Poszukiwania rodziców Królowej Zimy - Margaret Camilyan - ebook
Opis

Poszukiwania rodziców Królowej Zimy to druga część (po Pomarańczy życia) baśniowej opowieści o poświęceniu w imię miłości, o wierze w nią i o nadziei. Główna bohaterka powieści, Królowa Zimy, pragnie odszukać swoich zaginionych rodziców oraz zrehabilitować się i naprawić wyrządzone innym krzywdy. Mimo początkowych trudności udaje się jej zorganizować zamorską wyprawę i wraz z waleczną załogą ruszyć na poszukiwania w stronę Krainy Zapomnienia…

Margaret Camilyan kolejny raz przenosi nas do świata dalekich krain, możnych władców, bohaterskich rycerzy, powabnych syren, wróżek, czarownic i niezwykłych śmiertelników, świata pełnego szlachetnych czynów, czystych uczuć, poświęcenia dla bliskich. To świat, o którym każdy marzy, do którego cichutko wzdycha. Czy serce Królowej Zimy zadrży na myśl o drugiej osobie? Czy bohaterom wyprawy uda się uratować zaginionych? Czy nadzieje na ich uratowanie okażą się płonne? Ile należy poświęcić w imię miłości? Jaką cenę zapłacą bohaterowie, aby ratować najbliższych?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 114

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

1. PROŚBA KRÓLOWEJ ZIMY

Królowa Zimy zajęła się odbudową królestwa jej rodziców, naprawiła kontakty ze starszym bratem i pomogła młodszemu odnaleźć miłość do żony i drogę do jej królestwa.

Królowa Zimy wysłała listy do wszystkich okolicznych monarchii. Depesze dotarły również do władców Krainy Jesieni.

W owym liście napisała, jak jest jej przykro, jak bardzo ubolewa nad utartą rodziców i nad tym, iż jej poddani stracili domy i rodziny. Wierzy jednak, że gdy przywróci pokój w Krainie Zimy, wszyscy znów zawitają do królestwa i pomogą przywrócić jego dobre imię. Bardzo pragnie też odnaleźć swoich rodziców i szuka chętnych do pomocy, gdyż sama nie dysponuje dużymi oddziałami wojska. W zamian za to ochotnicy mogą liczyć na jej dozgonną wdzięczność.

Wiadomość obiegła wszystkie pobliskie monarchie. Każdy już wiedział, że Królowa Zimy odbudowuje krainę i że z utęsknieniem czeka na powrót swoich poddanych.

Ludzie uważali, że czas wrócić do domu, czas wrócić tam, gdzie się wychowali ich przodkowie. Mieli oczywiście obawy, ale musieli zaufać Królowej Zimy, bo tak naprawdę tam był ich jedyny dom.

Najbliższe królestwa odpowiedziały na prośbę Królowej Zimy: udzielą pomocy w poszukiwaniu jej rodziców. Wsparcie zapewniła również para królewska z Krainy Jesieni, która osobiście pojawiła się w Krainie Zimy.

W tym samym czasie najmłodszy brat Królowej Zimy wrócił do żony, którą kochał i ubóstwiał, była ona bowiem jego prawdziwą miłością.

Gdy dotarł do zamku, ludzie się go bali. Straż nie chciała go wpuścić, ale przekonał ją, że już nie jest tym człowiekiem, który pozostawił królestwo w nędzy. Kiedy dotarł do komnaty, zauważył swoją ukochaną żonę leżącą na łożu. Jej stan był bardzo zły. Oczy miała martwe, wyglądała jak posąg. Służki, które cały czas przy niej czuwały, opowiedziały, co się działo z królową podczas nieobecności męża. On, niewiele mówiąc, zaczął ją do siebie tulić, ale ukochana nie dawała znaków życia.

Król, brat Królowej Zimy, był załamany tym, co uczynił, tym, ile osób skrzywdził.

Pewnego dnia zebrał wszystkich, którzy pod jego nieobecność czuwali i opiekowali się krainą jego żony. W wielkiej sali obrad zaczęli omawiać, w jaki sposób przywrócić pierwotny stan krainy, którego kiedyś mogły mu zazdrościć inne królestwa. Przeprosił za wszystko, co do tej pory uczynił.

