Wydawca: E-bookowo Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2009

Pamięć, nostalgia, tożsamość. Kulturowe aspekty estetyki pogranicza w twórczości Zbigniewa Żakiewicza ebook

Maciej Dęboróg-Bylczyński

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo
17,99 18,00
Do koszyka

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 145 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Pamięć, nostalgia, tożsamość. Kulturowe aspekty estetyki pogranicza w twórczości Zbigniewa Żakiewicza - Maciej Dęboróg-Bylczyński

Wydany w 2006 roku w Gdańsku Tryptyk wileński kresowego, wileńskiego pisarza - Zbigniewa Żakiewicza - jest swoistym mitem. Owa mitologia wileńskich Kresów (jak też poczucie nostalgii czy utraty) jest zasadniczym składnikiem i koniecznym warunkiem konstruującym literacką kategorię pamięci w prozie Żakiewicza. Utwory pisarza doskonale wpisują się także w nurt mitobiografistyki (czyli "wciągania" czytelnika w historię autora) i genealogii osobowości (dominacji historii poszukiwania własnych korzeni duchowych). Zbigniew Żakiewicz jest właściwie pisarzem jednej powieści. Wydobywa ("wyrywa") ze swojej przeszłości obrazy zapamiętane i w twórczym procesie nieustannie je porządkuje. Ważnym (i zarazem trudnym) procesem jest zabieg porządkowania, i hierarchizowania pamięci. To znaki są "kluczem do jednostkowej i zbiorowej tożsamości".

Omawiane w niniejszym szkicu utwory wpisują się w nurt literatury, w której (jak pisał znany historyk idei, profesor Franklin Ankersmit) "zbiorowa tożsamość jest w większości sumą blizn na [...] zbiorowej duszy, spowodowanych przymusowym porzuceniem poprzednich tożsamości". Przemysław Czapliński natomiast zauważa, iż "nostalgia bierze się z tęsknoty, tęsknota z utraty". Topos utraty powraca więc nieubłaganie w tych rozważaniach. Zbigniew Żakiewicz żył ze świadomością utraty kilkadziesiąt lat.

Aby nieustannie dookreślać w tym szkicu ewokowaną przeze mnie kategorię pamięci, poświęcam właśnie nieco uwagi sposobom przenikania się: autoterapii, traumy, tożsamości czy nostalgii - lokujących się przed tekstem - a w końcu i w tekście literackim.

Pamięć, nostalgia, tożsamość to jednak szkic poświęcony nade wszystko pamięci ocalającej przeszłość dla przyszłości.

Opinie o ebooku Pamięć, nostalgia, tożsamość. Kulturowe aspekty estetyki pogranicza w twórczości Zbigniewa Żakiewicza - Maciej Dęboróg-Bylczyński

Fragment ebooka Pamięć, nostalgia, tożsamość. Kulturowe aspekty estetyki pogranicza w twórczości Zbigniewa Żakiewicza - Maciej Dęboróg-Bylczyński

MACIEJ DĘBORÓG-BYLCZYŃSKI

PAMIĘĆ, NOSTALGIA, TOŻSAMOŚĆ

KULTUROWE ASPEKTY ESTETYKI POGRANICZA W TWÓRCZOŚCI ZBIGNIEWA ŻAKIEWICZA

© Copyright by Maciej Dęboróg – Bylczyński & e-bookowo 2009

P rojekt okładki: Paweł Bednar Zdjęcie na okładce: Jan-Michael Bylczynski Grafiki w tekście: Witold Wedecki

ISBN 978-83-61184-55-3

www.e-book owo. plKontakt:wydawnictwo@e-bookowo.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2009

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.virtualo.eu

Cytat

Nikt nie żyje sam: rozmawia z tymi, co przeminęli.

Z ich nadziei i przegranej, ze znaków, jakie po nich zostały, choćby to była jedna litera wykuta w kamieniu, rodzi się spokój i powściągliwość w wypowiadaniu sądu o sobie. Dane jest wielkie szczęście tym, co umieją je zdobyć. Nigdy i nigdzie nie czują się bezdomni, wspiera ich pamięć o wszystkich dążących jak oni do nieosiągalnego celu.

Czesław Miłosz„Dolina Issy”

PODZIĘKOWANIA

Podmiotem sprawczym niniejszej monografii jest Zbigniew Żakiewicz. To książka o Nim, dla Niego i bez Niego by jej nie było.

