Wydawca: Zielona Sowa Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 61 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Puchatek, porzucony chomiczek - Tina Nolan

Zgubione… porzucone… zaniedbane? Odtąd ich domem będzie „Cichy kąt”!
W idealnym świecie takie miejsce jak schronisko „Cichy kąt” nie byłoby potrzebne. Jednak Ewa i Karol Mareccy, których rodzice prowadzą schronisko, wiedzą, że w życiu nie zawsze jest idealnie. Codziennie zjawia się nowe zwierzę, które potrzebuje pomocy! Ewa znajduje w śmietniku w sklepie ogrodniczym dziadka porzuconego chomika. Postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się, kto mógł w tak okropny sposób potraktować zwierzątko. Ewa podejrzewa, że zrobiła to niemiła dziewczynka Kasia, która niedawno przeprowadziła się do ich miejscowości z innego miasta. Czy Ewie uda się udowodnić, że to właśnie Kasia pozbyła się chomika, którym już się znudziła?

Opinie o ebooku Puchatek, porzucony chomiczek - Tina Nolan

Fragment ebooka Puchatek, porzucony chomiczek - Tina Nolan

Tytuł oryginału: Harry. The abandonem hamster
Przekład: Patryk Dobrowolski 
Redaktor prowadzący: Sylwia Burdek 
Redakcja i korekta: Teresa Lachowska 
Skład i łamanie: Bernard Ptaszyński
Copyright © for the Polish edition 
by Wydawnictwo Zielona Sowa, 2013 
Wszelkie prawa zastrzeżone
Text copyright © Jenny Oldfield, 2008 
Illustrations copyright © Sharon Rentta, 2008 
Cover illustration copyright © Simon Mendez, 2008

ISBN 978-83-7895-602-0

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.
Al. Jerozolimskie 96, 00-807 Warszawa 
www.zielonasowa.pl 
wydawnictwo@zielonasowa.pl

Tina Nolan Ilustracje: Sharon Rentta

Rozdział pierwszy

– Tak, Ewo, możesz już zdjąć ze strony Kwiatuszka! – Karol i Ewa Mareccy byli zajęci aktualizowaniem strony internetowej schroniska „Cichy kąt”.

Ewa kliknęła kilka razy myszką, aż na ekranie wyświetliło się zdjęcie Kwiatuszka, czarno-białego bezpańskiego kotka.

– Super! – zawołała, po czym nacisnęła na klawiaturze przycisk Delete. Zdjęcie kotka oraz informacje o nim zniknęły ze strony.

– Kwiatuszek trafił do Emmy Matuszewskiej i zamieszka przy ulicy Hrabskiej – oznajmił Karol.

– A wcześniej byli państwo z Korfantowa i zabrali spaniela Kleofasa, więc jego też już można usunąć. Do tego miałem dwa telefony z pytaniem o królika Hugona i jest jeszcze jeden pan zainteresowany naszym ulubionym labradorem, Brunonem…

– Wystarczy! – przerwała mu Ewa. – Za dużo tego wszystkiego!

Była sobota rano, a do schroniska zgłosiło się tyle osób chcących przygarnąć zwierzątko, że przyjęcie każdego zainteresowanego graniczyło z cudem. Przez otwarte okna wpadały promienie wczesnego letniego słońca. W stajni po drugiej stronie podwórza hałaśliwy osiołek Miki dawał o sobie znać.

– Okej, usunęłam ze strony dane Kwiatuszka i Kleofasa, ale muszę jeszcze dodać informacje o jaszczurce Edzi i charcie Fafiku. Powtórz, proszę, kto pytał o Hugona?

– W tej sprawie były dwa telefony – odpowiedział Karol.

– Ewo, mogłabyś zmienić Jacka? – przerwała im mama. – Jest w stajni u Mikiego. Powiedz mu, że ktoś do niego dzwoni.

Ewa pokiwała głową. Ucieszyła się, że może oderwać się od komputera oraz chaosu, jaki panował w gabinecie.

– Cześć, dziadku! – pomachała do mężczyzny, biegnąc przez podwórze.

– Cześć! Jak się miewa moja ulubiona wnuczka? – dziadek pomachał jej w odpowiedzi.

– Twoja jedyna wnuczka – poprawiła go ze śmiechem.

Dziadek uśmiechnął się szeroko i wolnym krokiem podążył w stronę domu.

– Jeśli znajdziesz chwilkę, przyjdź z nami porozmawiać.

– Postaram się – obiecała Ewa.

Znalazła Jacka, asystenta weterynarza w schronisku „Cichy kąt”, w stajni, gdzie właśnie rozkładał świeże siano dla Mikiego.

– Jacku, mama kazała ci przekazać, że ktoś prosi cię do telefonu… Ej, Miki! Puszczaj mój sweter, tego się nie je!

– Pychota! – roześmiał się Jacek. Następnie szybkim ruchem zarzucił na szyję osiołka uprząż i podał Ewie sznurek. – Chcesz go wyprowadzić na spacer?

– Pewnie! Chodź, Miki – wyszeptała, uważając na jego wielkie zęby.

Stuk, stuk. Miki radośnie podreptał na zewnątrz, ciągnąc za sobą Ewę. Wyszli na główną ulicę, po czym skierowali się boczną uliczką na tył schroniska.

– Iiiii, ooooo! – zarżał osiołek.

– Au! – Ewa musiała zatkać sobie uszy. – Nie tak głośno!

Na dźwięk przeszywającego uszy rżenia osiołka Gala, Merlin i Róża, młodziutki kuc szetlandzki, pocwałowały na wzgórze.

