Wydawca: Zielona Sowa Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2009

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 146 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Audiobooka posłuchasz na:

tablecie MP3
smartfonie MP3
komputerze MP3
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Posłuchaj fragmentu audiobooka Czas: 3 godz. 26 min Lektor: Andrzej Ferenc

Opis ebooka Pieśń o Rolandzie - Joseph Bedier

Pieśń o Rolandzie jest przykładem dzieła, które w średniowiecznej Francji - pierwotnie znane z przekazów ustnych - funkcjonowało w co najmniej kilku wersjach. Opowieść o Rolandzie jest poematem wchodzącym w skład cyklu królewskiego, liczącego około dwudziestu utworów poświęconych bohaterskim czynom Karola Wielkiego i jego rycerzy.

Opinie o ebooku Pieśń o Rolandzie - Joseph Bedier

Fragment ebooka Pieśń o Rolandzie - Joseph Bedier

Joseph Bédier

Pieśń o Rolandzie

Przełożył Tadeusz Boy-Żeleński

Wydawnictwo Zielona Sowa Kraków

Projekt serii:

Sewer Salamon

Projekt okładki i opracowanie graficzne:

Piotr Iwaszko

Redakcja:

Elżbieta Zarych

Na okładce wykorzystano miniaturę braci Limbourg

Belles Heures de Duc du Berry – Folio 223 (1413-15)

© Copyright for this edition by Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o., Kraków 2009

ISBN 978-83-7895-243-5

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o.

30-404 Kraków, ul. Cegielniana 4A

tel./fax (012) 266-62-94, tel. (012) 266-62-92

www.zielonasowa.pl

wydawnictwo@zielonasowa.pl

I

Król Karol **(Król Karol – Karol Wielki, Charlemagne (742-814), król Franków (od 768), cesarz (od 800), pochodził z potężnego rodu frankijskiego założonego przez Arnulfa, biskupa Metzu (stąd przydomek Arnulfingowie). Jego dziad, Karol Młot, majordomus (zarządca dworu i dowódca wojsk) na dworze Merowingów, stał się faktycznym władcą państwa, a jego syn, Pepin Mały, uzyskał koronę królewską (751). Karol Młot powstrzymał pod Poitiers (732) ekspansję Arabów na południe Europy, stworzył system lenny i ciężką jazdę frankijską. Na jego cześć ród Arnulfingów nazwał nową dynastię Karolingami. Po śmierci Ludwika Pobożnego (840) rozszczepiła się na linię włoską (do 873), niemiecką (do 911) i francuską (do 997). Po wygaśnięciu linii francuskiej władzę objął Hugo Kapet, założyciel dynastii Kapetyngów; ich bocznymi liniami były dynastie Walezjuszów i Bourbonów.)**, cesarz nasz Wielki, siedem pełnych lat zostawał w Hiszpanii, aż po samo morze zdobył tę pyszną ziemię. Nie masz zamku, który by mu się ostał, nie masz muru, który by był cały, nie masz miasta, krom Saragossy stojącej na górze. Włada tam król Marsyl, niemiłujący Boga – Mahometowi służy, do Apollina się modli. Nie ustrzeże się nieszczęścia!

II

Król Marsyl jest w Saragossie. Przechadza się w sadzie, w cieniu. Kładzie się na ganku z błękitnego marmuru; więcej niż dwadzieścia tysięcy ludu jest wkoło niego. Woła swoje diuki **(Diuki – diuk (fr. duc) – książę niekrólewskiej krwi, najwyższy tytuł w feudalnej arystokracji.)** i swoje hrabie: „Słuchajcie, panowie, co za klęska na nas spadła! Cesarz Karol przybył tu ze słodkiej Francji, aby nas pognębić. Nie mam wojska, aby mu wydać bitwę; ludzie moi nie są mocni stawić mu czoło. Radźcie mi, doradcy mądrzy, i chrońcie mnie od śmierci i wstydu!”.

Żaden poganin nie odpowiedział słowa prócz Blankandryna z walfundzkiego kasztelu.

