Wydawca: Muza Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 342 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Płeć mózgu - Anna Moir, David Jessel

Nowe wydanie głośnej, klasycznej już książki o problemie płci i prawdziwej różnicy między mężczyzną a kobietą.

Kobiety i mężczyźni mogą żyć szczęśliwiej, lepiej się rozumieć, bardziej kochać i urządzić świat z lepszym skutkiem, gdy zaakceptują swą odmienność. Będziemy wówczas mogli budować nasze życie na bliźniaczych, ale odmiennych filarach osobowości obu płci. Nadszedł już czas, by odrzucić fałszywą tezę, że kobiety i mężczyźni stworzeni zostali identyczni. Tak nie jest. I ani największy idealizm, ani najbujniejsza fantazja nie zmienią tego faktu. Mogą co najwyżej stworzyć napięcie w stosunkach między płciami. Zrozumienie, że mężczyźni są silni w dziedzinach, w których kobiety są słabe, a kobiety silne w tym, w czym słabi są mężczyźni, może i w sali obrad, i w sypialni zapoczątkować mądrzejsze i szczęśliwsze stosunki między kobietą a mężczyzną. Stary dowcip mówił, że książka "Wszystko, co mężczyźni wiedzą o kobietach" jest bardzo cienka, a jej strony są Całkowicie puste. Przyszedł czas, by je zapełnić.

Opinie o ebooku Płeć mózgu - Anna Moir, David Jessel

Fragment ebooka Płeć mózgu - Anna Moir, David Jessel

Anne Moir David Jessel

PŁEĆ

Tytuł oryginału: Brain Sex

The Real Difference Between Men and Women

Projekt okładki: Piotr Bogusławski

Redakcja techniczna: Zbigniew Katafiasz

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta:Elżbieta Jaroszuk

Copyright © Anne Moir & David Jessel, 1989

The moral right of the author has been asserted

First published in Great Britain in the English language

by Penguin Books Ltd. All rights reserved

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2014

© for the Polish translation by Nina Kancewicz-Hoffman

ISBN 978-83-7758-670-9

Warszawskie Wydawnictwo Literackie

MUZA SA

Warszawa 2014

Wydanie I

Podziękowania

Nasza książka oparta jest na badaniach prowadzonych przez wielu naukowców z całego świata. Bez ich zapału w dążeniu do poznania prawdy nie mogłaby w ogóle powstać. To przede wszystkim im winniśmy naszą wdzięczność. Szczególnie pragniemy podziękować tym uczonym, którzy cierpliwie odpowiadali na nasze pytania lub przysyłali nam wyniki swoich ostatnich badań. Są to: dr Camilla Benbow, dr Anke Ehrhardt, dr Helen Fisher, dr Roger Gorski, dr Robert Goy, prof. Lauren Julius Harris, dr Melissa Hines, prof. Doreen Kimura, dr Jane Lancaster, dr Seymour Levine, dr Jerry Levy, dr Catherine Mateer, dr Bruce McEwen, dr Jeanette McGlone, dr Diane McGuinness, dr Heino Meyer-Bahlburg, dr June Reinisch, dr Richard Restak, dr Alice Rossi, prof. Julian Stanley, prof. Walter Stumpf, prof. David Taylor, prof. Lionel Tiger, dr Glen Wilson i dr Sandra Witleson. Nieżyjąca już dr Corinne Hutt, pionierka w badaniach odmienności między płciami, najbardziej się niegdyś przyczyniła do zainteresowania mnie (A.M.) tą kwestią.

Dla tych wszystkich, którzy sami chcieliby się dalej zająć tą problematyką, książka zawiera na końcu szczegółową bibliografię. Obejmuje ona listę pozycji podstawowych oraz opracowania cytowane w przypisach.

Opisane w książce przykłady to nie tyle indywidualne przypadki, ile uogólnienia wynikające z bardzo licznych badań szczegółowych.

Umieszczony na końcu rozdziału trzeciego test na płeć mózgu oparty jest na naukowej analizie różnic między kobietami a mężczyznami. Testowi poddano statystycznie znaczącą liczbę osób i jego wiarygodność została potwierdzona. Za wypełnienie pierwszej wersji testu i dostarczenie nam trafnych komentarzy, które doprowadziły do powstania poprawionej wersji ostatecznej, wdzięczni jesteśmy żołnierzom z jednostki Blue Boar w Aldbourne, pracownikom Canadian Broadcasting Corporation oraz współpracownikom Jenni Turner z Financial Planning Service.

Pragniemy również podziękować Bernardowi Cornwellowi i Serinie Dilmot za ich celne i pomocne uwagi dotyczące ostatecznej wersji maszynopisu. Zasadniczy wkład do tej książki wniosła osoba, która pragnie jednak pozostać anonimowa.

Szczególna wdzięczność należy się Susan Watt, redaktor naczelnej wydawnictwa Michael Joseph, która od samego początku entuzjastycznie wspierała nasze przedsięwzięcie. Nader wnikliwie czytała ona każdą kolejną wersję maszynopisu i przysyłała nam całe stosy trafnych uwag, które ogromnie przyczyniły się do udoskonalenia naszej pracy.

Ostatecznie jednak ta książka to nasze dzieło i cała odpowiedzialność za wszystkie zawarte w niej błędy spoczywa wyłącznie na nas.

Anne Moir i David Jessel

Przedmowa

Około dwudziestu lat temu Anne Moir, pracująca wówczas nad swoją rozprawą doktorską, przysłuchiwała się wykładowi doktor – teraz już Lady – Mary Warnock, najwyższego autorytetu w intelektualnych sferach Oksfordu. Tezą wykładu było stwierdzenie, że nie ma już dzisiaj żadnego powodu, by kobiety nie osiągały najwyższej doskonałości w matematyce, która do tej pory – nieważne, z jakich przyczyn – stanowiła teren wyłącznie męski.

Pod koniec wykładu Anne Moir wstała i powiedziała, że wszystko, na co natrafia we własnej pracy, prowadzi do wniosku, że kobiety są genetycznie skazane na to, by być gorszymi matematykami – nawet najlepsze kobiety będą zawsze gorsze od najlepszych mężczyzn.

Jej wypowiedź przyjęta została przez kobiece audytorium z pogardą, kpinami i nieskrywaną wrogością. Anne Moir obudziła się w środku nocy z rewoltującym podejrzeniem, że jej płeć ustępuje mężczyznom nie tylko w matematyce, lecz także w działalności umysłowej w ogóle.

Wkrótce udoskonaliła tę tezę w sposób następujący: jeżeli mamy dowody na różnice uzdolnień między mężczyznami a kobietami, to negowanie tych różnic jest intelektualną nieuczciwością. Oczywiście, przede wszystkim trzeba było wystarczająco udokumentować wstępną przesłankę – że można naukowo i klinicznie udowodnić występowanie różnic między mózgami mężczyzn i kobiet.

I tak rozpoczęło się, częściowo jako hobby, częściowo z ciekawości, zbieranie danych naukowych z całego świata.

Dziesięć lat temu Anne Moir była producentem w dziale aktualności telewizji BBC. David Jessel był tam reporterem. Pewnego nudnawego popołudnia, rozważając rozmaite pomysły, Anne Moir wspomniała, że ciekawie byłoby zrobić program o różnicach między mężczyznami a kobietami.

David Jessel przyznał, że pierwszy raz słyszy, iż – pominąwszy anatomię i funkcje prokreacyjne – jakiekolwiek różnice istnieją. Przyznał też, że jeśli tylko takie różnice naprawdę zostały odkryte, taka nowość z pewnością warta byłaby uwagi.

