandberg, Gary’emu Firemanowi, Sue Orsillo i Lance’owi Swensonowi dziękuję za poczucie humoru, wsparcie i chęć pomocy. Na koniec wyrazy najgłębszej miłości i wdzięczności przekazuję mojemu mężowi Johnowi, który przeszedł cały proces ze mną – i wytrwał.

dr Lisa W. Coyne

Oprócz wspaniałych rodzin, które przyczyniły się do nadania kształtu niniejszej książce, na podziękowania z mojej strony zasługuje też wiele innych osób. Ten poradnik nie powstałby, gdyby nie mój mentor Kelly Wilson oraz wspaniali studenci, z którymi miałam przyjemność dzielić się tym, czego on mnie nauczył. Jestem wam dozgonnie wdzięczna. Dziękuję również kolegom, którzy w trakcie pracy nad tą książką oferowali zachętę i wsparcie. Gdy mówiono mi, że to nie jest odpowiedni moment w mojej karierze zawodowej na pisanie książki, oni mnie wspierali i przypominali, na czym mi naprawdę zależy. Z kolei mężowi Royowi dziękuję, że popierał moje wybory i wybaczał spędzanie długich dni i nocy przy komputerze.

dr Amy R. Murrell

Rozdział 1

Rodzicielstwo według filozofii ACT:akceptacja, wybór i podjęcie działania

Jestem przekonany, że gdyby udało się nam zaakceptować siebie samych i nasze dzieci takimi, jacy jesteśmy i jakie one są, zrozumielibyśmy, na czym polega sztuka „dobrego rodzicielstwa”.

Fred Rogers

Wszyscy marzymy o czymś dla swoich dzieci. Chcemy, żeby miały szczęśliwe i bezpieczne dzieciństwo. Gdy wyfruwają z gniazda, pragniemy, żeby nawiązały relacje z ludźmi, którzy pokochają i docenią je tak, jak my kochamy je i cenimy. Chcemy, żeby odnosiły sukcesy, były samodzielne, mądre i życzliwe dla innych. Jednocześnie chcielibyśmy odegrać jakąś rolę w spełnieniu tych marzeń. Jest to szczególnie istotne w okresie niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa. W tym czasie my, rodzice, jesteśmy dla dzieci całym światem – w żadnym innym okresie rozwoju one nie będą już od nas całkowicie zależne. To wówczas mamy największe szanse tak kształtować ich przeżycia, żeby w przyszłości były w stanie spełniać swoje marzenia. Wszyscy jednak dobrze wiemy, że łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Czasami – właśnie wtedy, gdy czujemy się najbardziej niepewnie, a dzieci stawiają przed nami najtrudniejsze wyzwania – nasz umysł, podsuwając nam swoje komentarze, dodatkowo komplikuje sytuację. Zaczynamy oceniać swoje działania, rodzicielskie wybory, których dokonujemy w danym momencie, oraz zachowanie dziecka.

Czy przyszło wam kiedyś do głowy, że napady złości waszego dwulatka mogą zwiastować problemy z zachowaniem, które zakłócą jego proces uczenia się? Albo że nieustanne przywieranie do rodzica i obawa przed rozstaniem z nim u czterolatka mogą być oznakami głębokich lęków lub nadmiernej zależności od innych? Albo że stosowane przez was metody wychowawcze mogą przyczynić się do różnych problemów waszego dziecka? Jak jednak rozpoznać, że problemy z zachowaniem rzeczywiście zwiastują kłopoty? Kiedy powinno się interweniować? I w jaki sposób?

Ponieważ jesteśmy ludźmi, nasz umysł zgłasza tego typu obawy, zwłaszcza gdy czujemy się zestresowani czy bezradni. Bez względu na to, co dzieje się z naszymi dziećmi, umysł wynajduje mnóstwo rzeczy, którymi możemy się martwić. My zaś go słuchamy, jakbyśmy nie mieli innego wyboru. Czasem wsłuchujemy się w to, co nam podpowiada, tak uważnie, iż nie dociera do nas nic innego. W takich momentach jesteśmy narażeni na problemy, jeśli chodzi o nasze zachowanie w stosunku do dzieci, a także o ich zachowanie w stosunku do nas. Rodzicielstwo nie jest łatwe, a my często jesteśmy swoimi najsurowszymi krytykami, przez co sami dodatkowo utrudniamy sobie to zadanie.

Nie tylko wami targają rodzicielskie rozterki

Pomyślcie o najgorszych momentach swojego rodzicielstwa – o sytuacjach, z których jesteście najmniej dumni lub które chcielibyście odwrócić, gdyby to było możliwe. Wyobraźcie sobie, że uczestniczycie w sesji terapeutycznej i terapeuta właśnie poprosił was, byście opisali takie sytuacje. Ile bylibyście gotowi ujawnić, nie odczuwając dyskomfortu? Co zachowalibyście dla siebie? Może was to zdziwi, ale wszyscy rodzice, którzy zgłaszają się do nas po pomoc, odczuwają wstyd czy zakłopotanie z powodu jakichś swoich odczuć lub reakcji w stosunku do dziecka. I trudno im się do tego przyznać, ponieważ niewidzialny cenzor w ich głowie wciąż powtarza: „O nie, tego nie mów”, „Dobry rodzic nigdy by tak nie pomyślał” czy „Uzna mnie za idiotę, jeśli to powiem”. Oto przykładowe wypowiedzi rodziców, którzy byli w stanie podzielić się swoimi myślami:

• „Chciałabym po prostu zrobić sobie wolne i mieć święty spokój. Przytłacza mnie to, że wciąż jestem potrzebna”.

• „Za każdym razem, gdy ona zachowuje się niegrzecznie w sklepie, mam ochotę stamtąd uciec”.

• „Dzieci mnie wykańczają. Nie prosiłem się o to. Nie miałem pojęcia, że rodzicielstwo będzie tak wyglądać”.

• „Czasami tak bardzo się na niego złoszczę, że czuję, iż tracę kontrolę nad sobą”.

Co czujecie, czytając takie słowa? Czy waszą pierwszą reakcją jest myśl w rodzaju: „O nie, ze mną nie jest tak źle”? A może w głębi siebie choć w niewielkim stopniu identyfikujecie się z takimi odczuciami? Od innych rodziców – i od społeczeństwa w ogóle – uczymy się skrywać tego rodzaju myśli i uczucia. Uczy się nas, że są one niewłaściwe i złe. Samo ujrzenie ich zapisanych na papierze przywodzi na myśl rodzica, który może stracić panowanie nad sobą i skrzywdzić swoje dziecko. Przyznanie się do tego rodzaju uczuć jest w naszej kulturze równoznaczne z przyznaniem, że jest się złym rodzicem. Świadomość, że niektórzy opiekunowie miewają podobne myśli i uczucia, może przynieść pewną ulgę, ale prawdopodobnie nie na długo, gdyż rozejrzawszy się wokół, zobaczycie mnóstwo takich, którzy zdają się mieć wszystko pod kontrolą. Zastanówcie się, w jaki sposób telewizja, kino oraz czasopisma poświęcone wychowaniu dzieci przedstawiają matki i – nieco rzadziej – ojców. Rodzice prezentowani w mediach są perfekcyjni, zawsze mają czas dla swoich dzieci, zawsze są szczęśliwi i opanowani. Kiedy widzicie tego rodzaju obrazy, wasz umysł zaczyna dokonywać porównań, w których prawie zawsze wypadacie nie najlepiej.

