Wydawca: Amber Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2018

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 368 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Oszustwa pamięci - dr Julia Shaw

Międzynarodowy bestseller hakerki pamięci

 

„Przekonywałam ludzi, że popełniali zbrodnie, które nigdy nie miały miejsca, że cierpieli z powodu fizycznego urazu, którego nigdy nie doznali, albo że zostali zaatakowani przez psa... To może brzmieć niewiarygodnie, ale jest to po prostu starannie zaplanowane wykorzystywanie naukowej wiedzy o pamięci. I choć brzmi to dość groźnie, robię to, by pomóc wykazać, jak poważne mogą być zniekształcenia pamięci…”

Oszustwach pamięci dr Julia Shaw, psycholog sądowy i światowy autorytet w dziedzinie badań nad pamięcią, prezentuje zdumiewającą różnorodność sposobów, w jakie nasz mózg może być oszukany.

Wspomnienia są naszą najcenniejszą własnością. To one nas tworzą. Tylko że tak naprawdę dalekie są od dokładnego zapisu przeszłości, za jaki chcielibyśmy je uważać. Każdy z nas przyzna, że od czasu do czasu doświadcza luki w pamięci, na przykład wchodzi do pokoju i natychmiast zapomina, po co, albo nagle nie jest w stanie przypomnieć sobie imienia osoby, którą spotkał dziesiątki razy.
A co, jeśli nasza pamięć ma potencjał popełniania znacznie poważniejszych błędów: na granicy czystego zmyślenia i samooszukiwania?

Opinie o ebooku Oszustwa pamięci - dr Julia Shaw

Fragment ebooka Oszustwa pamięci - dr Julia Shaw

Redaktor ‌prowadzący

Małgorzata Cebo-Foniok

Konsultacja naukowa

dr ‌Marek Binder

Instytut Psychologii Uniwersytetu ‌Jagielońskiego

Korekta

Anna Tłuchowska

Barbara Cywińska

Projekt ‌graficzny ‌okładki

Małgorzata ‌Cebo-Foniok na podstawie projektu ‌Nataschy Nel

Zdjęcie autorki

Boris ‌Breuer

Tytuł oryginału

The Memory Illusion

The ‌Memory ‌Illusion

© ‌2016 by ‌Julia ‌Shaw

International Rights Management: ‌Susanna Lea ‌Associates

All rights reserved.

Wszelkie prawa ‌zastrzeżone.

Żadna ‌część tej ‌publikacji nie ‌może być ‌reprodukowana

ani ‌przekazywana w jakiejkolwiek formie ‌zapisu

bez ‌zgody właściciela ‌praw autorskich.

For ‌the Polish ‌edition

Copyright © 2018 ‌by Wydawnictwo Amber Sp. ‌z ‌o.o.

ISBN 978-83-241-6660-2

Warszawa ‌2018. Wydanie ‌I

Wydawnictwo AMBER Sp. ‌z o.o.

Dla Marka

WPROWADZENIE

Nobliści, odbierając ‌nagrodę, otrzymują uzasadnienie ‌równe ‌objętością postowi ‌na ‌Tweeterze. Odkąd ‌się o ‌tym dowiedziałam, poświęciłam być ‌może zbyt wiele ‌czasu na zapoznawanie się ‌z tymi stwierdzeniami, opisującymi ‌w najwyżej ‌140 znakach dogłębny ‌wpływ, ‌jaki na świat wywarli ‌laureaci.

Do moich ‌ulubionych należy podsumowanie ‌twórczości Seamusa Heaneya, ‌który otrzymał literacką Nagrodę ‌Nobla ‌w 1995 roku. Nota ‌wyjaśnia, ‌że nagroda została przyznana ‌za „dzieła ‌pełne lirycznego ‌piękna i etycznej głębi, ‌które sławią ‌cuda dnia ‌powszedniego i ‌żywą przeszłość”. ‌Co za ‌niebywałe stwierdzenie! Piękno, ‌etyka i historia, przeniknięte poczuciem cudowności, a wszystko ujęte w zaledwie kilku słowach. Za każdym razem, gdy czytam to zdanie, uśmiecham się.