Dane na ten temat pojawiają się co jakiś czas w różnych miejscach – wyjaśniła Anne Moir. Niektórzy naukowcy wydają się niemal przestraszeni swymi odkryciami. Bagatelizują ich wagę, obawiając się tego, co one oznaczają. Przede wszystkim dlatego, że z badań tych zdaje się wynikać, iż umysły kobiet i mężczyzn są różne. A to nigdy nie zostanie wszak zaakceptowane. Niektórzy nowatorscy autorzy łączą już ze sobą poszczególne wątki, przybywają jednak wciąż nowe dane, a całościowy obraz wyłania się stopniowo…

Jessel był zaintrygowany, ale jego typowo dziennikarskie myślenie na krótki dystans sprawiło, że zapomniał wkrótce o tej rozmowie.

Niemal dziesięć lat później, w podobnie nudnawe popołudnie, rozglądając się za pomysłem na program telewizyjny, przypomniał sobie o Anne Moir. Przeszła ona tymczasem do pracy w telewizji transatlantyckiej. Eksploatując bezlitośnie telefon BBC ze świadomością, że to nie on będzie płacił rachunek, David Jessel tropił Anne Moir z Londynu… do Toronto… i znów do Londynu, gdzie była ona teraz redaktorem odpowiedzialnym za sprawy europejskie w Canadian Broadcasting Corporation. Okazało się, że Anne Moir mieszka wraz z mężem 150 metrów od londyńskiego mieszkania Jessela.

Spotkali się na lunchu. Anne Moir nadal interesowała się badaniami nad mózgiem. W ostatnim czasie nastąpił gwałtowny rozwój tej dziedziny. Wyniki są uderzające i mają rozstrzygający charakter. Naukowcy mogą teraz dowieść w sposób niebudzący żadnych wątpliwości, że między mózgiem męskim a żeńskim występują różnice.

Wie o tym zaledwie paru naukowców i paru specjalistów pisujących na te tematy, ale informacje są dostępne dla każdego, kto tylko zechce i potrafi je zebrać. Strych Anne Moir przepełniony jest kserokopiami prac, czasami niepojęcie wręcz uczonych, napisanych przez wybitnych ludzi.

Czy umiałabyś wytłumaczyć to wszystko laikowi? – zapytał David Jessel, którego zainteresowanie biologią i wiedza z tej dziedziny wyparowały w dniu, kiedy kazano mu zrobić sekcję zakonserwowanego karalucha.

Anne Moir odpowiedziała, że chyba tak. Jako osobę z wykształceniem przyrodniczym niepokoiło ją jednak to, co z tych odkryć wynika dla wyjaśnienia naszych – kobiecych i męskich – zachowań.

Zawarli umowę. Anne Moir będzie Davidowi Jesselowi wyjaśniała wyniki badań naukowych. Następnie razem będą dyskutować, w jaki sposób badania te mogą pomóc w wytłumaczeniu rozmaitych aspektów zachowań ludzkich. A potem Anne Moir powróci do publikacji naukowych, żeby sprawdzić, czy te pomysły są uzasadnione.

Przez rok, co miesiąc, Anne Moir przekazywała Davidowi Jesselowi stertę teczek wypełnionych artykułami naukowymi oraz własną opinię, które z nich uważa za najważniejsze, najbardziej znaczące odkrycia. Jessel przekazywał potem Anne 30 stron, na których wyjaśniał, co to wszystko w jego rozumieniu znaczy.

Oboje byli zaintrygowani tym, czego się w trakcie tej pracy dowiadywali. Były tam wszystkie składniki dobrego programu telewizyjnego. A tymczasem okazało się, że napisali książkę.

Wstęp

Mężczyźni różnią się od kobiet. Obie płcie są sobie równe jedynie ze względu na wspólną przynależność do tego samego gatunku – Homo sapiens. Utrzymując, że ich skłonności, uzdolnienia czy zachowania są takie same, budujemy społeczeństwo oparte na biologicznym i naukowym kłamstwie.

Płcie są od siebie odmienne, ponieważ mózgi kobiet i mężczyzn różnią się od siebie. Mózg, narząd najważniejszy zarówno dla ludzkich emocji, jak i działań, jest skonstruowany odmiennie u obu płci. Przetwarza informacje w różny sposób, co daje w efekcie odmienne postrzeżenia, preferencje i zachowania.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat[1] nastąpiła eksplozja badań naukowych nad tym, co różni obie płcie. Lekarze, przyrodnicy, psychologowie i socjologowie, pracując niezależnie od siebie, dokonali wielu odkryć, które zebrane razem tworzą zadziwiająco spójny obraz. A jest to obraz uderzającej wręcz asymetrii płciowej.

Uzyskaliśmy w końcu odpowiedź na gorzki lament – dlaczego kobieta nie może być nieco bardziej podobna do mężczyzny? Nadszedł czas, by zburzyć społeczny mit, że kobieta i mężczyzna mogą się wymieniać rolami, ponieważ są pod każdym względem tacy sami. Nie we wszystkim są tacy sami.

Do niedawna różnice w zachowaniu między płciami wyjaśniane były uwarunkowaniami społecznymi – oczekiwaniami rodziców, których postawy odzwierciedlały z kolei oczekiwania społeczeństwa. Małym chłopcom wciąż się mówi, że nie powinni płakać i że droga na szczyt hierarchii społecznej zależy od ich męskiej siły przebicia i agresywności. Ignorowano biologiczny punkt widzenia, wedle którego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, ze względu na sposób, w jaki jesteśmy zbudowani. Dzisiaj zbyt wiele jest już dowodów na różnice biologiczne między kobietą a mężczyzną, aby argumentacja socjologiczna mogła być rozstrzygająca. Argumentacja biologiczna dostarcza teraz gruntownych i naukowo uzasadnionych podstaw pozwalających nam zrozumieć, dlaczego jesteśmy tym, kim jesteśmy.

Skoro wyjaśnienie socjologiczne jest niewystarczające, tym bardziej przekonywająca wydaje się argumentacja biochemiczna – że to hormony determinują nasz swoisty, stereotypowy sposób zachowania. Jak jednak zobaczymy, same hormony nie dostarczają odpowiedzi. Różnica powstaje z wzajemnego oddziaływania hormonów i mózgu (mężczyzny lub kobiety) już z góry specyficznie ukształtowanego, by mógł z nimi wchodzić w reakcję.

To, co przeczytacie w tej książce o różnicach między kobietami a mężczyznami, może jednych i drugich rozzłościć lub dać im powody do samozadowolenia. Obie reakcje są niewłaściwe. Jeżeli kobiety mają jakiś powód do wściekłości, to nie dlatego, że nauka zlekceważyła ich z trudem wygraną walkę o równouprawnienie. Swój gniew powinny skierować przede wszystkim przeciwko tym, którzy starali się zafałszować, a nawet zanegować samą istotę kobiecości. Wiele kobiet w ciągu ostatnich trzydziestu lub czterdziestu lat wychowywano w przekonaniu, że są, albo powinny być, „równie dobre, jak każdy mężczyzna”. A próbując to osiągnąć, dotkliwie i niepotrzebnie cierpiały, przeżywały frustracje i rozczarowania. Kobietom wpojono przekonanie, że gdy tylko zrzucą pęta męskich uprzedzeń i zniewolenia – uznawanych za przyczynę ich statusu obywateli drugiej kategorii – bramy ziemi obiecanej równości staną przed nimi otworem. Kobiety w końcu będą wolne i będą się mogły wspinać na najwyższe szczyty kariery zawodowej.

