Wydawca: Burda Książki Kategoria: Poradniki Język: polski

Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu ebook

Agata Młynarska  

3.78571428571429 (14)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 173 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu - Agata Młynarska

Odkąd pamiętam, bardzo często bolał mnie brzuch. W szkole przed klasówkami, przed ważnymi spotkaniami, ale też na wakacjach, a nawet wtedy, kiedy wszystko było dobrze. Próbowałam różnych sposobów, by sobie pomóc, aż wreszcie niedawno trafiłam na miesiąc do szpitala.

Okazało się, że najważniejszym powodem różnych moich dolegliwości jest nietolerancja pokarmowa, która podstępnie, cicho i bardzo często bez objawów niszczy organizm. Nie mogę jeść niczego, co zawiera gluten. Odstawiłam też krowie białko i produkty przetworzone.

Być może i Ty cierpisz każdego dnia – boli Cię głowa, swędzi skóra, masz spuchnięty brzuch, źle śpisz albo nie opuszcza cię chroniczne zmęczenie. Myślisz, że już nic nie da się zrobić, że tak musi być, że taka twoja uroda... A przecież możesz sobie pomóc od razu. Wszystko bowiem zależy od tego, czym karmisz swój organizm, co jesz.

Dzięki mojej diecie nie tylko przestał mnie boleć brzuch, ale też wyleczyłam inne dolegliwości, które towarzyszyły mi przez większość życia. Mam nadzieję, że raz na zawsze pożegnałam się z astmą i atopowym zapaleniem skóry.

Niech ta książka będzie dla Ciebie pomocą w zawiłym świecie odżywiania, które może być przyczyną wielu chorób lub kluczem do zdrowia. Zależy to wyłącznie od Ciebie.

Zapraszam Cię na pyszne i zdrowe jedzenie w towarzystwie prof. Grażyny Rydzewskiej, Agnieszki Pęksy i Ewy Olejniczak.

Smacznego!

Opinie o ebooku Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu - Agata Młynarska

Cytaty z ebooka Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu - Agata Młynarska