To jednak nie wszystko, wasz umysł bowiem jest także krytyczny w stosunku do innych rodziców. Czy zdarzyło się wam osądzać w myślach innych dorosłych, gdy ich dzieci zachowywały się niegrzecznie na placu zabaw, w restauracji lub w sklepie? W takiej sytuacji od razu pojawia się mnóstwo myśli o tym, co owi rodzice robią źle i co mogliby zrobić lepiej. Ale właśnie w tym tkwi haczyk. Wyobraźcie sobie siebie w podobnych okolicznościach – to wasze dziecko jest niegrzeczne, a inni rodzice was obserwują. Na podstawie tego, co mówią nasi klienci, a także na podstawie własnego doświadczenia zakładamy, że wasz umysł jest równie bezlitosny, gdy ocenia wasze rzekome rodzicielskie wady, wpadki i słabości. Wielu rodziców żywi przekonanie, że złe zachowanie ich dziecka jest świadectwem ich rodzicielskiej porażki. Tego rodzaju przekonania – czy to się nam podoba, czy nie – są normalnym elementem doświadczenia rodzicielstwa. Oczywiście nie jest łatwo się z tym pogodzić. Jako klinicystkom jest nam bardzo trudno wskazać rodzica, który nie doświadczałby tego rodzaju myśli i emocji. Co nie dziwi, większość rodziców stara się ukrywać takie reakcje i uczucia przed innymi, a nawet przed sobą. Choć taka strategia może się zdawać przydatna w danym momencie, to niestety na dłuższą metę miewa bolesne konsekwencje. Jedną z najważniejszych jest poczucie osamotnienia – rodzic czuje się tak, jakby był jedyną osobą na świecie, która doświadcza tego rodzaju „złych” myśli i emocji.

Dzięki naszej książce przekonacie się, że nie jesteście sami. Jest ona poświęcona rodzicom małych dzieci i do nich skierowana – i odwołuje się do waszego doświadczenia rodzicielstwa. Opisujemy w niej sposoby skutecznego radzenia sobie z dokuczliwymi myślami i uczuciami, które pojawiają się w reakcji na zmiany w zachowaniu dziecka i na wyzwania typowe dla wczesnego dzieciństwa. Nauczymy was, jak uwolnić się od treści podsuwanych przez umysł, jak być w pełni obecnym w kontakcie z dzieckiem, jak zauważać je oraz doświadczać go jako istoty wspaniałej, pięknej i wrażliwej, zarówno gdy jest w najlepszej, jak i – co może ważniejsze – w najgorszej formie. Nauczymy was, jak uważnie i ze współczuciem podchodzić do dziecka nawet w momentach najtrudniejszych lub najbardziej kłopotliwych dla niego – i dla was.

Model rodzicielstwa według terapii akceptacji i zaangażowania

Terapia akceptacji i zaangażowania (ang. acceptance and commitment therapy, ACT) jest to podejście terapeutyczne, w którym kładzie się nacisk na współczujące uznanie i akceptację przez człowieka jego własnych doświadczeń, co pomaga mu osiągnąć w życiu to, co dla niego najważniejsze. W niniejszym rozdziale przedstawimy ACT jako filozofię życia oraz zachęcimy was do zbadania i rozpoznania – za pomocą praktycznych ćwiczeń – jak opisuje ona wasze doświadczenie bycia rodzicami. Jako przedstawicielki tego podejścia terapeutycznego jesteśmy przekonane, że to właśnie sposób, w jaki rodzice podchodzą do własnych myśli i uczuć, zwłaszcza w kontekście relacji z dzieckiem, jest kluczowym wyznacznikiem efektywnego rodzicielstwa. Na swoje dziecko patrzycie przez pryzmat własnych wartości i czułych punktów – to do nich odnosicie swoje wybory dotyczące metod pielęgnacji, wychowania i wyznaczania granic. Model rodzicielstwa oparty na zasadach terapii akceptacji i zaangażowania pozwala ze współczuciem uznać i zaakceptować własne uczucia, niepokoje bądź rzekome niedociągnięcia. Chodzi o to, abyście w najtrudniejszych momentach potrafili zauważyć oraz przyjąć swoje myśli i uczucia takimi, jakie są, bez podejmowania prób ich zmiany, by docenić dziecko w danej chwili i stanąć w obronie tego, co najważniejsze – czyli tego, co w relacji z synem czy córką ma dla was największe znaczenie.

Wychowanie w okresie wczesnego dzieciństwa

Dobra relacja z dzieckiem i wyznaczanie właściwych granic są ważne na każdym etapie wychowywania dziecka, ale najważniejsze zdają się w pierwszych latach jego życia.

Lata wczesnego dzieciństwa (od drugiego do ósmego roku życia) to czas wielu zmian, transformacji i wyzwań dla rodziny. Choć ten okres rozwoju wydaje się krótki, to obejmuje niezwykle zróżnicowany zestaw tak zwanych kamieni milowych, ważących na życiu dziecka i rodziców. Jak wasze dziecko rozwija się i zmienia, tak wy rozwijacie się i zmieniacie jako rodzice. Rodzicielstwo we wczesnym dzieciństwie można postrzegać jako równoległy okres rozwoju. Gdy wasze dziecko rozwija się pod względem społecznym, emocjonalnym i behawioralnym, wy rozwijacie i modyfikuje swoje metody wychowawcze. Niekiedy procesy te przebiegają harmonijnie, czasami jednak zdają się rozbieżne.

Okres wczesnego dzieciństwa to czas, kiedy musicie kierować dzieckiem z wyczuciem, jednocześnie wyznaczając jasne granice. Bywa, że nie możecie zrobić sobie przerwy i odetchnąć, ponieważ wciąż musicie zaspokajać różnorodne potrzeby córki czy syna. Czasami trudno jest znaleźć złoty środek: nie wiadomo, ile zaoferować pouczeń i wskazówek, a w jakim zakresie pozwolić dziecku na samodzielną eksplorację. Podobnie niełatwo się zorientować, kiedy należy stawiać granice, a kiedy je przesuwać. Co więcej, w miarę jak dziecko dorasta, rozwijając zdolność myślenia i stając się coraz bardziej spostrzegawczą istotą społeczną, wy musicie być gotowi na zmianę, by dopasować swoje strategie wychowawcze do etapu jego rozwoju.