Jednakże, mimo większej emancypacji, w kategoriach wykształcenia, szans życiowych i postaw społecznych kobiety nie są dziś w sytuacji znacząco lepszej niż trzydzieści lat temu. Pani Thatcher jest nadal wyjątkiem potwierdzającym regułę. Więcej było kobiet w rządzie brytyjskim w latach trzydziestych naszego wieku, niż jest ich obecnie. Liczba członkiń parlamentu nie wzrosła znacząco w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Dostrzegając, że płci żeńskiej nie udało się zbliżyć do założonego ideału proporcjonalnego udziału we władzy, wiele kobiet ma wrażenie, że to one zawiodły. Tymczasem po prostu nie udało im się całkowicie upodobnić do mężczyzn.

Mężczyźni, z drugiej strony, nie mają żadnego powodu, by świętować w poczuciu zadowolenia z siebie, choć bez wątpienia niektórzy znajdą w tym potwierdzenie swoich męskich uprzedzeń. To prawda, na przykład, że większość kobiet nie umie czytać mapy tak dobrze jak mężczyzna. Ale kobiety umieją lepiej odczytać charakter ludzki. A ludzie są ważniejsi niż mapy. (W tym momencie męski umysł poszuka wyjątków od tego twierdzenia).

Niektórzy naukowcy są szczerze przestraszeni tym, co odkryli. Pewne ich odkrycia zostały jeśli nie wręcz zatajone, to w każdym razie po cichu odłożone na półkę ze względu na potencjalne skutki społeczne. Ale zazwyczaj lepiej za podstawę działania przyjąć prawdę, niż z najlepszą wolą utrzymywać, że prawda nie ma prawa być prawdą.

Lepiej także uznać i wykorzystać wzajemnie się uzupełniające odmienności kobiet i mężczyzn. Lepiej, by kobiety wnosiły do społeczeństwa swoje specyficznie kobiece talenty, niż traciły energię w dążeniu do pseudomęskości. Bardziej rozwinięta wyobraźnia kobiety może rozwiązać trudne problemy – tak zawodowe, jak i domowe – szybko i tylko z pozoru intuicyjnie.

Za uznaniem różnic między kobietami a mężczyznami najmocniej przemawia jednak przekonanie, że zapewne uczyni nas to szczęśliwszymi. Przyznając, na przykład, że seks ma odmienne źródła, motywację i znaczenie w kontekście budowy i funkcjonowania mózgu kobiety i mężczyzny, że małżeństwo jest dla biologii mężczyzny czymś głęboko nienaturalnym – możemy stać się lepszymi, rozważniejszymi mężami i żonami. Rozumiejąc, że role matki i ojca nie są identyczne – możemy stać się lepszymi rodzicami.

Największą różnicą w zachowaniach między mężczyznami a kobietami jest naturalna, wrodzona agresywność mężczyzn, co w dużym stopniu wyjaśnia ich historyczną dominację w obrębie naszego gatunku. Mężczyźni nie nauczyli się agresji jako jednej z taktyk w wojnie płci. Naszych synów nie uczymy agresywności; tak naprawdę – bezskutecznie próbujemy ich tego oduczyć. Nawet naukowcy najbardziej niechętni uznaniu różnic międzypłciowych zgadzają się, że jest to cecha męska i że nie można jej wytłumaczyć uwarunkowaniem społecznym.

Pisarz H.H. Monro – „Saki” – napisał pouczające opowiadanie o liberalnej rodzinie, w której rodzice starali się stłumić naturalną męską agresję swojego syna, odmawiając mu kompletu ołowianych żołnierzyków. Zamiast tego podarowali mu komplet ołowianych urzędników i nauczycieli. Wszystko szło, w ich przekonaniu, dobrze – aż do momentu, kiedy zakradli się do jego pokoju i zobaczyli, że właśnie przygotował walną bitwę między regimentami swoich zabawkowych nauczycieli i biurokratów. Na szczęście dla dziecka rodzice zdali sobie w końcu sprawę, że próba uczynienia z niego kogoś, kim nie jest i być nie może, nigdy nie będzie skuteczna.

Jesteśmy aroganckim gatunkiem. Uważamy, że nasza wyższość nad innymi zwierzętami wyrażająca się w zdolności do rozumowania i rozróżniania obiektów czyni nas bliższymi aniołom niż szympansom. Być może to powoduje, iż myśląc o sobie jako o panach własnego losu, ignorujemy myśl, że podlegamy przecież biologicznym imperatywom własnego ciała. Zapominamy, że w ostatecznym rozrachunku – tak samo jak u innych zwierząt – to, jacy jesteśmy i jak się zachowujemy, jest w znacznej części podyktowane komunikatami, które kształtują i informują nasz mózg.

Kobiety i mężczyźni mogą żyć szczęśliwiej, lepiej się rozumieć, bardziej kochać i urządzić świat z lepszym skutkiem, gdy zaakceptują swą odmienność. Będziemy wówczas mogli budować nasze życie na bliźniaczych, ale odmiennych filarach osobowości obu płci. Nadszedł już czas, by odrzucić fałszywą tezę, że kobiety i mężczyźni zostali stworzeni identyczni. Tak nie jest. I ani największy idealizm, ani najbujniejsza fantazja nie zmienią tego faktu. Mogą co najwyżej stworzyć napięcie w stosunkach między płciami.

Zrozumienie, że mężczyźni są silni w dziedzinach, w których kobiety są słabe, a kobiety silne w tym, w czym słabi są mężczyźni, może i w sali obrad, i w sypialni zapoczątkować mądrzejsze i szczęśliwsze stosunki między kobietą a mężczyzną.

Stary dowcip mówił, że książka Wszystko, co mężczyźni wiedzą o kobietach jest bardzo cienka, a jej strony są całkowicie puste.

Przyszedł czas, by je zapełnić.

1. Różnice

Sto lat temu obserwacja, że mężczyźni różnią się od kobiet wieloma możliwościami, uzdolnieniami i umiejętnościami, byłaby beznadziejnym truizmem, banalną oczywistością.

Taka uwaga wypowiedziana dzisiaj wywołałaby zupełnie inne reakcje. W ustach mężczyzny oznaczałaby niedostateczną ogładę towarzyską, naiwność w dziedzinie socjopolityki płci, niedopuszczalne braki w potocznej wiedzy albo niezręczną próbę prowokacji. Kobieta ryzykująca taką opinię spotkałaby się z pogardą jako zdrajczyni swojej płci, sprzeniewierzająca się z trudem wywalczonym „zwycięstwom” ostatnich kilkudziesięciu lat, kiedy to kobiety dążyły do osiągnięcia równości pozycji, szans i uznania w społeczeństwie.

W rzeczywistości jednak niemal wszyscy naukowcy i badacze specjalizujący się w tym przedmiocie doszli do wniosku, że mózgi kobiet i mężczyzn są różne. Rzadko zdarza się większa przepaść między tym, co sądzi inteligentna, oświecona opinia publiczna – że kobiety i mężczyźni mają takie same mózgi – a tym, co wie nauka: że tak nie jest.

Nadając swemu artykułowi naukowemu tytuł: Czy rzeczywiście mózgi kobiet i mężczyzn są różne?, kanadyjska badaczka przyznała jednocześnie, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista:

Niewątpliwie tak. Byłoby zadziwiające, gdyby mózgi kobiet i mężczyzn nie były różne, biorąc pod uwagę ogromne różnice morfologiczne [strukturalne] i uderzające często odmienności w zachowaniu kobiet i mężczyzn[2].

