Prasa chińska o przemianach społecznych i kulturowych kraju w początkach XXI wieku - Opracowanie zbiorowe - ebook

Prasa chińska o przemianach społecznych i kulturowych kraju w początkach XXI wieku ebook

Opracowanie zbiorowe

0,0
49,00 zł

lub
Opis

Książka przedstawia współczesne Chiny poprzez teksty publikowane w prasie chińskiej i – na ile to możliwe – z chińskiej perspektywy. Materiał prasowy pochodzi głównie z lat 2004–2010. Teksty prasowe z pierwszej dekady XXI wieku uzupełniono zaktualizowanymi wstępami, w których autorzy – i zarazem redaktorzy publikacji - starali się zarysować po krótce nowe zjawiska z drugiej dekady naszego wieku. Przemiany społeczne i kulturowe w Chinach zostały pokazane w zwierciadle miejscowej prasy. Stanowi to zarówno okazję do bliższego poznania kraju, jak i tamtejszej prasy. Jednocześnie daje wgląd w sposób myślenia chińskiego społeczeństwa o swoim kraju oraz o jego problemach. „Prawdy prasowe” i „prawdy życia codziennego” nie są  tożsame (i nie jest to tylko przypadek chiński) – w przypadku Chin po części wynika to z tradycji cywilizacji konfucjańskiej, a po części z ograniczeń polityczno-cenzuralnych. Celem redaktorów książki było pokazanie polskiemu czytelnikowi, jak różnorodne problemy dyskutowano na łamach prasy, nawet tej oficjalnej, oraz jak różnią się między sobą publikowane opinie i jakim kwestiom Chińczycy stawiali czoła na co dzień w zmieniającej się szybko rzeczywistości pierwszej dekady XXI wieku. Każdy rozdział tematyczny (jest ich siedem) został wzbogacony o krótką listę proponowanych lektur: naukowych, popularnonaukowych, a także z literatury pięknej, które bardziej dociekliwemu czytelnikowi zapewniają uzupełnienie i pogłębienie wybranego tematu. Książkę poprzedzają wprowadzenie prof. Krzysztofa Gawlikowskiego oraz uwagi o prasie chińskiej w epoce reform dr. Agnieszki Łobacz. Całość zamyka aneks z programowymi wystąpieniami polityków chińskich.
Książka ma charakter popularyzatorski i naukowy zarazem, dostosowana jest do potrzeb osób interesujących się Chinami, fachowców z różnych dziedzin, ale także dla badaczy i analityków zajmujących się tym krajem. Publikacja powinna też zainteresować studentów i badaczy stosunków międzynarodowych, w których Chiny odgrywają coraz większą rolę, jak też czytelników ze sfery dziennikarstwa oraz mediów. Pokazane zostało funkcjonowanie współczesnych mediów w cywilizacji post-konfucjańskiej, zasadniczo odmiennej od zachodniej, i w kraju przechodzącym skomplikowane procesy transformacji zupełnie inaczej, niż przebiegała ona w Polsce oraz w krajach naszego regionu.
Publikacja została przygotowana w Zakładzie Studiów Azjatyckich Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 608




Wydawca:Andrzej Chrzanowski

Recenzent:Dr hab. Józef Pawłowski, prof. Uniwersytetu Warszawskiego

Przekład:Jakub Chmielewski (JCh), Krzysztof Gawlikowski (KGawl), Katarzyna Golik (KG), Justyna Jaguścik (JJ), Joanna Kartasiewicz (JK), Małgorzata Ławacz (MŁ), Agnieszka Łobacz (AŁ), Marek Tylkowski (MT), Bogusław Zakrzewski (BZ)

Redakcja językowa i korekty: Agata Gogołkiewicz

Redakcja techniczna: Danuta Przymanowska-Boniuk

Projekt okładki, stron tytułowych i opracowanie typograficzne: Wojciech Stukonis

Chińskie tytuły na okładce „Qiushi” – tytuł chiński w kaligrafii Deng Xiaopinga „Renmin Ribao” – tytuł chiński w kaligrafii Mao Zedonga

Publikacja jest wspólną inicjatywą wydawniczą SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego oraz Wydawnictwa Akademickiego SEDNO

Copyright © by Wydawnictwo Akademickie SEDNO Spółka z o.o. Copyright © by SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny Warszawa 2020

Wszelkie prawa zastrzeżoneKopiowanie, przedrukowywanie i rozpowszechnianie w całości lub we fragmentachjakąkolwiek techniką bez pisemnej zgody wydawcy zabronione

ISBN 978-83-7963-090-5ISBN 978-83-7963-091-2 (pdf)ISBN 978-83-7963-120-9 (mobi/ePub)

Wydawnictwo Akademickie SEDNO Spółka z o.o.00-696 Warszawaul. J. Pankiewicza [email protected]

KRZYSZTOF GAWLIKOWSKI 8 MAŁGORZATA ŁAWACZ 8 MARTA TOMCZAK

Przedmowa

Przeglądając prasę chińską z początków obecnego tysiąclecia, doszliśmy do wniosku, że pożyteczne byłoby przedstawienie jej czytelnikowi polskiemu. Opisy problemów Chin w prasie zagranicznej, u nas przedrukowywane lub powtarzane przez polskich dziennikarzy, bardzo bowiem się różnią od zamieszczanych w prasie tamtejszej. I nie chodzi tylko o cenzurę czy o „poprawność ideologiczną” chińskiej prasy, lecz przede wszystkim o opisywanie w niej problemów tam uznawanych za ważne, podczas gdy problemy interesujące prasę zachodnią w Chinach są często traktowane jako drugorzędne lub wręcz marginalne (pomijając już kwestie różnic w poglądach politycznych). Chińczycy zatem nie tylko interesują się innymi sprawami, ale także często wykazują odmienne podejście do swojego kraju i do świata.

Postanowiliśmy więc zacząć tłumaczyć ciekawsze teksty, by pokusić się o pokazanie polskim czytelnikom zainteresowanym Chinami przemian społecznych i kulturowych opisywanych przez miejscową prasę. Z jednej strony pozwala to poznać problemy Chin, z drugiej – tamtejszą prasę. Daje to także wgląd w sposób myślenia chińskiego społeczeństwa o swoim kraju oraz o jego problemach. Nasze kontakty z Chińczykami pokazują, że prasa odzwierciedlała do pewnego stopnia, przynajmniej od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, poglądy społeczne, starając się również na nie oddziaływać.

Oczywiście, jak wszędzie, „prawdy prasowe” i „prawdy życia codziennego” nie były tożsame. W Chinach, podobnie jak w innych krajach cywilizacji konfucjańskiej, gdzie ważne jest przestrzeganie etykiety i rytualnych norm, a życie jest do pewnego stopnia teatrem, dystans między zachowaniami publicznymi a tym, co się myśli albo mówi w kręgu osób najbliższych, jest jeszcze większy niż na Zachodzie. Determinuje to reguła „dbania o twarz”, z czym wszyscy uczestnicy relacji społecznych, zwłaszcza publicznych, muszą się liczyć. Krytyka nie tylko narusza „twarz” krytykowanego, ale może jeszcze poważniej dyskredytować krytykującego. Po cóż ktoś miałby się narażać na taki dyskomfort i na kłopoty w swoim środowisku, występując przeciwko opiniom dominującym w otoczeniu? Przy słabym rozwoju indywidualizmu we wszystkich krajach postkonfucjańskich protesty podejmuje się z reguły grupowo czy wręcz zbiorowo, nie zaś indywidualnie.

Rzecz jasna, w przypadku Chin polski czytelnik może też postawić pytanie, czy prasa nie służy wciąż jedynie komunistycznej propagandzie. Należałoby odpowiedzieć, że system komunistyczny ulegał tam stopniowemu demontażowi. Dokonało się przejście od gospodarki planowej, faktycznie upaństwowionej, będącej podstawą systemu komunistycznego, do rynkowej, choć ze znaczącą rolą interwencjonizmu państwowego. W rezultacie zaszły także głębokie zmiany w systemie sprawowania władzy, a jej instytucje, nawet jeśli zachowały stare nazwy, funkcjonują już zupełnie inaczej, przyjmując też inne koncepcje ideowe.

Przedstawiony czytelnikowi materiał prasowy pochodzi głównie z lat 2004–2010, gdyż uzyskiwanie zgody redakcji chińskich na przedruki okazało się w praktyce o wiele bardziej skomplikowane, niż mogliśmy się spodziewać. Stało się tak nie ze względu na zastrzeżenia co do ich publikacji w Polsce, lecz z powodu braku doświadczenia z udzielaniem zgody na bezpłatny przedruk w publikacji naukowej. Nieraz nasze zabiegi trwały po kilka lat. Uznaliśmy jednak, że przedstawienie materiału już historycznego ma istotną wartość, gdyż pokazuje on problemy, z jakimi Chiny zmagały się na początku naszego tysiąclecia. Zaprezentowany wybór tekstów wynikał nie tylko z wartości merytorycznej, lecz także – w tej sytuacji – z uzyskanych praw autorskich. Czytelnik znajdzie tu na przykład sporo artykułów z anglojęzycznego dziennika „China Daily”, rządowej gazety skierowanej do obcokrajowców z Chin i z zagranicy. Z jednej strony wiąże się to z uzyskaniem od redakcji – chociaż po dłuższym czasie – zgody na przedruki, z drugiej z dość dużą wartością informacyjną publikacji tego tytułu. Po pierwsze, wiele zamieszczanych tam artykułów jest opartych na ciekawych publikacjach z prasy lokalnej. Po drugie, jak stwierdziliśmy, artykuły te są dostosowane do potrzeb czytelnika zagranicznego, bo zawierają podstawowe informacje o danym problemie, pożyteczne dla osoby nieznającej go. Natomiast artykuły z prasy lokalnej, pisane dla stałych, miejscowych czytelników, znających tamtejsze realia, wymagałyby często dodatkowych objaśnień od polskich redaktorów tomu. Uznaliśmy ponadto, że pewna doza oficjalnych informacji jest użyteczna dla polskiego czytelnika, by lepiej orientował się, jak i co się tam pisze również w sferze oficjalnej. Dlatego włączyliśmy kilka publikacji magazynu „Qiushi” (Poszukiwanie Prawdy), oficjalnego organu Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin, ciekawych jako swoiste wytyczne ideologiczne.

Zbiór zawiera również omówienia artykułów, które pojawiły się drukiem w „Liaowang Xinwen Zhoukan” (Przegląd Tygodniowy), największym tygodniku publikującym analizy polityczne i ekonomiczne, założonym w 1981 roku przez państwową Agencję Informacyjną Xinhua. Obok tego przedstawiamy blok tekstów dotyczących reformy zdrowia, opublikowanych przez ceniony w kręgach finansowych tygodnik „Jingji Guangchabao” (Economic Observer)1, założony przez spółkę skarbu państwa prawie dwie dekady temu, a obecnie będący własnością prywatnego inwestora.

Celem redaktorów było pokazanie polskiemu czytelnikowi, jak urozmaicone problemy omawiano na łamach prasy, nawet tej oficjalnej, jak różnią się między sobą publikowane opinie i jakim kwestiom Chińczycy stawiali czoła na co dzień w zmieniającej się szybko rzeczywistości pierwszej dekady nowego wieku. Zdaniem redaktorów tomu prasa tego okresu dość dobrze ukazuje problemy społeczne i kulturowe, które interesowały wówczas Chińczyków, a do dzisiaj pozostają ważne, choć na wiele sposobów próbowano je rozwiązywać, co sygnalizujemy w uwagach wstępnych do nich, omawiających poszczególne kwestie.

Za wyodrębnieniem pierwszej dekady przemawiał także inny argument. Otóż wtedy jeszcze prasa papierowa odgrywała bardzo ważną rolę, która w drugiej dekadzie wyraźnie osłabła wraz z rozwojem mediów elektronicznych. Jak zwracało uwagę wielu obserwatorów sceny chińskiej, to tam przeniosło się wiele późniejszych dyskusji. Z natury tych nowych mediów wynikło jednak dużo większe zaangażowanie aktywistów społecznych, a rola elit polityczno-dziennikarskich oraz przekazu z góry w dół wyraźnie się zmniejszyła. Życie polityczne jeszcze wyraźniej niż przedtem i w dużo większym stopniu zaczęło się toczyć z dołu w górę, chociaż nie nastąpiły formalne zmiany instytucjonalne typu wielopartyjnej demokracji stylu zachodniego2. Oczywiście, państwo próbowało kontrolować ten nowy rozwój mediów elektronicznych, lecz z rozmaitymi skutkami.

