Wydawca: Ole Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2014

Porady bezwstydnej dziewczyny ebook

Barbara Keesling

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Porady bezwstydnej dziewczyny - Barbara Keesling

Wiele tzw. „przyzwoitych” dziewczyn czuje niedosyt w łóżku. Nie mogą się pozbyć samokontroli w sytuacjach intymnych, brak im luzu, pewności siebie , boją się nowych doświadczeń. Jak pozbyć się tego psychicznego balastu i doznawać prawdziwie intensywnych przyjemności ? Jak pozbyć się wstydu?

Tytułowa „bezwstydna dziewczyna” radzi przyzwoitym kobietom, jak intensyfikować orgazm, bawić się swoim ciałem, pieścić i podniecać partnera, korzystać z erotycznych gadżetów oraz jak czynić to z radością , bez skrępowania i poczucia winy.

Barbara Keesling (1951, zdjęcie obok) - przez 12 lat pracowała jako surogatka , czyli partnerka seksualna pacjenta w sesjach terapeutycznych, obecnie jest profesorką kalifornijskiego Pepperdine University, udziela porad na łamach amerykańskich edycji czasopism Glamour, Cosmopolitan, Marie Claire, Elle, Playboy (w którym zaprezentowała się też na rozbieranej rozkładówce), udziela się w radio i telewizji. Po polsku ukazały się dotychczas jej 4 książki: Jak rozmawiać seksownie z partnerem (Da Capo 1996), Rozkosze seksu, Jak kochać się całą noc (Al Fine 1996 ), Leczenie seksem (Unikat Books 1997). Była konsultantką filmu Bena Levina The Sessions (2012) z nominowaną do Oscara rolą Helen Hunt jako surogatki.

Opinie o ebooku Porady bezwstydnej dziewczyny - Barbara Keesling

Fragment ebooka Porady bezwstydnej dziewczyny - Barbara Keesling

Bar­ba­ra Ke­esling

Po­ra­dy bez­wstyd­nej dziew­czy­ny

Roz­ko­sze nie­grzecz­ne­go sek­su

Tłuma­cze­nie: Jo­an­na Józe­fo­wicz-Pacuła i Je­rzy Ma­li­now­ski

Tytuł ory­gi­nału: The Good Girls’ Gu­ide to Bad Girl Sex. An In­di­spen­sa­ble Gu­ide to Ple­asu­re and Se­duc­tion

Pierw­sze wy­da­nie w Sta­nach Zjed­no­czo­nych przez MJF Bo­oks w po­ro­zu­mie­niu z M. Evans and Com­pa­ny, Inc.

Tłuma­cze­nie: Jo­an­na Józe­fo­wicz-Pacuła i Je­rzy Ma­li­now­ski

Pro­jekt okładki: Krzysz­tof Kiełbasiński

Zdjęcia na okładce: © eli­_a­se­no­va / Istock­pho­to; Pho­to­event / Istock­pho­to

Re­dak­cja: Kin­ga Ka­ra­sie­wicz

Ko­rek­ta: Jaga Miłkow­ska

Skład: Per­pe­tu­um

Co­py­ri­ght © Bar­ba­ra Ke­esling, 2001

Co­py­ri­ght © for this edi­tion by Gru­pa Wy­daw­ni­cza Fok­sal sp. z o.o., 2014

Wy­daw­ca:

Gru­pa Wy­daw­ni­cza Fok­sal sp. z o.o.

ul. Fok­sal 17, 00-372 War­sza­wa

tel. 22 828 98 08, 22 894 60 54

biu­ro@gwfok­sal.pl

www.gwfok­sal.pl

ISBN 978-83-280-1625-5

Skład wer­sji elek­tro­nicz­nej: Mi­chał Olew­nik / Gru­pa Wy­daw­ni­cza Fok­sal Sp. z o.o.i Mar­cin Ka­pu­sta / Vir­tu­alo Sp. z o.o.

Wszyst­kim Grzecz­nym Dziew­czyn­kom go­to­wym na odro­binę NIE­GRZECZ­NOŚCI

Wpro­wa­dze­nie

Każda grzecz­na dziew­czyn­ka, jaką kie­dy­kol­wiek znałam, w głębi du­szy pragnęła być mniej grzecz­na. Ma­rzyła, żeby kil­ka męskich głów odwróciło się za nią, gdy idzie ulicą, kil­ka brwi uniosło się lub zmarsz­czyło, gdy za­bie­ra głos… Chętnie pod­wyższałaby tem­pe­ra­turę pa­nom, wchodząc do po­ko­ju, a wy­chodząc zo­sta­wiała ich bez tchu.

Ale cóż, nie tak nas wy­cho­wa­no. Jeśli je­steś po­dob­na do większości zna­nych mi ko­biet – a po­dej­rze­wam, że je­steś – naj­praw­do­po­dob­niej od dziec­ka mu­siałaś robić to, co wy­pa­da i mówić to, co wy­pa­da. Wpa­ja­no ci, że masz być posłuszna. I miła. I przy­zwo­ita. I skrom­na. I za­wsze, ale to za­wsze za­cho­wy­wać się „jak dama”. In­ny­mi słowy, wy­cho­wa­no cię na Grzeczną Dziew­czynkę.

Pod­kreślam, grzeczną za­wsze i wszędzie – ale zwłasz­cza w za­ci­szu sy­pial­ni, w ra­mio­nach mężczy­zny. To właśnie tam, zgod­nie z tym wy­cho­wa­niem, po­win­naś być sa­mym wcie­le­niem grzecz­ności, do­bro­ci, łagod­ności… i to tam uka­za­nie choćby cie­nia in­nej, „złej” na­tu­ry ucho­dzi za naj­bar­dziej ry­zy­kow­ne. Dla­cze­go? Ano dla­te­go, że miłość fi­zycz­na po­win­na być od­da­niem – miękkim, słod­kim, in­tym­nym i bar­dzo, bar­dzo ko­bie­cym – czymś do dzie­le­nia się czu­le i dys­kret­nie z uko­cha­nym, bez pośpie­chu, pod osłoną nocy i naj­le­piej w świętym związku małżeńskim. Taki wy­ide­ali­zo­wa­ny ob­raz społeczeństwo pod­su­wa większości z nas, a żeby wcie­lić ów ideał w życie, mu­sisz być grzeczną dziew­czynką, czy­taj: porządną ko­bietą.

Czy Grzecz­ne Dziew­czyn­ki upra­wiają seks? Oczy­wiście. Grzecz­ne Dziew­czyn­ki mogą to na­wet lubić, pod wa­run­kiem, że nie lubią za bar­dzo. Ale Grzecz­ne Dziew­czyn­ki nie łakną sek­su nade wszyst­ko. Nie mają ob­se­sji na punk­cie sek­su i z pew­nością nie ema­nują sek­sem. Grzecz­ne Dziew­czyn­ki nie żyją sek­sem. To za­re­zer­wo­wa­ne dla Nie­grzecz­nych.

Ach, te Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki! Znasz je bar­dzo do­brze. Od lat słuchasz ich opo­wieści i pa­trzysz, jak przy­ciągają męskie spoj­rze­nia. Jak to robią, żeby mieć w so­bie tyle sek­sa­pi­lu? Jak mogą być tak namiętne? Tak wol­ne? Tak nie­grzecz­ne? I jak to sma­ku­je? Jeśli je­steś po­dob­na do mnie, muszą nur­to­wać cię ta­kie py­ta­nia. Po­sta­wiłam so­bie za cel pomóc ci w zna­le­zie­niu na nie od­po­wie­dzi – od­po­wie­dzi, z którymi będziesz mogła szczęśli­wie żyć i ko­chać.

Na­zy­wam się Bar­ba­ra Ke­esling i je­stem te­ra­peutką sek­su­alną z pry­watną prak­tyką w Południo­wej Ka­li­for­nii. Zaj­muję się po­rad­nic­twem od po­nad dzie­sięciu lat, a wcześniej, przed uzy­ska­niem dok­to­ra­tu, przez wie­le lat pra­co­wałam jako pro­fe­sjo­nal­na „su­ro­gat­ka”, czy­li zastępcza part­ner­ka – ktoś, kto asy­stu­je te­ra­peu­cie w wa­run­kach kli­nicz­nych, aby pomóc pa­cjen­tom po­ko­nać ich sek­su­alne blo­ka­dy. Poświęciłam mnóstwo cza­su spra­wom związa­nym z sek­sem, ale bar­dzo cię proszę, nie myśl, że uro­dziłam się do szpi­ku kości „ze­psu­ta”. Jak większość ko­biet, nie od razu i nie bez tru­du od­kryłam własną sek­su­alną moc. Przez długie lata byłam tak jak ty: na­prawdę Grzeczną Dziew­czynką, której ma­rzyła się nie­grzecz­ność. Sama mu­siałam się na­uczyć wszyst­kie­go, co i ty po­win­naś po­znać, tak więc możesz uznać mnie za wyjątko­wo kom­pe­tentną prze­wod­niczkę. Dzi­siaj je­stem zupełnie inną ko­bietą niż kie­dyś – je­stem na tyle nie­grzecz­na, na ile chcę. Mam na­dzieję, że w mo­jej oso­bi­stej hi­sto­rii, tu­dzież wie­lu in­nych przy­to­czo­nych w tej książce, znaj­dziesz wspar­cie i au­ten­tyczną in­spi­rację.