Etapy przejścia w procesie wychowywania dziecka

Wszyscy rodzice zmieniają się i rozwijają, by dotrzymać kroku rozwojowi poznawczemu, emocjonalnemu i behawioralnemu dziecka, ale czasami zmiany te są wyjątkowo trudne i bolesne. Zastanówcie się nad swoim doświadczeniem w tym zakresie. Takie zmiany mogą na przykład przypaść na czas, gdy czujecie się niezwykle przytłoczeni i bezbronni. Kiedy tylko uda się wam ustalić jakąś zasadę, zaraz się okazuje, że trzeba ją zmienić. Wasze dziecko rośnie, pragnie coraz większej autonomii, jest głodne wiedzy i przechodzi z etapu całkowitej zależności od rodziny do etapu większego zaangażowania w relacje z rówieśnikami w szkole. Niestety świadomość, że tego rodzaju zmiany są normalne, niekoniecznie ułatwia sprawę. Wręcz przeciwnie, może nawet wszystko utrudniać, ponieważ w miarę dorastania dziecka umacnia się w was poczucie, że macie coraz mniejszą kontrolę nad jego zachowaniem.

Tradycyjne behawioralne modele podejścia do rodzicielstwa

Istnieje wiele skutecznych programów szkoleniowych dla rodziców, w których kładzie się nacisk na to, by pomóc opiekunom zmienić zachowanie dziecka, częściowo poprzez zmianę stosowanych przez nich metod wychowawczych. W większości tego typu programów problemy wychowawcze traktuje się jako deficyt umiejętności, to znaczy zakłada się, że rodzicom brakuje umiejętności potrzebnych, aby skutecznie zmodyfikować zachowanie dziecka. Dlatego uczestnicy rozwijają kompetencje rodzicielskie, na przykład uczą się, jak zbudować (lub odbudować) relację z dzieckiem, jak wyznaczać granice konsekwentnie czy jak egzekwować wykonanie poleceń.

Behawioralne modele szkoleń i treningów dla rodziców, które są nastawione na radzenie sobie z agresją i zachowaniami opozycyjnymi dziecka, w większości opierają się na pracy Geralda Pattersona (1982), naukowca badającego proces społecznego uczenia się. Patterson przez kilkadziesiąt lat prowadził liczne badania naukowe z udziałem dzieci i rodzin. Na ich podstawie można ogólnie powiedzieć, że problemy z zachowaniem najczęściej pojawiają się wówczas, gdy rodzice:

• nie zauważają, kiedy dziecko zachowuje się właściwie;

• zwracają zbyt dużą uwagę na zachowania negatywne;

• rzucają groźby bez pokrycia lub zwiększają wymagania wobec dziecka.

Te trzy działania rodziców przyczyniają się do podtrzymania takich problemów, jak nieposłuszeństwo, napady złości i agresja dziecka. Krótko mówiąc, niewłaściwe zachowanie waszego dziecka może częściowo wynikać z tego, że eskalujecie groźby i macie trudność z egzekwowaniem swoich oczekiwań.

Podobnie dziecko może się nauczyć, co ma zrobić, byście raczej mu ulegli zamiast egzekwować wymagania dostosowane do jego wieku. Typowy przykład dotyczy sytuacji mającej miejsce w kolejce do kasy. Dziecko prosi, początkowo nieśmiało, by mama kupiła mu coś słodkiego. Mama odmawia i prosi z kolei, by dziecko było cicho. Ono podnosi głos i zaczyna płakać. Ponieważ rodzic nadal odmawia kupienia słodyczy, dziecko zachowuje się coraz gorzej. Odczuwającej już w tym momencie zakłopotanie mamie serce bije coraz szybciej. Kobieta zaczyna się pocić, a gdy coraz więcej ludzi przygląda się jej i dziecku, w jej głowie pojawiają się myśli o tym, że poniosła rodzicielską porażkę. Niestety wielu rodziców w tym momencie poddaje się i kupuje dziecku to, czego ono się domagało. Dlatego w ramach większości modeli wychowania opartych na wynikach badań naukowych uczy się rodziców, jak zauważać i nagradzać pożądane zachowania dziecka, jak mądrze wybrać, które niepożądane zachowania zignorować, oraz jak wydawać polecenia w prosty i skuteczny sposób. Podejście takie zwykle zaleca się w celu naprawy relacji rodzica z dzieckiem.

Brakujące ogniwo: myśli i uczucia rodziców

Solidna wiedza i umiejętne stosowanie wspomnianych metod są bardzo ważne, ale nie jest to całość rozwiązania, jeśli chodzi o problemy, jakie czasami napotykają rodzice w procesie wychowywania dziecka. Wiadomo, że głównym powodem, dla którego sprawdzone behawioralne strategie wychowawcze niekiedy nie przynoszą efektów, jest to, że rodzice stosują je niewłaściwie lub niekonsekwentnie. Co jednak utrudnia im właściwe korzystanie z owych strategii?

Oczywiście pewne dzieci stanowią dla rodziców większe wyzwanie wychowawcze niż inne, na przykład buntują się przed separacją od opiekunów lub są bardziej lękliwe niż ich rówieśnicy. Niektóre dzieci przejawiają więcej zachowań opozycyjnych (są bardziej uparte i kłótliwe) lub nie reagują zbyt dobrze na nagrody. Inne są niejadkami, marudzą przed pójściem spać lub nie chcą bawić się z rówieśnikami. Chociaż większość z tych problemów mieści się w normie rozwojowej, to gdy występują u waszego dziecka, możecie mieć poczucie zagubienia i nie wiedzieć, co zrobić ani jak wpaść na dobre rozwiązanie. To jednak nie wszystko. Co wpływa na to, że niektórzy rodzice skutecznie radzą sobie z wychowywaniem tak zwanych trudnych dzieci, a nawet tych zachowujących się w sposób typowy, w przejściowych okresach rozwoju? Dlaczego inni sobie nie radzą, choć ich dzieci dobrze się zachowują i rozwijają normalnie? Dlaczego nawet ci rodzice, którzy radzą sobie świetnie, są tak krytyczni wobec siebie i skupiają się na rzekomych porażkach zamiast na sukcesach albo na tym, czego ich dzieciom brakuje, zamiast na tym, co one już osiągnęły?

W większości modeli zachowania dziecka bardzo mało uwagi poświęca się temu, co dzieje się w głowach rodziców małych dzieci. W literaturze poświęconej skutecznym technikom wychowawczym ten aspekt rodzicielstwa na ogół jest pomijany. Istnieje wiele doskonałych behawioralnych programów szkoleniowych dla rodziców, opartych na zasadach, których skuteczność w przypadku małych dzieci wykazały badania kliniczne, dużo mniej jednak wiemy o tym, jak i kiedy wykorzystywać poszczególne techniki, jeśli rodzice czują się przytłoczeni lub mają problem z ich stosowaniem. To, jak zachowujecie się w stosunku do swojego dziecka i jak wchodzicie z nim w interakcje, zależy od sytuacji. A trudności z radzeniem sobie w pewnych sytuacjach wynikają częściowo z tego, co o nich myślicie i co w nich czujecie oraz jakie przypisujecie im znaczenie. Rozważmy poniższe przykłady.

