Początki państw.Norwegia - Jakub Morawiec - ebook
Opis

Początki norweskiej państwowości ściśle wiążą się z epoką wikingów. Był to czas pirackich najazdów, osiedlania się w różnych rejonach europejskiego kontynentu oraz rozwijającej się wymiany handlowej o dalekosiężnym zasięgu. Na fali tych zjawisk, po burzliwym okresie współżycia kilku królestw, w Norwegii powstała jedna monarchia.

Opowieść zaczyna się na przełomie VIII i IX wieku, w momencie gdy mieszkańcy Europy, przede wszystkim Anglii, po raz pierwszy doświadczyli furii Normanów. Następnie przybliża czytelnikowi kluczowe momenty w dziejach formowania się średniowiecznej monarchii norweskiej: bitwę pod Stiklastadir, stoczoną 29 lipca 1030 roku i jej następstwa. Poległy w niej król Olaf Haraldsson, wkrótce został ogłoszony świętym, stając się patronem królestwa i  przejścia Norwegów na chrześcijaństwo. Narrację o początkach Norwegii wieńczą działania ostatnich królów-wikingów, Haralda Srogiego i Magnusa Bosego. Ich awanturnicze wojny i podboje  przysłoniły w skandynawskiej tradycji inne zjawiska, którym z równą energią patronowali: rozwój miast i struktury kościelnej, powstawanie nowych elit i stanowienie prawa między władcą a poddanymi. Latem 1103 roku skończyła się dla Norwegów epoka wikingów. Kraj wchodził w nowy etap swojego rozwoju.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 282

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Narodziny Północnej Drogi

Kraj ten stanowi zachodnią część półwyspu skandynawskiego. Jego ziemie rozciągają się w linii północ–południe na długość 1750 kilometrów. Jedna trzecia kraju położona jest już poza kołem podbiegunowym północnym. Jego krajobraz jest w zdecydowanej większości górzysty i pokryty lasem. Ponadto na jego terenie znajduje się 84 procent wszystkich skandynawskich lodowców. Opływają go wody mórz Północnego i Norweskiego. Długa linia brzegowa, znaczona fiordami i szkierami, liczy ponad 83 tysiące kilometrów długości. Zaledwie 3 procent powierzchni ziemi nadaje się pod uprawę. Z drugiej strony działanie Golfsztromu, ciepłego prądu zatokowego opływającego północny Atlantyk, sprawia, że miejscowy klimat charakteryzuje się chłodnymi okresami letnimi i relatywnie ciepłymi zimami. Pozwalało to na rozwój hodowli zwierząt, która obok łowiectwa i rybołówstwa stanowiła podstawę gospodarowania. Dotyczy to także terenów położonych już w strefie polarnej. Uwarunkowania geograficzne sprawiały, że komunikacja między poszczególnymi regionami kraju odbywała się niemal wyłącznie drogą morską. Dlatego też tę część półwyspu nazwano Nord-vegr, czyli Północna Droga.

Człowiek pojawił się na stałe na tych ziemiach po ustąpieniu ostatniego zlodowacenia, czyli około 12 tysięcy lat przed Chrystusem. Wówczas większość Skandynawii była pokryta lasami tundrowymi. Pierwsi osadnicy przybywali do Norwegii głównie z południa, przez Szwecję. Były to grupy myśliwych, przede wszystkich polujących na renifery, ale także rybaków, którzy w pierwszej kolejności zajmowali obszary nadbrzeżne. W celu korzystania z zasobów morskich grupy te były w stanie rozwinąć transport przybrzeżny, a nawet na otwartym morzu, wykorzystując prymitywne dłubanki. Przykładem mogą być reprezentanci kultury Fosna, których czasowe obozowiska łowieckie archeolodzy byli w stanie zidentyfikować na południowych i zachodnich wybrzeżach Norwegii.

Schemat ten powielali reprezentanci kultury późnego paleolitu i mezolitu (np. kultura Maglemose), choć jego modyfikacja polegała na bardziej stałym charakterze zakładanych osad oraz większej specjalizacji na rybaków i myśliwych lądowych, penetrujących obszary górskie.

Około 4 tysięcy lat przed Chrystusem do Skandynawii dotarły pierwsze grupy rolników, w pierwszej kolejności przedstawiciele neolitycznej kultury Funnel Beaker. Ich aktywność skupiła się w głównej mierze na południowej Norwegii, co tłumaczy się dostępnością ziemi zdatnej do uprawy. Nowa forma gospodarowania wpłynęła znacząco na zmianę struktury osadniczej (pojawienie się regularnych wiosek) oraz rozwój technologiczny, który znaczyły nowe typy ceramiki oraz narzędzi. Jednocześnie północne regiony kraju zamieszkiwali przedstawiciele kultur mezolitycznych, których gospodarka nadal opierała się na rybołówstwie i myślistwie.

Dalszy stały rozwój ziem norweskich znaczą daty pojawienia się pierwszych narzędzi z brązu (ok. 2300 lat przed Chrystusem) i żelaza (ok. 500 roku p.n.e.). W epoce brązu ludność zamieszkująca te tereny po raz pierwszy aktywnie włącza się w ponadregionalną wymianę handlową. Podstawowymi towarami oferowanymi na południu i wschodzie Europy były futra i skóry zwierząt. W efekcie do Skandynawii, w tym na ziemie norweskie, docierają pierwsze przedmioty, przede wszystkim ozdoby ze złota.