Jeśli przez całe życie byłaś Grzeczną Dziew­czynką, za­pew­ne nie zmie­nisz się jak za do­tknięciem cza­ro­dziej­skiej różdżki. Masz jed­nak w so­bie to „coś” – każda ko­bie­ta ma to coś spe­cjal­ne­go, bez dwóch zdań. Być może po­trze­ba będzie nie­co cza­su, żeby to coś od­szu­kać, i nie­co prak­ty­ki, żeby na­uczyć się robić z tego cze­goś użytek, ale z całą pew­nością to nastąpi. Znaj­dziesz swo­je „coś”. Po­czu­jesz je. Bar­dzo szyb­ko od­kry­jesz, jak je wy­ko­rzy­stać. Sta­nie się tak niedługo po tym, jak za­czniesz szu­kać – a możesz zacząć za­raz, po pro­stu czy­tając ten po­rad­nik.

Sko­ro sięgnęłaś po tę książkę, je­steś go­to­wa na zmianę i po­trze­bu­jesz jej niezwłocznie! Po­trze­bu­jesz od­kryć swój sek­sa­pil. Nie­przy­zwo­itość. Namiętność. Dzi­kość, taką dzi­kość, by wy­da­wać nie­ar­ty­kułowa­ne dźwięki. Co naj­ważniej­sze, po­trze­bu­jesz nie­grzecz­ności. Mu­sisz być „nie­do­bra”, żeby po­znać do­bry seks. Więcej niż do­bry: cu­dow­ny. Upa­jający. Gorący jak… piekło. Je­steś to win­na sa­mej so­bie – i czas, żebyś do­stała to, na co zasługu­jesz.

Na­pi­sałam ten po­rad­nik właśnie dla cie­bie. Nie­ważne, ile masz lat, dwa­dzieścia pięć czy pięćdzie­siąt pięć. Nie­ważne, czy je­steś mężatką czy sin­gielką. Nie­ważne, czy aku­rat je­steś za­ko­cha­na czy nie. Ważne jest tyl­ko to, że tego pra­gniesz. Wiem, co cię nie­po­koi i krępuje, ale wiem również, cze­go ci po­trze­ba. Życie jest za krótkie, żeby mar­no­wać je na by­cie grzeczną. Czas skosz­to­wać za­ka­za­nych owoców, zna­nych wszyst­kim Nie­grzecz­nym Dziew­czyn­kom. Te­raz two­ja ko­lej.

Roz­dział 1Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki lubią być niegrzecz­ne

Fakt:Seks nie jest dla grzecz­nych.

Jako na­sto­lat­ka Jane często cho­dziła bez sta­ni­ka. Była dum­na ze swo­ich małych, kształtnych pier­si; przy­jem­ność spra­wiał jej też kon­takt ubra­nia z nagą skórą, prześli­zgi­wa­nie się bawełny po sut­kach czy sub­tel­na piesz­czo­ta ulu­bio­nej sa­ty­no­wej bluz­ki.

Ten mały, acz istot­ny zwy­czaj wy­star­czał Jane do pod­trzy­my­wa­nia więzi z własnym ciałem i roz­wo­ju świa­do­mości sie­bie jako isto­ty sek­su­al­nej. Cho­ciaż była jesz­cze dzie­wicą, za­czy­nała zda­wać so­bie sprawę z siły swo­jej kiełkującej ko­bie­cości, w czym utwier­dzały ją łapa­ne od cza­su do cza­su spoj­rze­nia ko­legów z kla­sy, za­cie­ka­wio­ne i pełne uzna­nia.

Wszyst­ko to jed­nak skończyło się bru­tal­nie pew­ne­go dnia, gdy mama, za­braw­szy córkę na za­ku­py, od­kryła w przy­mie­rzal­ni ka­ry­god­ny brak sta­ni­ka. „Czyś ty osza­lała? – usłyszała Jane. – Pomyślałaś, jaki ko­mu­ni­kat wysyłasz w ten sposób? Chcesz zwra­cać na sie­bie uwagę chłopców? Chcesz, żeby uważali cię za łatwą dziew­czynę? Za pusz­czalską? Na­tych­miast marsz do działu z bie­lizną i przy­nieś mi tu stertę biu­sto­no­szy! Coś po­dob­ne­go – bez sta­ni­ka!” I tak to mat­ka w porę zawróciła córkę na drogę Grzecz­nej Dziewczęcości. Ta ostra re­pry­men­da la­ta­mi brzmiała w uszach Jane, de­ter­mi­nując jej za­cho­wa­nie. Miała wpływ na wybór ku­po­wa­nych przez nią ubrań, ale nie tyl­ko: również filmów, ja­kie oglądała, języka, ja­kiego używała, na­wet spo­so­bu, w jaki pa­trzyła na sie­bie w lu­strze. Ko­men­tarz mat­ki był tak nałado­wa­ny złowróżbnym pod­tek­stem, że Nie­grzecz­na Dziew­czyn­ka w Jane przez dzie­sięć lat nie śmiała pod­nieść głowy!

Cho­ciaż oko­licz­ności i de­ta­le mogą być inne, założę się, że i ty miałabyś do opo­wie­dze­nia hi­sto­ryjkę z bar­dzo po­dob­nym morałem. Czy przy­po­mi­nasz so­bie pierw­szy raz, kie­dy to two­ja pączkująca sek­su­al­ność spo­tkała się z ana­lo­giczną niechęcią, ne­gacją, wręcz potępie­niem? Tak wie­le ko­biet idzie przez życie, prze­pra­szając za swo­je sek­su­al­ne po­ry­wy i zagłuszając własne pra­gnie­nia. Uczu­cia po­zo­stają. Po­trze­by po­zo­stają. Popęd po­zo­staje. Ale wszyst­ko to ra­zem bu­dzi nie­pokój i dys­kom­fort. Dla­cze­go? Ano dla­te­go, że „grzecz­nej dziew­czyn­ce nie przy­stoi być istotą aż taksek­su­alną”. To się nam po­wta­rza, a my, grzecz­ne małe dziew­czyn­ki, do­sto­so­wu­je­my się bez szem­ra­nia.

Czy je­steś naj­gor­szym wro­giem własnej sek­su­al­ności?

W wie­ku dzie­cięcym je­steśmy czy­ste i nie­win­ne, i tak też trak­tują nas (a przy­najm­niej po­win­ni) dorośli w na­szym oto­cze­niu: ro­dzi­ce, star­sze ro­dzeństwo, na­uczy­cie­le, sąsie­dzi, du­chow­ni itp. Cały pro­blem w tym, że w miarę do­ra­sta­nia nie mamy przy so­bie ni­ko­go, kto „z obo­wiązku” pomógłby się nam zmie­nić w isto­ty sek­su­al­ne. To wręcz za­baw­ne, jak łatwo mówić młodym dziewczętom, cze­go nie po­win­ny, jeśli cho­dzi o pro­wo­ka­cyj­ne stro­je, ma­ki­jaż i tak da­lej – a o ileż trud­niej wpoić im za­cho­wa­nia atrak­cyj­ne, prze­myślne i sek­sow­ne; in­ny­mi słowy, wy­cho­wać je na zdro­we sek­su­al­nie ko­bie­ty. Za­zwy­czaj mu­si­my dojść do tego same, me­todą prób i błędów.

Sek­su­al­ność jest za­wsze mile wi­dzia­na w świe­cie Nie­grzecz­nych Dziew­czy­nek

Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki nie mają wsty­du. Radzę ci za­pa­miętać to zda­nie już te­raz, po­nie­waż będzie jedną z two­ich no­wych oso­bi­stych mantr. Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki nie mają wsty­du. Co to ozna­cza? Właśnie to: że nie wstydzą się sie­bie i swo­ich uczuć. Go­rzej, są dum­ne ze swo­jej nie­grzecz­ności, prze­pa­dają za nią i nie za­mie­rzają jej ukry­wać. Nie wstydzą się własnych pra­gnień ani podążania za ich głosem. I co ty na to? Czy nie kusi cię przy­pad­kiem zawołać: „Ja też tak chcę!”?

Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki zdra­dzają swo­je za­mia­ry. Więcej, anon­sują je każdym szczegółem i ge­stem: cho­dem, mową, stro­jem, spo­so­bem sia­da­nia i wsta­wa­nia, po­ru­sza­niem usta­mi przy je­dze­niu, uśmie­chem. A ja­kie są za­mia­ry Nie­grzecz­nych Dziew­czy­nek? Ko­chać namiętnie, czuć całą sobą, żyć pełnią życia sek­su­al­ne­go ku radości własnej i part­ne­ra. No, przy­znaj, brzmi to bar­dzo, ale to bar­dzo nie­grzecz­nie. A jed­nak Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki nie wyrażają tego by­najm­niej w sposób wul­gar­ny, tani lub ki­czo­wa­ty. Nie muszą: czują się sek­sow­ne, ponętne, god­ne pożąda­nia. Po pro­stu nie udają skrom­niś – za do­brze im we własnej nie­grzecz­nej skórze.