• Janina jest mamą czteroletniego Roberta. Ceni sobie bycie kochającą matką i stara się pomagać synowi zachować równowagę emocjonalną. Jej zdaniem smutek czy zdenerwowanie syna świadczyłyby o tym, że ona nie potrafi pomóc mu radzić sobie z emocjami, czyli że nie jest kompetentną matką. Dlatego gdy Robert domaga się w sklepie kupienia nowej zabawki lub czegoś słodkiego, jego mama zwykle się zgadza. Czasami Janina próbuje sprzeciwić się synowi, by nauczyć go, że nie zawsze może dostać to, czego chce, ale gdy on zaczyna krzyczeć i tupać nogami, kobieta czuje, że nie ma wyboru i musi spełnić żądanie dziecka. Zachowanie Roberta stanowi problem, gdyż rodzina jest w trudnej sytuacji finansowej, a Janina wydaje zbyt dużo na zachcianki syna.

• Maria samotnie wychowuje sześcioletniego Arnolda oraz dwuipółletnie bliźniaczki Kaję i Anielkę. Ponieważ opieka nad córkami jest bardzo absorbująca, kobieta oczekuje, że syn jej pomoże i szybko wykona wszystkie polecenia. Niestety od czasu, gdy Arnold poszedł do przedszkola, dużo wolniej wykonuje polecenia mamy. Kiedy Maria musi kilka razy prosić, by na przykład sprzątnął swoje zabawki lub podał jej pieluszkę dla siostry, narasta w niej irytacja. Wówczas podnosi głos i krzyczy na Arnolda za to, że jej nie słucha. Czasem grozi mu laniem, a czasem po prostu się poddaje. Zdarza się, że syn też zaczyna krzyczeć na mamę. Ostatnio Maria czuje się bezsilna i przytłoczona. Za każdym razem, gdy Arnold patrzy na nią w określony sposób, głos w jej głowie mówi, że go zawiodła, że nie robi wystarczająco dużo, by wyrósł na odpowiedzialnego człowieka. Kiedy tylko może, kobieta unika kontaktu z synem, prosząc go, by pobawił się w swoim pokoju.

• Piotr jest tatą pięcioletniej Sary. Ponieważ sam został tak wychowany, uważa, że za złamanie zasady dziecku należy się kara. Gdy Sarze zdarza się złamać jakąś zasadę, wówczas w ramach kary musi przez pewien czas siedzieć na schodach. Kiedy któregoś dnia Piotr pracował przy komputerze, córka przyszła do niego, by opowiedzieć, co wydarzyło się w przedszkolu. Ponieważ złamała zasadę mówiącą o tym, że nie powinna przeszkadzać tacie w pracy, ten za karę odesłał ją na schody. Sara zdawała się zdenerwowana bardziej niż zwykle, dlatego dwukrotnie wracała, by spróbować porozmawiać z tatą. Piotr był jednak przekonany do swojej zasady i chciał nauczyć córkę, że zawsze ma się jej podporządkowywać. Dlatego odsyłał Sarę na schody, aż w końcu kazał jej iść spać, przy czym nie przeczytał córce niczego na dobranoc ani nie ułożył jej do snu. Następnego ranka żona wyjaśniła mu, że Sara chciała po prostu powiedzieć o tym, jak jej smutno z powodu kłótni z koleżanką. Piotr był zły na żonę, że wzbudziła w nim poczucie winy, ale żałował, że stracił okazję, by wesprzeć córkę i zbliżyć się do niej. Zaczął się zastanawiać, czy postąpił słusznie.

W każdym z tych przykładów myśli i uczucia rodzica przeszkodziły mu dostrzec własne dziecko i wrażliwie zareagować na jego potrzeby. Kiedy wasze metody wychowawcze zawodzą, wasz umysł, podobnie jak umysł opisanych rodziców, może zacząć was krytykować, co tylko pogarsza sytuację. Dobra wiadomość jest taka, że macie wybór: zamiast zajmować się swoimi myślami możecie zająć się dzieckiem, poświęcając mu swoją uwagę.

Dbać o dziecko czy o własne myśli?

Wszyscy zmagamy się z presją, jaką wywieramy na siebie sami i jaką wywiera na nas otoczenie. Jako rodzice musicie godzić wychowywanie dziecka z wieloma innymi obowiązkami, a także radzić sobie z licznymi wymaganiami codziennego życia, w tym ze stresorami, z emocjami oraz z ocenami na własny temat, jakie formułuje umysł. Możliwe, że nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale wasz umysł bez przerwy ocenia: was samych, wasze metody wychowawcze i wasze dziecko. Abyście mogli lepiej zrozumieć, o co nam chodzi, zachęcamy was do przyjrzenia się procesowi oceniania siebie dzięki poniższemu ćwiczeniu. Zaopatrzcie się w notatnik lub zeszyt, w którym będziecie notować swoje odpowiedzi (taki „dziennik rodzica” będzie także potrzebny do wykonania innych ćwiczeń zamieszczonych w tej książce).

Ćwiczenie

Zauważanie własnych myśli

Zastanówcie się, kiedy ostatnio wasze dziecko zachowywało się niewłaściwie w obecności innych osób. Postarajcie się przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów tej sytuacji. Odtwórzcie ją w pamięci jak scenę z filmu, a następnie umieśćcie siebie w tej scenie. Gdy już „znajdziecie się” w tej sytuacji, zastanówcie się nad odpowiedziami na podane dalej pytania. Zapiszcie swoje odpowiedzi w dzienniku rodzica.

• Gdzie jesteście? Co się dzieje? Jak zachowuje się wasze dziecko? Jak reagujecie? Jaki macie wyraz twarzy? Jak wygląda wasza mowa ciała?

• Co czujecie, gdy wasze dziecko źle się zachowuje w obecności innych osób? Czy kwestionujecie to, jak sobie poradziliście w tej sytuacji? Czy przemyka wam przez głowę myśl o tym, co pomyślą inni rodzice lub jak oni odbierają waszą interakcję z dzieckiem? Czy zmieniacie swoje postępowanie tak, aby było bardziej akceptowalne dla innych rodziców lub nawet dla waszego dziecka? Czy dajecie się porwać swoim myślom, próbujecie je odsunąć, polemizujecie z nimi lub podważacie ich logikę?

• Czy wasza uwaga oddala się od chwili obecnej, gdy umysł wrzuca wyższy bieg, podsuwając myśli o tym, co powinniście zrobić w dalszej kolejności lub jak możecie uniknąć konsekwencji, których się obawialiście?

Po przemyśleniu odpowiedzi na te pytania powróćcie do chwili obecnej. Zwróćcie uwagę, czy jest wam łatwo wrócić do lektury książki, czy też jest to nieco kłopotliwe. Jeśli macie kłopot z ponownym podjęciem lektury, to czy jest to spowodowane tym, że wciąż jesteście zanurzeni w myślach o niewłaściwym zachowaniu swojego dziecka w obecności innych ludzi?

