Wydawca: E-bookowo Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2011

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Pamiętnik Wendy - Ena Kielska

Prawdopodobnie umrę z końcem. Czuję, jak z każdym słowem jest mnie mniej, znikam w sekundzie. Jakaś postać pochyla się mocno i kładzie, zapina pas na klatce piersiowej, wokół nadgarstków, kolejno unieruchamia stopy. Harry, słyszysz mnie?

Przyklejeni do niebieskich lamperii trzęsą się jak osiki lub kręcą twarz, z oczodołów wychodzą glisty i wchodzą. W podnieceniu odsłaniają kości, które pod ciężarem powietrza uginają się i łamią i biją w podłogę, wydając głos. Ktoś płacze, a komuś płynie krew. W ogóle nie zwracaj uwagi, podpowiada damski głos, dopóki ukrywasz strach, nie stanie się nic. Pospiesznie prowadzi wózek ze mną ku drzwiom na końcu korytarza, które miast przybliżać, oddalają się. Perspektywa dłuży.

Ena Kielska

ur. 3 lutego w Sosnowcu, filolog. Ukończyła studia na wydziale anglistyki o kierunku kultura i literatura brytyjska i amerykańska. Napisała tomik poezji "Witam państwa w mojej audycji gotyk i seks" (2008).

Laureatka dwóch turniejów poetyckich, brała udział w 3. Dyskordianka.

Publikowała m.in. w: Polskim Kulturalnym Podziemiu PKPzin (2007, 2008, 2009, 2010, 2011), Sosnowieckim Magazynie Kulturalnym Sosnart (2008, 2010, 2011), Kwartalniku Literacko-Artystycznym Szafa (2009, 2010).

Z zamiłowania fanka Depeche Mode.

enakielska@gmail.com

Opinie o ebooku Pamiętnik Wendy - Ena Kielska

Fragment ebooka Pamiętnik Wendy - Ena Kielska

ENA KIELSKA

Pamiętnik

Wendy

© Copyright by Ena Kielska & e-bookowo 2011

Zdjęcia i projekt okładki: Anna66

www.anna66.carbonmade.com

ISBN 978-83-62480-02-9

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl

Kontakt:wydawnictwo@e-bookowo.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie I 2011

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.virtualo.eu

ENA KIELSKA

ur. 3 lutego w Sosnowcu, filolog. Ukończyła studia na wydziale anglistyki o kierunku kultura i literatura brytyjska i amerykańska. Napisała tomik poezji „Witam państwa w mojej audycji gotyk i seks” (2008).

Laureatka dwóch turniejów poetyckich, brała udział w 3.

Dyskordianka.

Publikowała m.in. w: Polskim Kulturalnym Podziemiu PKPzin (2007, 2008, 2009, 2010, 2011), Sosnowieckim Magazynie Kulturalnym Sosnart (2008, 2010, 2011), Kwartalniku Literacko-Artystycznym Szafa (2009, 2010).

Z zamiłowania fanka Depeche Mode.

enakielska @gmail.com

Postacie, miejsca i zdarzenia są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo przypadkowe.

1.

Widziałem się dziś rano w lustrze. Lubię przyglądać się skórze, mam nawet swoje teorie dotyczące obecności w czasoprzestrzeni. Wendy mówi, że przesadzam. Harry, wydoroślej!

Dzwoni telefon, halo? Rozmawiamy o moim mieście, jego kamienicach, które ze zmrużonymi oczami zamieniają się w klocki lego. Wiesz, plastik i te kolorowe sprawy. No to cześć, odkładam słuchawkę.

Dom po lewej kupił jakiś biznesmen od Żyda, ale potem znaleziono w ścianie skarb i kazali wszystkim się wynosić. Awantura na całego – przyjechała nawet telewizja.

Proszę państwa, oto przypadek ludzi przygnębionych losem, uprzejmie informuje prezenter. Przypatrzcie się uważnie, albowiem na was też on czeka. Życzę miłego odbioru.

Koniec prezentera, wchodzi wąż i żmija: mówiłam ci tyle razy, a ty nie pamiętasz. Szatan to zło! Powinieneś był mnie posłuchać. Wąż do żmii: weź się zamknij, kobieto.

W domu po prawej na poddaszu mieszkał kiedyś George. W pewien sobotni wieczór zaprosił kilku przyjaciół, ogłosił, że jest gołębiem i odfrunął przez to okno. Był jeszcze jeden, Johny. Wbiliśmy mu w głowę metalowego dziadka do orzechów, dla zabawy. Poleciała krew i jakoś tak nagle przestał się odzywać. Pochowaliśmy go tymczasowo do szafy, żeby nie stał na widoku i poszliśmy na dyskotekę po drugiej stronie ulicy. Do stolika przyłączyli się znajomi spod trójki i osiemnastki. Nigdy nie robiłem tego w kościele, ktoś podniósł szklankę do ust.

Dzwoni telefon, słucham? Ależ skąd ja mogę wiedzieć, gdzie jest Wendy? Nie, nie mam pojęcia, dokąd poszła, nie widziałem jej. No to cześć, odkładam słuchawkę.

