Piękno bez tajemnic. Przewodnik po medycynie estetycznej - Marcin Ambroziak - ebook
Opis

Zabiegi medycyny estetycznej pozwalają na to by w każdym momencie życia wyglądać dobrze, a nawet lepiej niż wskazywałaby na to metryka [...]. W tej książce zdradzę na to sprawdzone sposoby – te, które działają i w które absolutnie wierzę".

Dr Marcin Ambroziak zaprasza w podróż po świecie medycyny estetycznej! Jeden z najbardziej doświadczonych ekspertów w tej dziedzinie, stworzył pierwszy kompleksowy poradnik, w którym w przyjazny sposób opisuje skomplikowane zabiegi i wyjaśnia zawiłości lekarskiej terminologii. W książce przedstawia procedury korygujące konkretne mankamenty urody, jak i te, które pozwolą po prostu dłużej cieszyć się młodym wyglądem.

·         przegląd zabiegów

·         ocena ich skuteczności

·         praktyczne wskazówki

·         porady dla pań i panów

·         fakty i mity

·         metody dobrane do wieku

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 159

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Copyright © Klinika Ambroziak Estederm 2017

Copyright © Edipresse Polska, 2017

Zdjęcie na okładce: Piotr Bławicki

Fotografie w książce: Shutterstock, Fotolia

Dyrektor wydawniczy: Małgorzata Franke

Dyrektor ds. Projektów Specjalnych: Magdalena Cylejewska

Redaktor naczelna działu kolekcji: Anka Woźniak

Product manager: Milena Smaga

Redaktor odpowiedzialny: Marta Urbaniak

Redaktor prowadzący: Aleksandra Czarnecka

Korekta: Ewelina Blicharz, Iwona Romaniuk

Redaktor kreatywny i fotoedytor: Anka Woźniak

Projekt okładki oraz makiety: Adrianna Awdziejczyk

Skład i łamanie: Adrianna Awdziejczyk, Michał Ligór

ISBN: 9788381172172

Reklama: Emilia Gołębiowska

tel.: 22 58 42 135, +48 665 655 364

WYDAWNICTWO EDIPRESSE POLSKA S.A.

ul. Wiejska 19

00-480 Warszawa

BIURO OBSŁUGI KLIENTA

czynne: pn.-pt. w godz. 8.00 - 17.00

e-mail: bok@edipresse.pl

tel.: (22) 584 22 22

1.

CO SIĘ DZIEJEZ NASZĄ SKÓRĄ

W głównym obszarze działań medycyny estetycznej znajduje się skóra. Warto poznać jej budowę i zmiany, które zachodzą w niej z wiekiem, by dobrze zrozumieć mechanizmy działania poszczególnych zabiegów.

Widoczna warstwa skóry, w którą wmasowujemy kremy oraz balsamy, którą niekiedy poddajemy mniej inwazyjnym zabiegom, to naskórek. Nie należy lekceważyć jego roli. Jest ona kluczowa! Chroni on bowiem cały organizm przed czynnikami zewnętrznymi, w tym także przed chorobami. Jego wierzchnia warstwa, czyli warstwa rogowa, jest zbudowana z bardzo zwięźle położonych komórek, trochę przypominających dachówki. Są one pokryte płaszczem lipidowym niczym masą bitumiczną. Ten płaszcz stworzony jest tak, by większość substancji, które są hydrofilne, czyli mają powinowactwo do wody, nie była w stanie przez niego przeniknąć i dostać się np. do skóry właściwej. Przedostanie się przez warstwę lipidową do naskórka to ogromne wyzwanie dla preparatów pielęgnacyjnych. Naukowcy pracujący w laboratoriach kosmetycznych nieustannie się zastanawiają, jak sprawić, by krem przedarł się przez ten płaszcz i dotarł głębiej, nawet do skóry właściwej. Od razu uprzedzę pytanie – tak, częściowo jest to możliwe. Wszystko rozbija się o stężenia substancji zastosowanych w kosmetykach.

