Postulat kosmologiczny - Bolesław Madej - ebook + książka

Postulat kosmologiczny ebook

Bolesław Madej

0,0
20,00 zł

lub
Opis

Kosmologia dedukcyjna jest jedną z dziedzin zainteresowań autora postulatu. Od wielu lat wnikliwie śledzi i analizuje doniesienia oraz komunikaty kosmologów i astrofizyków o dokonanych odkryciach i ich naukowych interpretacjach. Nie kwestionując samych dowodów empirycznych, wnioskował, że naukowe założenia w zakresie natury energii oraz jej związków z czasoprzestrzenią są niespójne i błędne, co prowadzi do błędnych interpretacji wyników prowadzonych obserwacji i badań kosmicznych. W tym stanie nauki wiele kosmicznych zdarzeń i zjawisk pozostaje niewyjaśnionych – np. kosmiczne dziury, Kosmiczna Osobliwość i Wielki Wybuch – a ponadto, poza uszczegóławianiem wyników badań już prowadzonych, postęp naukowy w dziedzinie kosmologii staje się wręcz niemożliwy. Na podstawie dotychczasowego stanu nauki niemożliwe było też obiektywne wyjaśnienie obserwowanych i doświadczanych zjawisk uznawanych za metafizyczne oraz paranormalne, które autor poznał z wielu relacji albo doświadczył osobiście. Postulat Energoczasoprzestrzeni eliminuje nieścisłości interpretacyjne oraz pozwala wyjaśnić dotąd niewyjaśnione wydarzenia i zjawiska kosmiczne. Otwiera też nieograniczoną przestrzeń dla szeroko pojętego postępu w badaniach kosmicznych. Do zainteresowań autora należy też kultura społecznego współżycia i współdziałania oraz systemy organizacyjne efektywnego działania. Tematy te autor przygotowuje do kolejnych publikacji.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 98




Projekt okładki

Krzysztof Krawiec

Copyright © by Bolesław Madej, 2019

ISBN 978-83-953326-1-6

Napisałeś książkę i chcesz ją wydać? Zapraszamy do serwisu Rozpisani.pl.
Znajdziesz tu szeroki zakres usług wydawniczych, dzięki którym Twoja książka trafi do księgarń.
Pomożemy Ci dotrzeć do czytelników na całym świecie!

Konwersja do epub i mobi A3M Agencja Internetowa

„Mójświatjesttymsamymświatem,którymjestświatTwój. Ja tylko widzę go zupełnie inaczej”.

Autor

Od autora

Prezentowane opracowanie nie spełnia formalnych kryteriów pracy naukowej, ale odnosi się do nauki stosowanej oraz zawiera naukowe postulaty. Nie jestem profesjonalistą w dziedzinach kosmologii i astrofizyki, ale entuzjastą i wieloletnim obserwatorem naukowych badań oraz odkryć w tych dziedzinach. Jestem nieprofesjonalnym kosmologiem dedukcyjnym. Moje rozważania mają charakter dedukcji, których podstawą są badania naukowe i dokonane odkrycia, w tym upowszechniane hipotezy naukowe. W książce nie polemizuję z zawiłymi objaśnieniami, argumentami i tezami pośrednimi, ale skupiam uwagę na wnioskach i rozstrzygnięciach uznanych za wiążące; na naukowych prawach kosmicznych, służących jako powszechny produkt poznawczy i edukacyjny. W miarę możliwości unikam zamieszczania cytatów i odnośników do wyrażonych treści i opinii, ponieważ uznaję, że powszechność użytych tu pojęć oraz dostępność ich źródeł bibliograficznych zapewnia pełne zrozumienie moich wypowiedzi i opinii.

