Prawo karne przyszłości - Kamil Mamak - ebook
lub
Opis

( ) Dodajmy do tego jeszcze cztery zalety książki. Pierwsza to bardzo dobry język, nieustępujący polszczyźnie dobrych utworów literackich. Książkę więc choćby i z tego powodu czyta się bardzo dobrze. Druga wyraża się w umiejętności zwartego przedstawiania problemu, wyważania proporcji między prawie kazuistycznym opisem problemu a generalizującymi rozważaniami na temat perspektyw jego rozwoju w przyszłości. Trzecią zaletą jest świetny dobór problemów (...).
Czwartą zaletą, bardzo silnym atutem tej książki są świetne ilustracje autorstwa pana Bartosza Mamaka, artysty grafika, brata Kamila. Ilustracje są syntetyczne, odznaczają się świetną kreską i za każdym razem trafiają w sedno problemu .
Z recenzji prof. dr. hab. Stanisława Waltosia

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB

Liczba stron: 211

Podobne


zakupiono w sklepie:

Legimi

identyfikator transakcji:

6323058

znak wodny:

Prawo karne przyszłości

Kamil Mamak

Wolters Kluwer Polska

Podziękowania

Powstanie niniejszej książki byłoby niemożliwe bez wsparcia osób, które – dzięki wielkiemu szczęściu – miałem okazję dotychczas spotkać.

W pierwszej kolejności chciałbym podziękować mojej żonie Sylwii, która była pierwszą czytelniczką, recenzentką i korektorką powstających tekstów. Z wielką cierpliwością wysłuchiwała najdziwniejszych pomysłów i dawała mi dużo celnych uwag.

Podziękowania należą się także doktorowi Mikołajowi Małeckiemu, dzięki któremu odważyłem się zacząć pisać. Jego popularyzatorska działalność na blogu „Dogmaty Karnisty” oraz porady przydały się w początkowej fazie powstawania materiałów.

Dziękuję również doktorowi Pawłowi Czarneckiemu z zaprzyjaźnionej Katedry, który motywował mnie przy każdej możliwej okazji. Bez jego nieustającego entuzjazmu niniejsza praca z pewnością nie powstałaby.

Książka ma charakter popularnonaukowy, jednak miałem szansę ją napisać dzięki możliwości rozwoju naukowego. W tej kwestii chciałbym podziękować swoim promotorom – Panu Profesorowi Włodzimierzowi Wróblowi oraz Panu Profesorowi Pawłowi Polakowi. Profesor Włodzimierz Wróbel na swoich seminariach w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego stworzył atmosferę krytycznego podejścia do wszelkich dogmatów. Dzięki temu bez obciążeń i z odwagą mogłem spojrzeć w „przyszłość prawa karnego”. Z kolei Profesor Paweł Polak z Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie podczas licznych dyskusji inspirował mnie do nowego sposobu patrzenia i otwartego myślenia o zastanych kwestiach. Część pomysłów wyrażonych w niniejszej książce to właśnie moja skromna odpowiedź na te intelektualne prowokacje.

Spotkałem się z wielką życzliwością Wydawcy książki. Bardzo dziękuję Pani Dyrektor Justynie Kossak oraz Paniom Agacie Jędrasik i Ewie Fonkowicz z wydawnictwa Wolters Kluwer za profesjonalne podejście oraz wyrozumiałość związaną z niecodziennymi problemami wynikającymi z nietypowości tej publikacji.

Na koniec chciałbym złożyć szczególne podziękowania. Należą się one Panu Profesorowi Stanisławowi Waltosiowi, recenzentowi niniejszej pracy. Już sama możliwość spotkania z Panem Profesorem była dla mnie wielkim zaszczytem. Tym większą przyjemność stanowiły dla mnie okazje do rozmowy, a później – dyskusji. To właśnie dzięki przychylności Pana Profesora Stanisława Waltosia wydanie książki przybrało realne kształty.

Kamil Mamak

Kraków, październik 2016 r.

Szczególnie chciałem podziękować osobie, bez której ta książka by nie powstała, a mianowicie Panu Profesorowi Mirosławowi Adamczykowi, który od samego początku uwierzył w pomysł i był mocno zaangażowany w prowadzenie i jego realizację – jako promotor pracy dyplomowej, którą zrealizowałem w Pracowni Ilustracji Wydawniczej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Wiele godzin spędzonych podczas korekt, analizy poruszanych tematów i rozmowy o ilustracjach otworzyło mi bardzo głowę, dzięki czemu udało mi się zmierzyć z niniejszą tematyką, a ogromna wiedza i doświadczenie Pana Profesora pozwoliły mi doprowadzić projekt do obecnego stanu.