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło się wam myśleć w ten sposób – wątpić, czy postąpiliście właściwie, lub przyglądać się własnym działaniom oczami surowego krytyka – to znaczy, że jesteście ludźmi. Jako ludzie macie sprawnie działający, krytyczny umysł. Wasz umysł jest cudownym sprzymierzeńcem w wielu sytuacjach. Pomaga wam planować przyszłość i oceniać przebieg zdarzeń, abyście mogli wybierać to, co najlepsze dla was, dla waszego dziecka i dla całej waszej rodziny. Dzięki niemu jesteście w stanie oceniać niewidoczne zagrożenia oraz planować swój dzień i czas spędzany z dzieckiem. To on pozwala wam zastanawiać się nad przyszłymi zdarzeniami bez konieczności ich przeżywania oraz wspominać to, co zdarzyło się w przeszłości, i na tej podstawie się uczyć. Umysł każdego z nas działa tak samo, co łączy nas jako ludzi. Niestety mimo tych zalet umysł bywa przeszkodą w relacjach z dziećmi i sprawia, że stajemy się ślepi na to, co dzieje się w obecnej chwili.

Jeżeli tego rodzaju „zaślepienie” jest wam znane, to także jest to znak, że jesteście ludźmi. Ulegając takiemu „zaślepieniu”, skupiacie się na własnym umyśle, co zdarza się każdemu z nas. Ponieważ jesteście ludźmi, nie udaje się wam „wyłączyć” umysłu, chyba że na bardzo krótką chwilę. Nie istnieje bowiem „wyłącznik”, którego można by użyć w tym celu. Umysł cały czas robi to, do czego został stworzony. To on jest krytykiem, którego głos słyszycie w swojej głowie każdego dnia, niekiedy dosłownie przez cały czas. To umysł wciąż do was mówi, ocenia wasze działania, gani was za to, że zrobiliście coś źle, że okazujecie za mało lub za dużo uczuć albo że straciliście nad sobą panowanie w kontakcie z dzieckiem. Dlaczego tak się dzieje? Umysł ma za zadanie chronić was przed zagrożeniem – czy to realnym, czy wyobrażonym. Czasami jednak się zapędza. A kiedy całkowicie skupiacie się na walce ze swoimi myślami, możecie w kontakcie z dzieckiem działać niejako automatycznie, nie zauważając, co naprawdę dzieje się w danej chwili. Oto historia opowiedziana nam przez Lindę, która ilustruje, co mamy na myśli.

Skupianie się na obecnej chwili

Któregoś ranka moja pięcioletnia córka przed wyjściem do przedszkola pomalowała sobie usta szminką, chociaż wiedziała, że nie wolno jej tego robić. Byłyśmy już spóźnione, byłam zestresowana i sfrustrowana, a w mojej głowie kłębiło się mnóstwo nieprzyjemnych myśli. Myślałam o tym, że córka świadomie złamała zasadę i podkradła mi szminkę, że gdy nauczycielki oraz inni rodzice zobaczą moje dziecko z pomalowanymi ustami, pomyślą, iż nie pilnuję go odpowiednio, że jeśli będę musiała przekonywać córkę do zmycia szminki, to spóźnię się na pociąg, a tym samym do pracy, że zostanę zganiona za to spóźnienie, co będzie okropne – i tak dalej, i tym podobnie. Czułam, że poziom mojej irytacji rośnie jak słupek rtęci w termometrze. Zaczęłam krzyczeć na córkę. Chciałam nie tylko, by zmyła szminkę, ale także – by poczuła, jak bardzo jestem na nią zła, i by wiedziała, jakie konsekwencje będzie miało jej zachowanie dla nas obu. Rozkręcałam się coraz bardziej, aż w oczach mojej córci pojawiły się łzy i usłyszałam: „Ale mamusiu, ja się czuję taka malutka, a szminka sprawia, że jestem duża”.

Linda przyznała, że jej córka zawsze była najmniejsza w grupie, dlatego nauczycielki mniej od niej wymagały, a rówieśnicy oczekiwali, że podczas zabawy w dom będzie „dzieckiem”. Co jednak najgorsze, dziewczynka z powodu swojego wyglądu narażona była na ataki słowne i fizyczne. Oto co powiedziała nam Linda: „Mimo iż wiedziałam o tym wszystkim, tego ranka usiłowałam pokazać córce, gdzie jest jej miejsce. Byłam tak zajęta walczeniem ze swoimi negatywnymi myślami, że umknęło mi coś ważnego, co działo się w tamtym momencie z moim dzieckiem. Moja córka czuła ciężar swoich fizycznych niedostatków i szukała sposobu, by okazać siłę w świecie, w którym prawie każdy był od niej większy. Choć z pozoru postąpiłam właściwie, wyznaczając granice, to jednocześnie straciłam z oczu coś znacznie ważniejszego. Zareagowałam na własne myśli zamiast na potrzeby mojego dziecka. W tej konkretnej chwili mogłyśmy nawiązać kontakt i umocnić łączącą nas więź. Straciłam okazję, by dowiedzieć się i zrozumieć, co czuje moje dziecko, oraz by się do niego zbliżyć”.

Jak uważność wpływa na wychowanie dziecka

Każdy rodzic czasami czuje się przytłoczony. Krytyczne lub oceniające myśli na własny temat – takie jak te, których doświadczyła Linda – blokują nas w umyśle. A kiedy jesteśmy w ten sposób zablokowani, skupiamy się jedynie na tym, co dzieje się w naszej głowie, i tracimy z oczu dziecko. Jesteśmy przekonane, że w takich sytuacjach pomocne mogą się okazać umiejętności związane z uważnością – zwłaszcza w przypadku rodziców młodszych dzieci. Czym zatem jest owa uważność? Jest to nacechowana współczuciem, głęboka i niedefensywna świadomość chwili obecnej. Oczywiście to wymaga praktyki, ale z czasem uważność może pomóc wam pełniej przeżywać chwile – nawet te trudne – spędzane z dzieckiem, co sprawi, że proces wychowania będzie bardziej przemyślany i efektywniejszy.

Badania prowadzone przez profesora psychiatrii i pediatrii Nirbhaya Singha oraz jego współpracowników (Singh i in., 2007) wskazują, że zwracanie uwagi na własne myśl, uczucia i przeżycia związane z rodzicielstwem ma istotne znaczenie dla skuteczności procesu wychowywania dzieci i wyznaczania im właściwych granic. Kiedy za bardzo skupiacie się na radzeniu sobie z własnymi myślami i uczuciami oraz na ich kontrolowaniu, cała wasza uwaga zostaje odciągnięta od dziecka. Jeśli jednak nauczycie się po prostu zauważać, co myślicie i czujecie, bez reagowania na to w żaden sposób, to będziecie mogli być bardziej obecni w kontakcie z dzieckiem, a tym samym wychowywać je z większą wrażliwością i wyczuleniem na jego potrzeby.