W epoce żelaza, w szczególności zaś w okresie wpływów rzymskich, cały region był areną ważnych przemian społecznych oraz dalszego rozwoju gospodarczego. Zwiększająca się liczba ludności skutkowała większym eksploatowaniem obszarów poza bezpośrednią strefą nadbrzeżną. Wynikało to z faktu, że choć miejscowa ludność w coraz większym stopniu opierała gospodarkę o hodowlę zwierząt i uprawę ziemi, łowiectwo i rybołówstwo nadal stanowiły jej istotną część.

Poszerzanie kontaktów z kontynentem europejskim oraz rejonem Wysp Brytyjskich pozwalało na dalsze rozwijanie kontaktów handlowych. Spora grupa luksusowych towarów rzymskich, w tym tych wykonanych ze złota i szkła, wskazuje na to, że kontakty te stymulowały rozwój miejscowej arystokracji, manifestującej w ten sposób swój status. Ten ostatni ujawniają także ślady dużych ogrodzonych domostw, których właściciele aspirowali do władzy nad okolicznymi społecznościami. Domostwa te spełniały też zapewne funkcje religijne oraz służyły lokalnym wiecom, którym przewodzili wspominani przez Tacyta w Germanii reges. Ich pozycja, oparta na uprzywilejowanym dostępie do lokalnych zasobów, możliwość utrzymywania ekskluzywnych kontaktów politycznych i handlowych z ich odpowiednikami na kontynencie, w końcu dysponowanie odpowiednią siłą militarną to de facto czynniki, które już w epoce wikingów przyczyniły się do rozwoju skandynawskich państw, w tym Norwegii.

Prezentowana książka koncentruje się na okresie, który okazał się kluczowy dla wykształcenia się średniowiecznej Norwegii. Kolejne, po regresie wywołanym okresem wędrówek ludów, ożywienie kontaktów politycznych i gospodarczych między Skandynawią a kontynentem europejskim, datowane na VIII wiek, uruchomiło procesy, w efekcie których mieszkańcy Północnej Drogi rozwinęli swoją regionalną świadomość etniczną, choć jednocześnie pojawiły się wśród reprezentujących je elit jednostki zdolne swoją charyzmą i energią do trwałego przełamywania lokalnych odrębności. Terminy takie jak „Norweg”, „Norwegia” zrodziły się właśnie wtedy. W rezultacie na przełomie XI i XII wieku, gdzie kończy się narracja tej książki, procesy te wchodziły w swoją kulminacyjną fazę. Szybko utrwaliła i uświęciła je miejscowa tradycja dynastyczna, której początki z jednej strony sięgają tamtych czasów, z drugiej zanurzone są mocno w wymiarze legendarnym.

Książka siłą rzeczy koncentruje się przede wszystkim na przemianach politycznych, których głównym przejawem były panowania kolejnych, często niezwykle charyzmatycznych i ambitnych władców i ich poczynania. Jak w przypadku wielu krajów tzw. Młodszej Europy, badacz mierzy się w tej kwestii z niedostatkiem źródeł współczesnych i rozbudowaną, acz późną lokalną historiografią. Swego rodzaju błogosławieństwem jest fakt, że dzieje średniowiecznej Norwegii są w wielu aspektach zbieżne i tożsame z dziejami całego regionu. Wszak jeden z kluczowych dla tego kraju regionów, Vestfold, pozostawał przez długi czas pod duńską kontrolą. Co więcej, królowie Norwegii, podobnie zresztą jak ich pozostali skandynawscy odpowiednicy, widzieli w dążeniu do władzy nad całym regionem klucz do silnej pozycji we własnym kraju. Dlatego też opowieść o początkach Norwegii to również, w niemałym stopniu, opowieść o początkach Szwecji, a przede wszystkim Danii.

Dominacja tematów politycznych, wynikająca w dużej mierze z natury źródeł, którymi dysponuje historyk, pozwala dziś znacznie więcej powiedzieć na temat rozwoju ideologii władzy i związanych z nią narzędzi propagandy niż na przykład dziejących się jednocześnie przemian natury gospodarczej czy społecznej. Te ostatnie oczywiście są w pewnej mierze widoczne – z pomocą przychodzą w tym aspekcie między innymi wyniki badań archeologicznych. To pozwala zaś na uzyskanie w miarę kompletnego obrazu dziejów Norwegii w początkowym okresie historii kraju. Okresie, który na wiele stuleci zaważył na jego kształcie terytorialnym, społecznym i kulturowym oraz miejscu w dziejach całej Europy.

Epoka wikingów

Wydarzyło się to latem 793 roku, najprawdopodobniej 8 czerwca. Tego dnia mnisi jednego z najznamienitszych klasztorów anglosaskiej Anglii, położonego na niewielkiej wysepce Lindisfarne u wybrzeży Northumbrii, ujrzeli łodzie okrutnych pogan, którzy najechali klasztor i całkowicie zniszczyli święty przybytek, rabując, paląc i mordując jego mieszkańców. Wydarzenie to odbiło się w ówczesnej Europie dość szerokim echem. Kronika anglosaska, jedno z najważniejszych źródeł do dziejów wczesnośredniowiecznej Anglii, odnotowała pod rokiem 973: „W owym roku złowieszcze znaki pojawiły się nad Northumbrią i okrutnie przeraziły mieszkańców. Olbrzymie błyskawice i płomieniste smoki były widziane w powietrzu. Wielki głód nastąpił po tych znakach, a wkrótce potem, szóstego dnia przed Idami czerwcowymi, okrutny najazd pogan doprowadził do zniszczenia kościoła Bożego w Lindisfarne wśród grabieży i rzezi”.