Przez wiele lat towarzyszył mi nieokreślony niepokój, poczucie winy, że coś robię nie tak, że nie jestem dostatecznie dobrą mamą, nie spełniam oczekiwań w pracy, nie potrafię stworzyć trwałego związku. Nieustannie byłam z siebie niezadowolona. Dziś już wiem, jak bardzo to odbiera siły, pozbawia energii, a co najważniejsze, ma wpływ na zdrowie. To jest właśnie autoimmunologia.
Są różne sposoby, na przykład techniki relaksacyjne, w tym trening autogenny, relaksacja mięśni metodą Jacobsona, relaksacja oddechowa, hipnoza, joga, medytacja i tai chi. Zacząć trzeba jednakże od wysypiania się.
Jak mówi pani profesor Rydzewska, człowiek, by żyć, nie potrzebuje dużo jeść. To rozbuchana cywilizacja i jej apetyt na wszystko rozsadzają nasze żołądki i niszczą jelita. Tymczasem do zdrowia trzeba nam przede wszystkim równowagi.
Przez wiele lat towarzyszył mi nieokreślony niepokój, poczucie winy, że coś robię nie tak, że nie jestem dostatecznie dobrą mamą, nie spełniam oczekiwań w pracy, nie potrafię stworzyć trwałego związku. Nieustannie byłam z siebie niezadowolona. Dziś już wiem, jak bardzo to odbiera siły, pozbawia energii, a co najważniejsze, ma wpływ na zdrowie. To jest właśnie autoimmunologia. Na własnej skórze poczułam, jak wielkie znaczenie ma to, co i jak myślę. Każdego dnia pracuję nad tym, by moja głowa była spokojna,
domu. I już wiem, że nie można pogodzić wszystkich życiowych ról. Ktoś zawsze będzie poszkodowany. Ktoś zapłaci zbyt wysoką cenę, straci tak dużo... Wtedy pędziłam, refleksje dopadały mnie rzadko. Niewiele
ważne, ponieważ gluten może być czasem ukryty pod innymi nazwami, na przykład: białka pochodzenia roślinnego, skrobia warzywna, białka zbożowe, zagęszczacze i wypełniacze zbożowe, otręby, otręby pszenne, kiełki pszeniczne, skrobia modyfikowana: E 1404, E 1410, E 1412, E 1420, E 1442, E 1450 i E 1451.
Szacuje się, że nawet co trzeci dorosły Polak ma nietolerancję laktozy. Jeśli ktoś jest nią dotknięty, to w zależności od stopnia dolegliwości może albo całkowicie zrezygnować z mleka, albo ograniczyć jego spożycie. Laktoza znajduje się w mleku i produktach z każdego rodzaju mleka: krowiego, koziego, owczego, bawolego, jak również wszystkich innych ssaków. Całkowicie rezygnując z laktozy, pamiętajmy, że znajdziemy ją także w żółtych serach, twarogach, kefirach, jogurtach, maśle, margarynach, niektórych rodzajach pieczywa, ciastach, lodach, deserach i śmietance do kawy. W hipermarketach są całe rzędy półek wypełnionych produktami z laktozą. Warto zadbać, by nie trafiały one do naszych lodówek.
Dobrze będzie nam służyć dieta bogata w błonnik pokarmowy. Jedzmy surowe warzywa i owoce, suszone owoce, orzechy i migdały. Sięgnijmy po otręby, grube kasze (np. gryczana, pęczak), ciemny ryż, pieczywo pełnoziarniste, buraki, paprykę oraz kiszoną kapustę. Przy zaparciach zaleca się też jedzenie owoców zawierających drobne pestki, w tym malin, truskawek, porzeczek czy agrestu. Pijmy mleko, a do tego co najmniej dwa litry wody. Ćwiczmy, nie
Przeciętnie szklanka takiego płynu zawiera dziesięć łyżeczek cukru, 150 kcal i 30–55 mg kofeiny, sztuczne barwniki i konserwanty, a jeśli wybierzemy wersję light, serwujemy sobie ponadto sztuczne substancje słodzące. W sumie poza smakiem napoje te nie dostarczają nam niczego dobrego czy wartościowego.
zielony groszek, fasolka szparagowa czy kiełkowane nasiona soi i fasoli nie zawierają fermentujących cukrów. Żeby pozbyć się części oligosacharydów, suche nasiona trzeba zalać wrzątkiem, zostawić na blisko trzy godziny. Przed gotowaniem należy odlać wodę. Pieczonymi lub gotowanymi rybami zastąpmy surowe (takie jak sushi). Mięso ryb słodkowodnych i niektórych morskich zawiera tiaminazę, enzym, który rozkłada witaminę B1. Ginie on pod wpływem wysokiej temperatury, na przykład pieczenia. A zatem sushi nie jest najzdrowsze.
Zamiast trzech posiłków na dzień teraz szykujemy pięć. Pamiętamy o regularnych porach ich spożywania. Potrawy nie powinny być ani zimne, ani gorące. Optymalna temperatura to ta zbliżona do naszego ciała, czyli około
Moja Babunia, mama Ojca, mówiła, że nie ma znaczenia, co się podaje, istotne jest, jak się to robi. Herbata zawsze w wytwornych filiżankach, gotowane kartofle z koperkiem i masłem na pięknych talerzykach, przy których leżą serwetki z materiału, a obok w maleńkich srebrnych naczynkach – sól i pieprz. Na specjalnym talerzyku masło, w miseczkach kefir. I nic więcej. Skromnie,
wyzwaniem, jakie stanęło przede mną, nie traćcie ducha. Nauczcie się gotować dla siebie, szukajcie doradców, przepisów, składników. Szukajcie wiedzy, bo ona pomaga pokonać wszystkie ostre zakręty związane ze zmianą stylu życia. Chrońcie swój smak, swoją radość przy stole. Bo jedzenie jest źródłem zdrowia, ale też wielką frajdą. Jest okazją do spotkania, jest chwilą wytchnienia – wielkim darem. Doceńcie to!
W tym wypadku poleca się test genetyczny 23 and Me . Za jego pomocą bada się ryzyko chorób (nie tylko genetycznych), występowanie nietolerancji pokarmowych i lekowych. Test ten pozwala ocenić kondycję i mocne strony organizmu.
Na koniec mała sztuczka: niewielka ilość tłuszczu dodana pod koniec gotowania (lub już na talerzu) umożliwia zamianę beta-karotenu zawartego w marchwi, dyni, szpinaku czy brokułach w witaminę A. Podobny efekt uzyskujemy, skrapiając surowe warzywa – sałatę, pomidory, paprykę – oliwą z oliwek albo śmietaną.
A teraz kilka przykładów produktów, które nie powinny się razem znaleźć na talerzu. O tym, żeby nie łączyć zielonych ogórków z pomidorami, już wspomniałam. Złym połączeniem są też morskie ryby z kapustą, kalafiorem, brukselką, brokułami, soją lub orzeszkami ziemnymi. Zawarte w nich goitrogeny utrudniają przyswajanie jodu z ryb. Gotowanie warzyw (przez pierwsze cztery minuty nie należy przykrywać garnka) niszczy te substancje.
Marchew obieramy i kroimy w cienkie plasterki, gotujemy w małej ilości wody z dodatkiem masła (tłuszcz pozwala na przyswojenie witaminy A). Po paru minutach dodajemy dynię, która jest również obrana i rozdrobniona. Dodajemy ewentualnie trochę wody tak, aby warzywa mogły się rozgotować na wolnym ogniu.
Bolognese z indyka (drobny makaron bezglutenowy) 120 g mięsa z indyka mielonego 3 pomidory bez skórki i bez pestek 1 mała marchewka sól 3 łyżki drobnego makaronu bezglutenowego Mięso podsmażamy w garnku teflonowym bez tłuszczu, dodajemy rozdrobnione pomidory bez skórki i startą na grubych oczkach marchewkę. Zalewamy wodą tak, aby zakryła mięso mniej więcej dwucentymetrową warstwą, i stawiamy na wolnym ogniu, mieszając co pewien czas. Bolognese musi się gotować ok. 40 min, by mięso było naprawdę miękkie i połączyło się dobrze z warzywami. Będzie dobre, jeśli powstanie papka, w której nie będzie się dało odróżnić kawałków mięsa od marchewki. Makaron gotujemy tuż przed posiłkiem.
Pozostałe dania: naleśniki z prażonymi jabłkami, omlet z białek ze szpinakiem, jaja na miękko z pieczonym pomidorem, jogurt kozi z brzoskwiniami i płatkami ryżowymi również są zdrowe i wspaniale smakują.
Przygotowałam truskawki z imbirem i bazylią w cukrze. Pokroiłam je drobniusieńko w kostkę, dodałam starty imbir, drobno posiekaną bazylię, wymieszałam. Powinno się to serwować po piętnastominutowym przetrzymaniu w zamrażarce, z szampanem.

Fragment ebooka Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu - Agata Młynarska

Wstęp, czyli przystawka

To nie jest książka o kolejnej diecie cud. Chcę podzielić się z wami doświadczeniem, które zdobyłam przez ostatnie miesiące. Dzięki niemu zrozumiałam, że jedzenie to źródło naszego dobrego lub fatalnego samopoczucia – w zależności od tego, jak je traktujemy.