Od samego początku mojej pracy nadPamięcią…dobrym jej duchem była (urodzona w dalekim Mołodecznie) dr inż. Barbara Godfreyow. To jej zawdzięczam moją pierwszą (a trwającą po dziś dzień) fascynację Kresami.

Nostalgicznym duchem, swoistym wileńskim spleenem zaraził mnie poeta i pisarz tamtych pejzaży – Aleksander Jurewicz.

Dr Annie Jarosik chciałbym serdecznie podziękować za życzliwe przejrzenie mojej pracy, zaś dr. Maciejowi Żakiewiczowi (synowi pisarza) za szczere zaintere sowanie i cenne rady.

Wypada mi jeszcze złożyć specjalne słowa podzięki ks. prof. Mirosławowi Michalskiemu. Duchowe wsparcie jakim mnie otaczał w chwilach zwątpienia i twórczego spleenu jest bezcenne.

Słowa wdzięczności kieruję do pana Witka Wedeckiego, którego rysunki zdobią tę książkę. Jego chtonicznie kresowe oko potrafi najlepiej oddać to, co najcenniejsze w ukochanym przez nas świecie.

Na koniec chciałbym jeszcze serdecznie podziękować pani dr Katarzynie Krzan i całemu zespołowi redakcyjnemu wydawnictwa e – bookowo, za sprawą którego czyte lnicy mają sposobność zapoznania się z treścią tej książki.

Wileński świat odchodzi w zapomnienie. Otula go warstwa niepamięci, zrywa się sieć skojarzeń, ukrytych sensów, symboli tego mikrokosmosu wielu Polaków, którzy stamtąd wyjechali – niejednokrotnie (jak wileński pisarz tamtych miejsc – Zbigniew Żakiewicz) w bydlęcych wagonach…

Moja książka oTryptyku wileńskimŻakiewicza próbuje ocalić od zapomnieniasacrumWileńszczyzny.Pamięć, nostalgia, tożsamośćchce stanąć twarzą w twarz z Pamięcią Kresów, spróbować odczytać ją na nowo – dla siebie, dla ocalenia w pamięci dorobku pisarskiego Zbigniewa Żakiewicza, dla wszystkich, którym wciąż stoją przed oczyma wileńskie krajobrazy.

AutorRodu Abaczówzamilkł, schorowany, może zmęczony nieustannie powracającymi doń wizjami na zawsze utraconych Kresów. Moja książka jest więc również dla Niego – mojego pisarza, którego książki przepełnione są głęboką miłością Boga, ludzi i Jego Kraju Lat Dziecinnych – Wileńszczyzny. Jest swoistym podziękowaniem za wszystkie jego powieści.

Zbigniew Żakiewicz(Wilno, 1932-)1:

Pisarz, eseista, historyk literatury rosyjskiej. Pochodzi z wileńskiego rodu szlacheckiego o korzeniach polsko-bojarsko-tatarskich.