Bartosz Mamak

Poznań, październik 2016 r.

Przedmowa

Moja żona, która jest muzykiem, szerokim łukiem omija prawniczą bibliotekę w naszym domu. Tym większe było moje zdziwienie, gdy zastałem ją któregoś popołudnia pogrążoną w lekturze pracy, którą właśnie przyniosłem z Uniwersytetu i nie miałem jeszcze czasu przejrzeć. Był to manuskrypt książki Kamila Mamaka Prawo karne przyszłości. W tym momencie wiedziałem już, że musi to być książka szczególna: intrygująca zarówno dla tych, którzy zawodowo zajmują się prawem karnym, jak i dla czytelników, którym prawnicze rozważania kojarzą się co najwyżej z niezrozumiałym slangiem aroganckiego plemienia chodzącego w togach i garniturach.

Recepta na tę książkę wydawała się prosta – przestępstwo i kara to wciąż tematy gwarantujące popularność, o czym świadczą nakłady kryminalnych opowieści. Z drugiej strony któż nie chciałby podglądnąć tajemnice przyszłości i oddać się fantazjom o nowym, mniej lub bardziej wspaniałym świecie. Pisząc książkę o prawie karnym przyszłości, można obrać drogę literackiej fikcji, podążając śladami niedoścignionego Stanisława Lema, lub oddać się społeczno-politycznej futurologii. Ostatnie dziesięciolecia szczególnie boleśnie pokazują, jak łatwo wówczas się pomylić – wystarczy spojrzeć na półkę z książkami wybitnych znawców nauk społecznych, którzy na początku lat dziewięćdziesiątych wieszczyli np. koniec historii. Te same niebezpieczeństwa czyhają na śmiałków, którzy dziś chcieliby opisywać, jak będzie wyglądać przestępczość i walka z nią za lat dwadzieścia lub trzydzieści.

Książka Kamila Mamaka nie jest opowieścią z dziedziny futurologii czy science fiction. Jest o rzeczywistości, która dzieje się tu i teraz, choć jeszcze za przyciemnionymi oknami laboratoriów i uniwersyteckich pracowni. Zasługą Autora jest wyprowadzenie tych różnych nowych technologii i doświadczeń z cienia i zadanie kilku prostych pytań: w jaki sposób mogą one zmienić nasze rozumienie przestępstwa, kary, tradycyjnych zasad odpowiedzialności. Odpowiedzi na te pytania bywają różne. Większość z nich napełnia lekkim niepokojem. Ale czy przypadkiem nie jest to niepokój owych mieszczan, którzy zakazali budowy torów kolejowych, chroniąc się przed kontaktem z szatańską maszyną – parową lokomotywą?

Chcesz się Czytelniku dowiedzieć, jak ocenić wybicie oka w świecie, w którym sztuczne oczy będą lepsze od naturalnych organów, czy chemiczne środki przedłużające sposób odczuwania wpływu czasu mogą zastąpić długoletnie więzienia, czy roboty będą mogły zastąpić strażników więziennych i czy opłacać się będzie wprowadzanie dla tych robotów kar, czy hybrydy zwierząt i robotów będą przedmiotem troski ekologów, czy może być karą zakaz korzystania z Facebooka, zajrzyj do tej książki. Zaglądnij do niej, gdy chciałbyś poznać możliwości wymierzania kary za pomocą Google Glass czy permanentnej inwigilacji. A może zainteresuje Cię świat, w którym nic nie może być skradzione bez zarejestrowania tego w wirtualnym monitoringu. W ostatnim rozdziale książki pada pytanie o to, czy można uniknąć odpowiedzialności karnej przez dokonanie przeszczepu głowy. Poprzestając na lekturze spisu treści, można by dojść do wniosku, że w tym miejscu Autora jednak poniosła już wyobraźnia. Krótka analiza doniesień naukowych świadczy jednak o tym, że przeprowadzenie tego typu zabiegu jest już tylko kwestią czasu. Może więc jednak już teraz warto się zastanawiać, która część ludzkiego ciała decyduje o tożsamości człowieka, także jako sprawcy przestępstwa?

