Wydawca: Harlequin Polska Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2007

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Pocałunek - Anna DePalo

Summer Elliott, dziennikarka magazynu muzycznego „The Buzz”, jednego z wielu w rodzinnym imperium wydawniczym, planuje w ciągu najbliższych pięciu lat wyjść za mąż, urodzić dziecko i zrobić karierę. W tym ostatnim ma jej dopomóc przeprowadzenie wywiadu z gwiazdą rocka, Zekiem Woodlowem. Spotkanie z rockmanem nieoczekiwanie odmienia jej uporządkowany świat....

Opinie o ebooku Pocałunek - Anna DePalo

Fragment ebooka Pocałunek - Anna DePalo

Anna DePalo

Pocałunek

Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa

Droga Czytelniczko!

Nadeszła wiosna. Czas, w którym budzi się do życia przyroda i… uczucia. W tym miesiącu nasza oferta jest więc wyjątkowo różnorodna. A oto wszystkie tytuły w serii Gorący Romans:

Pocałunek– kolejna część miniserii „Dynastia Elliottów”. Historia uczucia Summer Elliott i słynnego rockmana…

Ślubny bukiet– pogodna opowieść o kobiecie, która postanawia poszukać sobie męża…

Niebezpieczna znajomośćiKsięga czarów(Gorący Romans Duo) – dwie historie o miłości pełnej przygód, a nawet magii.

Zapraszam do lektury

Małgorzata Pogoda

Harlequin.Każda chwila może być niezwykła.

Czekamy na listy Nasz adres:

Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21

Tytuł oryginału: Cause for Scandal Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2006 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla Korekta: Maria Kaniewska

© 2005 by Harlequin Books S.A.

© for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone.

Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4

Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa

Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona

ISBN 978-83-238-4445-1

Indeks 356948

GORĄCY ROMANS – 776

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.virtualo.eu

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Potrzebny był jej ten wywiad. Od niego zależała cała kariera. Jak dotąd na przeszkodzie stało zaledwie kilku rosłych ochroniarzy, brak przepustki za kulisy oraz dwadzieścia tysięcy rozhisteryzowanych fanów Zeke'a Woodlowa.

Summer spojrzała na scenę. Nawet z tak odległego rzędu widać było, że Zeke jest charyzmatycznym artystą. Niebieskie dżinsy i czarny T-shirt doskonale podkreślały jego męską sylwetkę. Miał długie ciemnobrązowe włosy opadające na kołnierz koszuli i nieco zmierzwione, co dodawało mu chłopięcego uroku. Ale to jego pociągająca twarz przysparzała mu fanów. Summer nie mogła się doczekać, by uwiecznić ją na zdjęciu.

Wtedy właśnie Zeke spojrzał wprost na nią. Wstrzymała oddech. Trwało to zaledwie ułamek sekundy, ale Summer całym ciałem odczuła intensywność tego spojrzenia.

Ledwie zdążyła wypuścić powietrze z płuc, a on już odwrócił wzrok. Nie było wątpliwości co do potęgi seksapilu Zeke'a Woodlowa.

Nie był on jednak w jej typie.

Spojrzała na okrągły dwukaratowy brylant pierścionka zaręczynowego.

Zupełnie nie.

Znowu poczuła napór fanów i westchnęła zniecierpliwiona, rozglądając się.

Madison Square Garden. Jedna z najwspanialszych sal Nowego Jorku. Odbywały się tu zjazdy partii politycznych, niezliczone wydarzenia sportowe i imprezy, które przeszły do historii. Frank Sinatra, Elvis Presley, The Rolling Stones, Elton John, Bruce Springsteen, a teraz… Zeke Woodlow – zdobywca Grammy, objawienie rocka i obecnie jedna z najważniejszych postaci świata muzyki. Jego ostatni albumFalling for Yousprzedał się w milionowym nakładzie, uzyskując status platynowej płyty.

Summer znała najważniejsze informacje na temat Zeke'a. Wiedziała, że wychował się w Nowym Jorku, a teraz mieszka w posiadłości w Beverly Hills, że zdobył sławę dzięki piosenkom, których teksty były przepełnione erotyką, i że należał do inicjatorów Musicians for a Cure. Z tego powodu występował w serii koncertów w Madison Square Garden, wspomagając walkę z rakiem.