Zawsze czułam, że w tym, co jem, musi być coś, co mi szkodzi. Zmagałam się z zaparciami, rozdętym brzuchem, bólami głowy i zmęczeniem. Od lat leczyłam się na astmę i alergie skórne. Z jakiegoś powodu diety, które czasem stosowałam, nie przynosiły efektów. Zastanawiałam się, jak to jest, że jem tak mało kalorii, a nie mogę schudnąć. Leczyłam gorsze samopoczucie domowym rosołkiem, kaszą manną, którą uwielbiałam, szklanką ciepłego mleka. Po latach okazało się, że te rzeczy – zamiast pomagać – szkodziły. Nie kojarzyłam faktów, objawów, nie odczytywałam sygnałów wysyłanych przez organizm.

Teraz już wiem, że nie toleruję glutenu i laktozy. Nie zdawałam sobie sprawy, jakie spustoszenia w organizmie może czynić gluten. Bardzo często bez oczywistych i widocznych objawów, po cichu, ale systematycznie niszczy. Właśnie tak działo się ze mną.

Musiałam pozbyć się złych nawyków, a konkretnie: dokonać zamachu na moje menu, przeprowadzić rewolucję w dotychczasowym sposobie jedzenia. Ale przecież przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Jak przywitać dzień bez ukochanej kawy? Jak nie zjeść na śniadanie pysznej, pachnącej bułeczki, jak odpuścić sobie ruskie pierogi? Trudne, ale wykonalne.

Nie tylko odstawiłam wszystko, co zawiera gluten, krowie mleko i jego pochodne, ale też wszystko, co jest sztuczne i przetworzone. Zawzięłam się, bo grałam o najwyższą stawkę, czyli własne zdrowie.

I stał się cud! Brzuch przestał mnie boleć, nie mam już wzdęć i zaparć. Od trzech miesięcy nie używam leków na astmę, skończyły się moje problemy ze skórą. Lepiej śpię, nie boli mnie głowa, jestem spokojniejsza, mam lepszy nastrój i więcej siły.

„Selfie”, czyli chwile z samą sobą, Sopot 2014

Fuertaventura 2013

Poranny spacer, Warszawa 2014

Dziś uważam, że miesiąc spędzony na oddziale gastrologii został mi podarowany po to, bym raz na zawsze zrozumiała, że to, co jemy i jak funkcjonujemy, ma decydujący wpływ na jakość naszego życia. Trudno o większy banał. A jednak, kiedy leżysz w szpitalu i bardzo cierpisz, nie brzmi to już tak trywialnie. Kiedy mnie wypisano, byłam bardzo słaba, nie miałam siły na nic. A tu trzeba było jeść, i to co trzy godziny! Nawet nie próbowałam gotować sobie sama. Szukałam kogoś, kto mi pomoże. Okazało się, że dobre duchy czuwają. Najpierw sytuację ratowała mama. Potem odezwała się do mnie jedna z najlepszych polskich kucharek, wieloletnia szefowa kuchni w hotelach InterContinental i Sheraton, Ewa Olejniczak. Niedawno urodziła dziecko, była na urlopie macierzyńskim i szczerze wyznała, że już trochę nudziło się jej bez gotowania. Współpraca? Spróbujmy. Stworzyła mnóstwo przepisów na dania dla takich trudnych przypadków jak ja. Niech staną się one inspiracją dla wszystkich, którzy sami nie potrafią poradzić sobie w kuchni specjalnej troski, a lubią dobrze zjeść.

Pomysł na tę książkę powstał podczas rozmów z panią Agnieszką Pęksą – dietetyczką na oddziale gastroenterologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie. Ona była moim światełkiem w tunelu, kiedy zwątpiłam, że jeszcze kiedykolwiek będę mogła jeść smacznie. Po zdiagnozowaniu mojej choroby byłam pewna, że przede mną już tylko kleik ryżowy z marchewką i gotowanym indykiem. Ale kiedy pani Agnieszka przysłała mi pierwsze zestawy mojego nowego menu, dotarło do mnie, że jeszcze nie wszystko stracone. Więcej – że czekają mnie fascynujące odkrycia w świecie nowych smaków, prawdziwa uczta.

Najważniejsza jednak była inspiracja i życzliwe wsparcie pani profesor Grażyny Rydzewskiej, jednej z najwybitniejszych specjalistek w dziedzinie chorób przewodu pokarmowego. Mądra, cierpliwa, serdeczna i piękna, każdego dnia podczas obchodu dodawała mi otuchy i uczyła cierpliwości. To dla mnie wielki zaszczyt, że przyjęła zaproszenie do wzięcia udziału w pracy nad tą książką.

Mam nadzieję, że mój przykład pomoże tym, którzy cierpią na nieswoiste zapalne choroby jelit, a także tym, którzy chcieliby zastanowić się poważniej, co i jak jeść, by już więcej nie chorować.

Bo być może i ty cierpisz podobnie, jak ja cierpiałam. Po wizytach u różnych lekarzy, wykupieniu kolejnej recepty myślisz, że już nic więcej nie da się zrobić. A czy pamiętasz swoje samopoczucie po dzisiejszym śniadaniu? Przypominasz sobie, co zjadłaś na obiad we wtorek, co było na kolację w piątek? Nie skupiamy się na takich rzeczach, przywiązujemy do nich małą wagę. A może to się zmieni, gdy spróbujesz poprowadzić dziennik żywieniowy, jak radzi pani Agnieszka? Po prostu zaobserwuj, jak się czujesz po jedzeniu. Może masz objawy podobne do moich lub takie, o których opowiada pani profesor Rydzewska?