Większość z nas wyczuwa intuicyjnie, że płcie są odmienne. Ale stało się to powszechną, występną tajemnicą, którą zachowujemy dla siebie. Przestaliśmy ufać naszemu zdrowemu rozsądkowi.

W rzeczywistości w czasie naszego pobytu na tej planecie byliśmy zawsze gatunkiem seksistowskim, wyraźnie podkreślającym odmienności związane z płcią. Nasza biologia wyznaczyła samcom i samicom Homo sapiens odmienne funkcje. Nasza ewolucja wzmocniła i udoskonaliła te różnice. Nasza cywilizacja je odzwierciedla. Nasza religia i edukacja je potęgują.

Dziś jednak obawiamy się swojej historii i ją odrzucamy. Obawiamy się jej, bo boimy się wyjść na współwinnych wielowiekowych, krzywdzących uprzedzeń wobec płci. Odrzucamy ją, ponieważ chcemy wierzyć, że ludzkość, uwalniając się od ciężaru animalnej przeszłości i neandertalskich początków, wyzwoliła się od dyktatu biologii.

W ciągu ostatnich trzydziestu lat niewielka, ale wpływowa grupa ludzi powodowanych dobrymi intencjami próbowała nas przekonać do przyjęcia tej nowej, buntowniczej opinii. Odkryli oni, że religie i edukacja to spisek samców służący utrzymaniu podporządkowanej pozycji kobiet. To odkrycie jest prawdopodobnie słuszne. Wykryto także, że nasze tak zwane cywilizacje zbudowane są na męskiej agresji i dominacji. To także zapewne prawda. Jak dotąd wszystko jest w porządku.

Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy szukać wyjaśnienia, dlaczego tak się stało. Jeżeli kobiety i mężczyźni są i zawsze byli identyczni w takim stopniu, jaki wynika z posługiwania się identycznymi mózgami, to w jaki sposób płeć męska zdołała tak skutecznie we wszystkich prawie kulturach i społeczeństwach na świecie zapewnić sobie dominację nad kobietami? Czy to tylko przewaga mężczyzn pod względem muskulatury i wagi ciała spowodowała, że świat kobiet był przez parę tysięcy lat terytorium okupowanym? Czy też fakt, że jeszcze parę wieków temu kobiety przez większą część życia były w ciąży? A może bardziej prawdopodobne jest – jak sugerują fakty – że u źródeł tego, jakim jesteśmy społeczeństwem i jakimi ludźmi, leżą różnice między mózgami kobiety i mężczyzny? Są takie dane biologiczne, których przy najlepszej i najbardziej seksualnie wyzwolonej woli nie możemy pomijać. Czy nie byłoby lepiej, zamiast z bezsilną wściekłością odrzucać różnice między płciami, uznać je, zrozumieć, wykorzystywać, a nawet cieszyć się nimi?

Przez ostatnie sto lat naukowcy starali się wyjaśnić te różnice – choć trzeba powiedzieć, że na pierwszym etapie badań nad płciowo zdeterminowanymi odmiennościami mózgów posługiwano się metodami równie prymitywnymi, jak przyjęte w tych badaniach założenia. Proste pomiary mózgu dowodziły podobno, że kobietom brak niezbędnego wyposażenia umysłowego, które pozwalałoby domagać się uznania ich równości intelektualnej. Niemcy szczególnie pasjonowali się tymi badaniami naukowymi opartymi na centymetrze krawieckim. Bayerthal (1911) uznał, że minimalnym wymogiem wobec profesora chirurgii powinien być obwód głowy rzędu 52–53 centymetrów: „Poniżej 52 cm nie można oczekiwać żadnej znaczącej działalności intelektualnej, natomiast poniżej 50,5 cm nie można oczekiwać normalnego poziomu inteligencji”. W związku z tym stwierdził także: „Nie mamy co pytać o obwód głowy genialnych kobiet – one nie istnieją”[3]. Francuski naukowiec Gustave Le Bon, zauważając, że wiele paryżanek ma mózgi bliższe swoim rozmiarem mózgom goryli niż mężczyzn, wyciągnął stąd wniosek, iż niższość kobiet jest „tak oczywista, że nikt ani na chwilę nie może w nią zwątpić”. I proroczo ostrzegł przed

dniem, kiedy kobiety, niewłaściwie rozumiejąc pośledniość przeznaczonych im przez naturę zajęć, opuszczą dom i wezmą udział w naszych zmaganiach; ten dzień zapoczątkuje rewolucję społeczną i wszystko, co podtrzymuje święte więzy rodzinne, ulegnie zagładzie…[4]

Ta rewolucja społeczna towarzyszy nam już od jakiegoś czasu; dokonała się także rewolucja w nauce o odmiennościach mózgów. Wiele, może nawet większość, tajemnic funkcjonowania mózgu musi zostać jeszcze rozwikłanych, ale różnice między mózgami samców i samic – a także proces powstawania tych różnic – stały się już jasne. Niejedno jest jeszcze do poznania, niejeden być może szczegół (czy zastrzeżenie) do dodania, ale obecna wiedza o naturze i przyczynach tych różnic nie zostawia miejsca na spekulacje, uprzedzenia czy racjonalnie uzasadnione wątpliwości.

Ale właśnie teraz, kiedy nauka może nam już powiedzieć, co to za różnice i skąd się one biorą, żąda się od nas odrzucenia założenia, że różnice istnieją, jakby sama ta myśl była występna.

Przez ostatnie kilkadziesiąt lat byliśmy świadkami dwu przeciwstawnych procesów: rozwoju badań naukowych nad różnicami między płciami i politycznej negacji istnienia takich różnic. Te dwa prądy intelektualne są, co zrozumiałe, w konflikcie. Nauka wie, że grzebiąc się w sprawach różnic między płciami, ponosi ryzyko: jednemu przynajmniej badaczowi z tej dziedziny odmówiono środków na badania, argumentując, że „takich prac prowadzić nie należy”[5]. Inny powiedział nam, że zaprzestał pracy, ponieważ „presja polityczna – presja na prawdę” stała się nie do wytrzymania[6]. Z drugiej strony – nawet wśród badaczy odmienności płci zdarzają się celowo lekceważący te odkrycia naukowe, których implikacje mogą się wydawać zbyt niewygodne.

Pierwsze systematyczne testy badające różnice między płciami przeprowadzone zostały w roku 1882 przez Francisa Gattona z South Kensington Museum w Londynie. Badacz twierdził, że zidentyfikował znaczące różnice płciowe dające mężczyznom pierwszeństwo pod względem siły chwytu, wrażliwości na ostre, świszczące dźwięki i zdolności do pracy w warunkach stresu. Wykrył też, że kobiety są bardziej wrażliwe na ból[7].

Dziesięć lat później w Stanach Zjednoczonych badania wykazały, że kobiety słyszą lepiej niż mężczyźni, mają bardziej konwencjonalne słownictwo i wolą kolor niebieski od czerwonego. Mężczyźni przedkładali czerwony nad niebieski, mieli swobodniejsze słownictwo. Preferowali także myślenie bardziej abstrakcyjne i ogólne, podczas gdy kobiety wolały problemy praktyczne i konkretne zadania[8].