Dzieciństwo spędzał w Mołodecznie, Poniziu Tatarskim nieopodal Smorgoni (majątku dziadka) i folwarku matki – Leopole na Oszmianszczyźnie. Repatriowany w roku 1946 osiada w Łodzi. Następnie przeprowadza się do Opola i podejmuje studia rusycystyczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Od roku 1957 jest asystentem w Katedrze Literatury Rosyjskiej na Wydziale Filologiczno-Historycznym WSP w Opolu Od 1964 roku – należy do Związku Literatów Polskich (do rozwiązania Związku w 1983). W 1966 broni w WSP rozprawę doktorską, której tematem jest „Literatura rosyjska lat 1894-1914 w kręgu Młodej Polski”. W tym czasie jest blisko związany z opolskim poetą Bogusławem Żurakowskim, jak też ze śląskimi pisarzami – Janem Goczołem i Zbyszko Bednorzem. W roku 1966 otrzymuje propozycję pracy na stanowisku adiunkta w Katedrze Filologii Rosyjskiej Wydziału Humanistycznego WSP w Gdańsku (od roku 1970 – Uniwersytet Gdański). Latem 1967 roku opuszcza definitywnie Opole (do którego to miasta już zawsze będzie czuł wielki sentyment) i przenosi się na stałe do Gdańska. W 1968 roku ukazuje się jego pierwsza powieść wileńska -Ród Abaczów.W latach 1968-1969 przebywa na stypendium naukowym w Rosji, które wykorzystuje do pierwszych odwiedzin swojego Kraju Lat Dziecinnych. Szkice i reportaże z pobytów w ZSRR publikuje m.in. w„więzi”,„miesięczniku literackim"i w„literach”.(Wybór w tomie pt.Ludzie i krajobrazy,1970). W 1969-1971 pełni funkcję sekretarza gdańskiego oddziału ZLP. W 1971 roku otrzymuje ważną dla niego Nagrodę Fundacji im. Kościelskich (za twórczość powieściopisarską, w szczególności za utworyRód AbaczówiBiały karzeł),zaś w sierpniu 1972 roku odbiera nagrodę literacką w Genewie. Lata 70. stanowią okres największej aktywności literackiej Żakiewicza. Ukazują się wówczas powieści:To sen tylko, Danielu(1973),Dolina Hortensji(1975),Czteropalcy(1977),Markigo(1978); i kilka książek dla dzieci. W tych latach regularnie publikuje też felietony, zapiski, fragmenty dziennika ujęte w cykle:Półgłosem(„DZIENNIK BAŁTYCKI"1971-72),Z notesu(„GŁOS WYBRZEŻA”1973),Dziennik intymny mojego N.N.(„ZNAK”, „WIĘŹ”, „TYGODNIK POWSZECHNY",wydane następnie w formie książkowej pod tym samym tytułem). W roku 1979 zostaje członkiem Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego, zaś rok później jest sygnatariuszem gdańskiej listy ZLP będącej wyrazem poparcia dla strajkujących w Stoczni Gdańskiej. W latach 1980-1994 należy do NSZZ „Solidarność”. Po wprowadzeniu stanu wojennego publikuje głównie w prasie katolickiej („gwiazda morza",„Wdrodze", „tygodnik powszechny”, „królowa apostołów”).W roku 1989 zostaje członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, a w 1990 PEN Clubu. W latach 80. i 90. ukazują się jego kolejne ważne powieści kresowe:Wilcze łąki(1982), i napisana już w wolnej Polsce (a więc bez kostiumu języka ezopowego) -Wilio, w głębokościach morza(1993), która w zamierzeniu autorskim stanowi semantyczne i historyczne dopełnienie losów jego kresowych bohaterów zRodu AbaczówiWilczych łąk.Przesiąknięty kaszubszczyzną podarowuje swej „Nowej Ziemi”:Ciotuleńkę(1988) iGorycz i sól morza(2000). W 1998 roku kończy pracę na Uniwersytecie Gdańskim i przechodzi na emeryturę. W roku 2006 gdańskie wydawnictwo Słowo/obraz terytoria wznawia trzy najważniejsze utwory kresowe Żakiewicza pod nowym, wspólnym tytułem - Tryptyk wileński.

Zbigniew Żakiewicz był zawsze bardzo lubiany i ceniony w środowiskach twórczych. Tak o jego gdańskim kręgu przyjaźni pisze syn literata – dr Maciej Żakiewicz2: „…w pierwszych latach pobytu na Wybrzeżu przyjaźnił się z śp. Stanisławem Hebanowskim – kierownikiem artystycznym Teatru Wybrzeże, człowiekiem o klasycznym wykształceniu pochodzącym z Wielkopolski. Inną postacią tego czasu był śp. Jędrzej Smulkowski. Fizyk z UG, z którym przewędrował Kaszuby. J. Smulkowski w 1982 roku był członkiem Prymasowskiej Rady w Warszawie. W latach 70. nawiązał trwałą przyjaźń z wybitnym grafikiem z Wileńszczyzny – śp. Ryszardem Stryjcem. W dekadach 70, 80 krąg ten stanowił śp. Jerzy Godwood, rusycysta z Wileńszczyzny, Alina Makowiecka – wilnianka – bibliotekarka, która bez mała była „muzą” dla wielu twórczych ludzi. Ojciec otaczał się młodymi pisarzami i poeta mi: Aleksandrem Jurewiczem, Kazimierzem Nowosielskim czy Selimem Chazbijewiczem z tatarów wileńskich. Lubił przebywać z poetkami śp. Anną Kamieńską czy Teresą Ferenc. Ze swoich studentów nić przyjaźni utrzymywał z Wiktorem Krzysztoporskim, warszawskim drukarzem o barwnym życiorysie oraz znawcą kultury i filozofii XIX-XX rosyjskiej prof. Bogusiem Żyłką. W trudnych latach 80-tych przyjaźnił się z dominikaninem O. Sławomirem Słomą, za przyjaciela ma też lekarza psychiatrę Kazimierza Kotowicza – śpiewającego w prawosławnym chórze. Poznaje też wówczas pisarza Pawła Huelle, z którym do dzisiaj utrzymuje bliski kontakt osobisty. W nurcie kaszubskim przyjaźnił się z pisarzem śp. Jasiem Drzeźdzonem oraz poetą śp. Stanisławem Gostkowskim. W ostatnich latach spędzał wa kacje na Kaszubach w towarzystwie poety Zbigniewa Szymańskiego, wileńskiego AK-owca, który na Wybrzeże trafił w mundurze imperialnej armii radzieckiej. Przez lata też prowadził wiele sporów o naszej najnowszej historii z kolegą ze szkolnej ławy z Łodzi, zamieszkałym w Gdańsku prof. Władysławem Zajewskim z Wilna, wybitnym historykiem i znawcą dziejów ojczystych XIX stulecia. W końcu śp. Wiktor Woroszylski był częstym gościem domu. Swoimi zapiskami „W dżungli wolności” (wyd.: „Biblioteka Więzi”) wprowadził naszą rodzinę w pozornie lepszy świat po roku pańskim 1989…".

