Państwo książąt z rodu Piastów. Kontrowersje – mity – zagadki (963-1102) - Krystyna Łukasiewicz - ebook
Opis

Skryte w mrokach historii sekrety i intrygi, za którymi stoi wielka polityka; błędy i celowe przemilczenia dawnych kronikarzy; kontrowersyjne hipotezy współczesnych badaczy, którzy kreślą swoją wizję dziejów. O tym wszystkim opowiada książka Krystyny Łukasiewicz.

Czy jeden z polskich koronowanych władców miał syna z nieprawego łoża, którego istnienie pominięto milczeniem? Kto tak naprawdę rządził państwem we wczesnym średniowieczu? Jaki wpływ na władzę miał ówczesny Kościół? Czy w Polsce miały miejsce intrygi dworskie kończące się tragicznie? Jak rozgrywano konflikty na szczytach władzy? Kto był najlepszym graczem politycznym wczesnośredniowiecznej Europy? Odpowiedzi na te pytania mogą być bardzo zaskakujące…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 437

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


 

 

Wykaz skrótów

MGH Dipl. – Monumenta Germaniae Historica Diplomata

MGHSS – Monumenta Germaniae Historica Scriptores; cyfry rzymskie po skrócie oznaczają tom

MGHSSrG – Monumenta Germaniae Historica Scriptores rerum germmanicum in usum scholarum; cyfry arabskie umieszczone po skrócie oznaczają tom

MPH – Monumenta Poloniae Historica, Kraków 1864-1893; cyfry rzymskie po skrócie oznaczają tom

Wstęp

 

Niniejsza książka przedstawia zarys dziejów formowania się państwa polskiego. Powstała z myślą o zaakcentowaniu miejsca Polski na mapie Europy za panowania pierwszych książąt z rodu Piastów. Mieszko I, zgadzając się w 966 roku na przyjęcie chrześcijaństwa za pośrednictwem cesarza Niemiec, zadecydował o włączeniu swego państwa do Europy łacińskiej, kulturowo związanej z Rzymem. Dwadzieścia dwa lata później, w 988 roku, książę Rusi Kijowskiej Włodzimierz Wielki przyjął chrzest z Bizancjum. Od tego momentu wschodnia granica państwa książąt z rodu Piastów stanowiła również granicę między strefą wpływów Cesarstwa Zachodniego z centrum w Rzymie i Wschodniego, którego głównym ośrodkiem był Konstantynopol. Wprawdzie w ciągu tysiąca lat obydwa cesarstwa upadły, jednak granica między zasięgiem kultury łacińskiej wywodzącej się z Rzymu i greckiej biorącej swój początek w Bizancjum nie zanikła. Pod względem kulturowym wschodnia granica Polski nadal oddziela Europę zachodnią od wschodniej, niezależnie od zmieniających się uwarunkowań politycznych.

Książka jest owocem moich studiów i przemyśleń na temat najdawniejszej historii Polski i wniosków wynikających z niekonwencjonalnego spojrzenia na źródła, poczynając od tak ważnego, a w dalszym ciągu zagadkowego dokumentu, jakim jest dla najwcześniejszej historii Polski Dagome iudex. Porusza zagadnienia, które uznałam za interesujące, ponieważ wciąż budzą kontrowersje. Kwestionuje słuszność niektórych utartych poglądów i wreszcie przypomina zagadki nadal czekające na rozwiązanie. Te ostatnie często dotyczą geografii historycznej. Na przykład dotychczas nie jest jasne, co się kryje pod toponimem Grody Czerwieńskie. Czy św. Wojciech wyruszył w ostatnią podróż z Gdańska? Gdzie znajdowała się miejscowość Ciani / Sciciani,nadgraniczna twierdza Chrobrego nad Czarną Elsterą?

Najwięcej mitów wiąże się z osobą MieszkaI. Wbrew utartym poglądom Mieszko I nie walczył z Wolinianami, a bitwa pod Cedynią nie miała miejsca po wschodniej stronie Odry. Do mitów należy zaliczyć przypisywanie Mieszkowi I autorstwa dokumentuDagome iudex oddającego państwo gnieźnieńskie pod opiekę papieża. Do problemów budzących kontrowersje należą między innymi dzieje Bolesława Zapomnianego czy sprawa zatargu Bolesława Szczodrego z biskupem krakowskim Stanisławem ze Szczepanowa. W publikacji przedstawiam w nowym świetle konflikt Bolesława Chrobrego z Henrykiem II, wysuwając tezę, że główną przyczyną wojen niemiecko-polskich za panowania Mieszka I i Bolesława Chrobrego była rywalizacja o panowanie nad Słowianami między Odrą i Łabą. Sprawą rzadko poruszaną w polskiej historiografii są, jak dotąd, relacje między władzą świecką a duchowną, znaczenie zachowania prawa do inwestytury przez władców świeckich we wczesnym okresie rozwoju państwa. Widać to na przykładzie konfliktu Bolesława Chrobrego z Henrykiem II. Świadczy o tym również stanowisko Władysława Hermana w okresie walki Henryka IV z Grzegorzem VII i jego następcami o inwestyturę.

Nietypowe ramy czasowe niniejszej pracy, lata 963-1102, mają swoje uzasadnienie. Dopiero ze wzmianki źródłowej dotyczącej roku 963 dowiadujemy się po raz pierwszy o istnieniu słowiańskiego księcia Mieszka, któremu podlegało plemię Licicaviki. Rok 1102 wyznacza koniec pierwszego etapu budowy państwa polskiego. Zadecydował o tym podział Polski na dwa niezależne państwa po śmierci Władysława Hermana. Wprawdzie w historiografii za początek okresu rozbicia dzielnicowego przyjmuje się dopiero rok 1138, jednak w rzeczywistości prekursorem nowego systemu dziedziczenia w państwie książąt z rodu Piastów był Władysław Herman, nie jego syn Bolesław Krzywousty. Zgoda księcia Władysława na podział państwa między dwóch synów stanowiła niebezpieczny precedens. W następnym pokoleniu prawo do dziedziczenia przysługiwało już nie dwóm, lecz czterem synom.

Chciałabym również dodać, że moje zainteresowanie najdawniejszą historią Polski jest do pewnego stopnia wynikiem konotacji osobistych. W dzieciństwie zastanawiałam się, jak to możliwe, że moi przodkowie ze strony ojca, pochodzący z niemieckiej Meklemburgii, nosili słowiańskie nazwisko. Dopiero później, gdy zaczęłam się interesować historią, zrozumiałam, że tysiąc lat wcześniej Meklemburgię zamieszkiwali Słowianie. Sama nazwa tej krainy wywodzi się od nazwy sławnego zamku książąt z plemienia Obodrytów, Veligradu, przemianowanego z czasem na Mikilenburg i wreszcie Mecklenburg. Okazuje się, że meklemburscy przodkowie mojego ojca byli potomkami Słowian zamieszkujących dziesięć wieków temu rejon między dolną Łabą a rzeką Recknitz. W X wieku pogańscy Słowianie, w tym również MieszkoI, toczyli na terenie między Odrą i Łabą wojny nie tylko między sobą, ale przede wszystkim z chrześcijańskimi królami Niemiec dążącymi do ich podporządkowania. Meklemburgia, podobnie jak większa część terytoriów słowiańskich między Łabą i Odrą, została podbita i włączona do Niemiec w XII wieku. Może warto przypomnieć, że to terytorium, które niektórzy z nas pamiętają jako sztuczny twór wykreowany po II wojnie światowej pod nazwą Niemieckiej Republiki Demokratycznej, tysiąc lat wcześniej zamieszkiwali Słowianie, w tym także poddani Mieszka I. Po dawnych mieszkańcach do dziś zachowały się już tylko słowiańsko brzmiące nazwy miejscowości, którymi usiana jest wschodnia część Niemiec.

Rozdział pierwszyMiędzy Odrą i Łabą. Konflikt, konwersja i współpraca Mieszka I z władcami Niemiec (963-992)

WPROWADZENIE

Książę MieszkoI kojarzy się Polakom przede wszystkim z wprowadzeniem w Polsce chrześcijaństwa. Od momentu przyjęcia przez Mieszka chrztu w 966 roku zaczyna się historia naszego kraju jako jednostki politycznej zaliczanej do państw europejskich kulturowo związanych z chrześcijaństwem wywodzącym się z Rzymu i z językiem łacińskim jako formą przekazu pisemnego. Dlatego aktu chrztu pierwszego historycznego księcia z rodu Piastów nie można rozpatrywać w oderwaniu od uwarunkowań politycznych tej części Europy, stanowiącej w X wieku północno-wschodnie rubieże nowożytnego Cesarstwa Rzymskiego, na którego czele stali królowie Niemiec. W tymże stuleciu terytoria słowiańskie położone na wschód od rzek Łaby i Soławy (obecnie Elbe i Saale w Niemczech) były teatrem działań wojennych słowiańsko-niemieckich. Chrześcijańscy władcy Niemiec w swych dążeniach do odbudowy imperium Karola Wielkiego (742-814) zmierzali do podporządkowania sobie pogańskich plemion słowiańskich osiadłych między Łabą i Odrą i wprowadzenia tam chrześcijaństwa. W drugiej połowie X wieku na tym obszarze doszło do kontaktu, a następnie konfliktu Niemców ze słowiańskim księciem Mieszkiem, znanym w historii Polski jako Mieszko I.

Trzeba tu podkreślić, że terytorium kontrolowane przez Mieszka rozciągało się wtedy po obu stronach Odry. Wprawdzie większa część jego państwa z głównymi grodami w Gnieźnie i Poznaniu znajdowała się po wschodniej stronie Odry, ale Mieszkowi podlegało również terytorium po zachodniej stronie Odry, sięgające po środkową i dolną Szprewę, przypuszczalnie aż po jej ujście do Haweli, zamieszkałe przez plemię o nazwie Licicaviki. Według najdawniejszych relacji kronikarskich Mieszko walczył na tym terenie ze słowiańskimi Wieletami i z Niemcami. Mimo to twierdzenie jakoby Mieszko bronił przed Niemcami swego terytorium po wschodniej stronie Odry, nadal figuruje w podręcznikach historii i jest głęboko zakodowane w umysłach Polaków. Wszyscy wiemy przecież z lekcji historii, że w 967 roku Mieszko I walczył z Wichmanem sprzymierzonym z Wolinianami, a także, że słynna zwycięska bitwa Mieszka I z margrabią Hodonem rozegrana w 972 roku miała miejsce koło Cedyni znajdującej się po wschodniej stronie Odry, na północ od Kostrzyna. Ale czy rzeczywiście tam, skoro w drugiej połowie X wieku uwaga Niemców była skupiona na podporządkowaniu terenów należących do Słowian w rejonie między Łabą i Odrą? Czy plemię zapisane w źródle w języku łacińskim w formie Vuloini to Wolinianie? Czy Cedyni nie należałoby szukać raczej na granicy państwa Mieszka I z plemieniem Szprewian podbitym przez margrabiego Gerona w 963 roku, czyli w okolicach dolnej Szprewy, na południowo-wschodnich obrzeżach dzisiejszego Berlina?