III

Ten-ci Blankandryn najmędrszy był śród pogan; męstwem swym dzielny rycerz; rozumem dobry rajca swego pana. Rzecze królowi: „Nie przerażaj się, królu! Prześlij Karolowi, dumnemu, hardemu władcy, słowa powolnej służby i wielkiej przyjaźni. Dasz mu niedźwiedzie i lwy, i psy; i siedemset wielbłądów, i tysiąc wypierzonych sokołów; czterysta mułów ładownych złotem i srebrem i pięćdziesiąt wozów, z których on złoży tabor; i daj mu szczerego złota tyle, aby mógł hojnie opłacić swoich najemników. Przekaż mu, że dość długo wojował już w tej ziemi; że powinien by wracać do Francji, do Akwizgranu **(Akwizgran (dzisiaj: Aachen) był stołecznym ośrodkiem państwa Franków; Karol Wielki zbudował tu pałac, kaplicę i stąd rządził państwem. Miasto było jednak położone w państwie niemieckiej dynastii frankijskiej. Autor tekstu (nazywa siebie Turoldem), umieszczając Akwizgran we Francji, daje dowód tendencjom narodowym występującym w społeczeństwie francuskim XII wieku. Państwo frankijskie zaczęto identyfikować z francuskim, aby przydać świetności jednoczącym wysiłkom Kapetyngów, którzy swoją władzę rozciągnąć zamierzali również na lenna południowe.)**, że pośpieszysz tam za nim na święty Michał **(Na święty Michał – święto Michała Archanioła przypadało na 29 września. Św. Michał uchodził za pogromcę Lucyfera i wrogów Kościoła Chrystusowego. Wierzono, że toczy ostatni bój o zbawienie duszy i prowadzi ją na sąd Boży. Jego kult był szeroko rozpowszechniony w średniowieczu romańskim.)**, że przyjmiesz tam prawo chrześcijan i zostaniesz jego wiernym lennikiem **(Lennik – rycerz, który otrzymał dobra w zamian za obowiązek wierności i służby wojskowej na rzecz seniora.)**. A zechce zakładników, to poślij mu ich, dziesięciu albo dwudziestu, aby go natchnąć ufnością. Poślijmy mu synów naszych żon; ja poślę mego, choćby miał i zginąć. Lepiej, by tam potracili swoje głowy, a my żebyśmy nie stracili naszej swobody i państwa i nie przyszli do torby żebraczej!”.

IV

Blankandryn mówił: „Na tę moją prawicę i na tę brodę, którą wiatr kołysze mi na piersi, wnet ujrzycie, jak francuskie woje stąd odchodzą. Pójdą Frankowie do Francji – to ich ziemia. Kiedy wrócą, każdy do swej najdroższej dziedziny, a Karol do Akwizgranu, do swojej kaplicy, będzie tam odbywał na święty Michał uroczyste roki **(Roki – święto.)**. Przyjdzie święto, dzień upłynie, o nas ani słuchu. Dumny jest ów król, a serce ma okrutne: każe uciąć głowy zakładnikom. Lepiej-ci jest, aby oni stradali głowy, a my abyśmy nie stracili naszej pięknej Hiszpanii i nie cierpieli niedoli i klęski!”. Poganie rzekli: „Może i prawdę gada!”.

V

Król Marsyl zwołał radę. Zawołał Klaryna Balagierskiego, Estamaryna i jego para **(Parów było dwunastu; wybrani przez cesarza spośród młodych i dzielnych rycerzy, tworzyli rodzaj związku rycerskiego, byli członkami rady królewskiej i wodzami cesarskiej armii.)** Eudropa, i Pryjamona, i Garlana brodacza, i Masznera, i stryja jego Mahona, i Żynera, i Malbiena zza morza, i Blankandryna, iżby im powiedział swoją myśl. Dziesięciu najchytrzejszych odwołał na stronę. „Pójdziecie, barony **(Barony (baronowie) – bezpośredni wasalowie króla, wysoka godność w lennych stosunkach feudalnych.)**, do Karola Wielkiego. Jest pod Kordową **(Oryginał wymienia tu nierozpoznane miasto Cordres; istnieje przypuszczenie, że jest to dzisiejsza Kordoba.)**, którą oblega. Będziecie mieli w rękach gałązki oliwne, co oznacza pokój i pokorę. Jeśli chytrością swoją wyjednacie dla mnie zgodę, dam wam złota i srebra co wlezie, i ziem, i lenna, ile sami zechcecie!”. A poganie na to: „Oto mamy zadość!”.

