Przymierze nowoczesnej teologii z filozofią ku obaleniu Religii Chrystusowej - Opracowanie zbiorowe - ebook

Przymierze nowoczesnej teologii z filozofią ku obaleniu Religii Chrystusowej ebook

Opracowanie zbiorowe

0,0
5,25 zł

lub
Opis

Wiek XVIII ze wszystkich poprzedzających był najstraszliwszy dla Kościoła katolickiego. W ciągu niego powstały przeciwko niemu sekty tak zuchwałe, chytre i silne jak nigdy nie było. Pewien rodzaj ˝filozofów˝, już od dawna wszelkich środków nadaremnie próbował ku zaprowadzeniu ogólnej religii ˝czysto ludzkiej˝. Niestrudzonym zabiegom około szerzenia ˝oświaty, religijnej wolnomyślności i powszechnego braterstwa˝ zawsze stawała na przeszkodzie surowa i w żadne układy z doktrynami niewdająca się religia Kościoła Katolickiego. W walce z tą ostatnią okazały się bezskutecznymi nie tylko tak nazwana nauka, lecz nawet podstęp i pochlebstwo, a do użycia siły filozofowie nie chcieli się jeszcze uciekać z tego niby powodu, że powoływanie siły na pomoc nie zgadza się ze wzniosłymi zasadami filozoficznej mądrości.Lecz wtedy także istniała pewna szkoła teologiczna, która nie mogła na żaden sposób pogodzić się z zasadami Kościoła Rzymskiego. Najwięcej nie przypadała do jej gustu niezmienność nauki, odpychająca od siebie wszelkie wymagania ˝ducha czasu˝. Owa szkoła teologiczna bowiem postawiła sobie za cel przeprowadzić ˝postępową reformę Kościoła˝, to jest jego dogmaty i urządzenia tak przykroić, aby w zupełności odpowiadały ˝potrzebom duchowym epoki˝. Na tak przygotowanym gruncie miało nastąpić połączenie wszystkich wyznań chrześcijańskich. Postępowe zabiegi nie odniosły wszakże pożądanego skutku, jakkolwiek ˝nowoczesna szkoła teologiczna˝ większymi rezultatami szczycić się mogła od owoców zebranych przez całe zastępy ˝filozofów˝.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 49




 

Przymierze

nowoczesnej teologii z filozofią

ku obaleniu Religii Chrystusowej

 

przekład anonimowy

 

Armoryka

Sandomierz

 

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

Tekst według edycji z wieku XIX.

Pisownię uwspółcześniono w nieznacznym zakresie.

 

© Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN 978-83-7950-556-2

 

Najprzód o wieku XVIII słów kilkoro

 

Wiek ten ze wszystkich poprzedzających był najstraszliwszy dla Kościoła katolickiego. W ciągu niego powstały przeciwko niemu sekty tak zuchwałe, chytre i silne jak nigdy nie było. Zdaje się, że bramy piekielne uwzięły się, aby go w tym czasie o ruinę przyprawiły, a iż go nie przemogły, winien to tylko wszechmocnemu słowu swojego Założyciela, na którego gruncie jest postawiony. Innych wieków sekty obcinały tylko, iż się tak rzec ma, gałęzie z drzewa Chrystusowej Religii, tegoczesne zaś usiłowały je obalić z korzeniem. Tamte rozwalniały chrześcijańską moralność, te zaś przetwarzały ją w bydlęcą. Tamte stawały na wyznaniu przynajmniej jakiejkolwiek wiary, przyjmowały nieśmiertelność duszy, Niebo i Piekło; te zaś zdeptawszy wszystko, co jest Boskiego i wyśmiawszy uczucia wieczności kończyły na prostym Ateizmie. Takimi zaś sektami były: Towarzystwa Filozofów, Franc-Masonów, i Illuminatów.

Filozofów trzy były Towarzystwa (Alber, Histor. Eccl., Tom. V, § 55), pierwszego Wodzem był Wolter urodzony w Paryżu r. 1694. Ten z czytania ksiąg bezbożnych powziął myśl zniweczenia Religii Chrześcijańskiej. Tym celem spiknął się z Janem Dalembertem człowiekiem najchytrzejszym i Dionizym Diderotem jawnymbezbożnikiem i z innymi niektórymi im równymi (Histor. Jakobiniz. Xiędza Barruel, Tom I, Rozdział 1 i dalej). Ci lubo niczym mniej nie byli w szkole mądrości jak filozofami, przecież przybrali sobie ten świetny tytuł; przeciwnie zaś tych, co z nimi nie trzymali, poczytywali za ludzi zabobonnych i nieuczciwych, nie wyłączając z ich liczby ani Apostołów, ani nawet samego Jezusa Chrystusa. Z czasem zgromadziło się pod ich chorągwie wielu im podobnych i niczym więcej niezajętych jak myślą obalenia Chrystusowej Religii i Tronów, a wprowadzenia na ich miejsce najwyższej bezbożności i bezrządu.