Wcześniej zebrane materiały prasowe opatrzone zostały zaktualizowanymi wstępami, w których redaktorzy starali się zarysować pokrótce nowe zjawiska z drugiej dekady naszego wieku. Postanowiliśmy nie dodawać bowiem nowych materiałów prasowych, by nie rozbudowywać zbioru w nieskończoność, a raczej zaoferować czytelnikowi szansę na samodzielne porównanie zmian, które w różnych dziedzinach życia dokonały się w ostatniej dekadzie. Dodatkowo każdy rozdział wzbogacony został o krótką listę proponowanych lektur naukowych, popularnonaukowych, a także z literatury pięknej, które mogą pomóc w takim porównaniu, a bardziej dociekliwemu czytelnikowi w pogłębieniu wybranego tematu (przygotowała je Marta Tomczak).

Tom ten otwiera Wprowadzenie, w którym Krzysztof Gawlikowski przedstawia – siłą rzeczy skrótowo – kulturowo-polityczne uwarunkowania prasy chińskiej oraz charakterystykę chińskiej transformacji, a Agnieszka Łobacz – ewolucję prasy chińskiej od lat pięćdziesiątych XX wieku do współczesnej różnorodności w wyniku zachodzących przeobrażeń. Oba teksty powinny ułatwić czytelnikowi zrozumienie chińskich przemian, w tym w obszarze prasy.

W rozdziale pierwszym ukazane są debaty dotyczące dziedzictwa konfucjanizmu i kultury tradycyjnej, które rozgorzały po otwarciu się Chin na świat. Reformy systemowe, stopniowo wprowadzane przez władze Chińskiej Republiki Ludowej w dziedzinach edukacji, jak też relacji obywateli z państwem, poruszane są odpowiednio w rozdziałach drugim i trzecim. W tym ostatnim, prócz kwestii prawnych, ukazujemy też kolejny etap rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w ChRL, protesty społeczne przeciwko niesprawiedliwościom czy nadużyciom organów władzy opisywanym w miejscowej prasie. Tak głębokie reformy nie mogły nie doprowadzić do zmian w samej tkance społecznej. Kilka reprezentatywnych artykułów prasowych dotyczących nierówności społecznych i konsekwencji transformacji oraz modernizacji kraju zebranych zostało w rozdziale czwartym. Do zmian w stylu życia dzisiejszych mieszkańców Chin, na które wpływ ma nie tylko rozwój gospodarczy, ale i postępujące procesy globalizacji, odnoszą się artykuły w rozdziałach piątym dotyczącym zmiany zwyczajów oraz szóstym o życiu rodzinnym i swoistej rewolucji w sferze seksualności. Rozdział siódmy ukazuje problemy służby zdrowia, na początku reform poddanej prawom rynku, a następnie odbudowywanej jako służby publiczne. Zapoznanie się z jej stanem w Chinach pozwala lepiej zrozumieć trudności sprawnego reagowania na nadzwyczajne zagrożenia, jak epidemie powodowane przez nowe wirusy. Rozdział ten ukazuje także fundamentalny charakter reform Deng Xiaopinga, a do pewnego stopnia również realne funkcjonowanie państwa.

Z oczywistych powodów brakuje w niniejszym tomie wielu innych zagadnień, lecz ukazanie wszystkich aspektów i sfer życia omawianych w prasie nie było możliwe. Zabrakło szczególnie dwóch rozdziałów tematycznych, niezmiernie ważnych dla zrozumienia zmian zachodzących w życiu i świadomości współczesnego społeczeństwa chińskiego: o ochronie środowiska oraz o roli najnowszych technologii i ich wpływie na życie społeczne. To dwa tematy żywo omawiane obecnie na łamach prasy papierowej oraz mediów elektronicznych, w pierwszej dekadzie dopiero zaczynały się przebijać do świadomości społecznej. Czytelnik sięgający dzisiaj po jakąkolwiek chińską gazetę na pewno napotka przynajmniej jeden tekst poruszający któryś z tych tematów. Oczywiście oba zagadnienia pojawiały się także na łamach prasy w okresie pierwszej dekady, lecz odgrywały znacznie mniejszą rolę.

W sferze polityczno-ideologicznej także dokonały się pewne istotne zmiany mające wpływ nie tylko na działania państwa, lecz także na debaty społeczne i przemiany świadomości politycznej. Bez ich przedstawienia obraz współczesnych Chin byłby dalece niepełny. Dlatego, aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie obecnych kierunków rozwoju, redaktorzy postanowili zamieścić aneks o charakterze politycznym, z artykułami z kilku ostatnich lat, wytyczającymi niejako kierunki działań władz oraz debat społeczno-politycznych. Teksty te publikowano w większości we wspomnianym już piśmie „Qiushi”.

Pierwszy, autorstwa Lan Xinzhena, komentatora chińskiego życia politycznego, przedstawia skrótowo główne kierunki polityki obecnego przywódcy Xi Jinpinga, sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin i zarazem prezydenta państwa, takie jak: budowa w Chinach „kulturowej pewności siebie”, „cywilizacji ekologicznej”, likwidacja biedy czy pobudzanie innowacji oraz przedsiębiorczości itd. Następnie przytaczamy ciekawe przemówienie samego Xi Jinpinga z 2017 roku na temat strategii rewitalizacji wsi przyjętej na XIX zjeździe KPCh rok wcześniej. Zwraca uwagę docenienie roli wsi nie tylko w gospodarce kraju, lecz także dla kultury narodowej i dziedzictwa historycznego. W Chinach uformowała się przecież wysoko rozwinięta cywilizacja agrarna. Kwestie wsi budziły zapewne różne kontrowersje, bo tekst tego wystąpienia opublikowano dopiero wiele miesięcy później. Wspomnieć można, że bardzo silne były tendencje do „modernizacji wsi przez jej urbanizację” i przenoszenie jej mieszkańców do wielkich blokowisk w miasteczkach, czemu prezydent Xi tu wyraźnie się przeciwstawia, lansując rozwój wsi przy zachowaniu jej specyfiki i tradycji. Inaczej niż ogromna większość kadr kierowniczych on zna ją dość dobrze. W okresie Rewolucji Kulturalnej został zesłany do pracy na wsi w stosunkowo biednej prowincji Shaanxi, gdzie przebywał przez sześć lat, zanim udało mu się stamtąd wyrwać i dostać na studia. Co też unikatowe, jako aspirujący działacz polityczny interesujący się wsią, skorzystał z programu zapoznawania Chińczyków z rolnictwem w Stanach Zjednoczonych i żył przez kilka tygodni na farmie. Przytoczony tu jego referat stał się następnie podstawą całościowego programu rozwoju wsi przyjętego na specjalnej konferencji w Pekinie w grudniu 2019 roku. Zwracają w nim uwagę liczne uzupełnienia, między innymi o wiele dobitniejsze ujęcie roli mechanizmów rynkowych w rozwoju wsi.

Wiele debat z ostatnich lat dotyczyło reform politycznych oraz ustroju Chin, a występowały różne tendencje do populistycznego powracania do dziedzictwa Mao, umacniania mechanizmów typu autorytarnego czy też lansowania pewnych form demokratyzacji. Przedstawiamy tu artykuł Shen Chunyao, zastępcy sekretarza generalnego Stałego Komitetu Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (czyli parlamentu chińskiego), specjalizującego się w kwestiach prawnych oraz członka Komitetu Centralnego KPCh, który reprezentuje głównie ten trzeci nurt. Autor w prosty sposób przedstawia program reform ustrojowych, występując – rzecz jasna – jako reformator wewnątrz systemu, a nie opozycjonista. Referuje on i objaśnia program reform politycznych uzgodnionych na przedostatnim, XVIII zjeździe KPCh w 2012 roku z koncepcją postulowanego ustroju: demokracji konsultatywnej, którą Chiny chcą budować. Należy zwrócić uwagę, że opiera się ona na tradycyjnych dla Chin formach życia politycznego i mechanizmach podejmowania decyzji zgodnych z wartościami konfucjańskimi. Przez ponad dwa tysiąclecia, od zwykłej rodziny aż po dwór cesarski, dominowało tam bowiem nie indywidualne i arbitralne podejmowanie decyzji przez formalnego zwierzchnika, lecz w drodze wypracowywania szerszego porozumienia. Chodziło o to, by działać w warunkach zgody i harmonii społecznej na wszystkich poziomach, aż po władze centralne. Różniło się to zasadniczo od zachodnich tradycji podejmowania decyzji drogą głosowania, co implikowało narzucanie swoich poglądów przez większość, choćby minimalną i chwilową, jak też dochodzenie do tego drogą walk i sporów.

Oficjalnie przyjęta koncepcja „demokracji konsultatywnej” to obowiązkowy system konferencji mających wypracować szeroki konsensus społeczny przed podejmowaniem kluczowych decyzji w państwie. Podkreślić trzeba, że akceptował ją także sam Xi Jinping, prezentując ją na forach partyjnych i parlamentarnych. Dodawał on nawet, że obok „demokracji konsultatywnej” niezbędna jest także „demokracja wyborcza”, czyli przeprowadzanie wyborów na różnych szczeblach, poczynając od lokalnych. Traktował te dwie podstawowe składowe jako fundament „demokracji o chińskiej specyfice”. Powoływał się przy tym wyraźnie na chińskie tradycje życia politycznego i konfucjańską zasadę, że „lud jest w państwie najważniejszy”3. Warto wspomnieć, że demokracja w zapisie znakami chińskimi – minzhuzhuyi – znaczy dosłownie „zasada uznawania ludu za gospodarza”. Trudno nie zauważyć, że współczesne debaty na Zachodzie o poprawie mechanizmów tamtejszej demokracji liberalnej, jak lansowana w Polsce przez Radosława Markowskiego demokracja deliberatywna, zawierają podobne argumenty i sugestie4. Te nowe ustrojowe koncepcje chińskie mogą się okazać w Chinach trwałą tendencją, mimo czasowych zahamowań i potknięć, gdyż zdają się dość skuteczną formą dostosowywania instytucji oraz norm zapożyczanych z Zachodu do warunków i tradycji chińskich. Warto też przypomnieć, że ich adaptacja w Chinach była problemem dla wszystkich, bardzo różnych nurtów „prozachodnich”. W Chinach należeli do nich nawet bolszewicy, zapożyczający swoje wzorce i koncepcje z europejskiej przecież Rosji, a zdobyły one szersze poparcie społeczne dopiero po ich „sinizacji” przez Mao oraz jego zwolenników. Wiele stuleci wcześniej to samo spotkało buddyzm zapożyczony z Indii. Zakorzenił się on w Chinach i stał się ważną częścią ich kultury dopiero po rozmaitych adaptacjach. Jeśli one nie następują, obce zapożyczenia zazwyczaj fascynują tylko część elit i szybko obumierają, jak było to widać w wielu krajach Azji i Afryki. Nawet Kościół katolicki podczas pontyfikatu Jana Pawła II przyjął zasadę „zakorzeniania” w miejscowych tradycjach, co stało się podstawą jego sukcesów w krajach pozaeuropejskich.

Ostatni, czwarty artykuł prezentuje włączanie dawnego dorobku intelektualnego do kształtowania dzisiejszej rzeczywistości ChRL. Cao Xiaosheng, dyrektor Wydziału Politycznego Akademii Nauk Wojskowych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, objaśnia w nim koncepcje Xi Jinpinga dotyczące konieczności czerpania z dawnej tradycji chińskiej. Warto na to zwrócić szczególną uwagę, gdyż po raz pierwszy w dziejach najnowszych przywódca KPCh tak dobitnie nawiązuje do chińskich tradycji, podczas gdy w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych partia zaciekle je zwalczała, szczególnie konfucjańskie. Nieprzypadkowe jest także powiązanie autora z armią, gdyż właśnie w chińskich kręgach wojskowych najżywsze były ostatnio tendencje „narodowe”, niekiedy wręcz nacjonalistyczne. Ten ideologiczny zwrot ku dziedzictwu narodowemu dopełnia „narodowy kurs w polityce”, umacniający się od czasów reform Deng Xiaopinga, a zwłaszcza od lat dziewięćdziesiątych. Artykuł ten został opublikowany w całości w 19. tomie rocznika „Azja–Pacyfik: Społeczeństwo – Polityka – Gospodarka”, wydawanego przez Uniwersytet SWPS. Ze względu na liczne odwołania do dawnej myśli i kultury chińskiej został opatrzony szczegółowymi przypisami, by umożliwić czytelnikowi jego pełniejsze zrozumienie.