Przyj­rzyj­my się jesz­cze raz powyższym in­ten­cjom: ko­chać namiętnie, czuć całą sobą, żyć pełnią życia sek­su­al­ne­go ku radości własnej i part­ne­ra. O czym w tej chwi­li myślisz? Czy nie mówisz so­bie w du­chu: „Ja też chcę ko­chać namiętnie, chcę czuć całą sobą, chcę żyć pełnią życia sek­su­al­ne­go…”? Przy­pusz­czam i mam na­dzieję, że tak – wie­my jed­nak do­brze, jak da­le­ka dro­ga dzie­li skry­te za­mia­ry od ogłasza­nych wszem i wo­bec, nie mówiąc o zre­ali­zo­wa­nych. Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki przeżywają swo­je za­mia­ry na głos – na tym właśnie po­le­ga różnica. Ale niech cię to nie zniechęca. Mam wszel­kie po­wo­dy wie­rzyć, że je­steś go­to­wa podkręcić swoją oso­bistą głośność. Może nie od razu na pełny re­gu­la­tor, może naj­pierw tyl­ko trochę, a po pew­nym cza­sie zno­wu i zno­wu, w miarę jak po­czu­jesz się co­raz pew­niej. Wierzę, że je­steś go­to­wa zacząć. I już wkrótce za­czniesz – ale za­nim po­krzy­czy­my ra­zem, chciałabym omówić jesz­cze kil­ka kwe­stii.

Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki występują we wszyst­kich kształtach, roz­mia­rach i ko­lo­rach. Naj­bar­dziej li­czy się to, co w środ­ku. „Ze­psu­ta” do szpi­ku kości dziew­czy­na czy ko­bie­ta nie musi być nie­wol­nicą mody i nosić na so­bie wyłącznie jej „ostat­nich krzyków”. Nie­grzecz­ność sięga znacz­niej głębiej niż zewnętrzna powłoka, jest bar­dziej pew­na sie­bie, le­piej za­ko­twi­czo­na… Po­mogę ci zna­leźć tę ko­twicę.

Nie­grzecz­ności nie można kupić ani uda­wać przez dłuższy czas. Można za to od­kryć ją w so­bie, wy­do­być, od­ku­rzyć, wy­po­le­ro­wać i wzmoc­nić. Nie­grzecz­ność ma po­czu­cie hu­mo­ru. Nie­grzecz­ność jest giętka, zmien­na, zwin­na, w ra­zie po­trze­by umie płynąć z prądem. A co naj­wspa­nial­sze, nie­grzecz­ności raz zdo­by­tej i na­prawdę wziętej w po­sia­da­nie niktjuż ci nie od­bie­rze – sta­nie się im­ma­nentną częścią cie­bie, jak zmysł orien­ta­cji, upodo­ba­nie do czar­no-białych filmów czy umiejętność zwi­ja­nia języka w trąbkę.

Ale nie­grzecz­ność ma też w so­bie coś z mięśnia i jak każdy mięsień wy­ma­ga ćwi­czeń, żeby za­cho­wać masę i siłę. Nieużywa­na, stłumio­na, ze­pchnięta do la­mu­sa podświa­do­mości za­pad­nie w drzemkę, później w śpiączkę, a z cza­sem gro­zi jej wręcz uwiąd. Zbu­twie­je ni­czym za­war­tość sta­rych kufrów la­ta­mi po­zba­wio­na światła dzien­ne­go.

Brzmi zna­jo­mo? Czy nie przy­po­mi­nasz so­bie w tym mo­men­cie sy­tu­acji, w których i ty mu­siałaś stłumić swoją nie­grzecz­ność? Na pew­no nie? Za­stanów się jesz­cze raz. Idę o zakład, że tak było. W ja­kimś mo­men­cie życia, w tej czy in­nej for­mie, ty też byłaś Nie­grzecz­na. Skąd wiem? Po pro­stu, w prze­ciw­nym ra­zie nie tęskniłabyś te­raz za swoją nie­grzecz­nością – a mu­sisz tęsknić, sko­ro próbu­jesz ją od­zy­skać. Zgo­da, może cho­dziło tyl­ko o epi­zod, może Nie­grzecz­na Dziew­czyn­ka w to­bie prze­bu­dziła się tyl­ko na chwilę, nie­mniej zdążyłaś ją do­strzec i spodo­bało ci się to, co zo­ba­czyłaś. Spodo­bało ci się, jak się wte­dy czułaś i kim byłaś.

Czas upo­mnieć się o Nie­grzeczną Dziew­czynkę w to­bie

Sek­su­al­ność może być wiel­kim za­grożeniem dla tych lu­dzi z two­je­go oto­cze­nia, którzy najchętniej wi­dzie­li­by cię sta­le w roli Grzecz­nej Dziew­czyn­ki. Ob­ja­wiając się po raz pierw­szy na ro­dzin­nych sa­lo­nach, Nie­grzecz­na nie zo­stała więc po­wi­ta­na z otwar­ty­mi ra­mio­na­mi – co do tego nie mam wątpli­wości. Po­dej­rze­wam, że spo­tkało ją to co zwy­kle: kry­ty­ka, groźby, za­wsty­dza­nie. Co mogła zro­bić, jak się nie spłoszyć i nie cofnąć? Być może wi­dy­wałaś ją od cza­su do cza­su w wy­uz­da­nych snach, za­ka­za­nych fan­ta­zjach albo pew­nych eks­pe­ry­men­tal­nych prak­ty­kach, ja­kim od­da­wałaś się w se­kre­cie (i o ja­kich bar­dzo chciałaś za­po­mnieć). Tak to zwy­kle wygląda, gdy Nie­grzecz­na Dziew­czyn­ka jest zmu­szo­na do od­wro­tu i życia w kon­spi­ra­cji.

Co za­tem zro­bić, żeby ze­chciała się ujaw­nić? Prawdę mówiąc, myślę, że już zaczęłaś ne­go­cjo­wać jej powrót. Jak? Po pro­stu, czy­tając aż dotąd i nie wzbra­niając się przed mo­imi su­ge­stia­mi. Gra­tu­la­cje: masz już za sobą pierw­szy krok. W dal­szej części tego roz­działu zro­bimy więcej ta­kich mi­lo­wych pierw­szych kroków, abyś mogła wejść na ścieżkę zdro­we­go pożąda­nia – tam, gdzie wstyd nie po­wi­nien mieć wstępu. Na ra­zie mu­si­my do­trzeć do źródła two­ich oporów; to nasz naj­bliższy cel. Mu­si­my zro­bić przegląd daw­nych szko­dli­wych, lęko­wych ko­mu­ni­katów, prze­ko­nań i za­cho­wań, a następnie zastąpić ów bagaż czymś no­wym, sek­sow­nym, ożyw­czym, eks­cy­tującym… Nie możesz się stać Nie­grzeczną Dziew­czynką wbrew własnej woli i chęci – a punkt wyjścia leży głęboko w to­bie, gdzie jesz­cze nadal stoją obron­ne za­sie­ki.

Czas więc zwe­ry­fi­ko­wać wdru­ko­wa­ne w cie­bie ogra­ni­czające pro­gra­my sek­su­al­ne i zrzu­cić skórę Grzecz­nej Dziew­czyn­ki. Pożąda­nie nie jest ni­czym wsty­dli­wym, na­wet jeśli (i zwłasz­cza jeśli) oka­zu­je się w pełni nie­okiełzna­ne. Li­bi­do zasługu­je na ce­le­brację, a im­pre­za właśnie się za­czy­na.

Dość sza­leństwa!

Fakt:Zdro­wy ape­tyt sek­su­al­ny jest czymś na­tu­ral­nym i pięknym.

Patrząc wstecz na moje własne doj­rze­wa­nie sek­su­al­ne, mogę tyl­ko dziękować lo­so­wi, że po­zwo­lił mi wejść w wiek młodzieńczy w wyjątko­wym i bar­dzo wąskim prze­dzia­le cza­su, ja­kim były lata 70. XX wie­ku. Dla­cze­go uważam ten okres za wyjątko­wy? Z jed­nej stro­ny, moje po­ko­le­nie załapało się na zdo­by­cze po­przed­niej de­ka­dy (eman­cy­pację ko­biet, roz­luźnie­nie oby­czajów, głębo­kie prze­mia­ny społecz­ne), z dru­giej, żyliśmy w błogiej nieświa­do­mości za­grożeń, ja­kie ujaw­niły się do­pie­ro w następnej de­ka­dzie. Za mo­jej młodości nikt jesz­cze nie bał się AIDS, a mężczyzn bar­dziej pa­sjo­no­wały miłosne pod­bo­je niż Wall Stre­et i gru­bość port­fe­la ak­cji (ukłony dla Mi­cha­ela Do­ugla­sa!).