 

1.1. PODBÓJ I CHRYSTIANIZACJA SŁOWIAN MIĘDZY ŁABĄ I ODRĄ PRZEZ NIEMCÓW (936-968)

Aby lepiej zrozumieć sytuację geopolityczną, w jakiej znalazł się w drugiej połowie X wieku słowiański książę Mieszko, zacznijmy od przypomnienia pokrótce historii królów Niemiec, którzy w dążeniu do odbudowy i rozbudowy imperium Karola Wielkiego podjęli się w X wieku dzieła podbicia i chrystianizacji ludów słowiańskich zamieszkujących obszary położone na wschód od rzek Łaby i Soławy (Elbe i Saale). Imperium Karola Wielkiego rozpadło się wprawdzie kilkadziesiąt lat po śmierci jego twórcy, przetrwała jednak wizja państwa sięgającego po Wisłę i Dunaj, to znaczy tam, gdzie w starożytności kończyła się tak zwana Magna Germania. Biograf Karola Wielkiego Einhard twierdził nawet, że wszystkie większe plemiona słowiańskie aż do Wisły płaciły mu trybut. W rzeczywistości Karolowi Wielkiemu udało się po ciężkich, trwających blisko trzydzieści lat wojnach podbić germańskie plemię Sasów z ich głównym miastem Hamburgiem. Od tego czasu wschodnia granica imperium biegła wzdłuż rzek Łaby i Soławy.

W drugiej połowie X wieku, gdy po raz pierwszy dowiadujemy się o słowiańskim królu (rex) Mieszku, w Niemczech rządził OttonI (936-973) koronowany w 962 roku na cesarza. Otton I był drugim po Henryku I (919-936) królem Niemiec z dynastii saskiej. Obydwaj kontynuowali ekspansję na wschód. Ich celem było podbicie i podporządkowanie plemion słowiańskich zamieszkujących tereny położone między rzekami Łabą i Soławą na zachodzie a Odrą na wschodzie.

Henryk przede wszystkim umacniał twierdze na Łabie i Soławie. To on wybudował nad Łabą gród obronny Miśnię (obecnie Meissen) na terenie należącym do słowiańskiego plemienia Sorbów. Nad Soławą Henryk I odbudował starożytną twierdzę w Merseburgu, w której rozkazał wznieść kościół chrześcijański. Na wschód od Łaby, na terytorium plemienia Łużyczan, zdobył i zburzył słowiańską twierdzę Liubusuawzniesioną obok ruin wielkiego grodziska z czasów rzymskich[1]. W wyniku wojen toczonych w latach 928-934 Niemcy pokonali słowiańskie plemiona Obodrytów, Wilców, Redarów, Hawelan, Dalemińców, Czechów i Milczan, zmuszając ich do płacenia trybutu i otwierając drogę dla zakładania misji chrześcijańskich na podbitych terenach. Działalność misyjną w rejonie środkowej Łaby powierzono arcybiskupom Mainz. Założone w roku 935 / 936 biskupstwo misyjne z siedzibą w Hamburgu miało za zadanie narzucenie religii chrześcijańskiej podbitym ludom słowiańskim zamieszkującym tereny położone na wschód od dolnego biegu Łaby oraz Duńczykom pokonanym przez Henryka w 934 roku.

Zdobycze Henryka okazały się nietrwałe. Po jego śmierci w 936 roku Słowianie odmówili płacenia trybutu jego synowi i następcy Ottonowi I. Panowanie Ottona I stało się zatem kolejnym etapem wojen mających na celu podbój ziem należących do Słowian i wprowadzenie tam chrześcijaństwa. Już w pierwszym roku panowania Otton I wyznaczył namiestników odpowiedzialnych za zdobywanie nowych terenów słowiańskich. Geron (937-965) został margrabią tak zwanej Saskiej Marchii Wschodniej obejmującej rejon położony między środkowymi biegami rzek Łaby i Odry. Na potomka dawnych książąt saskich Hermana Billunga (937-973) spadł obowiązek podporządkowania Słowian zamieszkujących obszar położony pomiędzy dolnymi biegami tych rzek. W 937 roku Otton I założył w dawnym słowiańskim ośrodku handlowym w Magdeburgu nad Łabą klasztor św. Maurycego, który miał prowadzić działalność misyjną na terenach zamieszkanych przez Słowian. Założenie w tym miejscu nowego arcybiskupstwa stało się jego misją życiową. Tutaj został pochowany w 973 roku obok swojej pierwszej żony, zmarłej w 946 roku angielskiej księżniczki Edgity. Grobowce obojga można obecnie podziwiać w katedrze św. Maurycego w Magdeburgu.

Jako pogromca Słowian za czasów Ottona I (937-973) wsławił się przede wszystkim margrabia Geron. Początkowe sukcesy osiągnął jednak nie w rezultacie zwycięstw militarnych, lecz uciekając się do podstępu. Gdy w 939 roku wybuchło powstanie Słowian, Geron podobno zaprosił na rozmowy trzydziestu książąt słowiańskich i wszystkich rozkazał wymordować. W następnym roku więziony od lat przez Niemców książę Hawelan Tugumir za cenę odzyskania wolności zgodził się zdradzić rodaków. Wkrótce po objęciu w Brandenburgu tronu zabitego przez Niemców księcia Tugumir poddał swój kraj Niemcom. Według źródeł niemieckich podobno za jego zgodą plemiona między środkową Łabą i Odrą zostały obłożone trybutem na rzecz króla Niemiec. Współpraca Tugumira umożliwiła założenie w 948 roku pierwszego biskupstwa na terenie słowiańskim z siedzibą w Brandenburgu.

Pierwszego października 948 roku Otton I wydał dekret potwierdzający założenie biskupstwa w Brandenburgu. Dokument określał granice biskupstwa i wymieniał nazwy plemion, od których miała być pobierana dziesięcina. Granice biskupstwa na wschodzie sięgały Odry, na zachodzie i południu opierały się na Łabie, na północy obejmowały terytoria należące do plemion słowiańskich Wkrzan (Vuucri), Rzeczan (Riacani) i Doszan (Dassia), a na południu i wschodzie Szprewian i Łużyczan[2].Przy dokładnym przyjrzeniu się zawartości dokumentu zwraca uwagę brak w nim opisu rejonu położonego między Odrą, środkową i dolną Szprewą oraz Hawelą, graniczącego od północy z plemieniem Wkrzan i Rzeczan, a od południa ze Szprewianami. To terytorium zamieszkiwało wówczas plemię Licicaviki, nad którym przypuszczalnie już wtedy władzę sprawował słowiański książę Mieszko. Brak nazwy Licicaviki w wykazie plemion obłożonych dziesięciną stanowi dowód, że Niemcy tam jeszcze wtedy nie dotarli. Wprawdzie zgodnie z dekretem cesarskim, z formalnego punktu widzenia, biskupstwo brandenburskie obejmowało cały teren aż do Odry, jednak wprowadzenie dekretu w życie wymagało pokonania przedtem Mieszka, któremu podlegało plemię Licicaviki.

Jak się wkrótce okazało, dekret cesarski dotyczący biskupstwa brandenburskiego nie oznaczał wcale podporządkowania nawet włączonych do niego Słowian. W następnych latach terytorium słowiańskie między Łabą i Odrą miało stać się sceną wojen z Niemcami. W 954 roku margrabia Geron stłumił powstanie Wkrzan. Rok później armia Ottona I pod dowództwem margrabiego Gerona odniosła sukces, pokonując Obodrytów w bitwie nad rzeką Raxa(Recknitz). Wódz Obodrytów Stoigniew został ścięty, a jego głowę na dowód zwycięstwa wystawiono na pokaz pokonanym wojskom. Następnego dnia ścięto 700 wziętych do niewoli słowiańskich wojowników. Biorąc zapewne wzór z Karola Wielkiego, który niegdyś za opór rozkazał ściąć w Hamburgu kilka tysięcy Sasów. Otton I przypuszczał zapewne, że siłą i okrucieństwem zmusi Obodrytów do uznania jego zwierzchności. Spotkał go jednak zawód. Wojny z Obodrytami były kontynuowane w latach 957-959. Największym osiągnięciem Ottona I okazało się natomiast pokonanie Węgrów w bitwie nad rzeką Lech koło Augsburga stoczonej 10 sierpnia 955 roku. Węgrzy, których łupieżcze najazdy były przez wiele lat postrachem Europy, zostali zmuszeni do przestawienia się na osiadły tryb życia. Do zwycięstwa Ottona I walnie przyczyniły się wtedy wojska czeskie pod wodzą księcia Bolesława I Srogiego (935-972). W nagrodę król Niemiec nadał wtedy księciu Czech zachodnią część Moraw należącą przedtem do Węgrów.

Kilka lat później, w rezultacie zwycięskich wojen ze Słowianami, Otton I kontrolował już prawie cały obszar między Łabą i środkową Odrą. Świadczy o tym wydany przez niego 29 lipca 961 roku w Ohrdruf przywilej nadający klasztorowi św. Maurycego w Magdeburgu dziesiątą część trybutu należnego od wszystkich chrześcijan i nawróconych na chrześcijaństwo pogan na podbitym terytorium w obszarze między Soławą i Muldą oraz na terenie biskupstwa brandenburskiego[3]. W dokumencie cesarskim zwraca uwagę odrębne potraktowanie trzech plemion: Lusici, Selpolii Chozimi,świadczące o tym, że w połowie 961 roku te trzy plemiona nie zostały jeszcze podbite przez Niemców. O ile można mieć wątpliwości co do identyfikacji plemienia Chozimi, dwa pozostałe to Łużyczanie i Szprewianie zamieszkujący obszar między Czarną Elsterą i dolną Szprewą[4]. Na tym rejonie siłą rzeczy musiała się zatem skupić w następnych latach uwaga margrabiego Gerona odpowiedzialnego za podporządkowanie królowi Niemiec wszystkich terytoriów słowiańskich znajdujących się między środkową Łabą i Odrą. W 963 roku po ciężkich walkach margrabia Geron pokonał wreszcie plemiona Łużyczan i Szprewian.