W moim artykułach i prezentacjach staram się w miarę możliwości urzeczywistnić zasady ekonomii myślenia, znanej jako

„brzytwa Ockhama” (Wiliam Ockham, filozof, teolog franciszkański, ur. ok. 1285, zm. ok. 1347 roku). Współcześni naukowcy we własnym, ale też w środowiskowym interesie, publikacje naukowe rozwijają zwykle ponad miarę, często z premedytacją uszczegóławiają i zaciemniają przekaz wiedzy, aby ta nie stawała się nazbyt powszechną. Aby zachowywała status wiedzy elitarnej, wiedzy tajemnej, kastowej, a nawet personalnej. Wiążą się z tym strategiczne pozycje badaczy w hierarchii naukowej oraz obligatoryjne honory i gratyfikacje. Nieograniczone wręcz mnożenie bytów, wprowadzanie nowych pojęć i założeń, szczególnie w kosmologii, jest możliwe i na pozór niezbędne. Kosmos jest na tyle złożony i obszerny, że zmieści się w nim niezliczona ilość obiektów, praw, wzajemnych oddziaływań i zależności, że domniemania i teorie można mnożyć w nieskończoność. Nawet obiektywne wyniki badań można różnie interpretować, ponieważ w większości są niemożliwe do zweryfikowania. Powiedziałem przy innej okazji, że Bóg jest nazbyt praktyczny (w domyśle zbyt leniwy), aby stwarzając Wszechświat, aż tak bardzo chciał go komplikować, jak widzą to kosmolodzy. Tę prostotę budowy oraz funkcji Wszechświata przedstawiłem w postulacie Energoczasoprzestrzeni. Obraz Wszechświata na podstawie mojego postulatu jest zrozumiały i ze wszech miar oczywisty.

Z zasady nie interesują mnie poszczególne obiekty kosmiczne i nie zgłębiam ich natury oraz właściwości, ale opieram się na ich typologii. Wszystkie cechy obiektów można odnaleźć w obrębie ich typów, zatem drugorzędne jest ich indywidualizowanie. To znacząco ułatwia postrzeganie kosmosu jako całości, odnoszącej się nie tylko do Wszechświata, ale również do Wszechrzeczy ‒ nieosiągalnej wręcz dla ludzkiej wyobraźni. Poza zasięgiem ludzkiej wyobraźni są też od tysiącleci obserwowane i doświadczane oddziaływania oraz komunikacje metafizyczne, wciąż pomijane, a nawet wyraźnie ignorowane przez naukę.

Prezentowane przez naukę kosmologiczne teorie, metryki albo modele Wszechświata cechują się materializmem i skończonością. Mają swoją postać i formę, mają oznaczony początek i co najmniej domniemywany – ale nieuchronny ‒ kres trwania. Według prezentowanego postulatu Absolutną i niczym nieograniczoną jest właśnie Energoczasoprzestrzeń, w której wszystko się dokonuje i za sprawą której się dokonuje. To stanowi podstawę przedstawienia mojego postulatu kosmologom i astrofizykom oraz przyczynę napisania opracowania. Postulat Energoczasoprzestrzeni prezentuję tym samym szerokiemu gronu Czytelników, wciąż zmuszonemu do dokonywania wyboru między religijnym a naukowym światopoglądem, też nie we wszystkim spójnym i wiarygodnym. Samodzielny wybór słusznego światopoglądu z przyczyn obiektywnych nie jest jednak możliwy. Pomocne powinny być przewodnie autorytety, ale zarówno te w obszarze religijnym, jak i świeckim wyraźnie zawodzą. Zapoznanie się z opracowaniem pomoże opowiedzieć się po jednej ze stron. Co bardziej konieczne, uznanie postulatu pozwoli rozwijać nadal kosmologię i astrofizykę, które, jak się wydaje, osiągnęły już kres merytorycznego rozwoju. Bardzo dziękuję za zainteresowanie oraz proszę o komentarze.