VI

Król Marsyl zamknął radę. Powiada swoim ludziom: „Pójdziecie, panowie! Będziecie nieśli w rękach gałązki oliwne i powiecie królowi Karolowi Wielkiemu, aby przez Boga swego zlitował się nade mną: że nie upłynie ani miesiąc, jak doń pośpieszę z tysiącem moich lenników; i przyjmę zakon chrześcijański, i zostanę jego wasalem **(Wasal (celt. vassus – sługa) – inaczej lennik; podporządkowany, poddany, zhołdowany seniorowi lennik zostawał jego wasalem.)** z całą miłością i wiarą. Jeśli chce zakładników, wierę **(Wierę – zaprawdę.)**, dostanie ich”. Blankandryn rzekł: „W ten sposób uzyskasz dobrą zgodę”.

VII

Marsyl kazał przywieść dziesięć białych mulic, które mu był przysłał król Sycylii. Wędzidła na nich złote, siodła wykładane srebrem. Posły wsiadają na nie, trzymają w rękach gałązki oliwne. Spieszą do Karola, który trzyma Francję w swym lennie. Karol nie ustrzeże się przed nimi; oszukają go.

VIII

Cesarz weseli się, rad jest z siebie. Zdobył Kordowę, mury zrównał z ziemią, zwalił kamienne wieże. Znaczny łup wzięło jego rycerstwo: złoto, srebro, szacowne zbroje. Nie został w mieście ani jeden poganin; wszyscy ubici albo ochrzczeni. Cesarz siedzi w wielkim sadzie; koło niego Roland i Oliwier, diuk Samson i Anzeis hardy, Gotfryd andegaweński, sokolnik królewski; i byli tam jeszcze Geryn i Gerier, i z nimi tylu innych – jest ich ze słodkiej Francji piętnaście tysięcy. Na białych jedwabnych dywanach zasiedli rycerze; dla rozrywki najstarsi i najmędrsi grają w warcaby i w szachy **(W warcaby i w szachy – upowszechnione przez Arabów gry stały się już w X wieku ulubioną rozrywką rycerską.)**, a płocha młódź bije się w szable. Pod sosną, wpodle krzaku głogu, ustawiono tron, cały z szczerego złota – tam siedzi król władnący słodką Francją. Broda jego jest biała, a twarz rumiana; ciało piękne, postać dumna; kto by go szukał, temu nie trzeba go wskazywać. I posłowie zsiedli z mułów, i pokłonili mu się we czci i miłości.

IX

Pierwszy przemawia Blankandryn. Rzecze królowi: „Witaj imieniem Boga wspaniałego, którego winniśmy ubóstwiać! Słysz, co ci przekazuje król Marsyl, chrobry rycerz. Dobrze się przepytał o wiarę, która zbawia, toteż chce ci dać swoich bogactw w bród, niedźwiedzie i lwy, i charty na smyczy, i siedemset wielbłądów, i tysiąc wypierzonych sokołów, i czterysta mułów objuczonych złotem i srebrem, i pięćdziesiąt wozów, z których uczynisz tabor, naładowanych tyloma grzywnami szczerego złota, że będziesz nim mógł dobrze zapłacić swoich zaciężnych. Dosyć już długo bawiłeś w tym kraju; godzi ci się już wracać do Francji, do Akwizgranu. Tam on podąży za tobą; tak ci uręcza, panie mój”. Cesarz wznosi ręce do Boga, spuszcza głowę i zaczyna dumać.

X

Cesarz trwa ze spuszczoną głową. Nigdy słowo jego nie było nagłe; taki ma obyczaj, iż mówi tylko wedle swej woli. Skoro się wreszcie wyprostował, twarz jego pełna była dumy. Rzecze do posłów: „Bardzoście dobrze powiedzieli. Ale król Marsyl jest moim wielkim wrogiem. Jakąż mogę mieć rękojmię słów, któreście rzekli?” – „Przez zakładniki – rzekł Saracen – których będziesz miał albo dziesięciu, albo piętnastu, albo dwudziestu. Oddam własnego syna, choćby miał zginąć, a sądzę, że dostaniesz i jeszcze godniejszych. Kiedy się znajdziesz w swym cesarskim pałacu, na wielkie święto świętego Michała, pan mój przybędzie do ciebie, on sam ci to uręcza. Tam, w twoich kąpielach, które Bóg uczynił dla ciebie, chce zostać chrześcijaninem”. Karol odpowiada: „Może jeszcze być zbawiony!”.