Kraina jego żony słynęła z bogatej flory. Rosły tam egzotyczne rośliny, które pomagały ludziom żyć i dawały im składniki potrzebne do produkcji lekarstw. Płynęły przez tę ziemię strumyki i rzeczki. Piękne wodospady mieniły się kolorami tęczy za dnia, a w nocy całe królestwo oświetlał księżyc, który odbijał swój blask w wodzie jak diament. Srebrny Glob dawał tyle światła, że podróż przez różne zakątki tych terenów wydawała się magiczna. Cała kraina była zielona i piękna od bogactwa kolorów. Wszystko to trwało nieprzerwanie, dopóki młodszy brat Królowej Zimy nie zaczął interesować się czarną magią… Wtedy nad królestwem pojawiły się ciemne chmury i nastąpił chaos pogodowy. Z dnia na dzień robiło się coraz zimniej i zimniej…

2. OBRADY

Gdy do zamku Królowej Zimy przybyli przedstawiciele innych krain, którzy pragnęli jej pomóc, wraz z Królem Jesieni na czele, wszyscy razem zasiedli przy stole w największej sali pałacu. Królowa Zimy przemówiła:

– Witam wszystkich zebranych. Pragnę z góry podziękować za przybycie. Dziękuję tobie, Królu Krainy Deszczowców, tobie, Królowo Krainy Chmur. Dziękuję też Księżniczce Kraju Wschodzącego Słońca, twojej siostrze – Księżniczce Zachodzącego Słońca, i również wszystkim wróżbitom i wróżkom. Przyjaciele rodziny, ponieważ nie jestem wystarczająco dobra w planowaniu, teraz przemówi Król Jesieni, który uratował mnie przed śmiercią. Na pewno znacie tę historię, więc pozwólcie, aby zabrał głos.

Wszyscy zebrani goście wyrazili zgodę.

Król Jesieni również podziękował za przybycie. Zaczął wymieniać to, czego potrzebuje: rodzaj broni… oraz zaznaczył, w których miejscach ich przeprawa będzie najtrudniejsza.

– Jak dopłynąć do Krainy Wód i Oceanów… Nie wiemy jeszcze, czy Książę Oceanów, przyszły król, będzie w dobrym nastroju, ale też mamy przed nim Ludzi Zapomnianych z Zatoki Wygnańców, którzy nie chcieli wykonywać poleceń króla lub swoich rodzin. Chcieli być wolni i podejmować samodzielne decyzje, nie zawsze słuszne. Tam mają schronienie… Nie wiadomo, co tam zastaniemy. Później Kraina Mórz i Oceanów, a następnie Kraina Ciemności – bagna wiedźmy.

Królowa Zimy i Król Jesieni wraz z krasnalem poczuli, że nie uda im się pokonać tych wszystkich przeszkód. Każda kraina kryła jakąś niespodziankę. Władcy zaczęli wątpić, czy to dobry pomysł, narażać wszystkich na niepowodzenia, a nawet śmierć.

Na sali obrad siedziała tajemnicza postać, która cichutko przemówiła:

– Wiem, że Księżniczka Nadzieja istnieje i wiem, że musi być gdzieś tam, na tych wyspach. Ona pojawia się wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebujesz, gdy pragniesz i naprawdę kochasz. Wy tego wcześniej nie potrzebowaliście, ponieważ twoja miłość, Królu Jesieni, do Królowej Lata była tak gorąca i szczera, że przetrwaliście te ciężkie chwile. Królowa Lata ofiarowała ci ostatnią pomarańczę życia, która zawierała w sobie magię ratowania życia, tylko dlatego, iż wierzyła i miała nadzieję, że wszystko się ułoży. Ty natomiast, Królowo Zimy, podarowałaś jej jedyny proszek życia. Proszek, który odczyniał złe uroki i pozwalał ludziom być dobrymi i uleczonymi od chorób i zła. Dlatego teraz trzeba wierzyć i mieć nadzieję.