Tuż pod warstwą rogową naskórka znajduje się warstwa ziarnista. Jest cieniutka. Składa się z bardzo gęsto ułożonych keratynocytów (czyli komórek naskórka), których zadaniem jest między innymi ochrona przed promieniowaniem UV. Działają trochę jak przesłona w aparacie. Gdyby nie warstwa ziarnista, bylibyśmy cali czerwoni. Są zresztą miejsca na ciele, na których jej nie ma, np. usta, i faktycznie są one całe czerwone.

Kolejną w głąb naskórka jest warstwa kolczysta, zdecydowanie najgrubsza. Przez nią przechodzą nowe komórki naskórka, czyli keratynocyty. Te z kolei powstają w warstwie podstawnej poprzez liczne podziały.

Cały cykl wymiany komórek naskórka i ich wędrówki z warstwy podstawnej do rogowej w prawidłowym mechanizmie trwa dwadzieścia osiem dni. Potem komórki naskórka samoistnie się złuszczają jako niewidoczny łupież. Po co jest ta ciągła wymiana? By komórki były zdrowe i ułożone w ścisłym porządku. Czasami na skutek choroby cykl ten zostaje zaburzony. W łuszczycy trwa np. od sześciu do ośmiu dni. Komórki nie mają czasu, by prawidłowo się wykształcić, skóra jest wiecznie czerwona i łuszczy się.

Tuż pod warstwą podstawną znajdują się sploty naczyniowe, które zaopatrują w krew cały naskórek. Można je zaobserwować, gdy się mocno podrapiemy (ale nie aż tak bardzo, by rozciąć skórę). Jeśli pojawią się punktowe krwawienia, możemy mieć pewność, że zdarliśmy warstwę podstawną naskórka. Gdy takie punktowe krwawienia pojawiają się np. podczas zabiegu mikrodermabrazji, są wyraźnym sygnałem, żeby powiedzieć stop. Nie powinno się dopuścić do całkowitego zdzierania naskórka w niekontrolowany sposób, ponieważ potem trudno jest go odbudować.

Przechodzimy do skóry właściwej. To główny rezerwuar kolagenu. Im grubsza skóra właściwa w obrazie klinicznym, tym jędrniej i zdrowiej wygląda. Pod skórą właściwą znajduje się tłuszczowa tkanka podskórna, która jest podstawą, takim cementem scalającym całą skórę.

W skórze właściwej są też liczne przydatki, w tym przede wszystkim włosy. Jest więc łodyga, która wyrasta z mieszka włosowego. Wokół niego owinięty jest mięsień przywłośny, który reaguje np. na stres lub niską temperaturę. To dlatego mamy gęsią skórkę, gdy jest nam zimno, lub włosy stają nam dęba, gdy jesteśmy przerażeni. Sam włos jest niezwykle skomplikowaną strukturą i podlega pewnemu cyklowi przemian. Faza wzrostu, czyli anagenu, to czas, gdy faktycznie rośnie, jest gruby, zdrowy i ściśle przylega do mieszka włosowego. W fazie zanikowej, czyli w katagenie, staje się coraz cieńszy. Zaś w fazie spoczynkowej, czyli w telogenie, bardzo osłabiony już włos wydostaje się ze swojego miejsca na skórze, przesuwa do jej zewnętrznej partii, a wreszcie wypada (to są te wszystkie włosy, które znajdujemy w wannie za każdym razem, gdy myjemy głowę). Potem cały cykl zaczyna się od nowa. Długość faz życia włosów różni się w zależności od części ciała. Na skórze głowy rosną one nawet kilka lat, wszędzie indziej – kilka tygodni.

Integralną częścią włosa jest gruczoł łojowy. Dlatego mówi się o całym aparacie mieszkowo-łojowym. Łój jest dla naszej skóry niezwykle ważny. Zasila płaszcz lipidowy i chroni nas przed niekorzystnymi czynnikami z zewnątrz. Bywa jednak, że z jakiegoś powodu gruczoły łojowe za dużo go produkują. Mówimy wtedy o łojotoku. Skutkuje on nie tylko nieestetycznym świeceniem się skóry. W tym nadmiarze sebum na powierzchni skóry chętnie bytują wszelkie grzyby drożdżopodobne, zwłaszcza Malassezia furfur, które są przyczyną późniejszego stanu zapalnego i łojotokowego zapalenia skóry. Choroba ta dotyka głównie mężczyzn, bo ma związek z nadmierną aktywnością testosteronu.

