Wydawca: Siedmioróg Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2014

Piękne bajki dla kochanych dzieci ebook

Tamara Michałowska

(0)

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Piękne bajki dla kochanych dzieci - Tamara Michałowska

Ta niezwykła książka ma w sobie coś więcej niż tylko to, co dzieci lubią najbardziej. Ma w sobie także to, co rodzice lubią najbardziej. Rodzice na równi z dziećmi wzruszą się, czytając historię trutnia Tymka i jego kochanej mamusi, uśmieją z perypetii miłosnych misia Pluszaka i pięknej lalki Klary oraz zadziwią mądrością gospodarza Pimpusia czy nadgorliwością Papy Koguta. Zapewne też z uwagą prześledzą emocjonującą przygodę Janka w krainie króla jagodowego rodu, historię ambitnej żółwicy Klementyny, która nie została celebrytką, lub przemianę stracha na wróble w dobrego stróża myszek i ptaków.

Utwory są krótkie, podane w klasycznej, dobrze wszystkim znanej i powszechnie lubianej formie. Zawierają ciekawe i bardzo aktualne historie z zaskakującymi zakończeniami. Jasne przesłania moralne skłonią zarówno małych, jak i dużych czytelników do wielu cennych przemyśleń.

Seria Moje ulubione bajki jest żywą witryną polskiej literatury dziecięcej. Wydawane są w niej najciekawsze utwory dla najmłodszych dzieci. Są to utwory napisane przez żyjących polskich autorów, a ilustrowane przez aktualnie tworzących polskich ilustratorów. Dzięki temu książki poruszają tematy i problemy najbliższe polskiemu
dziecku. Są przy tym napisane piękną polszczyzną i osadzone w polskich realiach i tradycjach. Sięgając po Moje ulubione bajki czytelnik nie tylko dokonuje wartościowego wyboru, jednocześnie przyczynia się do przetrwania i rozwoju polskiej literatury i kultury.

Opinie o ebooku Piękne bajki dla kochanych dzieci - Tamara Michałowska

Fragment ebooka Piękne bajki dla kochanych dzieci - Tamara Michałowska

1. Mamo, nie wyobrażasz sobie, jak bardzo cię kocham!

„Jak to zrobić, żeby nie zapomnieć jej o tym powiedzieć?”, myślał mały truteń Tymek, czekając na powrót mamy z pracy. Przez niewielką szczelinę w ściance ula obserwował rozciągającą się po horyzont łąkę. Wspaniały był to widok. Jak daleko sięgnąć wzrokiem, kwitły maki, stokrotki, koniczyny i wiele innych polnych roślin. Ale całe to piękno nie robiło na Tymku żadnego wrażenia. Mały truteń był myślami gdzie indziej. „Jak to zrobić, żeby nie zapomnieć powiedzieć mamusi, jak bardzo ją kocham?”, zastanawiał się nieustannie. „Od tylu już dni przyrzekam sobie, że to zrobię, ale za każdym razem, kiedy mama wraca do domu, tyle się dzieje, że zapominam”.

Tymek wciąż wpatrywał się w łąkę, jak gdyby odpowiedź na dręczące go pytanie znajdowała się gdzieś tam, pod jednym z polnych kamieni lub kępką kwiatów. Zobaczył węża, który wygrzewał się w słońcu. Zdawało mu się, że jego długie ciało jest zwinięte w węzeł.

– Eureka! – wykrzyknął Tymek. – To jest rozwiązanie! Zrobię supełek na końcu mojego czułka. Supełek na czułku, o tym nie da się zapomnieć! Mając go cały czas przed oczami, w końcu przypomnę sobie, co mam powiedzieć mamusi.

Za pomocą długich przednich łapek Tymek zgrabnie zawiązał supełek na czułku, po czym powrócił do swojego punktu obserwacyjnego.

Tymka ogarnęła wielka radość. Z daleka rozpoznał mamę. Leciała nisko nad łąką w towarzystwie innych pszczół. Po całym dniu zbierania pyłku z kwiatów była tak nim obciążona, że z trudem unosiła się w powietrzu.

– Mamo! Mamo! – zawołał Tymek i wybiegł z rodzinnej komórki.

– Mój najdroższy malutki owadku! – ucieszyła się mama, widząc, jak synek nieporadnie frunie jej na spotkanie. – Poczekaj chwilkę! Zdam zebrany pyłek do magazynu i już do ciebie wracam!

– Co dzisiaj będziemy robić, mamusiu? – chciał się jak najszybciej dowiedzieć Tymek.

– Na dzisiejszy wieczór przygotowałam dla ciebie niespodziankę! – zapowiedziała mama z tajemniczą miną i zniknęła w części ula, w której znajdowały się magazyny.

