Pomarańcza Życia - Margaret Camilyan - ebook
Opis

Pomarańcza Życia” to magiczna baśń pełna nadziei i miłości. Autorka zwraca w niej uwagę na ponadczasowe wartości, które towarzyszą nam na co dzień, ale często o nich zapominamy, gdyż przysłania je szara rzeczywistość. Dopiero w obliczu niebezpieczeństwa, gdy zagrożone jest życie, w tym wypadku akurat dzieci pary królewskiej, okazuje się, co tak naprawdę jest ważne. Nie bogactwa, nie sława, nie uznanie, lecz rodzina, miłość, zdrowie i nadzieja, która pomaga przetrwać najgorsze chwile. Baśń zaraża optymizmem i pozwala z radością spojrzeć w przyszłość.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 101

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


1. NARODZINY KSIĄŻĄT

Mały książę urodził się w przepięknym, pełnym miłości i radości pałacu. Miał cudownych rodziców, którzy go bardzo kochali, najbardziej na świecie.

Kiedy pojawił się w pierwszych minutach porannego słońca, nie spodziewał się, że jego małe stópki kiedyś poniosą go przez tak ogromny świat, który kryje tyle ciekawych przygód i tajemnic.

Gdy rodzice zobaczyli małego księcia pierwszy raz, nie mogli się nadziwić, jak jego stópki ruszały się bez przerwy – w maleńkim chłopcu drzemały nieposkromione pokłady energii. Rodzice bardzo się cieszyli z jego narodzin.

– A jak damy mu na imię? – zapytał Król Jesieni.

Królowa Lata, nie namyślając się długo, odpowiedziała:

– Nazwijmy go Diament, ponieważ diamenty są bardzo mocne i połyskują w każdym świetle, a on, przychodząc na świat w pierwszych promieniach słońca, błyszczał.

Gdy książę Diament miał dwa lata, przyszedł na świat jego młodszy brat. Był inny. Od samego początku jego głos przykuwał uwagę, a jego rodzice byli bardzo zdziwieni, że tak malutka buzia może wydawać takie dźwięki. Rodzice bardzo się ucieszyli, łzy im płynęły po policzkach ze szczęścia, że mają dwóch chłopców.

Ale i tym razem mieli dylemat, jak dać na imię drugiemu synowi. Królowa Lata zostawiła tę decyzję Królowi Jesieni, który myślał nad imieniem dla drugiego syna kilka dni. Królowa nie martwiła się tym, gdyż wiedziała, że Król Jesieni na pewno nada ich dziecku ładne, pasujące miano. Rozmyślając, Król trzymał swojego drugiego syna na rękach i uśmiechał się na dźwięk, który on wydawał. To nic, że to był płacz, bo jego płacz był bardzo przyjemny dla uszu. W momencie, gdy nowo narodzony książę wydał dźwięk, Król Jesieni powiedział z entuzjazmem:

– Wiem! Królowo, wiem! – Radość, że znalazł imię dla syna, niosła się po całym zamku.

Gdy Królowa Lata dotarła do Króla Jesieni, on wesoło powiedział:

– Wiem, moja droga, wiem! Nazwiemy go Kryształ, książę Kryształ. Dałem mu tak na imię, ponieważ jego głos jest tak kryształowo czysty i piękny.

– Pięknie – powiedziała Królowa Lata i dodała: – Mamy księcia Diament i księcia Kryształ, pięknie! Mężu, pięknie!

Ich radość nie trwała długo, gdyż obaj książęta w tym samym czasie zachorowali. Rodzice przechodzili bardzo trudne chwile, przeżywali smutek, ból i bezradność. Gdy medycy królestwa nie wiedzieli już, co zrobić, a para królewska usychała ze smutku i rozpaczy – pojawiła się nadzieja. Do zamku przybyła przyjaciółka Królowej, Królowa Wiosny, która wyglądała jak rozkwitnięty kwiat piwonii. Miała lekko różowe policzki, piękne orzechowe oczy, a jej włosy w promieniach słońca lśniły jak bursztyny. Były długie i opadały na ramiona.

– Przybyłam, żeby wam pomóc i powiedzieć, co się stało – powiedziała przepiękna Królowa Wiosny. – Gdy usłyszałam o waszych kłopotach od wiatru, który hulał po zamku, postanowiłam wam pomóc – wyjaśniła. Po chwili kontynuowała: – Królowo Lata i Królu Jesieni, powstał mały kryzys między porami roku. Na wasze przyjęcie związane z narodzinami dzieci nie przybyła jedna Królowa, Królowa Zimy! Z bólu i żalu, że nie została zaproszona, rzuciła urok na chłopców. Teraz ich małe ciałka będą powoli umierać, a ich dłonie, nóżki i serduszka będą zamarzać. W ten sposób chciała ukarać was za brak szacunku do niej. A, i jeszcze jedno. Ma żal, że nie została matką chrzestną jednego z waszych dzieci – powiedziała Królowa Wiosny.