W skórze właściwej znajdują się również gruczoły potowe. Wśród nich można wyróżnić gruczoły ekrynowe odpowiedzialne za termoregulację skóry. Gdy jest nam gorąco, wydzielają pot, który paruje z powierzchni skóry, ochładzając ją. Gruczoły apokrynowe z kolei są związane z naszymi feromonami. Znajdują się głównie w okolicach pachwin i wydzielają gęsty, lepki pot. Pachnący lub… śmierdzący, w zależności od tego, kim jest dla nas osoba, która go wydziela.

Schemat budowy skóry

JAK STARZEJE SIĘ SKÓRA?

Z wiekiem skóra produkuje coraz mniej włókien kolagenu i elastyny. Z czasem są one też zdecydowanie gorszej jakości. Wpływają na to zwłaszcza procesy nasłoneczniania, które prowadzą do degeneracji kolagenu oraz do elastozy, czyli przedwczesnej zmiany w strukturze elastyny. Obrazowo można to porównać do… gumy w majtkach. Pod wpływem długiego użytkowania parcieje, zaczyna pękać, traci dawną elastyczność. Podobnym procesom podlegają włókna kolagenu i elastyny. To sprawia, że łatwiej dochodzi do załamań w powierzchni skóry, czyli do pojawienia się linii, a następnie utrwalonych zmarszczekTUTAJ.

Na tym nie koniec. Im jesteśmy starsi, tym naskórek staje się cieńszy i bardziej przesuszony. Pojawiają się zmiany barwnikowe, czyli przebarwienia. Zmiany dotyczą też samego systemu unaczynienia skóry. Naczynka stają się coraz bardziej kruche, łatwiej pękają, częściej pojawiają się wylewy. Dlaczego tak się dzieje? Nie do końca wiemy.

Z biegiem lat zmienia się również dystrybucja tkanki tłuszczowej, zwłaszcza na twarzy. Jest jej coraz mniej, a do tego jest nierównomiernie rozłożna. Na twarzy mamy bowiem kilka kompartmentów tłuszczowych . Niektóre z nich pozostają nietknięte, inne ulegają atrofii, czyli zanikają. To wtedy rysy twarzy zmieniają się, a my wyglądamy starzej. Pojawia się tzw. dolina łez, czyli wgłębienie od wewnętrznego kącika oka aż na policzek, zapadają się skronie.

Jakby tego było mało, starzeniu się ulegają również mięśnie i kości. Mięśnie stają się bardziej wiotkie i mniej elastyczne. Kości zmieniają się w dość charakterystyczny, choć mało wdzięczny sposób. Poprzez zwiększenie kąta żuchwy broda wysuwa się do przodu. Następują zmiany układu kości nosa, a on sam zawija się do dołu, zupełnie jak u złej czarownicy. I niestety jest to zupełnie naturalna kolej rzeczy, z którą nie pozostaje nam zrobić nic innego, jak się po prostu pogodzić.

CO MOŻEMY ZROBIĆ?

Zanim zdecydujemy się na zabiegi medycyny estetycznej, które mogą sporo zmienić, warto zadbać o podstawy. Są to proste działania, które u każdego z nas opóźnią procesy starzenia się. Nie wymagają one wielkich nakładów finansowych. Codzienne ćwiczenia i siedem godzin snu naprawdę przedłużają młodość.