Wendy jest fajną dziewczyną. Wiele razy mówiła, że mnie kocha. Poznałem ją tuż za rogiem, miała czerwoną sukienkę i zalotne spojrzenie. 

nie dawniej jak wczoraj była u mnie

pełna agresji i alkoholu

uśmiech

niskim głosem

zobaczysz będę grzeszyć pychą ja

zrzucam krawat jest szybka

spływa z twarzy

mokra

głośno oddycha

nie dawniej jak wczoraj była we mnie

pełna agresji i alkoholu

wiesz podoba mi się to co tobie

bezpowrotnie

Puk, puk! Kto tam? Do pokoju, w którym siedzę przy stole, wdziera czworo uzbrojonych funkcjonariuszy Specjalnych Służb Kontroli Obywateli (SSKO). Ręce do góry! Gdzie jest Wendy? Brutalnie karabinem z łokcia w twarz, leje się krew, pięścią w brzuch. Gdzie jest Wendy?!

Boli.

Nie wiem, o czym panowie mówią, nie wiem, gdzie jest Wendy. Ściskam brzuch w grymasie bólu, skulam się.

Lepiej, żebyś trzymał się od tego z daleka, Harry, i nie wychodził z mieszkania przez najbliższy miesiąc. Uprzedzam, że jak sprawą zajmie się komisarz Alondra, to już po tobie. Nara! I poszli sobie.

Pojawia się kobieta z głową ptaka, może być z gołą piersią. Jestem kobietą z głową ptaka i postanowiłam ci pomóc. Przed tobą wybór – wyruszysz na poszukiwanie i odnajdziesz Wendy lub zostaniesz tu i poczekasz, a wtedy ona nigdy nie wróci. Cokolwiek uczynisz, wybierz mądrze. W powietrzu rozpływa się.

Dopijam kawę. Czarną z dużą ilością cukru. Lubię kawę, ten moment, kiedy rozchodzi się we krwi niczym ciepła bryza, uderza powoli, wyostrza źrenice, przyspiesza puls. Muszę zebrać myśli, o co im wszystkim chodzi? Szczerze mówiąc, nie bardzo chce mi się wychodzić z domu w taką pogodę i te niebezpieczeństwa czyhające z każdej strony, no nie wiem. Po chwili zakładam płaszcz i rękawiczki. Zamykam drzwi na klucz, rozglądam się – już na pierwszym piętrze przypadkiem wpadam na komisarza Alondrę. Przełykam ślinę, cofam o krok.

Pan Harry, jak mniemam? Słyszałem o pańskim areszcie domowym, a mimo to opuszcza pan miejsce swojego zamieszkania. Komisarz Alondra, do spraw nienormalnych zabójstw, oto moja wizytówka, proszę. Wysoki, chudy z kozią bródką, w pasiastym surducie i kapeluszu.

Kupię tylko papierosy, panie komisarzu. Trzeba się czymś zająć. Zaraz wracam.

Alondra dziwnie przygląda się mojej twarzy, jakby chciał wyczytać historię z ostatnich kilku dni. Harry, ty coś wiesz, prawda? Zaciąga się prawdziwym tytoniem.

Ja? Niewiele. Kiedyś pożyczyłem mieszkanie znajomym, żeby trochę zarobić, a sam w tym czasie nocowałem u kumpla. Po kilku dniach ta dziewczyna zadzwoniła, że się rozstali z chłopakiem i już tam nie mieszkają, klucze podrzuci pod koniec tygodnia. Gdy w drzwiach pokoju ukazał się oddział SSKO, przerażony podniosłem ręce do góry. Funkcjonariusze wyjęli z tapczanu poćwiartowane zwłoki mężczyzny. Tylko tyle, panie komisarzu.

Harry, oboje wiemy, co zrobiłeś Wendy.

To znaczy, że pan wie gdzie jest Wendy?

Tego nie powiedziałem. Nasze spojrzenia spotykają się intensywnie. Komisarz marszczy brwi i okolice nosa. Węszy. Pilnuj się, Harry, będę cię obserwował.

Skręcam w prawo i poprawiam kołnierz, przeciwnie do wskazówek zegara. Kierując się w stronę kiosku, przechodzę obok numeru 14, gdzie zamiast domu rośnie drzewo i kilka krzewów. Gdy wybuchł tutaj pożar, spłonęło wszystko poza małym chłopcem i czarnym pianinem. Chłopiec jest teraz słynnym aktorem, a pożar spowodował duch innego chłopca, który zmarł był podczas dżumy. Nikt o nim nie pamiętał, jego zwłoki znaleziono dopiero pół wieku później między belkami w resztkach spalonej ściany. Miał może z dziesięć lat, nie więcej.

Przez myśl przechodzi mi, że Wendy mogła schować się za tym drzewem. Otwieram furtkę, a następnie skrupulatnie obchodzę dookoła plac. Jeśli nie odnajdę Wendy, nie dowiem się, gdzie ona jest i dlaczego tak wszyscy o nią pytają. Wendy, gdzie jesteś? Przypomnij mi się, proszę!

Gdy