Pismo Święte Nowego Testamentu - Bp Kazimierz Romaniuk - ebook
Opis

NOWY TESTAMENT

BIBLIA wydana przez WYDAWNICTWO M w Roku Wiary jest wyjątkową, limitowaną edycją. Zawiera 121 ilustracji Gustave’a Doré i nawiązuje do niezwykle cenionych XIX -wiecznych wydań. Jest to pierwsze w Polsce wydanie Pisma Świętego w wersji cyfrowej z indeksami. 

Autorem tłumaczenia z języków oryginalnych jest Bp Kazimierz Romaniuk – jeden z najwybitniejszych polskich biblistów. Prace nad tym tłumaczeniem trwały ponad 35 lat. Jest to pierwszy od 400 lat (od czasów ks. Jakuba Wujka) przekład Biblii na język polski dokonany przez jednego tłumacza. Biskup Romaniuk starał się rezygnować ze zbyt daleko posuniętej dosłowności przekładu na rzecz jego zrozumiałości. Przekład wyróżnia duża komunikatywność języka oraz ekumeniczny charakter. Przypisy i wyjaśnienia ograniczone są do minimum.

Biblia zawiera osobiste błogosławieństwo Jana Pawła II, którego udzielił czytelnikom tej Biblii 9 marca 2005 roku. Jest to jeden z ostatnich dokumentów jakie podpisał. Błogosławieństwo to ma dla czytelników niezwykły wymiar duchowej łączności z Janem Pawłem II. Sprawia, że Papież nadal jest z nami. On towarzyszył nam za życia, był naszym przewodnikiem, teraz jest naszym orędownikiem w Domu Pana i wyprasza nam łaski. Jest to głęboki wymiar wiary w ,,świętych obcowanie”. Czytanie i kontemplowanie słowa Bożego – duchowo, wspólnie z Papieżem - zawartego na kartach Biblii, indywidualnie, w rodzinie bądź w innej wspólnocie, sprawia że biblijna historia zbawienia staje się naszą rzeczywistością.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 984

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Okładka

Karta tytułowa

Błogosławieństwo Papieża

BIBLIA W RODZINIE

Drodzy Czytelnicy!

Prawie każda rodzina posiada drogie sobie pamiątki po własnych przodkach: obrączki ślubne, cenne obrazy, listy, fotografie. Rodzina Boża – Kościół – szczyci się także cennymi pamiątkami, do których zaliczamy Eucharystię i Pismo Święte.

Pewna księżniczka dostała na urodziny od swego narzeczonego ciężką, choć niezbyt dużą paczkę, o dziwnym okrągłym kształcie. Zaciekawiona, rozpakowała szybko i znalazła w środku... kulę armatnią. Rozczarowana, ze złością rzuciła ją na podłogę. Wtedy pękła zewnętrzna czarna powłoka i ukazała się mniejsza kula w pięknym srebrzystym kolorze. Księżniczka pobiegła i ujęła ją w dłonie. Obracając ją, przypadkowo przycisnęła lekko w pewnym punkcie jej powierzchnię. I oto srebrna otoczka otworzyła się, odsłaniając wspaniałą złotą szkatułkę. Teraz księżniczka łatwo otworzyła złote pudełeczko, w środku którego na miękkiej czarnej materii spoczywał cudowny pierścionek, połyskujący brylantami tworzącymi dwa słowa: Kocham Cię (B. Ferrero).

Pismo Święte jest takim właśnie prezentem od Boga.

Dla wielu ludzi taki podarunek nie jest czymś atrakcyjnym. Może być zbyt trudny, czasem nudny, obfituje w powtórzenia, niektórych może nawet gorszyć. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na ,,rozpakowanie” tego prezentu i uda się mu zdjąć tę pierwszą zewnętrzną „warstwę”, to przez skupienie i modlitwę odkryje nowe i zaskakujące rzeczywistości. Odkryje przede wszystkim wspaniałe orędzie Boga skierowane do człowieka: Kocham Cię! Kocham Cię, Człowieku!

Biblia powinna stawać się naszym „przyjacielem” i „domownikiem”, powinna znajdować szczególne miejsce w naszej rodzinie, winna znajdować się zawsze pod ręką, gdyż w różnych momentach naszego życia Bóg pragnie stanąć przy nas i do nas przemawiać.

Dobrze wiemy, że życie rodzinne to nie tylko same radosne wydarzenia jak np. chrzest, I Komunia Święta, bierzmowanie, sakrament małżeństwa. Są też i smutne chwile, jak choroba, cierpienie, śmierć, które dotykają członków naszej rodziny. Wtedy jakże potrzebne nam jest światło, aby zrozumieć te bolesne doświadczenia. Tym światłem, blaskiem, nadzieją w te trudne dni jest „Słowo Życia”, które możemy odczytać z kart Pisma Świętego.

Wymowne jest tu świadectwo pisarza i poety Romana Brandstaettera, który wspomina: Biblia leżała na biurku mojego dziadka... Nigdy w bibliotece. Zawsze na podręczu. W naszym domu nikt Biblii nigdy nie szukał, nigdy również nie słyszałem, aby ktokolwiek pytał, gdzie ona leży. Wiadomo było, że u dziadka na biurku, u nas na małym stoliku (...). Miejsce, na którym leżała Biblia, było dla mnie miejscem wyróżnionym. Dziadek od wczesnej młodości zapisywał drobnym pismem na wewnętrznych stronach okładek Biblii, a potem na wklejonych do niej arkusikach papieru, przyciętych z pedantyczną dokładnością do rozmiarów Księgi, daty śmierci swoich przodków i najbliższych z rodziny, a na koniec mojej babki. Gdy wpisywał jej imię – stałem właśnie obok niego – zapytałem: Dlaczego zapisujesz w Biblii imiona umarłych? Bo jest księgą żywych – odparł na to, nie przerywając pisania (R. Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański).

I dlatego zachęcamy Cię, Drogi Czytelniku, do ,,ożywiania” Biblii. Nie bójmy się notować na marginesie tej księgi naszych wzruszeń, które przeżywamy podczas jej czytania (...). Nie bójmy się stawiać znaków zapytania przy tekście, którego nie rozumiemy (...). I wreszcie nie bójmy się podkreślać ołówkiem albo ujmować w nawiasy tych fragmentów, do których (...) pragniemy wielokrotnie powracać (...). I oto nawet nie spostrzeżemy się, jak dzięki naszym podkreśleniom, nawiasom, umownym znakom, uwagom zapisywanym skrupulatnie na kartach Pisma Świętego stanie się ono dziennikiem naszej duszy, zaufanym powiernikiem, którego wtajemniczymy w najtrudniejsze związki łączące nas z Bogiem, ludźmi, ze światem (R. Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański).

Wydawca

List Jana Pawła II do biskupa Romaniuka

Jego Ekscelencja

Ks. Biskup Kazimierz ROMANIUK

Ordynariusz Warszawsko-Praski

ul. Floriańska 3

03-707 Warszawa-Praga

Polonia

Drogi Księże Biskupie,

Z całego serca dziękuję za dar, jaki otrzymałem w postaci nowego przekładu Pisma Świętego, nazwanego przez Księdza Biskupa „Biblią Warszawsko-Praską”. Wiem, że jest to owoc dojrzałej wiedzy egzegetycznej, połączonej z Bożym talentem tłumaczenia języków, ale nade wszystko całych dziesięcioleci wytrwałej pracy.

Wielką troską Ojców ostatniego Soboru była potrzeba udostępnienia Słowa Bożego wszystkim i po wszystkie czasy, z równoczesnym staraniem, by nie popaść w pokusę nieodpowiedzialnej popularyzacji świętego tekstu. Zalecali, by opracowano odpowiednie i ścisłe przekłady na języki współczesne, jak najbardziej odpowiadające myśli zawartej w starożytnych oryginałach, a równocześnie jasne i wymowne dla dzisiejszego czytelnika (por. DV 22). Tłumaczenie, którego dokonał Ksiądz Biskup, z pewnością zajmuje poczesne miejsce pośród opracowań, które doskonale spełniają te soborowe wskazania. Serdecznie gratuluję, dziękując równocześnie Bogu za światło Ducha Świętego i siły niezbędne do wieloletnich badań i redakcji.

Na ręce Księdza Biskupa pragnę również złożyć podziękowanie Towarzystwu Biblijnemu w Polsce, które w duchu ekumenicznej współpracy zatroszczyło się o godne i piękne wydanie nowego tłumaczenia. Jest to wymowny znak wspólnej miłości do Chrystusa, wcielonego Słowa, które poprzez tekst Biblijny nieustannie przemawia i objawia się kolejnym pokoleniom wierzących.

W modlitwie Bogu polecam Księdza Biskupa, a na dalszą pasterską posługę w Diecezji Warszawsko-Praskiej z serca błogosławię.

Jan Paweł II

Watykan, 18 listopada 1997 r.

NOWY TESTAMENT

WSTĘP DO NOWEGO TESTAMENTU

Historia piśmiennictwa staro­chrze­ścijańskiego zna wiele ksiąg, które mówią o Jezusie Chrystusie, o Jego miłości do wszystkich ludzi, o Jego nauce i wymaganiach stawianych przez Niego człowiekowi oraz o pierwotnych dziejach za­ło­żonej przez Niego społeczności, zwa­nej Kościołem. Lecz z całej owej bogatej i niekiedy bardzo budującej literatury wybrał Kościół tylko dwadzieścia siedem ksiąg i tyl­ko je uznał za natchnione przez Boga. Są to: cztery Ewangelie, Dzie­je Apo­stol­skie, czternaście Lis­tów Pawła (nie wszystkie zresztą w jednakowym stopniu Pawła, o czym dokładniej we wprowadze­niach do poszczególnych listów), sie­dem Listów Pow­szech­nych (trzy Jana, dwa Piotra, List Judy i List Jakuba) oraz Apo­ka­li­psa św. Jana.

Ewangelie opisują życie, na­u­cza­­nie w słowach i czynach oraz śmierć i wyniesienie do chwały Je­zu­sa Chrystusa; Dzieje Apo­stol­skie przedstawiają historię wpro­wa­dza­nia w życie misyjnego na­ka­zu Je­zu­sa na przestrzeni kil­ku­dziesięciu lat po śmierci Zba­wi­cie­la; Listy Pawła, reagując na naj­roz­maitsze potrzeby religijne pier­wo­tnego Kościoła, powstającego i rozwijającego się w świe­cie za­mie­sz­kanym głównie przez pogan, za­wie­rają pierwsze głę­bokie refleksje teologiczne nad sło­wami, a zwła­sz­cza zbawczym dziełem Chry­s­tu­sa; autorzy Listów Powszechnych zwracają się na ogół do szerokiego kręgu wiernych, a ich pisma mają charakter dydaktyczny; ostatnia z ksiąg Nowego Tes­ta­mentu, Apo­ka­li­psa św. Jana, pos­łu­gu­jąc się bar­dzo swoistym ga­tun­kiem litera­ckim, przedstawia osta­te­czny try­umf Chrystusa nad wszy­stkimi prze­ciwnymi Mu mocami.

Każda z tych ksiąg, ponieważ napisana jest pod natchnieniem Bo­ga, wiernie i bez błędu podaje praw­dę z woli Bożej utrwaloną dla naszego zbawienia.

Zastrzeżenia dotyczące autor­stwa niektórych pism żadną miarą nie umniejszają ich wartości jako ksiąg natchnionych. Równie natch­nio­ne są np. listy niewątpliwie Paw­ło­we, jak i te pisma, które wed­ług dzi­siejszej nauki z pew­no­ścią nie zos­tały zredagowane przez samego Apo­stoła, lecz znaj­du­ją się w ka­no­nicz­nym zbiorze jego listów.