Oprócz tego… słońce! Tak, to prawda, że promieniowanie słoneczne wywołuje nawet sześćdziesiąt procent objawów starzenia się skóry, co gorsza, wywołuje też raka. Mimo to jest nam absolutnie niezbędne do właściwego funkcjonowania. To dlatego że tylko dzięki słońcu nasz organizm jest w stanie wyprodukować witaminę D3 (która de facto jest hormonem). Receptory na nią ma niemal każda komórka naszego organizmu! Ze słońca korzystajmy z rozsądkiem. Nie chodzi o to, by opalać się bez umiaru lub na odwrót – obsesyjnie chować się przed słońcem. Kompromisem są kremy z filtrami. Należy po prostu je stosować. I uwaga. Nawet te z najwyższym faktorem (czyli SPF 50 w Unii Europejskiej) pozwalają na syntezę witaminy D3 w organizmie, a równocześnie zapobiegają przykrym konsekwencjom opalania, takim jak poparzenia czy fotostarzenie (starzenie spowodowane promieniowaniem UV). Skuteczniejsze są filtry mineralne (zawierające np. tlenek cynku), które tworzą na skórze ochronną warstewkę odbijających światło mikrolusterek. Jeszcze kilka lat temu takie filtry pozostawiały na twarzy niekoniecznie estetyczną białą poświatę. W najnowszych preparatach minerały są na tyle drobno zmielone, że udało się wyeliminować ten efekt. Działanie filtrów chemicznych nie jest do końca zbadane, ale wydaje się, że pod wpływem słońca ich skuteczność się zmniejsza.

LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ, NIŻ LECZYĆ.TO STWIERDZENIE DOTYCZY TAKŻE OPÓŹNIANIA STARZENIA SIĘ SKÓRY. MOŻE ZABRZMI TO BANALNIE, ALE NAPRAWDĘ ZDROWY I HIGIENICZNY STYL ŻYCIA SPRAWIA, ŻE DŁUŻEJ WYGLĄDAMY MŁODO.

Niezwykle istotna jest też właściwa dieta – koniecznie według nowej piramidy zdrowego żywienia. Na samym jej dole znajdują się teraz warzywa, a zaraz po nich owoce. Następnie chude białko, tłuszcze nienasycone i wreszcie, dopiero na samej górze, węglowodany. Prawdziwa rewolucja w stosunku do tego, co obowiązywało jeszcze kilka lat temu.

Unikajmy używek – nikotyny i alkoholu. Nie przesadzajmy też z suplementami. Owszem, warto je brać, ale należy też troszczyć się o swoją wątrobę. Nie ma potrzeby, byśmy traktowali ją jak śmietnik. Dlatego przed rozpoczęciem jakiejkolwiek suplementacji dobrze jest zrobić badania i dopiero na ich podstawie określić niedobory. Gdy uwzględni się tę wiedzę, można sięgnąć po właściwe preparaty, które uzupełnią w naszym organizmie brakujące składniki.

Skoro już zamierzamy zrobić badania, to skontrolujmy przy okazji hormony. Zaburzenia hormonalne również przyczyniają się do przyspieszonego starzenia. Dzisiaj uważa się, że nawet trzydzieści procent kobiet cierpi na niedoczynność tarczycy, np. w przebiegu choroby Hashimoto. W tym wypadku istotna jest rola dobrego endokrynologa, który nas mądrze poprowadzi.

Wreszcie warto sobie uświadomić, że wszystkie odmładzające działania mają swoje ograniczenia. Niektórych spraw nie da się przeskoczyć, a odpowiedzialne są za to po prostu geny. To one sprawiają, że wyglądamy na swój wiek, pięć lat starzej albo dekadę młodziej. I zamiast walczyć, czasami warto się z nimi pogodzić.

Bardzo staram się unikać stwierdzeń, że dany zabieg może komuś odjąć lat. Uważam, że w medycynie estetycznej wcale nie o to chodzi. Takie dążenia często w prostej linii zmierzają do katastrofy, czego dowodem są bezwiekowe kobiety-klony z rysami twarzy rozmytymi zbyt dużą ilością wypełniaczy. Jako lekarz lubię, gdy moi pacjenci wyglądają po prostu na osoby zadbane, promienne, jakby były po wspaniałych wakacjach. Niekoniecznie młodsze.

