Polska-Rosja: wojna i pokój. Tom 2 Od Napoleona do Putina - Jan Kochańczyk - ebook
Opis

Drugi tom książki przedstawia historię dwóch słowiańskich narodów w okresie, kiedy wielu Polaków znajdowało się pod rosyjskim panowaniem.

Opisuje między innymi, jak to pewna Maria, która nie chciała „Rusa”, narobiła wiele zamieszania w imperium carów, a i inna piękna Polka, urocza Joanna, zdołała ujarzmić groźnego moskiewskiego tyrana (a był to najczarniejszy charakter epoki, jeśli wierzyć poecie Juliuszowi Słowackiemu).

Wysiłki czarujących dam znad Wisły nie miały, niestety, wpływu, na tragiczne losy wielu Polaków w kraju carów, a potem – ojczyźnie wodzów światowego proletariatu: Lenina, Stalina, Chruszczowa, Breżniewa…

Bohaterami czerwonego imperium (nie da się ukryć!) byli także Polacy – Feliks Dzierżyński, Wanda Wasilewska, Jerzy Putrament… Książka przedstawia także ich poglądy i rolę w historii.

Na zakończenie – dodatek o losach naszych rodaków na Syberii. Prezentuje między innymi mało znany „ideowy pojedynek” dwóch sławnych pisarzy: Dostojewskiego (w barwach Rosji) i Josepha Conrada (w barwach Polski)..

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 203

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Jan Kochańczyk

Polska-Rosja: wojna i pokój. Tom 1

Od Napoleona do Putina

© Copyright by Jan Kochańczyk & e-bookowo

Na okładce: Joanna Grudzińska, anonimowy portret

ISBN 978-83-63080-20-4

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl

Kontakt:[email protected]

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione.

Niewola

Trzeci rozbiór Polski...

Katarzyna II przekazała notę do dworów Austrii i Prus w sprawie ostatecznego podziału podbitego kraju. 29 listopada 1794 roku Austria wyraziła zgodę na zabory, a 25 października 1795 roku podpisano traktat rosyjsko-pruski. Warszawa została w granicach Prus, blisko granicy z Rosją.

Rzeczpospolita Obojga Narodów znikła z map Europy.

W kręgu Napoleona

Wielu żołnierzy Kościuszki po upadku insurekcji związało swoje losy z nowym bogiem wojny, który chciał zburzyć dotychczasowy ład w Europie. On mógł pokonać znienawidzonych Moskali!

Generał Dąbrowski słabo mówił po polsku, z wyraźnym niemieckim akcentem. Jako saski oficer, przez wiele lat dojrzałego życia mieszkał w Dreźnie, w wygodnym dworku, z żoną i czwórką dzieci; miał bogatą bibliotekę oraz duże zbiory map i planów. Jego ojciec, Jan Michał Dąbrowski, służył jako oficer w kawalerii saskiej. Matka, Zofia Lettow, była kalwinistką.

Jan Henryk sam siebie nazywał „starym Sasem”. Co sprawiło, że w roku 1792 zbudził się w nim żarliwy polski patriota? Opuścił Drezno i z żoną - Niemką oraz dziećmi zamieszkał na polskiej ziemi, wplątał się na dobre w problemy ginącego kraju. Nie miał dobrej orientacji politycznej - na krótko związał się z Targowicą; za to potem polscy powstańcy chcieli go oddać pod sąd... Obronił go Kościuszko, któremu podczas Insurekcji oddał nieocenione zasługi. Odznaczył się podczas oblężenia Warszawy przez Prusaków. W efektownej wyprawie wielkopolskiej zajął Gniezno, wziął szturmem Bydgoszcz, ośmieszył groźnych niegdyś wojaków, ćwiczonych przez Fryderyka II. Zyskał w zamian najwyższą w wojsku polskim rangę generała-lejtnanta, honorową złota szablę i Kościuszkowski medal „Ojczyzna swemu obrońcy”.

Podczas oblężenia Warszawy przez Suworowa doradzał rodakom, by wycofali się do Wielkopolski i wciągnęli za sobą wroga w głąb kraju. Nie posłuchano go. Obrona Pragi przez wojska generała Józefa Zajączka zakończyła się klęską.