Książka Havelocka Ellisa Mężczyzna i kobieta, opublikowana w roku 1894, natychmiast wzbudziła zainteresowanie i miała osiem wydań. Wśród różnic odnotowanych przez autora znajdujemy przewagę kobiet nad mężczyznami pod względem pamięci, sprytu, umiejętności udawania, zdolności do współczucia, cierpliwości i schludności. Prace kobiet naukowców Ellis uznał za dokładniejsze niż prace mężczyzn, ale „może pracom kobiet nieco brakuje szerokości spojrzenia i samodzielności, choć w ograniczonym zakresie są one godne podziwu”. Kobiecy geniusz wydawał się potrzebować wsparcia mężczyzny. Ellis podaje przykład pani Curie, która została żoną – już wtedy wybitnego – naukowca, a także podkreśla, że wszystkie najlepsze wiersze pani Browning powstały po tym, gdy miała ona szczęście spotkać pana Browninga. Ellis stwierdził, że kobiety nie lubią intelektualnego w swej istocie procesu analizy: „Czują instynktownie, że analiza mogłaby zniszczyć sferę emocji, która najczęściej powoduje ich czynami i która najbardziej do nich przemawia”[9].

Obserwacje te pozostałyby jedynie ciekawostkami nauki, gdyby nie rozwój z początkiem lat sześćdziesiątych nowych badań nad mózgiem. Paradoksalnie – odkrycie neurologicznych różnic między płciami zbiegło się w czasie z okresem, kiedy w polityce najgłośniej negowano samo ich istnienie.

Paradoksalnie także – zainteresowanie tymi różnicami wyrosło z naukowego dążenia do ich zatarcia. Problem powstał w związku z testami IQ. Badacze zauważyli stałe różnice na korzyść jednej płci w niektórych spośród badanych zdolności. Ze strony społeczności naukowej nie spotkało się to z chóralnym okrzykiem „Eureka!”. Wprost przeciwnie, traktowano to jako coś w rodzaju przeszkody zamącającej czyste wody ścisłych pomiarów inteligencji. W latach pięćdziesiątych dr D. Wechsler, amerykański uczony, autor najczęściej dziś używanych testów IQ, stwierdził, że ponad trzydzieści testów „dyskryminuje” jedną lub drugą płeć. Użycie tego właśnie słowa sugeruje, że to same testy były w jakimś stopniu winne odmiennym wynikom osiąganym przez obie płcie.

Wechsler oraz inni badacze starali się rozwiązać problem przez eliminowanie wszystkich tych testów, które prowadziły do wniosków o znaczących różnicach między płciami. Kiedy okazało się, że nadal trudno jest uzyskać „neutralne płciowo” rezultaty, z rozmysłem wprowadzono pozycje o „odchyleniu męskim” lub „kobiecym”, aby uzyskać w przybliżeniu równą punktację[10]. Dziwny to sposób prowadzenia badań naukowych. Jeżeli wyniki badań nam nie odpowiadają – w taki sposób ustalamy dane, aby otrzymać wnioski łatwiejsze do zaakceptowania. Odpowiednikiem takiego postępowania w sporcie byłoby wyrównanie szans olimpijczyków w skoku o tyczce przez obciążenie ich rozmaitymi ołowianymi ciężarkami lub przydzielenie im tyczek o różnej długości, tak aby górę wzięła pożądana prawda: że wszyscy skoczkowie o tyczce, niezależnie od talentu i zwinności, stworzeni zostali równi.

Jednakże różnice między płciami nadal się pojawiały jak uparte chwasty na troskliwie pielęgnowanym trawniku. Na podstawie serii cząstkowych testów Wechsler doszedł nawet do wniosku, że dałoby się wykazać wymierną wyższość kobiet nad mężczyznami pod względem inteligencji ogólnej. Z drugiej strony – spośród 105 testów oceniających umiejętność rozwiązywania zagadek z labiryntem, którymi objęto możliwie najbardziej różnorodne populacje na całym świecie, od najprymitywniejszych do tych o najwyższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego, 99 wykazało w tej dziedzinie bezsporną wyższość mężczyzn. Być może najbardziej bezpieczną oraz najmniej kontrowersyjną syntezą tych wyników byłoby stwierdzenie, że dziewczynki są zbyt inteligentne, by zajmować się czymś tak głupim jak testy z labiryntem.

Zajęty szukaniem technik IQ neutralnych ze względu na płeć, Wechsler traktował dowody odmienności płci jedynie jako utrudnienie. Podobnie jak Kolumb mógł uważać odkrycie Ameryki za rzecz mało ważną, bo przecież szukał Indii Zachodnich, Wechsler zauważył jedynie nawiasowo:

Nasze badania potwierdziły to, o czym często zapewniali poeci i powieściopisarze, a w co od dawna wierzyli zwykli ludzie, mianowicie, że mężczyźni nie tylko zachowują się, lecz także myślą inaczej niż kobiety[11].

To, co brytyjska pionierka badań nad odmiennością płci nazwała „zmową milczenia otaczającą temat różnic między płciami u ludzi”[12], zostało wkrótce utopione w potoku socjologicznych wyjaśnień. Dzieci, dowodzono, rodzą się neutralne psychoseksualnie.

Dopiero potem rodzice, nauczyciele, pracodawcy, politycy i wszystkie złe duchy społeczeństwa przystępują do pracy nad dziewiczą niewinnością umysłu. Najgłośniejszej grupie broniącej teorii neutralności przewodził dr John Money z Johns Hopkins University w Stanach Zjednoczonych:

W momencie narodzin psychoseksualność jest niezróżnicowana. […] zróżnicowanie na męską i kobiecą następuje pod wpływem różnorodnych doświadczeń dorastania[13].

A więc różnice między kobietami a mężczyznami muszą być wynikiem warunkowania społecznego. Winić należy społeczeństwo, jak zresztą zazwyczaj w opinii socjologów.

Jeżeli nawet mechanizmy powstawania różnic między płciami są nadal kwestią sporną, to istnienie tych różnic uznano wśród naukowców za bezsporne. Nie wolno ani na chwilę zapominać, że ta książka dotyczy przeciętnej kobiety i przeciętnego mężczyzny. Podobnie możemy powiedzieć, że mężczyźni są wyżsi od kobiet. Proszę spojrzeć na jakikolwiek zatłoczony pokój i będzie to niewątpliwe. Oczywiście, niektóre kobiety okażą się wyższe niż mężczyźni, a może się zdarzyć, że najwyższa kobieta będzie wyższa od najwyższego mężczyzny. Ale statystycznie mężczyźni są przeciętnie o 7% wyżsi, a najwyższa osoba nie tylko w pokoju, lecz także na świecie, to z całą pewnością mężczyzna.

Statystyczna zmienność różnic między kobietą a mężczyzną, jakimi będziemy się zajmować, różnic w umiejętnościach, uzdolnieniach i możliwościach, jest dużo większa niż zróżnicowanie pod względem wzrostu. Zawsze będą wyjątki od przeciętnej – osoby z „płciowo niewłaściwymi” uzdolnieniami – ale wyjątki nie unieważniają ogólnej, statystycznej zasady. Te różnice mają praktyczne znaczenie społeczne. Różnice średnich wyników obu płci mierzone za pomocą rozmaitych testów uzdolnień mogą osiągać nawet 25%. Stwierdzono, że już różnica 5% ma znaczący wpływ na to, w jakich zawodach i zajęciach kobiety lub mężczyźni będą z reguły przodować.