W bez­tro­skich la­tach 70. swo­bo­da sek­su­al­na ko­biet była czymś zupełnie na­tu­ral­nym. Mogłyśmy sy­piać z kim tyl­ko chciałyśmy i kie­dy tyl­ko chciałyśmy. I za­pew­niam cię, nie przy­po­mi­nałam żad­nej ze Spi­ce Girls. To w ogóle nie wcho­dziło w grę – nie z mo­imi wiel­ki­mi oku­la­ra­mi, sied­mio­ki­lo­gra­mową nad­wagą i lekką, acz za­uważalną wadą zgry­zu. Nie mogę też po­wie­dzieć, że byłam au­ten­tycz­nie nie­grzecz­na – owszem, upra­wiałam seks, ale szcze­rze mówiąc, bar­dziej z przy­pad­ku niż z prze­ko­na­nia.

W wie­ku 24 lat zo­stałam fa­chową „su­ro­gatką sek­su­alną” – asy­stentką wspo­ma­gającą te­ra­peutę w roz­wiązy­wa­niu pro­blemów życia in­tym­ne­go, z ja­ki­mi zgłaszają się pa­cjen­ci płci oboj­ga. To wte­dy po raz pierw­szy uchy­liły się przede mną drzwi do nie­grzecz­ności, na chwilę odsłaniając świat nie­wy­obrażalny w najśmiel­szych snach. Wy­niosłam z tej pra­cy zna­jo­mość pew­nych spe­cy­ficz­nych tech­nik, ale jej ubocz­nym, za­ska­kującym dla mnie sa­mej efek­tem oka­zał się lep­szy wgląd w moją własną sek­su­alność. Miałam rzadką okazję ob­co­wać ze star­szy­mi, bar­dziej doświad­czo­ny­mi koleżan­ka­mi po fa­chu, które aku­rat w pełni zasługi­wały na mia­no Nie­grzecz­nych Dziew­czy­nek. Oczy­wiście, w pra­cy były pro­fe­sjo­na­list­ka­mi, prze­strze­gającymi bar­dzo ścisłych reguł postępo­wa­nia, ale po go­dzi­nach… to już inna hi­sto­ria. Wie­le z tych ko­biet zdra­dzało ape­tyt sek­su­alny w sposób równie na­tu­ral­ny, żywiołowy i bez­wstyd­ny jak ochotę na do­bre je­dze­nie. Za­trzy­maj­my się na chwilę przy tym porówna­niu. Czy wiesz, co się robi z nie­jad­ka­mi? To pro­ste: trze­ba po­bu­dzić ich ape­tyt, naj­le­piej sma­ko­witą, aro­ma­tyczną przekąską. Skąpe i nie­re­gu­lar­ne posiłki skut­kują ob­kur­cze­niem się żołądka, co zmniej­sza jego po­jem­ność – w efek­cie jesz co­raz mniej i niechętnie. Zwłasz­cza mdłe, po­zba­wio­ne sma­ku da­nie na­sy­ci cię bar­dzo szyb­ko, ale z pew­nością nie po­bu­dzi i nie usa­tys­fak­cjo­nu­je two­ich kubków sma­ko­wych. Z ape­tytem sek­su­alnym jest po­dob­nie – w isto­cie rze­czy bar­dzo przy­po­mi­na on ape­tyt w najbar­dziej po­tocz­nym ro­zu­mie­niu. A za­tem:

Aby

po­bu­dzić ape­tyt sek­su­al­ny, po­trze­bu­jesz od­po­wied­nich „przy­sta­wek” – fan­ta­zji, wi­zu­ali­za­cji i gry wstępnej.

Twój sek­su­al­ny ogień wy­ma­ga re­gu­lar­ne­go pod­sy­ca­nia – w prze­ciw­nym ra­zie będziesz tra­cić zdol­ność

do

radości z sek­su.

Jest

seks i Seks przez duże „S”. Stu­pro­cen­to­wej Nie­grzecz­nej Dziew­czyn­ce wy­star­czy dzie­sięć mi­nut, żeby przeżyć coś upa­jającego, pod­czas gdy ko­bie­ta za­ku­ta w Grzecz­ność jak w pas cno­ty może się męczyć w łóżku przez go­dzinę… i da­rem­nie.

Czy prze­pra­szasz za swój ape­tyt na je­dze­nie? Za to, że chcesz i po­trze­bu­jesz jeść? Oczy­wiście nie. Uważasz to za swo­je na­tu­ral­ne pra­wo i in­te­gralną część cie­bie jako isto­ty ludz­kiej. Ape­tyt jest dla cie­bie nie tyl­ko wa­run­kiem prze­trwa­nia, ale również, mam przy­najm­niej taką na­dzieję, źródłem przy­jem­ności i radości życia.

Te­raz następne py­ta­nia: Czy prze­pra­szasz za swój ape­tyt sek­su­al­ny? Czy ne­gu­jesz, że go od­czu­wasz? Jeśli tak, to dla­cze­go? Czy znasz wie­lu mężczyzn, którzy czu­li­by się w obo­wiązku prze­pra­szać za to tak jak ty? W rze­czy­wi­stości mężczy­zna de­kla­rujący, że często po­trze­bu­je sek­su – po­wiedz­my raz albo i kil­ka razy dzien­nie – zy­sku­je opi­nię ogie­ra, budząc po­dziw i re­spekt in­nych mężczyzn (tu­dzież ko­biet). A gdy­by po­dob­ne wy­zna­nie za­ry­zy­ko­wała ko­bieta, jak wy­obrażasz so­bie re­akcję jej zna­jo­mych? Ja ob­sta­wiam krzy­we uśmiesz­ki, zgor­sze­nie, zdu­mie­nie, wątpli­wości co do jej zdro­wia psy­chicz­ne­go, nie wspo­mi­nając o re­pu­ta­cji – i to na­wet gdy­by była szczęśliwą mężatką! Pomyśl, niby dla­cze­go ko­bieta po­win­na być mniej „głodna” niż mężczy­zna? Z bio­lo­gicz­ne­go punk­tu nie ma to naj­mniej­sze­go sen­su, nie więcej niż ne­go­wa­nie ko­bie­ce­go głodu w ob­li­czu nie­do­stat­ku pożywie­nia.

Pod­kreślam tę ana­lo­gię: ważne jest, żebyś zaczęła po­strze­gać swój ape­tyt sek­su­al­ny po­dob­nie jak ape­tyt na je­dze­nie. Oba są równie na­tu­ral­ne, równie przy­ro­dzo­ne, równie niezbędne. Za­raz, za­raz, po­wiesz mi na to, czy można umrzeć z bra­ku sek­su god­ne­go Nie­grzecz­nej Dziew­czyn­ki? No, może nie dosłownie, nie­mniej w moim prze­ko­na­niu za każdym ra­zem, gdy nie znaj­du­jesz w sek­sie ta­kie­go ognia, namiętności i pi­kan­te­rii, jak byś chciała, tra­cisz bez­pow­rot­nie pewną cząstkę sie­bie. Twój ape­tyt sek­sualny, twój wi­gor i sa­tys­fak­cja mają za­sad­ni­cze znacz­nie dla po­czu­cia, że żyjesz pełnią życia. Jest równie oczy­wi­ste, jak fakt po­sia­da­nia łech­tacz­ki, że seks po­wi­nien być dla cie­bie potężnym źródłem przy­jem­ności i radości.

A sko­ro tak, py­tam cię po raz dru­gi: co cię ha­mu­je? Co za prze­szko­da stanęła na two­jej dro­dze? Dla­cze­go nie je­steś Nie­grzecz­na? Jak pod­po­wia­da mi in­tu­icja, od­po­wie­dzial­ność za ten stan rze­czy po­no­si coś, co na­zy­wam „blo­kadą Nie­grzecz­nej Dziew­czyn­ki”.

Mity i nie­po­ro­zu­mie­nia: blo­ka­da Nie­grzecz­nej Dziew­czyn­ki

Z czym w pierw­szej ko­lej­ności ko­ja­rzy ci się „Nie­grzecz­na Dziew­czyn­ka”? Jaki ob­raz po­wsta­je w two­jej głowie na to hasło? Bądź szcze­ra wo­bec sie­bie sa­mej, gdyż pomoże ci to od­kryć drugą stronę two­jej sek­su­al­ności. A więc, wi­dzisz wte­dy ko­bietę:

Rzu­cającą się w oczy ja­skra­wym

czy

eks­tra­wa­ganc­kim stro­jem?

Skłonną

do

nadużywa­nia al­ko­ho­lu lub in­nych sub­stan­cji, nie do końca zo­rien­to­waną, z kim kończy ko­lej­ny upoj­ny wieczór?

„Łatwą”, bez­kry­tyczną, nie­zdolną odmówić ko­mu­kol­wiek?

A może za­kom­plek­sioną i nie­do­war­tościo­waną, która po­pra­wia so­bie sa­mo­ocenę licz­ny­mi przy­go­da­mi sek­su­al­ny­mi?

Ewen­tu­al­nie no­to­ryczną pod­ry­waczkę, „dla spor­tu” uwodzącą cu­dzych mężów?