Wstępy poprzedzające każdy rozdział tematyczny były pisane, uzupełniane i korygowane przez wszystkich redaktorów tomu, a ich udział w redagowaniu poszczególnych tekstów byłby trudny do sprecyzowania. Dlatego należy je potraktować jako ich pracę zbiorową, jednak ostateczny szlif nadawali im Krzysztof Gawlikowski, Małgorzata Ławacz i Marta Tomczak.

W tomie tym, jak to jest przyjęte w Polsce i na świecie od lat siedemdziesiątych XX wieku, używa się oficjalnej transkrypcji chińskiej pinyin, uznawanej także przez Organizację Narodów Zjednoczonych. W zapisie tradycyjnym podajemy jedynie nazwy i imiona utrwalone w Polsce, takie jak Pekin czy Szanghaj. Objaśnienia i słowa dodane w nawiasach kwadratowych w przekładanych tekstach pochodzą od tłumaczy lub redaktorów tego tomu.

Styczeń 2020 r.

KRZYSZTOF GAWLIKOWSKI 8 MARTA TOMCZAK

Karty z historii prasy chińskiej

Nowoczesne czasopisma, inspirowane wzorcami zachodnimi, pojawiły się w Chinach już w drugiej połowie XIX wieku, ale rozwijać się zaczęły wręcz żywiołowo w rezultacie Ruchu 4 Maja (1919 roku). Zapoczątkował on prawdziwą rewolucję w kulturze oraz myśli chińskiej i był ważnym elementem procesów modernizacji Chin długo utożsamianej z okcydentalizacją kraju. Z prasy korzystała wtedy jednak głównie nieliczna inteligencja, gdyż ogromna większość społeczeństwa była niepiśmienna. Wielkie upowszechnienie czytelnictwa prasy, traktowanej jako główne medium propagandy, dokonało się jednak dopiero po 1949 roku, w Chińskiej Republice Ludowej, gdzie podjęto ogromne wysiłki w celu zwalczania analfabetyzmu i upowszechnienia choćby najbardziej elementarnego wykształcenia ludzi. Prasa była traktowana przez komunistyczne władze jako podstawowe narzędzie propagandy i kształtowania nowego morale.

Prasa znana była jednak Chińczykom od dawna. Rozwinęła się za panowania dynastii Tang (618–907) i Song Północnej (960–1127), wraz z upowszechnieniem odbitek ksylograficznych (typu drzeworytniczego) oraz druku na papierze, co umożliwiało produkcję setek identycznych egzemplarzy. Była to prawdziwa rewolucja techniczna w stosunku do informacji pisanych wcześniej ręcznie. Wtedy to ukształtowała się oficjalna gazeta w cesarstwie, „Di Bao” (Informator Stołeczny), ukazująca się początkowo nieregularnie. Miała ona charakter biuletynu z wiadomościami i ogłoszeniami oficjalnymi, była wydawana przez funkcjonariuszy cesarskich, a od 777 roku przez specjalny urząd. Miała służyć jako źródło informacji i upowszechniania poleceń władz centralnych dla mandarynów zarządzających ogromnym terytorium cesarstwa. To w niej umieszczano na przykład informacje, że danego dnia cesarz założył w Pekinie szaty zimowe, dostosowując działania administracji państwa do rytmów natury. Zatem mandaryni rezydujący w tropikalnym Kantonie również byli zobowiązani do założenia szat zimowych. Gazeta ujednolicała także przekaz ideologiczny w duchu moralności konfucjańskiej, którą mandaryni powinni byli wpajać ludności. Gazeta ta przekazywała jedynie oficjalne wiadomości, nie pozostawiając miejsca na dyskusję. Model ten przejęła po części oficjalna gazeta ChRL – „Renmin Ribao” (Dziennik Ludowy) upowszechniająca obowiązującą ideologię partii i nowe treści moralistyczno-wychowawcze.

Obok „Di Bao” od epoki Song dużą popularnością wśród edukowanych elit cieszył się „Xiao Bao” (Informator Nieoficjalny), typu tabloidu, sprzedawany nawet na ulicach stolicy, wydawany prywatnie na zasadach komercyjnych. Na jego łamach toczyły się dyskusje, zamieszczano różne doniesienia ze stolicy i z prowincji, podawano plotki, a niekiedy krytykowano nawet oficjalne decyzje. Tu znajdowała też odzwierciedlenie opinia publiczna. Organy rządowe były często niezadowolone z doniesień „Xiao Bao” i na różny sposób utrudniano funkcjonowanie gazety, ale zarazem dwór cesarski musiał się liczyć z jej opiniami ze względu na dość szeroki zasięg.

Ten układ czasopisma urzędowego i czasopisma nieoficjalnego przetrwał niemal do końca cesarstwa, chociaż od XIX wieku coraz większą rolę odgrywały czasopisma korzystające z wzorów zachodnich. Do pewnego stopnia został on odtworzony nawet w epoce Mao, gdy obok wspomnianej oficjalnej gazety partyjnej ukazywały się o wiele popularniejsze popołudniówki, poczynając od najbardziej znaczącej i okresowo bardzo odważnej „Beijing Wang Bao” (Pekińska Gazeta Wieczorna).

LEKTURY DLA ZAINTERESOWANYCH

Rozwój prasy i mediów w Chinach przedstawiają szczegółowo:

iChinese Media, Global Contexts, red. Chin-Chuan Lee, Routledge, Abingdon 2003.

iInternet, Social Media and a Changing China, red. Jacques DeLisle, Yang Guobin, Avery Goldstein, University of Pennsylvania Press, Philadelphia 2016.

iPolumbaum Judy, Lei Xiong, China Ink. The Changing Face of Chinese Journalism, Rowman & Littlefield Publishers, Lanham 2008.

iWhat’s on Weibo. Reporting Social Trends in China, https://www.whatsonweibo.com/.

iZhao Yunze, Sun Ping, A History of Journalism and Communication in China, Routledge, Abington 2018.

iZhao Yuezhi, Communication in China. Political Economy, Power, and Conflict, Rowman & Littlefield Publishers, Lanham 2008.

iZhang Xiantao, Origins of the Modern Chinese Press. The Influence of the Protestant Missionary Press in Late Qing China, Routledge, Abington 2007.

KRZYSZTOF GAWLIKOWSKI

Uwarunkowania procesów transformacji w Chinach i roli prasy

A. Historyczne dziedzictwo Chińczyków

Chcąc zrozumieć Chiny współczesne, trzeba zdawać sobie sprawę, choćby pobieżnie, z ich doświadczeń historycznych, które kształtują wyobraźnię i mentalność społeczną. Oczywiście poniższe studium nie jest zarysem historii Chin ani nawet jej skrótowym przypomnieniem, lecz jedynie przytoczeniem podstawowych faktów i wydarzeń, które formowały współczesne Chiny i ich narodowe imaginarium.

KONFUCJAŃSKIE CESARSTWO

Wedle popularnych wyobrażeń chińskich Państwo Środka utworzył Cesarz Żółty w III tysiącleciu p.n.e., dlatego mówi się i pisze, że Chiny liczą pięć tysięcy lat. Wtedy to miała powstać polityczna struktura „ziem centralnych” o najwyższej kulturze i otaczających je ziem wasalnych zamieszkiwanych przez ludy mniej czy bardziej barbarzyńskie. On też miał wprowadzić podstawowe wynalazki cywilizacji, włącznie z pismem chińskim i kalendarzem5. Chociaż jest on postacią legendarną, w prowincji Shaanxi jest jego grobowiec i kompleks świątyń mu poświęconych (Huangling). Od starożytności oddawali mu tam cześć cesarze i uczeni, a współcześnie odbywają się w tym miejscu masowe uroczystości o charakterze religijno-narodowym. Przybywają tam też tłumnie emigranci chińscy odwiedzający ojczyznę.

Najstarsze, historycznie potwierdzone, dynastie panowały w Chinach od II tysiąclecia p.n.e. Scentralizowane cesarstwo stworzył, podbiwszy wszystkie państwa protochińskie, Pierwszy Cesarz Dynatii Qin (Qin shi huangdi) w 221 roku p.n.e. rządzący despotycznie. Jego następcy z dynastii Han (206 p.n.e. – 220 n.e.) zmienili jednak zasadniczo styl rządzenia i przyjęli konfucjanizm jako ideologię państwa (uznawano ją oficjalnie aż do wielkich reform 1905 roku). Podstawowe tradycje państwowe i fundamenty ogólnochińskiej kultury ukształtowały się właśnie za panowania tej dynastii, dlatego Chińczycy nazywają siebie Hanami, swoje pismo, wtedy ostatecznie uformowane – „pismem Han”, język chiński – „mową Han” itd.6

System polityczny cesarstwa chińskiego, którego dziedzictwo wciąż ma wpływ na tamtejszą państwowość, uformował się właśnie w tej epoce. Choć Chiny podlegały najazdom (głównie ludów koczowniczych), a kilkukrotnie rozpadały się – zachowywały ciągłość państwową. Przez dwa tysiąclecia było to największe mocarstwo azjatyckie, którego wpływy rozciągały się na całą Azję Wschodnią, jak starożytnego Rzymu w basenie Morza Śródziemnego. Jego politycy i intelektualiści uznawali Chiny za centrum cywilizacji ogólnoludzkiej. Dodać trzeba, że było to państwo, które można by określić jako proto-nowoczesne i dobrze zarządzane. Administrowała nim głównie profesjonalna kadra funkcjonariuszy państwowych – uczonych-technokratów, którzy uzyskiwali swoje stanowiska głównie drogą publicznych, bardzo trudnych egzaminów państwowych, do których dopuszczany był również lud, przede wszystkim chłopstwo. Oczywiście warunki do studiowania mieli jedynie zamożniejsi. Arystokracja i czynnik urodzenia odgrywały tam dużo mniejszą rolę niż w Europie, a ich znaczenie stopniowo zmniejszało się jeszcze.

Gdy znany badacz amerykański Herrlee G. Creel porównał, ilu prezydentów w USA zdobyło to stanowisko, zaczynając karierę od zwykłego obywatela, a ilu w Chinach starożytnych od „chłopca od pługa” doszło do urzędu kanclerza cesarstwa – najwyższego stanowiska, na które można było awansować – okazało się, że w Chinach było to łatwiejsze7. Dlatego Europa aż do czasów nowożytnych zapożyczała różne instytucje państwa właśnie z Chin, na przykład system służby cywilnej z publicznymi egzaminami bez względu na urodzenie, tytuły naukowe, agencję rynku rolnego interweniującą w celu utrzymania stabilnych cen itp. Nic więc dziwnego, że działacze Oświecenia w XVIII wieku tak fascynowali się tym krajem, traktując go jako wzór opiewanego wtedy postępu i oświeconej monarchii. Można dodać, że już za czasów naszego Mieszka I w Chinach stosowano rodzaj dowodów osobistych, urzędy posługiwały się formularzami i ścisłymi procedurami. Znano też wtedy nawet papier toaletowy8. Tylko nieco później wprowadzono pieniądz papierowy. Nasze „nowoczesne” rolnictwo XIX wieku zapożyczyło zaś metody uprawy roli stosowane tam już w czasach Jezusa Chrystusa. W epoce Odrodzenia to stamtąd przejęliśmy – za pośrednictwem Arabów – druk i papier, dzięki czemu w Europie mogła się dokonać rewolucja edukacyjna oraz intelektualna. Stamtąd przywędrował kompas, bez którego nie wyruszylibyśmy na podboje kolonialne, jak też działa – tak ważne w nowoczesnych wojnach oraz rakietę, kluczową nie tylko w wojnach, lecz i w podboju kosmosu9.

Było to państwo opiekuńcze, w założeniu podobne do wypracowanego w Europie w XX wieku „państwa dobrobytu”. Miało się ono troszczyć o zapewnienie społeczeństwu przynajmniej skromnego dostatku, jako podstawy spokoju i porządku. Dążyło też do utrzymywania ładu moralnego w społeczeństwie dzięki odpowiedniemu wychowywaniu elit i ludu. Dlatego było to także pierwsze państwo ideologiczne, w tym przypadku wpajające wszystkim mieszkańcom konfucjanizm z jego zasadami moralnymi i cnotami. Dlatego państwo kontrolowało rynek, dbało o produkcję rolną, prowadziło samo różne warsztaty przemysłowe, miało monopol na handel zagraniczny, pobierało podatki akcyzowe itd.