Największe różnice wykryto w tym, co naukowcy nazywają „wyobraźnią przestrzenną”[14]. Jest to zdolność do wizualizowania w wyobraźni przedmiotów, ich kształtu, położenia, rozmieszczenia i proporcji – wszystkie te umiejętności stanowią podstawę praktycznej zdolności do pracy z przedmiotami trójwymiarowymi lub rysunkami. Badacz, który dokonał przeglądu literatury przedmiotu, stwierdził: „Wyższość mężczyzn pod względem wyobraźni przestrzennej nie ulega żadnej wątpliwości”[15]. Wniosek ten potwierdzają dosłownie setki opracowań naukowych.

Typowy test mierzy umiejętność złożenia trójwymiarowego urządzenia mechanicznego przez kobiety i przez mężczyzn. Tylko jedna czwarta kobiet umie wykonać to zadanie lepiej niż przeciętny mężczyzna. Na szczycie tej skali zdolności technicznych znajduje się dwa razy tyle mężczyzn co kobiet[16].

Poczynając od wieku szkolnego, chłopcy zazwyczaj prześcigają dziewczęta w dziedzinach matematyki wprowadzających takie pojęcia abstrakcyjne, jak „przestrzeń”, „teoria” i „zależności”. Na najwyższym poziomie matematycznej doskonałości – zgodnie z największymi kiedykolwiek przeprowadzonymi badaniami tego typu – najlepsi chłopcy całkowicie zaćmiewają najlepsze dziewczęta. Dr Julian Stanley i dr Camilla Benbow, dwoje amerykańskich psychologów, pracowali z wybitnie uzdolnionymi uczniami obu płci. Nie tylko stwierdzili, że najlepsza dziewczynka nigdy nie przewyższyła najlepszego chłopca, lecz także odkryli zaskakujące proporcje płci wśród wybitnie uzdolnionych matematycznie: na każdą wyjątkowo uzdolnioną dziewczynkę przypadało ponad trzynastu równie uzdolnionych chłopców.

Naukowcy wiedzą, że kiedy ryzykują sformułowanie jakiejkolwiek teorii na temat zachowania człowieka, wkraczają na społecznie niebezpieczny teren. Ale badacze różnic między płciami stają się coraz bardziej niecierpliwi wobec układnych starań, by znaleźć dla nich społeczne wyjaśnienie. Camilla Benbow tak mówi o swoich badaniach wykazujących przewagę chłopców wśród dzieci uzdolnionych matematycznie: „Po piętnastu latach bezowocnych poszukiwań wyjaśnienia środowiskowego dałam za wygraną”. I podzieliła się z nami swoim przekonaniem, że ta różnica uzdolnień ma podstawy biologiczne[17].

Chłopcy mają także lepszą koordynację ręka – oko, konieczną w grach w piłkę. Jednocześnie te właśnie zdolności oznaczają, że mogą oni z większą łatwością przedstawić sobie, przekształcić i obrócić przedmiot w wyobraźni. Chłopcom łatwiej jest zbudować z klocków budynek na podstawie dwuwymiarowych projektów, a także poprawnie ocenić, jak zmieni się nachylenie powierzchni wody w naczyniu, kiedy przechylać je będziemy w różne strony[18].

Być może to właśnie ta przewaga mężczyzn w dostrzeganiu regularności i abstrakcyjnych relacji – co nazwać można raczej ogólnym myśleniem strategicznym niż szczegółowym i taktycznym – wyjaśnia zdominowanie szachów przez mężczyzn, nawet w [dawnym] ZSRR, gdzie jest to sport narodowy uprawiany przez obie płcie. Alternatywne wyjaśnienie łatwiejsze jest do przyjęcia dla tych, którzy odrzucają biologiczne podstawy odmienności między płciami. Brzmi ono, że kobiety są pod tak silnym wpływem męskiej wyższości w grze w szachy, że podświadomie przypisują sobie mniejsze możliwości – ale to wygląda już na rozmyślne odrzucanie świadectw naukowych w celu podtrzymania uprzedzeń.

Większe zdolności przestrzenne mężczyzn mogą z pewnością pomóc w wyjaśnieniu wspomnianej wcześniej przewagi mężczyzn w czytaniu mapy. W tym przypadku znów uprzedzenia kierowców mężczyzn potwierdza eksperyment. Chłopcom i dziewczętom dawano plan miasta i proszono o określenie – bez obracania planu – czy będą skręcać w prawo, czy w lewo na wskazanych skrzyżowaniach podczas przejazdu przez to miasto w wyobraźni. Chłopcy mieli lepsze wyniki. Więcej kobiet niż mężczyzn, szukając drogi na mapie, obraca ją tak, aby jej położenie odpowiadało kierunkowi ich podróży[19].

Podczas gdy mózg mężczyzny daje mu przewagę w radzeniu sobie z przedmiotami i twierdzeniami teoretycznymi, mózg kobiety jest tak zorganizowany, że lepiej reaguje na wszystkie bodźce zmysłowe. Kobiety wypadają lepiej we wszystkich testach sprawności werbalnej. Są też przystosowane do otrzymywania szerszego zakresu informacji zmysłowych, do łatwiejszego łączenia tych informacji ze sobą i dostrzegania relacji między nimi, do kładzenia nacisku na relacje między ludźmi i na procesy komunikacji. Wpływy kulturowe mogą potęgować te mocne strony kobiet, ale ich przewaga w tych dziedzinach jest wrodzona.

Różnice widoczne są już w pierwszych godzinach po urodzeniu. Stwierdzono, że nowo narodzone dziewczynki wykazują o wiele większe zainteresowanie ludźmi i ich twarzami niż chłopcy. Chłopcy wydają się równie zadowoleni z wiszącego przed nimi przedmiotu[20].

Dziewczynki wcześniej niż chłopcy wypowiadają pierwsze słowa i potrafią mówić krótkimi zdaniami, z reguły też odznaczają się większą łatwością wysławiania w okresie przedszkolnym. Wcześniej zaczynają czytać i lepiej sobie radzą z takimi elementami języka, jak gramatyka, interpunkcja i ortografia[21]. Na zajęciach wyrównawczych z czytania przewaga chłopców nad dziewczynkami wynosi 4:1. Później kobiety z większą łatwością uczą się języków obcych, bieglej także posługują się swoim językiem ojczystym, lepiej panując zarówno nad jego gramatyką, jak i nad ortografią. Mówią również z większą płynnością – jąkanie i inne wady wymowy występują niemal wyłącznie u chłopców[22].

Dziewczynki i kobiety słyszą lepiej niż mężczyźni. Kobiety wykazują większą od mężczyzn wrażliwość na dźwięk. Kapiący kran wyciągnie kobietę z łóżka, zanim mężczyzna zdoła się obudzić. Sześć razy więcej dziewcząt niż chłopców umie śpiewać czysto. Dziewczynki też lepiej dostrzegają małe zmiany natężenia głosu, co może stanowić częściowe wyjaśnienie niezwykłej wrażliwości kobiet na „ten ton”, o którego używanie tak często oskarżają swoich partnerów[23].

Kobiety i mężczyźni nawet widzą świat inaczej. Kobiety lepiej od mężczyzn widzą w nocy[24]. Są bardziej wrażliwe na czerwony kraniec spektrum barw światła i odróżniają więcej odcieni czerwonego niż mężczyźni[25]. Mają lepszą pamięć wzrokową[26].