Jan Jakub Rousseau był głową podobnego co i Wolter Towarzystwa mniemanych Filozofów. Urodził się w Genewie r. 1772 z ojca zegarmistrza, wyniósłszy się z Genewy osiadł we Francji. Ten rozczytując powieści Romansowe, te to błazeństwa, które zwykły kazić cnotę i szacunek dla Religii, powziął nienawiść równie ku Chrystianizmowi jako i ku tym wszystkim, którzy bogactwami i godnościami nad innych celowali i napisał wiele ksiąg bezbożnych i buntowniczych. A lubo bandę Woltera, do której się był na jakiś czas przywiązał, porzucił, nie odstąpił jednak ani jej błędów, ani swoich własnych, ale utworzywszy sobie podobną bandę prowadził z nią swoją wojnę przeciwko Religii i Tronom oddzielnie. Równie jemu jako i Wolterowi niezmierna liczba dusz chrześcijańskich winna swoje odstępstwo od wiary. (Histor. Jakobiniz.Xiędza Barruel, Tom I, Rozdział 15).

Prócz tych dwóch sprzysiężeńskich towarzystw zawiązało się jeszcze trzecie także we Francji pod nazwą Ekonomistów, którego Autorem był Franciszek Quesnay, to pod pozorem udoskonalenia gospodarstwa i rękodzielni krajowych, do podobnegoż celu co i pierwsze dwa dążyło, to jest do zguby Religii i rozprzężenia rządów światowych. (Ten oddział Filozofów Ekonomistów między innymi nowaliami ogłaszał i tę: że się godzi z ciał ludzi zmarłych korzyści ciągnąć. I na tej to zasadzie wniosło się około r. 1785 do Francji owo sromotne odzieranie ze skór ciał zmarłych, wyprawianie ich i na obuwie obracanie, tak dalece, że nawet Synowie i Córki chodziły w trzewikach robionych ze skóry swoich Rodziców, a co najbrzydsza ciało ludzkie więźniom za pokarm dawano, ażeby i oni gdy mieli pod Gilotyną legnąć innych swoim nakarmili. Teto były dowody ludzkości i delikatności ufilozofowanych Francuzów, tak wielce wysławianych od niektórych naszych wietrzników! Alber, Histor. Eccl., Tom. V, par. 55).

Tak więc lubo dopiero wymienione sekty Filozofów były między sobą podzielone, jednak ściśle zostawały połączone co do celu. Wszystkie bowiem zmierzały do przewrócenia Religii. Na nieszczęście Świata, już pod ów czas, kiedy ci Filozofowie zaczynali grać rolę swoją, Francja, od której inne narody zwykły ton przybierać, bardzo była usposobiona do niezbożności, już tam jej fundamenta założyli Jansenistowie wskutek swojego spiknienia Burgofontskiego, którego cel był zaprowadzić Deizm w miejsce Religii Jezusa Chrystusa jakośmy to okazali w wieku przeszłym. Popierały ją i inne sekty tamże istniejące, które w tłumaczeniu Pisma Św. i w przedmiotach Religii odwołując się do rozumu, tajemnice jej odrzucały. Na takim fundamencie łatwo było rozpocząć budowę. Wolter do tej fabryki Antychrystiańskiej był najsposobniejszy, rzucił się więc do niej z wielkim zapędem, pisał niezmierną liczbę ksiąg przeciwko Nauce Jezusa Chrystusa i jego Kościołowi, wspierał go w przedsięwzięciu jego Russo równie jak on utalentowany bezbożnik, pomagały im roje ich sektarzów. Wychodziły książki jedne po drugich pod tytułami: to Encyklopedii, to Zdrowego zdania, to Romansów, to Historii i pod innymi setnymi, a co raz gorsze i bezbożniejsze. Zalecono w nich wolność, równość tolerancji Religijnej, a potem podawano bytność Boga w wątpliwość, uniewinniano wszeteczeństwo, cudzołóstwo, samobójstwo, poczytywano Ewangelię Jezusa Chrystusa za baśnie, wyszydzano i za zwodzicielów podawano Kapłanów, zaprzeczano nieśmiertelność duszy, istnienie Nieba i Piekła, te to prawdy, które niezbożnikowi nie dają żyć spokojnie w jego plugawych rozkoszach i dlatego rad je odrzuca. Płatni Gazeciarze rzeczone książki uwielbiali i zalecali; przeciwnie zaś Autorów zbijających one albo pomijali albo spotwarzali. Szło zatem, że jak pierwsze z chciwością czytano i niezbożność z nich pod płaszczykiem rozumu ukrytą połykano, tak drugie z pogardą odrzucano. A to działo się nie tylko we Francji, ale i w innych krajach świata; bo wszędzie płytkie rozumy wierzyły kłamstwu trębaczów Gazetowych, i książki wspomnianych Filozofów Francuskich poczytywały za zbiór mądrości, a Autorów ich za ludzi nadzwyczajnych, z czego znów drugie złe dla Religii wynikło. Albowiem Rodzice, omamieni odgłosem sławy tych mniemanych Filozofów, ubiegali się w przyjmowaniu ich za Nauczycieli dla swoich dzieci i nawet do odległych krajów z Francji ich sprowadzali: a oni zamiast zdrowej nauki w niewinne serca szczere niedowiarstwo wpajali. A co najgorsza jest to, że pożyczywszy ci zdrajcy cygańskiego języka od Jansenistów swoich rodzonych braci, pomimo wyraźne odstępstwo od Religii chrześcijańskiej, udawali się przecież tak jako i oni za prawowiernych celem łatwiejszego zarażenia nieostrożnych swoimi błędami. Bo począwszy od Woltera ich Mistrza, który się i dobrym Chrześcijaninem pisał, i do Komunii przystępował i Kościół w swojej majętności Fernejskiej zbudował pod tytułem: Wolter wystawił Bogu, temuBogu, którego zuchwale bluźnił (Historia Jakobiniz.Xiędza Barruel, Tom