Po krótkiej przemowie tajemniczej postaci nastała cisza. Król Jesieni zwrócił się do obcej i zapytał:

– Szukałaś? Skąd wiesz, że tam jest ta Księżniczka Nadzieja?

– Bo tak czuję, królu, i mam nadzieję, że wszystko się uda.

Król Jesieni lekko się uśmiechnął i powiedział:

– Jakbym słyszał swoją żonę, ona zawsze wierzyła i miała nadzieję.

Królowa Zimy rzekła:

– Dziękuję, że nam o tym mówisz. Twoje wskazówki są cenne i myślę, że teraz jest moment, aby przygotować się do podróży. Musimy się wyspać, gdyż jutro zaczyna się wyprawa, która pochłonie nasze umysły, siły i czas. Pora wypocząć. Czy wszyscy wiedzą, co jest potrzebne do podróży, i czy jesteście gotowi iść w nieznane nam dotąd miejsca, które wspólnie odkryjemy, abym mogła odzyskać moich rodziców?

Wszyscy zgodnie poparli królową, co ucieszyło Króla Jesieni i Królową Lata.

Kiedy królowa tłumaczyła, gdzie znajdują się komnaty dla zebranych, tajemniczej postaci już z nimi nie było.

– Królu Jesieni, czy wiesz, gdzie jest ta dziewczyna, czy ona do nas wróci? – zapytała Królowa Zimy.

– Nie sądzę – odpowiedział król.

Gdy Królowa Zimy dotarła do swojej komnaty, nie była śpiąca. Zastanawiała się nad tym, kim jest ta tajemnicza postać i dlaczego jest taka niedostępna, czemu nie pokazała twarzy, tylko ukrywała ją pod szarym kapturem. Królowa Zimy próbowała zasnąć, ale cały czas myślała tylko o jednym: o wyprawie i o tym, ile ryzykuje, aby odnaleźć swoich rodziców.

W komnacie Króla Jesieni czekała Królowa Lata. Kiedy król dotarł do swojego pokoju opowiedział ukochanej o obradach i o tajemniczej postaci, która swoim przemówieniem zaciekawiła wszystkich zebranych. Królowa, tuląc króla w swych ramionach, powiedziała:

– Wszystko się ułoży, trzeba mieć nadzieję.

Król zaśmiał się tylko:

– No tak, żono, masz rację…

Po czym oboje ułożyli się do snu.

Nad ranem słońce zawitało w Królestwie Zimy, a służba podała śniadanie wszystkim przybyłym gościom. Przygotowano również prowiant na drogę: wodę, owoce, wędzone mięso i ryby, gdyż nikt do końca nie wiedział, jak długo potrwa wyprawa. Po śniadaniu do Króla Jesieni zgłosili się wróżbici oraz wróżki i oznajmili, że nie mogą wejść na teren bagien i do Krainy Ciemności, gdyż w ten sposób bezpowrotnie stracą dar obdarowywania oraz zdolność posługiwania się magią, którą odziedziczyli po przodkach. Król Jesieni zasmucił się i poprosił, aby zostali w krainie i trwali u boku jego ukochanej oraz pomagali jej w trudnych chwilach.

Magowie obiecali, że zrobią wszystko, aby pozostałe monarchie żyły w zgodzie, a oni sami pomogą królowej przy podejmowaniu ważnych decyzji.

Po wspólnym posiłku uczestnicy wyprawy pożegnali się. Król Jesieni podziękował, kłaniając się nisko, na co wróżbici i wróżki odpowiedzieli tym samym, dziękując za zaufanie. Król Jesieni oddalił się, informując Królową Zimy, iż magowie zostają tu, na miejscu i nie będą mogli im pomóc. Królowa rozumiała ich decyzję, zatem również podeszła i podziękowała za przybycie oraz za pomoc, którą chcą ofiarować Królowej Lata. Kłaniając się nisko, oddaliła się w stronę brzegu, na którym czekały już łodzie, zachwycające swą budową i majestatem.