Jeśli któraś z ta­kich ko­biet uosa­bia w two­ich oczach Nie­grzeczną Dziew­czynkę, nic dziw­ne­go, że uni­kasz jej w so­bie sa­mej. Moja mała li­sta za­wie­ra tyl­ko kil­ka ty­po­wych ne­ga­tyw­nych stwier­dzeń, ja­kie sta­le słyszę od stu­den­tek i pa­cjen­tek w od­po­wie­dzi na tę samą prośbę: żeby opi­sały mi Nie­grzeczną Dziew­czynkę. Ale wiesz co? Mamy tu do czy­nie­nia z kla­sycz­nym po­my­le­niem pojęć. Żadna z powyższych de­fi­ni­cji nie do­ty­czy Nie­grzecz­nej Dziew­czyn­ki. Wszyst­kie do­tyczą ko­biet za­bu­rzo­nych, uzewnętrzniających po­przez seks różnego ro­dza­ju pro­ble­my emo­cjo­nal­ne i wy­ma­gających fa­cho­wej po­mo­cy (wca­le nie ze stro­ny te­ra­peu­ty sek­su­al­ne­go). To smut­ne, a nie nie­grzecz­ne – a jed­nak we wszyst­kich tych stwier­dze­niach po­brzmie­wają ste­reo­ty­py na te­mat Nie­grzecz­nej Dziew­czyn­ki, moc­no za­ko­rze­nio­ne i za­dzi­wiająco żywot­ne.

Naj­większe wy­zwa­nie dla mnie jako au­tor­ki i dla cie­bie jako adept­ki nie­grzecz­ności po­le­ga na eli­mi­na­cji tych ste­reo­typów i otwar­ciu głowy na kil­ka no­wych, zdro­wych a w do­dat­ku praw­dzi­wych in­for­ma­cji. Ot, cho­ciażby ta­kich: Być Nie­grzeczną Dziew­czynką, to czer­pać z życia pełnymi garścia­mi. Albo:Grzecz­na Dziew­czyn­ka równa się znu­dzo­na dziew­czyn­ka (a między nami mówiąc, gdy je­steśmy znu­dzo­ne, same często ro­bi­my się nud­ne!).

Czy wszyst­ko ja­sne jak dotąd? Su­per! Przejdźmy za­tem do krótkiej, ale bar­dzo ważnej li­sty za­cho­wań nie­ty­po­wych dla au­ten­tycz­nej Nie­grzecz­nej Dziew­czyn­ki.

By­cie Nie­grzeczną Dziew­czynką nie ozna­cza:

postępo­wa­nia w sposób nie­mo­ral­ny

czy

sprzecz­ny z pra­wem,

roz­wiązłości,

za­cho­wań por­no­gra­ficz­nych bądź ob­sce­nicz­nych

na

oczach in­nych,

za­cho­wań nie­bez­piecz­nych i ry­zy­kow­nych,

upra­wia­nia akro­ba­ty­ki sek­su­al­nej,

ka­ra­nia

czy

poniżania sa­mej sie­bie przez za­cho­wa­nia sek­su­al­ne,

bez­kry­ty­cy­zmu i nie­wy­bred­ności wo­bec part­nerów sek­su­al­nych.

Ja­kie inne ne­ga­tyw­ne za­cho­wa­nia czy ce­chy cha­rak­te­ru ko­jarzą ci się z Nie­grzeczną Dziew­czynką? Ważne jest, żebyś wy­ma­zała te pla­my z jej por­tre­tu. Cof­nij się myślą w przeszłość: czy w okre­sie do­ra­sta­nia miałaś wokół sie­bie choćby jedną Nie­grzeczną Dziew­czynkę? Przy­po­mnij ją so­bie: jaka była? Emo­cjo­nal­nie roz­chwia­na czy tyl­ko (i aż) nie­grzecz­na? Skąd wie­działaś o jej nie­grzecz­ności? Czy cho­dziły ta­kie słuchy, czy też sama wy­czu­wałaś w niej coś szczególne­go? Jak się na­zy­wała? Założę się, że pamiętasz do dzi­siaj... Fa­scy­no­wała cię i od­py­chała w równym stop­niu, in­try­go­wała i nie­po­koiła, nie­praw­daż? Była ta­jem­ni­cza i za­ra­zem na wskroś jed­no­znacz­na. Może była praw­dziwą Nie­grzeczną Dziew­czynką, zdrową i silną oso­bo­wością, a może nie. Tak czy in­a­czej, wie­działaś, że łamie tabu. Że ma dostęp do pew­nej se­kret­nej części sa­mej sie­bie. Prze­czu­wałaś te zaklęte re­wi­ry również w so­bie… ale nikt z two­ich bli­skich nie zachęcał cię do ich eks­plo­ra­cji – założę się, że było wprost prze­ciw­nie.

W ta­kim ra­zie na­zwij mnie swoją dobrą wróżką, al­bo­wiem chcę cię tam za­brać. Ra­zem, zgod­nie i ramię w ramię, od­kry­je­my bo­gac­twa two­jej nie­grzecz­nej na­tu­ry. Za pośred­nic­twem tej książki ni­czym cza­ro­dziej­skiej różdżki obie­cuję ci i po­zwo­le­nie, i zachętę, i prze­wod­nic­two w dro­dze na spo­tka­nie z twoją oso­bistą Księżniczką Achów i Ochów, twoją za­po­mnianą Bo­gi­nią Wes­tchnień i twoją wewnętrzną Królową Nie­grzecz­ności.

A więc, załóż te zabójcze czer­wo­ne szpil­ki, stuk­nij trzy razy ob­ca­sa­mi i po­wta­rzaj za mną: Nie ma nic złego w by­ciu złą, nie ma nic złego w by­ciu złą, nie ma nic złego w by­ciu złą, ze­psutą Nie­grzeczną Dziew­czynką.

Próbuję wywołać uśmiech na two­jej twa­rzy, ale jed­no­cześnie mówię zupełnie se­rio. Do­rosła ko­bie­ta uwięzio­na w Grzecz­nej Dziew­czyn­ce nie jest zresztą w na­stro­ju do żartów. Brak dostępu do wewnętrznej nie­grzecz­ności obniża jakość jej życia. Pod­ci­na skrzydła. Może wresz­cie kłaść się cie­niem na jej re­la­cjach – w łóżku i wszędzie in­dziej.

Zmia­ny ob­ser­wo­wa­ne prze­ze mnie u ko­biet, które po­zbyły się prze­sta­rzałych, szko­dli­wych i krępujących za­cho­wań na rzecz „no­we­go porządku” opar­te­go na pra­wie do pełnej eks­pre­sji własnej sek­su­al­ności, wy­kra­czają da­le­ko poza sy­pial­nię. Te zmia­ny mają wpływ na wszel­kie aspek­ty życia: do­dają sił do pra­cy, po­pra­wiają ko­mu­ni­kację z in­ny­mi ludźmi, sprzy­jają roz­wi­ja­niu różno­rod­nych ta­lentów. Chciałabym ta­kich po­zy­tyw­nych zmian również dla cie­bie. By­cie „złą”, Nie­grzeczną Dziew­czynką jest dla cie­bie po pro­stu do­bre i za­mie­rzam ci to udo­wod­nić.

Dla­cze­go tak do­brze być Nie­grzeczną Dziew­czynką?

No właśnie, wie­my już, na czym wbrew obie­go­wym poglądom nie po­le­ga nie­grzecz­ność. Te­raz przyj­rzyj­my się jej z dru­giej stro­ny, aby zi­den­ty­fi­ko­wać, czym dokład­nie jest.

By­cie Nie­grzeczną Dziew­czynką ozna­cza:

prze­pa­da­nie

za

sek­sem,

sek­su­alną pew­ność sie­bie,

brak

za­ha­mo­wań fi­zycz­nych,

duży ape­tyt sek­su­al­ny

wraz

z umiejętnością jego pod­sy­ca­nia i za­spo­ka­ja­nia,

aser­tyw­ność i od­por­ność

na

za­wsty­dza­nie,

w pełni in­te­gralną oso­bo­wość,

in­ten­syw­ne or­ga­zmy.

I co, te­raz już nie wygląda to tak strasz­nie, praw­da? Chy­ba na­wet dość kusząco! Chętnie przy­kleiłabym tę listę na two­im ulu­bio­nym lu­strze w cha­rak­te­rze co­dzien­ne­go me­men­to. Bo tak właśnie przed­sta­wia się rze­czy­wi­stość sek­su­al­na Nie­grzecz­nych Dziew­czy­nek. Zgo­dzisz się, że nie ma w tym ze­sta­wie­niu żad­ne­go fałszu, po­zorów, zakłama­nia, ale nie ma też ni­cze­go wbrew na­tu­rze czy nie­wy­ko­nal­ne­go. W naj­gor­szym ra­zie brzmi ci to wszyst­ko obco, jak opis da­le­kie­go kra­ju, w którym nig­dy nie byłaś, cho­ciaż słyszałaś o nim co nie­co. Spieszę więc z dobrą wia­do­mością: masz już pasz­port, trzy­masz go w rękach, a ja właśnie wbi­jam ci wizę. Je­dy­na zła wia­do­mość jest taka, że nie prze­nie­siesz się tam z dnia na dzień – prze­ciw­nie, cze­ka cię praw­dzi­wa, długa podróż. Obie­cuję ci za to wspa­niałe wi­do­ki po dro­dze, mnóstwo wrażeń i wspo­mnień na całe życie. Je­steś go­to­wa? No to weź głęboki od­dech, roz­siądź się wy­god­nie… Ru­sza­my do Kra­iny Czarów.

