Opis

Trzynastoletni Wiktor nawet nie przypuszczał, jak wiele zmieni się w jego życiu po 12 marca 2020 roku. Przez pandemię koronawirusa inaczej spojrzy na szkołę, sąsiadów, przyjaźń i miłość. Kwarantanna nie oznacza wcale nudy i osamotnienia, teraz wszystko, co dotąd było łatwe, staje się wyzwaniem i przygodą.

Dzięki Asowi, psu sąsiada, Wiktor może tę przygodę przeżyć na własnej skórze.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 51

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Miejscówka

Tylna ściana naszej kamienicy graniczy z dużym parkiem miejskim. Do tej pory dla wszystkich mieszkańców było to czymś zwyczajnym, chociaż miłym. Kiedy jednak koronawirus, czyli pandemia na całym świecie, zmieniła wszystkim życie, miejscówka okazała się megaważna.

To może ja się przedstawię. Jestem Wiktor i mam dwanaście lat, mieszkam w oficynie na trzecim, ostatnim piętrze. Wyżej jest tylko strych.

Pierwszego dnia, kiedy okazało się, że zamknięto szkoły, dzieci ogarnęła euforia. Super, to coś wspaniałego! Podejrzewam, że nasi nauczyciele też na chwilę odetchnęli z ulgą. Nie do uwierzenia, że mogliśmy się wtedy cieszyć. Teraz tęsknimy za szkołą.

Po kilku dniach zaczęły się lekcje przez internet. Ciągle rozmawialiśmy z kumplami przez FB, Instagram albo inne media. No ale potem nagle przestało być fajnie. Szczególnie kiedy wprowadzono zakaz wychodzenia z domu. Można było iść tylko do sklepu spożywczego, do apteki lub do pracy. A na spacer najwyżej z psem. Wszystko, żeby ograniczyć kontakty z potencjalnymi zarażonymi. Testy niestety nie były powszechne.

Po jakimś czasie ludzie mieli dosyć, szczególnie kiedy zrobiła się słoneczna, wiosenna pogoda. Z żalem patrzyliśmy na nasz park przez okno. Był dosłownie na wyciągnięcie ręki, a jednak niedostępny.

Wtedy stary pan Kopeć z parteru nagle zaczął wychodzić ze swoim psem na długie spacery po parku. Do tej pory wcale tego nie robił, bo mu się nie chciało. Wypuszczał swojego Asa na podwórko i zawsze były o to awantury, bo po nim nie sprzątał. Pies godzinami wystawał przy furtce i tęsknym wzrokiem wpatrywał się w niedostępny zielony raj po drugiej stronie parkanu. I nagle cud! Stary Kopeć ostentacyjnie paradował aleją na tyłach naszej kamienicy i rozkoszował się wiosną. Uwięzionym mieszkańcom kamienicy złość zalewała mózgi.

Widziałem go doskonale z balkonu naszej oficyny. Naprzeciwko taki sam ma moja koleżanka Ninka, więc razem z nudów obserwowaliśmy i komentowaliśmy, co się dzieje. Podwórko jest w kształcie prostokąta. Od strony parku odgradza je parkan z furtką. Mieliśmy blisko. Kiedy wprowadzono kwarantannę, wszystkie alejki opustoszały i tylko pan Kopeć oraz kilku innych właścicieli psów z okolicy spacerowało w bezpiecznej od siebie odległości. Generalnie było pusto i głucho.

Po kilku dniach sytuacja uległa pewnej zmianie. Zaczęliśmy widywać znanego wszystkim psa pana Kopcia, ale każdy spacer odbywał on z innym sąsiadem z naszej kamienicy.

– Popatrz, Ninka, As rano był na spacerze z Trojanowską, a teraz znowu biega z tym perkusistą Markiem – zauważyłem.

– Ciągle łazi, furtka nieustannie skrzypi – potwierdziła moje spostrzeżenia.