O ataku wikingów na klasztor św. Kutberta pisał też w emocjonalnym tonie Alkuin w liście do króla Northumbrii Æthelreda: „Mija niemal 350 lat, odkąd my i nasi ojcowie zamieszkujemy tę piękną ziemię i nigdy wcześniej nie było w Brytanii takiej grozy, jakiej teraz zażywamy z rąk tej pogańskiej rasy, ani nie myślano, że taka napaść z morza może nastąpić. Spójrzcie na kościółśw. Kutberta, zbryzgany krwią kapłanów Boga, ograbiony ze swych ozdób, miejsce najczcigodniejsze ze wszystkich w całej Brytanii zostało wydane na pastwę pogańskich ludów”.

Wydarzenia z Lindisfarne uznaje się dziś za symboliczny początek epoki wikingów. Epoki bezwzględnych i krwawych najazdów, wzmożonych migracji do różnych części Europy i poza nią, a także szeroko zakrojonej, niezwykle dochodowej, dalekosiężnej wymiany handlowej. Epoki, która znacząco przeobraziła Skandynawię pod względem politycznym, gospodarczym i kulturowym. Jednym z przejawów tych przeobrażeń były narodziny średniowiecznych monarchii skandynawskich, w tym oczywiście też Norwegii. Nigdy wcześniej, ani być może i później, Skandynawowie nie wpłynęli na dzieje Europy w sposób tak znaczący, jak właśnie w okresie wikingów. Jednocześnie to nowe „odkrywanie” kontynentu i – przybierające różne formy – czerpanie z jego cywilizacyjnego dorobku w istotny sposób stymulowało dzieje Skandynawii. Dlatego też początki kształtowania się norweskiej monarchii oraz poczucia etnicznej odrębności tych, którzy sami o sobie mówili Norðmenn, należy śledzić z dwóch perspektyw. Pierwsza to coś, co można określić jako norweski pierwiastek wikińskiej ekumeny w Europie, przede wszystkim w rejonie Wysp Brytyjskich. Druga to poszczególne regiony zachodnich wybrzeży Półwyspu Skandynawskiego, które, konsolidowane, stworzą z czasem jeden twór polityczny, czyli Noregr.

Badaczy od dawna zajmowały przyczyny, dla których Skandynawowie od początku VIII wieku tak znacząco, i to w różnych rolach, uaktywnili się w różnych częściach europejskiego kontynentu. Wskazywano na szereg zjawisk, które miały być za to odpowiedzialne. Największą popularnością w zasadzie do dziś dnia cieszy się teza o przeludnieniu Europy Północnej, które skutkowało niedoborem ziemi zdatnej do gospodarowaniai w konsekwencji zmuszało ludzi do emigracji. Wydaje się jednak, że pogląd ten nie dotyczy całego regionu. Co więcej, ze względu na chronologiczną rozpiętość epoki wikingów problem przeludnienia stracił, jak się wydaje, mocno na znaczeniu pod koniec IX wieku. Powyższemu poglądowi towarzyszył często jeszcze jeden, wskazujący na dążenie Skandynawów do poszukiwania lepszych warunków życia i gospodarowania na terenach oferujących korzystniejsze warunki klimatyczne związane z wegetacją roślin, areałem ziemi uprawnej i wyższymi średnimi temperaturami. Tak brzmiąca teza budzi duże wątpliwości wobec osadnictwa Skandynawów na wyspach północnego Atlantyku, gdzie warunki klimatyczne raczej przypominały macierzyste tereny dla osadników, a czasami były wręcz od nich gorsze. Innymi słowy, szybkie zasiedlenie Islandii i trwające kilka wieków osadnictwo w Grenlandii należy chyba jednak tłumaczyć innymi czynnikami. Odnosi się bowiem wrażenie, że dla ludzi decydujących się na emigrację priorytetem stawało się szukanie miejsc pozwalających na styl życia i gospodarowania, który był im dobrze znany i który uznawali za najwłaściwszy. Nie dziwi zatem fakt, że hodowcy i rybacy, stanowiący zdecydowaną większość skandynawskiej populacji, chętnie osiedlali się na terenach zapewniających łatwy dostęp do preferowanej przez nich fauny, zarówno na lądzie, jak i w wodzie.

W kolejnym rozdziale będzie mowa o micie założycielskim Islandii, którego centralnym punktem jest tyrania króla Norwegii, zmuszająca jego przeciwników do szukania nowych perspektyw poza ojczyzną. Wiąże się z tym wskazywanie różnych zjawisk natury politycznej, które miały stymulować ruch wikingów. Ponownie, pogląd ten należy niuansować geograficznie i chronologicznie. Dość powiedzieć, że interesujący nas okres rozpoczął się ponad stulecie przed zasiedlaniem Islandii. Co więcej, najbardziej znaczące procesy polityczne dotknęły Skandynawię na przełomie X i XI oraz w pierwszej połowie tego drugiego stulecia, czyli w czasie gdy chociażby intensywność najazdów wyraźnie osłabła i ograniczała się niemal wyłącznie do rejonu Wysp Brytyjskich.