Dodatkowym bodźcem motywującym margrabiego do działania była zapewne wiadomość, że 2 lutego 962 roku Otton I został koronowany w Rzymie na cesarza. Dziesięć dni później, 12 lutego, papież Jan XII na prośby Ottona I, „który pokonał Węgrów, a inne narody barbarzyńców i Słowian nawrócił na chrześcijaństwo”, wydał bullę potwierdzającą powołanie do życia nowego arcybiskupstwa w Magdeburgu[5].Miało ono przejąć działalność misyjną prowadzoną dotychczas wśród Słowian przez klasztor św. Maurycego. Pierwszym biskupstwem, które podlegałoby nowej metropolii, miało być biskupstwo w Merseburgu. Założenie biskupstwa w tym mieście było wypełnieniem ślubowania złożonego przez Ottona I w intencji pokonania Węgrów przed bitwą nad rzeką Lech, w której odniósł zwycięstwo w 955 roku. Z uwagi na opozycję arcybiskupa Mainz, spod którego jurysdykcji w nowym układzie miały być wyłączone dwa biskupstwa, decyzja papieża weszła w życie z opóźnieniem, dopiero 20 kwietnia 967 roku, w rezultacie uchwały synodu w Rawennie.

Nowemu arcybiskupstwu w Magdeburgu miało podlegać pięć biskupstw. Dwa dawniejsze, Brandenburg i Hawelberg, zostały wydzielone z arcybiskupstwa Mainz. Na południu powstały trzy nowe: w Merseburgu, Żytycach (Zeitz) i Miśni (Meissen). 2 stycznia 968 roku papież Jan XIII zatwierdził granice wysuniętego najdalej na wschód biskupstwa Meissen. Biegły one od źródeł Odry do źródeł Łaby, dalej z biegiem Łaby wzdłuż granicy z Czechami do źródeł Muldy, wzdłuż Muldy do jej ujścia do Łaby i stamtąd wzdłuż granicy z Łużyczanami i Szprewianami do miasta Sulpize (obecnie przypuszczalnie Frankfurt / Słubice) nad Odrą i w górę Odry aż do jej źródeł[6]. Pamiętając, że wschodnia granica założonego w 948 roku biskupstwa brandenburskiego opierała się o środkowy bieg Odry, zgodnie z decyzją papieża, począwszy od 968 roku niemieckim biskupstwom Brandenburg i Meissen podlegał cały obszar zamieszkany przez ludność słowiańską aż do Odry. Począwszy zatem od 968 roku, przynajmniej z formalnego punktu widzenia, na Odrze kończył się zasięg władztwa królów Niemiec na wschodzie.

 

1.2. W KONFLIKCIE Z WIELETAMI I Z NIEMCAMI – PIERWSZE WZMIANKI O SŁOWIAŃSKIM KSIĘCIU MIESZKU (963-972)

Pierwsze wzmianki źródłowe o królu słowiańskim noszącym imię Mieszko (Misaca rex), a nie jest ich wiele, pochodzą dopiero z lat 963, 965 i 967. Autorem dwóch z nich jest kronikarz saski Widukind (925 – po 973). Kronikarz śledzący losy skazanego na banicję wśród „barbarzyńców” – takim mianem określano wtedy pogańskich Słowian – saskiego rycerza Wichmana spokrewnionego z cesarzem Ottonem I (936-973) przytoczył dwa zdarzenia z jego życia, w których mowa jest o Mieszku. Pierwsze z nich dotyczy roku 963, drugie 967. Z kroniki Widukinda dowiadujemy się, że w 963 roku Wichman na czele grupy „barbarzyńców” dwukrotnie zaatakował Mieszka, któremu podlegało plemię o nazwie Licicaviki, pokonał go, zabił jego brata i wymusił na nim wielki łup. W 967 roku Wichman ponownie zaatakował Mieszka. Tym razem sprzymierzył się z plemieniem Vuloini. W tej potyczce Wichman poniósł śmierć[7]. Do historii Wichmana jeszcze powrócimy, ponieważ ma ona znaczenie dla interpretacji stosunków niemiecko-polskich za panowania Mieszka I. W tym miejscu chodzi o zwrócenie uwagi na nazwy dwóch plemion słowiańskich: podległego Mieszkowi plemienia Licicaviki i sprzymierzonego z Wichmanem przeciw Mieszkowi plemienia Vuloini. Pierwszego z tych plemion, wymienionego tylko przez jedno źródło, dotychczas nie udało się jednoznacznie zidentyfikować. Drugie natomiast przyczyniło się do powstania nadal popularnej, chociaż w moim przekonaniu błędnej hipotezy, że Mieszko walczył z Wolinianami.

Trzecia wzmianka źródłowa na temat Mieszka jest fragmentem relacji z podróży arabskiego kupca z dalekiej Hiszpanii, Ibrahima ibn Jakuba, który na przełomie czerwca i lipca 965 roku gościł na dworze króla Niemiec i cesarza Ottona I w Magdeburgu. Relacja kupca arabskiego zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ przedstawia obraz stosunków na pograniczu słowiańsko-niemieckim zaobserwowany przez osobę niezwiązaną z niemieckim dworem królewskim, a więc w miarę obiektywną. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Ibrahim znaczną część wiadomości czerpał z opowiadań, a fragmenty jego opowieści zostały utrwalone na piśmie dopiero w drugiej połowie XI wieku przez geografa i historyka arabskiego Abu Abdullaha al-Bekriego. Zatem, jeśli chodzi o pewne szczegóły, dostępny nam obecnie zapis al-Bekriego nie musi dokładnie odpowiadać oryginałowi. Dla naszych rozważań ważne jest, że Ibrahim wymienił trzech książąt słowiańskich, których terytoria graniczyły z państwem niemieckim. Pisał o Bolesławie, królu Pragi, Czech i Krakowa. Jako następny figurował Mieszko, król Północy. Daleko na zachodzie mieściło się państwo księcia Obodrytów Nakona z głównym miastem Veligrad (obecnie Dorf Mecklenburg, 6 km na południe od Wismaru). W relacji Ibrahima zwraca uwagę fakt, że znał on główne miasta Czechów i Obodrytów, natomiast nie wymienił żadnego miasta w państwie Mieszka I. Ibrahim wiedział tylko, że państwo Mieszka na wschodzie sąsiadowało z Rusią, na północy z Prusami, których terytorium znajdowało się nad oceanem (takim mianem określano wtedy Bałtyk). Na zachód od Prus znajdowało się „Miasto Kobiet”. Do tego miasta Ibrahim nie dotarł. Wierzył, że istniało, ponieważ opowiedział mu o nim sam cesarz. Na zachód od Miasta Kobiet znajdowały się siedziby pogańskich Słowian nazywanych Wieletami, z którymi według Ibrahima walczył Mieszko.

 

Na zachód od tego miasta (Miasta Kobiet) [mieszka] pewien szczep należący do Słowian, zwany ludem Welteba [Wieleci]. Mieszka on w borach od krain Mesko [z tej strony], która jest bliska zachodu i części północy. Posiadają oni potężne miasto nad Oceanem [Bałtykiem], mające 12 bram. Ma ono przystań, do której używają przepołowionych pni. Wojują oni z Mesko, a ich siła bojowa jest wielka. Nie mają króla i nie dają się prowadzić jednemu [władcy], a sprawującymi władzę wśród nich są ich starsi[8].

 

W tym miejscu należy się czytelnikom nieco informacji na temat Słowian znanych w historiografii polskojęzycznej pod nazwą Wieletów. Ich nazwa w relacji Ibrahima ibn Jakuba w transkrypcji polskiej brzmi Welteba, w niemieckiej Ubaba. Nazwa Wieleci (Weletabi, Wilzi) pojawiła się po raz pierwszy obok słowiańskich plemion Sorbów, Obodrytów i Czechów w biografii Karola Wielkiego autorstwa Einharda napisanej w pierwszym ćwierćwieczu IX wieku. Kronikarz saski Widukind, który ukończył pisanie swojej kroniki po 973 roku, nazywał ich Wilcami (Wilti). W drugiej połowie X wieku Niemcy określali mianem Wieletów różne pogańskie plemiona słowiańskie zamieszkujące niedostępne obszary leśne sięgające na północy Bałtyku, a na wschodzie Odry. W późniejszych źródłach niemieckich etnonim Wieleci zastąpiono terminem Lucice. Od zachodu Wieleci / Lucice graniczyli z terytorium plemienia Obodrytów. Południowo-zachodnią granicę wyznaczała rzeka Łaba poniżej ujścia do niej Haweli koło Havelbergu. Najdalej wysuniętym na południe obronnym grodem był Brandenburg. Na południowym wschodzie Wieleci graniczyli z plemieniem Szprewian i z podległym Mieszkowi plemieniem Licicaviki[9]. Ważne jest podkreślenie w tym miejscu, że rzeka Odra wyznaczała wschodni zakres siedzib plemion zaliczanych do Wieletów[10].