Wiedza ta jednak nie umożliwiała jej dostępu do Zeke'a, a postanowiła przeprowadzić z nim wywiad dla „The Buzz”. Od miesięcy zastanawiała się, w jaki sposób uzyskać awans w pracy. Jej stryjeczny dziadek, Patrick Elliott, uważał, że fakt, że jest się członkiem rodziny, nie zwalnia z obowiązku wspinania się po szczeblach kariery w rodzinnym imperium wydawniczym.

Kiedy więc pewnego dnia Summer znalazła w skrzynce zaproszenie na Musicians for a Cure, zrozumiała, że oto nadarza się okazja, by z szeregowej dziennikarki przeobrazić się w prawdziwą reporterkę. Wywiad z Ze-kiem Woodlowem będzie tym, czego potrzebuje „The Buzz”, toczący ostrą walkę z konkurencyjnym „Entertainment Weekly” oraz z innymi czasopismami Elliot-ta. Patrick Elliott oznajmił, że redaktor naczelny czasopisma, które pod koniec roku wykaże się największymi zyskami, zostanie po jego odejściu nowym szefem EPH, czyli holdingu wydawniczego Elliotta.

Przestępowała z nogi na nogę, ściskając w ręku notes i długopis. Przyszła na koncert prosto z pracy i było jej niewygodnie. Stopy w pantoflach na obcasach zostały podeptane już setki razy. Spodnie w prążki nadawały się do biura, ale nie na koncert; w otoczeniu tysięcy ludzi ubranych w dżinsy czuła się nieswojo. Golf również nie był idealnym pomysłem; omal się nie udusiła pośród nagrzanych i roztańczonych ciał dookoła.

Publiczność wrzała niczym rój pszczół, falując w stronę strumienia światła spowijającego sylwetkę Zeke'a Woodlowa.

Summer była tylko młodszym redaktorem i doskonale wiedziała, że agentka prasowa artysty roześmiałaby się jej w twarz, gdyby poprosiła o wywiad. Miała jednak nadzieję, że kiedy zbliży się do Zeke'a, uda jej się namówić go na rozmowę. Była przecież ambitną, wygadaną, znającą się na muzyce dziewczyną i pracowała dla „The Buzz”. Cóż z tego, że jej stanowisko nie kwalifikowało jej do przepustki za kulisy.

Kiedy Zeke skończył utwór, tłum oszalał. Żartował z publicznością, a jego seksowny głos wypełniający salę musnął skórę Summer niczym intymna pieszczota.

– Jeszcze? – spytał niskim i łagodnym głosem, drażniąc się z publicznością.

Z tłumu rozległy się wrzaski i owacje.

– Nie słyszę was – odezwał się, przykładając zwiniętą w trąbkę dłoń do ucha.

Tłum zawył.

– Dobrze! – Zeke dał muzykom znak ręką i zarzucił na ramię pas gitary elektrycznej. Rozległy się dźwięki muzyki i Zeke zaczął śpiewać jeden ze swoich największych hitów, balladę pod tytułemBeautiful in My Arms.

Słowa piosenki o kochaniu się pod liśćmi palmy w wilgotnym powietrzu uwiodły tłum i Summer sama poddała się urokowi chwili. Czar prysł wraz z ostatnimi taktami piosenki, upłynęło jednak kilka chwil, zanim doszła do siebie. Zabroniła sobie w myślach zachowywać się niemądrze. Musi pamiętać, że jest tutaj wyłącznie w jednym celu, a z pewnością nie jest nim powiększenie grona rozhisteryzowanych fanek Zeke'a Woodlowa.

Pół godziny później, kiedy tłum ruszył ku wyjściom, zaczęła się przepychać pod prąd z zamiarem przedostania się za kulisy. Niestety dążenie to zostało udaremnione przez potężnego ochroniarza.

– Przepraszam – powiedziała. – Chcę się dostać za kulisy.

Ochroniarz zerknął na nią z góry, na ułamek sekundy zawieszając wzrok na jej pierścionku.

– Tak. Podobnie jak kilka tysięcy pozostałych osób.