I wiecie co? Przemawia do mnie zdanie: „Jesteś tym, co jesz!”. Jestem krzepką rzodkiewką albo ciężkostrawną fasolą. Zgrabną krewetką albo tłustą flądrą. Zabawne? Trochę tak. Ale też inspirujące. Bo teraz, gdy umiem wybierać jedzenie i wiem, co który produkt może mi dać albo odebrać, potrafię lepiej o siebie dbać. Troszczyć się o moje nieswoiste jelita tak, jak na to zasługują. I naprawdę wierzę, że nasze zdrowie zależy tylko od nas.

Dlatego napisałam tę książkę i oddaję ją w wasze ręce. Zaczynamy. Możecie jeść przy czytaniu – byle z głową.

Agata Młynarska

Szpitalny sufit, kroplówka, telefon i ja, maj–czerwiec 2014

1 Z Woronicza pod kroplówkę, czyli lekcja cierpliwości

To był maj, bardzo prawdopodobne, że Saska Kępa pachniała bzem, ale o tym przekonać się nie mogłam, bo dalszy ciąg historii, którą chcę się podzielić, jest zupełnie inny niż w piosence. Tego maja od ponad dwóch tygodni leżałam w szpitalu. Nie wiedziałam, co się dzieje ani jak długo ten stan potrwa. Byłam poważnie chora. Coś się stało, choć nikt nie potrafił mi w tamtej chwili powiedzieć co. A ja chciałam szybko usłyszeć diagnozę. Mijały dni, a profesor Grażyna Rydzewska, szefowa oddziału gastrologii z Centralnego Szpitala Klinicznego MSW, podczas obchodów rozkładała ręce: „Czekamy, pani Agato”. Czekamy, ale na co, u licha? Zatrzymano mnie w biegu, wytrącono z torów, tkwiłam w bezruchu – to było nie do zniesienia. Czy naprawdę tak trudno stwierdzić, dlaczego boli brzuch?!

Pani profesor uśmiechała się i zachęcała do cierpliwości. Tak, ona wie, czekanie jest najtrudniejsze, ale żeby postawić dobrą diagnozę, trzeba czasu. Nie wszystkie objawy są jednoznaczne, wyniki wciąż nie pozwalają stwierdzić, co się ze mną dzieje. Powinnam uzbroić się w cierpliwość, leżeć i być dobrej myśli. Słuchałam tych słów, próbowałam odwzajemnić uśmiech, ale w środku wszystko się we mnie gotowało.

Na szpitalnym łóżku wylądowałam po jednym z programów Świat się kręci, który prowadziłam codziennie na żywo w TVP1. Pewnego dnia wyszłam ze studia prosto do szpitala. Przerażający ból brzucha – stary znajomy. Byłam przekonana, że wystarczy szybka akcja ratunkowa. Już mi się to parę razy przytrafiło, tłumaczyłam sobie: znów jakiś kryzys, przemęczenie, za dużo stresu. Wygram z tym. Ale tym razem miało być inaczej. Z dnia na dzień zastąpił mnie Maciek Kurzajewski, a ja wmawiałam sobie: bez paniki, lekarze mają swoje metody, za kilka dni wrócę i znów wszystko będzie dobrze. Mam przecież plany, zadania. Przede mną był festiwal piosenki w Opolu. Pierwszy raz miałam stanąć na scenie legendarnego amfiteatru w barwach TVP1. Ekscytująca perspektywa. Myślałam: „Mamy maj, festiwal jest w czerwcu, na pewno uda mi się wszystko przygotować i pojechać. Przecież nie będą mnie tu trzymać w nieskończoność”.

Podłączona do kroplówek studiowałam scenariusz i omawiałam pomysły na moją festiwalową kreację. Tak to lubię, tak mnie to nakręca. Kiedy więc będę już mogła cieszyć się tym wszystkim? I co znaczą słowa pani profesor: „Nigdy nie da się powiedzieć na sto procent, kiedy choroba odpuści”. Jak to? Nawet taka specjalistka, tak wielki autorytet jak ona nie może tego przewidzieć? Zasypywałam ją pytaniami i nie docierał do mnie argument, że takie postawienie sprawy jest najuczciwsze. Czyli: „nie wiadomo kiedy”. Odbijałam się od ściany, słysząc setny raz: „tylko cierpliwość, pokora i spokój są sprzymierzeńcami dobrej diagnozy”. Niecierpliwiłam się coraz bardziej, irytowało mnie dreptanie w miejscu.

Wreszcie pojawił się jakiś konkret. Po kolejnym badaniu USG zapadła decyzja: trzeba usunąć pęcherzyk żółciowy. Są kamienie, prawdopodobnie to one wywołują ten potworny ból, który powraca od dłuższego czasu. Ból podstępny i nieprzewidywalny. Nigdy nie wiedziałam, kiedy znowu mnie dopadnie. Ucieszyłam się, bo teraz pojawiła się perspektywa rozprawienia się z nim raz na zawsze. I tak trafiłam na stół operacyjny profesora Marka Durlika.

Banalna operacja, wykonuje się ją w szpitalach rutynowo. Usunięcie pęcherzyka żółciowego (czyli cholecystektomia – jak doczytałam w Internecie) to nic nadzwyczajnego – pocieszali znajomi. Moja mama to miała, ciocia, sąsiadka, szef – wygrzebywali z pamięci. Na kamicę, czyli piaski i złogi w pęcherzyku, cierpi nawet jedna piąta populacji; czterokrotnie częściej kobiety. Operacja to najlepsze rozwiązanie. No to ciach i będzie po bólu – ucieszyłam się.

