Pewien składnik mojej duszy - Małgorzata Staszyńska - ebook

Pewien składnik mojej duszy ebook

Małgorzata Staszyńska

0,0
10,25 zł

lub
Opis

Wiem, że myśli wyrażone w odpowiednich - dla nich - chwilach, podtrzymują nas jak ramię przyjaciela z nieba, jak najwyższa miłość istnienia, miłość własna... Nie istotne jest, czy dialog trwa za dnia, o poranku, czy ciemną nocą, gdy wszyscy już śpią... Monolog prowadzimy sami, a właściwie ten dialog - choć nie zawsze. Kontaktujemy się z wyższą częścią nas samych, z tymi, z którymi mamy kontakt i tymi, których już dla nas nie ma. Tymi, którzy są, a ich nie ma, i tymi, których już nie ma, a ciągle są. Opowiadamy sobie i innym - o własnych nie przypuszczeniach, a przez to bardziej rozumiemy samych siebie i jest nam lżej - nam, i może innym. Tęsknimy, bo to nieodłączna część naszego życia, kochamy, i nie ma nic ważniejszego. Jeśli wiemy za czym, to dobrze, bo wtedy obieramy właściwy dla siebie kierunek. Myśl jest czymś więcej niż tylko myślą, jest połączeniem - srebrną nicią z naszą duchową częścią.

Każdy ma własną część siebie, każdy ma siebie, ta część, może być doświadczeniem, może być całym życiem, może być wspomnieniem, może być wnioskiem i napędem, myślą o świcie.

A piosenki - istnieją zawsze z muzyką, czasami zagrane przez stację radiową przez duże "R" w nazwie, czasami przy ognisku, w samotności, czasami tylko na papierze - tak jak teraz i w tym tomiku...

Zapraszam energetycznie z truskawkową tęsknotą.

Małgorzata Staszyńska

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB

Liczba stron: 27




Małgorzata Staszyńska

PEWIEN „ SKŁADNIK” MOJEJ DUSZY

Copyright by Małgorzata Staszyńska & e-bookowo 2009 Projekt okładki: Małgorzata Staszyńska

ISBN978-83-61184-38-6

Uwww.e-bookowo.plKontakt:[email protected]

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie I 2009

Może przede mną jest jeszcze most… Na który warto wejść – poczuć go I może za nim droga jest… Która otworzy oczy me.

Z dedykacją – dla wszystkich tych, którzy wierzą w mosty i pomosty,

te energetyczne, żywo rozhuśtane i miłością podtrzymane…

Spisano: Grudzień 2005 – Marzec 2006

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.virtualo.eu

Część I

"23"

– Dalsza historia tej s amej opowieści -

Wcale nie – po prostu

Mimo wszystko -

Kocham Świat, który blisko

I cały wszechobecny niebieski kosmos -

Może za bardzo, dobrze że wcale i nigdy nareszcie…

Kocham w nim To, mój widzący inaczej kolego

Co dla ciebie niedostrzegalne – bo nieważne -

nieodwołalnie

Lubię zapach powietrza i kolor nieba bez wiatru Po deszczu srebrnym, letnim, zapach i smak

O poranku i nocą, od księżyca złotą Lubię ciszę, niczym nie naruszoną Żadnym dźwiękiem nie zmąconą Jest i wystarczy…

Czasami nocą wychodzę na spacer, ot tak dziwnie Wśród mroku tajemnic i mleczną drogą wśród gwiazd – na powrót

Nie czuję wtedy strachu, dostrzegam go wszędzie

Błąd, ale opłacony nocnym pięknem…

Mam wtedy świadomość ciemności i braku Wszystkich

Mam świadomość światła we mnie – i obecność Siebie Przy

Mnie…

Wszyscy wtedy śpią, zasypiają słodko, bądź z innym smakiem

W środku i na ustach – z różnym odcieniem czerwieni – samoistnej i wilgotnej

Może oprócz mego sąsiada, amatora malarza, bo widzę światło w jego oknie

I pomarańczową roletę, zamkniętą nie do końca szczelnie

Co, nie smak, lecz zapach pomarańczy przypomina i może jeszcze…

Księżyc i słońce do środka wpuszcza, bez specjalnego zaproszenia

Chociaż ja ostatnio tęsknię za wiśnią soczystą, wiśniową dogłębnie i słodką, pyszną

Magiczną od swej słodyczy, gdy nocą z Tobą i nie tylko – Rozkosz…

Myślę wtedy o bliskich mi ludziach Zastanawiam się, jak zwykle… Idąc, medytacji się poddaję, samoistnie… Bezpieczeństwa szukam wokół Cisza i spokój I tak dalej…

Tylko tyle do powiedzenia

Zamykam za sobą ostatnie drzwi Dotykam ostatni raz tej klamki Zostawiam tu jakiś – Ślad

Mój dotyk, na tych drewnianych i łatwopalnych drzwiach Zostawiam tu – coś, a może już nic, z obecnością, bez obecności dat

W końcu – byłam tu tyle lat, bezsprzeczny to fakt W końcu – odeszłam i dalej pragnęłam iść – we własny skrzydlaty świat

Naprzód me serce – już nie jedyne – w mym sercu obecne Dziś Wiem, że:

Następny przylot będzie lżejszy

Następny odlot – z pewnością jaśniejszy

Być może nie spotkamy się więcej, cóż

Przykro mi – i nic więcej…

I jeszcze mała chwila co zaraz przeminie -

A gdzie ty mógłbyś trafić

A gdzie ty możesz – jeszcze – trafić

Bez skrzydeł co napędzane – miłości paliwem

Bo przecież trwanie nadal trwa i nigdy się nie wyczerpie

Czy myślałeś o tym kiedyś, co dla siebie sam wybrałeś

A nie tobie ktoś wybierał, bo to przecież twoje dzieło

Choć Bez dzieła – najważniejszego

Czy są chwile, w których Myślisz ciepłem…

Zadaj sobie pobudzająco to pytanie, kiedy jasnym świtem

rano wstaniesz

Choć nie wiem, czy zdolność do zadawania pytań w tobie

Dlaczego, jak, i czemu akurat…

Ale to już twoja rzecz, zdobycz do zdobycia

Mej przestrzeni – brak już tobie – w biegu moim ozłoconym przez wiatr Prosto w oczy

Ja – może stanę się motylem… Tak, to być faktem moim może Moje Życie proszę pana – to znaczący Akt Urodziłam się jesienią, mam na imię Ja

Niemoc – Twoja