Książka „Prawo karne przyszłości” każdemu pozwoli się zorientować, z jakimi dylematami już za chwilę będziemy konfrontowani, chcąc dopasować tradycyjne pojęcia przestępstwa, winy i kary do nowej rzeczywistości. Autor przedstawia te dylematy w sposób bardzo klarowny, używając języka zrozumiałego dla wszystkich. Ale książkę ze spokojnym sumieniem chciałbym polecić także profesjonalnym prawnikom, w tym szczególnie karnistom. Konfrontacja naszego rutynowego sposobu rozumienia prawa karnego z nowymi zjawiskami technologicznymi i cywilizacyjnymi zmusza do przemyślenia na nowo podstawowych zasad prawa karnego, którymi kierujemy się na co dzień. Może być także dzwonkiem ostrzegawczym, prowokując, ale też zachęcając do dyskusji o tym, jak przygotować się do „nowego” świata, który nadchodzi.

dr hab. Włodzimierz Wróbel, profesor z UJ

Wstęp

Prędkość rozwoju technologicznego może być niewyczuwalna. Żyjąc z dnia na dzień, trudno dostrzec wszystkie zmiany, które jednak zachodzą w zaskakującym tempie. Technologie oplatają nas coraz mocniej, co nie może pozostać bez wpływu na nas samych. Rewolucja cyfrowa rozpędza się i trwale zmienia kolejne fragmenty ludzkiego życia. Wyrastają pokolenia funkcjonujące w rzeczywistości, której naturalnymi składnikami są Internet, tablety, smartfony. Brak im doświadczeń z okresu, kiedy technologia była raczej domeną fascynatów i czymś zupełnie opcjonalnym. Obecnie nie ma możliwości uwolnienia się od jej wpływów. Jeżeli ktoś usilnie próbuje to zrobić, skazuje się tym samym na cyfrowe wykluczenie i nie może w pełni uczestniczyć w życiu społecznym.

Dla porządku zaznaczyć należy, że technologia od zawsze kształtowała społeczeństwa. Wspomnieć można chociażby o konsekwencjach opracowania sposobu uprawy roślin czy upowszechnienia elektryczności. Jednak wydaje się, że obecnie to splątanie jest mocniejsze, a zmiany zachodzą jeszcze szybciej. Niektórzy, jak Raymond Kurzweil, przewidują, że zmierzamy w kierunku technologicznej osobliwości, czyli takiego stanu rozwoju, w którym wszelkie przewidywania co do kierunków zmian staną się nieaktualne. Swoje twierdzenie opiera na interpretacji prawa Moore’a, wskazując niezbyt odległy punkt na osi czasu, w którym możemy spodziewać się przełomu. Część osób patrzy z niepokojem na kierunek zmian, inni widzą szansę na lepsze życie. Niezależnie jednak kto ma rację, zmianom tym należy się uważnie przyglądać.

Zarówno człowiek, jak i społeczeństwo stanowią przedmiot zainteresowania prawa karnego. Skoro więc technologia kształtuje na nowo tę materię, również prawo karne powinno być tych zmian świadome. Co więcej, wydaje się, że obowiązkiem tej gałęzi prawa jest monitorowanie zmian w celu dostosowania go do wymogów współczesności. Nie chodzi jednak wyłącznie o przyglądanie się wykorzystywaniu technologii do popełniania przestępstw, ale także – a może przede wszystkim – o obserwację człowieka i jego środowiska. O tym jest też ta książka, w której zwraca się uwagę na pewne problemy będące efektem następującej ewolucji i wskazuje się możliwe sposoby poradzenia sobie z nimi. Książka podzielona została na 5 rozdziałów, w których znajduje się 30 esejów. Każdy z nich dotyczy osobnego zagadnienia i mogą być one czytane w dowolnej kolejności. Podział na rozdziały ma jednak charakter porządkujący, nadaje bowiem zgrupowanym tekstom wspólną perspektywę.

Rozdział 1. „Człowiek 2.0” zawiera teksty, które nawiązują do problematyki człowieka z czasu przemian. Technologia przyspiesza, a wraz nią człowiek, który jest od niej coraz bardziej zależny. Nie jest już tak, że można całkowicie się odciąć od nowoczesności. System bankowy, telefonia komórkowa, Internet zdają się niemożliwe do ominięcia. Technologia pozwala także rozwiązać pewne problemy, które dotychczas były nierozstrzygalne. Bioniczne części ciała i nowoczesne egzoszkielety poprawiają jakość życia w przypadkach jeszcze kilkanaście lat temu beznadziejnych. Prawo karne musi więc uwzględnić fakt, że człowiek się zmienia, a to powinno mieć przełożenie na konkretne przepisy.