Księgi Pisma Świętego, nie tylko Nowego, lecz także Starego Tes­tamentu – zapowiedzi tego, co zna­lazło dopełnienie w Nowym – zo­sta­ły napisane również dla na­szego pouczenia, a przy ich lektu­rze na­le­ży pamiętać nade wszystko o tym, że stanowią one zbiór nie tylko okre­ślo­nych informacji, lecz także bar­dzo konkretnych wy­ma­gań. Czy­ta­niu Biblii musi zatem towarzyszyć ustawiczna gotowość czynienia za­dość tym ciągle aktualnym wymaganiom Bożym.

WSTĘP OGÓLNY DO EWANGELII

W swym nauczaniu Jezus posługiwał się nie słowem pisanym, lecz mówionym. Tym, którzy Mu towarzyszyli, polecił przekazywać naukę dalej również nie za pomocą pism, lecz poprzez bezpośrednie głoszenie słowa. Przekazowi owemu towarzyszyła, oparta na osobistych doświadczeniach, wiara głosicieli Dobrej Nowiny, szczególnie silna od chwili zmartwychwstania Jezusa. Prócz zdań, które Jezus wypowiadał o zbliżającym się królestwie Bożym i o sobie samym, dając w ten sposób wyraz swej świadomości religijnej, pojawia się cała, dość rozbudowana, nauka o zbawczym dziele Jezusa. Lecz tym, którzy zajmowali się głoszeniem Dobrej Nowiny, wcale nie chodziło o ukazanie pełnego obrazu całego życia, wszystkich czynów i słów Jezusa. Wydaje się, że na pierwotną tradycję ewangeliczną składały się odizolowane – ujęte najczęściej w formę przypowieści – pouczenia Jezusa oraz nie powiązane w większe całości relacje o Jego cudownych czynach.

Gdy jednak z upływem czasu zmniejszała się coraz bardziej liczba naocznych świadków nauczania i działalności Jezusa, a chrześcijaństwo swym zasięgiem poczęło obejmować coraz bardziej rozległe tereny, wyłoniła się potrzeba utrwalenia na piśmie mów Jezusa i relacji o Jego czynach. I tak oto w dziejach przekazywania Dobrej Nowiny nastąpił nowy etap: etap dokumentów pisanych. Znów jednak nie chodziło o spisanie wszystkich słów i o utrwalenie na piśmie wszystkich relacji o czynach Jezusa według ich chronologicznego następstwa, z dokładnym uwzględnieniem topografii poszczególnych wydarzeń. Zarówno ci, którzy przekazywali ustnie Dobrą Nowinę, jak i ci, którzy ją utrwalali na piśmie, dokonywali specyficznej selekcji czynów i słów Jezusa (zob. Konstytucja Soboru Watykańskiego II „O Objawieniu Bożym”, 19), zmieniali niekiedy ich ramy chronologiczne i topograficzne, biorąc ciągle pod uwagę potrzeby i możliwości poznawcze pierwszych chrześcijan. Nauczającym towarzyszyła jednak ciągle ta sama troska: aby przekazywać wiernie treść nauki Jezusa i aby nauczani uwierzyli i przylgnęli do prawdy Ewangelii.

Etap trzeci i ostatni w dziejach przekazu Dobrej Nowiny stanowi redagowanie czterech Ewangelii, zwanych dziś kanonicznymi (tzn. włączonych przez Kościół, jako natchnione przez Boga, w kanon, tj. wykaz ksiąg Pisma Świętego), w odróżnieniu od wielu innych tzw. Ewangelii apokryficznych.

Jedna z czterech Ewangelii, ta, którą zredagował św. Jan, różni się dość zasadniczo od trzech pozostałych – Mateusza, Marka, Łukasza, te ostatnie zaś są do siebie pod wielu względami tak bardzo podobne, lecz równocześnie i tak rozbieżne, że ich wzajemny stosunek stanowił od dawna problem. Jak mogło dojść do tylu rozbieżności przy tak licznych podobieństwach? Jak można wytłumaczyć zjawisko podobieństw przy równoczesnych niepodobieństwach? – oto pytania, które streszczają w sobie istotę problemu synoptycznego. Historia studiów nad tym problemem notuje bardzo wiele i różnych odpowiedzi na powyższe pytania. Wszystkie te odpowiedzi dają się ostatecznie sprowadzić do którejś z kilku hipotez – typów.

Typ najstarszy stanowi hipoteza ustnej tradycji. W jej świetle podobieństwa trzech Ewangelii, zwanych synoptycznymi, mają swe źródło we wspólnej tradycji, rozbieżności zaś zostały spowodowane korzystaniem z materiału, którego pewna elastyczność – ze względu na ustny przekaz – jest zupełnie zrozumiała. Hipoteza powyższa, tłumacząc dość dobrze zjawisko rozbieżności pomiędzy Ewangeliami, pozostawia jednak wiele do życzenia, gdy chodzi o podobieństwa sięgające niekiedy samej, i to dość rzadkiej, terminologii.

Próbując zaradzić brakom powyższego rozwiązania, twórcy kolejnej teorii utrzymywali, że jedna spośród trzech Ewangelii – w przekonaniu dość powszechnym Ewangelia Marka – powstała wcześniej i służyła za źródło dla obu pozostałych. Zależnością od tego samego źródła tłumaczy się zjawisko rozbieżności trzech Ewangelii, pewien zaś wkład osobisty każdego ewangelisty oraz odmienny sposób korzystania ze wspólnego źródła uzasadniają zjawisko rozbieżności. Zauważa się jednak, że tych rozbieżności jest zbyt wiele i są zbyt poważne, jeżeli się przyjmie, że u podstaw całego procesu powstawania Ewangelii znajdował się dokument pisany.

W ten sposób doszło do powstania teorii trzeciego typu. Rozwiązania proponowane przez zwolenników tych teorii zakładają istnienie – obok pisanej, chronologicznie najwcześniejszej Ewangelii Marka – także pisanego dokumentu, zawierającego prócz mów Jezusa materiał wspólny dla Ewangelii Mateusza i Łukasza, ale nie mający odpowiedników w Ewangelii Marka. Rozwiązanie to – aczkolwiek nie można go nazwać doskonałym, kwestionuje się bowiem ostatnio coraz częściej pierwszeństwo chronologiczne Ewangelii Marka – jest dziś dość powszechnie przyjmowane jako najlepsze wyjaśnienie problemu synoptycznego.

Należy też pamiętać, że przy redagowaniu Ewangelii rolę dość znaczną odgrywało środowisko wczesnochrześcijańskie. To przecież dla zaspokojenia jego potrzeb polemiczno-apologetycznych, katechetyczno-misyjnych, kultyczno-liturgicznych pisane były poszczególne Ewangelie. Uwzględniając owe potrzeby, ewangeliści przedstawili równocześnie swoje tezy teologiczne, czyli idee przewodnie całego dzieła, nieco odmienne w każdej Ewangelii, choć dotyczące w istocie tego samego dzieła zbawienia.

WSTĘP DO EWANGELII WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA

Tradycja wczesnochrześcijańska, której świadectwa najstarsze sięgają czasów Papiasza żyjącego na przełomie pierwszego i drugiego stulecia, przypisuje autorstwo pierwszej Ewangelii Mateuszowi, jednemu z dwunastu apostołów i choć Papiasz mówi jedynie o poucze­niach Jezusa spisanych w języku hebrajskim przez Mateusza, to jednak wiadomo, że nie wyklucza on z Mateuszowego dzieła również relacji o czynach Jezusa, wzmianka zaś w języku hebrajskim zdaje się nie kolidować z dość powszechnym dziś przekonaniem – ba­zu­ją­cym zresztą na Dz 21,40 oraz na do­kumentach qumrańskich – że Ewan­gelia Mateusza była pierwotnie zredagowana po aramajsku. Oryginał aramajski musiał jednak zaginąć dość wcześnie, skoro Oj­co­wie Kościoła z drugiego wieku po Chry­stusie znają już tylko grecki przekład Ewangelii Mateusza lub mówiąc dokładniej: grecką para­fra­zę aramajskiego tekstu pierw­szej Ewangelii.

Ewangelia Mateusza umie­sz­cza­na jest przez najstarszą tradycję na pierwszym miejscu, czyli tak­że przed Ewangelią Marka, któ­ra została zredagowana po śmierci Piotra. Można utrzymywać ponadto, że w owych najstarszych świa­dec­twach patrystycznych chodzi o wersję aramajską Ewangelii Ma­te­u­sza. Istnieją więc pewne dane, by przypuszczać, że aramajska Ewan­­gelia Mateusza powstała przed r. 64. Trudniej określić, nawet w przybliżeniu, dolną gra­nicę czasu jej powstawania. Dość wyraźnie uwydatniana świadomość odrębności Kościoła od Sy­na­go­gi, pewien rozwój chrześcijaństwa, obejmującego swym zasięgiem już nie tylko Żydów, ale i pogan, skłania do przyznania racji Ire­ne­u­szo­wi, według którego Ewangelia powstała podczas apostolskiej dzia­łalności Piotra i Pawła, czyli w latach 50-60. Grecka wersja Ewan­gelii Mateusza zdradza w wie­lu punktach zależność od Ewan­gelii Marka, która powstała – jak już wspominaliśmy – po śmierci Piotra, tj. po r. 64. Pewne kryteria natury wewnętrznej – aluzja do zburzenia Jerozolimy w r. 70 (22,67), wrogość Żydów wobec Je­zu­sa, szczególnie widoczna po zbu­rze­niu, Świętego Miasta, o czym mó­wią nawet świadectwa pozabiblijne, wpływy faryzeuszy na czynniki rządzące narodem itp. – wskazują na to, że parafrazy gre­ckiej dokonano w latach 70–80.

Ewangelia była pisana z myślą przede wszystkim o Żydach lub o chrześcijanach nawróconych z ju­da­izmu, o czym mówią liczne świa­dectwa pozabiblijne (np. Ireneusz, Orygenes) i co wynika: 1. z faktu, że Ewangelista zakłada u czytelników znajomość zwyczajów ży­dow­skich, których znaczenia z za­sady nie wyjaśnia (np. obmywanie rąk – 15,2; zajmowanie pierwszych miejsc przez faryzeuszy na uczcie – 23,6; płacenie dziesięciny – 23,23; rozróżnianie przykazań małych i du­żych – 5,19; noszenie filakterii – 23,5 itp.); 2. z semityzmów, w któ­re obfituje, styl i terminologia tej Ewangelii (paralelizmy, pow­tó­rze­nia tych samych formuł, inkluzje, częste posługiwanie się liczbami o wymowie symbolicznej – zwłasz­cza liczbą 7; terminy: raka – 5,22; mamona – 6,24; wyrażenia: zwią­zy­wać i rozwiązywać – 16,19; 18,18; ciało i krew – 16,17; ciemności zewnętrzne – 8,12 itp. ).

Trudno rozstrzygnąć, czy Ewan­­gelia Mateusza w formie dziś nam znanej zrodziła się z kateche­ty­czno-moralizatorskich, czy raczej liturgicznych lub polemicznych po­trzeb pierwotnego Kościoła, natomiast nie ulega wątpliwości, że myśl przewodnia całej Ewangelii sprowadza się do tezy na­stę­pu­ją­cej: w Osobie, w życiu, w czynach i w nauce Jezusa urzeczywistniły się wszystkie proroctwa mesjańskie Starego Testamentu. Jezus jest Mesjaszem, a założony przez Niego Kościół – to prawdziwe królestwo mesjańskie. Udo­wad­nia­jąc z godną podziwu konsekwencją prawdziwość tej tezy, po­ka­zuje Mateusz zaraz na wstępie, że Jezus jest potomkiem Abr­a­ha­ma i spadkobiercą Dawida. Jeśli pierwsza Ewangelia synoptyczna zyskała sobie miano bardziej teologicznej lub – jak uściślają inni – bardziej eklezjologicznej niż dwie pozostałe, to głównie dlatego, że Mateusz referując fakty z życia Jezusa dołącza do nich zazwyczaj ich teologiczną interpretację, u któ­rej podstaw można by się dopatrzyć, takiej oto myśli: Mesjasz realizujący swym życiem proroctwa starotestamentalne, nie zna­lazł­szy posłuchu w narodzie wy­bra­nym, daje początek nowej spo­łe­czności, zwanej Kościołem lub Izraelem wedle ducha.