Zbigniew Zakiewicz za swą bogatą twórczość prozatorską, eseistyczna i publicystyczną doceniony został licznymi nagrodami i gestami uznania. Wśród ważnie jszych laurów wymienić należy:

1971 – nagroda Fundacji im. Kościelskich; „Order Stańczyka” (przyznawany przez miesięcznik „Litery”) za powieśćBiały karzeł

1974 – nagroda szczecińskiego miesięcznika „Spojrzenia”, za powieśćTo sen tylko, Danielu…

1976 - Złoty Krzyż Zasługi

1977 - nagroda „Gdańska Książka Roku” przyznawana przez Klub Krytyki Literackiej przy Oddziale Gdańskim ZLP, zaDziennik intymny mego N.N.

1989 – Krzyż Kawalerski OOP

1993 - nagroda Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki za książkęWilio w głębokościach morza

1994 - nagroda literacka Wojewody Gdańskiego za powieśćWilio w głębokościach morza

1995 - odznaka honorowa „Zasłużonemu Opolszczyźnie”

1998 – Medal KEN

2000 – Pomorska Nagroda Artystyczna w dziedzinie literatury, za książkęGorycz i sól morza

2003 – nagroda Prezydenta Gdańska w dziedzinie kultury, za twórczość i pracę pedagogiczną

Zbigniew Żakiewicz jest pisarzem, bez którego nie sposób wyobrazić sobie polskiego krajobrazu literackiego. Swymi utworami (zwłaszcza tymi zamieszczonymi w tomieTryptyk wileński,które przywoływane są w niniejszej pracy) na stałe wpisał się – obok Konwickiego, Odojewskiego, Jurewicza czy Wedeckiego – w nurt współczesnej prozy kresowej.

PAMIĘĆ – ISTOTĄ ZAKORZENIENIA3.

Maciej Dęboróg-Bylczyński:Czytałem kilka wywiadów z Panem, zwykle publikowanych przy okazji ukazywania się drukiem kolejnych Pana powieści. Ja chciałbym Pana spytać o rolę pamięci w Pana życiu i twórczości?

Zbigniew Żakiewicz:Akurat mam przy sobieRód Abaczów,to wydanie, które pan mi przyniósł. Jest tutaj napisane, że zacząłem pisać tę powieść w 1966 roku. Miałem wtedy trzydzieści parę lat. A więc od wyjazdu z Wileńszczyzny w 1946 roku minęło co nieco. W połowie lat sześćdziesiątych byłem na półrocznym stypendium w Moskwie (bo jak pan wie – jestem rusycystą). I właśnie wtedy zobaczyłem całą moją wileńską przeszłość w sposób namacalny. Wróciłem do kraju i poczułem potrzebę czytaniaPana Tadeusza.I zacząłem wtedy pisaćRód Abaczów,gdzie sięgnąłem do pewnej naszej rodzinnej tradycji. Otóż nad Ogonowskimi – rodem mojej matki – wisiała pewna klątwa. Mów iłem o tym szerzej w ro zmowie z Henryką Doboszową…

M. D-B.:Tak, czytałem ten wywiad…

Z. Ż.:…I nawiązałem też w tej powieści do majątku mojego dziadka – starego Abacza – Ogonowskiego. Nazywano go dlatego Abaczem, bo w jego ustach „obacz” brzmiało właśnie: „abacz”.

