Pieniądze nie śmierdzą - Marcin Płuciennik - ebook

Pieniądze nie śmierdzą ebook

Marcin Płuciennik

0,0
31,58 zł

lub
Opis

Książka jest swojego rodzaju drogą do celu jakim jest sukces. Początkowa część książki pozwala nam się odnaleźć na jakim etapie jest każdy z Nas. Następnie przechodzimy do diagnozy swoich problemów i obrania odpowiedniej ścieżki do niezależności finansowej. Każdy z nas potrzebuje "swojej ścieżki", którą przetrze sam, jednak wskazówki zawarte w książce wraz z narzędziami pozwolą przejść tę drogę znacznie szybciej. Praktyczne przykłady i kilka ćwiczeń to tylko niektóre z niespodzianek jakie przygotował autor.

Sposoby zarabiania zmieniają się tak samo jak rynek. Autor książki – Marcin Płuciennik stara się pokazać jak funkcjonuje pieniądz i jak powinniśmy posługiwać się nim, aby stać się wolnym finansowo. Jest to droga, która autor sam przeszedł. Same praktyczne sposoby na to jak zarabiać pieniądze. Największym plusem jest to, że dzięki lekturze poznasz nie tylko sposoby na zarabianie pieniędzy, których nie znałeś, ale również nauczysz się jak wyrobić w sobie nawyki, które zaprocentują. Duże poczucie humoru, praktyczna wiedza i wskazówki oraz biznes w Polskich warunkach. To nie może się nie udać.

Autor mimo młodego wieku, chcę pokazać ludziom, że nie tylko ciężką pracą można zarobić pieniądze. Przykładem może być mentalność ludzi bogatych lub sposób patrzenia na świat. Jeżeli spojrzymy na pewne sprawy szerzej – pojawią się nowe możliwości, a co za tym idzie nowe dochody.

W książce między innymi:

  • 10 sposobów (dodatkowe) na generowanie dochodu
  • Poznasz największe odkrycie w dziejach ludzkości, przynajmniej te finansowe :)
  • Dowiesz się jak wykreować siebie jako markę
  • Automatyzacja biznesów – czyli ty odpoczywasz, a pieniądze pracują
  • Mentalność jako czynnik decydujący o sukcesie
  • Poznasz siebie na nowo

 

Jeżeli chciałbyś poznać moją historię…

 

Kup tę książkę teraz!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 150

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Tytuł książki: Pieniądze nie śmierdzą

Autor: Marcin Płuciennik

Redakcja: Agata Olejniczak

Korekta: Agata Olejniczak

Projekt okładki: Przemysław Dudojć, agencja reklamowa Ilantris.pl

Wydawnictwo: FinansoweIQ.pl

Wydanie : Pierwsze

ISBN : 978-83-948922-0-3

www.PieniadzeNieSmierdza.pl

Skład wersji elektronicznej:

konwersja.virtualo.pl

„Nie trafiłem ponad 9000 rzutów w mojej karierze. Przegrałem prawie 300 gier. 26 razy nie trafiłem decydujących piłek w meczu.

Ponosiłem porażki raz po raz przez całe moje życie.I właśnie dlatego osiągnąłem sukces”.

Michael Jordan

Wstęp

Długo zastanawiałem się, o czym napiszę swoją pierwszą książkę, mimo że marzyłem o tym od ponad 5 lat. Wreszcie nadszedł ten moment. Dlaczego tak długo odwlekałem tę decyzję? Brak czasu? Brak weny? A może po prostu było to moje marzenie, które ciągle miało nim pozostać? Takim, którego nie realizuje się, po prostu – jest. Tylko z drugiej strony - po co takie marzenie? Dziś już wiem, że były to po prostu wymówki. Jeden z moich mentorów powiedział mi kiedyś: „Marzenia się nie spełniają… Marzenia się spełnia”.

Dlatego dzisiaj z dumą chciałbym zaprosić Cię do lektury tej książki. Jest to zbiór moich historii, mojego życia, mojego podejścia do finansów, a przede wszystkim masy doświadczeń i tego, czego dokonałem w swoim życiu.