– Jestem z prasy – odparła tym samym tonem głosu, jaki setki razy słyszała od dyrektorki szkoły dla dziewcząt, do której uczęszczała wraz ze Scarlet, siostrą bliźniaczką.

– Proszę o przepustkę.

– Nie mam. Ja…

Potrząsnął głową.

– Nie ma przepustki, nie ma wejścia. To proste.

Summer chciała powiedzieć: „Może o tym podyskutujemy?”, ale ponieważ wątpiła, by te słowa podziałały, sięgnęła do torebki w poszukiwaniu wizytówki.

– Widzi pan? Jestem pracownikiem – nie zawracała sobie głowy, by tłumaczyć jakim – czasopisma „The Buzz”. Z pewnością pan o nim słyszał.

Pan Niezłomny ledwie zerknął na wizytówkę, nie trudząc się, by ją zabrać.

– Powiedziałem już, że wstęp za kulisy mają jedynie osoby uprawnione.

Och, mogła się tego spodziewać.

– W porządku – rzekła wyczerpana i spróbowała ostatniej szansy. – Ale proszę mnie nie obwiniać, kiedy posypią się głowy, ponieważ Zeke Woodlow straci jedyną szansę na wywiad w wiodącym czasopiśmie na rynku rozrywki w tym kraju.

Ochroniarz ledwie skrzywił brew.

Dziewczyna odwróciła się na pięcie i odeszła, trzymając wysoko uniesioną głowę. Pani Donaldson ze szkoły byłaby z niej dumna.

Dobra, pomyślała, nie przeprowadzi wywiadu z Zekiem w jego garderobie. Ale prędzej czy później będzie musiał wyjść z Madison Square Garden. A wtedy ona będzie na niego czekała. Nie na darmo spędziła niemal trzy godziny popychana przez rozgorączkowany tłum fanów.

Jednak jakąś godzinę później czuła się tak, jakby przez całą wieczność stała w chłodzie marcowej nocy, i zaczęła zadawać sobie pytanie, jak bardzo ten wywiad jest jej potrzebny. Była zmęczona, głodna i chciała iść do domu.

Sięgnęła do torebki w poszukiwaniu cukierka miętowego, czegokolwiek do jedzenia, i w tej chwili kątem oka dostrzegła, że pojawił się Zeke.

Niestety otaczali go ochroniarze. Niezrażona Summer podbiegła, wiedząc, że za chwilę artysta zniknie w limuzynie.

– Zeke! Panie Woodlow!

Wokół piosenkarza rozgorzała wrzawa. Rozbłysły flesze paparazzich, a dziewczęta zaczęły skakać i piszczeć.

Summer musiała się zatrzymać. Dotarła do ściany, a raczej została zablokowana przez ubranego na niebiesko nowojorskiego stróża prawa. Niechętnie zrobiła krok w tył; jeden z kilku policjantów pilnujących limuzyny skutecznie uniemożliwiał jej przejście.

– Proszę się cofnąć – rozkazał.

Dziewczyna dostrzegła, jak Zeke znika w limuzynie, i zrezygnowana opuściła ręce.

Cztery godziny dwadzieścia siedem minut i ponad dwadzieścia piosenek. Wszystko na marne.

Poczuła, że zalewa ją fala rozgoryczenia. Nagle na jej policzku pojawiła się kropla deszczu. Potem kolejna i kolejna. Summer spojrzała w górę z niechęcią i udała się na poszukiwanie taksówki przy Siódmej Alei. Zaraz się rozpada na dobre, a wówczas trudno będzie znaleźć jakąś wolną.

Dwadzieścia pięć minut później była już na Upper West Side, w domu, który należał do jej dziadków i który ona i jej siostra traktowały jak własny.

Kiedy znalazła się na piętrze, gdzie mieszkały ze Scarlet, jej siostra wypadła z pokoju, by się z nią przywitać.

– Jak poszło? – spytała.

Summer spojrzała na czerwoną jedwabną piżamę Scarlet i pomyślała, że bardzo się różnią z siostrą, pomimo że są jednojajowymi bliźniaczkami. Scarlet była szalona i rozrywkowa. O Summer mówiono, że jest metodyczna i rozsądna.