Rozdział 2. „Roboty nadchodzą” porusza problematykę coraz powszechniejszego użycia robotów w naszym życiu. Wyręczają nas w setkach nudnych czynności, jednak ich rozwój może nieść także pewne zagrożenia. Prawo karne powinno pilnie przyglądać się zmianom, jakie w tym zakresie następują, a jest ich sporo. Rozwój sztucznej inteligencji pozwala nakładać na roboty coraz bardziej odpowiedzialne zadania. Z dużą odpowiedzialnością wiąże się również duże ryzyko. Pozwalamy im robić zakupy, prowadzić samochody, przeprowadzać operacje, a nawet zabijać na polu walki. Coraz większa autonomia zmieni bez wątpienia myślenie o wyłącznie ludzkim podejmowaniu decyzji, co wpłynie także na podstawy prawa karnego. Obok skomplikowanych humanoidów roboty to także samochody, boty internetowe oraz coraz popularniejsze w Polsce drony. Wszystkie te urządzenia mają swoją specyfikę i mogą w inny sposób wpływać na kryminalną rzeczywistość. Zagrożenia te należy zidentyfikować i na tej podstawie im przeciwdziałać.

W rozdziale 3. „Reforma karania” podejmowane są tematy, które wynikają z przekonania, że XXI wiek i jego zdobycze pozwalają zacząć myśleć na nowo o sposobie karania przestępców. Obecny system oparty został na karze pozbawienia wolności, która wydaje się nie pasować do teraźniejszości. Nowe technologie dają wiele możliwości kształtowania kar na nowo. Oczywiście użycie kary chłosty, o czym mowa w jednym z tekstów, nie jest poważną propozycją, jednak samo jej rozważanie wskazuje, iż funkcjonujący system jest nieefektywny i budzi wiele zastrzeżeń.

Czwarty rozdział pt. „Doza optymizmu” skupia się na tym, w jaki sposób zmieniająca się rzeczywistość technologiczna może wpłynąć pozytywnie na obraz przestępczości i prawo karne. Wskazano w nim technologie i zjawiska, które pozwalają z nadzieją patrzeć w przyszłość. Przestępczość systematycznie spada, a dzięki nowym technologiom kierunek zmian może zostać zachowany na długie lata. W dobie wszechobecnych kamer i kontroli nie jest łatwo popełnić przestępstwo, a wysokie ryzyko nieuniknionej kary działa odstraszająco na potencjalnych przestępców. Ponadto w fazie szybkiego rozwoju są zjawiska, które również utrudniają popełnianie przestępstw. Jednym z nich jest Internet Rzeczy, o którym mowa w niniejszej książce, czyli niemalże powszechne podłączanie do sieci przedmiotów życia codziennego – od butów przez lodówki aż po rowery. Ich kradzież wiązać się będzie z możliwością szybkiego wyśledzenia i złapania sprawcy. Obok tego poruszane są kwestie wykorzystania Big Data w walce z przestępczością.

Nie jest jednak tak, że wszystkie zmiany można uznać za pozytywne. Te kwestie porusza ostatni 5. rozdział pt. „Doza pesymizmu”. Uwaga skupia się tam na mniej optymistycznych konsekwencjach odkryć ostatnich lat. Niektóre zmiany już nastąpiły, a niektóre mogą dopiero nastąpić. Ważne, by być na nie przygotowanym i ograniczyć ich potencjalnie niekorzystne skutki.

Teksty mają charakter popularnonaukowy. Podjęto próbę znalezienia kompromisu pomiędzy naukowym podejściem do poruszanych tematów a bardziej strawnym językiem oraz niezbyt długą formą tekstów. Z uwagi na krótką formę teksty nie wyczerpują całości poruszanych w nich problemów, a jedynie je sygnalizują. Celem ich napisania było raczej wzbudzenie zainteresowania problemem czy wskazanie argumentów za odrzuceniem utartego sposobu myślenia niż kompleksowe jego rozwiązanie. Czasami mają więc wydźwięk wręcz prowokacyjny. Wątki o charakterze naukowym będą przez autora rozwijane w dalszej pracy naukowej, do której śledzenia serdecznie zachęca.

Człowiek 2.0

Bioniczneokoaprawo karne.Oprawnych skutkach rozwoju sztucznych organów

Ciało ludzkie nie jest niezniszczalne i niestety czasami ulega uszkodzeniom. Poszczególne organy i kończyny mają swoje przeznaczenie i ciężko jest bez nich funkcjonować. Przekonać się o tym można przy okazji zwichnięć, skaleczeń czy złamań – wyłączona czasowo funkcjonalność daje się we znaki podczas wykonywania codziennych czynności. W jeszcze gorszej sytuacji są osoby, których uszkodzenia mają permanentny charakter. Amputacje, choroby czy trwałe urazy drastycznie obniżają jakość życia. Na szczęście współczesna medycyna i technologia dostarczają coraz doskonalszych zamienników oryginalnych komponentów. Zastanówmy się, jak rozwój sztucznych substytutów części ciała ludzkiego może wpłynąć na przepisy kodeksu karnego chroniące życie i zdrowie człowieka.