Wrogowie potrafili uszanować nadzwyczajne talenty wojskowe Jana Henryka Dąbrowskiego, wykazane podczas Insurekcji. Król Prus zaproponował wojakowi, by ze swymi żołnierzami przystąpił do armii pruskiej! Miał zachować rangę generała-lejtnanta. Podobną propozycję wysunął Suworow. Sławny carski dowódca po kapitulacji wojsk polskich był uprzedzająco grzeczny wobec Dąbrowskiego - sadzał go za stołem wyżej od równych mu stopniem Prusaków! Mawiał: „On wasz zwycięzca, należy mu się pierwszeństwo!”

Polski duch, który obudził się w „starym Sasie” nie zgasł jednak do końca jego życia. U schyłku roku 1796 wyjechał do Mediolanu, do generała Napoleona Bonaparte. Przywoził ze sobą projekt stworzenia legionów polskich przy działających we Włoszech wojskach Republiki Francuskiej. W roku 1797 legiony te powstały. Dąbrowski związał swój los z losami „Boga wojny”; uczestniczył we wszystkich ważniejszych kampaniach napoleońskich. Stał się symbolem polskiego patrioty, ba - trafił nawet do hymnu narodowego - słynnego „Mazurka Dąbrowskiego”!

„Marsz, marsz, Dąbrowski, z ziemi włoskiej do Polski”...

Hymn „Jeszcze Polska” napisał wierny przyjaciel generała, Józef Wybicki - dość nietypowy wojskowy, bo nigdy nie walczył w polu, za to był mistrzem organizacji i aprowizacji. Spod ziemi potrafił wydobywać żywność i mniej lub bardziej mocne napoje dla żołnierzy. Urodzony w roku 1747 w Będominie w rodzinie szlacheckiej, był w młodzieńczym wieku doradcą przywódców konfederacji barskiej, potem zbliżył się do obozu króla Stanisława Augusta. Wspierał Konstytucję 3 Maja, był działaczem Sejmu Czteroletniego. Uczestniczył w Insurekcji Kościuszkowskiej i podczas powstania dorobił się rangi generała.

Po roku 1797 był wiernym współpracownikiem Dąbrowskiego przy formowaniu Legionów Polskich. Przy okazji - rozsławił go po wsze czasy pieśnią, która stała się hymnem narodowym.

Dąbrowski i Wybicki odegrali ogromną rolę w napoleońskich planach odbudowy Polski w roku 1806, kiedy po klęskach pruskich pod Jeną i Auerstadt monarchia Hohenzollernów znalazła się w trudnej sytuacji. Napoleon chciał wykorzystać sprawę Polski, by zmusić Fryderyka Wilhelma do szybkiej kapitulacji i zyskać oparcie dla swoich wojsk nad Wisłą. Cesarz wezwał do siebie Kościuszkę; naczelnik insurekcji 1794 roku wysunął daleko idące żądania odbudowy Polski w granicach przedrozbiorowych, wprowadzenia monarchii parlamentarnej i uwłaszczenia chłopów.

Sprawę polską Napoleon powierzył teraz Dąbrowskiemu i Wybickiemu. Wydali oni w listopadzie 1806 roku odezwę do Polaków. Wzywali do powstania po wkroczeniu wojsk francuskich do Wielkopolski. Rzeczywiście, powstanie wkrótce wybuchło i pomogło cesarzowi w szybkim marszu do Warszawy. Utworzono tam Komisję Rządzącą i szybko formowano wojsko polskie pod dowództwem Dąbrowskiego, Zajączka i księcia Józefa Poniatowskiego. Trzy legie - łącznie 30 tysięcy żołnierzy - wyposażono w broń ze zdobyczy pruskich. Wkrótce walczyły u boku Napoleona.

Osłabienie monarchii Hohenzollernów doprowadziło do utworzenia z ziem drugiego i trzeciego zaboru pruskiego Księstwa Warszawskiego pod panowaniem króla saskiego, Fryderyka Augusta. Takie rozwiązanie przyjęli na spotkaniu w Tylży Napoleon i car Aleksander I.

Gdańsk stawał się wolnym miastem z francuską załogą. Przy Prusach pozostawało nadal Pomorze i Śląsk. Nazwa: ‚Polska’ nie znalazła się na nowej mapie Europy, jednak Księstwo było zaczątkiem własnej państwowości. Organy władzy obsadzano Polakami i jak pisał Bogusław Leśnodorski,

...niemal „nie widać w Księstwie ani jednej idei i instytucji, ani jednego faktu, ani jednego osiągnięcia i ani jednej przywary czy błędu, które nie byłyby wynikiem długiego procesu przemian w Polsce w wieku XVIII”.