XI

Zachód był piękny, słońce jasne. Karol kazał odwieść do stajni dziesięć mułów. W sadzie kazał ustawić namiot. Tam podjął dziesięciu posłów; dwunastu rękodajnych troszczy się o ich usługę. Wytrwali tam całą noc, aż nastał jasny dzień. O wczesnym ranku cesarz wstał, wysłuchał mszy i jutrzni. Udał się pod sosnę, wzywa swoich baronów na radę; we wszystkim, co czyni, chce mieć francuskich panów za doradców.

XII

Cesarz idzie pod sosnę, wzywa na radę swoich baronów: Ogiera diuka i Turpina arcybiskupa; Ryszarda Starego i bratanka jego Henryka; i walecznego hrabiego Gaskonii, Acelina, Tybota rejmskiego i krewniaka jego Milona. Przybyli także Gerier i Geryn, i z nimi hrabia Roland i Oliwier, waleczny i szlachetny; i Franków z Francji więcej jest niż tysiąc; i Ganelon przybył, ten, który dopuścił się zdrady. Wówczas zaczyna się ona rada, która tak obróciła się na złe.

XIII

„Baronowie moi – rzekł cesarz Karol – król Marsyl przysłał mi swoich posłów. Chce mi dać bogactw swoich w bród, niedźwiedzie i lwy, i charty ułożone do smyczy, siedemset wielbłądów i tysiąc wypierzonych sokołów, czterysta mułów objuczonych złotem Arabii; do tego więcej niż pięćdziesiąt wozów. Ale wzywa mnie, abym się wrócił do Francji; podąży za mną do Akwizgranu, do mego pałacu, i przyjmie tam naszą wiarę, głosząc, iż ta jest najświętsza; zostanie chrześcijaninem i ode mnie będzie przyjmował rozkazy. Ale nie wiem, jaki jest prawdziwy jego zamiar”. Francuzi mówią: „Miejmy się na baczności!”.

XIV

Cesarz powiedział swoje. Hrabia Roland, któremu to nie jest w smak, zrywa się z siedzenia, wstaje i sprzeciwia się. Rzecze królowi: „Biada ci, królu, jeśli uwierzysz Marsylowi! Oto już siedem pełnych lat, jak przybyliśmy do Hiszpanii **(Karol Wielki kampanię hiszpańską odbył w 778 r. Zachęcony rozłamem w społeczności muzułmańskiej, zapragnął stać się orędownikiem chrześcijan i dopomóc w ich wyzwoleniu spod arabskiej dominacji. Jednakże zła współpraca z miejscowymi chrześcijanami i pogłoski o buncie właśnie podbitej Saksonii wpłynęły na szybkie wycofanie się z interwencyjnej wyprawy. W czasie odwrotu na tabory króla napadli Baskowie i na pirenejskiej przełęczy Roncevaux rozbili tylne straże armii. W ciągu trzystu lat wokół bitwy narastała legenda, której bohaterem stał się Hroodland (Roland), zwierzchnik marchii bretońskiej. Karol w Pieśni... staje się wzorem poświęcenia dla rycerzy krzyżowych, którzy wyruszyli na wieloletnie wyprawy.)**. Zdobyłem dla ciebie i Nobles, i Commibles **(Nobles i Commibles – nazewnictwo średniowieczne zostało przez tłumacza zapisane fonetycznie i tylko w niektórych przypadkach (np. Tudela) jest zbieżne ze współczesnym.)**, wziąłem Walternę i Ziemię Pińską, i Balagier, i Tudelę, i Sezylę. Wówczas król Marsyl dopuścił się wielkiej zdrady – posłał piętnastu swoich pogan i każdy niósł gałąź oliwną, i wszyscy powiadali ci te same słowa. Naradziłeś się ze swymi Francuzami. Doradzili ci wielkie szaleństwo, wysłałeś do poganina dwóch swoich hrabiów, jeden był Bazan, a drugi Bazyli; i w górach, pod Haltyją, Marsyl uciął im głowy **(Marsyl uciął im głowy – ścinając posłów, dał dowód wyjątkowej dzikości, patrząc z punktu widzenia obyczajów Zachodu, które były odmienne od arabskich.)**. Prowadź wojnę tak, jakeś rozpoczął! Powiedź pod Saragossę swoje chorągwie; podejmij oblężenie, choćby miało trwać całe twoje życie, i pomścij tych, których zdrajca pozabijał!”.