– Co mamy robić? Co mamy robić? – zapytała para królewska.

– Jak pomóc naszym dzieciom? One są takie małe – rzekła zrozpaczona Królowa Lata.

Królowa Wiosny zaczęła mówić:

– Królowa Zimy trzyma w swoim lodowym lochu złotą pomarańczę, która daje życie, przez co jest nazywana Pomarańczą Życia. Nawet ona sama nie może zdjąć tak silnego uroku i dlatego potrzebujecie tego owocu. Ale żeby go zdobyć, musicie obejść jej ochronę. Najpierw spotkacie Lodowego Stwora, dalej jest Lodowe Jezioro, a za tym jeziorem znajduje się zamek Królowej Zimy. Pamiętajcie – macie tylko trzy dni, aby dostarczyć sok ze złotej pomarańczy, jedynej która została po zamrożeniu miasta i drzewa Pomarańczy Życia. Ale zanim tam ruszycie, wręczę wam dary od wróżek i wróżbitów.

Wróżka Księżyca dała okruszek Księżyca, aby nocą oświetlał wam drogę.

Wróżka Słońca podarowała promień słońca i nadzieję, aby grzały was, kiedy najbardziej będziecie tego potrzebować.

Wróżbita Gwiazd daje wam szlak gwiezdny, abyście trafili do zamierzonych miejsc.

Wróżbita Miłości daruje wam uczucie, miłość tak silną, że zniszczy największe czary. Możecie jej użyć w najbardziej potrzebnym czasie. Kiedy? To już będziecie wiedzieli sami.

Ale tak naprawdę tylko prawdziwa miłość i wiara pomogą wam przetrwać najgorsze chwile. Miłość musi być czysta i szczera.

Oto woreczek z pyłkiem – pięknym, czerwonym i delikatnym.

Myślę, że powinnam tu zostać i chronić wasze dzieci. Tak zrobię, otoczę je kulą ciepła i miłości. Pozostanę przy nich tak długo, jak długo tego będą potrzebowały – aż do waszego powrotu. Ale pamiętajcie! Za trzy dni Królowa Zimy zamrozi złotą Pomarańczę Życia do następnego roku, aż do kolejnej zimy, a wasze dzieci stracą życie.

Para królewska nie zastanawiała się długo. Ucałowała dzieci i ruszyła w drogę, zabierając ze sobą wiernych towarzyszy, rycerzy i dwóch Magów. Król Jesieni i Królowa Lata wiedzieli, że ta droga nie będzie dla nich łatwa, ale wierzyli, że wszystko się dobrze ułoży, ich dzieci wyzdrowieją i stanie się cud, który pozwoli im to wszystko przetrwać.

Pierwsze godziny podróży były łatwe i przyjemne. Nie wiedzieli, że Królowa Wiosny przygotowała im magiczny powóz, który znosi trudne warunki pogodowe, opady deszczu, porywy wiatru i mróz. Magiczny powóz czekał na nich w lesie przy jeziorze, na granicy krainy Królowej Zimy.

Wyruszając w drogę, Król i Królowa wiedzieli, że czekają ich chwile radosne i takie, których nie chcieli nigdy przeżyć. Ale ich celem było uratowanie dzieci.

2. WYPRAWA PRZEZ LAS MAGII

Pierwszego dnia, po trzech odpoczynkach i zmianie koni, dotarli do lasu pełnego magii. Nie wiedzieli, że w tym lesie kryje się Magia pozytywna, która dostarczy im mnóstwo dobrej energii i wiary.

Król i Królowa zatrzymali rycerzy i Magów przed granicą lasu. Król zadał pytanie:

– Magowie, czy ten las skrywa jakieś sekrety lub czary?

Jeden z Magów wysłał orła – pięknego, białego i czystego jak jego serce. Drugi z Magów wysłał kruka – czarnego i tajemniczego jak on sam. Orzeł poleciał w prawo, a kruk w lewo. Ptaki szybowały nad lasem wśród puszystych chmur. Raptem orzeł zaczął lecieć w dół i znikł w głębi lasu. Kruk niestety nie mógł dostać się do lasu, gdyż był wysłany przez Maga o nieczystych myślach i tajemnicach, o których nikt nie wiedział, nawet sam Król i Królowa. Mag ten zrozumiał, że nie może wejść do lasu, gdyż jego myśli były nieczyste i czarne.