Bolesław Madej

1. Dlaczego Energoczasoprzestrzeń?

Zdaniem sceptyków, a co więcej ludzi niezaprzątających swojej uwagi budową Wszechświata, ludzkość przez tysiąclecia różnie postrzegała rzeczywistość, interpretowała jej budowę i właściwości, ale nie doznawała skutkiem tego niezrozumienia rzeczywistości żadnej szkody. Nie ma zatem powodu, aby uporczywie dociekać natury Wszechświata, a tym bardziej uzgadniać rozbieżne przekonania. Jeszcze mniej chętni do naukowych rozważań są ludzie wierzący, uznawszy, że Bóg nie dał człowiekowi dość mądrości, aby wchodził w kompetencje Boga i analizował kosmiczne właściwości świata. Otrzymał wystarczająco dużo bezpośrednich pouczeń od Boga, że może z pożytkiem korzystać z otrzymanych darów i żyć bogobojnie oraz szczęśliwie. Zmieniały się religie, zmieniały się bóstwa i nawet ludzie, którym przyszło żyć w czasie dokonujących się przesileń światopoglądowych, nie cierpieli z powodu gwiazdowych tajemnic, a co najwyżej z powodu bezkompromisowej rywalizacji o uznanie i przynależność do „najlepszej” z oferowanych religii.

Człowiek z czasem coraz mniej ufał bóstwom i przestawał uznawać religijne doktryny. Ślepą wiarę coraz częściej zastępował przekonaniami opartymi na wiedzy i doświadczeniu. Jeśli nawet był zmuszony korzystać z wiedzy innych, za autorytatywnych nauczycieli uznawał myślicieli i ludzi nauki, a nie religijnych mistyków, a tym bardziej religijnych funkcjonariuszy, zwłaszcza kapłanów. Kapłani wręcz z upodobaniem mnożyli groźby i sankcje karne, nakładane nie tylko na wyznawców za bezbożność i herezje, ale również na wolnomyślicieli oraz ludzi nazbyt ciekawych budowy i właściwości Wszechświata. Ich ciekawość miała naruszać porządek Bożego Królestwa i błogostan Stwórcy. Chociaż w początkowym okresie wiedzę zgłębiano z uznaniem i poszanowaniem doktryn religijnych, to w obrębie religijnych organizacji okazało się, że nauka demaskowała tyle niezamierzonych i zamierzonych rozbieżności z doktrynami religijnej wiary, że docelowa wspólnota ideowa przestała być możliwą. Zaborcze i zawistne wspólnoty wyznaniowe nie tylko nie tworzyły związków ze strukturami naukowymi, ale nawet nie utrzymały jedności w obrębie wspólnot religijnych. Rozłamy, schizmy albo nowe wspólnoty, oparte na zmodyfikowanych doktrynach, doprowadziły do trwałego upadku autorytetu wiary religijnej oraz utraty realnej władzy Kościołów nad społeczeństwem.

Pomimo że naukowe idee trwale rozstały się z religią, naukowcy – może przez osobistą ostrożność wobec domniemywanego Stwórcy – często wracają do religijnych korzeni. Takim spektakularnym, quasi-boskim aktem stworzenia Wszechświata miał być według kosmologów i astrofizyków Wielki i Stwórczy Wybuch Kosmicznej Osobliwości. Chociaż w nie tak dostojnych i zapewne nie tak bezgłośnych okolicznościach, ale w trybie wręcz natychmiastowym formowały się ciała niebieskie, otworzyła się dla nich niebiańska przestrzeń i zaczął się bieg czasu. Tak jak w przypadku Stworzenia przez Boga, tak też w przypadku Wielkiego Wybuchu nauka nie docieka, z czego Wszechświat został stworzony i co było przed jego stworzeniem albo utworzeniem. Zapewne nic nie mogło istnieć, skoro kosmiczna przestrzeń powstawała dopiero w wyniku Wybuchu. Ten kompromis to wielki gest ludzi nauki wobec religijnych doktrynerów. Z niczego stało się coś, z ciemności stała się światłość i to za sprawą samej woli.