Ochronażycialudzkiegowkodeksie karnym

W kolejnych kodeksowych przepisach znajdziemy gradację naruszeń ludzkiego życia – od tych najmniej inwazyjnych aż po jego unicestwienie. Różnej intensywności naruszenia integralności cielesnej odpowiadają różne sankcje karne przewidziane za dane przestępstwa. Jeżeli więc spoliczkujemy kogoś – tak jak Janusz Korwin-Mikke Michała Boniego na spotkaniu w Ministerstwie Spraw Zagraniczncyh w 2014 r.1, to grozi nam za to, obok grzywny i ograniczenia wolności, pozbawienie wolności do 1 roku (art. 217 § 1 kodeksu karnego2, dalej k.k.). Z kolei w sytuacji obcięcia komuś głowy, jak w głośnej sprawie bibliotekarza Kajetana P.3, możemy spodziewać się nawet kary dożywotniego pozbawienia wolności (art. 148 § 1 k.k.).

Ciężki uszczerbek nazdrowiu

W hierarchii naruszeń integralności fizycznej człowieka tuż pod zabójstwem znajduje się przestępstwo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Związane jest ono z najpoważniejszymi urazami, jakie można zadać człowiekowi, za co grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności (art. 156 § 1 k.k.). W przepisie tym znajduje się katalog urazów, takich jak pozbawienie człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia czy spowodowanie innego ciężkiego kalectwa. Wymienione w nim urazy łączy pewna doniosłość, która związana jest z przekonaniem, że ich wystąpienie trwale zmniejszy jakość życia osoby pokrzywdzonej. W świetle obiecujących badań medycznych to założenie być może będzie musiało zostać zrewidowane, a w konsekwencji przynajmniej część z urazów będzie musiała zostać „przesunięta” do lżejszych uszczerbków.

Bioniczne oko

Jednym z takich urazów może być pozbawienie człowieka wzroku. Wybicie komuś oczu zmniejsza jego jakość życia w sposób drastyczny. Wzrok to jeden z podstawowych zmysłów, dzięki któremu możemy m.in. czytać te słowa. Ludzkie oko dostarcza mózgowi aż 85% informacji o otoczeniu4. Z racji poziomu skomplikowania narządu wzroku uszkodzenie poszczególnych jego elementów oznaczało przez stulecia definitywne kalectwo. Jednak współczesne badania pozwalają mieć nadzieję, że wybicie komuś oka będzie dla poszkodowanego jedynie chwilową niedogodnością. Prace nad bionicznym okiem są coraz bardziej zaawansowane. Jak podaje BBC5, w 2015 r. w Manchesterze odbyła się pierwsza operacja polegająca na wszczepieniu bionicznego implantu oka. Jeżeli prace będą kontynuowane i poziom ich zaawansowania będzie wzrastał, to ludzkie oko będzie mogło być w przyszłości wymienialnym narządem. W sytuacji gdy sztuczny zamiennik będzie równie dobry, a nawet lepszy od swojego biologicznego pierwowzoru, a jednocześnie jego cena sprawi, że będzie dostępny powszechnie, utrata oka nie będzie czymś szczególnie dotkliwym. Będzie mogła być porównywalna do stanu wybicia zęba, który po wizycie u dentysty może zostać zapomniany.

Współczesne protezy

W filmie Deadpool, czyli najpopularniejszym filmie okresu walentynkowego 20166, jest scena, w której tytułowy bohater zakuty w kajdanki obcina sobie rękę w celu samouwolnienia. Decyzja została podjęta nie w sytuacji zagrożenia życia – co mogłoby być zrozumiałe, ale dla uniknięcia niechcianego spotkania. Deadpool mógł sobie pozwolić na takie zachowanie, gdyż wiedział, że wkrótce ręka sama mu odrośnie. Opisana scena pokazuje, że jeżeli istnieje sposób na zastąpienie oryginalnych części równie dobrymi zamiennikami, wartość tych pierwszych się obniża. Skoro można w łatwy sposób wymienić rękę czy nogę, to nie należy przykładać do ich utraty tak dużej wagi, co powinno też znaleźć odzwierciedlenie w kodeksie karnym. Historia protez związana jest z niewiarygodnym postępem, od prostego haka Kapitana Haka z powieści Przygody Piotrusia Pana, aż po zaawansowane protezy sterowane za pomocą mózgu7. Druk 3D zwiększa dostępność protez rąk8. Nieustannie zwiększa się także ich jakość9, a w przyszłości będą one z pewnością jeszcze bardziej zaawansowane10.