Napoleon nadał Księstwu konstytucję zbliżoną do konstytucji francuskiej z 1800 roku; wszyscy obywatele zyskali prawa obywatelskie: wolność osobistą, równość wobec prawa i sądu, wolność wyznania. Prawa polityczne dawały przewagę bogatej szlachcie.

Władzę wykonawczą skupiał w swym ręku monarcha. Organem doradczym była dla niego Rada Stanu. Polityką zagraniczną sterował Fryderyk August, podporządkowany zupełnie Napoleonowi.

Największym obciążeniem dla Księstwa Warszawskiego była konieczność utrzymywania licznego wojska; początkowo 30 tysięcy, a w roku 1812 niemal 100 tysięcy. W drodze losowania powoływano do 6-letniej służby mężczyzn w wieku 20-28 lat.

Polacy brali udział w kampaniach napoleońskich w Hiszpanii, na terenach Austrii i - przede wszystkim - w Rosji. Przed wyprawą boga wojny na Moskwę Napoleon zapowiadał wprost odbudową państwa polskiego, chociaż nie precyzował granic. Sejm pod laską generała ziem podolskich, Adama Czartoryskiego, proklamował Królestwo Polskie.

Bóg, honor, Polacy

Stanisław Poniatowski pozostawił po sobie czarną legendę, natomiast jego bratanek Józef został ulubieńcem narodu. „Leć Ty przed nami, Orle Olimpu! z piorunami w szponach” - składał mu hołd Kornel Ujejski. Polskie dzieci wzruszały się, gdy im opowiadano historię skoku księcia Pepiego po przegranej bitwie do rzeki, z dumnym okrzykiem:

- Bóg mi powierzył honor Polaków i tylko jemu go oddam!

Prowadził swoich żołnierzy do ataku z fajką w zębach. Szalenie przystojny, ulubieniec dam, mistrz wyścigów konnych i powożenia. Król życia! Słynne były jego hulanki w pałacu Pod Blachą. Ulubieniec dam okazał się doskonałym organizatorem armii polskiej w dobie Sejmu Wielkiego, a potem wybitnym wodzem. Uwielbiał go stryj, król Polski Stanisław August; cenił Napoleon, który przyznał księciu tytuł marszałka Francji.

Wyróżnił się podczas wojny w obronie Konstytucji 3 Maja. Po przystąpieniu króla do Targowicy złożył dymisję. Walczył w powstaniu kościuszkowskim, brał udział w obronie Warszawy.

Potem... Stał się gwiazdą życia towarzyskiego Warszawy. Tańce, hulanki, swawole przeszły do legendy. Styl życia księcia zmienił się zupełnie, gdy Napoleon wkroczył na ziemie polskie. Uważał, że cesarz Francuzów stanowi wielką szansę dla Polaków. Związał się z nim w roku 1806. Objął dowództwo armii polskiej, wkrótce potem został ministrem wojny. Odznaczył się podczas walk Napoleona z Austriakami; osobiście prowadził kontratak pod Raszynem. Towarzyszył Napoleonowi na czele korpusu polskiego podczas pamiętnej wyprawy na Moskwę w roku 1812.

Po klęsce Napoleona w Rosji, od boga wojny odwróciła się prawie cała Europa. Poniatowski został wierny cesarzowi. Wielu historyków polskich krytykowało go za to. Może powinien przejść na stronę zwycięskiego cara Aleksandra I? Czy książę Pepi miał zmysł polityczny?

Bronił go przed zarzutami między innymi Zbigniew Załuski w słynnej niegdyś (czasy Gomułki i Gierka) książce „Siedem polskich grzechów głównych”:

„Odstąpienie Napoleona nie dawało Polsce w roku 1812 czy 1813 niczego. Zwycięska koalicja antynapoleońska miała jej do ofiarowania tylko powrót do status quo sprzed Napoleona. Oznaczało to utratę słabego co prawda i niesamodzielnego, ale zawsze lepszego od zaboru zalążka własnej państwowości, jakim było Księstwo - utratę własnej narodowej administracji, armii, sądownictwa, szkolnictwa, postępowego prawodawstwa, powrót do warunków prawnych, socjalnych i politycznych z roku 1795, po trzecim rozbiorze [...].