Mężczyźni widzą lepiej niż kobiety w jasnym świetle[27]. Ciekawe są wyniki ukazujące, że mężczyźni mają skłonność do – dosłownie – klapek na oczach: ich pole widzenia jest stosunkowo wąskie (łagodna forma koncentrycznego zawężenia pola widzenia) przy większej koncentracji na głębi widzenia. Mężczyźni mają lepsze wyczucie perspektywy niż kobiety. Kobiety natomiast całkiem dosłownie odbierają większy obraz. Mają szersze widzenie obwodowe, bo występuje u nich więcej światłoczułych pręcików i czopków w siatkówce z tyłu gałki ocznej, co powoduje, że otrzymują obraz z szerszego pola widzenia[28].

Różnice te rozciągają się także na inne zmysły. Kobiety szybciej i dotkliwiej reagują na ból, choć ich ogólna odporność na długotrwałe cierpienia jest większa niż mężczyzn[29]. W przebadanej grupie młodych ludzi kobiety wykazały nieporównywalnie większą wrażliwość na nacisk na skórę na całym ciele[30]. Tak w dzieciństwie, jak i w okresie dojrzałości kobiety odznaczają się taką przewagą pod względem wrażliwości dotykowej nad mężczyznami, że w niektórych testach wyniki obu płci w ogóle na siebie nie zachodzą – najmniej wrażliwa kobieta okazuje się wrażliwsza niż najbardziej wrażliwy mężczyzna[31].

Wyniki badań wskazują wyraźnie, że mężczyźni i kobiety mają odmienne zmysły smaku – kobiety są bardziej wrażliwe na smaki gorzkie, jak chinina, a słodycze wolą bardziej skondensowane i w większych ilościach. Mężczyźni osiągają lepsze wyniki w rozróżnianiu smaków słonych. W całości jednak wyniki badań świadczą, że kobiety silniej i bardziej subtelnie odczuwają smaki[32]. A więc to kobiety częściej powinny być mistrzami kuchni? Czy też wielu mężczyzn szefów kuchni ma większą niż przeciętna dawkę kobiecej wrażliwości zmysłowej?

Nie tylko podniebienia, lecz także nosy kobiet są wrażliwsze niż mężczyzn. Dobrym tego przykładem jest reakcja kobiet na egzaltolid – syntetyczną, piżmopodobną woń właściwą mężczyznom, ale dla nich samych niemal niezauważalną. Kobiety uważają ten zapach za pociągający. Co ciekawe, ta specjalna wrażliwość wzrasta przed samą owulacją. W krytycznym momencie cyklu miesiączkowego biologia kobiety czyni ją bardziej wyczuloną na mężczyznę[33].

Tę przewagę kobiet pod względem wrażliwości wielu zmysłów można zmierzyć w badaniach klinicznych – i to właśnie ona tłumaczy niemal nadnaturalną „intuicję” kobiet. Są one po prostu lepiej wyposażone do spostrzegania zjawisk, na które mężczyźni w porównaniu z nimi są ślepi i głusi[34]. W tych niezwykłych zdolnościach percepcyjnych nie ma ani odrobiny czarnej magii – są one pozazmysłowe tylko w porównaniu z przytępionymi zmysłami męskimi. Kobiety lepiej wychwytują sygnały społeczne, odbierają istotne subtelności znaczeń na podstawie tonu głosu albo intensywności wyrazu. Mężczyźni są czasem rozgoryczeni reakcją kobiety na to, co powiedzieli.

Nie zdają sobie sprawy, że kobieta „słyszy” prawdopodobnie o wiele więcej, niż mężczyzna w swoim przekonaniu „mówi”. Kobiety lepiej zazwyczaj umieją ocenić charakter. Starsze kobiety mają lepszą pamięć do nazwisk i twarzy, a także większe wyczulenie na preferencje innych ludzi[35].

Stwierdzono także różnice pod względem pamięci między kobietami a mężczyznami. Kobiety mogą zmagazynować, przynajmniej na krótki czas, więcej informacji nieistotnych i przypadkowych niż mężczyźni. Mężczyznom udaje się to tylko wtedy, gdy informacja tworzy jakąś spójną formę albo ma dla nich pewne konkretne znaczenie[36].

A więc mężczyźni są bardziej skoncentrowani na sobie – co w tym nowego? Nowość polega na tym, że potoczna wiedza o obu płciach, zawsze dotychczas narażona na lekceważące opinie, wynikające z ulegania modzie lub polityce, zyskała teraz podstawę w faktach naukowych.

Wiele osób nie akceptuje zaproponowanych przez nas w dalszej części tej książki gruntownych biologicznych wyjaśnień rozlicznych różnic między płciami. Te osoby są natomiast skłonne przyznać najogólniej, że ma to prawdopodobnie „coś wspólnego z hormonami”.

Jest to częściowo słuszne. Jak zobaczymy, hormony determinują odmienną męską i żeńską organizację mózgu w czasie jego rozwoju w łonie matki. Nasza osobowość seksualna jest identyczna tylko przez kilka tygodni po zapłodnieniu. Potem, wciąż w łonie matki, sama struktura i układ mózgu zaczynają przybierać specyficznie męski lub żeński kształt. Przez całe dziecięce, młodzieńcze i dorosłe życie sposób, w jaki został ukształtowany mózg, w subtelnym współdziałaniu z wpływem hormonów, będzie miał zasadnicze znaczenie dla postaw, zachowań, intelektualnego i emocjonalnego funkcjonowania jednostki. Większość neurofizjologów i badaczy tajemnic mózgu jest dziś gotowa, jak amerykański neurolog dr Richard Restak, stwierdzić z całą stanowczością:

Dalsze zaprzeczanie istnieniu różnic między mózgiem kobiety i mężczyzny wydaje się oderwane od rzeczywistości. Tak jak istnieją fizyczne różnice między kobietą i mężczyzną […], tak istnieją też znaczące różnice w funkcjonowaniu mózgu[37].

Budowa mózgu wpływa na to, jak myślimy, uczymy się, widzimy, odbieramy zapachy, odczuwamy, porozumiewamy się, kochamy, uprawiamy miłość, walczymy, odnosimy sukcesy lub porażki. Zrozumienie, jak zbudowany jest nasz własny mózg, a także mózgi innych ludzi, nie jest sprawą bez znaczenia.

Niemowlęta to nie czyste kartki, na których gryzmolimy instrukcję zachowań zgodnych z płcią. Przychodzą na świat już ze swoim męskim lub kobiecym umysłem, który wykształciły w łonie matki, niezagrożone przez liczne rzesze niecierpliwie ich oczekujących inżynierów społecznych.

Ostatnie lata umożliwiły nam wyznaczenie nowych ram dla zrozumienia odmienności płciowych dzięki dwu niezależnym, ale zbieżnym osiągnięciom nauki. Pierwsze z nich to gigantyczny postęp, jakiego dokonano w rozumieniu mechanizmów pracy mózgu; drugi to nowe odkrycia ukazujące, w jaki sposób, biologicznie i behawioralnie, jesteśmy tym, kim jesteśmy – kobietami lub mężczyznami.

2. Narodziny różnicy

Dopiero w sześć lub siedem tygodni po zapłodnieniu mózg nienarodzonego jeszcze płodu zaczyna się kształtować wedle męskiego lub kobiecego wzorca. Procesy zachodzące w ciemnościach matczynego łona w tym decydującym okresie zdeterminują strukturę i organizację mózgu, a to z kolei zdecyduje o charakterze umysłowości. To jedna z najbardziej fascynujących opowieści o życiu i o akcie jego stworzenia – opowieść mało znana, ale teraz w końcu powoli wyłaniająca się w całości.