Prof. Grażyna Rydzewska o funkcji pęcherzyka żółciowego

Pęcherzyk żółciowy (mamy go po prawej stronie brzucha pod żebrem) jest swego rodzaju magazynem żółci wytwarzanej przez wątrobę i potrzebnej między innymi do trawienia tłuszczów w jelitach. Jeśli nasze posiłki są zbyt tłuste i organizm nie nadąża z trawieniem tłuszczy, pęcherzyk dostaje sygnał i wyrzuca z siebie porcję żółci. Kiedy jednak żółć nie wydostaje się z pęcherzyka, na przykład z powodu głodówki lub nieregularnie spożywanych posiłków, to – zgodnie z zasadami fizyki – zachowuje się jak ciecz, która stoi. Zawsze coś się z niej wytrąca. Zbyt długie jej zaleganie w pęcherzyku prowadzi do kamicy, jak potocznie nazywamy tworzące się w pęcherzyku złogi wytrącające się z żółci: kryształków cholesteroli i soli żółciowych. Mogą one zalegać w pęcherzyku i w zwężeniach dróg żółciowych. Niektóre są małe jak ziarnka piasku, ale zdarzają się także kilkucentymetrowe okazy.

Utarło się przekonanie, że problemy z pęcherzykiem żółciowym częściej ma płeć piękna, płodna, pulchna i po czterdziestce, a więc 4 × P. Bardzo ogólnie tłumaczyło się to tym, że kobiety chorują częściej ze względu na nieco inną niż u mężczyzn gospodarkę hormonalną. Rodzą dzieci, tyją, przekwitają. Dziś ta zasada nie do końca jest aktualna. Często do kamicy dochodzi u pacjentów wręcz wychudzonych, długo głodzonych. Kamienie utrudniają odpływ żółci z pęcherzyka, co jest przyczyną ogromnego bólu. W narządach trzewnych ból powstaje w wyniku rozciągania, skurczu, nacisku, pociągania czy wzrostu temperatury. Na przykład jelito czy wątrobę można by ciąć nożyczkami czy kłuć, a pacjent tego nie poczuje, ale już rozciąganie, chociażby pod wpływem wzrostu ciśnienia, boli bardzo. Dlatego właśnie pęcherzyk, rozdymający się pod wpływem gromadzącej się tam żółci, wywołuje tak przykre doznania.

Niemożność pozbycia się żółci z pęcherzyka grozi jego rozerwaniem i wylaniem się zawartości do otrzewnej, a to już stan zagrażający życiu. Wtedy trzeba usunąć pęcherzyk. Usuwa się go zawsze w całości, a jego funkcję przejmuje przewód żółciowy, łączący wątrobę z dwunastnicą. Nie jest to sytuacja naturalna, ale zachowując odpowiednią dietę, można z tym żyć. Trzeba jeść zdrowo, czyli regularnie i w małych ilościach. Należy unikać potraw tłustych, smażonych, ostrych i wzdymających.

2 Ciach i nie ma? Pomyłka optymistki

Naprawdę byłam dobrej myśli. Operacja metodą laparoskopową miała przynieść natychmiastową poprawę. Bo to przecież logiczne – coś wycinamy, więc to coś już nie boli. Optymistycznie nastawiony pan profesor wpadał do mnie co kilka godzin, dotykał brzucha i, puszczając oko, zapewniał: będzie dobrze. Ale dobrze nie było. Mój stan następnego dnia zadziwił i mnie, i lekarzy. Brzuch zaczął boleć tak samo jak przed operacją, a może nawet jeszcze bardziej! Jak to możliwe? Nikt nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Zaczęło się gaszenie pożaru, czyli szturm lekami przeciwbólowymi najcięższego kalibru. I co? I nic. Żadnej poprawy. Konsultacje lekarzy, kręcenie głowami, niepokojące spojrzenia na wyniki badań. I decyzja o drugiej operacji: trzeba poszerzyć drogi żółciowe, zrobić sfinkterotomię. Co to, na Boga, oznacza? Krótkie wytłumaczenie od personelu: gastrolog wprowadzi do mojego brzucha rurkę, która umożliwi spenetrowanie kamerą zawiłości organów wewnętrznych, i będzie przecinał drogi żółciowe. Nie będzie bolało, a ja, na szczęście, będę wtedy spała.

Cholecystektomia dzisiaj

Wycięcie pęcherzyka żółciowego metodą laparoskopową to cholecystektomia laparoskopowa. Aby przeprowadzić zabieg, w jamie brzusznej musi powstać przestrzeń umożliwiająca obserwację. Do jamy brzusznej wprowadza się więc igłę, za pomocą której wpompowuje się gaz, najczęściej od trzech do pięciu litrów dwutlenku węgla. Następnie wprowadza się laparoskop – instrument chirurgiczny z miniaturową kamerą na końcu. Przez dodatkowe kaniule do jamy brzusznej wprowadza się narzędzia chirurgiczne, które służą do wypreparowania i usunięcia pęcherzyka żółciowego. Narzędzia wprowadzane są małymi otworami o wielkości od pięciu milimetrów do centymetra. Dla porównania zabieg usunięcia pęcherzyka wykonany klasyczną techniką zostawia ranę o długości piętnastu centymetrów. Operacje laparoskopowe są w tej chwili uznawane w chirurgii za lepszą metodę niż tradycyjna. Zdarza się jednak, że w trakcie cholecystektomii z powodu komplikacji (np. krwawienie) chirurg musi zdecydować o przejściu na starą metodę operacji.

Laparoskopia to nowoczesna technika operowania, ale sam pomysł jest stary. Jego autorem był Philip Bozzini, który w 1806 roku zbudował pierwszy endoskop – układ optyczny pozwalający zajrzeć do wnętrza ludzkiego ciała. Wynalazek został jednak odrzucony na wiedeńskim uniwersytecie między innymi z powodu sprzeciwu duchowieństwa, które krytykowało młodego lekarza za niezdrową ciekawość. Do wynalazku powrócono pół wieku później, kolejni badacze udoskonalali go coraz bardziej, aż w roku 1987 wykonano we Francji pierwszą w świecie operację z użyciem laparoskopu. W Polsce tego typu operacja odbyła się cztery lata później.