Na początku mojej drogi związanej z finansami zajmowałem się sprzedażą inwestycji dla osób fizycznych. Szło mi rewelacyjnie, a ja sam czułem się jak Pan Świata. W końcu młody chłopak, który jeszcze studiował (dziennie), zarabiał więcej niż oboje jego rodziców. To były czasy, w których myślałem, że cały świat stoi przede mną otworem. Nauczyłem się, czym jest wolność finansowa, pasywne dochody, jak budować portfel inwestycyjny oraz czym są nasze aktywa i pasywa. Firma, w której pracowałem, pozwalała rozwijać moje zainteresowania, dlatego szybko stałem się, oprócz eksperta ds. inwestycji, redaktorem głównym serwisu edukacyjnego zajmującego się tematyką inwestycji. Pisałem regularnie artykuły nie tylko na sam serwis, ale także do czasopism branżowych i głównych serwisów finansowych w Polsce. I to wszystko będąc na studiach dziennych. Wielu z moich kolegów imprezowało, bawiło się, mieli poczucie, że to czas, w którym trzeba się „wyszaleć”. Ja w tym czasie rozkwitałem również zawodowo. Studia wspominam jako świetny etap w życiu. Nie ze względu na wiedzę, materiał czy poziom edukacji, ale jako czas rozwoju, czas wchodzenia w dorosłość, czas podejmowania własnych decyzji, ponoszenia konsekwencji, a także ogrom wyborów. Wyborów, które rzutują na nasze przyszłe życie i w większości przypadków pomagają określić to, co chcemy robić dalej. Ja wtedy wybrałem. I gdyby nie to, to dzisiaj pewnie nie byłoby tej książki, a ja byłbym księgowym w jednej z wielu firm na rynku. Zmiany w naszym życiu to jedyna zmienna, która jest stała.

Po studiach zarabiałem dobrze, ale mimo to chciałem się przebranżowić i zamiast inwestycji zacząłem poszukiwać pracy w kredytach. Nie wiem dlaczego, ale zrobiłem krok w tył i przeszedłem na etat (teraz już wiem, że był to krok w tył, aby zrobić rozbieg i kilka kroków do przodu). Po 2 miesiącach pracy jako doradca zostałem dyrektorem oddziału jednej z firm doradztwa finansowego. Zająłem się tym, co zawsze chciałem robić – zarządzaniem ludźmi. Na początek było to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza, że ¾ osób zatrudnionych było znacznie starszych ode mnie. Kolejna lekcja! Kilka genialnych książek, umiejętność słuchania (gdy nie wiedziałem co robić, to słuchałem, co okazało się strzałem w dziesiątkę) i sukces – 2-gie miejsce w Polsce w sprzedaży wśród wszystkich oddziałów. W międzyczasie poznałem swojego obecnego wspólnika, który wprowadził mnie w świat pożyczek pozabankowych (znowu zmiana branży). Dzięki tej relacji dostałem ciekawą ofertę – w wieku 25 lat zaoferowano mi objęcie stanowiska dyrektora generalnego w jednej z największych firm pośrednictwa finansowego w Polsce. Nieźle jak na czasy początków mojej kariery zawodowej. Był to okres, w którym nauczyłem się najwięcej. 100 osób w centrali, księgowość, prawnik, dział reklamacji, dział windykacji, dział sprzedaży, dział bankowy, rada nadzorcza i zarząd. A po środku tego wszystkiego ja, który musiał wszystko ogarniać. Co zrobiłem? Dałem radę. Dla wielu osób, gdy słuchają tej historii, wydaje się to bardzo trudne. Jednak gdy sytuacja tego wymaga, okazuje się… że po prostu się da i jest to łatwiejsze niż się myślało.

Z firmą pożegnałem się jakiś czas temu. O dziwo, mimo wielu pozytywnych zmian, których dokonałem na rzecz rozwoju biznesu, nie było to miłe rozstanie. Właściciele roztaczali przede mną wizję złotych gór, ogromnych zarobków itp. Jednak gdy postanowiłem odejść, aby zrobić swój biznes, potraktowali mnie jak konkurencję mnożąc przy tym ogromne problemy nawet kilkanaście miesięcy po moim odejściu. No cóż, niektórzy nie potrafią się pogodzić z pewnymi faktami i ciągle żyją przeszłością. Tylko po co? Odbieram to raczej jako krok w przód z mojej strony, podczas gdy ktoś inny został w miejscu. Mimo upływu lat mam nadzieję, że kiedyś wspólnie porozmawiamy i wyjaśnimy ten spór. Czas pokaże, jak będzie.

Kolejnym krokiem było otwarcie mojej pierwszej firmy doradztwa finansowego z prawdziwego zdarzenia. Byłem w niej zarówno współwłaścicielem jak i również wiceprezesem zarządu. Po pierwszym roku działalności zarobiliśmy ponad 1,5 mln PLN, a liczba pracowników, którzy zostali lub przewinęli się przez spółkę, sięgnęła prawie 100. Nieźle jak na firmę, która zaczynała od zera nie mając kapitału startowego, prawda?