ZNAKI CZASU

...POJAWIAJĄ SIĘ NA TWARZY WRAZ Z WIEKIEM. NIEKTÓRE Z NICH MAJĄ NAWET SWOJE TAJEMNICZE NAZWY. CO ONE OZNACZAJĄ?

LWIA ZMARSZCZKA

tym mianem określana jest pionowa bruzda pomiędzy brwiami. Pojawia się, gdy się złościmy albo mrużymy oczy w słońcu. Lepiej nie dopuścić, by została na stałe (nada twarzy groźny wygląd), tylko zawczasu unieszkodliwić ją toksyną botulinową.

DOLINA ŁEZ

to zagłębienie biegnące od wewnętrznego kącika oka aż na policzek, tak jak naturalnie płyną łzy. Pojawia się wraz z wiekiem i spowodowana jest zanikiem tkanki tłuszczowej w tej okolicy. Nadaje twarzy smutny, zmęczony wygląd.

KURZE ŁAPKI

to promieniste zmarszczki rozchodzące się od zewnętrznych kącików oczu. Powstają w tych miejscach, gdzie załamuje się skóra podczas mrużenia oczu.

FAŁDY NOSOWO-WARGOWE

podłużne zagłębienia biegnące od skrzydełka nosa do kącika ust. Z ich powodu twarz sprawia wrażenie smutnej.

ZMARSZCZKI PALACZA

pionowe, cienkie, linijne zmarszczki nad ustami. Niekoniecznie mają je tylko osoby palące!

LINIE MARIONETKI

zaczynają się w kącikach ust i biegną aż do brody. Dają wrażenie, jakby usta były wiecznie wygięte w podkówkę.

CHOMIKI

tą wdzięczną nazwą określa się już niekoniecznie wdzięczny efekt opadających partii policzków, które przypominają pućki chomika.

2.

PO PIERWSZEPIĘKNA SKÓRA

CZYLI ZABIEGI, KTÓRE WZMACNIAJĄ SKÓRĘ I JEJ ZDOLNOŚĆ DO REGENERACJI, A TYM SAMYM SPRAWIAJĄ, ŻE STARZEJE SIĘ WOLNIEJ

Kiedy zaczynałem pracę dwadzieścia lat temu, większość moich pacjentów przychodziła na pojedyncze zabiegi. Przeszkadzały im np. kurze łapki, lwia zmarszczka między brwiami czy bruzdy nosowo-wargowe. Po prostu chcieli się ich pozbyć. I faktycznie, wystarczał jeden zabieg podania toksyny botulinowej (w przypadku kurzych łapek i lwiej zmarszczki) czy wypełnienia kwasem hialuronowym (w przypadku bruzd nosowo-wargowych), by problem na jakiś czas zniknął. Super? Nie do końca.

Dziś wiemy, że jeden zabieg to za mało. Choć na jakiś czas uporamy się z problemem, potem i tak on powróci – bywa, że ze zdwojoną siłą. Zamiast więc leczyć, wolimy zapobiegać. Jak? Dbając przede wszystkim o kondycję skóry, bo gdy jest w dobrej formie, zmarszczki pojawiają się na niej dużo, dużo wolniej.

Być może zabrzmi to trywialnie, ale jeśli chcesz młodo wyglądać, naprawdę liczą się podstawy. Czyli to, jak żyjesz. Najlepszy zabieg nie pomoże, jeśli kochasz się opalać, dzień zaczynasz od papierosa, a na osiem godzin snu pozwalasz sobie tylko na wakacjach. Serio. Oczywiście łatwiej jest przyjść do lekarza i zapłacić za zabieg, niż samemu wziąć się w garść i coś zmienić. Ale wiem, że dużo ważniejszy niż wszystkie pilingi świata jest higieniczny styl życia. Jeśli nasze posiłki będą zdrowe i wyśpimy się, to będziemy wyglądali dobrze. Teoretycznie proste.