W końcu zwraca się od dawna uwagę na – wywołane przede wszystkim ożywieniem wymiany handlowej – swego rodzaju „odkrycie” przez Skandynawów otaczającego ich świata. Wraz z kontaktami handlowymi dotarła na Północ wiedza o miejscach, ludziach i ideach, które intrygowały, przyciągały i motywowały do działania. Słynna wyprawa piracka dwójki najpewniej norweskich wodzów, Haistinga i Björna, którzy w latach sześćdziesiątych IX wieku postanowili zdobyć Rzym, wydaje się dobrym przykładem tego zjawiska.

Należy jednak pamiętać, że pewne zjawiska – chociażby wyprawy pirackie, aktywność handlowa czy migracje ludności – charakteryzowały Skandynawię także w okresach wcześniejszych. Wystarczy wymienić hasłowo ruchy ludnościowe w okresie wędrówek ludów czy też funkcjonowanie niezwykle prężnej osady rzemieślniczo-handlowej w Helgö w środkowej Szwecji, którą można uznać za poprzedniczkę Birki. Co więcej, w okresie kultury Vendel (połowa VI – koniec VIII wieku) odnotowuje się intensywną, zbrojną i handlową, aktywność szwedzkich elit na wschodnich wybrzeżach Bałtyku.

Tym samym epoka wikingów jawi się jako wyjątkowy czas w dziejach Północy nie tyle ze względu na charakter zjawisk z nim związanych, ile z uwagi na ich złożoność, kompleksowość oraz intensywność. Z pewnością zwraca uwagę także ich natężenie i zasięg. Mierzyć je można z jednej strony pokonywanymi odległościami, tu wystarczy wymienić wybrzeża Labradoru czy Bagdad, z drugiej determinacją w prowadzeniu akcji pirackich, co celnie oddaje chociażby przykład fryzyjskiego Dorestad, kilkakrotnie niszczonego w latach trzydziestych IX wieku. Ta intensywność nie mogła nie mieć swojej przyczyny. Wydaje się, że należy wskazać na intensyfikację prób centralizacji władzy, podejmowanych przez cały ten okres i z różnym powodzeniem w całej Skandynawii. Ożywienie gospodarcze, przede wszystkim zaś dostęp do, wydawać by się mogło, niewyczerpanych zasobów srebra arabskiego, dawało elitom Północy nowe możliwości pozyskiwania zasobów niezbędnych do zaspokajania stale rosnących ambicji politycznych. Przekazy ówczesnych pisarzy arabskich wskazują jednoznacznie, że między wymianą handlową a najazdami wikińskimi istniał ścisły, niemal genetyczny związek. Wiking zmieniał się w kupca i odwrotnie. Albo – żeby być bardziej precyzyjnym – bywał, w zależności od potrzeb, jednym i drugim. W kontekście postępującej rywalizacji o władzę wymiana handlowa dawała skandynawskim elitom nie tylko dostęp do zasobów. Co równie ważne, dostarczała niezbędnej wiedzy o ówczesnym świecie, wykorzystywanej zarówno dla kumulowania bogactw i kreowania sławy, jak i szukania nowych perspektyw wobec poniesionej niedawno porażki. Warto bowiem zwrócić uwagę, że spora część wikińskich wodzów organizowała najazdy, uparcie szukała możliwości „zainstalowania się” na nowym terenie, nie tyle z pasji odkrywania świata, ile z życiowej konieczności. Bardzo możliwe, że również osadnictwo – poprzedzone przecież, jak chociażby w przypadku Rusi czy terenów iroszkockich, regularnym podbojem – było podobnie motywowane. Jednocześnie jednak działania te uwzględniały specyfikę wymiany handlowej. Widać to wyraźnie w niezwykle prężnie rozwijających się w VIII i IX wieku ports-of-trade, rozsianych wzdłuż wybrzeży Bałtyku, Morza Północnego i Atlantyku. Wszystkie te zjawiska, o wiele bardziej intensywne i kluczowe niż wcześniej czy później, sprawiły, że cała Skandynawia, w tym Norwegia, uległa tak znaczącym zmianom w tym okresie.

Atak na Lindisfarne był zaledwie początkiem fali najazdów, która uderzyła z wielką mocą w różnych rejonach kontynentu. Już rok później ofiarą wikingów padają kolejne angielskie klasztory, w Jarrow i Wearmouth. Niemniej wiele wskazuje na to, że w kolejnych latach, mniej więcej do lat trzydziestych IX wieku, Anglia pozostawała poza zainteresowaniem wikingów. Ataki Norwegów skupiły się na Szkocji i Irlandii. Podkreśla się przy tym, że ataki na Szkocję miały swoje reperkusje dla mieszkańców Northumbrii, czego jednak nie odnotowały ówczesne, skupione na wydarzeniach na południu Anglii (Wessex) źródła (przede wszystkim Kronika anglosaska).

Niemal jednocześnie rozpoczęły się ataki na wybrzeża Irlandii i Szkocji. Także tu celem wikingów były początkowo klasztory. Miejscowe źródła podają daty kolejnych najazdów, które same w sobie wskazują na skalę zagrożenia, jakie na Iroszkotów spadło z Północy.

W latach 795, 802, 806, 807 atakowany i grabiony był klasztor na wyspie Iona. Bezbronni mnisi byli łatwym celem dla napastników. Gdy wikingowie wrócili tam w 825 roku, klasztor został spalony, co skutkowało czasowym upadkiem tamtejszej kongregacji.