Podczas gdy na Zachodzie doszło do rozdzielenia zadań administracyjno-porządkowych i religijno-moralistycznych, które realizowały odpowiednio państwo i Kościół, w Chinach wszystkie te funkcje sprawowało państwo. Było więc ono zarazem gigantycznym zakładem wychowawczym o moralistycznej ideologii i z zespołem kultów, od rodzinnego kultu przodków aż po państwowe kulty zmarłych cesarzy jako opiekunów państwa, kultów Nieba, Ziemi, świętych gór i najróżniejszych bóstw, a cesarz i lokalni administratorzy pełnili również funkcje kapłańskie. Cesarz rządzący z „mandatu Nieba” musiał jednak respektować kanclerza kierującego aparatem biurokratycznym państwa, korzystać z podpowiedzi mądrych doradców, a nawet mieć oficjalnego mistrza preceptora, który udzielałby mu wskazówek i pouczeń. Urzędy i władze terenowe, a nawet rody i wiejskie wspólnoty korzystały z szerokiej autonomii i swoistego samorządu na szczeblach najniższych. Opisywanie cesarstwa chińskiego jako „despotii orientalnej”, co praktykuje się w Europie od Karola Monteskiusza (1689–1755) i Georga W. Hegla (1770–1831), zapożyczając stereotyp wymyślony przez starożytnych Greków w celu postponowania imperium perskiego, opiera się w gruncie rzeczy na jednym kryterium. Otóż w Azji nie znano koncepcji państwa prawa jako regulatora postępowania rządzących i rządzonych. Nie oznacza to jednak, że cesarstwo przez całe swoje dzieje rządzone było despotycznie, gdyż realia były o wiele bardziej skomplikowane10.

Wzorcem dla wszystkich struktur organizacyjnych były tam rodzina i ród, zachowujące dużą autonomię wobec państwa. Cesarz i jego reprezentanci w terenie mieli zatem być „ojcami i matkami dla ludu”. Państwo opierało zaś funkcjonowanie na zasadach moralnych, wpajaniu obywatelom ich powinności społecznych, które każdy powinien realizować, a także na rytuałach i etykiecie, nie zaś na prawie jak na Zachodzie (koncepcja czyichś praw była tam zupełnie nieznana). Zgodnie z doktryną konfucjańską lud był w państwie najważniejszy, to jego opinie władca powinien był traktować jako „głos Nieba”. Za słuszne uznawano obalanie przez lud nieprawego władcy, źle wypełniającego swoje powinności i uciskającego lud11. Podobnie jak dziedzictwo Rzymu inspirowało rozwój całej Europy, tak cywilizacja chińska i wzorce państwowości chińskiej, których wpływ przetrwał do dzisiaj, inspirowały kraje Azji Wschodniej. Chiny były bowiem przez tysiąclecia nie tylko największym mocarstwem Azji, ale także centrum specyficznej cywilizacji konfucjańsko-buddyjskiej, zasadniczo różniącej się od zachodniej. Do czasu rewolucji przemysłowej i naukowo-technicznej w Europie oraz triumfu kapitalizmu, były krajem przodującym i wytwarzały około jednej trzeciej produktu krajowego brutto świata12.

Warto wspomnieć, że od wieków plac Tiananmen zajmował szczególną pozycję jako miejsce kontaktów cesarza – Syna Nieba – ze światem ziemskim. Brama Niebiańskiego Spokoju (Tiananmen) stanowiła główne wejście do Zakazanego Miasta – ogromnego kompleksu pałacu cesarskiego, a wokół placu mieściły się budynki urzędów centralnych. Gdy ogłaszano ważny edykt cesarski, z tej właśnie bramy, w dymie kadzideł i przy dźwiękach muzyki, spuszczano dokument do klęczących pod nią ministrów. Tam też od początku XX wieku przedstawiano władzom żądania społeczne, gdy organizowano protesty polityczne. Między innymi tam odbywały się demonstracje Ruchu 4 Maja (1919 roku).

Oczywiście praktyczna realizacja wspomnianych idealnych zasad cesarstwa napotykała wiele trudności, gdyż do głosu wielokrotnie dochodziły różne interesy grupowe. Chiny nieraz były też najeżdżane przez ludy koczownicze czy półkoczownicze z północy albo doświadczały głębokich kryzysów wewnętrznych. Jest to jednak jedyne państwo starożytne, które przetrwało do dzisiaj, a obejmowało ludność większą niż wszystkie państwa Zachodu razem wzięte.

Aż do XIX wieku przyjmowany model państwa konfucjańskiego kultywującego kulturę i dbającego o morale społeczne dawał Chińczykom przekonanie, że ich państwo jest najlepsze na świecie, a kraj reprezentuje najwyższy poziom cywilizacji. Miała ona promieniować na wszystkie mniej cywilizowane kraje pod zwierzchnictwem Syna Nieba, uznawanego za przywódcę utrzymującego porządek polityczny i moralny w świecie. Dlatego wszystkich cudzoziemców uznawano tradycyjnie za „barbarzyńców”, choć w kontrolowany sposób umożliwiano im dostęp do chińskiej kultury. Kluczowymi elementami tradycyjnej legitymizacji państwa chińskiego stały się: prowadzenie polityki „słusznej moralnie”, sprawowanie opieki nad społeczeństwem i troska o jego potrzeby, jak też prestiż państwa i jego chwała w świecie. Interpretacje tych czynników zmieniały się, lecz ich decydująca rola w mentalności społecznej przetrwała do dzisiaj.

„STULECIE HAŃBY I PONIŻENIA”

Dlatego w XIX wieku tak wielkim szokiem była zbrojna inwazja cudzoziemców z Zachodu: kupców, żołnierzy i misjonarzy chrześcijańskich przybywających statkami, czyli „diabłów zamorskich” (yang guizi), jak ich określano. Pierwsza wojna opiumowa (1839–1842) otworzyła, w opinii Chińczyków, stulecie hańby i poniżenia, kiedy to w kraju panoszyły się obce wojska, ludność była traktowana gorzej niż bydło, a państwo przechodziło stopniowo pod dominację mocarstw. W 1856 roku, w drugiej wojnie opiumowej, korpus brytyjsko-francuski, który zdobył Pekin, między innymi rozgrabił i spalił ogromny letni pałac cesarski z największą biblioteką zawierającą unikatowe dzieła. Z niektórych przetrwały tylko pojedyncze strony, bo cudzoziemscy żołnierze użyli jedwabnych zwojów, na których spisano treści, jako onuc! W 1901 roku korpus ośmiu mocarstw, tym razem także z wojskami amerykańskimi, rosyjskimi i japońskimi, znowu zdobył Pekin i pacyfikował kraj po antycudzoziemskim powstaniu bokserów, wznieconym przez oddziały tajemnego, mistyczno-religijnego Stowarzyszenia Sprawiedliwości i Harmonii (Yihetuan), pragnącego uwolnić kraj od „diabłów zamorskich”, przy pomocy bogów. Oczywiście obce wojska – przyzwyczajone do okrucieństw w wojnach kolonialnych – rabowały, gwałciły i mordowały bez większych skrupułów, tym bardziej że nie dotyczyło to „ludzi cywilizowanych”.

Tak po raz pierwszy mieszkańcy Państwa Środka zetknęli się z „barbarzyńcami”, którzy pod wieloma względami górowali nad ich krajem i mogli go pokonać w każdej wojnie bez jakiegokolwiek szacunku dla ich cywilizacji. Nie mniej bolesne okazało się popadanie kraju w coraz większą zależność typu półkolonialnego od tych cudzoziemców, zyskujących dominację nad dumnym cesarstwem. Jego władze stopniowo coraz bardziej uzależniały się od obcych potęg, gdyż najważniejsze decyzje narzucano im z zagranicy. Mocarstwa europejskie żądały przede wszystkim swobody handlu w cesarstwie dla swoich kupców. Dotyczyło to także swobody sprzedawania Chińczykom opium masowo produkowanego przez Brytyjczyków w Indiach, a przemycanego do Chin, by płacić w ten sposób za porcelanę, herbatę, jedwab, lecznicze zioła i inne dobra wywożone masowo jako cieszące się powodzeniem w Europie. Żądano, by cudzoziemcy mogli swobodnie osiedlać się w Chinach, ale też by nie podlegali odpowiedzialności sądowej i karnej przed miejscowymi władzami, nawet w przypadku popełniania najcięższych zbrodni (tak zwane prawo eksterytorialności). Ponadto domagano się swobody dla misjonarzy chcących propagować chrześcijaństwo13.

Stosunek do przybywających i zwycięskich cudzoziemców był w Chinach ambiwalentny. Z jednej strony zaczęto uznawać z konieczności wyższość technologiczno-naukową Zachodu i dążyć do przyswajania jego dorobku w tym zakresie, z drugiej jednak wciąż uznawano wyższość moralną i ustrojową Chin14. Dopiero na początku XX wieku zaczęto kwestionować słuszność tradycyjnych zasad ustrojowych i uznawać wyższość wzorców cudzoziemskich. Rezultatem było obalenie cesarstwa w 1911 roku i próba wprowadzenia ustroju republikańskiego, z parlamentem i partiami, na wzór zachodni. Pierwszym prezydentem został Sun Zhongshan (Sun Yat-sen, 1866–1925), przywódca rewolucjonistów i założyciel w 1912 roku najpopularniejszej Partii Narodowej (Guomindang, w dawnej transkrypcji Kuomintang). Zaczęto fascynować się wtedy zachodnią nauką, demokracją i różnymi doktrynami politycznymi Zachodu. Zaczął je upowszechniać Ruch 4 Maja, który otworzył erę okcydentalizacji chińskiej myśli i kultury.

Jednak te pierwsze próby przenoszenia wzorców politycznych Zachodu do Chin nie powiodły się. Po rewolucji kraj pogrążył się w chaosie, władzę przejęły lokalne soldateski (warlordowie), miliony ludzi umierały z głodu, konsulowie obcych mocarstw zarządzali całymi dzielnicami miast, a obce oddziały pacyfikowały kraj, jeśli gdzieś choćby „pokrzywdzono” cudzoziemców. Biali panowie urządzali sobie na chłopskich poletkach konne polowania na bażanty, po których nie było co zbierać, i boleśnie pokazywali Chińczykom, kto tu rządzi15. Pierwszy okres naiwnej i niemal ślepej fascynacji Zachodem w dużym stopniu skończył się w okresie I wojny światowej, kiedy masowe mordy i niszczenie krajów Europy przybrały monstrualne rozmiary, co zburzyło iluzje wspaniałego, postępowego i ciągle rozwijającego się Zachodu jako wzorca dla świata. Zaczęto więc powracać do koncepcji rodzimych, starając się je łączyć z zachodnimi, a zapożyczać wybiórczo różne innowacje i pomysły z Europy i Ameryki. Kolejne fale okcydentalizacji i powracania do rodzimych tradycji powtarzały się odtąd nieraz16. Warto wspomnieć, że podczas gdy zachodni intelektualiści ubolewali, że Chińczykom i innym Azjatom przyszło żyć w zacofanych „despotiach orientalnych”, wykształceni Chińczycy uznawali wprawdzie nowoczesność Zachodu, ale zarazem – czytając jego dawną historię – litowali się nad jego ludami uciskanymi dla nich niewyobrażalnie17. Każda strona oceniała bowiem drugą według swoich wartości i kryteriów.

Przybysze z Zachodu nie tylko wyzyskiwali i rujnowali ich kraj, ale i po rasistowsku poniżali Chińczyków jako „niższą rasę żółtków”18. Symbolem tego stały się w Szanghaju, zarządzanym przez Brytyjczyków, wywieszki na ogrodzeniu miejscowego parku: „Wprowadzanie psów i Chińczyków wzbronione”19. System antychińskiej „segregacji rasowej” z uprzywilejowaną pozycją „białych panów” zdobywcy praktykowali szeroko. W zasadzie w dużych miastach nie było lokali, w których biali siedzieliby razem z Chińczykami. W Hongkongu, oderwanym przez Brytyjczyków od Chin w połowie XIX wieku, system poniżenia Chińczyków przetrwał aż do Rewolucji Kulturalnej (1966–1969). Nawet chiński milioner czy profesor nie mógł wejść do restauracji „dla białych” ani zamieszkać w sektorze dla nich przeznaczonym. Prawo brytyjskie stosowano w tej kolonii tylko wobec Brytyjczyków, Chińczyków obowiązywało zwyczajowe prawo chińskie. Budziło to tym większe oburzenie, że te restrykcje nie dotyczyły Japończyków traktowanych przez Zachód jako szybko „cywilizujących się” sojuszników.