– Okropnie – odparła, opadając na kanapę i rozpinając buty. Z ulgą poruszyła palcami. – Nie wiem, skąd mi przyszło do głowy, że uda mi się przeprowadzić z nim wywiad. Nawet się do niego nie zbliżyłam! Ten facet ma lepszą ochronę niż papież i prezydent razem wzięci.

Opisała pokrótce wydarzenia wieczora i wzruszyła ramionami.

– To był od początku szalony pomysł. Teraz potrzebny mi jakiś inny plan na rozwinięcie kariery. Przychodzi ci coś do głowy?

– To wszystko? – spytała z niedowierzaniem Scarlet. -Ot tak – pstryknęła palcami – poddajesz się?

– Nie ot tak – odparła Summer, pstrykając palcami. -Słuchałaś w ogóle, co do ciebie mówiłam?

– Jutro wieczorem jest jeszcze jeden koncert. Nadal masz szansę na wywiad.

– Scarlet, jesteś tam? – Była przyzwyczajona do przywoływania siostry do rzeczywistości. – Nie będzie żadnego wywiadu.

Scarlet oparła ręce o biodra.

– Jeśli będziesz tak ubrana, to z pewnością nie będzie.

Summer przyjrzała się swojemu ubraniu.

– A co jest złego w moich ciuchach?

– Wyglądasz jak zakonnica. Jesteś zakryta od szyi po same stopy.

– Na zewnątrz jest zimno – odparła obronnym tonem Summer. – Poza tym na serio mi sugerujesz, że zdobędę cokolwiek, pokazując nieco bielizny?

– Cóż, nie zaszkodzi.

– Domyślam się, że pomogłoby mi, gdybym pożyczyła kilka rzeczy z twojej garderoby – odparła oschłym tonem.

– O, to dobry pomysł. – W oczach Scarlet rozbłysły iskierki.

Umiłowanie Scarlet do mody było znane wszem i wobec. Często sama projektowała ubrania, a niekiedy nawet je szyła. Summer podziwiała ją za to, chociaż sama miała bardziej stonowany gust.

– Zapomnij.

– To doskonałe! Czemu wcześniej na to nie wpadłaś?

– Na co?

– Na pomysł, jak ominąć ochroniarzy Zeke'a. Ubierz się jak jedna z rock groupie. Atrakcyjne kobiety zawsze są wpuszczane za kulisy.

– Dlaczego?

Scarlet westchnęła z wyczerpania.

– Summer, czasami mam wrażenie, że urodziłaś się z umysłem pięćdziesięciolatki. Jak myślisz, dlaczego? Czasem chodzi o seks, czasem o wzbudzenie zainteresowania, a czasem o pozytywny wizerunek, ponieważ kobiety opowiedzą potem dziennikarzom o tym, jak rozmawiały z gwiazdą rocka.

– Och przestań! Mam się ubrać jak małolata? Chcę raczej wzbudzić szacunek jako dziennikarka, a nie kusić go jak jakaś lala.

Scarlet odwróciła się na pięcie.

– Daj spokój! Jutro ubierzesz się uwodzicielsko. Poważna część nastąpi, kiedy uda ci się przejść przez próg. Idziesz na koncert rockowy, a nie na wywiad do gmachu ONZ.

Summer westchnęła, ale wstała i ruszyła za siostrą. Domyślała się, o co chodzi Scarlet, i w tym właśnie tkwił cały problem.

Jedną stopą dotknęła chodnika i ruszyła ku swemu przeznaczeniu. Wysiadając z taksówki i powtarzając sobie w duchu mantrę Scarlet, spojrzała na gmach Madison Square Garden.

Uwolnij swoją wewnętrzną boginię… Uwolnij swoją wewnętrzną boginię.

Powtarzała w myśli te słowa, idąc w stronę wejścia.

O piątej po południu wstała zza biurka i zjechała windą do głównej siedziby EPH, do biur „Charismy”, gdzie pracowała jej siostra. Scarlet pomogła jej włożyć ubranie, które wybrały poprzedniego wieczora, a potem umalowała ją i ułożyła fryzurę.

Summer nie musiała rozmyślać nad tym, jak wygląda. Zbyt długo wpatrywała się we własne odbicia w wielkich lustrach w biurze „Charismy”.

