29 osób interesuje się tą książką

Opis

Pierwsza powieść z Jackiem Reacherem!

W Margrave, sennym miasteczku w Georgii, wszystko wygląda idealnie. Tak idealnie, że aż budzi grozę. Zero problemów, zero przemocy. Jack Reacher zamierza spędzić tu leniwy weekend, ale ledwie przekracza granice miasta, zostaje aresztowany. Właśnie popełniono morderstwo, a że Reacher jest jedynym obcym, automatycznie staje się głównym podejrzanym.

Kilkadziesiąt godzin spędzonych w więzieniu wśród najbardziej niebezpiecznych kryminalistów to dopiero początek jego kłopotów. Nie ma pojęcia, że wdepnął w aferę, która sięga Waszyngtonu, a w Margrave zrobi się naprawdę gorąco.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 557

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 15 godz. 4 min

Lektor: Kamil Pruban

Popularność


Długie doświadczenie nauczyło mnie, iż najlepszą reakcją jest całkowite milczenie. Powiedz coś, a mogą cię źle usłyszeć, źle zrozumieć, błędnie zinterpretować twoje słowa, co może doprowadzić do skazania i do śmierci.

Nie, Finlay, to nie jest w porządku. Wiesz, że niczego nie zrobiłem. Do diabła, wiesz, że to nie ja. Cholernie boisz się tego tłustego kretyna Morrisona. A ja trafię do więzienia, bo jesteś tchórzliwym mięczakiem.

Pozbawia tekst kąśliwości, przekształca go w lament, przepowiednię, pociechę – to, czym powinien być blues. Leniwa tonacja G-dur sprawia, że melodia niemal nabiera słodyczy. Przestaje brzmieć w niej ból.

Wpoili mi umiejętności, metody, nawyki, a przede wszystkim nauczyli właściwego podejścia – tego, iż zahamowania mogą zabić: uderzać należy wcześnie i mocno. Zabijać pierwszym ciosem. Natychmiast odpłacić pięknym za nadobne. Oszukiwać. Dżentelmeni grający według zasad nikogo nie mogli wyszkolić – nie żyli.

Czas interweniować. Nie dla Hubble’a, nic mnie nie obchodził. Musiałem jednak zrobić to dla siebie. Tchórzostwo Hubble’a rzuci cień także na mnie. Będą w nas widzieć parę. Jego kapitulacja zdyskwalifikuje nas obu w więziennej grze o pozycję.

Jeden – zacząłem. Brak reakcji. – Dwa. – Brak reakcji. A potem oszukałem. Zamiast powiedzieć: trzy, rąbnąłem go z główki prosto w twarz. Odbiłem się stopą, prostując nogi, i walnąłem go dokładnie w nos. Piękna robota.

Kto następny? – spytałem. – Ale odtąd będzie jak w Las Vegas, podwójnie albo nic. Ten klient trafi do szpitala na jakieś sześć tygodni, gwarantowana metalowa maska. Zatem następny dostanie dwanaście tygodni w szpitalu, rozumiecie? Strzaskane łokcie czy coś w tym stylu. No więc, kto następny?

Adrenalina sprawiła, że cały się trząsłem, ściskał mi się żołądek, dyszałem, ciśnienie spadło mi do zera. Czułem się okropnie, ale nie aż tak źle, jak bym się czuł, gdybym niczego nie zrobił. Do tej pory zdążyliby już skończyć z Hubble’em i zabrali się do mnie.

Potrzebuję pomocy. – Dostałeś już wszelką pomoc – odparłem. – Beze mnie leżałbyś teraz na łóżku, a kolejka wielkich, napalonych facetów sięgałaby aż za drzwi. Jak dotąd, nie paliłeś się, by okazać mi wdzięczność.

Ta część z dowiedzeniem, że można mu ufać, bo się nie wygada, brzmiała nieźle. Kimkolwiek byli, z pewnością to zauważą. Kilka dni w więzieniu to jak rytuał wtajemniczenia. Zaszczytny order, to się liczy. Dobrze kombinujesz,