Nie należy jednak zapominać, że w tym okresie dokonywała się jednak modernizacja kraju, początkowo utożsamiana z okcydentalizacją (westernizacją) – z Zachodu przejmowano nowe wzorce, ubiór, obyczaj picia kawy itp. – a różne siły polityczne i społeczne starały się ją wręcz forsować. Trzeba pamiętać, że nawet Komunistyczna Partia Chin (KPCh), założona w 1921 roku przy udziale wysłanników Kominternu, do „walki z imperializmem brytyjskim”, stanowiła w istocie jeden z nurtów okcydentalizacji, tyle że zamiast wzorów brytyjskich, francuskich czy amerykańskich lansowała sowieckie. Przeniesienie w Moskwie nacisku z misji rewolucyjnej w Europie na rewolucję komunistyczną albo chociaż narodowowyzwoleńczą w Azji było skutkiem porażki w wojnie z Polską w 1920 roku, co zniweczyło mrzonki szybkiej sowietyzacji całej Europy. Działacze Kominternu wymyślili wtedy, że „imperializm światowy” najłatwiej będzie obalić, wzniecając rewolucje w koloniach, co podważy prosperity mocarstw zachodnich. Chiny stały się więc głównym polem tych zmagań. Trzeba jednak wspomnieć, że w Chinach stosunkowo szybko obok chińskich komunistów „kominternowskiego chowu”, wiernych Moskwie i zgodnie z jej receptami chcących organizować w miastach „rewolucję proletariacką”, pojawili się konkurujący z nimi „komuniści chłopscy” narodowej orientacji, których przywódcą stał się Mao Zedong (w dawnej transkrypcji Mao Tse-tung, 1898–1976). Starali się oni „sinizować marksizm”, by to, co głoszą, było nie tylko dostosowane do warunków ich rolniczego kraju, ale także „przyjemne dla ucha i oka chińskiego”.

Od 1923 roku Komintern zaczął wspierać doradcami i bronią wspomnianą Partię Narodową, która w Kantonie utworzyła swoją bazę polityczną i militarną, jak też przeprowadziła reorganizację partii na wzór bolszewicki. Komunistyczna Partia Chin zaczęła wtedy działać pod jej parasolem ochronnym. W wyniku wielkiej ofensywy militarno-politycznej Partii Narodowej w 1928 roku udało się zdobyć władzę nad całym krajem, choć wielu wojskowych, wcześniej rządzących autonomicznie swoimi regionami, nadal zachowywało swoje władania, jedynie nominalnie uznawszy zwierzchnictwo narodowców. Przedtem, jeszcze w 1927 roku, Partia Narodowa zerwała też współpracę z Kominternem i chińskimi komunistami, których zaczęto prześladować czy wręcz likwidować brutalnymi metodami, podczas gdy oni wzniecali kolejne powstania zbrojne. Partii Narodowej udało się jednak wyprowadzić kraj z chaosu i odbudować władzę centralną, zaprowadzając dyktaturę partyjno-wojskową. Ograniczono wpływy dawnych mocarstw kolonialnych, korzystając z pewnego poparcia Stanów Zjednoczonych, chociaż nadal suwerenność Chin była ograniczona na wiele sposobów. Przywracanie porządku i odbudowę kraju utrudniała jednak najpierw wojna domowa z komunistami starającymi się przejąć władzę nad niektórymi regionami wiejskimi, a od 1937 roku inwazja japońska i wciągnięcie w ten sposób Chin w II wojnę światową.

Podczas tej wojny Partia Narodowa i jej wojska z generalissimusem Jiang Jieshi (Czang Kaj-szekiem, 1887–1975), mimo wielu chlubnych kart, przegrywały kolejne batalie, nie będąc w stanie przeciwstawić się efektywnie siłom japońskim, które okupowały niemal cały kraj. Władzom chińskim udało się utrzymać tylko otoczoną górami prowincję Sichuan. To tam schronił się rząd narodowy traktowany jako sojuszniczy przez Brytyjczyków i Amerykanów. Dopiero w trakcie tej wojny, gdy większość terytorium Chin okupowała Japonia, mocarstwa zachodnie zrezygnowały z prawa eksterytorialności swoich obywateli w tym kraju i uznały Chiny za wielkie mocarstwo, które miało współkształtować ład powojenny.

Okres tej wojny okazał się przełomowy. To właśnie w czasie wojny antyjapońskiej (1937–1945) KPCh zrezygnowała z radykalnych działań komunistycznych, a przejęła hasła narodowe i rozwinęła na ogromną skalę walki partyzanckie przeciwko wojskom japońskim, co zapewniło jej duże wpływy na terenach wiejskich. Kierownictwo nad partią i jej wojskami przejął Mao, wyeliminowawszy komunistów wiernych Moskwie. Partia Narodowa, choć też inicjowała działania partyzanckie, odnosiła w nich o wiele mniejsze sukcesy i w dużym stopniu straciła prestiż. Mimo prób tworzenia kolaboracyjnego rządu wojska japońskie u końca wojny kontrolowały jedynie miasta i ważne linie komunikacyjne, a duża część obszarów wiejskich pozostawała poza ich nadzorem. W rezultacie, gdy w 1945 roku Japonia pokonana przez Stany Zjednoczone skapitulowała, układ sił w Chinach był już zupełnie inny, gdyż Partii Narodowej i jej wojskom nie udało się odbudować efektywnej władzy w kraju ani przywrócić jego normalnego funkcjonowania po chaosie wojennym, chociaż znacznego wsparcia udzielali im Amerykanie, a do pewnego stopnia także Stalin, którego żądania władze Partii Narodowej chętnie zaspokajały.

Warto przypomnieć, że Stalin wcale nie chciał zwycięstwa komunistów-narodowców Mao, lecz planował podział Chin na skonfliktowane ze sobą kraje. Gotów był oddać komunistom-narodowcom jedynie basen Rzeki Żółtej, a w bogatym basenie Jangcy chciał utrzymać władzę Partii Narodowej. W Mandżurii chciał zainstalować promoskiewski „reżim ludowy” i tworzonym tam siłom zbrojnym przekazywał zdobyczne uzbrojenie japońskie. W Xinjiangu utworzono promoskiewską Republikę Turkiestanu Wschodniego, wspieraną przez Stalina politycznie i zbrojnie. Tybet miał zaś być państwem buforowym między imperium brytyjskim a strefą wpływów sowieckich. Stalin zakładał, że w ten sposób wyeliminuje Chiny na 100 lat z mapy świata jako samodzielne mocarstwo. Plany te się nie powiodły, Mao okazał się politykiem zbyt zręcznym, a jego komuniści zbyt wielkie mieli poparcie w kraju, natomiast narodowcy byli za bardzo skorumpowani i nieporadni, by utrzymać choćby Południe Chin.

B. Powstanie Chińskiej Republiki Ludowej

W tej sytuacji w latach 1947–1949 rozgorzała w Chinach kolejna wojna domowa, którą ostatecznie wygrali komuniści wspierani przez szeroki sojusz sił patriotycznych, z częścią burżuazji narodowej włącznie. W rezultacie 1 października 1949 roku Mao mógł proklamować w Pekinie utworzenie Chińskiej Republiki Ludowej jako państwa – po 100 latach zniewolenia i obcej dominacji – całkowicie suwerennego20. Na trybunie honorowej na Bramie Tiananmen obok niego, jako nowego szefa państwa, przewodniczącego ChRL, stała pani Song Qingling (1893–1981), wdowa po Sun Yat-senie, działaczka polityczna z lewicowego skrzydła Partii Narodowej. Otrzymała ona w nowych władzach stanowisko wiceprzewodniczącej ChRL, które sprawowała do śmierci. Na trybunie stał także generał Fu Zuoyi (1895–1974), ostatni dowódca garnizonu pekińskiego i wojsk Guomindangu w północnych Chinach, który skapitulował i przeszedł na stronę komunistów (w ChRL zajmował później stanowiska ministerialne). Był tam także Zhou Enlai (Czou En-laj, 1898–1976) – kształcony we Francji działacz komunistyczny pochodzący z zamożnej rodziny uczonych-funkcjonariuszy cesarskich, sprawujący odtąd aż do śmierci urząd premiera. Na trybunie znaleźli się również przedstawiciele narodowego biznesu i intelektualiści. Początkowo zadaniem władz była przede wszystkim odbudowa kraju po wojnach i tworzenie na nowo sprawnego państwa, które mogłoby kierować życiem społecznym i gospodarczym, co z powodzeniem zrealizowano. Pierwszą wielką zmianą była reforma rolna i podział ziem należących do obszarników między rodziny chłopskie. Metody stosowano brutalne, „rewolucyjne”, lecz umocniło to poparcie chłopstwa, wciąż dominującego w kraju, dla władz. Dokonywanie przeobrażeń komunistycznych podejmować zaczęto dopiero później, i to stopniowo, zachowując jednak przez lata współpracę i przywileje dla „patriotycznych kapitalistów”.

Mao, przy swojej komunistyczno-narodowej ideologii, z wielką niechęcią odnosił się do komunistów kominternowców, traktując ich jako „agentów Stalina”, i obawiał się niebezpodstawnie dominacji Moskwy. Dlatego po 1945 roku dążył do współpracy zarówno ze Związkiem Sowieckim, jak i ze Stanami Zjednoczonymi, ale na warunkach partnerskich. Tę politykę wspierał Zhou Enlai. Jednak politycy amerykańscy w atmosferze narastającej zimnej wojny, nie rozumiejąc dobrze skomplikowanej sytuacji po stronie komunistycznej, odrzucali oferty Mao i wspierali narodowców. W rezultacie Mao musiał przystąpić do jednostronnego sojuszu z Moskwą i uznać jej przywództwo. Wojna koreańska (1950–1953), w której wojska chińskie wystąpiły po stronie Korei Północnej przeciwko Amerykanom, na dziesięciolecia zablokowała możliwość współpracy Pekinu z Waszyngtonem. Spekulowano nawet, że Stalin właśnie po to do niej dopuścił, by militarnie skonfrontować Chiny z Ameryką, i w ten sposób przykuć je na lata do swego rydwanu. Stany Zjednoczone aż do 1971 roku nie uznawały Chińskiej Republiki Ludowej, a jako jedyny legalny rząd ogólnochiński traktowały rząd Guomindangu, który po przegranej wojnie domowej schronił się na Tajwanie. Stamtąd występował on nadal jako rząd Republiki Chińskiej (proklamowanej w 1911 roku), choć chwilowo pozbawiony kontroli nad kontynentalną częścią Chin. I to on do jesieni 1971 roku występował w imieniu Chin w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dopiero wtedy Stany Zjednoczone zgodziły się na reprezentowanie tam Chin przez rząd ChRL, co otworzyło drogę do normalizacji wzajemnych stosunków (co ostatecznie nastąpiło w 1979 roku) i uznania rządu z Pekinu także przez sojuszników Waszyngtonu. Tak skończył się trwający dziesięciolecia bojkot ChRL przez większość krajów Zachodu i zwalczanie tego państwa przez USA21.

Stało się to możliwe w związku z narastającą wrogością między Moskwą a Pekinem, który nie zgadzał się na jej dominację. Próby jej narzucania Chinom podejmowano od samego początku, praktykowano to zresztą wobec wszystkich partii komunistycznych i rządzonych przez nie państw. Wywoływało to między oboma krajami rozmaite napięcia, które zaostrzyły się po śmierci Stalina (1953). Początkowo przywódcy Chińskiej Republiki Ludowej uznawali Związek Sowiecki za „starszego brata”, do którego należy się odnosić z respektem, a sam Mao wzywał do korzystania z jego doświadczeń, starając się jednak utrzymywać – na ile to było możliwe – stosunki partnerskie. Konflikty narastały jednak wraz z umacnianiem władzy KPCh oraz odbudową kraju, zwłaszcza od 1958 roku, kiedy to w Chinach zaczęto wprowadzać inny od sowieckiego model komunizmu. Nie bez znaczenia było także zdobywanie przez Chiny wpływów wśród nowo wyzwalających się krajów Azji i Afryki.