Oszałamiająco. Seksownie. W dwóch słowach: nowa osoba. Wykrzywiła w grymasie usta. Jakaś nowa osoba, która wyglądała zupełnie jak Scarlet. Nie było w tym nic dziwnego; miała na sobie jej ubranie, a Scarlet, świadomie lub nie, najwyraźniej uważała, że określenie „seksownie” oznacza strój, w jakim zwykle sama udawała się na podbój miasta.

Summer dotknęła włosów. Były rozpuszczone i opadały lokami na plecy.

Pod krótkim, ściągniętym paskiem płaszczykiem miała czarną zamszową spódniczkę, kończącą się tuż nad kolanami, i czarne botki kończące się tuż pod nimi. Jeśli wierzyć Scarlet, kolana miały być seksowne.

Ciemnoczerwona góra miała głęboki dekolt uwidaczniający opalizującą bieliznę. Twarz Summer była umalowana. Zwykle wolała naturalny wygląd. Używała jedynie odrobiny szminki i różu na policzki. Tego wieczora jednak usta miała pomalowane na głęboką czerwień pociągniętą drobinkami złota, co nadawało im cudowny blask.

Najwyraźniej dwudziestoczterokaratowe złoto było jadalne. Któż by pomyślał? Z pewnością nie ona. Ale Scarlet, redaktorka mody w „Charismie” – odpowiedniku „Vogue'a” wydawanym przez EPH – z pewnością się nie myliła.

Wchodząc do sali, Summer spojrzała na pozbawioną pierścionka dłoń. Na opalonej skórze nie było śladu, który by ją zdradzał.

Siostra nalegała, żeby zostawiła pierścionek zaręczynowy w domu. Kiedy protestowała, sama jej go zdjęła.

– Nie bądź niemądra, Summer – powiedziała. – W jaki sposób chcesz udawać groupie?

– Co pierścionek ma z tym wspólnego? – odparła Summer, usiłując wyrwać dłoń.

– Przerabiałyśmy już to. Groupies są wpuszczane za kulisy, ponieważ są młode, seksowne i wolne. Tyle zachodu, żeby potem stracić wszystko przez głupi pierścionek?

W końcu Summer uległa. Ale cała ta przebieranka wcale jej się nie podobała. Czuła się, jakby była nielojalna wobec Johna.

Oczywiście to było śmieszne. Nie szła przecież na randkę. Usiłowała jedynie przekonać gwiazdę rocka do udzielenia wywiadu, wykorzystując w tym celu swój urok osobisty. Co w tym złego?

Niemal udało jej się przekonać samą siebie. Niemal.

Znowu pomyślała o Johnie. Niedługo wraca z podróży służbowej. Dobrze się składa, ponieważ czekały ich przygotowania do ślubu.

Summer skrupulatnie wszystko planowała i sporządzała listy, a teraz, będąc zaręczona w wieku dwudziestu pięciu lat, czuła się, jakby sama stała się celem planu, który sobie sporządziła.

Plan przedstawiał się następująco: dwadzieścia pięć – zaręczyć się i osiągnąć stanowisko niezależnego dziennikarza w „The Buzz”, dwadzieścia sześć – wyjść za mąż, dwadzieścia osiem – stać się uznaną dziennikarką muzyczną, trzydzieści – zająć stanowisko kierownicze w „The Buzz” i zajść w ciążę.

Do tej pory wszystko szło dobrze. Oczywiście pomagał w tym fakt, że John również miał swój plan pięcioletni. To właśnie dzięki temu wybrała go spośród innych mężczyzn, z którymi się spotykała, i w końcu przyznała mu tytuł Tego Jedynego.

John podobnie jak ona był poważny i ambitny. W wieku dwudziestu dziewięciu lat był już wspólnikiem w firmie reklamowej, która miała imponującą klientelę i wymagała od niego ciągłych wyjazdów służbowych.

Doskonale się uzupełniali. Za rok o tej porze będzie już panią Harlan. John oświadczył się jej po dziewięciu miesiącach znajomości podczas romantycznej kolacji w walentynkowy wieczór.

Perfekcyjne oświadczyny były ostatnim dowodem, który potwierdzał słuszność jej wyboru. Uważała, że walentynki to najlepszy moment na zaręczyny, jednak dobre wychowanie nie pozwalało jej podpowiadać mu tego. Ale John sam wpadł na ten pomysł.