Poszedł więc do Króla i powiedział:

– Królu, nie mogę iść tą drogą, gdyż kiedyś zajmowałem się czarną magią i służyłem złu. To, mimo szczerych chęci, nie odchodzi, zostało we mnie. Wybacz, Królu, ale spotkamy się dopiero tam, gdzie kończy się las magii.

Król po niedługim namyśle odpowiedział:

– Dobrze. Weź mojego konia, jest silny i wytrwały, przejdzie z tobą każdą drogę. Daję ci też dziesięciu moich rycerzy, aby w razie niebezpieczeństwa mogli ci służyć pomocą.

– Dziękuję ci, Królu – powiedział Mag i od razu wyruszył w drogę, gdyż wiedział, że przed nim dwa razy dłuższa podróż, by ominąć las magii.

Królowa Lata słyszała, o czym rozmawiał Król Jesieni z Magiem, i podeszła do nich, mówiąc:

– Drogi mój przyjacielu, będziesz podróżował sam z rycerzami Króla Jesieni, więc potrzebujesz okruszka księżyca, który podarowała nam Wróżka Księżyca. Proszę, weź go, abyście mieli oświetloną drogę, i uważajcie na siebie.

– Ależ Królowo Lata! Nie możesz mi tego oddać, to dar dla was, nie dla minie – odpowiedział zdziwiony Mag.

– Ależ mogę, mogę to podarować, komu chcę. A robię to dla ciebie, bo będziesz sam z rycerzami, a chcę was zobaczyć, jak tylko wyjdziemy z tego lasu. Proszę, weź – powiedziała Królowa Lata i położyła na dłoni Maga kawałeczek księżyca, który był schowany w aksamitnym białym woreczku.

Mag podziękował Królowej Lata i pożegnał się z Królem Jesieni i Magiem orła, po czym ruszył w drogę razem z rycerzami.

Gdy wrócił, piękny, biały orzeł był jeszcze bielszy i bardziej połyskujący niż zwykle. Biło od niego światło wiary i nadziei. Gdy ptak usiadł na ramieniu Maga, każdy wiedział, że można wejść do lasu magii. Bez słów i z wiarą Król z Królową, rycerzami i Magiem z orłem przekroczyli jego granicę.

Las był wyjątkowy, inny niż wszystkie. Słońce oświetlało prawidłowe drogi i ścieżki, jak też małe dróżki. Ale żeby pójść dalej, musieli dojść do serca tego lasu, które dopiero zdecyduje, czy będą mogli ruszyć w dalszą drogę. Drzewa pięły się ku słońcu, a łąki leśne mieniły się od kwiatów różnobarwnych, z których jeden był piękniejszy od drugiego.

Gdy tak maszerowali po lesie, nie dostrzegli, że upłynął jeden dzień i zbliżała się noc. Bo za każdym spojrzeniem na ptaki, jelenie, sarny czy inne stworzenia leśne, które wskazywały drogę do serca lasu, zapominali o czasie i złych chwilach. Elfy i różne inne stworki dawały im podarunki z owoców leśnych, mikstury na rany i otarcia.

Nagle Król Jesieni spadł z konia i nikt nie wiedział, dlaczego tak się stało.

Królowa krzyknęła:

– Królu Jesieni, co się stało? Czemu spadłeś? Co ci jest? Magu, proszę, podejdź, zobacz, co się dzieje z Królem! – ponagliła go.

Mag spojrzał na Króla, dotknął jego czoła, dłoni i serca.

– Królu mój, o czym pomyślałeś? – zapytał.

– Zebrały się we mnie myśli o moich synach i o tym, jak bardzo chciałbym się zemścić na Królowej Zimy, ale zemdlałem i zapominałem, czego tak naprawdę jeszcze chciałem – odpowiedział Król.

Mag powiedział:

– Tak, Królu, w tym lesie można myśleć tylko pozytywnie i mieć czyste, dobre serce. Jeśli tak będzie, dojdziemy do serca lasu i wszystkie dary zostaną przy nas.

Królowa ze łzami w oczach przemówiła do Króla.

– Królu, pamiętasz, jak się poznaliśmy? – spytała Królowa Lata.

– Tak, Królowo, pamiętam. Było zimno, deszcz padał, a wiatr hulał po polach – odpowiedział Król Jesieni.

– A pamiętasz, jak wyglądało twoje królestwo, zanim do ciebie przybyłam? – spytała Królowa, trzymając głowę Króla Jesieni na swych kolanach.

– O tak! Było szare, ponure, ludzie z niczego się nie cieszyli, wiecznie padał deszcz, wiatr hulał, drzewa się łamały.

– Tak, właśnie tak było – zgodziła się Królowa i mówiła dalej: – A pamiętasz, jaka