Oczywiście trzeba pamiętać, że problematyka nazw i lokalizacji poszczególnych plemion słowiańskich zamieszkałych między Łabą i Odrą jest nadal przedmiotem kontrowersji i dyskusji wśród historyków. Wynika to z braku słowiańskich źródeł pisanych, lepszej wiedzy Niemców na temat plemion, z którymi się zetknęli i braku wiarygodnych informacji, jeśli chodzi o plemiona, z którymi nie mieli bezpośredniego kontaktu. Najpoważniejszy problem stanowią różnice w nazewnictwie poszczególnych plemion wynikające z odmiennych sposobów zapisywania zasłyszanych wyrazów. I tak na przykład plemię o nazwie Glopeani,wymienione przez Geografa bawarskiego w IX wieku, kojarzone jest przez niektórych autorów z Goplanami (nad jeziorem Gopło), przez innych z plemieniem Slopeani, czyli ze Szprewianami[11]. Dla niniejszych rozważań przede wszystkim ważne jest to, że wiedza Niemców na temat Słowian nie sięgała głównej części państwa Mieszka I, położonej po wschodniej stronie Odry. Świadczy o tym chociażby wyżej przytoczona relacja Ibrahima ibn Jakuba, z której wynika, że w 965 roku na dworze króla Niemiec opowiadano, że Mieszko toczył wojny z Wieletami, których siedziby mieściły się na terytorium położonym na północny zachód od jego państwa. Zasób wiedzy Ibrahima na temat Wieletów był nieco lepszy. Wiedział na przykład, że Wieleci mieli nad Bałtykiem wielkie miasto, ale jego nazwy już nie znał. Potwierdza to, że Niemcy jeszcze wtedy do tego miasta nie dotarli, wiedzieli o jego istnieniu tylko z opowiadań. Z braku wiarygodnych źródeł identyfikacja tego miasta jest nadal przedmiotem dyskusji wśród historyków. W polskiej historiografii przyjęto, że był to Wolin, lekceważąc fakt, że nad Bałtykiem znajdowało się w X wieku kilka innych miast-emporiów rzemieślniczo-handlowych należących do Słowian[12]. W rejonie ujścia Odry, na terytorium należącym w X wieku do Wieletów, na uwagę zasługuje zwłaszcza Menzlin koło Anklam położony u ujścia rzeki Piany (Peene) do Zatoki Szczecińskiej[13]. Wyniki badań archeologicznych w zestawieniu z przekazem Adama Bremeńskiego potwierdzają, że to raczej Menzlin niż Wolin był wielkim miastem nadmorskim należącym do Wieletów, o którym pisał Ibrahim ibn Jakub. Niestety, na co zwrócił uwagę Przemysław Urbańczyk, mediewiści nie interesują się wynikami badań archeologicznych w miejscach niewymienionych w źródłach historycznych, a do takich należy Menzlin[14].

W przekazie Ibrahima zwraca uwagę fakt, że choć Niemcy znali nazwy ludów sąsiadujących z państwem Mieszka I, o samym kraju właściwie nic nie wiedzieli. Ibn Jakub nie podał nawet nazw głównych grodów Mieszka. A przecież Niemcy powinni byli przynajmniej słyszeć o Gnieźnie czy Poznaniu, wybudowanym według wyników badań archeologów w pierwszej połowie X wieku[15]. Ten brak wiedzy kronikarzy niemieckich na temat szczegółów geograficznych dotyczących państwa Mieszka pozwala przypuszczać, że kontakty Niemców z Mieszkiem nie były zbyt częste i miały związek z walkami na pograniczu niemiecko-słowiańskim po zachodniej stronie Odry. Jak wynika ze źródeł, w drugiej połowie X wieku w tym właśnie rejonie doszło do kontaktu, a następnie konfliktu słowiańskiego księcia Mieszka z Wieletami i z Niemcami. Zdaje się to wskazywać, że choć większa część terytorium Mieszka znajdowała się wtedy po wschodniej stronie Odry, wiedza współczesnych, którzy pozostawili przekazy na piśmie na temat jego kraju, ograniczała się tylko do jego zachodniej (zaodrzańskiej) części graniczącej z obszarem, na którym zbiegały się i kolidowały ze sobą plany ekspansji terytorialnej nie tylko Mieszka i Wieletów, ale przede wszystkim Niemców.

Jak wspomniano wyżej, w 963 roku margrabiemu Geronowi udało się zwyciężyć plemiona Szprewian i Łużyczan. W tym samym roku Mieszko został pokonany przez „barbarzyńców” pod wodzą Wichmana. Pamiętamy, że zwyciężone przez Gerona plemię Szprewian sąsiadowało z zaodrzańskim terytorium Mieszka, nasuwa się więc tutaj pytanie, czy pokonanie w tym samym roku Mieszka oraz Łużyczan i Szprewian było zbiegiem okoliczności. Być może wciągając Mieszka w walki z nieznanym z nazwy szczepem Słowian, Wichman działał w porozumieniu z margrabią? W tym miejscu trzeba zapoznać czytelnika z postacią Wichmana; kronikarz saski zainteresował się jego losem, ponieważ pochodził on z rodu pradawnych książąt saskich. Był spokrewniony z cesarzem Ottonem I i spowinowacony z prawą ręką cesarza, margrabią Geronem. Wichman był bratem ciotecznym Ottona I. Matka Wichmana, Frideruna, była siostrą matki Ottona I, Matyldy. Siostra Wichmana była synową Gerona. Ojciec Wichmana, również Wichman, był księciem Saksonii, gdy w 936 roku Otto I odziedziczył po ojcu tron Niemiec. Za bunt przeciw szwagrowi został wkrótce uwięziony, a nowy król nadał tytuł księcia Saksonii jego młodszemu bratu Hermanowi. Po śmierci starszego brata Herman pozbawił bratanków należnego im po ojcu majątku, a gdy ci zaczęli protestować, wypędził ich z Niemiec za Łabę, do pogańskich Słowian. Tam Wichman sprzymierzył się z wrogami stryja – plemieniem Obodrytów – i współpracował z nimi na jego szkodę. Schwytany przez Sasów, wyrokiem królewskim został skazany na banicję wśród Słowian. Po pewnym czasie za wstawiennictwem margrabiego Gerona uzyskał pozwolenie na powrót do domu. Przedtem jednak złożył przysięgę, że nie będzie działał na szkodę króla i Niemiec. Przysięgi tej jednak nie dotrzymał i znów został złapany przez Gerona. Oddajmy w tym momencie głos kronikarzowi:

 

Tak więc komes Gero, dobrze pamiętny przysięgi, gdy zobaczył, że Wichman został oskarżony i uznał go winnym, to odesłał go do barbarzyńców [Obodrytów], od których go odebrał. Przez nich ochotnie przyjęty nacierał w częstych bojach na dalej mieszkających barbarzyńców [Wieletów]. Króla Mieszka, którego władzy podlegali Słowianie, zwani Licicaviki, dwukrotnie pokonał, zabił jego brata, wielki łup od niego wycisnął[16].

 

Działo się to w czasie, gdy Wichman zaatakował i pokonał Mieszka, którego terytorium zaodrzańskie według relacji Ibrahima ibn Jakuba graniczyło z Wieletami. Z relacji Widukinda wynika niezbicie, że przez cały czas banicji Wichman kontaktował się z margrabią Geronem, a ten kilka-krotnie wybawiał go z opresji. Czy była to tylko bezinteresowna pomoc dla brata, synowej czy też może raczej Geron, obiecując Wichmanowi wstawiennictwo u cesarza, potrafił go wykorzystywać do własnych celów? Historia Wichmana potwierdza, że współdziałał z margrabią Geronem, licząc na jego protekcję w nadziei na odzyskanie łaski króla. Można przypuszczać, że tak było również w 963 roku. Jak wiemy, Wichman schwytany wtedy przez Gerona został przez niego znów odesłany do Słowian. Tym razem atakował Mieszka razem z rezydującymi na wschód od Obodrytów Wieletami.

Jak wyżej wspomniano, Mieszko kontrolował wtedy obszar między Odrą, środkową i dolną Szprewą oraz Hawelą graniczący od południowego zachodu z terytorium plemienia Szprewian. Uwikłanie Mieszka w walki z Wichmanem i Wieletami ułatwiło margrabiemu pokonanie w tym samym czasie Łużyczan i Szprewian. Tak w każdym razie interpretował wydarzenia 963 roku saski kronikarz Thietmar, wiążąc je ze sobą. W kronice pisanej pół wieku później zanotował: „Margrabia Marchii Wschodniej Gero podporządkował zwierzchnictwu cesarza Łużyczan, Słupian [Szprewian], a także Mieszka wraz z jego poddanymi”[17].

Kronikarz nie wymienił wprawdzie nazwy poddanych Mieszka I, ale można się domyślać, że miał na myśli wspomniane przez Widukinda plemię Licicavikizamieszkujące obszar między Odrą, dolną Szprewą i Hawelą, graniczące od północy z plemieniem Wkrzan.Jest oczywiste, że w 963 roku, spodziewając się wkrótce cesarskiej wizyty w Saksonii, namiestnik Ottona I w Saskiej Marchii Wschodniej zmobilizował wszystkie siły, aby móc mu zameldować o podbiciu całego terytorium słowiańskiego aż do Odry.

Wiosną 965 roku, po kilkuletnim pobycie we Włoszech, Otton I przybył wreszcie do Saksonii. Tym razem już nie tylko jako król Niemców, lecz jako cesarz koronowany przez papieża. Co więcej, jak pamiętamy, papież Jan XII (955-964) wydał wtedy na życzenie Ottona I bullę zatwierdzającą powstanie nowego arcybiskupstwa w Magdeburgu. Wizyta cesarza w Saksonii w 965 roku miała zatem wyjątkowy charakter. Na przełomie czerwca i lipca przyjmował on w Magdeburgu zagraniczne poselstwa. Właśnie wtedy przybył tam kupiec z dalekiej Hiszpanii, Ibrahim ibn Jakub. Z 965 roku pochodzą również dwa dekrety cesarskie nakładające trybut na ludność słowiańską podbitą tymczasem przez margrabiego Gerona i księcia Hermana Billunga. Z dekretu wystawionego w Wallhausen 28 lipca 965 roku wynika, że trybutem obłożono nie tylko plemię Łużyczan pokonane przez margrabiego Gerona w 963 roku. Dekret dotyczył również sąsiadujących z Łużyczanami od północnego-wschodu plemion zamieszkujących obszar po obu stronach Szprewy, sięgający na wschodzie Odry. A zatem dekret cesarski obejmował również terytorium kontrolowane przez Mieszka po zachodniej stronie Odry[18]. Dokument cesarski wyraźnie informował, że podatkami obłożone zostały majątki należące do Kościoła, do cesarza lub nadane przez niego jako lenno. Świadczy to o tym, że teren należący do Mieszka po zachodniej stronie Odry został zaliczony do kategorii ziem zdobytych przez cesarza. Ponieważ jedyna klęska Mieszka zanotowana przez źródła dotyczy jego starcia z Wichmanem kooperującym z margrabią Geronem, nie ulega wątpliwości, że w wyniku klęski Mieszka w potyczce z Wichmanem w 963 roku, terytorium Mieszka między Odrą i dolną Szprewą zostało uznane za należące do króla Niemiec.