Nie przywiązując wagi zasad­ni­czej ani do chronologii, ani do szcze­gółów geograficzno-to­po­gra­ficz­nych, po przedstawieniu histo­rii dziecięctwa Jezusa (rozdz. 1-2) i re­lacjach o przygotowaniu do pub­licznych wy­stą­pień (rozdz. 3–4) naukę Jezusa zamyka Mateusz w pięciu wielkich mowach (Kazanie na Górze – rozdz. 5–7, mowa misyjna – 10,5–42, przypowieści – 13,1–52, mowa do ucz­niów 18,1–35 i mowa eschatologiczna – 24,1–25,46), przeplatając je relacjami o czynach Zbawiciela.

KAZANIE NA GÓRZE

EWANGELIA WEDŁUG ŚWIĘTEGO MATEUSZA

HISTORIA DZIECIĘCTWA JEZUSA1,1–2,23

Rodowód Jezusa: 1,1–17*

1

1Rodowód Jezusa Chrystusa, / syna Dawida, syna Abrahama:

2 Abraham był ojcem Izaaka, / Izaak był ojcem Jakuba, / Jakub był ojcem Judy i jego braci.

3 Juda i Tamar byli rodzicami Faresa i Zary, / Fares był oj cem Ezrona, Ezron był ojcem Arama.

4 Aram był ojcem Aminadaba, / Aminadab był ojcem Naasso­na, / Naasson był ojcem Salmona.

5 Salmon i Rahab byli rodzicami Booza, / Booz i Rut byli rodzicami Obeda, / Obed był ojcem Jessego.

6 Jesse był ojcem króla Da­wida, / Dawid zaś i [dawna] żona Uria­sza / byli rodzicami Salomona.

7 Salomon był ojcem Roboama, / Roboam był ojcem Abiasza, / Abiasz był ojcem Azy.

8 Aza był ojcem Jozafata / Jozafat był ojcem Jorama, / Joram był ojcem Ozjasza.

9 Ozjasz był ojcem Joatama / Joatam był ojcem Achaza, / Achaz był ojcem Ezechiasza.

10 Ezechiasz był ojcem Ma­na­ssesa, / Manasses był ojcem Amosa, / Amos był ojcem Jozjasza.

11 Jozjasz był ojcem Je­cho­nia­sza i jego braci / – były to czasy zesłania do Ba­bi­lonu.

12 A po zesłaniu do Babilonu: / Jechoniasz był ojcem Sa­latiela, / Salatiel był ojcem Zorobabela.

13 Zorobabel był ojcem Abiuda, / Abiud był ojcem Eliakima, / Eliakim był ojcem Azora.

14 Azor był ojcem Sadoka, / Sadok był ojcem Achima, / Achim był ojcem Eliuda.

15 Eliud był ojcem Eleazara / Eleazar był ojcem Mattana, / Mattan był ojcem Jakuba.

16 Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, / a Maryja stała się matką Je­zu­sa, / zwanego Chrystusem.

17 Zatem wszystkich pokoleń było: od Abrahama do Dawida – czternaście; od Dawida do niewoli ba­bilońskiej – również czternaście i od niewoli ba­bilońskiej do Chry­s­tu­sa – także czternaście.

Narodzenie Jezusa: 1,18–25

18 A oto jak było z narodzeniem Jezusa Chrystusa: Kiedy Maryja, Matka Jego, była dana za żonę Józefowi, nim jeszcze zamieszkali razem, poczuła, że stanie się mat­ką za sprawą Ducha Świętego. 19 [Wte­dy] Józef, mąż jej, ponieważ był czło­wiekiem prawym i nie chciał jej zniesławiać publicznie, postano­wił oddalić ją od siebie po kryjomu. 20 Lecz kiedy uczynił to postanowienie, ukazał mu się we śnie anioł Pań­ski i powiedział: Jó­ze­fie, synu Da­wida, nie bój się przy­jąć do sie­bie Maryi, małżonki twojej; to bo­wiem, co się w niej poczęło, po­cho­dzi od Ducha Świę­te­go. 21 Właśnie ona porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus; On to bowiem uwolni lud swój od jego grzechów.

22 A wszystko to stało się, aby się wypełniło słowo Pańskie wy­po­wie­dziane przez Proroka:

23 Oto Panna pocznie i porodzi syna, któremu będzie nadane imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami.

24 Obudziwszy się Józef uczynił tak, jak mu nakazał anioł Pański: przyjął swoją małżonkę. 25 I chociaż żył z nią w dziewictwie, po­ro­dziła mu Syna, któremu on nadał imię Jezus.

Hołd Mędrców: 2,1–12

2

1 A kiedy Jezus przyszedł na świat za czasów króla Heroda w Betlejem judzkim, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Wi­dzieliśmy bo­wiem gwiazdę jego na wschodzie i przyszliśmy, aby się mu pokłonić. 3 Usłyszawszy o tym król Herod prze­raził się, a z nim cała Je­ro­zo­li­ma. 4 Zwołał tedy wszystkich naj­wyż­szych kapłanów i uczonych w Piśmie spośród całego ludu i wy­pytywał ich, gdzie miał się naro­dzić Mesjasz.

5 A oni mu powiedzieli: W Bet­le­jem judzkim, bo tak oto napisał Prorok: 6 A ty Betlejem, ziemio judz­ka, wcale nie jesteś najmniej­sze z pokoleń Judy. Z ciebie przecież wyjdzie Władca, który będzie pasterzem Izraela, ludu mojego.

7 Wtedy Herod, przywoławszy potajemnie Mędrców, wypytywał ich dokładnie, kiedy się gwiazda ukazała. 8 A potem wysłał ich do Betlejem, mówiąc: Idźcie, wypytujcie dokładnie o Dziecię, a gdy tylko Je znajdziecie, dajcie mi znać, ażebym i ja także mógł pójść i zło­żyć Mu pokłon. 9 Usłyszawszy tedy takie polecenie od króla, udali się w drogę. Gwiazda zaś, którą wi­dzie­­li na Wschodzie, poprzedzała ich aż do miejsca, gdzie znajdo­wa­ło się Dziecię; tam się też zatrzymała. 10 Widok tej gwiazdy napełnił ich bardzo wielką radością. 11 A gdy weszli do środka, zobaczyli Dzie­cię z Maryją, Matką Jego. Upa­dli tedy na kolana i oddali Mu hołd, a potem, otworzywszy swe szkatuły, złożyli w darze: złoto, kadzidło i mirrę. 12 A kiedy zostali we śnie pouczeni, by nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.

Ucieczka do Egiptu: 2,13–15

13 Po odejściu ich anioł Pański ukazał się we śnie Józefowi i po­wie­dział mu: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uciekaj do Egiptu. Po­zo­sta­niesz tam tak długo, aż ci dam znak [powrotu]. Herod będzie bowiem szu­kał Dziecięcia, aby Je zabić. 14 Wstał zatem Józef, wziął jeszcze w nocy Dziecię i Matkę Je­go i udał się do Egiptu, 15 gdzie też został aż do śmierci Heroda. W ten sposób mia­ło się wypełnić słowo Pańskie po­wie­dziane przez Pro­ro­ka: Z Egiptu wezwałem Syna me­go.

Rzeź niemowląt: 2,16–18

16 Tymczasem Herod, widząc, że został zwiedziony przez Męd­rców, popadł w straszną złość i roz­kazał pozabijać w Betlejem i w oko­licy wszystkie dzieci nie ma­ją­ce jeszcze dwu lat, zgodnie z ra­chu­bą czasu podaną mu przez Męd­rców. 17 I tak wypełniła się prze­powiednia proroka Je­re­mia­sza, który mówił: 18 Usłyszano w Rama krzyk, la­ment i płacz przejmu­ją­cy. To Ra­chel opłakuje swoich synów i nie chce, by ją pocieszano, bo nie ma ich już.

Powrót z Egiptu: 2, 19–23

19 A kiedy Herod zakończył swe życie, anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie jeszcze w Egipcie 20 i powiedział: Wstań, weź Dziecię i Matkę Jego i wróć do ziemi izraelskiej. Nie żyją już bowiem ci, któ­rzy zagrażali życiu Dziecięcia. 21 Wstał tedy, wziął Dziecię i Matkę Jego i przybył do ziemi izraelskiej. 22 Lecz gdy się dowiedział, że w Ju­dei rządzi po śmierci swego ojca, Heroda, Archelaus, bał się tam iść. Na polecenie otrzymane we śnie udał się do Galilei. 23 Przy­byw­szy tam, osiadł w mieście zwanym Nazaret. I oto tak miała się spełnić przepowiednia proroków: Będzie nazwany Nazarejczykiem.

PRZYGOTOWANIE DO PUBLICZNEJ DZIAŁALNOŚCI JEZUSA3,1–4,11

Działalność Jana Chrzciciela: 3,1–12

3

1 W czasach owych pojawił się Jan Chrzciciel, który nauczał na Pustyni Judzkiej wołając: 2 Na­wróć­cie się, bo królestwo nie­bie­skie jest blisko.

3 To właśnie do niego odnosiły się sło­wa proroka Izajasza, mó­wią­ce­go:

Głos wołającego na pustyni: Przy­gotujcie drogę dla Pana. Pros­ty­mi czyńcie Jego ścieżki.

4 Jan miał odzienie z sierści wiel­błądziej, a na biodrach pas ze skó­ry. Żywił się szarańczą i miodem leśnym. 5 Spieszono do niego z Je­ro­zolimy, z całej Judei i ze wszy­st­kich okolic nadjordańskich. 6 Chrz­cił [ludzi] w wodach Jor­da­nu, a oni wyznawali swoje grze­chy. 7 A kiedy widział, że przycho­dzi­ło także wielu faryzeuszy i sa­du­ceuszy, żeby się ochrzcić, po­czął wołać do nich: Ple­mię żmi­jo­we, kto wam powiedział, że zd­o­ła­cie uniknąć zbliżającego się gnie­wu? 8 Zatroszczcie się tedy o to, żeby wydawać owoc godny na­wró­ce­nia. 9 I nie pocieszajcie się naw­za­jem mówiąc: Mamy przecież ojca Abrahama. Zapewniam was bo­wiem, że Bóg z tych oto kamieni mo­że sobie powołać do życia sy­nów Abrahama. 10 Siekiera już jest przy­ło­żona do korzeni drzew: każ­de drze­wo, które nie wydaje do­bre­go owocu, będzie wycięte i wrzucone do ognia. 11 Ja chrzczę was wo­­dą, abyś­cie się nawrócili, lecz Ten, któ­ry przyjdzie po mnie, jest mocniej­szy ode mnie. Ja nie jes­tem nawet godzien nosić Jego san­da­łów. On to będzie was chrzcił w Duchu Świę­tym i w ogniu. 12 Ma On w ręku wiejadło, którym oczyści swe klepisko: ziarno zbierze do spichlerza, a ple­wy wrzuci do og­nia, który nigdy nie gaśnie.