Na przykład wspierający styl wychowania cechuje się tym, że rodzice rozumieją dziecko, akceptują je oraz postępują w sposób, który wspiera jego intencje i cele. Jest to szczególnie ważne na pierwszych etapach życia dziecka. Jako wspierający rodzice wskazujecie dziecku odpowiednie sposoby na uzyskanie tego, czego ono pragnie. Współpracujecie z nim jako bardziej doświadczeni „partnerzy” i pomagacie mu utrzymać koncentrację oraz ukończyć rozpoczęte zadanie. Oto stosowny przykład. Dziewczynka próbuje po raz pierwszy w życiu ułożyć puzzle. Frustruje się, gdy jej to nie wychodzi, i próbuje na siłę połączyć niektóre elementy układanki. Jej ojciec siada obok niej i łagodnym głosem mówi, że zadanie nie jest łatwe. Nie kończy układanki za córkę, lecz podsuwa jej pomocne wskazówki (np. pokazuje, że dziewczynka może zwrócić uwagę na kształt elementów czy je obrócić). Rozmawia z nią także o jej uczuciach i pyta, czy chciałaby, żeby jej pomógł. W ten sposób ojciec pomaga córce osiągnąć jej cel, czyli ułożyć puzzle. Nie próbuje zmieniać ani kontrolować jej emocji, lecz po prostu je zauważa. Zwracanie uwagi na cele dziecka pomaga rodzicom stworzyć wspierające otoczenie, które sprzyja opanowywaniu przez ich syna czy córkę umiejętności rozwojowych potrzebnych do tego, by stawiać czoła kolejnym wyzwaniom w miarę dorastania.

Badanie Theodore’a Dixa i jego współpracowników (Dix, Gershoff, Muenier i Miller, 2004), zajmujących się zagadnieniem rodzicielstwa, wykazało, że jeśli rodzice skupiają się w danym momencie bardziej na motywach oraz intencjach dziecka niż na własnych myślach i uczuciach, to z większym prawdopodobieństwem zaangażują się w działania sprzyjające realizacji jego celów. Kiedy dorośli uczestnicy badania byli przygnębieni, zgłaszali więcej uczuć skupionych na nich samych niż na dziecku i wykazywali mniej zachowań wspierających dziecko. A kiedy doświadczali negatywnych emocji takich jak złość, byli również mniej dostrojeni do emocji dziecka (Dix, Gershoff, Muenier i Miller, 2004). Z badania tego wynika więc, że rodzice zaangażowani w zmianę własnych uczuć mniej koncentrują się na dziecku i wykazują mniejsze wyczulenie na jego potrzeby.

Próby unikania lub tłumienia niechcianych myśli i uczuć – zjawisko zwane unikaniem doświadczania – mogą prowadzić do tego, że działania wychowawcze będą nieskuteczne. To dlatego, że gdy usiłujemy unikać własnych myśli i uczuć, mamy skłonność do:

• sięgania po nieelastyczne strategie wychowawcze;

• niekonsekwencji w działaniach wychowawczych (np. zakazujemy dziecku czegoś, a potem mu na to pozwalamy);

• reagowania przesadnie na negatywne emocje dziecka (np. złość, lęk, frustracja);

• skupiania się na niewłaściwym zachowaniu dziecka i reagowania na takie zachowanie, a nie chwalenia zachowań właściwych;

• skupiania się na swoim umyśle zamiast na dziecku.

Coraz więcej dowodów potwierdza, że uważność – lub uważna świadomość – pomaga rodzicom dostrzegać potrzeby, cele i pragnienia dziecka. Z umiejętnością tą ściśle wiąże się empatyczna świadomość, czyli zdolność przewidywania motywacji i pragnień dziecka lub wyobrażenia sobie, co ono myśli i czuje. Uważność zwiększa też szanse na pozyskanie i przyswojenie nowych informacji o dziecku, które mogą kłócić się z naszym dotychczasowym doświadczeniem relacji z nim. Wszystkie dzieci rozwijają się i zmieniają. Dzięki uważnej świadomości będziecie w stanie szybciej dostrzec takie zmiany i skuteczniej na nie zareagować. Rodzice pielęgnujący empatyczną świadomość zgłaszają mniej problemów z zachowaniem dzieci i wyższy poziom szczęścia (Coyne, Low, Miller, Seifer i Dickstein, 2006). Istnieją też badania potwierdzające, że osoby cechujące się mniejszą akceptacją własnych doświadczeń są bardziej narażone na stres w związku z wychowywaniem dziecka (np. Blackledge i Hayes, 2006). Z kolei im bardziej opiekunowie starają się być uważni oraz pracować nad akceptacją dziecka i swoich umiejętności rodzicielskich, tym lepszymi stają się rodzicami, a ich dziecko wykazuje mniej problemów z zachowaniem (Oppenheim, Goldsmith i Koren-Karie, 2004). Z tego wynika, że uważna świadomość i akceptowanie swojego dziecka, relacji z nim oraz samych siebie jako ludzi i jako rodziców pomagają nam pełniej przeżywać rodzicielstwo i stawać się rodzicami nie tylko reagującymi, ale także wrażliwymi.

Unikanie doświadczania

Jak już wspomniałyśmy, unikanie doświadczania, czyli skłonność do unikania lub tłumienia niechcianych myśli bądź uczuć, wiąże się w przypadku rodziców ze stresem (Blackledge i Hayes, 2006). Wyniki pewnego badania wskazują, że próby unikania niechcianych myśli i uczuć związanych z rodzicielstwem utrudniają uczenie się nowych zadań i korzystanie z nowo nabytych umiejętności (Murrell, Wilson, LaBorde, Drake i Rogers, 2008). Być może ma to związek z tym, że gdy usilnie staramy się kontrolować swoje myśli i uczucia, wówczas zbyt mało uwagi poświęcamy wykonywanemu akurat zadaniu. Wyobraźcie sobie na przykład, że grając w tenisa, musicie jednocześnie wykonywać „test siódemek”, czyli odliczać co siedem od jednego do stu. Choć te dwa zadania nie są w żaden sposób powiązane, to gra w tenisa z pewnością wówczas szłaby wam gorzej. Podobnie będzie wam trudniej pomóc dziecku wykonać frustrujące zadanie nieznacznie przekraczające jego możliwości, jeśli będziecie jednocześnie starali się powstrzymać swój umysł od formułowania krytycznych uwag na temat tego, jak sobie z tym radzicie. Można powiedzieć, że to byłoby niczym podejmowanie starań wychowawczych przy równoczesnym wykonywaniu „testu siódemek”.

Przestańcie walczyć ze swoimi myślami i uczuciami

Wcześniej w tym rozdziale przedstawiłyśmy myśli i uczucia, jakich rodzice często doświadczają w związku z trudnymi sytuacjami z udziałem dziecka bądź interakcjami z nim. Większość z nas walczy z tego rodzaju myślami. Próbujemy je ignorować, zmieniać za pomocą logicznych argumentów lub odwracać od nich swoją uwagę. Jeśli jedna metoda nie przynosi efektu wystarczająco szybko, próbujemy innych sposobów, jeszcze mniej skutecznych. Bardzo rzadko dzielimy się z kimś takimi myślami i uczuciami. Wszystkie te strategie łączy jedno: świadczą o braku gotowości do uznania i zaakceptowania własnych przeżyć, a więc są pewną formą unikania doświadczania. W dalszych rozdziałach zgłębimy ten temat i pokażemy, w jaki sposób próby kontrolowania własnych myśli i uczuć utrudniają stosowanie efektywnych metod wychowawczych.

Czy zdarzyło się wam kiedykolwiek martwić czymś i wciąż wracać do tego myślami lub nie móc przestać o tym myśleć? Być może przeszkadzało wam to w skupieniu się na zadaniach, które mieliście wykonać w ciągu dnia, albo utrudniało zaśnięcie wieczorem. Może sprawa ta stopniowo coraz bardziej was absorbowała, tak że poświęcaliście jej coraz więcej swoich myśli. W związku z tym mogliście odczuwać większe zmęczenie, tracić nadzieję i być bardziej spięci.