Nasuwa się oczywiście pytanie, jak Mieszko zareagował na dekret cesarski z 965 roku dotyczący jego zaodrzańskiego terytorium. Dalszy bieg wydarzeń zdaje się wskazywać, że Mieszko, zagrożony już nie tylko przez Wieletów, ale i przez Niemców, postanowił przyjąć chrześcijaństwo i zawrzeć pokój z cesarzem, co dawałoby mu swobodę działania wobec Wieletów. Już w 965 roku Mieszko ożenił się z chrześcijańską księżniczką czeską Dobrawą, córką Bolesława I Srogiego. Wkrótce potem przyjął chrzest[19]. Wyrażając zgodę na chrzest i akceptując płatność trybutu z utraconego terytorium, Mieszko z wroga stawał się „przyjacielem” cesarza, a zatem – formalnie rzecz biorąc – zabezpieczał się przed dalszą agresją ze strony sąsiada z zachodu. Można zatem przypuszczać, że już w marcu 966 roku podczas uroczystości wielkanocnych, które cesarz obchodził w Kwedlinburgu, Mieszko przybył z darami i został zaliczony w poczet zaprzyjaźnionych książąt słowiańskich. Wtedy zapewne zwrócił się do cesarza, wybierającego się właśnie do Włoch, z prośbą o przysłanie biskupa. Według polskich źródeł pierwszy biskup chrześcijański Jordan przybył do Polski w 968 roku, najprawdopodobniej z polecenia cesarza Ottona I. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że zarówno pierwszy biskup Węgrów Brunward, jak i Czechów Thietmar, zostali konsekrowani z polecenia Ottona I. O przysłanie biskupa na Ruś zwróciła się do Ottona I również księżna ruska Olga. Uzasadnione jest zatem przypuszczenie, że i przybycie biskupa Jordana do Polski w 968 roku było rezultatem prośby Mieszka skierowanej do cesarza Ottona I[20].

Margrabia Geron umarł 20 maja w 965 roku. Po jego śmierci Saska Marchia Wschodnia została podzielona na trzy części. Część południową i wschodnią otrzymali dwaj siostrzeńcy Gerona: Thietmar (965-979) żonaty z córką księcia Hermana Billunga, Swanhildą i jego młodszy brat Hodon (965-993). Część północna przypadła w udziale Dietrichowi Haldenslebenowi (965-985). Wichman, który w rezultacie śmierci Gerona stracił protektora mogącego wyjednać dla niego łaskę u cesarza, skoncentrował się odtąd na szkodzeniu znienawidzonemu stryjowi Hermanowi Billungowi, cesarzowi i jego przyjaciołom, do których zaliczał się już również Mieszko. Tak przynajmniej przedstawił jego historię Widukind. Do następnej utarczki między Wichmanem i Mieszkiem doszło już we wrześniu 967 roku. Tym razem banita saski sprzymierzył się z plemieniem Vuloini przeciw Mieszkowi, który od roku był uważany za przyjaciela cesarza[21]. W 967 roku zwycięstwo odniósł Mieszko. Wichman zmarł z powodu ran odniesionych w walce. Według Widukinda śmiertelnie ranny Wichman miał podobno wydać następujące polecenie jednemu z rycerzy Mieszka I: „Weź ten miecz i przekaz swojemu księciu; niech przyjmie go na znak zwycięstwa i prześle go przyjacielowi cesarza [Hermanowi Billungowi], aby ten się dowiedział, iż może teraz szydzić z pokonanego wroga albo też opłakiwać krewniaka”[22].

Z punktu widzenia interpretacji stosunków polsko-niemieckich w drugiej połowie X wieku, ważne jest ustalenie, czy w starciach z Wichmanem Mieszko bronił swego terytorium po zachodniej czy po wschodniej stronie Odry. Ze źródeł wynika, że w 963 roku zatarg dotyczył zaodrzańskiego terytorium Mieszka graniczącego na Szprewie z plemieniem Szprewian pokonanym wtedy przez Gerona. Z relacji Ibrahima ibn Jakuba z 965 roku wiemy, że Mieszko walczył z Wieletami, których siedziby mieściły się na północny zachód od jego państwa. Kroniki niemieckie potwierdzają, że siedziby Wieletów znajdowały się po zachodniej stronie Odry. A jak było w 967 roku? Kluczowe znaczenie ma w tym przypadku identyfikacja i określenie lokalizacji plemienia Vuloini. Trudności sprawia przede wszystkim fakt, że jego nazwa zapisywana jest w źródłach w różny sposób. I tak na przykład Adam z Bremy, uchodzący za znawcę plemion słowiańskich między dolną Łabą i Odrą objętych opieką duszpasterską arcybiskupstwa w Hamburgu, używał pisowni Wilini. Jego zdaniem plemię Wilini miało swoje siedziby po zachodniej stronie Odry, w pobliżu terenów zamieszkanych przez inne plemiona zaliczane do Wieletów, takie jak: Heveli (Hawelanie), Doxani (Doszanie), Leubuzzi (Lubuszanie) i Stoderani (Stoderanie). Tenże kronikarz pisał również o Odrze, którą uważał za największą rzekę płynącą przez terytoria zamieszkane przez Słowian. Według Adama z Bremy Odra znajdowała się poza terytoriami Luciców (Wilców, Wieletów) i poza zasięgiem podległego królowi Niemiec arcybiskupstwa hamburskiego, którego kres na wschodzie wyznaczała miejscowość Demmin nad Pianą (Peene). U ujścia Odry, tam gdzie znajdowały się „bagna scytyjskie”, leżało według Adama sławne miasto Jumne,wielki ośrodek handlowy zamieszkany przez Słowian, barbarzyńców i Greków. Odra biegła obok Jumne, oddzielając w tym miejscu terytoria Wilców od Pomorzan[23]. Warto podkreślić, że Adam z Bremy nie słyszał o mieście Wolin ani o plemieniu Wolinian. Wiedział natomiast, że plemię Wilini należało do grupy plemion wieleckich, nie do Pomorzan.

W polskiej historiografiiJumneutożsamia się z Wolinem. To z Wolinianami zamieszkującymi wyspę Wolin miał się w 967 roku sprzymierzyć przeciw Mieszkowi Wichman[24]. Wprawdzie do takiego wniosku może skłaniać podobieństwo nazwy Vuloini – plemienia, z którym walczył MieszkoI – do Wolina, problem jednak polega na tym, że nazwa Wolin pojawiła się w źródłach pisanych znacznie później. Jak widzimy, piszący pod koniec XI wieku Adam z Bremy nie znał miasta o nazwie Wolin u ujścia Odry. Wiedział, że w okolicy ujścia Odry, w pobliżu wylotu Piany do „błot scytyjskich” (Zatoka Szczecińska) znajdowało się miasto Jumne. Przede wszystkim trzeba jednak zwrócić uwagę na sytuację geopolityczną na pograniczu słowiańsko-niemieckim w drugiej połowie X wieku. Aspiracje terytorialne Niemców nie wykraczały wtedy poza Odrę. Świadczą o tym chociażby biegnące wzdłuż Odry granice dwóch najdalej wysuniętych na wschód biskupstw brandenburskiego i miśnieńskiego, jak również fakt, że zasięg jurysdykcji arcybiskupstwa Hamburg-Brema kończący się w Demmin nad Pianą, nie obejmował ujścia Odry. Jeśli Wichman chciał zaszkodzić swemu stryjowi Hermanowi Billungowi i cesarzowi oraz ich sojusznikowi Mieszkowi, jest oczywiste, że wspólników do takiej akcji szukał wśród Wieletów po zachodniej stronie Odry, z którymi współpracował już wcześniej. Również i ta obserwacja potwierdza, że zarówno w 963, jak i w 967 roku Wichman walczył z Mieszkiem po zachodniej stronie Odry.

O klęsce i śmierci Wichmana nie omieszkano powiadomić cesarza przebywającego we Włoszech, zwłaszcza że nie było to jedyne niepowodzenie Niemców w potyczkach ze Słowianami między Odrą i Łabą. Niemcy ponieśli wtedy również klęskę w bitwie z zaliczanym do Wieletów plemieniem Redarów. Zawiadomiony o trudnej sytuacji na północno-wschodnich rubieżach państwa cesarz Otton I, w instrukcji wysłanej z Włoch w styczniu 968 roku do księcia Hermana Billunga, polecał kontynuować wojnę aż do zwycięstwa[25].Sam, w trosce o zabezpieczenie przyszłości Cesarstwa, zajęty był w grudniu 967 roku koronacją na cesarza swego siedemnastoletniego syna Ottona II. Wkrótce potem zawarł pokój z Bizancjum, które zagrażało Rzymowi. Stamtąd miała przybyć narzeczona dla Ottona II. W oczekiwaniu na dojście do skutku tego ważnego związku pobyt cesarza we Włoszech przedłużał się. Ślub Ottona II z księżniczką bizantyjską Teofano odprawił 14 kwietnia 972 roku sam papież Jan XIII. Dopiero po tej uroczystości cesarz mógł podążyć w towarzystwie syna i jego żony do Niemiec. Niecałe trzy miesiące później, pod nieobecność cesarza w Niemczech, doszło do bitwy pod Cedynią.

 

1.3. BITWA POD CEDYNIĄ I POKÓJ Z NIEMCAMI (972-979)

Na temat bitwy pod Cedynią, podczas której 24 czerwca 972 roku Mieszko I rozgromił wojsko margrabiego Hodona, zachowały się dwa przekazy: Thietmara i Brunona z Kwerfurtu. Bogata w szczegóły wzmianka w Kronice Thietmara podkreśla sprawę trybutu, który MieszkoI płacił aż po Wartę.