Chrzest Jezusa: 3,13–17

13 Wtedy to pojawił się Jezus: przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, aby być przezeń ochrzczo­nym. 14 Lecz Jan odradzał Mu to mówiąc: Ty przychodzisz do mnie? To przecież ja powinienem być och­rzczonym przez Ciebie! 15 Lecz Jezus odpowiedział: Nie upieraj się teraz. Trzeba nam bowiem uczynić wszystko, co powinno się uczynić. Wtedy zgodził się Jan. 16 A Jezus, gdy tylko został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. I oto ot­wo­rzyły się nad Nim niebiosa: i zo­baczył Jezus, jak Duch Boży w po­sta­ci gołębicy zstępował na Niego. 17 A głos z nieba zabrzmiał:

Oto Syn mój umiłowany, w którym mam upodobanie.

Kuszenie Jezusa: 4,1–11

4

1 Duch zaprowadził kiedyś Jezusa na pustynię, aby był poddany kuszeniu przez szatana. 2 Poszcząc tam przez czterdzieści dni i czter­dzieści nocy, począł Jezus odczuwać głód. 3 Zbliżył się wtedy do Niego kusiciel i po­wie­dział Mu: Jeśli jesteś Synem Bo­żym, rozkaż tym kamieniom, żeby się zamieniły w chleby. 4 Lecz On mu odpowiedział: Napisane jest:

Człowiek żyje nie samym chlebem, lecz wszelkim słowem, któ­re pochodzi z ust Boga.

5 Wtedy zaprowadził Go diabeł do Miasta Świętego, umieścił Go na szczycie świątyni 6 i powiedział Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się na dół; napisane jest przecież:

Dla Ciebie wyda On rozkaz swo­im aniołom i będą Cię nosili na rękach, abyś nie zranił swej stopy o jakiś kamień.

7 A Jezus odpowiedział: Jest także napisane:

Nie będziesz kusił Pana, Boga twego.

8 Jeszcze raz przystąpił do Nie­go diabeł i zaprowadził Go na bar­dzo wysoką górę; pokazał Mu wszy­stkie królestwa tego świata z całym ich blaskiem 9 i po­wiedział Mu: Dam Ci to wszystko, jeśli tyl­ko upadł­szy złożysz mi hołd. 10 Wtedy Jezus od­po­wiedział: Odejdź precz, sza­ta­nie! Jest bowiem na­pi­sa­ne:

Ty będziesz składał hołdy Pa­nu, Bogu twemu, i tylko Jemu bę­dziesz cześć oddawał.

11 Wówczas dopiero diabeł Go opuścił, a zbliżyli się aniołowie i słu­żyli Mu.

DZIAŁALNOŚĆ JEZUSA W GALILEI 4,12–18,35

PRZYGOTOWANIE DO DZIAŁALNOŚCI 4,12–25

Początek działalności: 4,12–17

12 A kiedy Jezus dowiedział się o uwięzieniu Jana poszedł do Ga­li­lei 13i ominąwszy Nazaret, zatrzymał się w Kafarnaum, nad brze­giem jeziora, tam, gdzie graniczą ze sobą Zabulon i Neftali. 14 I tak oto miała się wy­peł­nić przepowiednia proroka Izajasza:

15 Ziemia Zabulona, ziemia Nef­ta­lego, droga nadmorska, kraj za­jor­dański, / Galilea pogan.

16 Naród, który żył w ciemnościach, / ujrzał światłość wielką. / Jasność ukazała się nad tymi, / którzy mieszkali w mrocznej krainie śmierci.

17 Od tego momentu począł Je­zus nauczać wołając: Nawróćcie się, bo królestwo niebieskie jest blisko.

Powołanie pierwszych uczniów: 4,18–22

18 Idąc kiedyś wzdłuż Morza Ga­lilejskiego, zobaczył Jezus dwu bra­ci: Szymona, zwanego Piotrem, i Andrzeja, jego brata, jak zarzucali sieć w morze; byli bowiem ry­ba­ka­mi. 19 I powiedział do nich: Chodź­cie ze Mną, a Ja sprawię, że będziecie łowić ludzi. 20 A oni, zostawiwszy sie­ci swe na miejscu, poszli za Nim. 21 Idąc dalej, zo­ba­czył znów dwu bra­ci: Jakuba, sy­na Zebedeusza, i Jana, brata jego, jak będąc w łodzi z ojcem swym Zebedeuszem na­pra­wiali sieci. Ich też przywołał [ku sobie]. 22 I natychmiast, zostawiwszy łódź i ojca, poszli za Nim.

Pierwsze dzieła Jezusa: 4,23–25

23 Tymczasem obchodził całą Ga­­lileę, nauczał w synagogach, og­ła­­szał Dobrą Nowinę królestwa i le­czył wszelkie choroby i wszystkie ludzkie słabości. 24 Wieść o Nim roz­cho­dziła się aż po całej Syrii. Przy­noszono Mu wszystkich nie­sz­czę­śliwych, dot­knię­tych chorobami, spa­ra­li­żo­wa­nych. A On ich uz­dra­wiał. 25 Wielkie tłumy zgroma­dziły się wokół Niego z Galilei, z De­ka­po­lu, z Jerozolimy, z Judei i z Trans­jor­danii.

KAZANIE NA GÓRZE5,1–7,29

5

1 Widząc tłumy, wstąpił Jezus na wzgórze i usiadł, a ucz­nio­wie Jego zbliżyli się doń. 2 Ot­wo­rzyw­szy tedy usta swoje nauczał ich mó­wiąc:

Osiem błogosławieństw: 5,3–12

3 Błogosławieni ubodzy du­chem / albowiem do nich należy kró­lestwo niebieskie.

4 Błogosławieni, którzy się smu­cą, / albowiem będą pocieszeni.

5 Błogosławieni cisi, / albowiem odziedziczą zie­mię.

6 Błogosławieni, którzy cierpią głód / i odczuwają pragnienie spra­wie­dliwości, / albowiem będą nasyceni.

7 Błogosławieni miłosierni / albowiem dostąpią miło­sier­dzia.

8 Błogosławieni czystego serca, / albowiem zobaczą Boga.

9 Błogosławieni, którzy zabiegają o pokój, / albowiem będą nazwani synami Boga.

10 Błogosławieni, którzy znoszą prześladowania dla sprawiedliwo­ści, do nich bowiem należy kró­le­stwo niebieskie.

11 Błogosławieni jesteście, gdy was znieważają, prześladują i ob­rzu­­cają oszczerstwami z mego po­wo­du.

12 Cieszcie się i radujcie, bo już macie wielką zapłatę w niebie. / To przecież tak właśnie prze­śla­dowano proroków, po­przed­ni­ków waszych.

Uczniowie Jezusa jako sól ziemi i światłość świata: 5,13–16

13 Wy jesteście solą ziemi. Jeśli tedy sól zwietrzeje, czym ją samą so­lić się będzie? Na nic się już wię­cej nie zda, jak tylko by ją wyrzucić na zewnątrz, gdzie zostanie po­dep­tana przez ludzi. 14 Wy jesteście światłem dla całego świata. Nie moż­na ukryć miasta położonego na szczycie góry. 15 Nie zapala się też lampy po to, by ją schować pod korcem. Przeciwnie, umieszcza się ją na świeczniku, aby dawała świa­tło tym wszystkim, którzy są w domu. 16 Tak też światło wasze niech jaśnieje na oczach wszystkich ludzi po to, żeby widzieli wa­sze dobre uczynki i wielbili za nie Ojca waszego, który jest w niebie.

Stosunek Jezusa do Prawa i Proroków: 5,17–20

17 Niech wam się nie wydaje, że przyszedłem, aby znieść Prawo i Pro­roków. Przyszedłem nie po to, by je znosić, lecz aby je wypełnić. 18 Zaprawdę mówię wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, nie będzie też opuszczone ani jedno „i”, co więcej, nawet ani jedna kropka nad „i” nie zmieni się, do­pó­ki nie zostanie wypełnione całe Prawo. 19 Tak więc kto by sam zła­mał choćby jedno z najmniejszych przykazań i zachęcał innych, aby podobnie czynili, będzie uważany za najmniejszego w królestwie nie­bie­skim. I przeciwnie, kto będzie sam wypełniał przykazania i in­nym je głosił, zostanie uznany za wiel­kiego w królestwie niebieskim. 20 Zapewniam was bowiem: Jeśli wa­szą doskonałością nie będziecie przewyższać uczonych w Piśmie i faryzeuszy, nie wejdziecie do kró­le­stwa niebieskiego.

Zabójstwo: 5,21–26

21 Słyszeliście, jak mówiono ojcom waszym: Nie zabijaj! A gdy­by ktoś dopuścił się zabójstwa, bę­dzie odpowiadał przed sądem. 22 Otóż Ja wam mówię, że kto by się rozgniewał na brata swego, ten już stanie przed sądem. A gdyby po­wie­dział na swego brata: „głup­cze”, będzie odpowiadał przed San­hedry­nem. A gdyby mu po­wie­dział: „bezbożniku”, czeka go ka­ra ognia piekielnego. 23 Gdy więc bę­dziesz składał dar swój przed oł­ta­rzem i przypomnisz sobie, że brat twój ma jakiś żal do ciebie, 24 zo­staw twój dar tam przed oł­ta­rzem, a idź i pojednaj się najpierw z bra­tem twoim. Potem dopiero wró­cisz i złożysz twój dar. 25 Usiłuj pojednać się z nieprzyjacielem two­im, dopóki jeszcze jesteś z nim w dro­dze, aby nieprzyjaciel twój nie wy­dał cię w ręce sędziego, a sę­dzia w ręce strażnika, i aby cię nie wtrą­cono w ten sposób do wię­zie­nia. 26 Zaprawdę mówię ci: nie wyj­dziesz stamtąd, dopóki nie wy­pła­cisz się do ostatniego grosza.

Cudzołóstwo: 5,27–30

27 Słyszeliście, że było po­wie­dzia­­ne: Nie cudzołóż! 28 A Ja wam mó­wię: każdy, kto patrzy pożądliwie na niewiastę, już popełnił z nią grzech cudzołóstwa w sercu swoim.

29 Jeśli twe oko prawe jest ci oka­zją do grzechu, wyłup je i rzuć da­leko od siebie; lepiej jest bo­wiem stracić jeden z członków cia­ła, niż być wtrąconym z całym cia­łem do piekła. 30 Jeśli twoja prawa ręka jest ci okazją do grzechu, odet­­nij ją i rzuć daleko od siebie; lepiej bowiem stracić jeden z człon­­ków ciała, niż być wtrąconym z całym ciałem do piekła.

Rozwody: 5,31–32

31 Było też powiedziane: Kto od­da­la swoją żoną, powinien jej dać list rozwodowy. 32 A Ja wam mówię, iż każdy, kto oddala swoją żonę – wyjąwszy przypadek małżeństwa nieważnego – naraża ją na grzech cu­dzołóstwa. I kto by oddaloną po­jął za żonę, również dopuszcza się cudzołóstwa.

Przysięgi: 5,33–37

33 Słyszeliście również, że po­wie­dziano ojcom: Nie przysięgaj fał­szywie. Dotrzymuj względem Pa­na swoich przyrzeczeń. 34 A ja wam mówię: Nie przysięgajcie w ogóle; ani na niebo, bo ono jest tronem Boga; ani na ziemię, bo ona jest podnóżkiem stóp Jego; 35 ani na Jerozolimę, bo jest mias­tem wielkiego Króla. 36 Nie przysięgaj na głowę, bo nie możesz spra­wić, aby choć jeden włos na niej stał się biały lub czarny. 37 Niech mowa wa­sza będzie: tak – tak, nie – nie. Wszystko, co powie się nadto – pochodzi od złego.