Po dru­giej stro­nie lu­stra

Czy kie­dy­kol­wiek za­sta­na­wiałaś się nad swoją sek­su­al­nością? Skąd się wzięła? Co ją ukształtowało? Dla­cze­go jest taka a nie inna? To bar­dzo ważne py­ta­nia, a mimo to wie­le ko­biet – większość – nie poświęca im na­wet chwi­li na­mysłu. Po pro­stu upra­wiają seks. A tym­cza­sem myśle­nie ma przyszłość: samo za­da­nie so­bie tych pytań wraz z ana­lizą przy­wołanych nimi wspo­mnień może otwo­rzyć ci oczy na pew­ne aspek­ty two­jej sek­su­al­ności, z których wcześniej nie zda­wałaś so­bie spra­wy.

Ale jak nie byłyby ważne py­ta­nia, i tak naj­ważniej­sze są two­je od­po­wie­dzi. Two­je własne, nie moje czy ko­go­kol­wiek in­ne­go. Mam wielką na­dzieję, że two­je od­po­wie­dzi przy­najm­niej za­skoczą cie­bie samą. A niektóre może roz­ba­wią, inne wpra­wią w zakłopo­ta­nie, jesz­cze inne na­wet prze­rażą, bo i to nie jest wy­klu­czo­ne. Naj­bar­dziej liczę jed­nak na to, że wśród tych emo­cji znaj­dzie się też gniew, po­ryw świętego obu­rze­nia, tak sil­ny, że zmo­ty­wu­je cię do zrzu­ce­nia jarz­ma Grzecz­nej Dziew­czyn­ki. Że tym goręcej za­pra­gniesz prze­mia­ny i sek­su­al­nie na­ro­dzisz się na nowo, w swo­jej naj­bar­dziej nie­grzecz­nej wer­sji.

Przy­po­mnij so­bie Alicję…

…w Króli­czej No­rze, dziw­nym świe­cie rządzącym się nie­zro­zu­miałymi, nie­raz ab­sur­dal­ny­mi pra­wa­mi. Nie sądzisz, że i my począwszy od wie­ku doj­rze­wa­nia, wpa­da­my w taką Króliczą Norę zmie­niających się w za­wrot­nym tem­pie ka­nonów, stylów, trendów, mód, oby­czajów, jaw­nych i za­wo­alo­wa­nych prze­kazów, na­kazów, za­kazów? Chcąc nie chcąc, je­steśmy na ich łasce i niełasce. Od młodości aż do śmier­ci pa­da­my łupem przeróżnych Co­smo, Vo­gue, Gla­mo­ur, Se­ven­te­en i ich cha­otycz­nych po­mysłów. W jed­nym se­zo­nie ideałem piękna jest ape­tycz­na blon­dyn­ka „z dużymi nie­bie­ski­mi ocza­mi”, ale w rok później de­tro­ni­zu­je ją ciem­noskóra eg­zo­tycz­na piękność, którą z ko­lei zmia­tają z okładek mo­del­ki płaskie jak de­ski, chłopięce, wręcz ano­rek­tycz­ne. Jak Ali­cja mio­tasz się między pigułkami o prze­ciw­staw­nym działaniu, aby cy­klicz­nie się zwiększać i zmniej­szać. Cała uwa­ga Króli­czej Nory sku­pia się na tym, jak wyglądasz, a mało kogo ob­cho­dzi, jak się czu­jesz.

Sko­ro, co usta­liłyśmy już wcześniej, two­je pra­gnie­nia sek­su­al­ne są równie na­tu­ral­ne jak ape­tyt, co może blo­ko­wać ich na­tu­ralną eks­presję? Wyłącznie czyn­ni­ki kul­tu­ro­we, men­tal­na ma­ni­pu­la­cja i pro­gra­mo­wa­nie. Na pew­no słyszałaś o nieszczęsnych młodych Chin­kach, którym ongiś krępo­wa­no sto­py, żeby za­ha­mo­wać ich wzrost – bo tyl­ko małe, dzie­cięce stópki były atu­tem w oczach Chińczyków. Czy nie na­su­wa ci się ana­lo­gia, że i nas zmu­sza się do krępo­wa­nia na­tu­ralnych roz­miarów, kształtów i po­ten­cji na­szej sek­su­al­ności? Czy to cię nie obu­rza? Nie wy­da­je ci się krzywdzące, okrut­ne, bar­ba­rzyńskie? Czy nie bu­dzi się w to­bie ocho­ta, żeby ze­rwać ab­sur­dal­ne oko­wy, po­zbyć się ich raz na za­wsze i roz­pro­sto­wać pal­ce w pia­sku wol­ności?

Z pew­nością tak. Niktnie ma pra­wa wtłaczać nas w wymyśloną przez sie­bie formę i przy­kra­wać do własnej wi­zji. Również w kwe­stii sek­su­al­ności. Na­sza sek­su­al­ność po­win­na rosnąć i roz­wi­jać się równie swo­bod­nie jak sto­py. A dzie­je się, nie­ste­ty, zupełnie in­a­czej.

Czas po­wie­dzieć: dość tego! Czas na bunt! Dzi­siaj już same wie­my le­piej, ja­kie mamy być. Ogłośmy początek końca stłumio­nej sek­su­al­nie, nie­na­tu­ral­nej i nieszczęśli­wej Grzecz­nej Dziew­czyn­ki. Zróbmy to ra­zem, w jed­ności ze wszyst­ki­mi dziel­ny­mi, sil­ny­mi ko­bie­ta­mi, które tak jak ty czy­tają tę książkę i uczą się nie­grzecz­ności. Wie­my już, że to strasz­li­we „zło” spędzające sen z po­wiek mo­ra­li­stom, jest na­tu­ral­ne, zdro­we i zde­cy­do­wa­nie lep­sze dla nas niż ich rze­ko­me do­bro.

Od tej chwi­li od­rzu­ca­my wszel­kie cu­dze idee, opi­nie i za­ku­sy sprzecz­ne z na­szym doświad­cza­niem sie­bie jako Nie­grzecz­nych Dziew­czy­nek – ko­biet stwo­rzo­nych do nie­grzecz­ności i upraw­nio­nych do nie­grzecz­ności. Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki biorą spra­wy w swo­je ręce. Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki nie pod­dadzą się ni­ko­mu, kto próbowałby je poniżyć, stłamsić czy w ja­ki­kol­wiek sposób pod­ko­pać ich wiarę w sie­bie. Nie­grzecz­ne Dziew­czyn­ki znają swoją war­tość. Wiem, że chcesz być jedną z nich, i ty też już wiesz, że chcesz. Więc na co cze­kać? Do dzieła!

Zmia­na biegów

Jak dotąd zdążyłam tyl­ko za­ry­so­wać przed tobą nowy styl życia, w moim mnie­ma­niu ze wszech miar god­ny przy­swo­je­nia. Chciałam po­bu­dzić twoją cie­ka­wość i eks­cy­tację per­spek­tywą, że sta­nie się on two­im udziałem. Ale co da­lej? Jak ustrze­lić tego ptasz­ka i ściągnąć tu­taj, z nie­ba na zie­mię i na twój ta­lerz?

Jest ta­kie an­giel­skie przysłowie You can lead a hor­se to wa­ter but you can’t make it drink – dosłownie: możesz za­pro­wa­dzić ko­nia do wody, ale nie możesz zmu­sić go do pi­cia. Me­ta­fo­ra tra­fia, moim zda­niem, w samo sed­no wszel­kich pro­cesów prze­mian, a już zwłasz­cza prze­miany w Nie­grzeczną Dziew­czynkę. Mogę pod­pro­wa­dzić cię do „wodo­poju” – w tym przy­pad­ku zbior­ni­ka sek­su­al­nych uczuć, mocy i namiętności, który już w to­bie ist­nie­je. Nie ja je­stem tym wo­do­po­jem i nie ja ugaszę two­je pra­gnie­nie. Mogę za to ode­grać rolę różdżka­rza, który pomoże ci zlo­ka­li­zo­wać zbior­nik w to­bie sa­mej, a następnie pokaże, jak po­chy­lić się nad nim i czer­pać pełnymi garścia­mi życio­daj­ny napój.

A doj­dzie­my do two­je­go zbior­ni­ka sek­su­al­ności drogą ćwi­czeń. Całej se­rii ćwi­czeń – niektórych umysłowych, in­nych bar­dziej fi­zycz­nych. Wszyst­kie one mają na celu pomóc ci prze­drzeć się przez gru­be war­stwy prze­ko­nań in­nych lu­dzi, na­ra­stających w to­bie la­ta­mi i blo­kujących jak kle­ista maź twoją Nie­grzeczną Dziew­czynkę. Narzędzia i umiejętności zdo­by­te dzięki tym ćwi­czeniom po­zwolą ci naj­pierw usłyszeć, a następnie wy­do­być z sie­bie twój praw­dzi­wy sek­su­al­ny „głos” (nie masz pojęcia, jak sek­sow­ny! Sama zo­ba­czysz…). Przy­go­tuj za­tem nóż i wi­de­lec, gdyż „gołąbek” jest już na two­im ce­low­ni­ku i wkrótce zasiądziesz do uczty.