Oprócz tego są oczywiście zabiegi stymulujące skórę. Być może są mało spektakularne, bo nie dają błyskawicznych rezultatów, a na efekty ich działania zazwyczaj trzeba poczekać kilka tygodni. Sprawiają za to, że skóra szybciej się regeneruje i produkuje więcej włókien kolagenu. Innymi słowy – zachowuje się i wygląda, jakby była młodsza. Zdrowa i zadbana wolniej się starzeje, lepiej też reaguje na zaproponowane terapie. Oto kilka sprawdzonych zabiegów, które poprawiają jej jakość.

MEZOTERAPIA

To pięćdziesięcioletnia metoda pochodząca z Francji. Polega ona na wstrzyknięciu danej substancji, która bez iniekcji nie miałaby szansy przeniknąć przez barierę skórno-naskórkową. Najczęściej substancją tą jest kwas hialuronowy.

KOKTAJLE Z KWASEM HIALURONOWYM

Można śmiało powiedzieć, że zabiegi z użyciem tego kwasu są krokiem milowym w dermatologii estetycznej. Potwierdzeniem tego jest choćby fakt, że znajduje się on w 90 procentach tzw. koktajli . Połowa zabiegów w moim gabinecie wykonywana jest właśnie z jego użyciem. Oczywiście w różnych wskazaniach. Za jego pomocą można zniwelować każdy rodzaj zmarszczek, uzupełnić objętość na twarzy, uzyskać subtelny efekt liftingu, nawodnić skórę, powiększyć usta czy policzki, a nawet poprawić kształt nosa czy brody. Udowodniono, że oprócz nawilżania kwas hialuronowy również stymuluje produkcję kolagenu.

Główni producenci preparatów stosowanych w medycynie estetycznej wymyślają coraz to nowe formy jego sieciowania . Dzięki temu powstałe specyfiki mogą być bardziej miękkie i plastyczne lub nieco sztywniejsze – wszystko zależy od potrzeb okolicy, w którą mają być podane. Sposób sieciowania wpływa również na czas utrzymywania się kwasu hialuronowego w organizmie.

JEŚLI WSTRZYKNIE SIĘ KWAS HIALURONOWY W OKOLICE FIBROBLASTÓW, CZYLI KOMÓREK PRODUKUJĄCYCH KOLAGEN, TO ZACZYNAJĄ ONE LEPIEJ PRACOWAĆ.

Klasyczną mezoterapię lekarz wykonuje za pomocą strzykawki zakończonej igiełką. Ma ona 2-3 mm długości, więc ukłucia są bardzo powierzchowne. Przed zabiegiem twarz zostaje posmarowana znieczulającym kremem, więc procedura nie jest specjalnie bolesna. Nie ma się czego bać! W trakcie zabiegu dochodzi nawet do 200 ukłuć na całej twarzy, dlatego istnieje spore prawdopodobieństwo, że pojawią się siniaki. Znikną one w ciągu jednego tygodnia, czasami dwóch. Przez kilka dni po zabiegu na skórze mogą się też utrzymywać charakterystyczne bąbelki. To nic innego jak depozyty – malutkie porcje – kwasu hialuronowego, które w ciągu kilku dni się wchłoną. Ponieważ jednak skojarzenia z pokąsaniem przez stado os są nieuchronne, na mezoterapię najlepiej wybrać się przed weekendem albo wtedy, gdy nie planujemy żadnych spotkań towarzyskich.

KWAS HIALURONOWY

To bardzo dobrze poznana, uznawana za naturalną, cząsteczka o silnych właściwościach higroskopijnych. Mówi się, że 1 gram kwasu hialuronowego jest w stanie związać 10 litrów wody. Podany w skórę poprawia jej nawilżenie, a co za tym idzie - działa również ujędrniająco. Kwas hialuronowy niegdyś pozyskiwany był z kogucich grzebieni. Istnieje bowiem odmiana tego ptactwa o ekstremalnie rozrośniętym grzebieniu. Dziś produkuje go specjalny szczep bakterii Streptococcus equi. Kwas hialuronowy może być usieciowany i nieusieciowany. Gdy jest usieciowany ma właściwości wolumetryczne i utrzymuje się w skórze od 6 do 18 miesięcy. W tej postaci jest głównym składnikiem wszelkich wypełniaczy, w tym także do ust. Nieusieciowany zaś ma działanie przede wszystkim nawilżające. Stosowany w koktajlach do mezoterapii utrzymuje się w skórze zaledwie kilka dni.