Poniatowski broniąc w roku 1813 koncepcji oparcia się o Francję, broniąc jej po dokładnym namyśle i wysondowaniu innych możliwości, nie był też bynajmniej straceńcem ani utopistą trzymającym się niemożliwych do realizacji ideałów. Wiosną 1813 roku sprawa Napoleona nie była jeszcze pogrzebana, a jego zwycięstwo było nader prawdopodobne. Ciągnął on na spotkanie Sprzymierzonych z nową 200-tysięczną armią. Postawa Europy, zwłaszcza państw niemieckich, zależała od jego zwycięstwa. 15 kwietnia Napoleon przybył do armii w Erfurcie, 1 maja rozbił Sprzysiężonych pod Weissenfelds, 2 maja zadał poważną klęskę głównym siłom przeciwnika pod Lutzen i zajął Drezno, 20-21 maja rozbił główne siły Sprzymierzonych w bitwie pod Budziszynem, 22 maja dopadł ich straży tylnej pod Zgorzelcem i rozbił ją. Zdawało się, że triumfalna gwiazda Bonapartego znowu wschodzi nad Europą. Obawiali się tego królowie i cesarze, miał prawo - jeszcze w Lipsku - liczyć na to Poniatowski”.

Bitwa narodów pod Lipskiem zakończyła się jednak klęską Napoleona. Książę Poniatowski zginął podczas odwrotu swoich żołnierzy. Miał trzy rany; jedna z nich była prawdopodobnie śmiertelna. Jedyną drogę ucieczki dla żołnierzy Napoleona stanowiły nurty wzburzonej po jesiennej powodzi rzeki Elstery. Wielu Francuzów uratowało się przepływając rzekę, jak marszałek Macdonald. Generał Daumoustrier utonął, Podobnie - Poniatowski, który na widok nieprzyjacielskich bagnetów w pobliżu zebrał ostatnie siły i skoczył z koniem do Elstery. Tu - jak pisali kronikarze „ostatnią kulę odbiera w lewą pierś, przeszyty na wylot osuwa się z konia i po krótkim pasowaniu się - znika pod wodą”.

Ciało Poniatowskiego znaleziono w wodzie dopiero po czterech dniach. Car Aleksander rok później pozwolił sprowadzić do kraju zwłoki bohatera. W roku 1817 spoczął na Wawelu.

Znacznie dłużej tułały się po obczyźnie zwłoki stryja księcia - króla Stanisława Augusta. W roku 1798 pochowano go w kościele św. Katarzyny w Petersburgu. W roku 1938 szczątki przeniesiono do rodzinnego Wołczyna na Polesiu, a pół wieku później do katedry św. Jana w Warszawie. Rodacy uznali, że ostatni król Polski nie jest godzien Wawelu.

Nie chcieli zauważyć, że w epoce rosyjskiej dominacji w Rzeczypospolitej bardzo wielu wybitnych Polaków przenosiło się z obozu „narodowego” do carskiego, potem znowu do „patriotów” i odwrotnie. To nie tylko ulubieniec Sarmatów, książę Radziwiłł „Panie Kochanku”, ale i Jan Henryk Dąbrowski (przystąpił do Targowicy!) czy faworyt a potem wróg cara Aleksandra I, książę Adam Jerzy Czartoryski.

Syn sławnej pani na Puławach Izabeli Czartoryskiej w roku 1792 brał udział w wojnie z Moskalami i z rąk króla Stanisława otrzymał order Virtuti Militari. Po upadku Insurekcji Kościuszkowskiej wyjechał do Petersburga. Tam oczarował stołeczne salony, zdobył też przyjaźń następcy tronu rosyjskiego Aleksandra, a za jego cichą zgodą romansował z małżonką carewicza, Elżbietą. W roku 1799 Elżbieta urodziła córkę, aż nazbyt podobną do polskiego kochanka.

Aleksander nie był tym faktem zachwycony i odesłał przyjaciela do Włoch. Po śmierci cara Pawła I, władzę objął Aleksander. Wezwał księcia Czartoryskiego do Petersburga i powierzył mu stanowisko szefa rosyjskiej dyplomacji. Książę był zwolennikiem przyznania dużej autonomii polskim ziemiom zaboru rosyjskiego, co wykorzystali intryganci i doprowadzili do dymisji Czartoryskiego. W latach 1803 - 1824 książę pełnił funkcje kuratora okręgu wileńskiego i doprowadził do rozkwitu szkolnictwo na ziemiach wcielonych do Rosji. Dzięki niemu solidne wykształcenie odebrali polscy młodzieńcy z pokolenia Mickiewicza.