Sfinkterotomia

Sfinkterotomia to zabieg chirurgiczny, który polega na przecięciu zwieracza Oddiego. Jest to mięsień, który kurczy się lub rozkurcza, umożliwiając odpływ soków trawiennych i żółci do dwunastnicy. U pewnej grupy osób po usunięciu pęcherzyka żółciowego (ok. 9% według badań brytyjskich) zwieracz Oddiego zbyt silnie się kurczy lub jest trwale zwężony. Staje się to przyczyną trwającego nawet po kilka godzin bólu w całej górnej części brzucha, który promieniuje aż do pleców i barków. Czasami przypomina to objawy sprzed usunięcia pęcherzyka żółciowego. Pojawiają się też nudności i wymioty. Może wystąpić gorączka i dreszcze. Objawy te obserwuje się zaraz po operacji pęcherzyka lub kilka lat później. Po zabiegu operacyjnym (metodą endoskopową) do 95% pacjentów uzyskuje poprawę. Obowiązuje dieta z ograniczeniem tłuszczów.

Na sali pooperacyjnej próbowałam dopasować się do szpitalnego życia. Oswoiłam kroplówki, bo nie mogłam już jeść normalnie. Pocieszałam się, że przynajmniej wyjdę z figurą modelki. Leżąc w półmalignie, resztkami rozumu zastanawiałam się jednak, jak długo jeszcze to wszystko potrwa. I co się właściwie stało, że nagle znalazłam się w tak fatalnym położeniu? Byłam aktywna, jak mi się wydawało, zdrowa, a tu proszę: wielkie bum, dopadło mnie. A przecież w ostatnim czasie, mając świadomość, jak zwariowane życie prowadzę, bardzo uważałam na to, co jem, pilnowałam przynajmniej tego. No to co mi jest? Czy to coś poważniejszego, na całe życie? A może choroba zaczęła się w rozpalonej pracą głowie? Czy raczej jest zupełnie niezależna od psychiki lub trybu życia? Skąd się przyplątała i jakiego poświęcenia ode mnie wymaga? Na wszystkie te pytania już wkrótce miałam uzyskać odpowiedź.

Tymczasem trafiła mnie nowa petarda – kolejny, niewyobrażalnie silny atak bólu. Zwijałam się na łóżku, wymiotowałam. Powrót na gastrologię odbył się z fanfarami, bo wokół mnie zrobiło się wielkie zamieszanie. Miałam dochodzić do siebie, a odchodziłam od zmysłów. Bardzo, bardzo bolało, nie przesadzam. Następna sugestia lekarzy: wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z jakąś chorobą jelit. Przewlekłą, nieswoistą, czyli niewiadomego pochodzenia. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam najbardziej prawdopodobną diagnozę: nieswoiste zapalenie jelit.

Prof. Grażyna Rydzewska o nieswoistych zapalnych chorobach jelit

Termin nieswoiste zapalne choroby jelit (NZChJ) oznacza tyle, że świat medycyny wciąż nie wie, co je wywołuje. Naukowcom nie udało się wytropić żadnej bakterii, wirusa, żadnego pasożyta, które by powodowały, że w jelitach pojawiają się zmiany zapalne. A ponieważ nie znamy czynnika doprowadzającego do choroby, znacznie trudniej z nią walczyć. NZChJ można podzielić na trzy kategorie. Są to: wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna i mikroskopowe zapalenie jelita. Opracowano kilka teorii próbujących wyjaśnić problem. Jedna z nich zakłada, że u podłoża tych chorób leżą czynniki środowiskowe. Jako koronny przykład podaje się to, że w biednych krajach, gdzie ludzie walczą każdego dnia o przetrwanie, gdzie są dziesiątkowani przez pasożyty i zakażenia pokarmowe, bo woda nie jest uzdatniana, nie ma antybiotyków, te choroby występują bardzo rzadko.

Były także badania, z których wynika, że dzieci, które w pierwszym roku życia stykają się z drobnoustrojami, rzadziej niż dzieci z miast zapadają na astmę, gorączkę sienną i choroby alergiczne. W innych badaniach zaobserwowano, że życie na wsi, picie niepasteryzowanego mleka albo posiadanie kota w dzieciństwie zmniejsza ryzyko choroby Leśniowskiego-Crohna.

Naukowcy sądzą też, że nasz sposób odżywiania się z dietą bogatą w tłuszcze oraz rafinowane węglowodany ma niewątpliwie wpływ na zwiększenie zachorowalności na NZChJ. Pod uwagę bierze się także wpływ czynników genetycznych, flory bakteryjnej i odpowiedzi naszego układu odpornościowego na drobnoustroje. Zauważono, że od 30 do 40% flory bakteryjnej u pacjentów chorych na nieswoiste zapalenia jest rzadko spotykana u osób zdrowych.

Moja pierwsza ramówka w TVP1, sierpień 2013

Głowa rozpalona pracą, 2012

3 Życie w trybie slow Czy ja też tak mogę?