Prawo odwetu: 5,38–42

38 Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. 39 A Ja wam mówię: nie buntujcie się przeciwko temu, który wam źle czy­ni; przeciwnie, jeśli ktoś uderzy cię w prawy policzek, nadstaw mu jeszcze i drugi. 40 Jeśli ktoś pozywa cię przed sąd, by wziąć twoje ubra­nie, zostaw takiemu nawet i płaszcz twój. 41 Jeśli ktoś żąda, byś poszedł z nim tysiąc kroków, idź z takim nawet dwa tysiące. 42 Temu, który cię o coś prosi, daj; tego, któ­ry chce zaciągnąć u ciebie po­życz­kę – nie unikaj!

Miłość nieprzyjaciół: 5,43–48

43 Słyszeliście że powiedziano: Miłuj bliźniego twego a nieprzyjaciela twego miej w nienawiści. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie nie­przy­jaciół waszych, módlcie się za tych, którzy was prześladują. 45 W ten sposób okażecie się synami Oj­ca waszego, który jest w niebie i któ­ry sprawia przecież, że słońce wschodzi tak nad złymi, jak i nad dobrymi, a deszcz spada zarówno na sprawiedliwych, jak i niez­boż­nych. 46 Bo jeśli będziecie miłować tylko tych, którzy was miłują, to jakaż czeka was za to nagroda? Czyż nie postępują tak samo nawet celnicy? 47 Albo cóż nad­zwy­czaj­nego czynicie, jeśli pozdrawiacie tylko braci waszych? Czyż nie czynią tak samo nawet poganie? 48 Bądźcie tedy doskonali, tak jak doskonały jest wasz Ojciec Nie­bie­ski.

Jałmużna: 6,1–4

6

1 Pamiętajcie, by nie spełniać dobrych uczynków na oczach lu­dzi po to, by je podziwiano. W prze­­ciwnym bowiem razie nie otrzy­macie zapłaty od Ojca wa­sze­go, któ­ry jest w niebie. 2 Gdy więc bę­dziesz rozdawał jałmużnę, nie roz­gła­­szaj tego naprzód. Tak bo­wiem zachowują się w synagogach i na ulicach obłudnicy, którzy chcą, żeby ich ludzie chwalili. Za­praw­dę mówię wam, tacy już ot­rzy­­mali swo­ją zapłatę. 3 Kiedy ty dajesz jał­mużnę, niechaj nie wie two­ja lewa ręka o tym, co czyni prawa. 4 Niech twoja jałmużna po­zo­stanie w ukry­ciu, a Ojciec twój, który widzi także to, co ukryte, nagrodzi cię za nią.

Modlitwa: 6,5–15

5 A kiedy się modlicie, nie na­śla­dujcie obłudników, czyli tych, któ­rzy udają się na modlitwę do sy­nagog i na skrzyżowania ulic po to, by ich [lepiej] widziano. Za­praw­dę mówię wam: tacy już ot­rzy­mali swoją zapłatę. 6 Ty zaś, gdy będziesz się modlił, wejdź do swe­go mieszkania, zamknij za so­bą drzwi i módl się do Ojca twego, który jest tam, w skrytości. A Oj­ciec twój, który widzi także i to, co ukryte, odpłaci ci za to. 7 Na modlitwach waszych nie bądźcie ga­da­tli­wi jak poganie, którzy sądzą, że gdy będą dużo mówić, prędzej zo­sta­ną wysłuchani. 8 Nie naśladujcie ich! Ojciec wasz wie przecież do­brze, czego wam potrzeba, na­wet nim Go o to poprosicie. 9 Módl­cie się tedy w ten sposób:

Ojcze nasz, któryś jest w nie­bie. Niech będzie uświęcone imię Twoje,

10 niech przyjdzie królestwo Twoje, / niech się dzieje wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.

11 Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

12 Odpuść nam nasze winy, / jak i my odpuszczamy naszym winowajcom.

13 I nie poddawaj nas pokusie ale wybaw nas ode złego.

14 Jeśli tedy wy darujecie lu­dziom ich przewinienia, daruje wam również wasz Ojciec Nie­bie­ski. 15 A jeśli wy nie przebaczycie ludziom, to i wam nie przebaczy Ojciec wasz przewinień waszych.

Posty: 6,16–18

16 Kiedy pościcie, nie bądźcie smutni jak obłudnicy, którzy przybierają smutny wygląd po to, by ludzie widzieli, że oni poszczą. Za­praw­dę mówię wam, już mają swo­ją zapłatę. 17 Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, 18 ażeby twój post był widziany nie przez ludzi, lecz przez Ojca twoje­go, który jest tam, w ukryciu, iktó­­ry widzi to, co ukryte. On to da ci zapłatę.

Dobra trwałe: 6,19–24

19 Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza je niszczy i skąd złodzieje wykradają je. 20 Gro­madźcie sobie skarby w nie­bie. Tam nie zniszczy ich ani mól, ani rdza, ani nie wykradnie złodziej któ­ry się przez mur prze­dzie­ra. 21 Gdzie jest bowiem twój skarb, tam, rów­nież będzie twoje ser­ce. 22 Oko jest światłem ciała. Jeśli tedy oko twoje będzie zdrowe, całe ciało będzie peł­ne światłości. 23 Lecz jeśli oko twoje, będzie cho­re, całe ciało będzie po­grą­żone w ciem­ności. Tak więc gdy światłość w tobie będąca jest w rze­czy­wistości ciemnością, jakże ta ciemność musi być wielka! 24 Nikt nie może służyć dwom panom, gdyż al­bo jednego będzie nienawidził, a drugiego kochał, albo przywiąże się do jednego, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i ma­mo­nie.

Niewłaściwe troski: 6,25–34

25 Oto dlaczego mówię wam: Nie troszczcie się o wasze życie; o to, co będziecie jedli i pili, ani o wa­sze ciało, myśląc, czym byście je przy­odziali. Czyż życie nie jest wię­cej war­te niż pokarm, a ciało czyż nie jest czymś więcej niż odzienie? 26 Przypatrzcie się pta­kom w górze: nie sieją, nie zbierają plonów ani nie gromadzą [ziarna] w spichle­rzach, a jednak wasz Ojciec Nie­bie­ski żywi je. Czyż nie jesteście warci więcej niż one? 27 Zresztą któż z was może, choćby o to naj­bar­dziej zabiegał, dorzucić do ży­cia jedną chwilę? 28 A czemu się mar­twicie o odzienie? Po­pa­t­rz­cie na lilie polne, jak rosną! A prze­cież nie pracują ani przędą. 29 Otóż mó­wię wam, iż mimo to nawet Sa­lo­mon w całym swoim bla­sku nie był ubrany jak któ­ra­kol­wiek z nich. 30 Jeśli tedy ziele pol­ne, które dziś jest, a jutro bę­dzie wrzucone do ognia, Bóg tak przy­odziewa, to czyż nie uczyni On jeszcze więcej dla was, o ludzie ma­łej wiary! 31 Nie mar­twcie się więc mówiąc: Co bę­dzie­my jedli? Co będziemy pili? Czym się przyodziejemy. 32 Są to spra­wy, o które zabiegają poganie. Ojciec wasz Nie­bieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. 33 Szu­kaj­­cie na­przód królestwa Bożego i jego spra­wie­dliwości, a wszystko in­­ne będzie wam dodane. 34 Nie tro­szczcie się tedy o dzień jutrzejszy: jutro zatroszczy się samo o siebie. Każdy dzień ma dosyć swojego strapienia.

O sądzeniu innych: 7,1–5

7

1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Jak bowiem wy in­nych będziecie sądzić, tak też i was osądzą, a jaką miarą sami mie­rzyć bę­dziecie, taką i wam odmierzą. 3 Jak­że to jest, że wi­dzisz w oku bra­ta malutką zadrę, a we włas­nym oku nie dostrzegasz całej bel­ki? 4 Al­bo jakże ty możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usu­nę ci zadrę z oka – podczas gdy sam no­sisz we wła­snym oku całą belkę? 5 Ob­łud­niku, usuń naj­­pierw ową belkę z własnego oka, to będziesz lepiej widział, jak usunąć zadrę z oka twego brata.

O szacunku dla tego, co święte: 7,6

6 Nie dawajcie psom tego, co święte, nie rzucajcie pereł przed wieprze; mogą je bowiem podeptać, a potem rzucą się na was, aby i was rozszarpać.

Wytrwałość na modlitwie: 7,7–11

7 Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; stukajcie, a otworzą wam. 8 Ktokolwiek bo­wiem prosi – otrzymuje, kto szuka – znajduje, a kto stuka – temu otwierają. 9 Bo czy ktoś z was poda kamień własnemu dziecku, które prosi o chleb? 10 Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? 11 Jeśli tedy wy, choć tak niedoskonali jesteście, potraficie dawać rzeczy dobre waszym dzieciom, to o ileż bar­dziej same dobrodziejstwa ze­śle Ojciec wasz Niebieski tym, któ­rzy Go o to proszą!

Złota reguła: 7,12

12 Tak więc to, co chcecie, by wam inni czynili, wy sami innym czyńcie. To jest bowiem Prawo i Prorocy.

Dwie drogi: 7,13–14

13 Wchodźcie przez bramę wą­ską, bo szeroka i przestronna dro­ga prowadzi do zatracenia. A tak wielu nią kroczy! 14 Lecz brama, przez którą wchodzi się do życia, jest ciasna, a droga, która tam wie­dzie, jest wąska. I tak niewielu ją znajduje!

Fałszywi prorocy: 7,15–23

15 Strzeżcie się fałszywych proroków, tych, co to przychodzą do was w owczej skórze, ale wewnątrz są to wilki drapieżne. 16 Po ich owo­cach rozpoznacie ich. Bo czyż zbiera się winogrona z cierni albo figi z ostu? 17 Tak więc każde drzewo dobre – rodzi owoce dobre, a drze­wo złe – złe owoce rodzi. 18 Do­bre drzewo nie może nawet rodzić złych owoców, a złe drzewo nie mo­­że rodzić owoców dobrych. 19 Wszel­kie drzewo, które nie rodzi dobrego owocu, zostanie wycięte i wrzucone do og­nia. 20 Po ich owo­cach poznacie ich. 21 Do królestwa niebieskiego wejdzie nie ten, kto mówi: Panie, Panie, lecz ten, kto czyni wolę Ojca Nie­bie­skiego. 22 Wie­­lu będzie mówić dnia owego: Panie, Panie, czyż nie pro­rokowaliśmy w imię Twoje? Czyż nie w imię Twoje wyrzucaliśmy czar­ty? Czyż nie dokonaliśmy w imię Two­­je wielu cudów? 23 A wtedy po­wiem im otwarcie: Nigdy was nie zna­­łem; odejdźcie ode Mnie, wy, któ­­rzy się dopuszczacie nieprawości.

O budowaniu na skale: 7,24–29

24 Tak więc ktokolwiek słucha słów moich i według nich postępuje, podobny jest do człowieka, któ­ry buduje sobie dom na skale. 25 Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, lecz on się nie zawalił, bo zbu­dowany był na skale. 26 Prze­ciw­­nie zaś: kto słucha słów moich, lecz nie wprowadza ich w życie, ten jest podobny do czło­wieka nie­mą­drego, który buduje swój dom na piasku. 27 Przyszła ulewa, wez­bra­ły potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, a on zawalił się i zostało po nim tylko wielkie rumowisko.

28 A kiedy Jezus przestał mó­wić, zdumienie ogarnęło rzeszę, 29 bo nauczał jak ktoś, kto ma wła­dzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

CUDOTWÓRCZA DZIAŁALNOŚĆ JEZUSA8,1–11,1

Uzdrowienie trędowatego: 8,1–4

8

1 A kiedy zstąpił z góry, wielkie rzesze ruszyły za Nim. 2 A oto podszedł pewien trędowaty i upa­dł­szy przed Nim, powiedział: Pa­nie, jeśli chcesz, możesz mnie oczy­ścić. 3 Wtedy Jezus wy­ciągnął rę­kę i dotknął go mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I natychmiast zo­stał oczyszczony z trądu. 4 Wte­dy Jezus powiedział doń: Pa­mię­taj, żebyś nie mówił o tym nikomu, lecz idź, przedstaw się kapłanowi i złóż ofiarę przepisaną przez Moj­że­sza, by była dla nich świa­dec­t­wem!