W roku 1805 Aleksander I przybył do rodowej rezydencji Czartoryskich w Puławach. Spodziewano się, że car ulegnie namowom przyjaciela i złoży konkretne deklaracje w sprawie polskiej. Zanosiło się wtedy na wojnę Rosji z Prusami. Jednak Aleksander zawarł układ z wrogami Napoleona. W czasie wojny w roku 1812 Czartoryski zachował neutralność, a potem na kongresie wiedeńskim starał się o utworzenie Królestwa Polskiego pod berłem cara.

Wbrew oczekiwaniom polskiego dyplomaty Królestwo objęło jedynie okrojone ziemie dawnego Księstwa Warszawskiego. Zaskakująca dla wszystkich była nominacja na namiestnika królestwa sędziwego generała Zajączka, nie zaś energicznego przyjaciela cara.

Adam Czartoryski był zwolennikiem systematycznej odbudowy Rzeczypospolitej w sojuszu z życzliwymi Polsce siłami w Rosji. Dlatego powstanie listopadowe uznawał za akcję przedwczesną i ryzykowną, przyjął jednak funkcję prezesa Rządu Narodowego i podpisał uchwałę sejmu o detronizacji Mikołaja I, brata zmarłego Aleksandra.

Po klęsce powstania otrzymał zaoczny wyrok śmierci; jak to w przypadku imperium carów egzekucja miała być malownicza: przez ścięcie głowy toporem. Książę nie czekał na kata. Udał się na emigrację, osiadł w Paryżu. Jego rezydencja - Hotel Lambert - była głównym ośrodkiem życia politycznego Polaków za granicami kraju. Czartoryski zdobył sobie ogromny autorytet; rodacy proponowali mu nawet tytuł królewski. Książę odmówił.

Prowadził przemyślane akcje dyplomatyczne w poszukiwaniu sojuszników dla sprawy polskiej; utworzył Agencję Główną w Konstantynopolu i stałe przedstawicielstwo w Watykanie. Popierał zwolenników unii kościelnej na Bałkanach. Car Mikołaj narzekał, że wszystkie kłopoty Rosjan w Serbii wynikają z perfidnych intryg księcia Adama.

Zyskał szacunek rodaków, na pewno dlatego, że w końcu zdecydował się walczyć z Moskalami. Mniej szczęścia mieli inni zwolennicy współpracy z Rosją, choć zrobili wiele dla uzyskania maksymalnych swobód i rozwoju gospodarki podbitego kraju. Książę Franciszek Drucki-Lubecki, wychowanek petersburskiej Szkoły Kadetów, chorąży muszkieterów rosyjskich, brał udział we włoskich kampaniach Suworowa w latach 1798-99. Znany w kręgach władzy (w 1812 towarzyszył Aleksandrowi w ucieczce przed Napoleonem), zyskał zaufanie cara, który powierzył mu misję wydobycia z gospodarczej zapaści Królestwa Polskiego. Książę uporządkował finanse publiczne, zapewnił polskim towarom dostęp do rynków zbytu, dbał o rozwój przemysłu. W ciągu niespełna dziesięciu lat dokonał „cudu gospodarczego”, naraził się jednak straszliwie rodakom przez wprowadzenie rządowego monopolu na sprzedaż wódki.

Stoczył pomyślną wojnę ekonomiczną z Prusami, które nałożyły wysokie cła na polskie zboże. Rozpoczął budowę kanału Augustowskiego, umożliwiający spław polskich towarów do Rygi. Toczył zaciekłe i udane boje w interesie Królestwa ze słynnym „polakożercą”, ministrem Nowosilcowem. Założył nowoczesny bank i towarzystwo kredytowe. Unowocześniał kopalnie, sprowadzał nad Wisłę z zagranicy szlachetne rasy zwierząt.

Podobnie jak książę Czartoryski, uznawał powstanie listopadowe za katastrofę narodową. Nie wszedł do rządu powstańczego, próbował jednak interweniować w Petersburgu w sprawie „buntowników”.

Polscy patrioci uznali księcia Lubeckiego-Druckiego za zdrajcę. Ostatnie lata życia spędził w Petersburgu. Obawiał się zamachu na swoje życie ze strony rodaków, pokazywał się publicznie z eskortą i dużym, obronnym psem.