M. D-B.:Czyli Abacz to autentyczne przezwisko?

Z. Ż.:Tak. Tak nazywały go jego dzieci, np. moja mama. Dziadek był człowiekiem bardzo starej daty. Walczył nawet (w czasie wojny rosyjsko-tureckiej) pod Szypką w 16 Pułku Lejbgwardii. To był pułk tatarski w cesarskiej Rosji. Zmarł w czasie okupacji niemieckiej w 1943 roku, mając 96 lat. Jak ja się urodziłem i jeździłem do jego majątku – Ponizia Tatarskiego – to dziadek miał około 70 lat…

M. D-B.:Ród Abaczówjest więc po części charakterystyką Pańskiej rodziny?

Z. Ż.:Tak. I właśnie wróciłem pamięcią do tego dziadkowego Ponizia, które wRodzie Abaczównosi nazwę Niżan… Gdy już opuściłem Niżany to bardzo tęskniłem za nimi. Czułem, że żyję w czasach tymczasowych. Tej tymczasowości i zmienności czasu poświęciłem kolejną swoją powieść -Białego karła.Więc to, co było – ta przeszłość – to było prawdziwe i stale istotne. Wielka tęsknota za przeszłością…

M. D-B.:Prawdziwsze od tymczasowej rzeczywistości?

Z. Ż.:Oczywiście.

M. D-B.:No właśnie, bo tę pierwszą powieść kresową zaczął Pan pisać w 1966 roku a ostatnia została wydana w 1993. I przez te wszystkie lata wraca Pan pamięcią do Kresów… To tak jakby nie było dla Pana teraźniejszości.

Z. Ż.:Tak,Wilię…ukończyłem 15 maja 1992 roku, w imieniny mojej matki. Tę trzecią częśćTryptykunapisałem dlatego, że były już czasy wolnej Polski i mogłem opisywać tamten czas bez autocenzury. Poprzednio zatrzymałem się naWilczych łąkach.Tutaj doszedłem do tego momentu, gdzie bohaterowie dostali się do transportu repatriacyjnego i znaleźli się na stacji kolejowej w przygranicznym Wołkowysku. Musiałem zamknąć tamtą historię do momentu repatriacji, do granicy z Polską. Kiedy wydano moje trzy powieści pod jednym tytułem:Saga wileńska,nie było jeszczeWilii, w głębokościach morza.Została tam włączonaDolina Hortensjijako dalsze losy Kresowiaka na Podbeskidziu. Teraz przygotowuję wydanieRodu Abaczów, Wilczych łąk i Wilii…jakoTryptyku wileńskiego.To te trzy powieści są rzeczywiście kresowe i nostalgiczne…

M. D-B.:Ale pomimo „zamykania” pamięci Kresów nie uwolnił się Pan od niej…

Z. Ż.:Tak, bo dalej nie mogłem się z tą pamięcią pożegnać i napisałemCiotuleńkęiGorycz i sól morza.Tytułowa Ciotuleńka mówi, że już nie ma czasów tymczasowych, trzeba się tu zakorzenić. Śni się jej parobczanka, która mówi: „paniczka nie przychodź, Ja jestem wampirem i wysysam twoją krew…”. Ciotuleńka zrozumiałą, że już nie ma powrotu na Kresy, tylko pamięć. Ze powrót w tamte strony jest swego rodzaju wampiryzmem… A ostateczne zakorzenienie bohatera nastąpiło dopiero wGoryczy i soli…Pogodzenie się i wchodzenie w rzeczywistość.