Wymienne organy

Uszkodzenie organów, takich jak nerki czy wątroba, także traktowane jest jako ciężki uszczerbek na zdrowiu. Na tym polu nowoczesna medycyna również daje wiele nadziei. Tak zwane biodrukarki 3D są w stanie wyprodukować uszy, mięśnie czy tkanki kości11. Czasopismo Nature12 wskazuje, że dzięki tej technologii będziemy mogli pozyskiwać najbardziej podstawowe organy. Obok biodrukarek innym sposobem uzyskania zamiennych organów są próby wyhodowania ich w ciałach zwierząt, takich jak świnie czy owce13. Co do tego ostatniego sposobu – to głównym hamulcem szybkiego rozwoju są kwestie etyczne, jednak coraz więcej państw wyraża zgodę na prowadzenie takich badań14. Jeżeli będą one kontynuowane, to uszkodzenie wspomnianych na wstępie organów nie będzie musiało mieć tak intensywnej ochrony na gruncie prawa karnego jak obecnie.

Wskazane powyżej przykłady pokazują, że medycyna w ostatnich latach zrobiła duże postępy w przywracaniu funkcjonalności pacjentom, którzy doznali „trwałych” uszkodzeń. Wypadki, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu oznaczały trwałe kalectwo, obecnie mogą być traktowane jako chwilowa niedogodność. Sztuczna ręka, oko czy nerka mogą w przyszłości niczym nie różnić się od swoich biologicznych pierwowzorów. Wydaje się, że w takiej sytuacji także prawo karne będzie musiało uwzględnić te jakościowe zmiany, co może wiązać się z nowelizacją przepisów chroniących życie człowieka i modyfikacją katalogu ciężkich uszczerbków na zdrowiu.

1000 lat więzieniaodbytewjeden dzień

30 minut stania w kolejce do dziekanatu trwa zdecydowanie dłużej niż 30-minutowe przeglądanie Facebooka. Dla głodnej osoby wypatrywanie pierwszej gwiazdki przed wigilią ciągnie się w nieskończoność, za to odczuwanie przyjemności jedzenia 12 dań mija błyskawicznie. Subiektywne postrzeganie czasu jest relatywne i zależy od tego, co przeżywamy. Pobyt w więzieniu wydaje się nie należeć do najprzyjemniejszych doznań, stąd można założyć, że dłuży się on swoim pensjonariuszom bardziej niż szczęśliwe życie poza murami zakładu karnego. Czy możliwe jest wykorzystanie tego mechanizmu dla potrzeb prawa karnego? Co by było, gdyby maksymalnie wydłużyć subiektywny czas pobytu w więzieniu, a jednocześnie skrócić realny czas przebywania w nim?

1000 lat więzieniaw8godzin

W 2014 r. za sprawą artykułu w brytyjskim czasopiśmie The Telegraph15 do powszechnej świadomości trafiły informacje o możliwości sterowania poczuciem czasu osoby zażywającej nowoczesne środki farmakologiczne. Prowadzący badania wskazują, że jednym z celów ich wykorzystania może być kara pozbawienia wolności. W artykule tym wskazuje się, że:

„Istnieje duża liczba psychoaktywnych środków, które potrafią zniekształcić postrzeganie czasu, dlatego można wyobrazić sobie pigułkę

albo płyn, który sprawi, że możliwe będzie odczucie upływającego 1000-letniego wyroku”.

Filozofka Rebecca Roache16 uważa, że przyśpieszenie procesów myślenia pozwoli zredukować 1000-letni okres świadomości do 8,5 godziny. Przeniesienie tego na warunki odbywania kary pozbawienia wolności może znacznie zmniejszyć koszty utrzymania więzień. Skazany po 8,5-godzinnym pobycie w zakładzie karnym wyszedłby na wolność, mając poczucie, że siedział tam całe milenium. Według filozofki zmniejszyłoby to koszty utrzymania pozbawionych wolności.