Maria, która nie chciała Rusa

Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” opisywał nastroje Polaków w czasie walk Napoleona z przeciwnikami ich zniewolonej ojczyzny:

Bitwa! gdzie? w której stronie? pytają młodzieńce,

Chwytają broń; kobiety wznoszą w niebo ręce;

Wszyscy pewni zwycięstwa, wołają ze łzami:

„Bóg jest z Napoleonem, Napoleon z nami!”

Polacy w niewoli zaborców patrzyli na francuskiego boga wojny jak na wyzwoliciela. Tworzył nowy porządek w Europie, walczył z Austriakami, Prusakami i w końcu z Rosjanami. Tylko on mógł wskrzesić Polskę! Mickiewicz opisywał nastroje Polaków i Litwinów w roku 1812, kiedy wojska francuskie ruszały na Moskwę, a wspierały je liczne pułki polskich ochotników.

W roku 1807 polskie kobiety również wznosiły w niebo ręce. Nad Wisłą pojawił się On - symbol wolności, wyzwoliciel! 1 stycznia Napoleon w drodze z Pułtuska do Warszawy zatrzymał się w zajeździe pocztowym u bram miasta Błonie. Jego pojazd otoczył tłum wiwatujących Polaków i Polek. Była wśród nich piękna, 21-letnia blondynka o olśniewająco pięknych, błękitnych oczach. Udało się jej ująć w swoje ręce dłoń cesarza i ucałować ją.

- Niech będzie błogosławiona ta ziemia, po której stąpasz i która czeka, byś ją wyzwolił z niewoli! - zawołała.

Napoleon był oczarowany piękną, egzaltowaną damą. Dał jej jeden ze wspaniałych bukietów, które mu ofiarowali w tym dniu Polacy. Odjechał powiewając kapeluszem w stronę uroczej blondynki. Była to hrabina Maria Walewska. Wywodziła się z biednej, patriotycznej rodziny Łączyńskich. Już jako mała dziewczynka bardzo przeżywała upadek swojej ojczyzny. Jej nauczyciel Mikołaj Chopin - ojciec sławnego później kompozytora - zanotował kiedyś na marginesie jej wypracowania z historii starożytnej: „Skąd ten nadmierny entuzjazm? Co mają wspólnego te płacze nad Polską z wojnami punickimi?”

Legendarna polska Wanda nie chciała Niemca. Siedemnastoletnia Maria nie chciała Rosjanina, choć był bogaty, młody i piękny... Owszem, ale - był zaborcą! Oświadczył się i dostał kosza.

Maria raczej źle wyszła na patriotycznym uporze, bo dla dobra biedującej po śmierci Mateusza Łączyńskiego rodziny, matka wydała ją za bogatego, ale starego, hrabiego Anastazego Walewskiego. 60-letni oblubieniec budził wyraźną niechęć dziewczyny, która długo chorowała ze zgryzoty, ale w końcu przyzwyczaiła się do bardzo poczciwego hrabiego i nawet urodziła mu syna. Była prawdziwą Matką Polką. Namiętnie kochała ojczyznę, natomiast ziemska miłość kojarzyła jej się z przykrymi obowiązkami.

Napoleon fascynował ją jako nadczłowiek, mąż przeznaczenia, który może i powinien wyzwolić Polskę. Tymczasem ów heros był oczarowany piękną blondynką jako kobietą z krwi i kości. Po przyjeździe do Warszawy postanowił ją natychmiast odszukać. Misję tę powierzył samemu księciu Poniatowskiemu. Nie miał kłopotów w poszukiwaniach, bo nadzwyczajna łaskawość cesarza dla polskiej damy została zauważona przez stołeczną socjetę. Przyjaciółka Marii opowiadała wszystkim o namiętnych błyskach w oczach Napoleona na widok blond-Venus z Walewic. Musiała być w jego typie.

Książę Poniatowski odnalazł szybko Marię i zaprosił na bal z udziałem cesarza w pałacu Pod Blachą. Dał hrabinie do zrozumienia, że jej ewentualny romans z władcą Europy mógłby przynieść ogromne korzyści polityczne Ojczyźnie. Maria była cnotliwą, bogobojną kobietą. Tego rodzaju sugestie były dla niej skrajnie obraźliwe. Oświadczyła, że nie ma zamiaru służyć ojczyźnie w podobny sposób.