ALE NAJ­PIERW JED­NO WAŻNE ZA­STRZEŻENIE

Za­nim przej­dzie­my do pierw­sze­go ćwi­cze­nia, muszę krótko po­ru­szyć kwe­stię mo­le­sto­wa­nia sek­su­al­ne­go. Jeśli padłaś ofiarą gwałtu, ka­zi­rodz­twa czy ja­kiej­kol­wiek in­nej for­my prze­mo­cy sek­su­al­nej, gorąco zachęcam cię do kon­sul­ta­cji z te­ra­peutą PRZED wdrożeniem do­wol­ne­go pro­gra­mu sa­mo­po­mo­cy, włącznie z pro­po­no­wa­nym prze­ze mnie. Cho­ciaż ćwi­cze­nia za­war­te w tej książce są pomyślane jako lek­kie i przy­jem­ne (i oczy­wiście in­struk­tażowe), również one mogą obu­dzić złe wspo­mnie­nia i złe emo­cje u ko­bie­ty obciążonej traumą mo­le­sto­wa­nia. Jeśli jesz­cze nie sko­rzy­stałaś z fa­cho­wej po­mo­cy, zrób to te­raz, jak naj­szyb­ciej. Wzdra­gam się na myśl, że ofia­ry prze­mo­cy sek­su­al­nej mogą po­zo­stać same ze swo­im cier­pie­niem.

Ćwi­cze­nie 1

Na­pisz swo­je „cre­do”

Za­cznie­my pro­gram ćwi­czeń od tego, co robi każda Nie­grzecz­na Dziew­czyn­ka: ogłosze­nia two­ich nie­grzecz­nych za­miarów.

Po­trze­bu­jesz długo­pi­su i pa­pie­ru. A że cze­ka cię więcej pi­sem­nych ćwi­czeń, w tym wie­le o bar­dzo po­uf­nym cha­rak­te­rze, radzę

ci

prze­zna­czyć na nie ra­czej spe­cjal­ny no­tes niż luźne kart­ki. I no­tes, i jego za­war­tość nie po­win­ny wpaść w obce ręce – aby sku­tecz­nie od­ra­biać te „lek­cje”, mu­sisz być pew­na ochro­ny swo­jej pry­wat­ności.

Nie

po­trze­bu­jesz bo­wiem ni­ko­go z zewnątrz – przy­najm­niej na ra­zie – aby zwrócić się do naj­ważniej­szej oso­by w two­im sek­su­al­nym ko­smo­sie: sa­mej sie­bie. Czy pamiętasz, co mówiłam o in­ten­cjach Nie­grzecz­nej Dziew­czyn­ki?

Ko­chać namiętnie, czuć całą sobą, żyć pełnią życia sek­su­al­ne­go

ku

radości własnej i part­ne­ra.

Chcę, żebyś na­pi­sała

to

dużymi li­te­ra­mi na stro­ni­cy otwar­tej przed tobą. Na­pisz oczy­wiście od sie­bie, w pierw­szej oso­bie:

chcę ko­chać namiętnie, chcę czuć całą sobą, chcę żyć pełnią życia sek­su­al­ne­go

dla

mniej sa­mej i mo­je­go part­ne­ra.

To

two­ja sek­su­al­na przyszłość, twój pro­gram i wy­zna­nie wia­ry. Prze­czy­taj so­bie te słowa, naj­pierw po ci­chu, później na głos. Prze­czy­taj i uwierz w nie. Je­steś już bliżej celu, niż ci się wy­da­je.

Ćwi­cze­nie 2

Klu­czo­we mo­men­ty w two­jej hi­sto­rii Grzecz­nej Dziew­czyn­ki

Lu­bisz podróże w cza­sie? Oto oka­zja: te­raz cof­niesz się w przeszłość w po­szu­ki­wa­niu tych oko­licz­ności i sy­tu­acji, które w ja­ki­kol­wiek sposób zra­niły, stłumiły czy onieśmie­liły twoją sek­su­al­ność. Pora od­two­rzyć te klu­czo­we mo­men­ty, na­mie­rzyć roz­pa­dli­ny w two­jej dro­dze; wszyst­ko to, co od­da­liło cię od two­jej praw­dzi­wej sek­su­al­nej na­tu­ry.

I po­now­nie, po­trzeb­ne będzie pióro i pa­pier.

Za­mknij

oczy

i weź kil­ka głębo­kich od­dechów, wciągając po­wie­trze no­sem, a wy­pusz­czając usta­mi. Nie spiesz się, nie popędzaj. Two­im ce­lem jest odprężenie przy za­cho­wa­nej w pełni by­strości i ja­sności umysłu. Upew­nij samą sie­bie, że two­ja pamięć funk­cjo­nu­je bez za­rzu­tu i że przy­po­mnisz so­bie wszyst­ko, co po­trze­ba.

Te­raz uru­chom w głowie we­hi­kuł cza­su.

Masz

znów dwa­dzieścia, piętnaście, dwa­naście lat. Je­steś na stu­diach, w li­ceum, w gim­na­zjum.

Kie­dy

po

raz pierw­szy do­stałaś ko­mu­ni­kat, że two­je sek­su­al­ne myśli, do­zna­nia i/ lub za­cho­wa­nia są czymś nie­sto­sow­nym?

Spróbuj

nie

cen­zu­ro­wać, nie osądzać i nie ko­men­to­wać tych wspo­mnień. Ogra­nicz się do roli de­tek­ty­wa sku­pio­ne­go na sa­mym ze­bra­niu faktów. Gdy na­tra­fisz na od­po­wied­nie wspo­mnienie,

za­pisz je

możli­wie dokład­nie, z naj­większą liczbą szczegółów. Jeśli wspo­mnie­nie

jest

frag­men­ta­rycz­ne lub spro­wa­dza się do nie­określo­ne­go uczu­cia, mimo wszyst­ko po­sta­raj się je uściślić i również za­pisz.

Te­raz opo­wiedz so­bie

na

następujące py­ta­nia: Kto wysłał ci ów ko­mu­ni­kat? Jak się wte­dy po­czułaś? Czy wpłynęło to na two­je za­cho­wa­nie w tam­tym mo­men­cie? Jeśli tak, to w jaki sposób?

A następny klu­czo­wy mo­ment z two­jej przeszłości sek­su­al­nej? I jesz­cze je­den? I ko­lej­ny? Kon­ty­nu­uj drogę wzdłuż

tej

osi cza­su, aż do dnia dzi­siej­sze­go. Niektóre z two­ich wspo­mnień mogą być tak żywe, że od­two­rzysz je w całości bez żad­ne­go wysiłku. Ale z pew­nością są też inne, sub­tel­niej­sze – jakiś ar­ty­kuł w pra­sie, który zro­bił na to­bie wrażenie, jakaś przy­pad­ko­wa uwa­ga z ust na­uczy­cie­la, koleżanki, ko­le­gi z kla­sy… Nie lek­ce­waż i nie od­sie­waj ni­cze­go –

co­kol­wiek wy­nu­rzy się z two­jej pamięci, za­pisz to

. Później, mając już wszyst­ko czar­no

na

białym, za­wsze możesz wy­kreślić pew­ne punk­ty, które osta­tecz­nie uznasz za nie­istot­ne.

Być może nie uda ci się spi­sać wszyst­kich wspo­mnień za jed­nym po­sie­dze­niem. Niektórym ko­bie­tom unie­możli­wia to ich ob­fi­tość, in­nym brak cza­su, trud­ności w kon­cen­tra­cji czy po­trze­ba dłuższe­go na­mysłu. Nie ma tu żad­nych reguł, lep­szej czy gor­szej me­to­dy – rób tak, jak ci się po­do­ba. Nie­do­zwo­lo­ne jest tyl­ko jed­no: ja­kie­kol­wiek sa­mo­bi­czo­wa­nie się w trak­cie tego ćwi­cze­nia. Jeśli o to cho­dzi, słuchaj dok­to­ra!

Złóżmy puz­zle w całość

Tak czy in­a­czej, w końcu masz to za sobą – rze­tel­nie od­grze­bałaś i prze­lałaś na pa­pier swo­je wspo­mnie­nia. Te­raz pora od­sunąć się o kil­ka kroków i spoj­rzeć na to wszyst­ko z two­jej dzi­siej­szej per­spek­ty­wy. Czy odstęp cza­su wpływa na twój sposób po­strze­ga­nia tych epi­zodów sprzed lat? Czy do­strze­gasz w nich dzi­siaj coś, cze­go nie do­strze­gałaś wte­dy? Kto próbował cię kon­tro­lo­wać? Kto po­su­wał się do ma­ni­pu­la­cji? I dlacze­go? Dlacze­go oso­bi­sty ka­len­darz tych lu­dzi nie uwzględniał doj­rze­wa­nia two­jej zdro­wej sek­su­al­ności?