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

4 „Pani już dziękujemy”, czyli dlaczego swędzi skóra

5 Zobaczyć więcej, czyli co ma piernik do wiatraka

6 My gnamy, a ciało wysyła sygnały...

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

7 „Coś z tym zrób”, czyli lepszy nowy rok

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

8 Pocztówka z przeszłości Cannes, do którego wrócę

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

9 Znowu zobaczyć Mediolan Zapisane w terminarzu

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

10 Czerwony dywan, czyli pułapka na babcię Młynarską

11 Jest więcej takich jak ja, czyli Ona, Ona i Ona

12 Życie to surfing... O tym, że nie miałam czasu na ból

13Bieg olimpijski Muszę być zdrowa w poniedziałek

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

14Agnieszka i Ewa Moje muzy sztuki zdrowego jedzenia

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Rozumieć jedzenie

Agata była przestraszona, kiedy spotkałyśmy się po raz pierwszy. Pani profesor powiedziała mi o jej dolegliwościach, wiedziałam, jak ważne będzie w jej przyszłym życiu przestawienie się na inne odżywianie. Zadaniem szpitalnego dietetyka jest pomóc przestraszonym chorym, przeprowadzić ich przez zakręty choroby i pokazać, że strach przed ponownym jedzeniem nie musi mieć wielkich oczu. Wszyscy odczuwamy lęk przed nieznanym, a już na pewno chorzy, którzy tygodniami nic nie jedli. Co ich czeka, kiedy zaczną jeść? Co muszą zmienić w diecie, co powinni ograniczyć, co dodać, z czym pożegnać się raz na zawsze? Co łączyć z czym, jak często jeść? Tego wszystkiego muszą się nauczyć.

Zdrowe odżywianie to osobna dziedzina wiedzy – tym bardziej skomplikowana, im więcej wątpliwych, podstępnie podrasowanych produktów trafia na nasze stoły. Musimy nie tylko czytać etykiety, ale także stać się po trosze chemikiem, biologiem i genetykiem. To trudne, ale pomogą nam w tym specjaliści.

Dla mnie ta wiedza to praca, a zarazem pasja. Lubię i chcę się nią dzielić, zachęcać do rozumienia jedzenia. Bo ono może być największym sprzymierzeńcem naszego organizmu. Z niego bierze się chęć do życia i pozytywne myślenie, jak również siła do walki z chorobami – pod warunkiem, że jemy to, co nasz organizm rozpozna jako bezpieczne, czyli po prostu zdrowe.

Agnieszka Pęksa

1 Pisz pamiętnik, a dowiesz się, co ci szkodzi

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

2 Jedzenie to przyjemność, nie głódź się

3 Nie zrób sobie krzywdy Diety mogą szkodzić

4 Zdrowy rozsądek to podstawa Diety, którymi warto się zainteresować

5 Gluten jest nijaki

6 Nietolerancja laktozy

7 Co tracimy w chorobie? Jak to odzyskać?

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

8 Jaki pan, taki kram, czyli co jeść w poszczególnych chorobach

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

9 Dochodzimy do siebie Dieta w okresie rekonwalescencji

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

10 Tajemnicze składniki Czy wiesz, co jesz?

11 Korepetycje z chemii Równowaga kwasowo-zasadowa

12 Ból głowy po wędlinie, biegunka po lizaku, czyli gotuj w domu

Planeta Dieta Jak zaprzyjaźnić się z nowym?

Już pierwsze rozmowy z Agatą utwierdziły mnie w przekonaniu, że ludzie, którzy mają chore jelita, zmuszeni do radykalnych zmian w jadłospisie, czują się jak dzieci ukarane przez los. Myślą, że tracą tak wiele z przyjemności życia... Przecież dla niemal wszystkich z nas jedzenie to frajda, radość dzielenia stołu z rodziną i przyjaciółmi, to jedna z podstawowych zdobyczy naszego stylu życia. A tu – klops. Nie będzie wspólnych pysznych obiadów, towarzyskich spotkań przy świetnym jedzeniu – myślą. Tyle że to nieprawda. Nie musicie wyrzekać się przyjemności. Chciałam przekonać Agatę, że można jeść dużo zdrowiej i nie cierpieć przy tym z powodu restrykcji w diecie. Bo można. Przyswojenie podstawowych zasad nowego odżywiania trwa krótko, a nauka gotowania nowych dań może być świetną zabawą. To jak podróż po odkrytej właśnie planecie. I to może być prawdziwa przygoda. Nie martwcie się, jeśli choroba wysłała was w kulinarny kosmos i czujecie się tu obco. Coś na to poradzimy.

  Ewa Olejniczak

1 Złote reguły w kuchni Jak okiełznać demona?

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

2 Co jeść w najcięższej fazie choroby, czyli powrót do papek dla niemowląt

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

3 Pomiędzy chorobą a zdrowiem Powoli w kierunku kotleta

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

4 Czas jedzenia wszystkiego No, prawie wszystkiego

Deser, czyli coś na zakończenie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Słowniczek

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

• Prof. Grażyna Rydzewska •

Na co dzień kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii z Pododdziałem Leczenia Nieswoistych Chorób Zapalnych Jelit Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie, a także zastępca dyrektora tego szpitala ds. lecznictwa; ponadto przez dziesięć lat pełniła funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie gastroenterologii. Znana jest ze swojego zaangażowania w działania na rzecz pacjentów ze schorzeniami zapalnymi jelit. Stworzyła Krajowy Rejestr Pacjentów z Chorobą Leśniowskiego-Crohna, z jej inicjatywy powstała jedyna w Polsce poradnia leczenia chorób zapalnych jelit, którą prowadzi. Ponadto jest prezesem Polskiego Klubu Trzustkowego i redaktorem naczelnym „Przeglądu Gastroenterologicznego” i laureatką ogłoszonego przez Portale Medyczne w 2014 roku konkursu Kobiety Medycyny.

• Agnieszka Pęksa •

Dietetyk, specjalista z zakresu dietetyki klinicznej i żywienia człowieka; absolwentka Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW; członek Polskiego Towarzystwa Dietetyki, Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu oraz Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego.

Doświadczenie zawodowe zdobywała już w trakcie studiów, praktykując w warszawskich szpitalach klinicznych i poradniach specjalistycznych. Pracuje w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSW w Warszawie w Klinice Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii z Pododdziałem Leczenia Nieswoistych Chorób Zapalnych Jelit.