Wypisuję te noblowskie podsumowania mazakiem na niedużej, białej tablicy, którą trzymam na biurku dla inspiracji. Wykorzystuję je w moich wykładach i staram się wplatać je w teksty, które piszę. Reprezentują pogląd, że nawet największe osiągnięcia ludzkości da się wyjaśnić prostym językiem. Jest to myśl wyrażana w historii niejednokrotnie przez wielkie postacie: jeśli nasza praca ma mieć znaczenie, musimy być w stanie wyjaśnić ją w prosty sposób.

Sama stosuję tę filozofię oszczędności w wyjaśnianiu, chociaż oczywiście czasami odbywa się to kosztem wyjaśniania. Innymi słowy, gdy wyjaśniam pojęcia, poprzez stosowanie analogii, przykładów czy uproszczeń, zawsze ryzykuję, że zgubię pewne niuanse skomplikowanych kwestii, które omawiam. Tematy, o których będę tutaj mówić, pamięć i tożsamość, są niebywale skomplikowane i mogę mieć tylko nadzieję, że w tej książce uda mi się nakreślić z grubsza zarys imponujących badań prowadzonych na przecięciu obu tych obszarów. I chociaż nie mogę obiecać, że przedstawię pełny obraz naukowy, mam nadzieję zapoczątkować proces stawiania pytań dotyczących fundamentalnych kwestii, które prawdopodobnie dręczą większość z nas od chwili, gdy zaczęliśmy korzystać z daru introspekcji.

Tak jak wielu ludzi, zdolność do introspekcji zauważyłam u siebie w dzieciństwie. Pamiętam, że kiedy byłam mała, godzinami nie mogłam zasnąć, ponieważ tak bardzo byłam pogrążona w myślach. Leżałam na górze piętrowego łóżka, zapierałam się stopami o biały sufit i rozmyślałam nad sensem życia. Kim jestem? Czym jestem? Co jest rzeczywiste? I choć wtedy o tym nie wiedziałam, to właśnie wtedy zaczynałam się stawać psychologiem. To były pytania o najistotniejsze aspekty tego, co nazywamy być człowiekiem. Jako mała dziewczynka nie miałam pojęcia, że jestem w doborowym towarzystwie, nie mogąc znaleźć odpowiedzi.

Nie mam już piętrowego łóżka, ale pytania pozostały. Zamiast filozofować do sufitu, prowadzę badania. Zamiast omawiać z moim pluszowym misiem, kim jestem, zastanawiam się nad tym z kolegami naukowcami, ze studentami i z innymi ludźmi, którzy są tak samo ciekawi, jak ja. Dlatego też zacznijmy naszą wyprawę w świat pamięci od początku wszystkich początków, od przyjrzenia się sobie. Spytajmy więc: co sprawia, że ty to ty?

Czy ty to na pewno ty?

Kiedy definiujemy siebie, możemy brać pod uwagę płeć, przynależność etniczną, wiek, zajęcie i osiągnięte wyznaczniki dorosłości, takie jak ukończenie nauki, kupno domu, zawarcie małżeństwa, narodziny dzieci lub przejście na emeryturę. Możemy również uwzględnić cechy osobowości – czy jesteśmy optymistami czy pesymistami, czy jesteśmy zabawni czy poważni, samolubni czy bezinteresowni. Do tego dochodzi prawdopodobnie porównywanie się z innymi, często bezpośrednie monitorowanie na Facebooku i LinkedIn, jak im się wiedzie, aby sprawdzić, czy nie zostajemy w tyle. Podczas gdy wszystkie te kategorie opisowe mogą być mniej lub bardziej odpowiednimi sposobami definiowania, kim jesteś, to prawdziwym źródłem twojego przekonania, że ty to ty, prawie na pewno są twoje osobiste wspomnienia.