Część tej historii znaliśmy już od jakiegoś czasu. Wiadomo, że geny zawierające zakodowany projekt naszych cech indywidualnych decydują o tym, kto z nas jest kobietą, a kto mężczyzną. Kobiety różnią się od mężczyzn każdą mikroskopijną komórką swego ciała. Bo też każda z nich ma inny zestaw chromosomów w zależności od tego, jakiej jesteśmy płci.

Tożsamość każdego z nas zawarta jest, w formie projektu, w czterdziestu sześciu chromosomach w połowie pochodzących od matki, a w połowie od ojca. Czterdzieści cztery z nich łączą się po dwa, tworząc pary chromosomów determinujące określone cechy cielesne przyszłego człowieka, takie jak kolor oczu czy długość i kształt nosa. Ale ostatnia para jest inna.

Zwyczajna, genetyczna determinacja płci

Matka wnosi do komórki jajowej chromosom X (X odpowiada w przybliżeniu kształtowi chromosomu).

Jeżeli w procesie zapłodnienia komórki jajowej ojciec także wnosi chromosom X, zazwyczaj rezultatem będą narodziny dziecka płci żeńskiej. Jeżeli plemnik ojca zawiera chromosom Y, powinno się urodzić dziecko płci męskiej. Ale geny same nie decydują o płci dziecka. Zależy ona od tego, czy w sprawę wda się – czy też pozostanie nieobecny – drugi determinujący ją czynnik: hormony. Niezależnie od genetycznej natury zarodka, płód ukształtuje się jako męski tylko wówczas, gdy obecne będą hormony męskie, a kształt żeński przyjmie jedynie w przypadku, gdy hormony męskie będą nieobecne. Dowiodły tego badania nad osobami z dziedzicznymi nieprawidłowościami rozwojowymi. Jedynie przyglądając się powstawaniu błędów w rozwoju, naukowcy mogli odtworzyć obraz tego, co dzieje się w rozwoju normalnym. Badania te wykazały, że hormony męskie są decydującym czynnikiem w determinowaniu płci dziecka. Jeżeli płód płci żeńskiej, genetycznie XX, poddany jest wpływowi hormonów męskich, dziecko po urodzeniu wygląda jak normalny noworodek płci męskiej. Jeżeli płód płci męskiej, genetycznie XY, pozbawiony jest hormonów męskich, narodzone dziecko wygląda jak normalny noworodek płci żeńskiej.

Podczas pierwszych tygodni w łonie matki malutki płód nie jest w sposób widoczny miniaturową dziewczynką lub miniaturowym chłopcem. Ma całe podstawowe wyposażenie – to znaczy zawiązki jajowodów, nasieniowodów i tak dalej – umożliwiające rozwój w każdą z dwu form płciowych. Ale z upływem tygodni geny zaczynają przesyłać komunikat. Jeżeli wszystko dzieje się normalnie, to według projektu XY płód rozwija się w chłopca, a chromosomy spowodują rozwój gonad w jądra.

Właśnie w tym momencie, mniej więcej sześć tygodni po zapłodnieniu, tożsamość płciowa zostaje ostatecznie określona – wtedy to płód męski wykształca specjalne komórki produkujące hormony męskie, czyli androgeny, z których najważniejszy to testosteron. Hormony polecają ciału, aby nie zajmowało się wykształcaniem żeńskich narządów płciowych, a jednocześnie stymulują rozwój narządów męskich istniejących w formie zaczątkowej.

Mniej więcej w tym samym czasie, jeżeli płód jest płci żeńskiej, genetycznie XX, jego narządy płciowe rozwijają się jako żeńskie, gonady nie wytwarzają znaczących ilości hormonu męskiego i w rezultacie rozwija się niemowlę płci żeńskiej.

Tak jak sześciotygodniowy płód nie dawał się rozpoznać jako męski lub żeński, tak i tożsamość płciowa jego mózgu zaczyna się kształtować dopiero po pewnym czasie. Jeżeli płód jest genetycznie żeński, podstawowy schemat mózgu nie ulega żadnym zasadniczym zmianom. Mówiąc najogólniej, naturalny model mózgu jest, jak się wydaje, żeński. U normalnych dziewczynek mózg rozwinie się w sposób naturalny według schematu kobiecego.

Inaczej dzieje się z chłopcami. Tak jak wykształcenie się męskości zależało od występowania hormonu męskiego, tak też potrzebne jest działanie o radykalnym charakterze, aby naturalnie żeńską strukturę mózgu zmienić w schemat męski.

Proces ten, w sensie dosłownym zmieniający umysł rozwijającego się osobnika, jest rezultatem tego samego zjawiska, które determinuje inne zmiany fizyczne – działania hormonów.

Wydawało się zawsze trochę zagadkowe, że powstanie seksualnego wyposażenia nienarodzonego dziecka jest dla natury sprawą aż tak istotną. W końcu jego mechanizm reprodukcyjny nie będzie spełniał swojej roli jeszcze przez wiele lat. Wyjaśnienie zawiera się w stwierdzeniu, że wykształcenie narządów płciowych nie jest celem samym w sobie. Uformowane narządy płciowe mają zadanie do wykonania. Produkują one hormony męskie, których znaczenie jest przełomowe, ponieważ mają z kolei do wykonania pracę – nad nieukształtowanym mózgiem.

W momencie krytycznym, kiedy mózg zaczyna się formować, płód płci męskiej poddany zostaje działaniu ogromnej dawki hormonu męskiego. Poziom tego hormonu jest w tym okresie czterokrotnie wyższy niż poziom, który osiągnie on przez cały okres niemowlęcy i dziecięcy. Gwałtowny przybór hormonu męskiego występuje w obu przełomowych momentach rozwoju osobnika płci męskiej: w okresie dojrzewania, kiedy uaktywnia się seksualność, oraz sześć tygodni po zapłodnieniu, w momencie kiedy zaczyna się formować mózg.

Ale – tak samo jak w przypadku innych części ciała – nastąpić mogą zaburzenia rozwoju. Płód męski może mieć dostateczną ilość hormonów męskich do zapoczątkowania rozwoju męskich narządów płciowych. Te narządy jednakże mogą nie być w stanie wytworzyć dodatkowo takiej ilości hormonów męskich, która spowodowałaby uformowanie się mózgu według wzorca męskiego. Mózg takiego dziecka „pozostaje” kobiecy, a więc urodzi się ono z kobiecym mózgiem w męskim ciele. W taki sam sposób płód żeński może zostać poddany działaniu przypadkowej dawki hormonu męskiego (później zobaczymy, jak jest to możliwe). W efekcie może przyjść na świat z męskim mózgiem w kobiecym ciele.

Dziesięć lat temu była to tylko hipoteza badawcza. W tej chwili koncepcja ta jest – w mniejszym lub większym stopniu – zaakceptowana właściwie przez wszystkich neurofizjologów i specjalistów badań nad mózgiem. Ale większość laików – to znaczy większość ludzi – nie zdaje sobie sprawy z tego podstawowego faktu naszej biologii. Jeżeli mało kto z nas wie, że mózgi kobiet i mężczyzn zbudowane są odmiennie, to nic dziwnego, że mamy trudność w uznaniu czy choćby zrozumieniu różnic między nami.

Jak więc naukowcy detektywi odkryli tę prawdę, że mózg uzyskuje swoją płciową – męską lub żeńską – formę w łonie matki? Wskazówki pochodziły z dwóch źródeł: z badań nad dziećmi, które z tych czy innych przyczyn otrzymały w okresie płodowym nienormalną dawkę hormonów, i z eksperymentów na zwierzętach.