Najistotniejszy w tej ewolucji i poszerzaniu swojej samodzielności stał się Wielki Skok (1958–1960), kiedy to podjęto w Chinach wysiłki przyspieszonej industrializacji kraju kosztem wytężonej pracy mas pod hasłem „prześcignąć Wielką Brytanię”, jak też wprowadzania „prawdziwie komunistycznej” organizacji społeczeństwa. Sztandarowym projektem stały się komuny ludowe na wsi. Były to ogromne jednostki administracyjno-produkcyjne liczące po kilkadziesiąt tysięcy ludzi, które miały organizować wszystko na swoim terenie: produkcję rolną i przemysłową, wszelkie usługi, szkoły, służbę zdrowia, obronę terytorialną i życie kulturalne, ograniczając nawet życie rodzinne (ludzie mieli się żywić w stołówkach zamiast w domu, dzieci chować w żłobkach i w przedszkolach, a ludzie starsi mieszkać w domach starców). Lansowano nowe życie kolektywne, z zebraniami politycznymi, szkoleniami, zbiorową pracą i z eliminowaniem pieniądza. Inaczej niż w Polsce ideologię komunistyczną w wersji dostosowanej do miejscowych tradycji przyjmowano tam chętnie, a nieraz wręcz z entuzjazmem. Wątpliwości i krytyki zaczęły się pojawiać dopiero później.

Mimo pewnych osiągnięć w rozbudowie infrastruktury polityka przyspieszonego rozwoju doprowadziła do gigantycznego chaosu gospodarczego i regionalnych klęsk głodu z milionami ofiar śmiertelnych. W kierownictwie państwa doszło wtedy do przesilenia politycznego. Pod kierunkiem Zhou Enlaia i Deng Xiaopinga (w starej transkrypcji Teng Siao-pinga, 1904–1997) zaczęto cofać te reformy i racjonalizować „politykę komunistyczną”, przywracano życie rodzinne, likwidując przymusowe stołówki wspólnotowe, zezwolono znowu chłopom na uprawianie działek przyzagrodowych, z których produkcję mogli odtąd sprzedawać na lokalnych ryneczkach itd. Komuny podzielono na o wiele mniejsze autonomiczne jednostki – duże i małe „brygady produkcyjne”. Oznaczało to przywracanie do pewnego stopnia dawnych autonomicznych wspólnot wiejskich, a nieraz i rodów, jak też powrót do wielu tradycji. Mao zaś, choć bez publicznej krytyki, został w 1959 roku faktycznie odsunięty od praktycznego kierowania krajem do tak zwanej pracy teoretycznej. Funkcję głowy państwa przejął Liu Shaoqi (Liu Szao-ci, 1898–1969), zasłużony komunista kultywujący tradycje konfucjańskie.

Chociaż kraj odzyskał równowagę gospodarczą, zwolennicy radykalnego komunizmu Mao starali się przywrócić władzę odsuniętemu wodzowi i zwiększyć swoje wpływy. Te walki wewnątrz aparatu władzy zaowocowały Rewolucją Kulturalną (1966–1969, w Chinach jako jej koniec podaje się zwykle 1976 rok, datę śmierci Mao i usunięcia z kierownictwa radykalnych jego popleczników). Maoistowscy radykałowie wykorzystali narastające napięcia społeczne w kraju, w tym niezadowolenie z rządów uprzywilejowanej biurokracji partyjno-państwowej, formalnie wydzielonej jako warstwa kierownicza – „kadra” (ganbu), wyróżniająca się nawet strojem, podzielona na rangi (jak u nas w armii), podobnie jak w dawnym cesarstwie. Do ataku na uprzywilejowaną klasę rządzącą i dawne tradycje wykorzystano młodzież naiwnie szermującą hasłami „przywrócenia zasad komunistycznej równości”. Zainspirowano tworzenie przez młodzież oddziałów Czerwonej Gwardii, która rozbijała aparat partyjno-państwowy, potępiała i prześladowała niemal całą inteligencję krytyczną wobec wielu posunięć władz oraz niszczyła zarówno dawniejszą kulturę chińską, jak i zachodnią. Ofiarą tych prześladowań padła nawet bardzo tam popularna muzyka Fryderyka Chopina oraz same fortepiany, jako „instrument burżuazyjny” (chociaż później zezwolono na używanie pianin). „Reakcyjną kulturę” miała zastąpić nowa „kultura proletariacka”, która nigdy jednak nie powstała. Prześladowano wszelkie przejawy religijności i tradycje narodowe w imię „ogólnoświatowej rewolucji”, która miała nadejść. Można wspomnieć, że działacze tej rewolucji odwoływali się do wzoru rewolucji francuskiej, podczas której nie tylko wysyłano na szafot „wrogów rewolucji”, ale też desakralizowano kościoły i zamieniano je w świątynie Rozumu, niszczono święte figury, a królów wyrzucano z grobowców.

W związku z walkami różnych frakcji czerwonogwardzistów i włączaniem się do nich lokalnych oddziałów wojska zapanował niewyobrażalny chaos, a kraj znalazł się na progu walk zbrojnych. Wiele osób nie wytrzymało prześladowań i popełniło samobójstwo. Liu Shaoqi – tytularna głowa państwa – został zamęczony w więzieniu. Ostatecznie porządek zaczęło przywracać wojsko, a czerwonogwardzistów wysłano „na reedukację proletariacką” na wieś. Władzę zdominowali maoistowscy radykałowie z panią Jiang Qing (1914–1991), żoną Mao, na czele, a on sam odzyskał przywództwo. Chiny stały się najbardziej zaciętym wrogiem Związku Sowieckiego, potępiając go jako kraj „socjalimperialistyczny”, prowadzący „politykę hegemonistyczną” w świecie. Doszło nawet do poważnych starć zbrojnych na granicy, a Chiny same izolowały się od świata, przyjmując tylko hołdy od maoistowskich partyjek z zagranicy.

Wtedy właśnie Waszyngton – uwikłany w beznadziejną wojnę w Wietnamie, która objęła całe Indochiny (1957–1975) – postanowił wycofać się z polityki wrogości wobec ChRL i zainicjował porozumienie strategiczne w celu wspólnej konfrontacji z Moskwą. Mao, przy wsparciu Zhou Enlaia, zaakceptował tę fundamentalną zmianę w polityce chińskiej i wycofanie się z konfrontacji ze „światowym imperializmem”, jako nader korzystne dla Chin, co jednak osłabiało maoistowskich radykałów. Korzystając z tego, Zhou Enlai i inni działacze, nastawieni bardziej pragmatycznie, próbowali zracjonalizować, choćby częściowo, nie tylko politykę zagraniczną, ale i wewnętrzną. Ściągnęli oni z zesłania Deng Xiaopinga, znienawidzonego przez radykalnych maoistów, na funkcję pierwszego wicepremiera przy chorującym coraz poważniej Zhou Enlaiu. Nowa, ostra faza walk między pragmatykami a politycznymi radykałami rozgorzała w 1975 roku, kiedy to Zhou razem z Dengiem ogłosili projekt „czterech modernizacji kraju” (rolnictwa, przemysłu, armii i nauki). Radykałowie nie tylko krytykowali go, ale także zaatakowali jego promotorów i ich próby odejścia od „polityki rewolucyjnej”. Głównym obiektem ataku uczyniono całe dziedzictwo konfucjańskie z jego humanistycznymi ideami oraz szacunkiem dla kultury i nauki22.

Warto dodać, że paroksyzmy Rewolucji Kulturalnej i radykalnej polityki pseudorewolucyjnej w dużym stopniu zdyskredytowały społecznie hasła komunistyczne. Pierwsze masowe protesty przeciwko polityce maoistowskiej zaczęły się na placu Tiananmen w styczniu 1976 roku, po śmierci popularnego premiera Zhou Enlaia, którego pogrzeb maoistowskie władze zamierzały urządzić po cichu jako zamknięty dla publiczności. W rezultacie musiano zmienić scenariusz i zezwolić na uroczyste przewiezienie trumny przez stolicę do krematorium, po czym zgodnie z wolą zmarłego jego prochy rozsypano z samolotu „na ziemię chińską”, z którą symbolicznie się zjednoczył. Prawdopodobnie taki pochówek wymyślił sam Zhou, by jego grób nie mógł być profanowany przez maoistów. Na początku kwietnia tegoż roku, w święto zmarłych Qingming (też potępiane przez maoistów) odbyły się jeszcze większe manifestacje na cześć zmarłego i patriotyczne protesty przeciwko polityce maoistów. Były one oczywiście nielegalne, lecz wielomilionowe, i to trwające przez kilka dni. Przyjeżdżały na nie nawet delegacje z różnych miast. Władze starały się je ograniczać, uznały je za kontrrewolucyjne i znowu zdymisjonowano pierwszego wicepremiera Deng Xiaopinga, faktycznie kierującego pracami rządu.

Polityczny chaos narastał, gdyż Mao chorował coraz poważniej, a we wrześniu podano informację o jego śmierci. Natychmiast po pogrzebie rządzącą faktycznie krajem grupę radykalnych maoistów, z Jiang Qing na czele, aresztowały oddziały ochrony rządu w drodze swoistego zamachu stanu. Bez tak masowych wcześniejszych protestów nikt by się na to nie odważył. Czworo głównych przywódców radykałów nazwano „bandą czworga”, ich samych uwięziono, a w kraju rozpoczęto czystki ich zwolenników, których było wielu, zwłaszcza w odbudowywanej przez nich partii. Władzę przejęła zaś tymczasowo grupa „umiarkowanych maoistów” na czele z Hua Guofengiem (1921–2008), którego na następcę miał przed śmiercią wyznaczyć osobiście Mao. Staremu wodzowi zbudowano wielkie mauzoleum na środku placu Tiananmen. Nie dysponując dostatecznymi kadrami zdolnymi do kierowania krajem, umiarkowani maoiści zaczęli przywracać na stanowiska starych działaczy i funkcjonariuszy prześladowanych lub tylko odsuwanych w okresie dominacji radykalnych maoistów. Do grona przywódców ponownie zaproszono Deng Xiaopinga.

C. Reformy Denga – główne sfery przemian

„Polityka reform i otwarcia” przeobraziła Chiny i dała im pozycję głównego konkurenta Stanów Zjednoczonych w świecie. Wiele dość szczegółowych opisów kolejnych przemian i ich rezultatów przedstawiają prace Bogdana Góralczyka Wielki renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje (Wydawnictwo Akademickie Dialog 2018) i Joanny Wardęgi Współczesne społeczeństwo chińskie (Wydawnictwo Adam Marszałek 2015). Oczywiście autorzy ci prezentują swój punkt widzenia na reformy chińskie. Tu chcemy jedynie przypomnieć główne nurty przemian, zwłaszcza te nie zawsze dobrze rozumiane na Zachodzie i w Polsce, jak też zasygnalizować zasadnicze kontrowersje na ich temat oraz zaoferować pewne interpretacje.

W grudniu 1978 roku na III plenum KC KPCh Deng Xiaoping oficjalnie zapoczątkował tę politykę, przejąwszy faktycznie kierownictwo krajem. Działał w dość szerokim sojuszu „starych towarzyszy” poniewieranych poprzednio przez maoistowskich radykałów, korzystając ze zdecydowanego wsparcia wielu starych generałów. W ten sposób zainicjował wielkie reformy, by powstrzymać narastający chaos. Trzeba bowiem pamiętać, że zarówno w rejonach wiejskich, jak i w wielkich miastach rozwijały się rozmaite ruchy oddolne i krytyka dotychczasowej polityki, a organy partyjne i państwowe – rozdzierane wewnętrznymi konfliktami i nie w pełni odbudowane po Rewolucji Kulturalnej – słabo sobie radziły z sytuacją. Deng kosztem przebudowy całego systemu chciał „uratować Chiny” i zapewnić im przyspieszony rozwój gospodarczy, zdając sobie sprawę, że sąsiadujące kraje azjatyckie wyprzedzają szybko jego ojczyznę, która popada w coraz większe zacofanie. W 1979 roku stawiał zadanie zapewnienia ludności kraju do końca stulecia „skromnego dostatku”, a także prestiżu w świecie rozwijającym się Chinom. Wspominał o marzeniu osiągnięcia poziomu tysiąca dolarów PKB na głowę jako zadaniu na wiele lat23. Można dodać, że w 2017 roku Chiny osiągnęły PKB na głowę w wysokości 16 700 dolarów (w przeliczeniu na realną siłę nabywczą)24.