M. D-B.:Pomimo oderwania, „wyrwania” z Kresów, pozostał Pan Kresowiakiem, zachował Kresy w pamięci. Bardzo silne były te związki Pana z Wileńszczyzną…

Z. Ż.:Bardzo silne. Wie pan – dlatego, że ja jestem (tak nieraz podkreślam) synem starego ojca. Ojciec mnie spłodził mając lat prawie pięćdziesiąt. 82 rocznik. Moi rodzice pobrali się w 1930 roku. Mama miała wtedy lat dwadzieścia… Myślę, że te doświadczone geny ojca (który przeżył rewolucję świadomie – jako mężczyzna) i młodość genetyczna mamy… Ponadto byłem, jako jedynak, dzieckiem nad wiek rozwiniętym. Tak, że – jak odtwarzam swoją przeszłość – to od piątego roku życia wszystko bardzo silnie zapamiętałem. A kiedy wyjeżdżałem w lutym 1946 roku miałem prawie czternaście… Stanowi to jedenaście lat silnej pamięci. A poza tym to byłą przecież moja Arkadia, sam pan rozumie! Arkadia…

M. D-B.:Przywoływał Pan wcześniej Mickiewicza.Wilię…też Pan poprzedził jego wierszem…

Z. Ż.:Bardzo silną miałem potrzebę czytaniaPana Tadeusza…

M. D-B.:…Ale proszę powiedzieć, na ile do swojej twórczości Pan „wkłada” siebie, swój świat zapamiętany, a na ile rekonstruuje, powiela Pan pamięć zbiorową, narodową, i utrwalony w niej mit Kresów?

Z. Ż.:Pamięć Kresów związana jest z ziemią, z krajobrazem, z klimatem… Ja jestem bardzo czuły na przyrodę. To jest moja przeszłość zapamiętana, choć to prawda, że moje opisy przyrody są mickiewiczowskie. U Żeromskiego np. są „rozmemłane” – młodopolskie. Natomiast opisy Mickiewicza są konkretne, wynikające z obserwacji. Moje opisy przyrody zawdzięczają też częściowo tę konkretność prozie Iwana Bunina, którą zachwycałem się podczas pierwszego mojego pobytu w Moskwie na przełomie 1964 i 1965 roku.

M. D-B.:Czy poetyka oniryzmu jest wpisana w literaturę kresową?

Z. Ż.:Tak, rzeczywiście… Konwicki nawiązywał do tych wątków se nnych… Czy ja wiem? Myślę, że to jest o tyle słuszne, że oniryzm odwołuje się do nadrealizmu. Ja ba rdzo cenię sobie nadrealizm w sztuce, a kierunek ten sięga przecież do majaczeń sennych i łączy różne plany rzeczywistości.

M. D-B.:Zastanawiam się, czy dla Pana pamięć nie jest trochę siłą niszczącą? Czy chciałby Pan przestać pamiętać i pisać wreszcie tylko o sobie współczesnym, o Gdańsku, o swoim ego „odsączonym” z tej traumatycznej pamięci?

Z. Ż.:Rzeczywiście. To, co się przeżyło jest pewnym przekleństwem. Ale literatura ma to do siebie, że jest ratunkiem, jedynym lekarstwem. WRodzie Abaczówpo raz pierwszy zacząłem się żegnać z Kresami, z doświadczaniem pamięci. Trudno powiedzieć, co by się stało ze mną, nawet z moim odbiorem przeszłości, gdybym nie napisał tej książki. A jeszcze bardziej jest to widoczne w książceTo sen tylko, Danielu…Opisuję w tej powieści szczególnie ciężki okres mojego życia. Do Łodzi przyjechałem jako czternastolatek, więc Łódź to był okres dojrzewania, „zrzucania skóry”, młodzieńczości zatopionej w rynsztokowej Łodzi. I pamiętam moją matkę – biedną wdowę. Żyliśmy wtedy w nędzy… To był bardzo ciężki czas, który się wbił traumatycznie w moją pamięć. Chciałem z tym okresem się jakoś rozprawić. Jak zaczynam pisać, to się męczę. Sz ukam sposobu, języka, który odda najlepiej moje przeżycia. WTo sen tylko…ja – ten tutejszy – gdański, chciałem wyjechać do Łodzi, żeby się rozprawić z moim późnym dzieciństwem i młod ością. W tej powieści zresztą są wątki kresowe – o tym dziaduniu… I ta rzeczywistość łódzka w końcu „krzyżuje” bohatera. W książce powtórnie ona jego zwycięża, ale w rzeczywistości to ja ją zwyciężyłem. Zapanowałem przez fakt kreacji.

M. D-B.:Czyli Pańskie zapamiętanie jest związane z oczyszczaniem?

Z. Ż.:Każda książka to