Powyższe fragmenty sugerują, że możliwe z punktu widzenia farmakologii jest stworzenie u osoby otrzymującej odpowiedni specyfik wrażenia, że jego mózg zwolnił pracę, przez co odczuwać będzie, że czas płynie wolniej niż w rzeczywistości. Wskazuje się, że ta właściwość mogłaby w przyszłości zastąpić wieloletnie wyroki więzienia. Zastanowić się można, czy takie rozwiązanie mogłoby stać się częścią prawa karnego.

Korzyści płynącezpomysłu

Oczywistym plusem skrócenia realnego czasu przebywania skazanych w więzieniu jest zmniejszenie kosztów utrzymania zakładów karnych. Każdy więzień kosztuje polskiego podatnika 3150 zł17 miesięcznie. Przy takiej stawce 15 lat pozbawienia wolności jednej osoby kosztować będzie ponad pół miliona złotych (567 tys. zł). 30 czerwca 2016 r. w Polsce osadzonych było 70 945 osób18. Jeżeli założymy, że liczba ta w poszczególnych miesiącach jest stała, to roczne utrzymanie armii więźniów stanowi dla budżetu koszt rzędu 2,7 mld (sic!) zł. Kwoty te znacząco zmniejszyłyby się po wprowadzeniu omawianych rozwiązań.

Inną niebagatelną korzyścią „szybszego” odbywania kar pozbawienia wolności byłoby utrzymanie istniejących więzi społecznych. Z punktu widzenia rodziny skazany wróciłby do niej po kilku godzinach nieobecności – niektórzy mogliby jej nawet nie zauważyć. Podobna sytuacja byłaby z zatrudnieniem – zwykle pobyt w zakładzie karnym łączy się z utratą pracy. W przypadku zastosowania wskazanych środków farmakologicznych pracodawca nie wiedziałby o problemach pracownika z prawem.

Mogłoby się więc wydawać, że jest to idealne rozwiązanie, jednak nawet przeciwnicy kary pozbawienia wolności znajdą tutaj argumenty przemawiające przeciwko niemu. Ponadto dla części osób negatywne skutki społeczne dla skazanego są istotą kary pozbawienia wolności i pozbawienie tego typu kary owych elementów pozbawi ją sensu.

Argumenty przeciwne proponowanemu rozwiązaniu

Kara pozbawienia wolności ma spełniać różne cele. Wśród nich jest izolacja sprawcy niebezpiecznego dla społeczeństwa. Zamykamy groźnych przestępców, ponieważ uważamy, że ich przebywanie wśród społeczeństwa może być niebezpieczne dla innych. Z tego punktu widzenia wykorzystanie omawianego specyfiku jest bezcelowe. Cóż z tego, że sprawca będzie czuł, że przebywał kilkanaście – a nawet kilkaset lat w odosobnieniu, skoro z perspektywy społeczeństwa po kilku godzinach wróci tak samo niebezpieczny. Prowadzone badania w tym zakresie nie mogą więc przynieść korzyści.

Jednak cel kary pozbawienia wolności, jakim jest izolacja, nie występuje w każdym przypadku. Niektórych sprawców umieszczamy w więzieniach, traktując ten stan jako „celową dolegliwość za wyrządzone zło”. Uznajemy, że powinni oni przebywać określoną ilość czasu w więzieniu za to, co zrobili. Nie boimy się, że sprawcy ci będą ponownie popełniać przestępstwa, jednak karę taką uznajemy za sprawiedliwą odpłatę za ich przestępne zachowanie. Przy takim rozumieniu kary można się zastanowić, czy prowadzone, zaanonsowane wcześniej, badania mogą pomóc w wymierzaniu kary.

Problem pojawia się w kontekście akceptacji „skróconego” czasu przebywania osoby w więzieniu. Do tej pory nie zastanawiano się nad tym problemem, ponieważ wydawałoby się, że czas płynie jednakowo dla wszystkich ludzi – społeczeństwa i skazanego. Prowadzone badania mają to jednak zmienić. Możliwość zastosowania opracowywanych specyfików zależy więc od odpowiedzi na pytanie, czy jesteśmy skłonni zaakceptować taki stan, że z perspektywy społeczeństwa kara w zasadzie się nie odbędzie. Należy zdecydować, co jest bardziej istotne – nakierowanie kary pozbawienia wolności na społeczeństwo czy na sprawcę.

Argumentem za pierwszą opcją jest założenie, że nie stanowi dylematu dla społeczeństwa stan, w którym skazany zapada podczas przebywania w zakładzie karnym w śpiączkę. Nie każemy mu tego okresu odbycia kary przeżywać ponownie – gdy jest już świadomy. Hipotetycznie może się zdarzyć tak, że skazany zapadnie w śpiączkę pierwszego dnia wyroku i obudzi się ostatniego, chociażby było to kilkanaście lat później. Wydaje się, że uznalibyśmy za sprawiedliwe wypuszczenie takiej osoby z więzienia, mimo że faktycznie odczułaby ona swoją karę jako chwilową tylko nieobecność.