Osobiste wspomnienia pomagają nam zrozumieć naszą życiową drogę. Jedynie przez osobiste wspomnienia mogę przywołać pogawędki z jednym z moich najbardziej inspirujących profesorów na studiach licencjackich, doktorem Barrym Beyersteinem, który uczył mnie krytycznego myślenia i często dzielił się ze mną ciastem cytrynowym z makiem. Albo rozmowy po wykładzie z doktorem Stephenem Hartem, który był pierwszą osobą w moim życiu zachęcającą mnie do podjęcia dalszych studiów. Albo poważny wypadek samochodowy mojej mamy kilka lat temu, który uświadomił mi, jak ważne jest wyrażanie uczuć wobec tych, których kocham. Takie interakcje wyznaczające pewne etapy mają dla nas ogromne znaczenie, pomagając nam organizować osobistą narrację. Ogólnie rzecz biorąc, wspomnienia tworzą fundament naszej tożsamości. Kształtują nasz sposób myślenia o tym, czego doświadczyliśmy, a co za tym idzie, nasze przekonanie co do tego, do czego jesteśmy zdolni w przyszłości. Dlatego jeśli zaczynamy kwestionować swoją pamięć, jesteśmy zmuszeni zakwestionować same podstawy tego, kim jesteśmy.

Weźmy dla przykładu taki eksperyment myślowy: Co będzie, jeśli obudzisz się pewnego ranka i nie będziesz pamiętać niczego z tego, co kiedykolwiek zrobiłeś, pomyślałeś lub nauczyłeś się? Czy ta osoba nadal będzie tobą? Myśląc o takim scenariuszu, możemy instynktownie zareagować lękiem. Możemy doznać poczucia, że wszystko, czym jesteśmy, mogłoby zostać nam odjęte wraz z pamięcią, pozostawiając nas jako pustą obudowę naszego wcześniejszego ja. Gdyby pozbawić nas pamięci, to co nam pozostanie? Z łatwością można sobie wyobrazić taką sytuację jako wstęp do przerażającego filmu science fiction: „A gdy się obudzili, nikt z nich nie wiedział, kim jest”. Z drugiej strony, moglibyśmy spojrzeć na taką perspektywę z poczuciem ulgi, że nie będziemy już ograniczeni swoją przeszłością i możemy zacząć życie od nowa, nadal dysponując swoimi możliwościami umysłowymi i zachowując nienaruszoną osobowość. A może ogarnęłaby nas niepewność i wahalibyśmy się między tymi dwoma punktamiwidzenia.

Chociaż taka dramatyczna utrata pamięci w rzeczywistości jest na szczęście rzadkością, to jednocześnie nasze wspomnienia podlegają całej masie błędów, zniekształceń i modyfikacji. Na niektóre z nich mam nadzieję rzucić światło w tej książce. Uzbrojona w naukę i autentyczną ciekawość, dorzucając co nieco z własnych doświadczeń, chcę skłonić cię do zastanowienia się nad wieloma drogami, jakimi nasza pamięć może zejść na manowce. Ale jak właściwie zacząć rozmowę o skomplikowanym zjawisku pamięci? Zacznijmy od dwóch terminów, kluczowych w badaniach nad pamięcią.

Pamięć semantyczna zwana też skojarzeniową odnosi się do pamięci znaczeń, pojęć i faktów. Poszczególni ludzie często pewne typy informacji semantycznych zapamiętują lepiej niż inne. Na przykład ktoś, kto jest świetny w pamiętaniu dat wydarzeń historycznych, może zupełnie nie mieć pamięci do nazwisk; z kimś innym może być na odwrót – doskonale pamięta nazwiska, ale ważne daty wylatują mu z głowy. Chociaż są to dwa typy pamięci semantycznej, wyniki tego rodzaju zadań mogą się znacznie różnić u poszczególnych osób.

Pamięć semantyczna działa równolegle do pamięci epizodycznej czy autobiograficznej. Kiedy przypominasz sobie swój pierwszy dzień na uniwersytecie, pierwszy pocałunek albo wyjazd na wakacje w 2013 roku, sięgasz do swojej pamięci epizodycznej. Termin ten odnosi się do naszego zbioru doświadczeń z przeszłości. To nasz osobisty pamiętnik, zeszyt z wycinkami, nasz umysłowy dziennik, oś czasu na naszym wewnętrznym Facebooku. Pamięć epizodyczna jest mechanizmem, który śledzi bieg wspomnień, jakie zaistniały w określonym czasie i miejscu. Dostęp do tego rodzaju wspomnień może być jak przeżywanie na nowo doznań odbieranych wieloma zmysłami. Możemy poczuć piasek pod stopami, słońce na skórze, wiatr we włosach. Możemy przywołać obraz wnętrza, muzykę, ludzi. To są wspomnienia, które pielęgnujemy. To jest ten szczególny bank pamięci, który definiuje, kim jesteśmy, a nie tylko to, co wiemy o świecie.