Jednak i tu nadeszły zmiany. Wkrótce postanowiłem odejść z firmy (znajomi się ze mnie śmieją, że dłużej niż rok nie potrafię przesiedzieć w jednym miejscu), by zrobić coś jeszcze większego. W czasie pisania tej książki prowadzę kilka biznesów i tworzę ogólnopolski projekt na rynku finansowym, o którym mam nadzieję niedługo będzie głośno.

Po co to wszystko piszę? Czy chcę się chwalić? Nie. Mam nadzieję, że ta skondensowana ścieżka mojej kariery zawodowej zainspiruje Cię do działania. Myślę, że w tym czasie mogłem zrobić jeszcze więcej. Ba, jestem tego pewien.

Kariera zawodowa to jedno, a czym innym jest zarabianie pieniędzy. Jak mawiał John Rockefeller: „Kto pracuje cały dzień, nie ma czasu na zarabianie pieniędzy”. To pieniądze powinny pracować dla nas, a nie my dla pieniędzy. I dlatego kariera zawodowa to jedno – coś co zapewnia nam przysłowiowy chleb. Jednak na „szyneczkę” zarabiamy inaczej. Świat dochodów pasywnych to miejsce, w które chcę Cię zabrać dzięki tej książce. Mam nadzieję, że odnajdziesz tam swój NOWY sposób zarabiania.

Dzisiaj wiem, że nie osiągnąłbym tego co mam bez odpowiedniego przygotowania. Pracą u podstaw w moim przypadku było dokładne zrozumienie finansów i tego jak działa pieniądz. Niejedna osoba wie, czym on jest, ale nie zdaje sobie sprawy z jego działania. Mam nadzieję, że ta książka pomoże Ci jeszcze lepiej zrozumieć schemat funkcjonowania pieniądza, by od dziś patrzeć na niego inaczej niż do tej pory.

Kolejną kwestią jaka pomogła mi osiągnąć sukces, jest przygotowanie mentalne do zarabiania pieniędzy. Często bywało tak, że nie miałem dochodów przez jakiś czas, jednak wiedziałem, jak to zmienić - podejmowałem działania, ryzyko i wiedziałem, jak obsługiwać się pieniądzem.

Byłem gotowy mentalnie na to, aby stać się bogatym dużo wcześniej niż byłem bogaty. Mentalność jest kluczem do zmiany nawyków i zmiany sposobu postrzegania pieniędzy. Wiele osób nie jest gotowych mentalnie na duże pieniądze – dlatego gdy pieniądze przychodzą… nie wiedzą co z nimi zrobić. Powiem więcej – pieniądze w ich przypadku są drogą do bankructwa.

O co dokładnie chodzi? Możemy to zobrazować na przykładzie graczy w LOTTO. Wielu z nich wygrywa 6-stkę, aby w ciągu 12 miesięcy wpaść w ogromne tarapaty i „przegrać życie” (taka sytuacja dotyczy ponad 90% wygranych). Jak to możliwe, że ktoś kto zdobywa kilka milionów złotych, staje się jeszcze biedniejszy niż był przed wygraną? Na to i na inne pytania postaram się odpowiedzieć w tej książce. Jeżeli interesuję Cię to, jak budowałem swoje firmy, jakie mam podejście do pieniądza oraz jak odmieniłem swoje życie, to zapraszam Cię do lektury. Ostrzegam, że często możesz być zaskoczony moimi metodami, ponieważ nie są zwykłe i oklepane. Czasem jest to typowa partyzantka, która okazuje się strzałem w dziesiątkę.

A i jeszcze jedno – w tej książce nie znajdziesz przykładów rodem z amerykańskiego snu w stylu: „Fu*k it – yes you can!”. To książka przygotowana głównie pod polskie realia, polską mentalność i polską rzeczywistość. Wiem, że na rynku finansów osobistych, inwestycji i rozwoju osobistego jest wiele podobnych lektur, ale co z tego, gdy moja jest jedyna w swoim rodzaju? Opowiada bowiem moją historię.

Gotowy?

…no to zaczynamy!