Tymek pragnął się jak najszybciej dowiedzieć, co tym razem oznacza słowo „niespodzianka”. Przepadał za niespodziankami. Zazwyczaj oznaczały one odkrycie czegoś nieznanego i fascynującego.

Czy tak miało być i dzisiaj?

Tymek ujrzał w końcu mamę wylatującą z magazynów pyłku kwiatowego i nektaru. Teraz, kiedy miała nieskrępowane ruchy, podleciała do swojego synka i mocno go do siebie przytuliła.

– Dzisiaj jest piątek, mamy cały wieczór przed sobą. Zapraszam cię do Księżycografu.

– Wspaniale! – ucieszył się mały truteń. Co prawda nigdy nie był w Księżycografie, ale przeczuwał, że czeka go coś niezwykle atrakcyjnego.

– Zostało nam troszkę czasu do rozpoczęcia przedstawienia. Chodź, pójdziemy coś przekąsić w Nek-Miodaldzie!

Mama chwyciła Tymcia za łapkę i razem pofrunęli do słynnej restauracji na Kwiatowym Przedulu. Gdy dolecieli na miejsce, zwolnił się właśnie świetny stolik w kwiecie zawilca gajowego. Tymek wygodnie rozsiadł się na mięciutkim płatku. Wiatr kołysał łagodnie koronę kwiatu, wywołując przy tym delikatne grzechotanie pręcików i słupków. Atmosfera w Nek-Miodaldzie była naprawdę wspaniała!

Mama poleciała do punktu składania zamówień, w którym pszczółki kelnerki uwijały się jak w ulu. Wkrótce mama wróciła z tacą zastawioną dwoma płatkoburgerami i dwoma kubkami nektaru.

– Niebo w gębie – westchnął Tymek, pałaszując swoją kanapkę z cienko krojonych płatków białej róży, nadziewanych miodem, czterema rodzajami pyłku kwiatowego i pokropionych sosem z porannej rosy.

Tymczasem mama opowiedziała synkowi pasjonujący epizod z historii ich roju. Działo się to w czasach, kiedy pszczoły robotnice nie miały jeszcze prawa mieć własnych dzieci. Tylko królowej Abelii przysługiwał przywilej dawania życia malutkim pszczółkom i trutniom. Pewnego dnia królowa Abelia została porwana przez okrutnego szerszenia Żądlaka. Żaden truteń nie odważył się stanąć do pojedynku z potężnym wrogiem. Rojowi groziła zagłada.

Na ratunek królowej pośpieszyła jej córka, pszczoła Kłujcia, która przywróciła swojej pszczelej rodzinie odwagę i wiarę we własne siły. Przebrana za bąka rycerza odwołała się do męstwa trutni i stanęła na ich czele, by pokonać szerszenia Żądlaka.

Tymek ledwo zdążył połknąć ostatni kęs, a już zapadła noc i księżyc zajaśniał na rozgwieżdżonym niebie.

– Trzeba już iść! – powiedziała mama. Chwyciła Tymka za łapkę i razem pofrunęli na Łąkę Przedstawień Księżycowych.

Widzowie tłumnie czekali już na początek spektaklu, zająwszy miejsca siedzące na źdźbłach traw i roślin polnych rosnących wokół Stawu Siódmego Cudu. Było tam wiele pszczółek i małych trutni w towarzystwie rodziców, ale Tymek dostrzegł także robaczki świętojańskie, koniczki polne i małe żuczki. Mama szukała dwóch wolnych miejsc, kiedy usłyszeli, że ktoś ich woła.

– Proszę pani! Tymku! Prosimy do nas! – był to dźwięczny głos małej pszczółki Emilki, przyjaciółki Tymka z rodzinnego ula. Mocno gestykulując, Emilka starała się wskazać, że były jeszcze dwa wolne miejsca na wygiętej łodydze maku, na której ona siedziała z tatusiem.

Ledwie Tymek z mamą zdążyli utorować sobie drogę i dotrzeć we wskazane miejsca, a już rozpoczęło się przedstawienie. Zza szuwarów wzbiły się w powietrze setki ciem, by polecieć w stronę księżyca i oddać się przedziwnemu podniebnemu tańcowi.

Tymek nie mógł się zupełnie połapać w grze aktorów, którzy zdawali się bez ładu i składu krążyć nad głowami widzów.

Ogarniało go uczucie rozczarowania, kiedy mama szepnęła mu do ucha:

– Nie patrz na aktorów! Przedstawienie ma miejsce na wodzie.

Tymek spojrzał na Staw Siódmego Cudu. Światło księżyca rzucało ruchome cienie ciem na błyszczącą powierzchnię wody. Ku zdumieniu Tymka cienie tworzyły czytelne obrazy. Były to sceny z jego ulubionej bajki. Mały truteń rozpoznał Kopciuszka i rozczulił się nad ciężką dolą, jaką wiódł on z powodu macochy.

Zobaczył przygotowania