Tego typu doświadczenie przypomina próby wydostania się z ruchomych piasków. To naturalne, że chcemy się uwolnić od niepokojących myśli, ale im usilniej staramy się je od siebie odsunąć, tym bardziej nas pochłaniają i sprawiają, że jeszcze trudniej od nich uciec. Istnieje jednak inne rozwiązanie. Być może uznacie je za nierealne, a nawet sprzeczne z tym, co waszym zdaniem powinniście zrobić. Czasami jednak – jak wówczas, gdy utknie się w ruchomych piaskach – najlepiej przestać walczyć i wykonywać jakiekolwiek ruchy. Jeśli zastygniecie w bezruchu, przestaniecie się pogrążać. Być może dostrzeżecie wówczas sposób wydostania się z ruchomych piasków, którego wcześniej nie widzieliście. Czasami zaprzestanie walki jest najskuteczniejszym rozwiązaniem.

Możliwe, że teraz się zastanawiacie, co to ma wspólnego z waszymi myślami i uczuciami. Cóż, wasze myśli i uczucia dotyczące waszych metod wychowawczych, waszego dziecka i was samych są niczym ruchome piaski: im bardziej z nimi walczycie, tym bardziej się zniechęcacie lub tym mniej się skupiacie na kontakcie z dzieckiem tu i teraz. Owe myśli i uczucia są coraz bardziej intensywne lub pojawiają się coraz częściej, aż stają się treścią waszego życia i relacji z dzieckiem. Zastanówcie się nad odpowiedzią na następujące pytanie: czy w trudnych sytuacjach z udziałem dziecka macie wrażenie, że tego rodzaju negatywne myśli nasilają się i stają bardziej natrętne?

W tej książce wykażemy, że próby kontrolowania myśli i uczuć – czy to własnych, czy dziecka – choć kuszące, są bezowocne. Gdy nauczycie się po prostu zauważać swoje myśli i uczucia oraz akceptować je ze współczuciem zamiast z nimi walczyć, nauczycie się też obejmować pełną, uważną świadomością relację z dzieckiem. Jak sądzicie, jakie to przeżycie – móc zwrócić się ku swojemu dziecku, ujrzeć je i docenić nawet w jego najgorszych momentach? Jakie to przeżycie – móc łagodnie traktować siebie w roli rodzica, rozumiejąc, że wszyscy ludzie, niezależnie od tego, czy są rodzicami, zmagają się ze swoimi myślami i uczuciami?

Zaakceptujcie, dokonajcie wyboru i podejmijcie działanie

Terapia akceptacji i zaangażowania pomaga nauczyć się, jak zauważać własne myśli i uczucia bez ulegania im, a także jak postępować zgodnie z własnymi wartościami dotyczącymi relacji z dzieckiem zamiast reagować na to, co podsuwa umysł (o wartościach dotyczących rodzicielstwa piszemy więcej w rozdziale 3). Elementy składowe podejścia opartego na zasadach tego modelu terapeutycznego pomaga zapamiętać akronim ACT[2]: A – akceptować (ang. accept), C – wybrać (ang. choose), T – podjąć działanie (ang. take action). W kolejnych rozdziałach omówimy je bardziej szczegółowo, tutaj zaś przedstawiamy podstawowe informacje na ich temat.

Akceptacja

Jedną z pierwszych i najważniejszych rzeczy, jakich nauczycie się dzięki modelowi rodzicielstwa opartemu na zasadach terapii akceptacji i zaangażowania, jest akceptowanie swoich myśli, uczuć i doświadczeń ze współczuciem. Omówimy sposoby uaktywniania się emocji, myśli, przekonań, negatywnych ocen na własny temat i porównań z innymi rodzicami w sytuacjach, gdy na co dzień usiłujecie sprostać wymaganiom stawianym przez dziecko i obowiązkom związanym z opieką nad nim. Uświadomienie sobie tego typu wewnętrznych doświadczeń oraz ich zaakceptowanie, czyli zrezygnowanie z prób uzyskania nad nimi kontroli, utoruje drogę do bogatszych, bardziej świadomych interakcji z dzieckiem.

Wybór

W akapicie otwierającym ten rozdział wspomniałyśmy o marzeniach dotyczących naszych dzieci, naszych rodzin i nas samych jako rodziców. Element strategii ACT związany z wyborem pomoże wam rozpoznać i uświadomić sobie, co jest dla was najważniejsze, jeśli chodzi o bycie rodzicami i o relację z dzieckiem. To pozwoli wam żyć zgodnie z waszymi wartościami odnoszącymi się do rodziny i rodzicielstwa. W ramach wyboru tego, jakimi chcielibyście być rodzicami, poświęćcie chwilę na wykonanie kolejnego ćwiczenia. Nie zapomnijcie o odnotowaniu swoich przemyśleń w dzienniku rodzica.

Ćwiczenie

Jakimi rodzicami chcielibyście być?

Zamknijcie oczy i kilka razy odetchnijcie głęboko. Zastanówcie się nad odpowiedziami na poniższe pytania:

• Jakimi rodzicami chcecie być?

• Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, żebyście mogli zmienić lub pogłębić swoją relację z dzieckiem, aby wspierać jego rozwój, cele i zamiary?

Wybór w ramach strategii ACT pomaga pracować na rzecz tego, co jest dla was najważniejsze, zamiast wbrew temu, czego się najbardziej obawiacie.

Podjęcie działania

Ostatni element strategii ACT, czyli podjęcie działania, zachęca do angażowania się we wcielanie w życie swoich najważniejszych wartości – w zgodzie z samym sobą, nawet w obliczu trudności i stresu. Nauczycie się postępować zgodnie ze swoimi najgłębszymi wartościami. Dowiecie się, że jesteście czymś więcej niż tylko sumą własnych myśli. Zbadacie przeszkody utrudniające wam realizację wartości w relacji z dzieckiem. A konkretnie: poznacie skuteczne strategie kierowania zachowaniem. Ostatni element strategii ACT polega na powiedzeniu „tak” wszystkiemu, co dla was jako rodziców jest najważniejsze – „tak” wypowiedziane z pełnym przekonaniem i z głębi serca.

Znów ten umysł...

Co robił wasz umysł, kiedy chwilę wcześniej czytaliście o akceptacji, wyborze i podejmowaniu działania? Może podpowiadał: „Co za uproszczenie! Nie da się tak po prostu akceptować, wybierać i podejmować działań”. A może w tej chwili myślicie: „Pewnie, już tego próbowałem. Ale to nie działa”. Oto pytanie, na które postarajcie się teraz odpowiedzieć: gdybyście byli w stanie w pełni miłować i doceniać swoje dziecko oraz budować z nim głęboką więź – nawet w najtrudniejszych, najbardziej frustrujących i najbardziej szalonych momentach, nawet wtedy, gdy wydaje się wam, że nie wytrzymacie już ani chwili dłużej – czy chcielibyście tego? Przez chwilę się nad tym zastanówcie.