Cóż więc z tego, że niekiedy wieczorem, leżąc samotnie w łóżku, odczuwała pewien niepokój? Podobno wszystkie narzeczone się denerwują.

Zwróciła myśli ku koncertowi, który właśnie się rozpoczął, i wkrótce znalazła się w tym samym rozmarzonym nastroju, który dopadł ją poprzedniego wieczoru.

Mogła uznać poprzedni koncert za porażkę, nie mogła jednak zaprzeczyć, że moc Zeke'a Woodlowa jako artysty działała również na nią.

Od czasu do czasu zapisywała w notesie określenia oddające atmosferę koncertu i elektryzujące wrażenie, jakie Zeke robił na publiczności.

Kiedy rozległy się dźwiękiBeautiful in My Arms,Summer poczuła się znowu magicznie, jakby słowa te były skierowane do niej. Było to uczucie niemal identyczne z tym, jakie odczuwała w sytuacjach, kiedy pozwalała sobie na zachowanie, które zupełnie nie leżało w jej charakterze…

Raptownie przerwała potok myśli. Nie było sensu tego roztrząsać. To była jej mała tajemnica. Teraz chodziło o wykonanie zadania.

Tym razem, przy odrobinie szczęścia i dzięki podpowiedziom jednego z pracowników „The Buzz”, udało jej się wyślizgnąć z sali pod koniec koncertu i ulokować w korytarzu prowadzącym do garderoby wykonawców.

Summer rozpięła płaszcz zgodnie z radą Scarlet „pokaż im dobra”. W ręku trzymała niewielką zamszową torebkę. Na widok pierwszego z nadciągających ochroniarzy wyprostowała się. Uda ci się, powiedziała sobie.

Obdarzyła go olśniewającym uśmiechem i dostrzegła, że mężczyzna obrzucił ją szybkim spojrzeniem, a na jego twarzy pojawił się wyraz aprobaty zastępujący chłodną służbistość.

Proszę, proszę. Scarlet miała rację.

Summer poczuła nagle przypływ sił i nadal się uśmiechając, rzuciła ochroniarzowi zadziorne spojrzenie.

– Mam się spotkać z Zekiem. Powiedział, żebym się zjawiła, kiedy będzie w Nowym Jorku.

– Czyżby?

Przytaknęła i przysunęła się bliżej.

– Rozmawiałam z Martym. – Dowiedziała się, jak się nazywa menedżer Zeke'a. Skoro już ma kłamać, to przynajmniej nie może się pomylić. – Powiedział, żebym przyszła tutaj zaraz po koncercie.

– Znasz Marty'ego?

– Od czasu ostatnich koncertów. Byłam na koncertach w Los Angeles, Bostonie, Chicago. – ciągnęła i dodała znacząco: – Zawsze świetnie się bawiliśmy.

Ochroniarz skinął głową.

– Trzecie drzwi po lewej.

To już? Summer omal nie krzyknęła z ulgą. Uśmiechnęła się jednak i rzekła:

– Dzięki.

Pomyślała, że mogłaby się przyzwyczaić do życia takiej seksbomby, za jaką się przebrała.

Stojąc przed drzwiami garderoby, uspokoiła oddech i zapukała.

– Wejść – doleciał zza drzwi męski głos.

Summer nacisnęła klamkę i weszła do oświetlonego łagodnym światłem pomieszczenia.

– Czekałem na ciebie.

Jego głos podziałał na nią jak haust alkoholu. Był głęboki, seksowny, wibrujący, o jeszcze większej sile rażenia niż na scenie.

Zeke siedział odwrócony do niej plecami, sięgnął po telefon i wybrał numer.

– Za dziesięć minut mogę jechać do hotelu. W porządku, Marty?

Summer zauważyła, że nadal ma na sobie czarne dżinsy i koszulkę, w które ubrany był na scenie. Materiał ciasno opinał jego idealnie wyrzeźbione pośladki, a bawełniany T-shirt uwypuklał muskularne plecy i ramiona.

– Nie jestem Marty. – Summer odchrząknęła.

Zeke odwrócił się i zamarł, wlepiając w nią wzrok.

Jego