Książę Poniatowski wysłał do hrabiny grupę najzacniejszych polskich obywateli, żeby przekonali ją, iż koniecznie musi pojawić się na balu i przynajmniej porozmawiać z Napoleonem. Nawet sam Anastazy Walewski namawiał żonę, by nie czyniła zniewagi cesarzowi. Maria uległa i pojawiła się na balu w białej sukni, w dodatku blada jak ściana. Połączenie bieli z bielą nie podobało się cesarzowi, który zamienił kilka łaskawych słów z półprzytomną bohaterką dnia. On mówił o swoich uczuciach, a ona o Ojczyźnie. Zaskoczyło to pogromcę Europy i serc niewieścich, bo do tej pory rzadko spotykał kobiety z oporami...

Maria szybko wymknęła się z balu. W domu już czekał na nią bilecik od cesarza z wyznaniem: „Podziwiałem tylko panią, pragnę tylko pani”. Za bilecikiem pojawił się sam książę Poniatowski i znowu opowiadał o obowiązkach polskich kobiet wobec kraju.

Zaszokowana Maria opierała się. Była ledwo żywa. Na drugi dzień polscy patrioci znowu tłumnie odwiedzali hrabinę Walewską. Cesarz zapraszał ją wraz z mężem na uroczystą kolację. Stary Walewski był zachwycony. Zauważył, że toaleta Marii nie spodobała się Napoleonowi, zaproponował więc, by żona skonsultowała wieczorną kreację z elegancką panią de Vauban, kochanką Poniatowskiego. Ta wesoła kobietka, jak się okazało, także była w gronie spiskowców atakujących cnotę skromnej Polki. Przekazała jej list podpisany przez wybitnych rodaków wzywających ją do poświęceń.

„Gdybyś mężczyzną była, poświęciłabyś życie szlachetnej i słusznej sprawie Ojczyzny. Niewiastą będąc, nie możesz jej bronić własną piersią, natura jest temu przeciwna. Lecz dla odmiany istnieją i inne poświęcenia, których może pani dokonać i których winna się pani podjąć, chociażby przykre wam były.

Czy sądzi pani, że Estera oddała się Assureuszowi z miłości? Strach wielki, taki, że omal nie mdlała pod jego spojrzeniem, czyż nie jest dowodem, iż uczucie nie wchodziło w grę w owym związku? Poświęciła się dla ratowania kraju i miała szczęście go uratować”.

Patrioci doprowadzili w końcu do spotkania nieszczęsnej Marii z cesarzem „sam na sam”. Wieczorem, po godzinie 22. hrabina została wprowadzona do sypialni Napoleona. Wedle relacji wiernego kamerdynera Constanta, była „blada, milcząca, z oczami skąpanymi we łzach (...) Ledwie trzymała się na nogach i drżąc wspierała się na moim ramieniu”. Podczas spotkania wierny sługa w sąsiednim pokoju nadstawiał uszy i stwierdził potem, że „pani Walewska płakała i szlochała tak bardzo, że mimo oddalenia serce topniało na odgłos tych jęków. Prawdopodobnie w czasie tego pierwszego spotkania cesarz nic od niej nie uzyskał”.

Maria odjechała. Napoleon nie rezygnował! Nazajutrz przesłał Walewskiej wspaniały bukiet z diamentów i czarujący bilecik z zaproszeniem na kolejną kolację oraz obietnicą, że jeżeli ona nie przybędzie do orła - to orzeł przyleci do niej!

Wieczorem hrabina pojawiła się w apartamentach Orła, by zwrócić diamenty. Cesarz w końcu zdenerwował się i obsypał nieszczęsną obelgami.

„Komediantka! Brakuje tylko pani stroju zakonnicy”.

Rzucił na podłogę złoty zegarek i podeptał go z wściekłością.

- Oto co zrobię z Polską, jeżeli mi się będziesz opierać!

Maria pisała potem w pamiętniku, że czuła się sparaliżowana magnetycznym wzrokiem Napoleona. Oblewał ją zimny pot, trzęsła się.

„Odniosłam wrażenie, że się unoszę. Pomyślałam sobie: ‚Wreszcie się budzę’. Ale cóż się ze mną działo? Przygniótł mnie jakiś ciężar, powietrze nie docierało już do płuc”.

Maria zemdlała, a zdobywca wykorzystał sytuację. Kiedy kobieta odzyskała przytomność, zrozumiała, co się stało. Uklękła przed cesarzem i powiedziała:

- Przebaczam panu!

Być może Napoleon