 

Dostojny margrabia Hodo, zebrawszy wojsko, napadł z nim na Mieszka, który był wierny cesarzowi i płacił trybut aż po rzekę Wartę (Vurta). Na pomoc margrabiemu pośpieszył wraz ze swoimi tylko mój ojciec, graf Zygfryd, podówczas młodzieniec i jeszcze nieżonaty. Kiedy w dzień św. Jana Chrzciciela starli się z Mieszkiem, odnieśli zrazu zwycięstwo, lecz potem w miejscowości zwanej Cedynią (Cidini) brat jego Czibor zadał im klęskę, kładąc trupem wszystkich najlepszych rycerzy z wyjątkiem wspomnianych grafów. Cesarz poruszony do żywego wieścią o tej klęsce, wysłał czym prędzej gońców, nakazując Hodonowi i Mieszkowi, aby pod rygorem utraty jego łaski zachowali pokój do czasu, gdy przybędzie na miejsce i osobiście zbada sprawę[26].

 

Bardziej lapidarnie skomentował bitwę pod Cedynią Brunon z Kwerfurtu. W Żywocie św. Wojciecha pisał: „Prowadzono wojnę z Polanami; książę ich Mieszko zwyciężył podstępem; upokorzona pycha Teutonów musiała ziemię lizać, wojowniczy margrabia Hodo z poszarpanymi proporcami rzucił się do ucieczki”[27].

Z powyższych wzmianek, z których pierwsza powstała około czterdzieści, a druga około trzydzieści lat po bitwie, nie wynika niestety, gdzie znajdowała się miejscowość o nazwie Cidini, a brak innych źródeł nie pozwala na definitywne zajęcie stanowiska w tej sprawie. Dlatego właśnie sprawa lokalizacji miejsca bitwy stanowiła od lat przedmiot sporów historyków, zwłaszcza że w okresie zagrożenia przez Niemców terytorium Polski w XX wieku dyskusja nabrała zabarwienia politycznego. Na problemy sprzed tysiąca lat patrzono przez pryzmat bieżących stosunków. Z tego być może powodu przyjęła się teoria utrzymująca, że bitwa odbyła się po wschodniej stronie Odry, tam gdzie obecnie co roku obchodzi się rocznicę bitwy. W tej okolicy Mieszko jakoby walczył już wcześniej, w 967 roku, gdy pokonał Wichmana sprzymierzonego z rzekomymi Wolinianami. Czy na pewno jednak tam? Czy Mieszko bronił swojego terytorium po wschodniej, czy po zachodniej stronie Odry? Wśród historyków niemieckich spotyka się głosy, że miejsca bitwy należy szukać po zachodniej stronie Odry. Ten wniosek wydaje się oczywisty z uwagi na to, że w drugiej połowie X wieku plany ekspansji terytorialnej królestwa Niemiec na wschodzie koncentrowały się na podbiciu plemion słowiańskich zamieszkujących obszar między rzekami Łabą i Soławą na zachodzie i Odrą na wschodzie. Tę opinię zdają się podzielać niektórzy historycy w Polsce, zwłaszcza że źródła nie podają żadnych informacji o potyczkach Niemców po wschodniej stronie Odry w tym czasie[28].

Mimo to wielu historyków nadal utożsamia Cidini z Cedynią (dawniej Zehden) położoną po wschodniej stronie Odry, na północ od Kostrzyna[29]. Ten pogląd, propagowany w podręcznikach historii, wciąż jeszcze stanowi podstawę wiedzy w tej kwestii dla większości Polaków. Z lekcji historii wiadomo, że Cedynia znajduje się po wschodniej stronie Odry. To jakoby właśnie tam Mieszko I skutecznie bronił swego terytorium przed agresją niemiecką. Tam co roku są organizowane Dni Cedyni, podczas których turyści mają okazję obejrzeć inscenizację odtwarzającą przebieg bitwy, która miała miejsce ponad dziesięć wieków temu. Ten utarty pogląd jest jednak nie do utrzymania w świetle źródeł, z których wynika, że teatrem działań wojennych Mieszka I zarówno przeciw Wieletom, jak przeciw Niemcom były terytoria słowiańskie po zachodniej stronie Odry. Miejmy nadzieję, że coraz więcej historyków – już nie tylko w Niemczech, ale i w Polsce – zacznie się powoli wycofywać z tej niesłusznej opinii biorącej swój początek w próbie znalezienia współczesnego odpowiednika łacińskiego słowa Cidini.

Miejscowość o niemieckiej nazwie Zehden (obecnie Cedynia), położona po wschodniej stronie Odry, na północ od Kostrzyna, wydawała się początkowo strzałem w dziesiątkę. Później brano pod uwagę miejscowość o niemieckiej nazwie Zehdenick położoną nad Hawelą, około 40 kilometrów na północ od Berlina[30]. Ta druga hipoteza wydaje się bliższa prawdy, zważywszy, że w drugiej połowie X wieku, gdy stoczono bitwę pod Cedynią, Niemcy nie interesowali się główną częścią terytorium Mieszka położoną po wschodniej stronie Odry. Ich plany terytorialne kończyły się na Odrze i nawet tego celu nie byli w stanie osiągnąć. Ujarzmienie najbardziej na zachód położonego terytorium plemienia Obodrytów zajęło im jeszcze blisko sto lat. Potężnych Wieletów pokonał dopiero współczesny Bolesławowi Krzywoustemu książę saski Lotar z Supplinburga. Warto jeszcze raz podkreślić, że według źródeł Wieleci rezydowali po zachodniej stronie Odry. Ich głównym ośrodkiem był Brandenburg nad Hawelą. Natomiast Mieszko pod Cedynią walczył z Niemcami. A najkrótsza droga z Magdeburga do terytorium Mieszka I prowadziła przez wcześniej podbite przez Niemców obszary należące do Łużyczan i Szprewian.

Z drugiej strony, opierając się na założeniu, że łacińskiej formie Cidini odpowiadają podobnie brzmiące w języku niemieckim miejscowości Zehden i Zehdenick, można by się również zastanawiać nad miejscowością Zeuthen położoną po zachodniej stronie rzeki Dahme (dawniej Wendische Spree) przed jej ujściem do Szprewy na południowych obrzeżach dzisiejszego Berlina. Wzdłuż dolnej Szprewy biegła północno-wschodnia granica terytorium plemienia Szprewian, pokonanego w 963 roku przez margrabiego Gerona. Tereny po północno-wschodniej stronie Szprewy zostały wtedy zaliczone do Niemiec w rezultacie klęski Mieszka I w potyczce z Wichmanem. Jak pamiętamy, w 966 roku Mieszko zawarł pokój z cesarzem, zgadzając się na chrzest i akceptując płatność trybutu z utraconego w 963 roku terytorium. Możliwe, że Mieszko uznał atak Wichmana w 967 roku za złamanie pokoju przez Niemców i pretekst do zaprzestania płatności trybutu. W tej sytuacji margrabia Hodon musiał podjąć akcję przeciw Mieszkowi na spornym terytorium po zachodniej stronie Odry. Mieszko zapewne bronił go w pobliżu zachodniej granicy swojego terytorium, czyli nad Szprewą lub nad Dahme w pobliżu jej ujścia do Szprewy w okolicach dzisiejszego Berlina. Możliwe, że twierdza graniczna Mieszka I znajdowała się na wyspie położonej w widłach Szprewy i Dahme, tam gdzie znajdowało się pradawne grodzisko (obecnie Köpenick). Tylko w rezultacie klęski zaodrzański teren kontrolowany przez Mieszka I wróciłby znów pod władzę cesarza. A jak zobaczymy, tak się nie stało.

W tym miejscu potrzebna jest dygresja dotycząca wzmianki Thietmara o płatności przez Mieszka I „trybutu aż po rzekę Wartę”. Interpretacja tego fragmentu kroniki była od dawna przedmiotem dyskusji wśród badaczy[31]. W opinii niektórych historyków niemieckich tekst Thietmara dostarczał dowodu na to, że cała zachodnia część państwa Mieszka I, łącznie z Poznaniem, aż po ujście Warty do Odry była obszarem trybutarnym króla Niemiec. Ze strony polskiej brak było przekonujących kontrargumentów. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że z punktu widzenia Thietmara, rzadko opuszczającego położony nad Soławą Merseburg, było oczywiste, że rzeką graniczną między terytoriami należącymi do Niemiec i do Mieszka I była Odra, z jednym wyjątkiem – był nim odcinek między miejscowością Sulpize(północny punkt graniczny biskupstwa miśnieńskiego) a ujściem Warty do Odry (punkt graniczny między terytorium Mieszka i plemienia Wkrzan). Na tym odcinku o długości około 40 kilometrów terytorium Mieszka I znajdowało się po obu stronach Odry. Zachodnią granicę państwa Mieszka w tym rejonie stanowiły rzeki Szprewa i Hawela. Potwierdzają to przytoczone wyżej przywileje cesarskie dotyczące nadań dla arcybiskupstwa magdeburskiego oraz dokumenty opisujące granice biskupstw brandenburskiego i miśnieńskiego. Wynika z nich, że obszar po zachodniej stronie Odry należący do Mieszka I i graniczący ze Szprewianami na dolnej Szprewie, a z Hawelanami na środkowej Haweli, na północy wymagał podania punktu granicznego z Wkrzanami na Odrze. Tym punktem granicznym było ujście Warty do Odry, czyli w skrócie rzeka Warta.

W 972 roku, podobnie jak w latach 963 i 967, stroną atakowaną był Mieszko. W 972 roku inicjatorem wszczęcia wojny był następca margrabiego Gerona Hodon, na którego spadł obowiązek utrzymania porządku na podbitym obszarze przylegającym do Odry. Ponieważ na najdalej wysuniętym na wschód skrawku tego terytorium, między dolną Szprewą a Odrą, nadal panował Mieszko, margrabia Hodon, spodziewając się wkrótce powrotu cesarza, musiał zaatakować i pokonać Mieszka. Zwraca uwagę fakt, że i tym razem, podobnie jak w 963 roku, gdy margrabia Geron pokonał plemiona Łużyczan i Szprewian, wiadomość o zbliżającej się wizycie cesarza zdopingowała jego namiestnika do działania. W 972 roku zwycięstwo Mieszka pod Cedynią pokrzyżowało plany margrabiego. Przybyłemu z Włoch w Niedzielę Palmową 973 roku do Magdeburga Ottonowi I margrabia Hodon nie mógł zameldować podporządkowania całego słowiańskiego terytorium aż do Odry. Co więcej, niepokorny Mieszko nie pojawił się osobiście na dworze cesarza w Kwedlinburgu podczas świąt wielkanocnych, gdzie Otton I przyjmował zagraniczne poselstwa. Przybyli tam wtedy, między innymi, posłowie węgierskiego księcia Gejzy. W rezultacie zakończenia walk na pograniczu austriacko-węgierskim Gejza oddał sporny teren i zawarł pokój z cesarzem[32]. Mieszko wysłał jedynie syna Bolesława w charakterze zakładnika.