Jak myślisz, czy i dzi­siaj za­re­ago­wałabyś tak samo, słysząc po raz pierw­szy po­dob­ne ko­mu­ni­ka­ty? Naj­praw­do­po­dob­niej nie. Niektóre z nich skwi­to­wałabyś śmie­chem, inne złością, jesz­cze inne zwykłym mach­nięciem ręki. Je­stem pew­na, że na­wet naj­moc­niej­sze nie miałyby aż ta­kiej siły rażenia, gdy­byś usłyszała je do­pie­ro te­raz, już nie jako dziew­czyn­ka/na­sto­lat­ka/dzie­wi­ca. Do­rosłaś. Może jesz­cze cza­sa­mi czu­jesz się jak dziec­ko, zwłasz­cza wte­dy, gdy inni dorośli nadal próbują kon­tro­lo­wać twoją sek­su­al­ność, ale fakt do­ko­na­ny: je­steś inną osobą niż wte­dy. W isto­cie rze­czy doj­rzałość zdo­by­ta od cza­su tam­tych wy­da­rzeń mogła obu­dzić w to­bie współczu­cie wo­bec dziew­czyn­ki/na­sto­lat­ki/młodej ko­bie­ty, o której właśnie pisałaś. Obu­rza cię, że mu­siała tyle wy­cier­pieć za sprawą igno­ran­cji i lęków in­nych lu­dzi. Tak, na­zwij­my rze­czy po imie­niu: to igno­ran­cja i lęki in­nych lu­dzi były przy­czyną jej – czy­li two­ich – cier­pień. A w ta­kim ra­zie za­dam ci następne py­ta­nie: Czy wi­dzisz naj­mniej­szy powód, żeby po­zwa­lać tam­tym doświad­cze­niom nadal ste­ro­wać two­im życiem sek­su­al­nym?

Przy­po­mi­na mi to hi­sto­ryjkę, jaką te­ra­peu­ta szkolący mnie w stu­denc­kich cza­sach lubił opo­wia­dać no­wym pa­cjent­kom, aby uświa­do­mić im potęgę naj­wcześniej ode­bra­nych życio­wych lek­cji:

Tre­se­rzy zwierząt prze­zna­czo­nych do cyr­ku za­czy­nają pracę z małymi słoniątka­mi od przy­wiązy­wa­nia ich łańcu­chem – od­po­wied­ni­kiem psiej smy­czy – do wbi­tej w zie­mię bel­ki. Jesz­cze nie­szko­lo­ne słoniątka próbują oczy­wiście ze­rwać się z uwięzi i szar­pią łańcuch z całych sił. Po kil­ku ty­go­dniach tracą jed­nak ów zdro­wy od­ruch, na­uczo­ne, że ich wysiłki idą na mar­ne. „Pa­lo­wa­nie” wcho­dzi im w na­wyk, a bunt sa­mo­ist­nie wy­ga­sa. I cho­ciaż słoń szyb­ko osiąga siłę i roz­mia­ry, które po­zwo­liłyby mu z łatwością wy­rwać belkę z zie­mi, jesz­cze szyb­ciej za­prze­sta­je prób. Do­ra­sta w prze­ko­na­niu, że bel­ka jest sil­niej­sza od nie­go i pod­da­je się bez wal­ki. Psy­cho­lo­dzy na­zy­wają ten stan du­cha „wy­uczoną bez­rad­nością”.

Wie­le z nas nie różni się zbyt­nio od nieszczęsnych cyr­ko­wych słoniątek. Nadal krępują nas więzy sta­rych, ana­chro­nicz­nych za­cho­wań, na­rzu­co­nych nam w cza­sach, gdy byłyśmy młode i zależne. Nadal tkwi­my men­tal­nie w tym okre­sie, nie za­uważając, że zdążyłyśmy urosnąć i zmężnieć. Same nie czu­je­my na­szej siły, wy­star­czającej, aby ze­rwać łańcu­chy przeszłości i swo­bod­nie wy­bie­rać własne prze­zna­cze­nie. A prze­cież je­steś duża i sil­na. Możesz się uwol­nić. Możesz być, kim chcesz i robić, co chcesz. Po­wiedz to na głos:

Je­stem duża i sil­na.

Mogę uwol­nić się od przeszłości.

Będę, kim sama chcę i będę robić, co chcę.

Uczyń z tych stwier­dzeń swój okrzyk bo­jo­wy. Możesz po­wta­rzać je so­bie od cza­su do cza­su w miarę dal­szej lek­tu­ry. Praw­da, że do­brze ci to robi? Jeśli czu­jesz lek­ko przy­spie­szo­ne bi­cie ser­ca, to znak, że two­ja Nie­grzecz­na Dziew­czyn­ka już zaczęła roz­grzewkę. Two­je słowa brzmią w jej uszach jak mu­zy­ka. Za każdym ra­zem, gdy afir­mu­jesz swoją siłę i pra­wo do sa­mo­sta­no­wie­nia, tak w sfe­rze sek­su­al­nej jak każdej in­nej, Nie­grzecz­na Dziew­czyn­ka w to­bie zdo­by­wa odro­binę więcej prze­strze­ni do od­dy­cha­nia, do po­ru­sza­nia się, do życia.

Ale za­nim zaj­mie­my się Nie­grzeczną, jesz­cze raz przyj­rzyj­my się Grzecz­nej.

Czy two­ja Grzecz­na Dziew­czyn­ka robi coś do­bre­go?

Kie­dy po raz pierw­szy zaczęłam pro­wa­dzić warsz­ta­ty z sek­su­al­ności, najgłębiej za­padła mi w pamięć jed­na z kur­san­tek, młoda ko­bie­ta o imie­niu El­len. El­len była wręcz mo­de­lową Grzeczną Dziew­czynką, po pro­stu chodzącą Grzecz­nością. Włosy za­wsze spięte w skrom­ny ko­czek. Zero ma­ki­jażu, zero ma­ni­kiu­ru, żad­nej biżute­rii poza ślubną obrączką. Bu­fia­ste rękaw­ki i deseń w drobną kratkę. Z cza­sem prze­stałam się dzi­wić, widząc ten typ ko­biet wśród mo­ich słucha­czek, ale wte­dy nie po­sia­dałam się ze zdu­mie­nia. El­len in­try­go­wała mnie do tego stop­nia, że właśnie ze względu na nią za­py­tałam w końcu całą grupę o po­wo­dy zgłosze­nia się na moje zajęcia.

El­len przy­znała, że zro­biła to za na­mową męża, któremu, co również przy­znała, bar­dzo zależało na po­sze­rze­niu jej wie­dzy w tym za­kre­sie, jak twier­dził moc­no ogra­ni­czo­nej. El­len za­cho­wała dzie­wic­two aż do ślubu. Seks był dla niej tyl­ko „obo­wiązkiem małżeńskim” wypełnia­nym niechętnie, nie częściej niż raz w ty­go­dniu (w so­botę o 21.00) i spro­wa­dzo­nym do sto­sun­ku płcio­we­go w kla­sycz­nej, „mi­sjo­nar­skiej” po­zy­cji. Nie po­trze­bo­wała ni­cze­go więcej – czy ra­czej tego też nie po­trze­bo­wała, ale jako do­bra żona (czy­li znów Grzecz­na Dziew­czyn­ka) nie mogła odmówić.

Na­sze ko­lej­ne se­sje i wy­ko­ny­wa­ne przez stu­dentów ćwi­cze­nia (z których wie­le znaj­dziesz i w tej książce) wy­do­by­wały z hi­sto­rii El­len co­raz więcej in­te­re­sujących szczegółów. Była naj­star­sza z trójki dzie­ci, a mat­ka osie­ro­ciła ją, gdy miała za­le­d­wie je­de­naście lat. Krótko trzy­ma­na przez ojca, „na­tu­ralną” ko­leją rze­czy przejęła mat­czy­ne obo­wiązki: go­to­wa­nie, sprząta­nie, opiekę nad młod­szym ro­dzeństwem. W jej napiętym pla­nie dnia nie było zbyt wie­le miej­sca na za­bawę i dzie­ciństwo jako ta­kie. W miarę jak rosła, rósł też nie­pokój ojca, pod­sy­ca­ny jego własny­mi wspo­mnie­nia­mi z młodości. Oj­ciec sta­le prze­strze­gał El­len, jak nie­bez­piecz­ni są chłopcy, odwołując się jed­no­cześnie do jej od­po­wie­dzial­ności za ro­dzinę. „Dzi­siaj po­zwo­lisz się do­tknąć, a ju­tro od­kry­jesz, że je­steś w ciąży”, po­wta­rzał córce. (Tu aku­rat wie­dział, co mówi, gdyż sam jako szes­na­sto­la­tek był sprawcą ciąży u swo­jej pierw­szej w życiu dziew­czy­ny.) „Pamiętaj, El­len, nie za­da­waj się z chłopca­mi. Bądź Grzeczną Dziew­czynką. Za­cho­wuj się tak, żeby two­ja świętej pamięci mat­ka mogła być z cie­bie dum­na”.

Mo­ra­li­za­tor­skie zapędy ojca