CO TO DAJE?

Mezoterapia przede wszystkim błyskawicznie nawilża skórę, w efekcie czego poprawia się jej wygląd i napięcie. Ale uwaga! Stosowany podczas mezoterapii kwas hialuronowy to tzw. kwas nieusieciowany. Tym samym utrzymuje się w skórze krótko – po 24 godzinach połowa podanego koktajlu jest już zdegradowana przez naszą własną hialuronidazę. Po miesiącu praktycznie nie ma śladu po wstrzykniętym preparacie, dlatego zabieg warto powtórzyć.

Po co zatem to robić? Otóż istnieją badania dotyczące mezoterapii, które mówią, że jeśli wstrzyknie się kwas hialuronowy w okolice fibroblastów, czyli komórek produkujących kolagen, to zaczynają one lepiej pracować. Do końca nie wiadomo jeszcze, czy chodzi o sam mechaniczny ucisk kwasu hialuronowego na fibroblasty czy o reakcje chemiczne pomiędzy kwasem a fibroblastami. Faktem jest, że po mezoterapii produkcja kolagenu w skórze nabiera rozpędu. I o to nam chodzi!

By efekty były długotrwałe, idealnie byłoby poddawać się mezoterapii raz na dwa tygodnie. Większość z nas, ze względu na siniaki i bąbelki, nie może sobie na to pozwolić. Ze swojej perspektywy widzę jednak, że pacjentki, które przychodzą na zabieg chociażby raz w miesiącu, mają naprawdę świetną skórę!

ZALETY:

niedroga

nie zmienia rysów twarzy

nawilża

stymuluje produkcję kolagenu

WSKAZANIA:

poprawienie nawilżenia skóry

jako zabieg profilaktyczny po 30. roku życia koktajle antyoksydacyjne są polecane zwłaszcza po intensywnym nasłonecznieniu

PRZECIWWSKAZANIA:

ciąża i karmienie piersią

aktywne choroby autoimmunologiczne i czynne infekcje

przyjmowanie leków obniżających krzepliwość krwi

tzw. płytko unaczyniona skóra

skłonność do trądziku różowatego

HIALURONIDAZA

...czyli enzym, który rozpuszcza kwas hialuronowy. Jej poziom w naszym ciele determinuje czas utrzymywania się wstrzykniętego preparatu. U niektórych szczęściarzy jest on wystarczająco niski, by wypełnienie kwasem hialuronowym przetrwało nawet rok. Inni, z naturalnie wysoką hialuronidazą, muszą zadowolić się efektami trwającymi kilka miesięcy. Enzym ten można podać też w formie preparatu. Dzięki takiej możliwości zabiegi z wykorzystaniem kwasu hialuronowego są bezpieczne i odwracalne. Gdy coś się nie uda, wystarczy wstrzyknąć enzym w miejsce źle podanego preparatu.

SKINBOOSTERY

Zabieg Restylane Skinboosters niektórzy nazywają lepszą mezoterapią. W tym przypadku do skóry wstrzykuje się częściowo usieciowany kwas hialuronowy (dodano do niego substancję, która posklejała jego łańcuchy). Łączy on w sobie cechy różnych rodzajów tej substancji. Co to oznacza? Choć po wylaniu kropelki takiego preparatu na blat zachowuje się tak samo jak klasyczny nieusieciowany preparat do mezoterapii – rozpływa się niczym kałuża (dla porównania wypełniacz z usieciowanym kwasem hialuronowym utworzy na blacie zgrabny kopczyk), to czas jego utrzymywania się w skórze jest dużo dłuższy – od czterech miesięcy do nawet pół roku.