Wielowiekowe obserwacje i współczesne badania potwierdziły wielką złożoność Wszechświata. Zbyt wielką, aby uznać, że powstał w wyniku jednego aktu stwórczego albo wytwórczego. Nasuwało to przekonanie, że musiał zaistnieć jakiś fizykalny pierwiastek oraz czynnik sprawczy rozwoju Wszechświata, a ponadto wielości wszechświatów, w przestrzennej oraz czasowej nieograniczoności. Nie mogło to być stworzenie z woli Boga ani wytworzenie w wyniku Wielkiego Wybuchu. Kosmologiczna dedukcja musiała sięgnąć głębiej, aby znaleźć zarówno czynnik sprawczy, jak i „pierwotne tworzywo” Wszechrzeczy, ze znanym nam Wszechświatem włącznie. Tego czynnika sprawczego i tego tworzywa należało zatem poszukać w obiektach, formacjach i strukturach Wszechświata, w jakim istniejemy i jaki znamy. Obiektywną trudność obserwacyjną i badawczą mogła stanowić różnorodność i złożoność Wszechświata, a przy tym wciąż relatywnie nieznaczny zakres jego zbadania, a nawet zachowujące się wątpliwości i sprzeczności w zakresie uznania badawczych wyników i wniosków.

Kosmologia dedukcyjna, poza wieloma niedostatkami, ma tę wyższość nad kosmologią obserwacyjną i badawczą, że jest wolna od jakichkolwiek wstępnych ograniczeń. Jeśli koncepcyjnie odrzucić niedostatki badawcze, jeśli nie wnikać w formy, struktury, funkcje, działania i oddziaływania obiektów i struktur kosmicznych, a nawet czegokolwiek w ogólności, zawsze i niezmiennie pozostaje energia sprawcza wszystkiego, czas zaistnienia i występowania oraz przestrzeń, w której coś zaistniało i trwa. Energia, Czas i Przestrzeń, Energoczasoprzestrzeń to Absolut, to praprzyczyna i tworzywo Wszechrzeczy, to wszystko, co było, co jest i co będzie, z niczyjej przyczyny i w niczyim interesie. Nie ma niczego, niczego, co zostałoby zaobserwowane i stwierdzone w czasie wielowiekowych obserwacji i badań, co bardziej i wiarygodniej dowodziłoby natury oraz właściwości Wszechrzeczy.

Podstawą powszechnego uznania oraz wdrożenia do praktyki naukowej proponowanego postulatu Energoczasoprzestrzeni jest transcendentalny związek Energii, Czasu i Przestrzeni zarówno w sensie absolutnym, jak i kosmologicznym. Sięgając do filozofii średniowiecznej, w tym do teologa i filozofa scholastycznego, członka zakonu dominikanów Tomasza z Akwinu, albo znacznie późniejszego, niemieckiego filozofa oświeceniowego Emanuela Kanta bądź Aleksandra Gottlieba Baumgartena, niemieckiego filozofa ze szkoły Leibniza i Wolffa, transcendentalność oznacza to, co konieczne i istotowe, jest tym, co poprzedza i warunkuje wszelkie doświadczenie. Mówiąc o transcendentalnym związku energii i czasoprzestrzeni, chcę wykazać oraz podkreślić z naciskiem, że wolna od energii czasoprzestrzeń nie występuje, jak też nie występuje energia wolna od czasu oraz przestrzeni. Energia w czasoprzestrzeni nie występuje, energia jest jej częścią, jest jej pierwotną i absolutną istotą.

Energię, czas i przestrzeń można sekwencjonować na części składowe ze względów poznawczych i praktycznych, nie można ich jednak postrzegać w kosmologii jako stanów odrębnych, gdziekolwiek występujących i w ogóle możliwych dla samoistnego występowania. Energoczasoprzestrzeń jest Absolutem, wyraża się stanami materialnymi, jak też niematerialnymi, w postaci widzialnej i doświadczalnej, jak też niewidzialnej i niedoświadczanej zmysłami. Wszechrzecz to Energoczasoprzestrzeń, w której absolutnie wszystko się zawiera oraz za sprawą której wszystko się dokonuje. Pomijanie tego podstawowego związku w naukach astronomicznych oraz kosmologicznych znacząco wypaczyło obraz rzeczywistości, a równocześnie skutkuje wadliwą interpretacją wielu kosmicznych stanów i zjawisk.