Ewa przeprowadziła Mikiego przez bramę, po czym zdjęła mu uprząż.

– Idź się pobawić – rzekła i odprowadziła wzrokiem osiołka, który dołączył do trzech kucyków. 

„Osoba, która przygarnie Mikiego, będzie chyba potrzebowała zatyczek do uszu” – pomyślała dziewczynka i ruszyła pospiesznie z powrotem.

Już miała udać się na recepcję, gdy przypomniała sobie słowa dziadka i skierowała się do domu.

– No więc, pszczółko moja, jak tam sprawy? – zapytał ją dziadek, trzymając w dłoniach kubek herbaty. Tata Ewy siedział obok niego ze swoim kubkiem z napisem „Najlepszy tata na świecie!”.

– Świetnie, dziadku! Jesteśmy bardzo, ale to bardzo zajęci. Właśnie znaleźliśmy nowy dom dla Kwiatuszka i Kleofasa, a może nawet dla Hugona… Wiesz co? Przyszedł mi do głowy świetny pomysł!

– Oho! – to mówiąc, dziadek Tadeusz zerknął na swego syna, Marka. – Dlaczego Ewa spogląda na mnie z tym szalonym błyskiem w oku?

– Mnie się wydaje, że ten błysk nigdy nie znika z jej oczu – zażartował Marek. 

Ewa wywróciła oczami i kontynuowała:

– Dziadku, a może ty przygarniesz Mikiego?

– Kto to jest Miki?

– Lepiej nie pytaj, tato! – ostrzegł Marek. Było już jednak za późno.

– To cudowny osiołek, z długimi uszami i ogromnymi oczami…

– I równie donośnym głosem – wtrącił Marek. 

Ewa puściła uwagę taty mimo uszu.

– Jest bardzo przyjacielski, milutki i przytulaśny. Nie skrzywdziłby nawet muchy. A u ciebie za ogrodem jest przecież tyle pustej przestrzeni. Miki miałby tam świetne warunki. Pokochałby to miejsce.

– Nie zgadzaj się na to – poradził Marek.

– Tato! – rozzłościła się Ewa. – Chcesz znaleźć Mikiemu dom czy nie?

– Chcę, ale to musi być właściwy dom. Nie zapominaj, ile dziadek ma na głowie. Poza tym, co by powiedzieli sąsiedzi, gdyby Miki zaczął budzić ich swoim rżeniem codziennie o szóstej rano?

Ewa skrzywiła się.

– Przecież dziadek nie ma sąsiadów – zauważyła. – Pani Umińska się wyprowadziła i jej dom stoi pusty.

– Już nie – zaprzeczył dziadek. – Właśnie wprowadziła się tam nowa rodzina. Nazywają się Płatkowscy. Obecnie porządkują posiadłość, więc życzę im powodzenia.

– Jestem pewna, że polubiliby Mikiego – Ewa czuła, że przegrywa tę wymianę zdań. Wyglądało na to, że profil Mikiego jeszcze trochę pobędzie na stronie internetowej schroniska. – Muszę już pędzić. Obiecałam pomóc mamie – rzekła. – Ale dziadku, pomyśl, proszę, o Mikim. Biedak musi siedzieć w schronisku, podczas gdy inne zwierzaki trafiają po kolei do nowych właścicieli. Pewnie zaczyna się obawiać, że nikt go nie chce!

– Niech zagrają żałobne skrzypki, będziemy potrzebować chusteczek… – naigrywał się z córki tata.

– Tato! I znów wszystkie moje starania na nic… Do zobaczenia, dziadku – pożegnała się dziewczynka, wzdychając, po czym przytuliła dziadka i pobiegła do gabinetu.

Tego ranka do schroniska „Cichy kąt” trafiły trzy osierocone kotki, tchórzofretka, dwa króliki oraz szary, gładkowłosy kundelek imieniem Benek. Oprócz tego Waluś, Kwiatuszek i Kleofas znaleźli nowych właścicieli.

– Obudź się, do roboty! – siadając do komputera, Karol radośnie zanucił hasło schroniska: – Potrafimy znaleźć idealne zwierzę dla idealnego opiekuna!

Marta w końcu zamknęła drzwi i dołączyła do stojącego w recepcji Jacka. W tym czasie Ewa i Karol zajęli się umieszczaniem na stronie internetowej zdjęć nowych zwierząt.

– Co za poranek! Wszyscy świetnie się spisaliście – to mówiąc, Marta Marecka, mama Ewy i Karola, zdjęła białe palto i zerknęła na zegarek. – Czas na drugie śniadanie!

Kiedy całą grupą przechodzili przez podwórze, Jacek podzielił się z nimi zaskakującą nowiną.

– Wiesz co, Marto? Muszę z tobą o czymś porozmawiać – zaczął niepewnie. 

Marta osłoniła dłonią oczy przed słońcem.

– Czy to ma związek z tą wcześniejszą rozmową telefoniczną?

Brat i siostra odwrócili się i popatrzyli na Jacka, który wziął głęboki oddech i pokiwał głową.

– Tak, to ważna sprawa.

– No więc o co chodzi? – spytała Ewa, nie spodziewając się niczego wielkiego. 

Jacek wbił wzrok w ziemię.

– Dzwonili w sprawie pracy, o którą złożyłem podanie. Podjęli już decyzję i chyba zostałem przyjęty.

– Chcesz opuścić schronisko?! – zawołała Ewa.

– Oczywiście, że nie chcę, ale nie mam innego wyjścia – tłumaczył się Jacek. – Odchodzę z końcem miesiąca, jeżeli się zgodzisz, Marto.

Rozdział drugi

– Do