ROZDZIAŁ 1Diagnoza – czyli czego nie powie Ci żaden lekarz

Cel Twojej zmiany

Na początek zastanów się nad tym, dlaczego sięgnąłeś po tę książkę? Jaki był Twój cel? Czy celem była zmiana? Ciekowość, a może chęć sięgnięcia po coś więcej? Chcesz odnieść sukces? Zarabiać więcej? A może jest to zupełnie coś innego? Napisz proszę w dwóch zdaniach, jaki jest Twój cel i dlaczego sięgnąłeś po tę książkę.

Mój cel to:

………………….………………….

………………….………………….

………………….………………….

Świetnie! Skoro już wiesz, po co sięgnąłeś po tę książkę i zapisałeś swój cel – zakotwiczyłeś w swojej głowie oczekiwania i to, czego będziesz szukał w tej lekturze dla siebie. Najśmieszniejsze jest to, że gdy kiedyś ponownie sięgniesz po tę książkę, spojrzysz zarówno na swój cel jak i na samą jej treść zupełnie inaczej. Będziesz bowiem znajdował się na innym etapie swojego życia i będziesz szukał zdecydowanie innych rzeczy.

Na początek zastanówmy się - czym jest pieniądz? Czy jest to tylko wyrażenie wartości dóbr i usług, środek płatniczy? A może, w obecnym świecie nastawionym na materializm, jest to coś znacznie większego? Rozejrzyj się. Wszystko dzisiaj krąży dookoła pieniądza. Obecnie już nawet bezdomny ma telefon, a student, który przez miesiąc je chleb z pasztetem, cały dzień bawi się najnowszym modelem Iphone’a. Czy to normalne? A może globalizacja i obecne czasy wymusiły na nas erę, w której aby być kimś – trzeba mieć COŚ. To COŚ to bardzo często pieniądze… Mówi się, że nie szata zdobi człowieka, ale… w XXI wieku jest dokładnie na odwrót.

Wracając jednak do samego pieniądza. Czy jest on naszym celem sam w sobie, a może jest środkiem do osiągania naszych celów? Na początku musisz sobie uświadomić to, by pieniądz nie był nigdy celem samym w sobie. Jest wiele osób, które mają lub zarabiają ogromne pieniądze, ale nie są szczęśliwi. To nasze szczęście powinno być celem, a pieniądze powinny nam pomóc to szczęście osiągnąć. Jednak, aby je zarobić, musimy być przygotowani na nie mentalnie oraz musimy być na odpowiednim etapie swojego życia.

Co chciałbyś osiągnąć dzięki pieniądzom? Czy poszerzasz swoją inteligencje finansową? Co dają Ci pieniądze? Czy pieniądze są szczęściem samym w sobie?

Dziś wiemy, że pieniądze mogą nam pomóc w osiąganiu marzeń. Mogą też zaradzić problemom, które są konsekwencją naszych działań. Ich rozwiązanie to w głównej mierze kwestia naszej świadomości i naszego podejścia. Czy myślisz, że pieniądze są w stanie rozwiązać Twój problem?

Spójrz na Michaela Jacksona – zarabiał ogromne pieniądze (po samej śmierci zyskał 2 mld $) i był znany na całym świecie. Został okrzyknięty jednym z najwybitniejszych muzyków w historii, a wielu nazywało go królem popu. Był pierwszym czarnoskórym piosenkarzem, który odniósł tak ogromny i spektakularny sukces. Jednak to nie wystarczyło. Miał ogromny problem – problem z samym sobą. Dziś to wiemy – szkoda, że w tamtych czasach nie znalazł się nikt, kto mógłby mu pomóc. Człowiek, który zarabiał ogromne pieniądze, prawdopodobnie nie był szczęśliwy. Czy faktycznie odniósł sukces? Czy pieniądze pomogły mu w jego osobistych dramatach? Wiadomo, że lepiej jest płakać w Porsche niż w Polonezie. Jednak zrozum już na początku, że pieniądze nie rozwiązują problemów i nie są same w sobie źródłem szczęścia. Ważne jest tutaj pojęcie kwestii mentalności i wewnętrznego rozwoju, a wszystko to, by osiągnąć sukces i wolność finansową.

Kolejna ważna kwestia to zrozumienie istoty wolności finansowej – pamiętaj, że to nie to samo co bogactwo. Bogaci mogą nie być wolni finansowo, a wolni finansowo nie zawsze są bogaci.

- Zaraz, zaraz – zapytasz - O czym ty gadasz? Przecież wolność finansowa i bogactwo to jedno. Tak nie jest. Zacznijmy od ćwiczenia, przez które postaram się wyjaśnić tę kontrowersyjną tezę.