Jednak o pamięci epizodycznej, na której wszyscy tak bardzo polegamy, wielu z nas ma żałośnie mylne pojęcie. Jeśli lepiej zobrazujemy sobie, jak faktycznie ona działa, zyskamy również lepsze zrozumienie spektaklu, jakim jest rzeczywistość postrzegana.

Lepienie z plasteliny i co z tego wynika

Kiedy już zaczynamy kwestionować własne wspomnienia i wspomnienia innych, wydaje się mniej zaskakujące, że często nie zgadzamy się z przyjaciółmi i rodziną co do szczegółów ważnych minionych zdarzeń. Nawet drogie nam wspomnienia z dzieciństwa mogą być formowane i przeformowywane jak kulka plasteliny. W dodatku błędy pamięci nie występują wyłącznie u tych, których możemy spostrzegać jako szczególnie podatnych – cierpiących na chorobę Alzheimera, uszkodzenie mózgu czy dotkniętych innym istotnym deficytem. Błędy pamięci można wręcz uznać za normę, a nie wyjątek. Zagadnienie potencjalnej niezgodności między rzeczywistością a pamięcią będzie jeszcze przedmiotem naszych głębszych dociekań.

Podobnie, fałszywe wspomnienia – przywołane treści, które sprawiają wrażenie wspomnień, ale nie są oparte na żadnych rzeczywistych zdarzeniach – są przez nas doświadczane stale. A konsekwencje takich fałszywych wspomnień mogą być bardzo realne. Wiara w całkowicie fikcyjne przedstawienie rzeczywistości może wpływać na wszystko w naszym życiu, bo potencjalnie może spowodować prawdziwą radość, prawdziwe zmartwienie, a nawet prawdziwą traumę. Zrozumienie procesów naszej niedoskonałej pamięci może więc pomóc nam ustalić, jak możemy – i nie możemy – oceniać informacje zawarte w naszych wspomnieniach i jak je odpowiednio wykorzystywać do definiowania, kim jesteśmy. Tego właśnie sama doświadczyłam.

W ciągu lat badań nad pamięcią doszłam do wniosku, że widzimy świat w dalece niedoskonały sposób. To z kolei kazało mi nabrać ogromnego szacunku dla metod naukowych i współpracy badawczej – wspólnych przedsięwzięć naukowych. Dają one największą nadzieję na przejrzenie przez zasłonę naszej niedoskonałej percepcji i zrozumienie, jak działa pamięć. Jednak mimo że moje żagle wypełnia wiatr dziesięcioleci badań nad pamięcią, muszę przyznać, że prawdopodobnie zawsze będą jakieś wątpliwości co do całkowitej wierności wspomnień. Możemy jedynie gromadzić niezależne dowody potwierdzające sugestię, że pamięć jest bardziej lub mniej dokładną reprezentacją w umyśle czegoś, co się zdarzyło naprawdę. Każde zdarzenie, bez względu na to, jak się wydaje ważne, nasycone emocjami czy traumatyczne, może być zapomniane, przekłamane w pamięci, a nawet całkowicie fikcyjne.

Obecnie pochłaniają mnie badania, jak powstają błędy pamięciowe, a w szczególności, jak można kształtować własne wspomnienia i wspomnienia innych przez formowanie rzeczywistych doświadczeń z przeszłości, aby stworzyć fikcyjną przeszłość spostrzeganą. Tym, co mnie odróżnia od większości badaczy wykonujących podobną pracę, jest charakter wspomnień, jakie generuję. W ciągu zaledwie kilku przyjaznych wywiadów potrafię wykorzystać swoje rozumienie procesów pamięciowych do poważnego zniekształcenia wspomnień moich rozmówców. Przekonywałam ludzi, że popełniali przestępstwa, które nigdy nie miały miejsca, że cierpieli z powodu fizycznego urazu, którego nigdy nie doznali, albo że zostali zaatakowani przez psa, podczas gdy taki atak nigdy się nie zdarzył. To może wydać się niewiarygodne, ale jest to po prostu starannie zaplanowane wykorzystywanie naukowej wiedzy o pamięci. I choć brzmi to dość groźnie, robię to, by pomóc odkryć, jak poważne mogą być zniekształcenia pamięci, co jest szczególnie istotne dla wymiaru sprawiedliwości, który w swoich ustaleniach opiera się na wspomnieniach naocznych świadków, ofiar i podejrzanych. Tworząc w warunkach laboratoryjnych skomplikowane, fałszywe wspomnienia przestępstwa, które pod każdym względem sprawiają wrażenie prawdziwych, uwidaczniam charakterystyczne problemy prawne, jakie powodują procesy zachodzące w naszej zawodnej pamięci.