Jest ponad wszelką wątpliwość dowiedzione, również w warunkach ziemskich, że energii we Wszechświecie nie można wytworzyć. Energia we Wszechświecie stanowi jego podstawową i pierwotną właściwość oraz jest wszechobecna. Przejawia się jednak pod różnymi postaciami oraz ulega różnym przekształceniom do postaci niezbędnej, nawet dla doraźnie wymaganych działań i oddziaływań. Jest przy tym właściwością niezniszczalną, a jej energoczasoprzestrzenny bilans nie ulega zmianom. Katastroficzne wizje końca świata, wygaśnięcia wszystkich gwiazd, zapadnięcia się konstelacji planetarnych i galaktyk hipotetycznie mogą się ziścić w odniesieniu do wszechświatów, również do tego, który znamy. Będzie to jednak skutkowało zupełnym „odzyskiem” energii i przestrzeni oraz narodzinami innego Wszechświata. Obserwowany Wszechświat, chociaż w znacząco mniejszej skali, nieustannie się przekształca, formują się i rozpadają jego obiekty i struktury, przemieszczają się potencjały zawartej w kosmicznych obiektach energii. Zatem jest pewne ‒ chociaż tego nie jesteśmy w stanie zaobserwować ‒ że podobnym przekształceniom ulegają również inne Wszechświaty. Wymiernego znaczenia dla człowieka i ludzkości te wydarzenia jednak nie mają, chociaż rozumienie tego faktu powinno być powszechne.

Z punktu widzenia człowieka są to kosmiczne, dramatyczne i niszczycielskie katastrofy. Jednak dla bytu Wszechrzeczy są tylko zupełnie naturalnymi epizodami dziejowymi. Dla Energoczasoprzestrzeni są procesami niezbędnymi, podobnie jak niezbędny dla zachowania żywotności jest nieustanny zanik oraz odradzanie się komórek w organizmach biologicznych. Człowiek tych wewnętrznych przemian nie zauważa i tylko nieliczni ludzie – wraz z upowszechnianiem nauki ta liczba rośnie lawinowo – są tego faktu świadomi. Żywotność sfer kosmicznych zapewnia Energia, stanowiąca wraz z Czasem i Przestrzenią ich absolutną istotę.

Człowiek żyje w odwiecznym przekonaniu o potrzebie i umiejętnościach „wytwarzania energii”. Pierwotny człowiek ogrzewał się ciepłem paleniska, aby śmiertelnie nie wychłodzić organizmu. Wojownicy budowali niszczycielskie machiny, miotające zabójczymi pociskami z siłą kilkudziesięciu wojowników. Z czasem człowiek wykorzystywał energię wodospadów, wiatru, budował wodne, opalane węglem albo atomowe generatory dla wytwarzania prądu, a nawet wyzwalał energię bomb termojądrowych i wciąż miał poczucie samodzielnego wytwarzania energii. Człowiek energii jednak nie wytwarzał i nigdy jej nie wytworzy. W taki albo inny sposób, w takiej albo innej skali energię wyzwala, energię przekształca z jednej postaci w inną albo lokalnie przemieszcza jej naturalne potencjały. Nie zmieni tego faktu dynamicznie rozwijająca się nauka jak też coraz bardziej wyrafinowane rozwiązania konstrukcyjne maszyn i urządzeń.

Człowiek w Energoczasoprzestrzeni i człowiek energoczasoprzestrzenny to nowy sposób postrzegania rzeczywistości i nowa jakość, nowy wymiar człowieczeństwa. To też nowy sposób badań i nowa jakość kosmologii i astrofizyki.