Załoga żegnała się z bliskimi. Król Jesieni podszedł do Królowej Lata i rzekł:

– Ukochana żono, wrócę najszybciej, jak się tylko da.

Po policzku Królowej Lata poleciały łzy, które szybciutko ukryła, tuląc męża do siebie. Ofiarowała mu nasiona kwiatów miłości, nadziei i wiary.

– Proszę, weź te nasiona. Roślina potrzebuje miesiąca, by z ziarenka wyrósł kwiat. Kiedy to się stanie, zasiej kolejne nasionko. Pamiętaj, aby siać po jednym nasionku, dzięki temu będziesz wiedział, jak długo jesteś poza domem.

Królowa ucałowała męża i z uśmiechem udała się w kierunku Królowej Zimy.

– Proszę, dbaj o siebie i dbaj o niego. On bardzo przeżywa tę rozłąkę, a przede mną jeszcze rozmowa z naszymi synami. Do tej pory nie miałam serca, by powiedzieć im o wyprawie ich ojca. Proszę, uważajcie na siebie. Daję ci kroplę miodu rajskich pszczół, jedynych takich na całym lądzie. To pradawna receptura, spisana przez same wróżki. Do letniej wody dodaj kilka kropli, by poprawić sobie nastrój i rozświetlić umysł. Bywajcie zdrowi i wracajcie szybko – zakończyła Królowa Lata.

– Jesteś dla mnie jak matka, będę dbać o Króla Jesieni jak o własnego ojca. Wrócimy cali i zdrowi. Dziękuję, Królowo Lata, masz już dwa królestwa pod swoją opieką, nie martw się o nas. My sobie poradzimy. – Uściskała ostatni raz Królową Lata i odpłynęli.

Królowa Lata sprawdziła szybko rozporządzenia i ruszyła do Królestwa Jesieni, aby poinformować synów o wyprawie ich ojca, jak również powiedzieć im, że w najbliższym czasie będą musieli dużo podróżować.

3. REJS W NIEZNANE

Załoga statku królewskiego liczyła sto osób, wraz z królową. Łodzie zrobione były z drzewa pochodzącego z południowej Azji i uszczelnione pasmami z sierści zwierzęcej nasączonej żywicą. Żagle natomiast wytworzono z mocnego lnu, aby silny wiatr nie mógł ich zniszczyć.

Było też gniazdo dla obserwatora. Grube liny mocowały maszt, na którym powiewały przepiękne, potężne, wełniane żagle. Wiosła natomiast były wykonane z sosnowego drewna. Drakkary, ze zdobionymi dziobami i rufami, stały już przygotowane w porcie Krainy Królowej Zimy.

Łodzie te były przeznaczone na długie rejsy i do boju, jeżeli zaszłaby taka potrzeba. Kolor łodzi Króla Jesieni był piękny, mahoniowy, bajeczne ozdoby miały kształt różnych rodzajów liści: na przodzie łodzi – korona drzewa, a tył przedstawiał korzenie, jakby wyrastały one spod pokładu. Wiosła, z wykończeniami na wzór liści, miały odcień czerwieni, a krańce zdobień były pozłacane.

Na żaglach widniał herb Króla Jesieni: liść o soczystym, pomarańczowoczerwonym kolorze, który na wietrze wyglądał jak prawdziwy.

Łodzie posiadały również kajuty dla załogi, wojska oraz dla wyższych rangą rycerzy i samego Króla Jesieni.

Kajuta króla nie była pełna przepychu, ponieważ władca wiedział, że wyrusza w trudną podróż. Różniła się jednak od innych: była przestronniejsza, miała duże łoże i biurko, przy którym Król Jesieni lubił pisać.

Cały okręt był perfekcyjnie wykonany. Skrywał w sobie kilka armat z kulami, które były wypełnione halnym wiatrem. Jedna taka kula zabijała tysiąc chłopów i wyrządzała wiele szkód. Również rycerze byli dobrze przygotowani: zbroje, miecze i tarcze – wszystko wykute z masywnej stali. Dziób łodzi był wytworzony z tego samego materiału, który w razie mrozu mógł rozbić lód.

Królowa Zimy