Rachunek sumienia – budżet osobisty w ujęciu miesięcznym:

Wydatek - opis

Wydatek (PLN)

Przychód - opis

Przychód (PLN)

Ćwiczenie

a) Wpisz po lewej stronie (kategoria „Wydatki”) opis oraz wartości Twoich wydatków, np. dom, prąd, gaz, jedzenie, samochód, kredyt itp.

b) Wpisz po prawej stronie (kategoria „Przychody”) opis oraz wartości Twoich przychodów, np. praca na etacie, odsetki, kieszonkowe, firma itp.

c) Teraz dopisz do kategorii „Wydatki” to, o czym marzysz, np. ratę leasingową za nowy samochód, ratę za nowe mieszkanie, podróże itp.

d) Po prawej stronie dopisz, ile brakuje Ci przychodów, aby zrealizować swoje powyższe marzenia.

Całkiem prawdopodobne, że właśnie okazało się, ile musisz zarabiać, aby być wolnym finansowo. Nie dość, że wiesz o jaką kwotę chodzi, to jeszcze dokładnie określiłeś sobie, przynajmniej na ten moment, co znaczy dla Ciebie „wolność finansowa”. Czy ta kwota to bogactwo? Często tak bywa, że nie. Wolność finansowa dla niektórych to kwota 5 tys. PLN, podczas gdy dla innych to 50 tys. Sami określamy do jakiego pułapu chcemy zmierzać. Chciałbym bardzo, abyś dokładnie wykonał to ćwiczenie i zapisał skrupulatnie kwoty wraz z opisem – dzięki temu podświadomie programujesz swój cel, określasz swoje obecne wydatki i wiesz, ile musisz zarobić, aby osiągnąć to, co zamierzasz. To z pozoru łatwe ćwiczenie, które może mieć ogromne znaczenie w dalszej drodze do osiągnięcia wolności finansowej.

Skoro już wiemy, do czego dążymy, to teraz możemy to osiągnąć na dwa sposoby. Postaraj się:

• Zarabiać więcej

• Wydawać mniej

I to wszystko! Najłatwiejsze rozwiązania są zawsze najlepsze. Chciałbym, abyś skupił się na pierwszym sposobie, jednak nigdy nie zapominaj o drugim i optymalizuj swoje wydatki. To dzięki utrwalaniu dobrych nawyków finansowych jesteś w stanie osiągnąć wolność finansową. A więc czy jesteś gotowy zarabiać więcej?

Droga ważniejsza od celu

Jesteś na etapie, w którym znasz już swój cel. Wiesz, do czego dążyć. Teraz pozostaje Ci wyznaczyć drogę, czyli odpowiedzieć przed samym sobą na pytanie „Jak to osiągnę?”. Na ten etap musisz poświęcić sporo czasu, tak aby dopasować swoją drogę do określonego celu. Droga to nic innego jak wszystkie działania, które podejmiesz i zrealizujesz tak, aby wypełnić zakładany plan.

Zapewne pamiętasz z wielu książek motywacyjnych, jak ważne jest dokładne określanie celu, dlatego tę kwestię tylko krótko przypomnę. Cel powinien być przede wszystkim szczegółowy, mierzalny oraz ubrany w ramy czasowe. Ponadto pamiętaj o tym, żeby był jednocześnie ambitny i realistyczny do wykonania. No i najważniejsze! Cel powinien być zapisany! Pewnie kojarzysz „ściany marzeń”, czyli otaczające nas fotografie przedstawiające rzeczy, które chcemy mieć, osiągnąć lub kupić. W starych szkołach MLM i w jednej z największych firm MLM świata używa się tego mentalnego ćwiczenia do dzisiaj. Patrzenie na „ścianę marzeń” motywuje codziennie do osiągnięcia upragnionego celu.

Przykładem dobrze wyznaczonego celu jest Adam, freelancer. To jeden z moich klientów, który zarabiał 12 tys. PLN miesięcznie przez kilka lat prowadząc dobrze prosperującą firmę. Jego problem polegał na tym, że mimo, iż zarabiał dobre jak na polskie realia pieniądze – ciągle brakowało mu czasu. Nie chciał zyskiwać więcej - ta kwota wystarczała mu w 100 procentach. Ba, nawet odkładał dość dużą część pieniędzy na podróże i swoje zamiłowanie do gadżetów. Po rozmowie poleciłem mu, aby nie skupiał się na zarabianiu większej ilości środków. Doba ma przecież tylko 24 godziny, a praca warunkowała jego wynagrodzenie. Celem Adama było zyskanie większej ilości CZASU. Postanowił, że za rok od naszego spotkania będzie miał go 2 razy więcej, jednocześnie nie tracąc swoich dochodów. Dla Adama był to cel ambitny, ponieważ nigdy wcześniej nie skupiał się na oddaniu swojej pracy w cudze ręce. Zdecydował się zyskać kilku klientów więcej, by zarobić na wynagrodzenie dla zatrudnionych podwykonawców. Tym samym Adam zaczął skupiać się raczej na kontroli niż na wykonywaniu obowiązków osobiście. Oczywiście zarabia mniej niż mógłby, ale nie chciał więcej niż wspomniane 12 tys. Zyskał za to o wiele więcej – upragniony czas, który może wykorzystać w dowolny sposób.

