Wydawca: Psychoskok Kategoria: Poezja i dramat Język: polski Rok wydania: 2013

Po grudach, po ciemku, i po omacku ebook

Ginter Lopez

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Po grudach, po ciemku, i po omacku - Ginter Lopez

Po grudach, po ciemku, i po omacku” Gintera Lopeza to obszerny zbiór, zawierający niespełna 70 wierszy powstałych w latach 1996-2003 (w tym dwa najnowsze z 2012 i 2013 roku). Zdarzy się tu tekst będący swego rodzaju lekcją, zdarzy się opis mroku i piekła w którym może się znaleźć człowiek, zdarzy się sarkazm czy element czarnego humoru, jak również wiersz o miłości i tęsknocie. Inspiracją dla tych tekstów było również poszukiwanie sensu życia, poznania czegoś tajemniczego, nieznanego, tabu, jak również aspekt odwiecznej walki dobra ze złem. To inne spojrzenie w prostej formie, choć nie do końca...

Opinie o ebooku Po grudach, po ciemku, i po omacku - Ginter Lopez

Fragment ebooka Po grudach, po ciemku, i po omacku - Ginter Lopez

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok, 2013

Copyright © by Ginter Lopez

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Wydawnictwo Psychoskok

Projekt okładki: Ginter Lopez

ISBN: 978-83-63548-53-7

Wydawnictwo Psychoskok

ul. Chopina 9, pok. 23 , 62-507 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom.665-955-131

wydawnictwo.psychoskok.pl

http://ebooki123.pl

e-mail:wydawnictwo@psychoskok.pl

Ginter Lopez

Po grudach, po ciemku, i po omacku

Wydawnictwo Psychoskok 2013

Konin

Od Autora:

Oddaję Ci drogi Czytelniku duży zbiór wierszy „Po grudach, po ciemku, i po omacku”. Jest on efektem wewnętrznych przeżyć, doznań, odczuć i spojrzeń z różnych perspektyw w jakich się w owym czasie znalazłem. Często stykałem się z ostrą kontrą ze strony otaczającej mnie rzeczywistości. Moja reakcja na różne niezgodności, pojawiała się w postaci tekstu, choć czasem był to wynik tęsknoty, pragnień, marzeń, samotności lub buntu. Zdarzy się tu tekst będący swego rodzaju lekcją, zdarzy się opis mroku i piekła w którym może się znaleźć człowiek, zdarzy się sarkazm czy element czarnego humoru, jak również wiersz o miłości i tęsknocie. Nie zabraknie również wyników mojego doświadczenia z kwestią odwiecznej walki dobra ze złem. Mam nadzieję, że każdy znajdzie w tym obszernym tomiku coś dla siebie.

Ginter Lopez

1996

Kim właściwie jestem?

W sobie samym nie znajduję odpowiedzi.

Chciałbym wiedzieć także

Po co żyję na tym podłym świecie?

Ktoś powiedział:

„Wybierz sobie jakiś cel i postaraj się

do niego dojść za wszelką cenę”

Ktoś powiedział:

„Żyj przykładnie, a po śmierci

życie wieczne będziesz mieć”

Dość już!!!

Dość tych bzdur prastarych!

Od młodości przez was wszystkich mi wpajanych.

„Miłujcie się wzajemnie”

Nie! Bo dziś to zdanie brzmi jak:

„Zjadłem dwa jajka na śniadanie”

Zatraciło sens swój życie na tym świecie

Uśmiech tylko mój szyderczy zobaczycie,

Gdy powiecie

Że nadzieja w was na życie lepsze w niebie

Dlaczego

Ogarniające mnie słońce swym blaskiem

Muskający wiatr

Nadymający żagle, opływający moją twarz

Piękne zielone drzewa

I burza, ulewa

Błyskawice, szalejące fale rzucające naszym małym jachtem

Dziś wracam do świata drugiego

Do mej klatki betonowej

Włączam telewizor, komputer

I cóż, ze mną się stało

Czy to wina moja czy głupoty, inteligencji

Którą tak zwykliśmy szczycić się

Wynosić na piedestał ponad cały łańcuch pokarmowy

Cóż stało się z moją duszą

Umarło coś jakby w niej, jakaś radość

Dlaczego wszędzie już czuję się tak samo

Dlaczego przestałem uśmiechać się szczerze

Do drzew i ptaków, do jezior i wiatru

Nie śmieję się widząc zadawane im rany ludzką ręką

Słyszę tylko ich cichy krzyk...posłuchajcie

Obojętność dziwna, czy poddanie się?

Wszędzie czuję się tak samo

Smutno

Dłoń

Spośród otchłani

Nagle wyłania się Twa dłoń

Ukochany układ palców i linii papilarnych

Z których każdą z osobna wyczuwam

Gdy opuszek mojego palca dotyka Twój

Trawiąca zmora otchłani

Obdarła już moją dłoń do kości

I cofam ażeby już nie ciepłym palcem

A ostrym pazurem Ciebie nie zadrapać

Wtedy wyłania się Twoja dłoń

Bez krwi, bez ciała

Błyszczy biały pazur

...jak mój

8 grudnia 2002

Do gwiazd

W ciemności rozświetlanej jedynie blaskiem księżyca

Siedzę muskający ciepły wiatr

Letniej nocy wymyka się spod mojej kontroli

A moje burzowe myśli przecinają na wskroś

To, co otacza mnie dookoła

Zjawa, jaka, czy postać to rzeczywista,

Którą widzę w każdej twarzy przechodzącej obok mnie

I choć to znów nie Ty przechodziłaś obok

Siedzę dalej na nocnej ławce marzeń

Tysiące twarzy i każda Twoja w mych myślach

Księżyc się ze mnie śmieje a gwiazdy

Nakazują mi odejść stąd dalej, jak najdalej

Zapukać do Twych drzwi i mocno przytulić

Zatopić się w burzy

Spojrzeć raz choć jeszcze w te oczy

Których nie mogę zapomnieć, na Twoją twarz

Włosy

Usta

Polecieć do gwiazd tam z Tobą razem

Dom

Oto mój dom

Karton z dziurami, bez wzgórz i świergotu ptaków

Tam czuję się jak w swym własnym więzieniu