Co jednak sprawia, że nazwalibyśmy ten stan „sprawiedliwym”? Wydaje się, że kluczową kwestią jest świadomość ograniczoności czasowej ludzkiego życia. Życie ludzkie trwa przeważnie do kilkudziesięciu lat. W odniesieniu do tego biologicznego faktu organizujemy społeczeństwo. Siedmiolatki idą do szkoły, w wieku 18 lat stajemy się dorośli, ukończywszy 35 lat, możemy kandydować na urząd Prezydenta RP, a po ukończeniu np. 65 lat możemy przejść na emeryturę. Mimo że długość życia poszczególnych osób może być różna i nie można przewidzieć, ile będzie ono konkretnie trwało, mamy jednak świadomość istnienia poszczególnych jego faz. To właśnie zabranie określonego fragmentu z tej puli życia biologicznego traktujemy jako istotę kary pozbawienia wolności. Na przykładzie śpiączki, mimo nieodczuwania świadomie upływu czasu nie możemy stwierdzić, że on nie upłynął. Ciało się postarzało, a rzeczywistość wokół się zmieniła. Dzieci skazanego mogły skończyć w tym czasie szkołę i studia, żona się zestarzała. Manipulowanie świadomością do odczuwania upływu czasu jako wolniejszego niż w rzeczywistości może być ciekawym eksperymentem, jednak wątpliwe jest, że mogłoby być uznane za karę. Paradoksalnie „życie” sprawcy zostałoby wydłużone. Odczuwałby, że żyje kilkaset lat, jednak rzeczywistość wokół niego nie byłaby zmieniona.

Wydaje się więc, że nadzieja wyrażona w cytowanym artykule, iż opracowywane specyfiki mogą zastąpić wykonywanie kary pozbawienia wolności, pozostanie nieziszczona. Wprawdzie możliwości sterowania poczuciem czasu mogą okazać się przydatne, jednak prawo karne wydaje się nie być tą dziedziną, w której można wykorzystać takie właściwości.

Czy wydłużające się życie człowiekapowinno wpływać nadługość kar więzienia?

Do niedawna w Japonii każda osoba, która skończyła 100 lat, dostawała kosztowny prezent od państwa. Ten miły zwyczaj musiał zostać zarzucony, a drogie upominki zamieniono na znacznie tańsze. Ponieważ coraz więcej osób dożywało tego wieku, zwyczaj ten zbytnio obciążał budżet państwa19. Przykład ten wskazuje, że państwa zmuszone są do modyfikacji swojej polityki na skutek wydłużania się życia. Co się stanie, gdy wszyscy będziemy żyli 120 lat? Czy prawo karne powinno uwzględniać te zmiany?

Długośćżycia

Bez wątpienia długość życia wzrasta. I nie chodzi tutaj wyłącznie o wzrost jego średniej długości – wpływ na to ma przecież śmiertelność noworodków, która mocno zaniża średnią długość życia. Istotą jest oczekiwana dalsza jego długość. Współcześnie Japończycy, wspomniani we wstępie, żyją zdecydowanie dłużej niż wcześniejsze pokolenia. Poprawa opieki medycznej, dostęp do informacji, większa świadomość funkcjonowania ludzkiego organizmu, rozwój technologiczny – te wszystkie czynniki pozwalają wydłużyć życie ludzi na niespotykaną wcześniej skalę. Zmienia się także jakość samego życia – wpływa na to także fakt, że infrastrukturę miejską, budynki, obiekty użyteczności publicznej dostosowuje się do potrzeb starzejącego się społeczeństwa. Dzięki temu osoby starsze mogą w większym stopniu uczestniczyć w życiu społecznym niż ich rówieśnicy sprzed kilkudziesięciu lat. Organizacja Narodów Zjednoczonych przewiduje, że w 2050 r. populacja Ziemi wzrośnie do prawie 10 mld20. Na te przewidywania składa się nie tylko zwiększenie dzietności społeczeństw, ale także wzrost długości życia.

Na tym jednak nie kończą się przewidywania. Obecnie występują przecież ludzie, którzy dożywają 120 lat. Zgodnie z Księgą rekordów Guinnessa najdłużej żyjącą osobą była Francuzka Jeanne Louise Calment – w dniu śmierci miała 122 lata i 164 dni21