Reformy rozpoczynano poprzez wprowadzenie obok państwowej gospodarki planowej drugiej, uzupełniającej ścieżki: gospodarki rynkowej i przedsiębiorczości prywatnej oraz lokalnej, dopuszczając nawet inwestorów zagranicznych. Dla ułatwienia im działalności i oswajania Chińczyków z regułami gospodarki rynkowej utworzono kilka specjalnych stref gospodarczych. Pierwszą z nich stał się rejon miasteczka Shenzhen, sąsiadujący z brytyjskim Hongkongiem. Później otwarto jeszcze dla inwestorów zagranicznych 14 portów. Stopniowo te nowe mechanizmy rynkowe miały być wprowadzane coraz szerzej w całej gospodarce. Miał się rozwijać nie tylko rynek dóbr konsumpcyjnych, lecz także rynki inwestycyjny, finansowy, pracy, surowców itd. W 1980 roku Deng rzucił hasło podwojenia PKB w ciągu dziesięciolecia, tłumacząc, że Chiny znajdują się dopiero na początkowym etapie budowy socjalizmu, który musi potrwać około stu lat. To implikowało tezę, że powrót do mechanizmów rynkowych typu kapitalistycznego jest uzasadniony, a lansowanie przez Mao reguł komunistycznych było przedwczesne.

W 1987 roku, po pierwszych latach sukcesów gospodarczych, Deng ogłosił strategię „trzech kroków”. Po pierwszym, właśnie realizowanym podwajaniu dochodu narodowego, aby zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe społeczeństwa, w 1990 roku miał nastąpić drugi. Celem było kolejne podwojenie dochodu narodowego do końca stulecia w celu zapewnienia społeczeństwu wspomnianego „skromnego dostatku”. To znaczy, że w ciągu 20 lat Deng chciał zwiększyć czterokrotnie PKB kraju. Trzecim krokiem miało być zmodernizowanie Chin i osiągnięcie poziomu gospodarczego średnio rozwiniętych krajów w dłuższym okresie 30–50 lat. Zadania te oficjalnie zaakceptowano na XIII zjeździe KPCh w tym samym roku, a później starano się je realizować, i to z dużym powodzeniem25. Nigdy wcześniej żadnemu krajowi nie udało się utrzymywać przez około 30 lat tempa wzrostu PKB na poziomie około 10% rocznie26. Zadania rozwoju gospodarczego Deng Xiaoping stawiał przy tym na pierwszym miejscu, jako mające wymiar historyczny, decydujące o przyszłości kraju, i to im podporządkowywał wszystko inne27.

Z wysiłkami podniesienia stopy życiowej ludności wiązała się restrykcyjna polityka demograficzna. Warto wspomnieć, że w efekcie wcześniejszej polityki popierania wielodzietności na przykład w 1970 na kobietę przypadało 5,8 urodzeń (jednak przy znacznej śmiertelności niemowląt), a przyrost naturalny wynosił 2,8%. Populacja Chin w tym tempie podwajałaby się co 25 lat. Mimo braku szacunku dla specjalistów już na początku lat siedemdziesiątych zaczęto słuchać ostrzeżeń demografów i zainicjowano pewne elementy systemu planowania rodziny. W rezultacie liczba urodzeń na kobietę w 1977 roku zmniejszyła się już do 2,8 dziecka, a przyrost do 1,7%28. W 1979 roku nowe kierownictwo Denga zakładało niebezpodstawnie, że kiedy tylko życie znowu się polepszy, ludzie – zgodnie z tradycyjną mentalnością – natychmiast będą chcieli mieć więcej dzieci, dlatego postanowiono ograniczyć jeszcze bardziej przyrost demograficzny. W związku z tym wprowadzono regułę jednego dziecka w rodzinie, system planów na rodzenie dzieci, propagowania antykoncepcji (w tym sterylizacji), przymusowych aborcji oraz kar za „nadprogramowe dzieci”, których nie można było nawet formalnie zarejestrować. W miastach, gdzie kontrola państwa była ściślejsza, efektywniejsze były też restrykcje. Natomiast na wsi, gdzie sołtys jest zawsze czyimś krewnym albo sąsiadem, rodziło się więcej dzieci „pozaplanowych”. W rezultacie w kraju pojawiły się, jak szacowano, nawet dziesiątki milionów obywateli formalnie „nieistniejących” i bez żadnych dokumentów. W wyniku tej polityki w połowie lat dziewięćdziesiątych przyrost naturalny zmalał do 1,1%29. Ten aspekt reform budził jednak przez lata najwięcej oporów społecznych i powodował wiele rodzinnych tragedii. W związku z tym od lat osiemdziesiątych wprowadzano pewne modyfikacje, na przykład wieśniacy mogli mieć drugie dziecko, jeśli pierwszym była dziewczynka. Więcej dzieci mogły mieć też mniejszości narodowe. Dopiero w pierwszych dekadach XXI wieku, kiedy społeczeństwo zaczęło się szybko starzeć i w różnych regionach brakowało rąk do pracy, od 2009 roku te ograniczenia zaczęto rozluźniać, a później lokalnie liberalizować30. Ostatecznie w końcu 2015 roku władze zrewidowały politykę, zezwalając na posiadanie dwojga dzieci.

Deng na początku tych reform zręcznie przedstawiał je jako realizację planu „czterech modernizacji”, przygotowanego przez niedawno zmarłego premiera Zhou Enlaia, osoby bardzo szanowanej wtedy przez wszystkich, zatwierdzonego przez Przewodniczącego Mao, a bojkotowanego jedynie przez „zdradziecką klikę bandy czworga”. Swoją kluczową rolę w opracowaniu tego planu razem z Zhou pomijał milczeniem. Konserwatystom partyjnym pozostawało więc tylko dyskutowanie o szczegółach realizacji programu, a trudno było krytykować go w całości.

Dla tej strategii kluczowa się stała druga sfera zasadniczych przemian: odbudowa administracji państwowej, poprzednio redukowanej i prześladowanej, faktycznie na wszystkich szczeblach podporządkowywanej KPCh, sprawującej nie tylko kierownictwo ideologiczne, ale nawet bezpośrednią władzę, poczynając od lokalnego sekretarza partii, który podejmował wszystkie ważniejsze decyzje, w tym dotyczące osób zamieszkujących na jego terenie. Miało to drugie dno: partia odbudowywana przez maoistów po Rewolucji Kulturalnej była przez nich obsadzona, a państwo, które rekonstruowali zwolennicy Denga, miało się stać ich bastionem. Zamiast zajmować się kwestiami ideologicznymi, „walką klasową”, tropieniem wrogów oraz odchyleń, jak też czuwaniem nad moralnym postępowaniem wszystkich, partia miała odtąd przede wszystkim dbać o rozwój gospodarczy i usuwać jego hamulce w terenie.

Nowe kierownictwo partii i państwa w końcu 1980 roku postawiło przywódców Rewolucji Kulturalnej, wspomnianą „bandę czworga” i jej głównych popleczników, przed sądem, z przewodem transmitowanym przez radio i telewizję. I nie był to proces typu stalinowskiego, chociaż oskarżono ich nie tylko o zbrodnie Rewolucji Kulturalnej, lecz także o rzekome przygotowania zbrojnego zamachu stanu31. Jiang Qing, wdowa po Mao, wcale się nie ukorzyła przed sądem, zadeklarowała wręcz, że za swoją winę uznaje nie zwalczanie kontrrewolucjonistów, ale ich zbyt łagodne traktowanie. Jak mówiła, nie należało ich bowiem oszczędzać, bo przez to mogą oni teraz – jak Deng Xiaoping – „restaurować w Chinach kapitalizm”. Ona i jej najbliższy współpracownik zostali skazani na kary śmierci, zamienione im następnie na dożywocie, inni otrzymali wyroki dożywocia lub wieloletniego więzienia.

Koncepcje Mao zrewidowano i w dużym stopniu w praktyce odrzucono, a materialne ślady jego kultu – pomniki, portrety i wszechobecne cytaty z jego dzieł (wymurowane na specjalnych ozdobnych ściankach) – stopniowo usuwano, zazwyczaj nocą. Ruszył także proces rehabilitacji milionów ludzi prześladowanych i zamęczonych w okresie poprzednich czystek maoistowskich, poczynając od lat pięćdziesiątych. Sam Deng Xiaoping przyznawał, że zbudowanie mauzoleum było błędem, ale burzenie już stojącego byłoby niesłuszne, gdyż mimo poważnych błędów Mao jest założycielem niepodległego państwa32. Ostatecznie mauzoleum tylko przebudowywano, dodając figury innych przywódców, z zamęczonym przez maoistów Liu Shaoqi, a także zwalczanymi przez nich – Zhou Enlaiem i Deng Xiaopingiem. Zmieniono także położenie mumii Mao: zamiast pierwotnie zaplanowanej „pozycji cesarskiej” znalazł się w mało dostojnej pozycji „zwykłego człowieka”33. Należy podkreślić, że w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych z inicjatywy władz różnych szczebli redukowano obecność Mao w sferze publicznej, a o nim samym starano się mówić jak najmniej, chociaż występowały w tej kwestii duże różnice lokalne. Natomiast obserwowało się oddolne tęsknoty za nim i za jego czasami, kiedy każdy miał zapewnione minimum egzystencji, a życie było dosyć stabilne i spokojne. Stąd wieszanie jego portretów, odwoływanie się do niego, a nawet religijny kult jego postaci miały często charakter półbuntowniczy i były formą manifestowania niezadowolenia z zachodzących przemian bez otwartej krytyki nowych władz. Dopiero w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku władze centralne zaczęły promować znowu, choć w ograniczonym zakresie, kult Mao jako „budowniczego prawdziwie niepodległych Chin”, łącząc w ten sposób komunistyczną tradycję KPCh z „polityką narodową”. Symbolem tych zmian stało się wprowadzenie w 2001 roku nowych banknotów z podobizną Mao. Zarazem władze przejmowały kontrolę nad oddolnymi tęsknotami do czasów Mao, wmontowując je w system polityczny, co pozbawiało je buntowniczych podtekstów. Cudzoziemcy rzadko rozumieli tę skomplikowaną dynamikę przemian34.

Wraz z odbudową państwa ogromne zmiany zachodziły też w jego sferze ideologiczno-instytucjonalnej. Poprzednio od czasów Wielkiego Skoku gloryfikowano „dyktaturę proletariatu” oraz „sprawiedliwość rewolucyjną” wymierzaną przez sekretarzy partyjnych i „masy ludowe” na zebraniach. Zlikwidowano wtedy nie tylko sądy, ale nawet wydziały prawa na uniwersytetach i samo Ministerstwo Sprawiedliwości. W tej sytuacji prawdziwie kopernikańskim przewrotem stały się deklaracje Denga konieczności odbudowy porządku prawnego w państwie, opracowania kodeksów prawnych, jak też wprowadzania demokracji. Tylko czasem dodawał on, zapewne by uspokoić bardziej konserwatywnych towarzyszy, przymiotniki: „socjalistycznej” albo „ludowej”. Wzorem dla niego był Singapur z jego szczególną demokracją nieliberalną i podobne nieliberalne lub wręcz autorytarne reżimy w Korei Południowej i na Tajwanie, ulegające jedynie powolnym demokratycznym przemianom. Prawo i demokrację porównywał do prawej i lewej ręki: można zrobić coś, tylko używając obu rąk, tak samo oba te czynniki są współzależne35.

Zgodnie z tymi wytycznymi od końca lat siedemdziesiątych zaczęto tworzyć na nowo całą strukturę sądów, od powiatowych do Sądu Najwyższego, przywracać wydziały prawa na uczelniach, tworzyć prokuratury mające dbać o przestrzeganie prawa przez organy partyjne i państwowe, opracowywać kodeksy prawne itd. Według doniesień z Szanghaju nowo mianowani prokuratorzy zaczynali urzędowanie od likwidowania przyfabrycznych więzień tworzonych przez sekretarzy partyjnych, gdzie zamykali, kogo chcieli i na ile chcieli, bez żadnych podstaw prawnych, które przecież odrzucono, przyjmując zasady „sprawiedliwości rewolucyjnej”. Wobec braku prawników w tworzonych sądach początkowo zasiadali głównie oficerowie po kilkumiesięcznych kursach prawnych. Dopiero stopniowo zaczęto kształcić w kraju i za granicą nowe kadry prawników i doszkalać już zajmujących stanowiska prawnicze. Odkrycie prawa i sądów było dla społeczeństwa fascynującą nowością, tym bardziej że można było występować tą drogą przeciwko decyzjom różnych urzędów albo żądać rekompensat za szkody od osób prywatnych oraz instytucji, nawet za potłuczenie się pasażera w nagle hamującym autobusie miejskim36.