Okazało się, że Kopeć wypożyczał swojego psa na spacer za obiad zamówiony z restauracji. Niektórzy byli oburzeni, bo zawsze wybierał najbardziej wykwintne dania, rzadko chińskie potrawy czy pizzę. Chętnych jednak nie brakowało, chociaż za jego plecami narzekali, iż jest tak chciwy, że w głowie się to nie mieści. Pan Kopeć znowu przestał wychodzić z domu, tylko podawał smycz Asa z psem na końcu i kartkę z wybranym daniem.

My z Ninką nie oburzaliśmy się na niego. Wiedzieliśmy, że jest biednym emerytem. Nie miał nikogo, kto mógłby o niego zadbać, bo jest dość wredny. Radził sobie, jak mógł. A jego As był jedyną istotą, której epidemia zmieniła życie na lepsze.

Zaspacerowany

Muszę przyznać, że oprócz Asa, epidemia również mnie w jakiś sposób ułatwiła życie. Nie wiadomo, czy gdyby było normalnie, miałbym tyle odwagi, żeby zagadać do Ninki. Miała jasne włosy związane w śmieszny kucyk na czubku głowy. Od razu wpadła mi w oko. Wprowadziła się do naszej kamienicy tydzień po feriach zimowych. Zauważyłem to, bo przecież okna nowych sąsiadów były naprzeciwko naszych. Obserwowałem, jak ustawiają meble, wieszają obrazki, stawiają na parapetach doniczki ze storczykami. Widocznie któraś z nich była wielbicielką tych kwiatów. Pewnie mama tej nowej. Miały też wielkiego, pręgowanego kota, który natychmiast uwalił się między kwiatami i z uwagą oglądał każde wychodzące na podwórko okno.

Mijaliśmy się czasem z Ninką w bramie, ale trochę się wstydziłem zagadać. Dopiero kiedy zamknęli szkoły, zacząłem częściej wychodzić na balkon. I Ninka tak samo. Tak to się zaczęło.

Dzisiaj padł mi internet. Nie mogłem odrobić lekcji. Może i dobrze, bo tyle tego było, że miałem już dosyć.

Postałem na balkonie, pogapiłem się na park, a kiedy pokazała się Ninka, razem ponarzekaliśmy sobie na nasz domowy areszt.

– Ninka, pożyczmy Asa i przejdźmy się kawałek – zaproponowałem. – Zaraz zwariuję!

Wtedy jeszcze dzieci mogły wychodzić z domu z psem na spacer i do sklepu.

– Dobrze. Mam jakieś drobniaki. Może pan Kopeć nie zażyczy sobie nie wiadomo czego. Wszyscy mówią, że jest wyjątkowo nieużyty.

Poszliśmy. Do jego mieszkania na parterze wchodziło się bezpośrednio z podwórka. Otworzył ze zbolałą miną i oparł się ciężko o framugę. Pasek jadowicie zielonego szlafroka zwisał mu aż do bamboszy z wywiniętymi figlarnie czubami.

– Dzień dobry. Czy możemy iść na spacer z Asem?

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Wyprawa do sklepu

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Ucieczka Bazyla

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Cypek Skrzypek

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Spółdzielnia Maseczka

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Krumpelmuce i klaun

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Cebula i Zmora

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Telefon od Boga

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Zdumiewająca mama pana Kopcia

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

As, Bazyl i Ziggy Stardust

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Samotność Cypka Skrzypka

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Na ratunek

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Kolejne zmiany

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Pandemiczne pandemonium

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Pink Monster

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej

Dorota Combrzyńska-Nogala

Pies w czasach zarazy

© by Dorota Combrzyńska-Nogala

© by Wydawnictwo Literatura

Okładka i ilustracje:

Artur Nowicki

Korekta:

Lidia Kowalczyk, Joanna Pijewska

Wydanie I

ISBN 978-83-8208-900-4

Wydawnictwo Literatura, Łódź 2020

91-334 Łódź, ul. Srebrna 41

[email protected]

tel. (42) 630 23 81

www.wydawnictwoliteratura.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Aneta Pudzisz