Nie wiadomo, jak potoczyłyby się dalej stosunki polsko-niemieckie, gdyby nie nagła śmierć cesarza Ottona I kilka tygodni później, 7 maja 973 roku. Jego syn i następca Otton II już 5 czerwca 973 roku potwierdził nadania dla arcybiskupstwa w Magdeburgu poczynione wcześniej przez jego ojca. W nowym dokumencie zwraca uwagę brak rejonu między Odrą a dolną Szprewą, który w dokumencie z 965 roku wydanym przez Ottona I figurował jako należący do Niemiec[33]. Stanowi to dowód, że dzięki zwycięstwu pod Cedynią Mieszko nie utracił swojego terytorium za Odrą. Z drugiej strony pokoju wtedy nie zawarto, co rokowało kontynuację konfliktu w tym rejonie.

Tymczasem, z uwagi na piętrzące się problemy w Niemczech, cesarz musiał odłożyć wojnę z Mieszkiem na później. O najbliższej przyszłości przesądziły konflikty w łonie rodziny cesarskiej. Śmierć księcia Szwabii Burcharda II w listopadzie 973 roku doprowadziła do sporu między Ottonem II a jego bratem stryjecznym Henrykiem Kłótnikiem, księciem Bawarii. Henryk uważał, że to on powinien otrzymać Szwabię po Burchardzie, ponieważ żona Burcharda była jego siostrą. Jednak Otton II, nie licząc się z Henrykiem, przekazał księstwo Szwabii swojemu siostrzeńcowi Ottonowi. Na reakcję Henryka nie trzeba było długo czekać. W pierwszej połowie 974 roku Henryk zawiązał sprzysiężenie przeciw cesarzowi. Trudno się dziwić, że uzyskał poparcie księcia Czech Bolesława II Pobożnego i Mieszka I. W interesie obydwu leżało osłabienie pozycji Ottona II przez poparcie jego adwersarza. Bunt księcia Bawarii nie trwał długo i zakończył się fiaskiem. Henryk został uwięziony w Ingelheim. Bolesława i Mieszka, jako wrogów cesarza, czekały konsekwencje. W 975 roku wyruszyła wyprawa karna Ottona II na Czechy. Cesarzowi nie udało się wtedy pokonać księcia Czech. Co gorsza, Bolesław Pobożny najechał i zniszczył pogranicze Bawarii. Druga wyprawa Ottona II na Czechy w sierpniu 976 roku również zakończyła się klęską, tym razem pod Pilznem. Latem następnego roku Otton przedsięwziął jeszcze jedną wyprawę na Czechy. Dopiero wtedy Bolesław II wreszcie ustąpił. Podczas obchodów wielkanocnych w Kwedlinburgu w 978 roku złożył cesarzowi przysięgę wierności[34].

Wyprawa odwetowa na Mieszka musiała jeszcze poczekać. Wątpliwe jest nawet, czy do niej doszło. Latem 978 roku Lotar I, władca zachodniej Lotaryngii (obecnie część Francji), najechał i zdewastował Aachen. W odwecie Otton II we wrześniu podszedł pod Paryż. I ta wyprawa zakończyła się niepowodzeniem cesarza. Miasta nie udało mu się zdobyć. Jak przyjmują historycy badający itinerarium cesarza, dopiero pod koniec 979 roku Otton II przebywał w Saksonii w okolicach Łaby. Wtedy, zatem gdzieś między 5 a 15 listopada, mogło ich zdaniem dojść do krótkiej wyprawy na Mieszka I zakończonej zwycięstwem cesarza i zawarciem pokoju[35]. Jest to interpretacja wydarzeń niemająca żadnego oparcia w źródłach. Trudno przecież zaakceptować pogląd, że żadne ze źródeł niemieckich nie zanotowało zwycięstwa cesarza nad Mieszkiem, jeśli miało ono miejsce. Jest oczywiste, że źródła nie zanotowały zwycięstwa, ponieważ go nie było. Pod koniec 979 roku Otton II nie miał czasu na wyprawę przeciw Mieszkowi, ponieważ już wtedy planował wyjazd do Włoch, gdzie czekały go sprawy niecierpiące zwłoki. Do Włoch wybrał się z początkiem 980 roku po spędzeniu świąt Bożego Narodzenia w Pöhlde. Natomiast przed wyjazdem cesarza zawarto pokój z Mieszkiem I, na podstawie którego cesarz zrzekł się spornego terytorium między Odrą a dolną Szprewą, które Mieszko obronił, zadając klęskę margrabiemu Hodonowi pod Cedynią w 972 roku.

Dalsza historia tak zwanej ziemi lubuskiej położonej po zachodniej stronie Odry, między Odrą a środkową i dolną Szprewą, przyznanej Mieszkowi I pokojem z 979 roku, nie jest dokładnie znana. Zastanawia brak jej w dokumencie Dagome iudex powstałym jakoby z inicjatywy Mieszka I. Nie sposób wytłumaczyć pominięcie w dokumencie tego terytorium, jeśli, jak przyjęto w polskiej historiografii, to Mieszko I był jego autorem i inicjatorem oddania państwa gnieźnieńskiego pod opiekę papieża. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, żeby ten obszar nie należał do Bolesława Chrobrego, który w 1002 roku opanował graniczące z nim siedziby Łużyczan i Milczan. Wydaje się raczej, że terytorium obronione przez Mieszka I pod Cedynią i przyznane mu pokojem z 979 roku należało do Polski aż do 1031 roku. Dopiero wtedy ta prowincja razem z sąsiadującymi z nią terytoriami Szprewian, Łużyczan i Milczan, zdobytymi przez Bolesława Chrobrego, przeszła pod panowanie Niemiec na podstawie pokoju zawartego przez Mieszka II z Konradem II w tymże roku. Wiadomo, że ponownie przyłączył ją do Polski Bolesław Krzywousty. Odpadła ostatecznie w 1243 roku. I warto przypomnieć, że przyczyną utraty tej dzielnicy nie była klęska militarna w wojnie z Niemcami. Ziemia lubuska została odłączona od Polski w drodze transakcji handlowej będącej skutkiem konfliktu w polskiej rodzinie książęcej. Bolesław Rogatka, książę legnicki z rodu Piastów, oddał ją w zastaw arcybiskupowi Magdeburga, ponieważ potrzebował funduszy na wojnę z bratem Henrykiem. Pożyczki oczywiście nie zwrócił.

Pod koniec 979 roku, zgodnie z przyjętymi wtedy zasadami zawierania traktatów pokojowych, pokój Mieszka z królem Niemiec został utwierdzony małżeństwem przedstawicieli zwaśnionych stron. W konkretnym przypadku warunkiem zawarcia pokoju było małżeństwo Mieszka I z Odą, córką margrabiego Marchii Północnej graniczącej z zaodrzańskim terytorium „króla Północy”. Jedynym źródłem pozwalającym domyślać się, że zawarto wtedy pokój, jest Kronika Thietmara. Jest zrozumiałe, że jej autor wolał nie pisać o zawarciu pokoju przypieczętowującego porażkę cesarza. Z drugiej strony, jako rzetelny sprawozdawca wydarzeń dotyczących królestwa Niemiec, nie mógł pominąć ważnej informacji, jaką było małżeństwo najstarszej córki jednego z najwyższych świeckich funkcjonariuszy cesarza. W trosce o zatajenie informacji, która mogłaby przedstawić cesarza w niekorzystnym świetle, kronikarz skoncentrował się zatem na nieistotnych szczegółach, zrzucając winę za zaistnienie fatalnej sytuacji na Odę, jedyną osobę będącą tylko bierną uczestniczką toczących się wydarzeń. Relacjonując okoliczności zawarcia małżeństwa Mieszka I z Odą, Thietmar pisał:

 

Kiedy matka Bolesława [Chrobrego] umarła, jego ojciec [Mieszko] poślubił bez zezwolenia Kościoła mniszkę z klasztoru Kalbe, która była córką margrabiego Teodoryka (Dietricha). Oda – było jej na imię i wielka była jej przewina. Albowiem wzgardziła Boskim oblubieńcem, dając pierwszeństwo przed nim człowiekowi wojny, co spotkało się z potępieniem ze strony wszystkich dostojników Kościoła, a w szczególności jej czcigodnego biskupa Hildiwarda. Z uwagi jednak na dobro ojczyzny i konieczność zapewnienia jej pokoju, nie przyszło z tego powodu do zerwania stosunków, lecz znaleziono właściwy sposób przywrócenia zgody. Albowiem dzięki Odzie powiększył się zastęp wyznawców Chrystusa, powróciło do ojczyzny wielu jeńców, zdjęto skutym okowy, otwarto bramy więzień przestępcom[36].

 

Trudno o bardziej tendencyjne przedstawienie tego, co się wtedy wydarzyło. Nie ulega przecież wątpliwości, że pokój z Mieszkiem został zawarty na polecenie Ottona II wybierającego się wtedy do Włoch. Dlatego właśnie relacja Thietmara stanowi dowód, że Mieszko, zgadzając się na pokój, na którym zależało Niemcom pragnącym uniknąć wojny pod nieobecność cesarza, stawiał warunki. Jednym z nich było żądanie jako gwarancji małżeństwa z córką margrabiego Marchii Północnej Dietricha.