XV

Cesarz siedzi ze spuszczoną głową. Gładzi brodę, targa wąsy, ale nie daje siostrzeńcowi **(Według Visio Vettini (Widzenia Proroka) Roland miał być owocem kazirodczego związku Karola Wielkiego z własną siostrą. Był więc Roland siostrzeńcem własnego ojca, a jego ojczym szwagrem króla.)** żadnej odpowiedzi, ani dobrej, ani złej. Francuzi milczą wyjąwszy Ganelona. Wstaje, idzie przed Karola i zaczyna bardzo dumnie. Rzecze królowi: „Biada ci, gdybyś uwierzył nicponiowi, mnie czy innemu, który by mówił nie dla twego dobra! Kiedy król Marsyl przekazuje ci, że ze złożonymi dłońmi stanie się twoim lennikiem i że weźmie całą Hiszpanię jak lenno z twojej łaski, i przyjmie wiarę, którą my wyznajemy, kto ci radzi, abyśmy odrzucili zgodę, ten snadź niewiele dba, królu, jaką my śmiercią pomrzemy. Rada płynąca z pychy nie powinna przeważyć. Poniechajmy szalonych, słuchajmy roztropnych!”.

XVI

Wówczas wysunął się Naim; brodę miał białą, włos na głowie siwy, nie było na dworze lepszego wasala. Rzecze do króla: „Dobrze słyszałeś, królu, odpowiedź, jaką ci dał Ganelon – dorzeczna jest i godzi się jej posłuchać. Zwyciężyłeś Marsyla w wojnie, zabrałeś mu wszystkie zamki, kuszami rozbiłeś mury, spaliłeś jego miasta, pobiłeś ludzi. Dziś, kiedy ci przekazuje, że się zdaje na twoją łaskę, czynić mu więcej jeszcze, to byłby grzech. Skoro chce ci dać jako rękojmię zakładników, ta sroga wojna powinna już ustać”. Frankowie rzekli: „Dobrze diuk gada!”.

XVII

„Panowie baronowie, kogóż poślemy do Saragossy, do króla Marsyla?” Diuk Naim odpowiada: „Pojadę, królu, jeśli wasza wola; daj mi wnet rękawicę i laskę **(Rękawicę i laskę – rękawica symbolizowała godność i władzę księcia, laska była znakiem funkcji poselskiej.)**”. Król rzecze: „Tyś jest człowiek dobrej rady; na tę moją brodę, nie odjedziesz w tej chwili tak daleko ode mnie. Usiądź z powrotem, skoro nikt cię nie wzywał!”.

XVIII

„Panowie baronowie, kogo możemy posłać do Saracena, który włada w Saragossie?” Roland odpowiada: „Mogę ja jechać”. – „Nie, nie pojedziesz – rzecze hrabia Oliwier. – Serce masz harde i pyszne; przyszedłbyś tam do zwady, boję się tego. Jeśli król każe, mogę ja chętnie jechać”. Król spuszcza głowę i tak odpowiada: „Cichajcie obaj! Ani on, ani ty nie ruszycie się krokiem. Na siwą brodę **(Na siwą brodę – w wielu kulturach broda jest symbolem godności, władzy i mądrości; mężczyzna może na nią przysięgać, składając porękę prawdziwości swych słów; siwa broda wymagała szacunku.)**, którą oto widzicie, biada temu, który by nazwał jednego z dwunastu parów”. Frankowie zmilkli, stoją pomieszani.

XIX

Wstaje Turpin rejmski, wychodzi z szeregu i rzecze do króla: „Zostaw w spokoju swoich Franków! Siedem lat trwasz w tym kraju, wiele ścierpieli męki, wiele boleści. Ale daj mnie, panie, laskę i rękawicę, a ja pójdę do hiszpańskiego Saracena; przyjrzę mu się, jak on wygląda!”. Cesarz odpowie zgniewany: „Siadaj tam na białym dywanie! I nie odzywaj się już bez mego rozkazu!”.