Setnik z Kafarnaum: 8,5–13

5 A kiedy Jezus wchodził do Kafarnaum, pewien setnik wy­szedł Mu naprzeciw i prosił Go, 6 mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i strasznie cier­pi. 7 Powiedział mu Jezus: Pój­dę i uzdrowię go. 8 Lecz setnik na to: Panie, ja nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a będzie uz­dro­wiony mój sługa. 9 Bo ja, sam bę­dąc podległy władzy, również mam poddanych mi żołnierzy. I kie­dy mówię do jednego: Idź – to on odchodzi. A kiedy mówię dru­gie­mu: Przyjdź – to przychodzi. A do słu­gi gdy mówię: Zrób to – to on to zrobi. 10 Słysząc to Jezus zdziwił się bardzo i powiedział do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę mó­wię wam, u nikogo w Izraelu nie zna­lazłem tak wielkiej wiary. 11 Otóż powiadam wam, że wielu przyj­dzie ze wschodu i z zachodu, aby zasiąść na uczcie wspólnie z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim, 12 gdy tym­czasem poddani królestwa zo­sta­ną wyrzuceni na zewnątrz, w cie­m­ności, gdzie będzie płacz i zgrzy­tanie zębów. 13 A potem po­wie­dział do setnika: Idź i niech się stanie tak, jak uwierzyłeś.

I właśnie o tej godzinie został uzdrowiony jego sługa.

Uzdrowienie matki żony Piotra: 8,14–15

14 A przyszedłszy do domu Pio­tra, Jezus zobaczył matkę jego żo­ny leżącą w gorączce. 15 Dotknął jej ręki i opuściła ją gorączka. Wstała tedy [uzdrowiona] i usługiwała Mu.

Uzdrowienie opętanych: 8,16–17

16 A gdy nadszedł wieczór, przy­prowadzono doń bardzo wielu opętanych przez czarta. A On sło­wem tylko wypędził z nich złe du­chy i uleczył wszystkich, którzy by­li cho­rzy. 17 I tak miała się wy­pełnić prze­po­wiednia Izajasza proroka: Sła­bo­ści nasze wziął na sie­bie i obciążył się naszymi chorobami.

O naśladowaniu Jezusa: 8,18–22

18 A widząc, jak otaczają Go rzesze, kazał Jezus udać się na drugi brzeg. 19 Wówczas to pewien uczony w Piśmie, zbliżywszy się do Niego, powiedział: Nauczycielu, pójdę z Tobą, dokąd tylko się udasz. 20 A Jezus odpowiedział: Lisy mają swe nory, ptaki, co latają w powietrzu – gniazda, a Syn Człowieczy nie ma gdzie złożyć swej głowy. 21 A oto inny, ktoś spo­śród uczniów, zwrócił się doń ze słowami: Panie, pozwól mi pójść najpierw pogrzebać ojca mego. 22 Lecz Jezus odpowiedział: Chodź ze Mną, a grzebanie umarłych zostaw umarłym.

Uciszenie burzy na morzu: 8,23–27

23 Potem wszedł do łodzi, a z Nim uczniowie Jego. 24 I oto zer­wa­ła się burza na morzu tak wielka, że łódź zalewały fale. A On spał. 25 Zbliżywszy się tedy do Niego, obu­dzi­li Go wołając: Ratuj, Panie, gi­nie­my! 26 A On na to: Czemuż się boicie, o wy, małej wiary? A potem, powstawszy, uspokoił wicher i mo­rze. I nastała wielka cisza. 27 A lu­dzie zdumieni mówili między sobą: Kimże On jest, że nawet wichry i mo­rze są Mu posłuszne?

Opętani z Gadary: 8,28–34

28 A kiedy znalazł się na drugim brzegu, w krainie Gadareńczyków, dwaj opętani, wyszedłszy spo­mię­dzy grobów, zagrodzili Mu drogę. Byli pełni takiej dzikości, że nikt nie mógł przejść tą drogą. 29 I po­częli krzyczeć: Czego chcesz od nas, Synu Boga? Czy po to przy­sze­­dłeś, by nas nękać jeszcze przed czasem? 30 Znajdowało się tam również, w pewnej odległości, wielkie stado pasących się świń. 31 Mówiły więc demony do Jezusa: Jeśli nas wy­pę­dzisz, poślij nas w tę trzodę świń. 32 I powiedział im: Idźcie. Ruszyły więc i wstąpiły w świnie. I oto całe stado zwaliło się z urwistego brzegu do morza i zo­sta­ło pochłonięte przez fale. 33 Pa­ste­rze zaś uciekli i przybywszy do miasta, opowiedzieli wszystko o tym, jak opętani zostali uleczeni. 34 Wtedy całe miasto wy­szło na spot­­ka­nie Jezusa. A gdy Go zo­ba­czy­li, prosili, ażeby opuścił ich kraj.

Uzdrowienie paralityka: 9,1–8

9

1 Wstąpiwszy tedy do łodzi, przeprawił się z powrotem na drugą stronę i przybył do swego miasta. 2 I oto przyniesiono Mu pa­ra­lityka, leżącego na łożu. Widząc ich wiarę, Jezus powiedział do pa­ra­lityka: Miej ufność, synu! Twoje grzechy są ci odpuszczone. 3 A nie­któ­rzy spośród uczonych w Piśmie mówili między sobą: On bluźni. 4 Lecz Jezus, rozpoznawszy ich my­śli powiedział: Po co te złe podejrzenia w sercach waszych? 5 Cóż jest łatwiej powiedzieć: „od­pu­sz­cza­ją ci się twoje grzechy” czy też: „wstań i chodź”? 6 Żebyście wie­dzie­li, że Syn Człowieczy ma na zie­mi władzę odpuszczania grze­chów! A potem powiedział do para­lityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! 7 Wstał tedy i poszedł do swego domu. 8 A rzesze, które na to patrzyły, ogarnął strach. I uwiel­­­biali Boga za to, że dał lu­dziom tak wielką władzę.

Powołanie Mateusza i uczta w domu celnika: 9,9–13

9 Odszedłszy stamtąd, zobaczył Jezus pewnego człowieka sie­dzą­ce­go przy cle, imieniem Mateusz. I powiedział do Niego: Chodź ze Mną. A on wstał i poszedł za Nim. 10 A kiedy znajdował się przy stole w pewnym domu, przyszło wielu celników i grzeszników, aby za­siąść do stołu wspólnie z Jezusem i Jego uczniami. 11 Spostrzegłszy to faryzeusze mówili do Jego ucz­niów: Dlaczego wasz Nauczyciel ja­da z celnikami i grzesznikami? 12 Lecz On, usłyszawszy to, po­wie­dział: Nie zdrowi, lecz chorzy po­trze­bują lekarza. 13 Odejdźcie stąd i po­myślcie, co znaczą słowa: Mi­ło­sierdzia pragnę, a nie ofiary. Nie przy­szedłem bowiem, by upominać sprawiedliwych, lecz grzesz­ników.

Sprawa postów: 9,14–17

14 Zbliżyli się wtedy doń ucz­nio­wie Jana i zapytali: Dlaczego ucz­niowie Twoi nie poszczą, podczas gdy my – podobnie jak fary­ze­u­sze zachowujemy liczne posty? 15 Jezus odpowiedział: Czyż goście we­selni mogą się smucić, dopóki pan młody jest jeszcze z nimi? Przyj­dą dni, kiedy oblubieniec zo­sta­nie zabrany. Wtedy będą pościć.

16 Nikt nie przyszywa łaty z no­we­go materiału do starego ubrania, bo [nowa] łata powoduje rozdarcie ubrania i powstaje jeszcze większe uszkodzenie. 17 Nie wlewa się też młodego wina do starych bu­kła­ków, bo pękają. Wówczas wino wycieknie i bukłaki się zmarnują. Młode wino wlewa się do nowych bukłaków i wtedy wszyst­ko się ocala.

Wskrzeszenie córki Jaira i uleczenie niewiasty chorej na krwotok: 9,18–26

18 Kiedy jeszcze to mówił, oto zjawił się pewien przełożony [synagogi] i padając Mu do nóg po­wie­dział: Przed chwilą umarła moja cór­ka. Ale przyjdź, połóż na nią Twą rę­kę, to ożyje. 19 Tedy Jezus pow­staw­­­szy udał się za nim z uczniami swymi. 20 A oto pewna kobieta cierpiąca od dwunastu lat na upływ krwi podeszła z tyłu i dot­knę­ła brze­gu Jego płaszcza. 21 Mó­wi­ła bo­wiem sobie: Jeśli się tylko dot­knę Je­go płaszcza, będę uz­dro­wio­na. 22 A Je­zus odwróciwszy się zobaczył ją i po­wiedział: Ufaj, cór­ko, twoja wia­ra uzdrowiła cię. I od tego momentu kobieta była zdro­wa. 23 A kiedy przy­szedł Jezus do domu prze­ło­żo­nego i zobaczył flet­ni­stów oraz tłum za­wo­dzący, po­wie­dział: 24 Wyjdźcie stąd! Dziewczynka nie umarła. Ona śpi. A oni wyśmiewali się z Niego. 25 Lecz kiedy usunięto tłum z wnę­trza, On wszedł, wziął dziewczynkę za rękę, a ona wstała. 26 I rozeszła się o tym wieść po całym tamtej­szym kraju.

Uzdrowienie dwu niewidomych: 9,27–31

27 A kiedy Jezus odchodził stam­­­tąd, szli za Nim dwaj ślepcy wo­­łając: Synu Dawida, zmiłuj się nad nami! 28 Gdy zaś Jezus już wszedł do domu, przystąpili do Nie­go niewidomi. Wtedy Jezus za­py­tał: Czy wierzycie, że Ja mogę to uczy­nić? A oni odpowiedzieli: Tak, Pa­nie. 29 Dotknął tedy ich oczu i po­wie­dział: Niech wam się stanie wed­ług wiary waszej. 30 I ot­wo­rzy­ły się ich oczy. Wówczas Jezus na­ka­zał im surowo: Pamiętajcie: nikt nie po­winien o tym wiedzieć. 31 Ale oni, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtej okolicy.

Uzdrowienie opętanego niemowy: 9,32–34

32 A gdy tamci wyszli, przy­pro­wa­dzono mu opętane­go, który był nie­mową. 33 Czart został wyrzuco­ny, a niemy przemówił. Wtedy rze­sze, podziwem zdjęte, poczęły wy­krzy­kiwać: Nigdy nie widziano czegoś podobnego w Izraelu! 34 Lecz faryzeusze mówili: On przez księ­cia czartowskiego wyrzuca czarty.

Wielkie żniwo: 9,35–38

35 A Jezus obchodził wszystkie osiedla i miasta, nauczając w sy­na­gogach, głosząc Dobrą Nowinę o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszystkie dolegliwości. 36 A wi­dząc tłumy [ludzi], litował się nad nimi, bo byli umęczeni i pozbawie­ni opieki jak owce, które nie mają pasterza. 37 Powiedział więc do swo­ich uczniów: Żniwo jest obfite, ale jakże mało robotników! 38 Proś­cie Pana żniwa, aby posłał robotników na swoje żniwo.

Wybór Dwunastu: 10,1–4

10

1 Wezwawszy swych dwunastu ucz­niów, dał im Je­zus władzę nad duchami nie­czy­sty­mi, tak aby mogli je wypędzać i leczyć wszelkie choroby oraz nie­mo­ce. 2 A oto imiona dwunastu Apo­­stołów: jako pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i Andrzej, brat je­go. Potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan; 3 Filip i Bartłomiej; Tomasz i Mateusz celnik; Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz; 4 Szymon Kananejczyk i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.