Chyba najbardziej fundamentalną reformę w trzeciej sferze, dotyczącej wsi, ale z poważnymi skutkami dla całego kraju, zainicjowano oddolnie, bez oglądania się na decyzje kierownictwa partii i państwa. Tak właśnie zaczął się dokonywać demontaż systemu komun ludowych na wsi, głównego elementu maoistowskiej struktury polityczno-gospodarczej. W końcu 1978 roku 18 chłopów będących głowami rodzin we wsi Xiao-gang, w prowincji Anhui, podzieliło ziemię komuny, przywracając rodzinne gospodarstwa rolne i zobowiązując się, że to, co trzeba, dostarczą państwu tak jak dawniej, ale pracując rodzinami, będą mieli większe plony dla siebie37. Wiedzieli, że za czyn tak „kontrrewolucyjny” mogą być skazani nawet na śmierć, więc cała wieś zaprzysięgła sobie uroczyście solidarność i opiekę nad ewentualnie osieroconymi rodzinami. Chłopów do buntu zmusiła ich bieda, a warto też przypomnieć, że prowincja ta była jedną z najbardziej doświadczonych głodem w wyniku polityki Wielkiego Skoku38. Zanim funkcjonariusze niższych szczebli odważyli się poinformować o tym „szalonym czynie” władze prowincji, w ślady tej wioski – widząc, że nic się nie dzieje – poszły już sąsiednie wsie i gminy. W rezultacie kierownictwo partii i państwa stanęło przed dylematem: zaakceptować ten ruch, starając się przejąć nad nim kontrolę czy zacząć krwawą pacyfikację zbuntowanych wsi przy pomocy wojska. Ostatecznie wybrano pierwsze rozwiązanie, gdyż w wielu miejscach na różne sposoby próbowano już demontować lub reformować system komun ludowych, który okazał się niewydolny.

W rezultacie, z rozmaitymi wahaniami i próbami ratowania chociażby elementów dawnych struktur epoki Mao, zaczęto na ogromnych obszarach Chin likwidować dotychczasowe komuny ludowe. Generalnie reforma ta dokonała się do 1983 roku, zachowały się jedynie nieliczne, wyjątkowo oporne komuny. Rodziny chłopskie otrzymywały ziemię w długoterminową dzierżawę, chociaż pozostawała ona nadal własnością państwa, zgodnie ze starożytnymi tradycjami. Początkowo przez kilka lat utrzymywano w mocy także dostawy dla państwa po sztywnych cenach, ale nadwyżki produkcji chłopi mogli pozostawiać na własny użytek lub sprzedawać na miejscowych targowiskach. To zapewniło ogromny skok dobrobytu na wsi i zapoczątkowało oddolny rozkwit prywatnej, a także lokalnej przedsiębiorczości obsługującej nowe potrzeby i szybko rosnącą konsumpcję przy wzroście dochodów.

Wzbogaceni chłopi zaczęli zakładać przedsiębiorstwa, na przykład firmy transportowe, restauracje czy hotele w pobliskich miasteczkach, zakłady przetwórcze itp. Ich śladem poszli lokalni funkcjonariusze administracyjni, partyjni, bankowi i inni, tworząc nowe lokalne przedsiębiorstwa prywatno-publiczne lub nominalnie publiczne, ale faktycznie służące prywatnym interesom do obsługi miejscowych potrzeb (w literaturze sektor ten znany jest pod skrótem TVE – Township and Village Enterprises). Rozwój ten był imponujący. W 1990 roku chłopskie przedsiębiorstwa prywatne odpowiadały już za 32,5% produkcji przemysłowej kraju, podczas gdy redukowany sektor przedsiębiorstw państwowych (State Owned Enterprises – SOE) wytwarzał zaledwie nieco ponad 50%39. Było to kontynuacją swoistej chińskiej tradycji rozwoju przemysłu wiejskiego, występującej jeszcze w cesarstwie, a podniesionej do rangi polityki państwa w okresie Wielkiego Skoku. Kierownictwu wydawało się wtedy, że taka rozproszona „wiejska industrializacja” gwałtownie przyspieszy modernizację Chin i umożliwi organiczne łączenie rolnictwa z przemysłem i zapobiegnie wielkim migracjom do miast. Podział ziemi na gospodarstwa rodzinne uwidocznił bowiem także przeludnienie agrarne, a „zbyteczne gęby” musiały szukać dodatkowego zarobku poza rolnictwem. W połowie lat dziewięćdziesiątych dynamika rozwoju wsi wyraźnie jednak osłabła we wszystkich aspektach wraz rozwojem w miastach bardziej nowoczesnych i konkurencyjnych przedsiębiorstw prywatnych, kapitału zagranicznego i komercjalizowanych państwowych. W rezultacie Chiny urbanizowały się w przyspieszonym tempie, a ludność wiejska, nieznajdująca dostatecznego zatrudnienia u siebie, masowo przenosiła się do miast, choćby szukając tam tymczasowej pracy.

Wieś Xiaogang, gdzie po raz pierwszy podzielono ziemie komuny między rodziny chłopskie, stała się sławna w całym kraju jako centrum oddolnych inicjatyw i zjazdów chłopskich, a także „politycznych pielgrzymek” i obok rolnictwa zaczęła rozwijać swoisty biznes polityczno--turystyczny. Założono tam nawet muzeum, a w 2006 roku mianowano ją „wsią historyczną i zabytkiem kultury” tej prowincji40. W 2008 roku wieś odwiedził prezydent Hu Jintao, oddając symbolicznie hołd inicjatywie chłopów41. Tak chińska wieś uruchomiła oddolnie na szeroką skalę gospodarkę rynkową w kraju i faktycznie wyprowadziła się z maoistowskiego systemu komunistycznego, z pracą i życiem kierowanym przez sekretarzy partyjnych, z nieustannie zwoływanymi zebraniami, krytykami politycznymi oraz szkoleniami ideologicznymi, niezliczonymi restrykcjami w życiu codziennym i potrzebą uzyskiwania na wszystko zezwoleń, nawet na odwiedziny u ciotki w sąsiedniej wsi. Runęła cała kolektywistyczna organizacja życia na wsi, gdzie mieszkało wówczas trzy czwarte ludności42.

Wraz z rozpadem komun ludowych trzeba było odbudować administrację terenową, od wsi aż po powiat (xian), gdyż poprzednio funkcje administracyjne pełniły komuny. Okazało się to jednak procesem powolnym i trudnym. W rezultacie, przy czasowym zaniku organów państwa na szczeblach najniższych, faktyczną władzę w terenie w wielu miejscach przejmowały odbudowujące się rody – poprzednio likwidowane przez maoistów, tradycyjne tajemne stowarzyszenia chłopskie, sekty religijne, ugrupowania rodzinno-biznesowe czy nawet lokalne gangi43. Konstytucja przyjęta w 1982 roku przewidywała możliwość przeprowadzania wyborów „komitetów wiejskich” przez chłopów, z szerokimi uprawnieniami, co nadawałoby im charakter samorządowy, chociaż nie przyjęto w ślad za nią aktów wykonawczych precyzujących procedury takich wyborów.

Na początku lat osiemdziesiątych, wobec rozpadu komun, wybory takie zaczęły przeprowadzać z własnej inicjatywy – jako pierwsze w kraju – wsie w powiecie Yishan, w prowincji Guangxi. Od połowy lat osiemdziesiątych praktyka ta się upowszechniła, a przy braku odgórnych regulacji stosowano różne ich formy. Jedna z najbardziej radykalnych, tak zwanego otwartego morza (guang hai), przewidywała dwa etapy wyborów. Do pierwszego kandydaci mogli być proponowani przez sąsiadów, władze zwierzchnie i partyjne, a nawet zgłaszać się sami. W drugiej turze startowali tylko ci, którzy zdobyli najwięcej głosów. Nieraz prowadziło to do przegranej kandydatów miejscowych klik, zazwyczaj powiązanych z władzami, czy starszyzny rodów, a wygranej chłopów cieszących się autentycznym autorytetem, i to w atmosferze ogromnej mobilizacji społecznej. Często więc wiejskie wybory były wyrazem buntu nie tyle przeciwko lokalnej biurokracji partyjno-państwowej, lecz przeciwko miejscowym układom, starszyźnie rodowej i lokalnym koteriom. Urn pilnowała nierzadko specjalnie powoływana do tego straż chłopska. Zdarzało się, że chłopi pracujący gdzieś daleko na dzień wyborów przylatywali grupowo wynajętym samolotem, który lądował na pobliskiej szosie, co dla robotników tymczasowych w odległym mieście było eskapadą życia i pokazuje, jak wielkie emocje zbiorowe wchodziły w grę.

Forma i charakter wyborów zależały głównie od warunków oraz napięć społecznych w danym miejscu. Bywało, że wybory odbywały się pod kontrolą władz i można było głosować na zatwierdzonych przez nie kandydatów, ale często wymagało to już dużo więcej starań z ich strony i uwzględniania nastrojów chłopskich. Na takie wybory często zapraszano obserwatorów z zewnątrz, na przykład osoby powszechnie szanowane czy kuzynów z zagranicy. Korzystając z wizyty byłego prezydenta Jimmy’ego Cartera w Chinach w 1991 roku, nawet jego zaproszono jako obserwatora44, co jednak nie wywołało zainteresowania prasy amerykańskiej wyborami lokalnymi, gdyż byłoby to sprzeczne z obrazem „komunistycznej dyktatury”.

Zdarzało się, że pierwsze wybory stawały się najbardziej radykalnym buntem, potem sytuacja się uspokajała i dochodziło do współpracy z władzami. Bywało też, że nastroje zaostrzały się stopniowo w kolejnych wyborach, kiedy chłopi widzieli w praktyce, że ich głosowanie ma moc decydującą. Wtedy trzecie lub czwarte wybory prowadziły do efektywnego przejmowania władzy przez ich autentycznych reprezentantów45. Te doświadczenia próbowano oddolnie przenosić na szczebel wyłaniania władz powiatowych czy też najniższego szczebla władz w miastach. Rezultaty niestety nie były jednoznaczne, a władze wyższe starały się hamować albo choćby kontrolować takie inicjatywy. Zdarzało się jednak, że do miejscowych rad wchodziły osoby znane z buntowniczej działalności czy nawet świeżo wypuszczone z więzienia. Władze starały się wtedy przekonywać je, by dobrowolnie wycofały się do życia prywatnego, kiedy indziej wymuszano to czy unieważniano wybory. Wiele zależało od postaw po obu stronach i sytuacji w danej miejscowości. Na wyższych szczeblach dochodziło często także do kupowania głosów czy nawet kupowania stanowisk we władzach, a demokratyczne wybory stawały się jedynie wygodnym parawanem. W jednym z powiatów prowincji Guangdong autor usłyszał następującą opinię: nie robimy wyborów i akceptujemy mianowanych odgórnie ciągle tych samych, skorumpowanych funkcjonariuszy, bo dzięki temu mamy stabilność i wiadomo, ile oraz komu należy zapłacić za potrzebną decyzję. Wyniki demokratycznych wyborów byłyby, jak objaśniano, trudne do przewidzenia, jeden by brał pieniądze, a drugi nie szanował umowy, i nie wiadomo, co dałoby się załatwić.

W 1987 roku władze centralne ostatecznie zalegalizowały wybory wiejskie jako formy eksperymentalne wyłaniania władz wiejskich, a dziesięć lat później, w wyniku wielu nacisków oddolnych, wprowadzono wręcz obowiązek ich przeprowadzania w całym kraju46. W 2017 roku chiński parlament przyjął Ogólne założenia kodeksu cywilnego, w których wprowadzono kategorię „specjalnej osoby prawnej” jako podmiotu dla wspólnot wiejskich reprezentowanych przez wybieralne komitety wiejskie47. To nie tylko znacznie umocniło ich pozycję prawną, ale także utrwalało prastarą tradycję występowania wspólnoty wiejskiej jako podmiotu zbiorowego uznawanego przez państwo.