Widać po tym przykładzie, że dokładne określenie celu sprawdziło się. Jednak plan, jak osiągnąć to w 12 miesięcy, okazał się najważniejszy. Adam miał kilka możliwości:

• Mógł szukać nowych klientów i oddawać wszystko podwykonawcom skupiając się na zarządzaniu

• Mógł szukać klientów, którzy lepiej płacą

• Mógł również pracować więcej i zarabiać jedynie swoimi rękami

A Ty którą drogę na miejscu Adama byś wybrał? Mądre przysłowie mówi, że nie zawsze liczy się to, ile zarabiasz. Liczy się to... jak zarabiasz.

Podsumowując. Droga jest naszym schematem działań, to plan osiągnięcia zamierzonego celu. Chciałbym, abyś poświęcił trochę czasu na zastanowienie na temat Twojej drogi. W poprzednim rozdziale zapisałeś swój cel, a więc obrałeś odpowiedni i sprecyzowany kierunek. W tym miejscu musisz zaplanować swoją podróż do celu ze wszystkimi szczegółami. Pamiętaj, że na drodze do sukcesu musisz być kapitanem, okrętem, ale również żaglem i sterem.

Zastanów się chwilę, przypomnij sobie swój cel i zapisz drogę, którą chcesz podążać. Pamiętaj! Nie ma złych dróg. Czasami są tylko krótsze bądź dłuższe. To Twoje cele i Twoja droga.

Mój cel to:

………………….………………….

………………….………………….

………………….………………….

Moja droga – czyli jak zamierzam osiągnąć swój cel (oraz do kiedy):

………………….………………….………………….………………….………………….………………….………………….………………….………………….………………….………………….………………….

Na jakim etapie życia jesteś?

W odpowiedzi na to pytanie pomoże Ci piramida Maslowa, która idealnie odzwierciedla ludzkie potrzeby w życiu. Pamiętaj, aby mieć solidne podstawy - tylko w taki sposób możesz przejść wyżej i dostać się na szczyt.

Wraz z wiekiem przechodzisz z podstawowych potrzeb do potrzeb bardziej złożonych jak potrzeby samorozwoju (poznawcze) czy rozwoju mentalnego (estetyczne/samorealizacji). Odnosząc sukces chcesz dzielić się nim z innymi – powiedzieć i pokazać całemu światu, że może zrobić to dokładnie tak samo i że to nic trudnego. W takim przypadku dochodzi do zjawiska transcendencji, czyli pomocy innym w samorealizacji. Osiągając szczyt piramidy Maslowa jesteś w 100% gotowy na sukces, ponieważ Twoje potrzeby wewnętrzne są zaspokojone, a dodatkowo wychodzi od Ciebie samego chęć dzielenia się swoim szczęściem i niesienia pomocy innym.

Po drodze spełniania naszych potrzeb pojawiają się pieniądze, ale nie są one źródłem szczęścia. To wnętrze człowieka i mentalna gotowość na zarabianie prawdziwych pieniędzy sprawia, że dochodzi do osiągnięcia sukcesu. To wewnętrzne nastawienie, nawyki i mentalność sprawiają, że sami zmieniamy swoje otoczenie, obecny stan i zewnętrzny świat. Nie działa to w drugą stronę.

Pieniądze są dobre - to trzeba powiedzieć już na początku przygody z ich zarabianiem. Jednak należy przy tym pamiętać, że nie kupimy za nie najważniejszych rzeczy. Możemy bowiem kupić seks, ale nie kupimy miłości. Możemy kupić książkę – ale nie kupimy wiedzy. Możemy kupić ogromny dom, ale nie kupimy bezpieczeństwa. Rozumiesz do czego zmierzam?

Dużo mówię o nawykach, o mentalnej gotowości do