Pierwsze dekady IX stulecia to dalsza intensyfikacja ataków Norwegów na Irlandię. Organizowano je nie tylko bezpośrednio ze Skandynawii, ale i z zajmowanych w tym czasie wysp północnego Atlantyku. Ofiarą najeźdźców padały m.in. klasztory w Inismurray i Inisbofin. W czasie kolejnych najazdów – w latach 807, 812, 813, 820, 821, 823, 832 – wikingowie zdołali spenetrować zbrojnie całą wyspę. Szczególnie znamienny był rok 832, kiedy to w ciągu jednego miesiąca trzy razy został splądrowany klasztor w Armagh, będący głównym ośrodkiem Kościoła w Irlandii. Jego przeor stał na czele duchowieństwa na wyspie, a prestiż i splendor klasztoru podnosił fakt, iż tu właśnie znajdowały się relikwie patrona Irlandii, św. Patryka.

Przypuszcza się, że o ile pierwsze ataki na Irlandię, z pierwszej dekady IX wieku, prowadzono bezpośrednio z południowo-zachodniej Norwegii, o tyle te w kolejnych dekadach raczej z baz na wyspach atlantyckich i Szkocji; pewna przerwa w najazdach na Irlandię pokrywa się ze wzrostem aktywności najeźdźców w Szkocji.

Pierwsze lata najazdów cechowało przede wszystkim nastawienie Normanów na bogate łupy, które można było stosunkowo łatwo i szybko zdobyć. Ataki przeprowadzane były błyskawicznie w małych grupach, z pełnym wykorzystaniem elementu zaskoczenia. Wydaje się, że napastnicy nie myśleli wówczas o podboju wyspy, tendencja ta – zbieżna niemal w czasie z innymi obszarami penetracji wikingów – zaznaczyła się dopiero w następnych dekadach IX wieku.

Stąd też atakowano przede wszystkim klasztory, które we wczesnośredniowiecznej Irlandii odgrywały kluczową rolę jako centra życia religijnego, gospodarczego i politycznego. Oprócz mnichów gromadziły na stałe większą liczbę mieszkańców. Niektóre z nich, zwłaszcza te większe, ze swoimi brukowanymi ulicami, rzędami domów, „dzielnicami” rzemieślniczymi i miejscami targowymi, wręcz przypominały ośrodki miejskie. To stwarzało dogodne warunki do akumulacji różnego rodzaju bogactw – złotych i srebrnych ozdób, monet, jak również wyrobów rzemieślniczych, w tym m.in. broni, tak przez wikingów poszukiwanej, która do Skandynawii, czy to drogą ekonomiczną (wymiana handlowa), czy pozaekonomiczną (najazdy), docierała również z Irlandii.

Przeprowadzony zimą 836 roku atak na klasztor Mungret koło Limerick w West Munster, gdzie uprowadzono w niewolę wielu ludzi, pokazuje, że już wtedy Skandynawowie byli w stanie spędzać zimę w Irlandii, bez konieczności, lub też możliwości, powrotu do Norwegii.

Punktem zwrotnym w wikińskich najazdach na Irlandię był rok 839. Wtedy to wyspa została zaatakowana jednocześnie w różnych miejscach przez parę – być może niezależnych od siebie – oddziałów. Jeden z nich – flota złożona z 65 łodzi – działał jeszcze tradycyjnie. Po złupieniu rejonu Zatoki Dublińskiej skierował się do Szkocji i tam zwycięsko walczył z miejscowym królem Eogamanem. Inne natomiast grupy zainicjowały zakładanie na wyspie pierwszych baz – przede wszystkim na wybrzeżach – w których zimowali i z których organizowali wyprawy w głąb lądu. Jedna z takich grup operowała na rzece Shannon, osiągając Limerick. Następna armia pod wodzą Norwega Þorgilsa, kojarzonego czasem z elitami z Vestfold, zaatakowała północną część wyspy i posuwając się w górę rzeki Bann, dotarła do jeziora Lough Neagh. Stąd było już bardzo blisko do klasztoru w Armagh, który został zaatakowany i splądrowany. Ten sam los spotkał inne opactwa i osady, m.in. klasztor w Clonmacnoise.

W 841 roku Norwegowie założyli pierwsze umocnione bazy w Dublinie, Annagasan, Narrow Water koło Carlingford, Linn Duachail w Louth oraz kilku innych punktach. Do władzy zwierzchniej nad nimi aspirował wspomniany już Þorgils, który z Dublina uczynił swoją siedzibę.

Podbój wyspy, jaki dokonał się w latach 839–841, nie kosztował wikingów zbyt wielu ofiar. Miejscowe roczniki piszą o tym, że zarówno lokalni włodarze, jak i zwykła ludność nie byli do walki przygotowani. Wynikało to m.in. z tego, że wyspa od dłuższego już czasu cieszyła się zewnętrznym i wewnętrznym spokojem. Dodatkowym atutem dla najeźdźców było polityczne rozbicie Irlandii podzielonej na wiele zwalczających się nawzajem królestw, choć nie można wykluczyć, że w niektórych przypadkach wspólny wróg jednoczył miejscowe siły. Nie zmienia to jednak faktu, że działanie poprzez zaskoczenie, charakteryzujące się też niezwykłą zaciekłością, oraz przewaga w uzbrojeniu i wyszkoleniu pozwalały Norwegom odnosić sukcesy, a Irlandczycy w tym okresie nie byli zdolni odeprzeć przeciwnika.