Skinboostery należy stosować przy użyciu zupełnie innej techniki. Zresztą wstrzyknięce w naskórek jak klasyczna mezoterapia pozostawiłyby w nim bąbelki, które wchłonęłyby się dopiero po pół roku. Brr! Właśnie dlatego Skinboostery podaje się głębiej i nie punktowo, a liniowo, czyli umieszczając w skórze podłużny depozyt. Najlepiej cienką kaniulą , tak by nie powstały potem siniaki. Cała procedura odbywa się oczywiście po znieczuleniu kremem. Sam preparat zawiera również lidokainę , która sprawia, że zabieg jest w pełni komfortowy.

CO TO DAJE?

Skinboostery służą głównie do stymulowania skóry. Kwas hialuronowy działa tu nie tylko nawilżająco, ale także dzięki usieciowaniu przez długi czas drażni fibroblasty i w ten sposób zmusza je do produkcji nowych włókien kolagenu. W rezultacie skóra jest nie tylko lepiej nawodniona, lecz także bardziej sprężysta i jędrna.

Preparat jest niewyczuwalny w skórze, bo jest supermiękki. Nie ma też właściwości wolumetrycznych, w związku z tym nie może być stosowany do wypełnień czy modelowania rysów twarzy. Daje bardzo naturalny efekt wyraźnie odświeżonej, bardziej promiennej cery.

ZALETY:

naturalne rezultaty

długi efekt nawilżenia skóry

stymulacja do produkcji kolagenu, a więc poprawa jędrności skóry i sprężystości

WSKAZANIA:

przesuszona i wiotka skóra

drobne zmarszczki wynikające z odwodnienia

blizny potrądzikowe

utrata jędrności

profilaktyka starzenia się skóry

PRZECIWWSKAZANIA:

aktywne choroby autoimmunologiczne lub nowotworowe

uczulenie na składniki preparatu, a zwłaszcza na lidokainę

ciąża i karmienie piersią

DERMAROLLER

To kolejne narzędzie do zapobiegania starzeniu się skóry, do tego tanie – dostępne zarówno w profesjonalnych terapiach, jaki i do samodzielnego stosowania. Budową przypomina madejowe łoże – jest rolką zakończoną igiełkami, które mogą mieć różną długość, w zależności od rodzaju wałeczka. Jak wygląda zabieg? Dermaroller wystarczy przyłożyć do twarzy, a następnie wykonywać nim ruchy przypominające malowanie ściany wałkiem. W ten sposób kłujemy skórę i stymulujemy ją do samonaprawy. Ukłucia mogą być mikroskopijne (gdy igły są krótkie) lub głębsze. Jednak w każdym przypadku może pojawić się krew. Dermarollery do domowego użytku zazwyczaj są delikatniejsze, a na bardziej „drastyczny”, inwazyjny zabieg trzeba się już wybrać do gabinetu.

CO TO DAJE?

Użycie dermarollerów powoduje kontrolowane uszkodzenie skóry. Mechanizm ich działania jest podobny do tego, który jest wykorzystywany w laseroterapii. Dziurki, czyli mikrouszkodzenia, prowokują wszystkie procesy gojenia się ran, z produkcją nowego kolagenu i naczyń krwionośnych na czele. To fantastycznie odmładza. Uszkodzona rollerem skóra zaczyna się regenerować, a w efekcie staje się jędrniejsza i gładsza.

Mam pacjentki, które stosują dermaroller codziennie, dzięki czemu zachowują dobry wygląd skóry. Warto zainwestować w ten gadżet. Polecam go szczególnie tym osobom, które mają dużo zapału i działają systematycznie. Należy pamiętać, żeby po każdym użyciu dokładnie zdezynfekować urządzenie i przechowywać je w czystym miejscu.

Mała uwaga. Dermarollery są nieporównywalnie tańsze od zabiegów laserowych, ale za to te drugie tworzą większą liczbę dziurek, a tym samym dają silniejszy efekt odmładzający.

ZALETY:

niedroga

poprawia jakość skóry

WSKAZANIA:

metoda profilaktyczna po 30. roku życia, minimum dwa razy w tygodniu

PRZECIWWSKAZANIA:

cera naczynkowa

cera bardzo wrażliwa

trądzik różowaty