Uczestniczyła w wielu ogólnopolskich kampaniach prozdrowotnych i konferencjach naukowych dotyczących najnowszych doniesień naukowych z zakresu dietoprofilaktyki i dietoterapii.

• Ewa Olejniczak •

Technik żywienia; szef kuchni w najlepszych pięciogwiazdkowych hotelach. Nauki pobierała u Kurta Schellera, obecnie sama kształci młodych adeptów sztuki kulinarnej. Absolwentka szkolenia w Hofmann Culinary School. Pracę rozpoczęła w wieku 16 lat w Warszawskim Sheratonie jako pomoc kuchenna, potem przeniosła się do Sopotu, by otworzyć Sheraton Sopot Conference Center & SPA. W wieku 28 lat została pierwszą kobietą szefem kuchni w hotelu pięciogwiazdkowym.

Członkini elitarnego światowego klubu Szefów kuchni Women In WACS. Podczas aukcji charytatywnej Smaki dobra sprzedała swoje danie za rekordową cenę ponad 51 000 złotych. Jurorka konkursów kulinarnych; szkoleniowiec w programie Kucharz doskonały, pierwszy polski szef kuchni hotelu InterContinental Warszawa w latach 2012–2014; współprowadząca program Sąsiad na widelcu.

Łączy pasje gotowania z podróżami, podczas których poznaje tajniki zarówno kuchni wschodniej, jak i śródziemnomorskiej. Prywatnie jest mamą przedwcześnie urodzonego Vincenta, który zainspirował ją do zgłębienia tajemnic dietetyki.

Podziękowania

Dziękuję z całego serca zespołom oddziałów gastrologii i chirurgii w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSW w Warszawie. Szczególnie wdzięczna jestem pani profesor Grażynie Rydzewskiej za jej mądrość, wiedzę, oddanie dla chorych i zjawiskową kobiecość, która sprawia, że szpitalny świat staje się odrobinę piękniejszy.

Dziękuję przemiłej i zawsze pogodnej pani doktor Katarzynie Karłowicz za serce i opiekę; pani doktor Magdalenie Pawlik za spokój, mądrość i klasę. Pani Alicji Sejdens, szefowej pielęgniarek, za umiejętność trzymania wszystkich w garści oraz wspaniałemu zespołowi pielęgniarek za celne wkłucia i nie tylko; panu profesorowi Markowi Durlikowi za brawurowe cięcie; Krzysiowi Gojdziowi i Iwonie Glas-Rabie za wskazanie właściwej drogi (tak, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie); doktor Ewie Trzepli za gotowość niesienia pomocy w każdej chwili i za badania genetyczne, które są nową szansą w diagnostyce.

Mamie dziękuję za obecność w najtrudniejszych momentach. Tacie za poezję.

Zaciszańskim Rodzicom: Grażynie i Jankowi Kieniewiczom, Asi Kurowskiej, Heni Krzywonos-Strycharskiej, jej mężowi Krzysiowi, Hani Bakule, Jolancie Kwaśniewskiej, Dorocie Soszyńskiej, Agacie i Markowi Jakóbczakom za codzienną porcję radosnych telefonów i SMS-ów oraz szpitalne wizyty.

Redakcji programu Świat się kręci i Dyrekcji TVP1 za ogromne wsparcie.

Dziękuję Kasi Rudnik i Kasi Piechockiej za urodę na moich zdjęciach.

Adze Siegert dziękuję za... – Ty wiesz najlepiej.

Mojemu Mężowi dziękuję najbardziej. Za każdą chwilę, za wszystko. „Dziękuję” to zbyt mało.

Agata Młynarska

Burda Publishing PolskaSp. z o.o. Spółka Komandytowa ul. Marynarska 15, 02-674 Warszawa Dział handlowy: tel. 22 360 38 41-42 Sprzedaż wysyłkowa: tel. 22 360 37 77

Redakcja: Anna Maria ThorWspółpraca redakcyjna: Andrzej AntosikKorekta: erteProjekt graficzny, skład i łamanie: Paulina Skoczylas STUDIO BLIKIRedaktor prowadzący: Małgorzata ZemstaRedaktor techniczny: Mariusz Teler

Tekst © 2014 Agata Młynarska, Grażyna Rydzewska, Agnieszka Pęksa, Ewa Olejniczak © 2014 Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Sp. Komandytowa. All rights reserved.

ISBN 978-83-7778-850-9

Zdjęcie na okładce: Iza Grzybowska / „Gala” 2011 Stylizacja: Piotr Koncki, stylizacja włosów: Katarzyna Rudnik, makijaż: Katarzyna Piechocka-Lenartowska

Zdjęcia wewnątrz: Jan Bogacz (s. 31 [górne]); East News, Reporter, Fotonova (s. 28, 31 [dolne], 32, 36, 40, 44, 66, 69, 75 [dwa dolne], 77, 80, 83–84, 89); prywatne archiwum Agaty Młynarskiej (s. 11, 14, 28, 39, 206 [prawe i dolne]); prywatne archiwum Ewy Olejniczak (s. 221); prywatne archiwum Agnieszki Pęksy (s. 220 [dolne]); prywatne archiwum Grażyny Rydzewskiej (s. 220 [górne]); Shutterstock (s. 58, 100, 122, 136, 141, 148, 152, 156, 165, 168, 172, 178, 188, 195; wektorowe ikony); Maria Winek (s. 8, 24, 51–52, 72, 74–75 [dwa górne], 206 [lewe]);

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych – również częściowe – tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

www.burdaksiazki.pl

Skład wersji elektronicznej: pan@drewnianyrower.com