Pierwsze przypadki zimowania Normanów w Irlandii przyczyniły się nie tylko do penetracji przez najeźdźców terenów położonych w głębi lądu. Zakładane przez nich bazy, grupujące się, jak wyżej wspomniano, przede wszystkim wzdłuż wschodniego wybrzeża oraz wzdłuż brzegów głównych rzek, stały się ośrodkami – wprawdzie stosunkowo niewielkiej – akcji osadniczej oraz, z biegiem czasu, coraz prężniej działającymi ośrodkami wymiany handlowej, która objęła basen Morza Irlandzkiego, Anglię oraz północny Atlantyk. Bazy te, początkowo mające charakter obozów militarnych, przekształcały się stopniowo w typowe ośrodki wczesnomiejskie, których Irlandia wcześniej nie znała. Warto wymienić tu przede wszystkim: Dublin, Limerick, Cork, Waterford i Wexford. Mimo że całe następne półtora wieku charakteryzowało się brakiem pokoju w Irlandii i pozycja Normanów na wyspie nie zawsze była stabilna, ośrodki te, w głównej mierze dzięki działalności kupców skandynawskich, stale się rozwijały, o czym świadczy m.in. fakt, że od 997 roku w Dublinie wikingowie – konkretnie był to król Dublina Sigtrygg Jedwabnobrody – zaczęli wybijać własną monetę.

Rezultatem osiedlania się grup Skandynawów w poszczególnych enklawach na terenie wyspy były również pokojowe kontakty irlandzko-skandynawskie, m.in. na bazie szeroko zakrojonej wymiany handlowej. Niebawem pojawiły się pierwsze małżeństwa mieszane, pociągnęło to za sobą nawracanie się niektórych Skandynawów na chrześcijaństwo. Działo się tak mimo dość silnego statusu więzi rodowej wśród iryjskich elit, które początkowo w wyraźny sposób rozróżniały obcych(a gaill) i były skłonne do asymilacji dopiero pod wpływem upływu czasu i zmieniających się okoliczności. Na tę tendencję zareagowali również twórcy stylów zdobniczych – w niemałym stopniu sztuka skandynawska czerpała z dorobku Celtów i odwrotnie. Poza tym rdzenni mieszkańcy wyspy szybko docenili wojenne umiejętności najeźdźców, często też uczestniczyli w walkach między irlandzkimi królestwami w charakterze najemników. Z czasem pozwoliło to podnieść poziom sztuki wojennej samych Celtów. To, jak również wymiana handlowa, która właściwie przybrała postać skandynawskiego pośrednictwa w handlu wyspy jej towarami ze światem, oraz ciągłe grabieże i najazdy pozwoliły Normanom w Irlandii niezwykle szybko się bogacić.

W 853 roku władzę w Dublinie, po krótkim epizodzie rządów duńskich, przejął Olaf Biały i jego bracia, Ivarr i Sigtrygg, rzekomi członkowie norweskiej dynastii królewskiej. Olaf nie tylko opanował Dublin, lecz także zdołał podporządkować sobie wszystkich Skandynawów w Irlandii i ogłosić się królem. Jego dominującą pozycję uznawali również Irlandczycy.

Następne lata przyniosły wzrost potęgi norweskiego Dublina. Olaf, który rządził do 871 roku, kiedy to jakoby miał powrócić do Norwegii i tam wkrótce potem zginąć, miał duże ambicje. Jego ataki na wschodnie wybrzeże Morza Irlandzkiego, w tym niezwykle zaciekłe w latach 865–870 na Piktów i Walijczyków w Szkocji, doprowadziły do podporządkowania pewnych obszarów północno-zachodniej Anglii Norwegom z Dublina. Olaf jednak, jako Rex Nordmannorum Totius Hiberiae et Britaniae, rościł sobie pretensje do władzy nad wszystkimi Skandynawami na Wyspach Brytyjskich. Uwaga Olafa i rządzącego po nim jego brata Ivara skupiała się m.in. na Yorku, który miał w tym czasie podobne aspiracje jak Dublin, stąd też dochodziło do ostrych konfliktów między Norwegami a Duńczykami. Jeszcze przed swą śmiercią w 873 lub 874 roku Ivar zorganizował wyprawę na Duńczyków z Yorku. Niestety, nieznane są jej szczegóły ani tym bardziej skutki, lecz musiały być one dla zaatakowanych dość dotkliwe, gdyż w 875 lub 877 roku Halfdan, wódz Duńczyków w Northumbrii, najechał Irlandię. Wyprawa ta skończyła się kompletną klęską napastników, a sam Halfdan zginął. Nie zakończyła ona jednak walk duńsko-norweskich, które trwały jeszcze około pół wieku.

W ramach tychże walk w 892 roku na Anglię wyprawił się następca Ivara, jego syn Sigtrygg. Gdy w 894 roku znalazł się z powrotem w Dublinie, został zamordowany przez kogoś ze swego otoczenia. Wydarzenie to wywołało liczne i długotrwałe spory o władzę między Norwegami, które ostatecznie doprowadziły do upadku ich rządów.

Od 912 roku Zielona Wyspa znów była regularnie najeżdżana przez Norwegów, co w 917 roku doprowadziło do odzyskania przez nich Dublina. Dość szybko zdołali odbudować swą potęgę. Wiek X, a szczególnie jego druga połowa, przyniósł nie tylko rozwój skandynawskiej wymiany handlowej, ale również intensyfikację akcji osadniczej w Irlandii. Miało to swoje przełożenie na wzajemne zapożyczenia w różnych dziedzinach życia, począwszy od języka, poprzez żeglugę, a na różnych rzemiosłach (m.in. szkutnictwo i jubilerstwo) skończywszy.