XX

„Frankowie, rycerze moi – rzecze cesarz Karol – wybierzcie mi barona z mojej ziemi, który by mógł zanieść Marsylowi moje poselstwo”. Roland rzecze: „Niech to będzie Ganelon, mój ojczym!”. Frankowie rzekli: „Z pewnością to jest człowiek po temu; gdy jego pominiesz, mędrszego nie znajdziesz”. Aż hrabiego Ganelona zdjął wielki lęk. Zdziera z szyi futro łasicy, został w jedwabnym kubraku. Oczy ma wypukłe, twarz wielce dumną, ciało szlachetne, pierś szeroką; tak jest piękny, że wszyscy parowie mu się przyglądają. Rzecze do Rolanda: „Szalony! Co do ciebie przystąpiło? Wiedzą wszyscy, że jestem twym ojczymem, i oto wskazałeś mnie, abym jechał do Marsyla. Jeśli Bóg pozwoli, abym wrócił stamtąd, będę ci szkodził, ile będę mógł, przez całe twoje życie!”. Roland odpowie: „To są słowa pyszne i szalone! Wiedzą wszyscy, że ja nie dbam o groźby; ale na posła trzeba nam człeka z głową; jeśli król chce, jestem gotów; pójdę tam za ciebie!”.

XXI

Ganelon odpowiada: „Nie pójdziesz za mnie! Nie jesteś moim wasalem ani ja twoim panem. Karol rozkazuje, abym wypełnił jego służby; pójdę do Saragossy, do Marsyla; ale nim uśmierzę ten srogi gniew, w jakim mnie widzisz, wypłatam ci jaką tęgą sztukę”. Kiedy Roland to słyszy, zaczyna się śmiać.

XXII

Kiedy Ganelon widzi, że Roland się śmieje, tak go to zabolało, że omal nie pękł ze złości; niewiele brak, aby postradał zmysły. Rzecze do hrabiego: „Nie kocham cię, ciebie, który zwróciłeś na mnie ten niesłuszny wybór. Mój prawy cesarzu, stoję tu przed tobą, chcę dopełnić twego rozkazu!”.

XXIII

„Pójdę do Saragossy! Tak trzeba, wiem o tym. Kto tam idzie, ten nie wraca. Pamiętaj nade wszystko, że mam za żonę twoją siostrę. Mam z niej syna, najpiękniejszego, jaki był w świecie. To Baldwin – rzecze – który będzie wielkim rycerzem. Jemu przekazuję moje ziemie i lenna. Miej go w swej pieczy, ja go już nie ujrzę w życiu”. Karol odpowiada: „Nazbyt masz miękkie serce. Skoro tak rozkazuję, trzeba ci iść!”.

XXIV

Król rzecze: „Ganelonie, zbliż się i przejmij laskę i rękawicę. Słyszałeś sam: Frankowie cię wybrali”. – „Panie – rzecze Ganelon – to Roland wszystko uczynił! Będę go nienawidził całe życie i Oliwiera, że jest jego druhem, i jego dwunastu parów za to, że go tak kochają. Wyzywam ich, panie, przed twoim obliczem!”. Król rzekł: „Nadto się gniewasz. Pójdziesz, wierę, skoro ja każę!”. – „Mogę iść, królu, ale bez żadnej straży, zgoła tak, jak poszli Bazyli i jego brat Bazan”.

XXV

Cesarz podaje mu rękawicę ze swojej prawicy. Ale hrabia Ganelon wolałby tam nie być. Kiedy miał wziąć rękawicę, upadła na ziemię. Frankowie rzekli sobie: „Boże, co to za wróżba?! Ten znak wróży nam wielką stratę!”. – „Panowie – rzecze Ganelon – dowiecie się o tym!”.

XXVI

„Panie – rzekł Ganelon – puść mnie już! Skoro mi trzeba iść, nie mam się co ociągać!” A król rzekł: „Idź z woli Jezusa i mojej!”. Prawicą rozgrzeszył go i przeżegnał znakiem krzyża świętego. Po czym dał mu laskę i pismo.

XXVII

Hrabia