Mowa misyjna: 10,5–15

5 Tych Dwunastu posłał Jezus na misję, dając im takie oto po­le­ce­nie: Nie wchodźcie na drogę, któ­ra wiedzie do pogan, i nie wstę­pujcie do miasta Samarytan. 6 Idź­cie raczej do owiec, zagubionych spo­śród ludu izraelskiego. 7 Wę­dru­­jąc ogłaszajcie, że królestwo nie­­bieskie jest tuż. 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wyrzucajcie złe duchy. Darmoście otrzymali, darmo rozdawajcie. 9 Nie bierz­­­cie do swych trzosów ani zło­ta, ani srebra, ani miedzianych pie­­niędzy. 10 Nie zabierajcie w dro­gę ani torby podróżnej, ani dwu ubrań, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik strawy swojej. 11 Gdy wejdziecie do ja­kie­goś miasta lub osiedla, dowiedzcie się, kto tam jest godny, i u tego zostańcie aż do waszego odejścia. 12 Wchodząc do jego domu, poz­drów­cie go. 13 Jeśli dom jest tego god­ny, niech zstąpi nań pokój wasz; jeśli nie, niech wasz pokój pow­róci do was. 14 A gdzie nie zech­cą was przy­jąć ani słuchać słów waszych, wyjdźcie z takiego domu lub miasta, strząsając kurz ze stóp wa­szych. 15 Zaprawdę mó­wię wam, że w dzień sądu Sodomę i Gomorę spotka los mniej przykry niż to miasto.

Zachęta do mężnego wyznawania wiary: 10,16–39

16 Oto posyłam was jak owce między wilki. Bądźcie roztropni jak węże, a niewinni jak gołębie. 17 Miejcie się na baczności przed ludź­mi: będą was bowiem stawiać przed sądami, będą was biczować w swych synagogach. 18 Będą was też prowadzić – z mojego powodu – przed namiestników i królów, abyś­cie składali zeznania przed nimi i przed poganami. 19 Lecz kie­dy was pozwą, nie martwcie się w nie­po­ko­ju, co i jak będziecie mó­wić: będzie wam dane w owej chwili, co i jak trzeba mówić. 20 Bo to nie wy bę­dzie­cie mówić, lecz Duch Ojca wa­szego przemówi przez was. 21 Brat wyda na śmierć własnego brata, a ojciec własne dziec­ko; dzieci wy­stą­pią przeciwko własnym rodzicom i do­prowadzą ich do zguby. 22 A wy będziecie przedmiotem nienawiści dla wszy­st­kich z powodu mojego imie­nia, lecz kto wytrwa do końca, będzie zbawiony. 23 Gdy was zaczną prze­śla­do­wać w jednym mieście, schroń­cie się do drugiego, a jeśli i w tym będą was poszukiwać, ucho­­dźcie do trzeciego. Zaprawdę mówię wam, że nie skończycie na­wet z miastami Izraela – zanim przyjdzie Syn Człowieczy. 24 Uczeń nie jest ponad mistrzem ani sługa nie przewyższa swego pana. 25 Wy­star­czy, że uczeń będzie dorównywał swemu nauczycielowi, a sługa panu. A jeżeli Pana domu uznali za Belzebuba, to o ileż bardziej uczy­nią to samo z domownikami Jego! 26 A zatem nie lękajcie się ich! Nic bowiem nie jest zakryte, co by nie miało być odsłonięte, nic też nie pozostaje w takiej tajemnicy, by nie miało być ujawnione. 27 Co mówię wam w ciemności, opo­­wia­dajcie w pełni dziennego świa­tła, a co po­sły­szy­cie na ucho, roz­gła­szajcie na da­chach. 28 Nie bójcie się więc tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą! Bójcie się raczej Tego, który może wtrącić do piekła i duszę, i ciało. 29 Czyż nie sprzedaje się dwu wróbli za jednego asa? A jednak żaden z nich nie spada na ziemię bez woli Ojca. 30 A wy? Prze­cież wszystkie wło­sy wasze są poli­czo­ne!

31 Nie bójcie się więc: jesteście warci więcej niż mnóstwo wróbli. 32 Ktokolwiek opowie się za Mną wo­­bec ludzi, Ja ze swej strony opo­­wiem się za nim przed Ojcem mo­im, który jest w niebie. 33 Lecz kto się Mnie wyprze przed ludźmi, tego i Ja wyprę się przed Ojcem mo­im, który jest w niebie.

34 Nie myślcie, że przyszedłem, by zaprowadzić pokój na ziemi. Nie przyszedłem, by przynieść pokój, ale – miecz. 35 Przyszedłem bo­wiem, aby przeciwsta­wić czło­wie­ka jego własnemu ojcu, córkę – jej własnej matce, a synową – matce jej męża. 36 I tak [staną się] nie­przy­jaciółmi człowieka domownicy jego.

37 Kto kocha swego ojca lub swoją matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha swego syna lub swoją córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. 38 Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. 39 Kto znajdzie swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie ze wzglę­du na Mnie, znajdzie je.

Nagroda za przyjęcie uczniów Jezusa: 10,40–11,1

40 Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje, a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. 41 Kto przyjmuje proroka jako proroka, otrzyma zapłatę proroka, a kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego. 42 Ktokolwiek po­da kubek zimnej wody jednemu z tych maluczkich, jako że jest ucz­niem moim, zaprawdę powiadam wam, nie minie go nagroda.

11

1 A kiedy Jezus skończył udzielanie tych pouczeń swym dwunastu uczniom, wy­ru­szył stamtąd, by nauczać i głosić [Dobrą Nowinę] w ich miastach.

PRYMAT WOLI OJCA11,2–12,50

Poselstwo uczniów Jana Chrzciciela: 11,2–6

2 Tymczasem Jan, dowiedziaw­szy się w więzieniu o czynach Je­zu­sa, posłał do Niego swych ucz­niów z takim oto zapytaniem: 3 Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też winniśmy oczekiwać na innego? 4 A Jezus odpowiedział im: Idźcie i opowiedzcie Janowi o tym, co słyszycie i co oglądacie: 5 ślepi wi­dzą, chromi chodzą, trędowaci są oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, a ubogim opo­­wiada się Dobrą Nowinę. 6 Bło­go­sławiony zaś ten, kto się ze Mnie nie zgorszy.

Świadectwo Jezusa o Janie Chrzcicielu: 11,7–15

7 A kiedy wysłannicy odeszli, począł Jezus mówić do rzesz o Ja­nie: Coście wyszli oglądać na pu­sty­ni: Trzcinę chwiejącą się na wie­trze? 8 No więc, co wyszliście oglą­­dać: Człowieka ubranego w mięk­­kie szaty? Ależ ci, co się ubie­­rają w miękkie szaty, miesz­ka­ją w pałacach królewskich. 9 Po coście więc wyszli? Żeby zo­ba­czyć proroka? O tak! Zapewniam was – nawet więcej niż proroka. 10 On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mojego wysłannika, który będzie przygotowywał drogę przed Tobą. 11 Zaprawdę mó­wię wam: wśród narodzonych z nie­wiasty nie pojawił się nikt, kto byłby większy od Jana Chrzciciela. A tymczasem najmniejszy w kró­le­stwie Bożym jest od niego większy. 12 Od czasów Jana Chrzciciela aż dotychczas królestwo niebieskie gwałt cierpi i gwałtownicy zdobywają je siłą. 13 W rze­czywistości bowiem wszyscy prorocy i Prawo prorokowali aż do czasów Jana. 14 A on – jeśli chcecie mi wierzyć – on jest Eliaszem, który ma przyjść ponownie. 15 Kto ma uszy, niech słucha

Sąd Jezusa o współczesnych: 11,16–19

16 Do czegóż mam przyrównać to pokolenie? Jest ono podobne do dzieci, które znalazłszy się na pla­cu, czynią innym wymówki: 17 Graliśmy wam na flecie, a wyście nie tańczyli; śpiewaliśmy pieśni smu­tne, a wy nie uderzaliście się w piersi! 18 Kiedy bowiem przy­szedł Jan, nie jadł i nie pił – to po­wie­dzia­no: Opętany. 19 A kiedy przy­szedł Syn Człowieczy, kiedy jadł i pił, to powiedziano: Oto obżartuch i pijak, przyjaciel celników i grze­sz­ników! Ale przyznano rację mą­dro­ści ze względu na jej czyny.

Świadectwo Jezusa o miastach galilejskich: 11,20–24

20 A potem zaczął wyrzekać na miasta, które były świadkami Jego najliczniejszych cudów, a jednak nie nawróciły się. 21 Biada tobie, Ko­rozain! Biada tobie, Betsaido! Gdy­by bowiem cuda, które się u was zdarzyły, miały miejsce w Ty­rze i w Sydonie, dawno już czy­ni­ły­by skru­chę w worze pokutnym i w popiele. 22 Otóż mówię wam, że w dzień sądu Tyr i Sydon spotka los mniej surowy niż was. 23 A ty, Ka­far­naum? Czy sądzisz, że będziesz wyniesione aż pod niebiosa? Aż do piekła będziesz strącone! Bo gdyby cuda, które się u ciebie dokonały, miały miejsce w Sodomie, ist­nia­ła­by do dnia dzi­siej­szego. 24 Otóż mó­wię wam, że w dzień sądu zie­mię Sodomy spotka los mniej su­ro­wy niż was.

Objawienie Ojca i Syna: 11,25–27

25 Tego czasu Jezus rzekł: Uwiel­biam Cię, Ojcze, Władco nie­ba i ziemi, iżeś zakrył to wszystko przed mądrymi i uczonymi, a ob­ja­wiłeś całkiem maluczkim.

26 Tak, Ojcze! Tak sobie upodobałeś. 27 Wszystko zostało Mi oddane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, podobnie jak nikt nie zna Ojca, tylko Syn oraz ten, któremu On chce to objawić.

Słodkie jarzmo – lekkie brzemię: 11,28–30

28 Przyjdźcie do Mnie wy wszy­scy, którzy jesteście utrudzeni i ugi­nacie się pod ciężarem, a Ja wam sprawię ulgę. 29 Włóżcie na siebie moje jarzmo i bądźcie po­do­b­ni do Mnie. Ja jestem cichy i po­kor­nego serca. A wówczas znajdziecie ulgę dla dusz waszych. 30 Moje jarzmo jest słodkie, a brze­mię moje lekkie.

O łuskaniu kłosów w szabat: 12, 1–8

12

1 W tym czasie przechodził Jezus pewnego szabatu przez pola między zbożami. Ucz­nio­wie Jego, ponieważ byli już gło­d­ni, poczęli zrywać kłosy i jeść [ziar­na]. 2 Widząc to faryzeusze po­wie­dzieli: Popatrz, uczniowie twoi czy­nią to, cze­go nie wolno czynić w szabat! 3 Lecz On im odpowiedział: Czyż nie czytaliście, co czynił Da­wid i jego towarzysze, gdy im głód dokuczał? 4 O tym, jak wszedł do domu Bożego i jak zjedli chleby po­kładne, właśnie te chleby, któ­rych nie wolno było spożywać ani jemu, ani towarzy­szom jego, lecz tylko kapłanom? 5 Albo czy nie czy­­taliście również w Prawie, że właśnie w dzień szabatu kapłani ła­mią szabat, i to w świą­ty­ni, bę­dąc przy tym bez winy? 6 Otóż oś­wiad­czam wam, że jest tu ktoś wię­kszy od świątyni. 7 Gdybyście zro­zumieli, co znaczą słowa: Miło­sier­dzia pragnę, a nie ofiary, nie po­tępialibyście ludzi, którzy są bez winy. 8 Syn Czło­wieczy jest bowiem pa­nem szabatu.