W tym miejscu konieczne są pewne wyjaśnienia dotyczące statusu Ody. Według Thietmara Oda przed zamążpójściem miała być jakoby mniszką w klasztorze w Kalbe. Tej niemożliwej do zweryfikowania informacji kronikarza, zapisanej blisko czterdzieści lat po omawianych wydarzeniach, warto przyjrzeć się nieco uważniej, na jej bowiem podstawie przyjęła się opinia, że Mieszko ożenił się z mniszką. Oczywiście, z uwagi na brak innych źródeł, takiej możliwości wykluczyć nie można. Z drugiej strony Oda wcale nie musiała być mniszką, żeby przebywać w klasztorze. Obyczajem tamtych czasów dziewczęta z możnych rodów były oddawane na wychowanie i naukę do klasztorów. Niektóre z nich pozostawały w klasztorze jako mniszki, inne opuszczały mury klasztorne, wychodząc za mąż. W przypadku zamążpójścia obowiązywała zasada uzyskania odpowiedniej zgody opatki klasztoru. Jak wiemy z innych fragmentów Kroniki Thietmara, takiej zgody udzielano niechętnie, a niekiedy wręcz jej odmawiano. W konkretnym przypadku osoby odpowiedzialne za zawarcie pokoju, zdając sobie sprawę z konieczności doprowadzenia do małżeństwa Ody z Mieszkiem jako warunku zawarcia pokoju tak ważnego dla dobra państwa, prawdopodobnie zabrały Odę z klasztoru, nie czekając na zgodę odpowiednich władz kościelnych. Zrozumiałe jest, że takie postępowanie mogło wzbudzić oburzenie biskupa, nawet jeśli Oda nie była mniszką.

Do końca panowania Ottona II kronikarze milczą na temat Mieszka. Po uporządkowaniu stosunków z Czechami, Francją i Polską cesarz mógł nareszcie w 980 roku wyruszyć do Włoch, z których już nie wrócił. Umarł na malarię w Rzymie 7 grudnia 983 roku, pozostawiając trzyletniego syna, przyszłego cesarza Ottona III, i nieuregulowaną sprawę sukcesji. Tę sytuację jeszcze raz próbował wykorzystać wspomniany wyżej Henryk Kłótnik. Tym razem jako najstarszy z rodu dążył do objęcia władzy w imieniu krewniaka. Wypuszczony z więzienia w Utrechcie, gdzie przebywał od 976 roku, Henryk przybył do Saksonii wiosną 984 roku. Zwyczajem stryja Ottona I i brata stryjecznego Ottona II, Niedzielę Palmową spędzał w Magdeburgu, Wielkanoc w Kwedlinburgu. Tam został obwołany królem przez Sasów. Henryka uznali również trzej chrześcijańscy książęta słowiańscy: Bolesław II z Czech, MieszkoI z Polski i Mistisław, władca Obodrytów, a także król Francji Lotar.

Mimo to Henryk Kłótnik nie został następnym królem Niemców. Zwycięstwo w walce o tron odnieśli zwolennicy Ottona III. W 985 roku opiekunowie chłopca doszli do porozumienia z Henrykiem Kłótnikiem, który w zamian za uznanie Ottona III królem Niemiec odzyskał księstwo Bawarii. Regencję nad synem objęła matka, cesarzowa Teofano. Wielkanoc 986 roku sześcioletni król, podobnie jak jego ojciec i dziadek, obchodził w Kwedlinburgu. W uroczystościach brali udział książęta Bawarii, Szwabii, Karyntii i Saksonii. Wśród obecnych w Kwedlinburgu osobistości zwraca uwagę brak książąt słowiańskich z wyjątkiem Mieszka I. Zrozumiała jest nieobecność księcia Czech Bolesława II Pobożnego, który korzystając z konfliktu o władzę w łonie rodziny cesarskiej, zajął w 984 roku Miśnię. Zastanawia natomiast postępowanie Mieszka I, który wkrótce potem towarzyszył Ottonowi III w jego pierwszej wyprawie wojennej zorganizowanej latem 986 roku w celu odzyskania Miśni. Spośród bogatych darów ofiarowanych wtedy królowi Niemiec przez księcia Polski szczególną uwagę kronikarzy zwrócił wielbłąd.

 

1.4. Z CESARZOWĄ PRZECIW CZECHOM I WIELETOM (MIESZKO I I TEOFANO, 986-992)

Aby móc właściwie ocenić rolę Mieszka w stosunkach z Ottonem III, począwszy od 986 roku, kiedy niespełna sześcioletni król Niemiec pojawił się po raz pierwszy w Saksonii, trzeba przedstawić sytuację na wschodnich rubieżach cesarstwa zamieszkanych przez tubylczą ludność słowiańską. W 983 roku, jeszcze za życia Ottona II, przebywającego wówczas we Włoszech, Słowianie połabscy wzniecili powstanie. 29 czerwca wycięli załogę w Havelbergu i zniszczyli tamtejszą katedrę. Trzy dni później jej los podzieliła katedra w Brandenburgu. Skarby zrabowano, a duchownych wzięto do niewoli. Zniszczony został klasztor w Kalbe, w którym wychowywała się przed zamążpójściem druga żona Mieszka I Oda. Spustoszono i spalono Hamburg. W 984 roku Bolesław II Pobożny zajął Miśnię. Na południowe kresy Saksonii napadli Węgrzy.

Królestwo Niemiec przeżywało kryzys, szczególnie dotkliwy w Saksonii, gdzie w 985 roku zmarło dwóch margrabiów odpowiedzialnych za utrzymanie porządku na terenach zamieszkanych przez Słowian. Obydwaj: margrabia Miśni Rikdag i margrabia Marchii Północnej Dietrich byli spowinowaceni z Mieszkiem i jego synem Bolesławem Chrobrym. Rikdag był ojcem pierwszej żony Bolesława, Dietrich – ojcem drugiej żony Mieszka Ody. Jeśli chodzi o Marchię Północną, Mieszko wziął sprawy w swoje ręce jeszcze przed przybyciem Ottona III do Saksonii. W 985 roku Mieszko na czele wielkiej armii towarzyszył Niemcom w odwetowej wyprawie łupieżczej na terytoria zbuntowanych Słowian w obszarze sąsiadującym z jego terytorium po zachodniej stronie Odry. W 986 roku, jak już wspomniano, udzielił pomocy Ottonowi III udającemu się osobiście na wyprawę przeciw Bolesławowi II Pobożnemu. Tym razem spalono i złupiono terytorium księcia Czech. W rezultacie wyprawy książę Czech został zmuszony do wycofania się z Miśni. W 987 roku złożył Ottonowi III hołd.

W latach 985 i 986 Mieszko dwukrotnie występował w obronie interesów króla Niemiec, ale nie tylko. Kryzys, który przeżywały Niemcy od 983 roku, stwarzał dla Mieszka możliwości ugruntowania swoich wpływów na terytorium słowiańskim po zachodniej stronie Odry. Można przypuszczać, że jako zięć zmarłego margrabiego Dietricha Mieszko widział siebie w roli jego następcy. Rolę tę faktycznie pełnił aż do śmierci w 992 roku. Świadczy o tym chociażby jedna z notatek nekrologicznych, w której Mieszka tytułowano margrabią, a także fakt, że kolejny margrabia Saskiej Marchii Północnej został wyznaczony przez Ottona III dopiero po śmierci Mieszka. O tym, że Mieszko I myślał o ugruntowaniu swoich wpływów również w południowej części Marchii Saskiej, świadczy zaaranżowane przez niego małżeństwo jego syna Bolesława Chrobrego z nieznaną z imienia córką margrabiego Miśni, zawarte przed śmiercią tego ostatniego w 985 roku. Udzielając pomocy Ottonowi III w 986 roku przeciw Bolesławowi Pobożnemu, Mieszko liczył przypuszczalnie na uzyskanie Miśni w lenno dla swego syna ożenionego z córką zmarłego margrabiego. Do tego jednak nie doszło. Marchię Miśnieńską otrzymał wtedy młody wielmoża z Turyngii Ekkehard, który wkrótce skutecznie podporządkował królowi Niemiec południową część Marchii Saskiej. Pozycję Ekkeharda ugruntowało zawarte wtedy małżeństwo ze Swanhildą, córką księcia Saksonii Hermana Billunga (936-973) i siostrą jego syna i następcy Bernarda (973-1011). Nie bez znaczenia był zapewne również fakt, że Swanhilda była wdową po zmarłym w 979 roku margrabim Miśni Thietmarze.

W tych okolicznościach zawiedziony Mieszko odesłał pierwszą żonę syna Bolesława i zawarł sojusz z księciem Węgier skierowany przeciw księciu Czech. Bolesław Pobożny, jeśli wierzyć źródłom czeskim, kilka lat wcześniej opanował wschodnią część Moraw należącą do Węgier oraz księstwo krakowskie. Kontrolowane przez niego terytorium rozciągało się aż po źródła Bugu i Styru. Co więcej, książę Czech zawarł wtedy układ pokojowy z Włodzimierzem Wielkim. O przymierzu czesko-ruskim świadczą dwa małżeństwa Włodzimierza Wielkiego z księżniczkami czeskimi zawarte w tym okresie. Sojusz Mieszka I z Węgrami wydaje się w tej sytuacji zrozumiały, zwłaszcza że prawdopodobnie już wtedy planował opanowanie Śląska, nie dopuszczając do zajęcia go przez Czechów. Takie zamiary Mieszka potwierdzają odkrycia archeologów. Wynika z nich, że około roku 985 zbudowano silne grody na odrzańskich ostrowach we Wrocławiu i Głogowie, zapewne z myślą o podporządkowaniu formalnie podległych królom Niemiec plemion śląskich osiadłych między lewobrzeżną Odrą a Czechami[37]. Jak pamiętamy, ten obszar został w 968 roku włączony do biskupstwa miśnieńskiego. Jednak w połowie lat 80. X wieku, gdy Niemcy byli uwikłani w wojny ze Słowianami połabskimi, przed Mieszkiem zarysowała się możliwość opanowania tego terytorium, zanim pokusiliby się o nie Czesi. O sukcesie planów Mieszka świadczy zajęcie zapewne wtedy głównego grodu Ślężan, Niemczy.

Zawarcie przymierza polsko-węgierskiego poświadcza kolejne małżeństwo Bolesława Chrobrego, tym razem z nieznaną z imienia księżniczką węgierską. I ten związek okazał się nietrwały, chociaż zdążył się z niego urodzić syn Bezprym. Księżniczka węgierska, podobnie jak jej niemiecka poprzedniczka, została odesłana, a Bolesława ożeniono po raz trzeci. Tym razem wybranką była córka słowiańskiego księcia Dobromira, Emnilda. Trudno stwierdzić, jakie motywy kierowały Mieszkiem I, gdy zdecydował się na zawarcie układu przyjaźni z ojcem Emnildy, zwłaszcza że żadne ze źródeł nie podaje, na jakim terytorium panował książę Dobromir. W historiografii przyjęła się opinia, że Dobromir był panem Milska[38], a graniczyło ono