Pamiętajcie, że pewne rzeczy możecie kontrolować, ale nad innymi nie macie kontroli. Umysł zawsze będzie waszym najsurowszym krytykiem – czasem dyskretnym, a czasem tak natrętnym, że będzie się zdawał nie do zniesienia. Jak już wspomniałyśmy, nie da się kontrolować tego, co on nam podsuwa. Ludzki umysł jest, jaki jest. I choć kusi nas polemizowanie z nim, to – jak mogliście się przekonać – z taką strategią wiążą się określone koszty. Możemy jednak wybrać, jak zachowamy się wobec dziecka oraz w relacji z nim.

Z tej książki nie dowiecie się, jak poczuć się lepszym rodzicem. Ponieważ jesteśmy ludźmi, wszyscy mamy umysł, który nam docina, który mówi nam, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, i że jeśli inni dowiedzą się, jak niekompetentni jesteśmy, to uciekną gdzie pieprz rośnie. Właśnie to łączy wszystkich ludzi. A jest to cecha bardzo demokratyczna, gdyż umysł każdego z nas działa w ten sposób: i psychologa klinicznego, i eksperta od wychowania dzieci, i rodzica borykającego się z problemami wychowawczymi – jak również osoby łączącej te trzy funkcje. Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, możemy rozpocząć uczciwą i skuteczną pracę nad realizacją najważniejszych, mających dla nas największą wartość celów dotyczących naszych dzieci i rodzin. Z tej książki dowiecie się, że „w chwili cierpienia jest tyle samo życia i bogactwa przeżyć, co w chwili radości” – by zacytować jednego z naszych mentorów. Mamy nadzieję, że dzięki niej nauczycie się odczuwać głębiej, jak również akceptować swoje uczucia z większą wrażliwością i ze współczuciem, a umiejętności, które opanujecie, pomogą wam skuteczniej wypełniać rodzicielskie obowiązki.

Podsumowanie

W tym rozdziale przedstawiłyśmy możliwości wykorzystania zasad terapii akceptacji i zaangażowania jako elementu sprawdzonych technik wychowawczych, zwłaszcza w odniesieniu do trudnych zachowań dziecka. Omówiłyśmy model rodzicielstwa według filozofii ACT, zgodnie z którym myśli i uczucia rodziców są podstawą tego, jak postrzegają oni swoje dziecko i jak na nie reagują.

W kolejnych rozdziałach wyjaśnimy, jak poskromić swoje myśli i uczucia – zamiast z nimi walczyć – aby stać się wrażliwym i współczującym rodzicem. W rozdziale 2 omówimy typowe wyzwania, z jakimi mierzą się opiekunowie we wczesnych latach życia dziecka. To właśnie w obliczu tych wyzwań najczęściej uaktywnia się wasz krytyczny umysł, zaczynając komentować zachowanie dziecka i wasze metody wychowawcze. Poznawszy owe wyzwania i reakcje swojego umysłu, będziecie lepiej przygotowani do stosowania opisanych w dalszej części książki technik uważności w celu działania zgodnie z własnymi wartościami.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Przypisy

[1] Program socjalno-pedagogiczny realizowany w Stanach Zjednoczonych, którego celem jest wyrównywanie szans dzieci w wieku przedszkolnym pochodzących ze środowisk nieuprzywilejowanych (przyp. tłum.).
[2] „ACT” pełni tu trzy funkcje: (1) akronimu oznaczającego terapię akceptacji i zaangażowania, (2) akronimu oznaczającego trzy wymienione elementy składowe, (3) słowa oznaczającego działanie – angielskie act to „działać, podejmować działanie” (przyp. tłum.).

POTRZEBY EMOCJONALNE DZIECKA

John Philip LouisKaren McDonald Louis

Większość rodziców robi wszystko, by okazać swoim dzieciom miłość, troskę i zrozumienie. Oczywiście nie ma idealnych ojców ani idealnych matek – wszyscy popełniają błędy, powielają schematy ze swojego dzieciństwa i mimo dobrych chęci czasem postępują niewłaściwie. Dzieci nie potrzebują jednak rodziców perfekcyjnych – potrzebują rodziców, którzy je szanują, słuchają ich oraz próbują je zrozumieć.

Jak zadbać o prawidłowy rozwój emocjonalny dziecka?

Tego uczą autorzy tej książki. Karen i John Louisowie napisali ten poradnik po tym, jak prowadzone przez nich warsztaty Good Enough Parenting odniosły ogromny sukces. Swoją filozofię mądrego wychowania opierają na przekonaniu, że najważniejsze jest zaspokajanie podstawowych potrzeb emocjonalnych dziecka.

Zaspokajanie podstawowych potrzeb emocjonalnych nie jest po prostu jedną z wielu dobrze brzmiących rad dla rodziców ani sugestią, że należałoby zmienić swoje postępowanie. To absolutna konieczność, jeśli chce się wychować zdrowe i szczęśliwe dziecko.

Karen i John Louisowie

Patronat: Madrzy-rodzice.pl, Egaga.pl, Egodziecka.pl, Poza Schematami, Centrum CBT

NISKA SAMOOCENA U DZIECIPraktyczny poradnik dla specjalistów i rodziców

Margot Sunderland

Dzieci powinny dorastać w miłości, w poczuciu, że są akceptowane i szanowane, że są wyjątkowe takie, jakie są. Dostarczenie przez rodziców odpowiednich wzorców zachowań i wsparcia jest konieczne do utrwalenia pozytywnych postaw. To daje dzieciom siłę, zapewnia zdolność do radzenia sobie z trudnościami i stabilne poczucie własnej wartości.

Dzieci z niską samooceną czują się nieważne, nie lubią siebie, mają poczucie, że nie są wystarczająco dobre. Są samokrytyczne i nieustannie spodziewają się kolejnych porażek lub rozczarowań.

Dzieci, które są odrzucane, zawstydzane, krytykowane, którym daje się odczuć, że są niechciane lub niepotrzebne, wykształcają wiele toksycznych, destrukcyjnych zachowań. Pozwalają się źle traktować, gdyż uważają, że nie zasługują na nic lepszego, lub gnębią innych, ponieważ czują się bezwartościowe. Takie dzieci unikają konfrontacji, zaniżają znaczenie własnych osiągnięć, wycofują się z zamierzonych działań. Mogą też być bardziej podatne na zaburzenia psychiczne, w tym depresję.

Dzięki tej książce:

• zrozumiesz dziecięce poczucie bezwartościowości;

• dotrzesz do źródeł niskiej samooceny dziecka;

• rozpoznasz emocje, które kryją się za jego trudnym zachowaniem;

• dowiesz się, jak rozmawiać z dzieckiem, by pomóc mu przepracować problemy;

• ułatwisz dziecku nazwanie niewypowiedzianych uczuć;

• nauczysz je wyrażać własne emocje i opinie;

• wzmocnisz poczucie własnej wartości dziecka.

Patronat: Zdrowaglowa.pl, Emocjedziecka.pl, Edukowisko.pl, Egaga.pl, Egodziecka.pl