W działaniach politycznych następni królowie Dublina koncentrowali się na chęci opanowania stolicy Northumbrii Yorku. Niektórym z nich, jak Rǫgnvaldowi, Olafowi Godfredssonowi czy jego kuzynowi Olafowi Kvaranowi, udawało się ją przejściowo – w wyniku zaciętych walk – opanować. Działania te jednak nie przyniosły trwalszych efektów. Wynikało to nie tylko z oporu miejscowych duńskich elit, ale przede wszystkim z działań władców Wessexu, którzy w pierwszej połowie skutecznie doprowadzili do podporządkowania sobie całej Northumbrii i Yorku.

Stale urządzane wyprawy i konflikty zbrojne nie przeszkodziły w rozwoju gospodarczym skandynawskich ośrodków wczesnomiejskich w Irlandii, przede wszystkim Dublina, który stał się w X wieku najważniejszym ośrodkiem politycznym i handlowym Skandynawów na Zachodzie.

Stały rozwój kontaktów handlowych nie szedł w parze ze stabilizacją polityczną. Pokazują to dobrze rządy Olafa Siggtrygssona, który nosił przezwisko „Kvaran”. Władca ten, który podobnie jak jego ojciec – zdobywca Dublina z 917 roku – przejściowo rządził też w Yorku, w największym stopniu rozciągnął wpływy na wyspie pośród poszczególnych królów irlandzkich, jednych uzależniając od siebie, z innymi zawierając sojusze.

Do tych ostatnich należał m.in. Mael Sechnaill II, królMeath (na północ od Dublina). Widocznie jednak wpływy Kvarana na tyle ciążyły Irlandczykom, a oni sami na tyle byli pewni swych sił, że koalicja z władcą Meath na czele wystąpiła przeciwko Olafowi. W 980 roku w bitwie pod Tarą król Dublina poniósł klęskę; zginął w niej również jego syn Rǫgnvald. Sam Olaf schronił się do klasztoru na wyspie Iona, gdzie podobno, już jako mnich, rok później zmarł. Bitwa pod Tarą oznaczała kres dominacji norweskiej na Zielonej Wyspie.

W tym samym czasie Norwegowie dotarli również na wyspę Man, położoną pośrodku Morza Irlandzkiego, między Irlandią a Anglią. Podobnie jak w przypadku Szetlandów, Orkadów i Hebrydów, pierwsi wikingowie dotarli na tę wyspę w związku z rozpoczętymi najazdami na wybrzeża irlandzkie i szkockie. Przyjmuje się, że nastąpiło to w 798 roku.

W wieku IX w pełni rozwijało się tu już skandynawskie, a ściślej rzecz ujmując – norweskie osadnictwo. Przybysze niebawem zdołali podporządkować sobie zamieszkały tu element celtycki, narzucając swoją polityczną dominację. Skutkowało to nadaniem wyspie skandynawskiego charakteru. Świadczy o tym dobrze miejscowa toponomastyka, w dużej mierze oparta o nazwy północnego pochodzenia.

Przybywający na Man Normanowie zajmowali się uprawą ziemi, rzemiosłem, część z nich z pewnością brała udział w wymianie handlowej bądź w najazdach, szczególnie na Anglię lub Irlandię. Miejscowa społeczność miała swoje elity, które najpewniej organizowały życie na wyspie. Ich przedstawicielem był zapewne człowiek pochowany w kurhanie zawierającym ciałopalny pochówek łodziowy w Knoc y Doonee.

Przez długi czas panował pogląd, że pojawianie się na wyspach północnego Atlantyku skandynawskich najeźdźców i osadników oznaczało wyrugowanie miejscowej kultury i ludności będącej jej nośnikiem. Wyspa Man miała do pewnego stopnia być wyjątkiem w tym schemacie. Niemniej wyniki badań archeologicznych stale wymuszają ewolucję tego poglądu. Przyjmuje się, że początki skandynawskiego osadnictwa oznaczały współegzystencję i mieszanie się kultur. Obecność iryjskich czy też piktyjskich zabytków w skandynawskich grobach z obszaru wysp mogła być wynikiem różnych, niewykluczających się zjawisk, takich jak rabunek, ale także handel, a nawet interakcja kulturowa. Przywoływany już powyżej przykład onomastyki, sugerujący dominację języka staroskandynawskiego nad celtyckim, mógł, zdaniem niektórych badaczy, wynikać z charakteru relacji między obiema nacjami oraz dostosowania się miejscowych do warunków wytworzonych przez pojawienie się obcych. Norwegowie na Man osiedlali się pośród ludności miejscowej, czego rychłym skutkiem stały się ich małżeństwa z Celtami. Świadczą o tym m.in. mieszające się skandynawskie i celtyckie imiona poszczególnych członków rodów, wyryte na słynnych krzyżach i innych kamieniach znalezionych na wyspie.

Same krzyże są niezwykle istotne dla badających aspekty związane z obecnością wikingów na Man. Są one formą typu celtyckiego, jednakże ich ornamentacja jest skandynawska. Obecne są na nich różne style zdobnicze: przede wszystkim Borre i Mammen, a także Jellinge i Ringerike. Znajdowane były najczęściej w pobliżu kościołów (np. Andreas, Kirk Braddan, Kirk Michael, Maughold). Stawiano je z różnych powodów. Z inskrypcji runicznych na nich zawartych dowiadujemy się, że mogły to być: upamiętnienie czyjejś śmierci, podziękowanie za dobrą opiekę, przestroga przed ludzką zdradliwością. Znani też są niektórzy wykonawcy tychże krzyży, np. Gautr Bjørnsson, Þorleif, Arni czy Þuriðr.