Uzdrowienie człowieka z uschłą ręką: 12,9–14

9 I udał się stamtąd do ich synagogi. 10 Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. I postawiono Mu pytanie – po to, by Go potem os­karżyć: Czy wolno w szabat uz­dra­wiać? 11 Lecz On im od­po­wie­dział: Gdyby ktoś z was miał jedną je­dy­ną owcę i ta wpadłaby mu w jakiś dół właśnie w dzień szabatni, czy nie poszedłby, żeby ją wy­cią­gnąć? 12 Otóż o ile ważniejszy jest od ow­cy człowiek! Tak więc wolno jest speł­nić w szabat dobry uczy­nek. 13 A potem powiedział do czło­wieka [z uschłą ręką]: Wy­cią­gnij rękę. I wycią­gnął ją. I okazała się tak zdro­wa, jak druga. 14 Wów­czas fa­ry­ze­u­sze, wyszedłszy, zas­ta­na­wiali się, jak by Go mogli zgła­dzić.

Jezus – cierpiącym Sługą Jahwe: 12,15–21

15 Lecz Jezus, wiedząc to, od­szedł stamtąd. Wielu poszło za Nim, a On uzdrawiał wszystkich, 16 na­kazując jednak, aby Go nie wy­ja­wiali. 17 I tak miała się wy­peł­nić przepowiednia proroka Iza­ja­sza: 18  Oto sługa mój, którego so­bie wybrałem, / mój umiłowany, w którym ma upodobanie moje serce. / Na Niego sprowadzę mojego Du­cha, / a On będzie głosił sprawiedliwość poganom.

19 Nie będzie On wszczynał kłót­ni ani podnosił głosu / i na publicznych drogach nikt Go nie usłyszy.

20 Nadłamanej trzciny – nie zła­mie / i nie dogasi knota, który jesz­cze dymi / dopóki nie przeprowadzi spra­wie­dliwości / aż do chwalebnego zwy­cięstwa.

21 W Jego imieniu narody będą pokładać nadzieję.

Polemika Jezusa z faryzeuszami: 12,22–30

22 Przyprowadzono Mu wtedy opętanego, który był też ślepcem i niemową. I uzdrowił go tak, że nie­mo­wa mógł mówić i widzieć. 23 A ludzie, stojący tam całą rzeszą, po­dziwem zdjęci pytali: Czyż nie jest to Syn Dawida? 24 Lecz fa­ry­ze­u­sze, sły­sząc to, mówili: On wy­pę­dza złe du­chy tylko przez Bel­ze­bu­ba, księcia demonów. 25 A Jezus znając ich my­śli powiedział: Każde królestwo po­dzie­lone samo w so­bie – pusto­szeje. I żadne miasto ani dom, gdy w nim zapanuje roz­dwo­jenie, nie będzie mo­gło się os­tać. 26 Otóż je­że­li szatan wypędza szatana, to sam ze sobą jest skłó­co­ny. Wobec te­go jakże zdoła on utrzymać swo­je kró­le­stwo? 27 A je­ś­li Ja wy­rzu­cam złe du­chy przez Bel­ze­bu­ba, to przez ko­go wy­rzu­ca­ją je wasi synowie? Tak więc oni bę­dą wa­szymi sędziami. 28 Lecz je­ś­li Ja wy­rzu­cam złe duchy przez Ducha Bożego, to rzeczywiście już przy­szło do was królestwo Boże. 29 Albo jak może ktoś wejść do do­mu jakiegoś si­ła­cza i zabrać jego rze­­czy, nie obez­wład­niw­szy go przed­­­tem? Dopiero wtedy będzie mógł złupić jego dom. 30 Kto nie jest ze Mną, przeciwko Mnie jest, a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.

Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu: 12,31–32

31 Dlatego mówię wam, że każ­dy grzech i każde bluźnierstwo bę­dzie ludziom przebaczone, ale blu­ź­nie­r­stwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. 32 I nawet jeśli ktoś po­wie jakieś słowo przeciwko Sy­nowi Człowieczemu, będzie mu to przebaczone, lecz jeśli będzie mówił przeciwko Duchowi Świę­te­mu, nie zostanie mu to przebaczo­ne ani w tym życiu, ani w przy­sz­łym.

Dobre i złe drzewo: 12,33–37

33 Dokonajcie tego, żeby jakieś drzewo było dobre, a wówczas i je­go owoc będzie dobry; uczyńcie to drzewo złym, a wtedy i jego owoc będzie niedobry. Bo drzewo poznaje się po owocu. 34 Plemię żmijowe! Jakże wy możecie powiedzieć coś dobrego, skoro jesteście złymi? Prze­­cież to z obfitości serca usta mówią. 35 Człowiek dobry wydobywa ze swego skarbca dobrego rze­czy dobre, a człowiek zły wydobywa rzeczy złe ze swego skarbca złego. 36 Otóż zapewniam was, że w dzień sądu będą ludzie od­po­wia­dać za każde próżne słowo, które wy­powiedzą kiedykolwiek. 37 Bo wła­śnie według słów twoich bę­dziesz usprawiedliwiony i według słów twoich będziesz potępiony.

Znak Jonasza: 12,38–42

38 Na to kilku uczonych w Piś­mie i faryzeuszy powiedziało do Nie­go: Nauczycielu, chcemy, żebyś nam pokazał jakiś znak. 39 A On im odpowiedział:

To plemię złe i wiarołomne żą­da znaku, lecz nie będzie mu dany in­ny, jak tylko znak proroka Jo­na­sza. 40 Jak bowiem Jonasz przebywał we wnętrzu wielkiej ry­by przez trzy dni i trzy noce, tak też Syn Człowieczy będzie się znaj­dował w łonie ziemi trzy dni i trzy noce. 41 Mieszkańcy Niniwy powstaną na sąd razem z tym pokoleniem i po­tę­pią je, bo oni czynili pokutę na wez­wanie Jo­na­sza, a tu jest przecież ktoś o wiele wię­k­szy niż Jo­nasz. 42 Królowa z Po­łud­nia pow­sta­nie na sąd z tym po­ko­leniem i również je potępi. Bo oto ona przyszła z krańców ziemi, aże­by przysłuchiwać się mądrości Sa­lo­mona, a tu jest przecież ktoś o wiele większy od Salomona!

Nawrót do grzechu: 12,43–45

43 Kiedy duch nieczysty wyjdzie z człowieka, krąży po miejscach bezwodnych i szuka odpoczynku. A gdy go nie znajduje, 44 mówi so­bie: Wró­cę do tego domu, z którego wy­szed­łem. I przybywając tam, znajduje wszy­stko wolne, umoc­nio­­ne i upo­rzą­dkowane. 45 Od­cho­dzi więc, aby wziąć ze sobą siedmiu innych du­chów, gorszych od sie­bie. Przy­cho­dzą tam i za­mie­sz­kują. I to, co spotka człowieka na końcu, jest gorsze od tego, co było na początku. Tak też będzie i z tym pokoleniem przewrotnym.

Prawdziwi krewni Jezusa: 12,46–50

46 A kiedy On jeszcze przema­wiał do tłumów, przyszła do Niego Matka i bracia. Zatrzymawszy się na zewnątrz, chcieli coś po­wie­dzieć. 47 I mówi Mu ktoś: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na zew­nątrz i chcą Ci coś oznajmić. 48 Lecz Jezus odpowiedział tak czło­wie­kowi który Mu o tym do­niósł: Kto jest moją matką i kto to są moi bracia?

49 I wskazawszy ręką na swoich uczniów dodał: Oto moja matka i bracia. 50 Ktokolwiek bowiem speł­nia wolę mojego Ojca, który jest w niebie, ten jest moim bratem, siostrą i matką.

PRZYPOWIEŚCI O KRÓLESTWIE BOŻYM13,1–53

Przypowieść o siewcy: 13,1–9

13

1 A dnia tego wyszedł Jezus z domu i usiadł na brzegu morza. 2 I zgromadziły się wokół Niego tak wielkie rzesze, że aż wstąpił do łodzi i tam usiadł, a tłum został nad brzegiem. 3 I mówił im wiele przez przypowieści w te słowa: Oto siewca wyszedł siać. 4 A kiedy siał, niektóre ziarna padły na drogę, a ptaki nadleciawszy wy­dzio­bały je. 5 Inne padły na grunt ska­listy, tam, gdzie nie miały wiele ziemi. Niebawem wzeszły, bo nie były na dużej głębokości, 6 ale gdy ukazało się słońce, zostały spalone i uschły – bo nie miały korzenia. 7 Jeszcze inne padły między cier­nie. A ciernie wybujały i zagłuszyły je. 8 I wreszcie inne padły na dobrą zie­mię i wydały plon stokrotny, sześć­dziesięciokrotny i trzydzie­sto­krotny. 9 Kto ma uszy, niech słucha.

Cel nauczania w przypowie­ściach: 13,10–17

10 A uczniowie zbliżywszy się do Niego zapytali: Dlaczego nauczasz ich w przypowieściach? 11 I od­po­wie­dział im: Wam dane jest poznać tajemnice królestwa niebieskiego, a im nie. 12 Bo temu, który ma, bę­dzie dodane i będzie posiadał aż w nad­miarze, a temu, który nie ma, będzie zabrane nawet to, co ma. 13 To właśnie dlatego mówię do nich w przy­powieściach: patrzą bo­wiem, a nie widzą, i słuchają, a nie słyszą i nie rozumieją.

14 I tak to wypełnia się na nich przepowiednia Izajasza, który mówił: Będziecie się wsłuchiwać, ale nic nie zrozumiecie i będziecie się przyglądać bar­dzo, ale nie zobaczycie.

15 Skamieniało bowiem serce tego ludu, / ciężko im było usłyszeć coś uszami, / a oczy swoje zamknęli / po to, aby przypadkiem nie zobaczyli oczyma / i nie usłyszeli uszami; / żeby nie pojęli umysłem / i nie nawrócili się, / i żebym ich nie uleczył.

16 Wasze zaś oczy bło­go­sła­wio­ne, bo widzą; bło­gosławione uszy wasze, bo słyszą. 17 Zaprawdę bo­wiem mówię wam, że wielu proro­ków i sprawiedliwych pragnęło wi­dzieć to, co wy widzicie, ale nie zo­ba­czyło, i słyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszało!

Znaczenie przypowieści o siewcy: 13,18–23

18 Posłuchajcie zatem przypo­wieści o siewcy: 19 Gdy ktoś słu­cha nauki o królestwie, ale nie rozumie jej, wtedy przychodzi zły [duch] i zabiera to, co zostało za­siane w sercu tego człowieka. Taki człowiek – to inaczej ziarno, za­sia­ne przy drodze. 20 A ziarno zasiane na gruncie skalistym – to czło­wiek, który słucha nauki i przyjmuje ją natychmiast z radością. 21 Nie ma jednak w sobie korzenia, jest czło­wie­kiem chwiejnym. Kiedy przy­cho­dzi ucisk albo prześlado­wa­nie z powodu owej nauki, natychmiast upada. 22 Ziarno zasiane między cier­nie – to człowiek, który słucha nauki, ale troski tego świata i zwodnicze bogactwa zdusiły słowo tak, że nie może wydać owo­cu. 23 Ziar­no rzucone na glebę do­brą ozna­cza człowieka, który słu­cha na­uki i rozumie ją. Taki przy­nosi owoc już to stokrotny, już to sześć­dziesięciokrotny, już to trzy­dzie­­sto­krotny.

Przypowieść o kąkolu: 13,24–30

24 Opowiedział im też inną przy­po­wieść: Podobne jest królestwo nie­­bieskie do człowieka, który za­siał na swoim polu dobre ziarno.