Wśród najeźdźców i osadników na Man prawdopodobnie dominowali Norwegowie przyjmuje się, że obecność w inskrypcjach runicznych sporadycznych runów duńskich wskazuje na infiltrację wyspy także przez wikingów z Danii. Ich pojawienie się na wyspie można najpewniej wiązać z opanowaniem przez nich w latach 850–851 Dublina. Możliwe, że gdy w 853 roku zostali wygnani z Irlandii, część z nich zasiliła normańską społeczność na Man. W drugiej połowie IX wieku miało tu powstać królestwo ściśle powiązane z wikińskimi ośrodkami w Dublinie i Yorku i okresowo zależne od tego pierwszego.

Infiltracja basenu Morza Irlandzkiego była możliwa przede wszystkim dzięki nieco wcześniejszemu pojawieniu się Norwegów na obszarze wysp północnego Atlantyku. O penetracji Wysp Owczych przez piratów i osadników z Norwegii już w VIII wieku zaświadcza przekaz Liber de mensura orbis terrae (ok. 825) Dicuila Geografa, iryjskiego mnicha przebywającego na dworze karolińskim. Osadnictwo, które tu się rozwijało, śledzić możemy dzięki odkryciom archeologicznym osad i grobów, szczególnie w Jarlshof na Szetlandach i Birsay na Orkadach.

Ludność, która zamieszkiwała te i inne odkryte osady, zajmowała się przede wszystkim hodowlą owiec i bydła oraz rybołówstwem; nieobca jej była również wytwórczość rzemieślnicza, szczególnie kowalstwo. Badania archeologiczne na Wyspach Owczych ujawniły ślady budynków gospodarskich, m.in. obór dla bydła. Lokowano je wysoko w terenie górskim, ale blisko słodkiej wody. Co ciekawe, w przypadku Wysp Owczych nazwa takich budynków (aergi) zawiera naleciałości iryjskie. Pozostałości tego typu chat w innych częściach archipelagu (np. Argisbrekka na wyspie Eysturøy) świadczą o roli, jaką w gospodarce całego regionu odgrywała hodowla zwierząt, której istotną składową był ich letni wypas. Potwierdza to, jak duże znaczenie miał dostęp do ziemi nadającej się do gospodarowania. Na Wyspach Owczych było jej mniej niż na przykład na Szetlandach.

Z kolei najważniejszym śladem życia codziennego mieszkańców Wysp Owczych są pozostałości naczyń ze słonińca. Surowiec potrzebny do ich produkcji pochodził głównie z Norwegii, ewentualnie z Szetlandów. Przyjmuje się, że bądź produkowano je na miejscu, bądź pozyskiwano dzięki wymianie handlowej z wymienionymi wyżej obszarami. Dotyczyło to także m.in. łupku do produkcji żaren, który sprowadzany był z Norwegii. Inaczej rzecz się pod tym względem miała na Szetlandach, gdzie lokalne pokłady słonińca pozwalały na miejscową produkcję naczyń.

Dzięki strategicznemu położeniu, kontaktom handlowym głównie z Norwegią i regionem Wysp Brytyjskich i przebiegającym przez ten rejon szlakom komunikacyjnym, a także dzięki dużym połowom ryb mieszkający tu Norwegowie szybko się bogacili. Świadectwem tego procesu może być m.in. srebrny skarb odkryty w miejscowości Skaill na Orkadach. Zakopany tuż po 950 roku, zawierał głównie ozdoby (zapinki, bransolety, naszyjniki i inne) oraz trochę monet.

Za osadnictwem na wyspach atlantyckich stali najpewniej przedstawiciele norweskich elit, którzy właśnie tu zakładali nowe, bardzo prężne władztwa. Ich działalność w dużej mierze dokumentują skandynawskie sagi, choć oczywiście historyczność poszczególnych przekazów budzi dziś wątpliwości. Dotyczy to też sag ściśle dedykowanych mieszkańcom poszczególnych regionów, takich jak Wyspy Owcze (Fareyinga saga) czy Orkady (Orkneyinga saga). Przekazy te wskazują na żywe kontakty polityczne między poszczególnymi regionami, liczne wojny i mariaże oraz kryjące się za nimi ambicje do przejmowania zwierzchności nad nowo powstającymi domenami. W myśl tradycji pierwszy władca Hebrydów, Ketill Płaski Nos, który wywodził się z Sogn w Norwegii, wydał swoją córkę Auðr za rządzącego Dublinem Olafa Białego.

Na Orkadach z kolei powstało osobne jarlostwo. Jego założycielem miał być Rǫgnvald z Møre. Według sagi Orkneyingaudało mu się m.in. przejąć władzę nad Szetlandami. Po nim rządzić miał jego brat Sigurð, który do tych posiadłości miał dołączyć jeszcze Caitness i inne tereny na północnym wybrzeżu Szkocji (m.in. Sutherland, Ross, Moray). Po Sigurdzie jarlem miał zostać syn Rǫgnvalda, Einarr. Później jeszcze słychać o latach świetności Orkadów za rządów jarla Sigurda digri, który miał zginąć w 1014 roku