Kiedy opowiadam o tym ludziom, natychmiast chcą dokładnie wiedzieć, jak to robię. Będę to wyjaśniać w dalszej części tej książki, już teraz chcę cię zapewnić, że nie polega to na żadnym ponurym praniu mózgów, torturach ani hipnozie. Dzięki naszej psychologicznej i fizjologicznej konstrukcji wszyscy jesteśmy w stanie przywoływać przekonujące i żywe wspomnienia całych zdarzeń, które w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca.

Oszustwa pamięci wyjaśnią fundamentalne zasady, na jakich oparte są nasze wspomnienia, sięgając do biologicznych uwarunkowań zapominania i pamiętania. Wyjaśnią kluczową rolę otoczenia społecznego w naszym doświadczaniu i pamiętaniu świata. Wyjaśnią, jak koncepcja siebie kształtuje nasze wspomnienia i jest przez nie kształtowana. Wyjaśnią nawet rolę mediów i edukacji w naszym (nie)rozumieniu tego, do czego zdolna jest pamięć. Przedstawią szczegółowo niektóre najbardziej fascynujące, czasami wręcz nie do uwierzenia, błędy, zmiany i przekłamania, jakim mogą ulegać nasze wspomnienia.

I choć nie jest to w żadnym wypadku wyczerpujące studium, niemniej jednak mam nadzieję, że da ci wystarczająco solidny wstęp do tej dziedziny wiedzy. A być może skłoni cię do zastanowienia się, ile tak naprawdę wiesz o świecie, a nawet o sobie samym…

1. PAMIĘTAM SWOJE NARODZINY

Karuzela nad łóżeczkiem, herbatka z księciem Karolem i spotkanie Królika Bugsa

Dlaczego niektóre z naszych dziecięcych wspomnień są niemożliwe

„Pamiętam swoje narodziny” – 62 miliony wyników w Google. „Pamiętam, jak byłem/am niemowlęciem” – 154 miliony wyników. „Pamiętam, jak byłem/am w macicy” – 9 milionów wyników. Ludzie przejawiają ogromne zainteresowanie wspomnieniami z okresu wczesnego dzieciństwa, a nawet jeszcze wcześniejszymi. Wszyscy chcemy uchwycić swoje najwcześniejsze wspomnienia i zrozumieć wpływ, jaki mogły na nas wywrzeć. Może też chcemy po prostu wiedzieć, do czego zdolna jest nasza pamięć we wczesnym dzieciństwie. Niektórzy ludzie, jak Ruth, która odpowiedziała online na pytanie gazety „Guardian”, są chętni podzielić się swoimi najwcześniejszymi wspomnieniami:

Byłam w ciemnym, ciepłym miejscu i czułam się bardzo bezpiecznie. Słyszałam stały, rytmiczny dźwięk (bicie serca mamy), który działał na mnie kojąco. Nagle stało się coś strasznego i to mnie przeraziło (krzyki mamy, jestem pewna). Potem miarowy dźwięk powrócił i pomyślałam, że wszystko jest w porządku. Ta straszna rzecz zdarzyła się znowu i tym razem wiedziałam, że będzie się powtarzać. Bałam się! Moje ciało było boleśnie ciągnięte i ściskane, mama krzyczała, a ja myślałam, że dzieje się coś strasznego, potwornego i okropnego! Potem wydostałam się na zewnątrz i doktor powiedział do mnie coś, co było przyjazne i zachęcające. Nie znałam słów, ale odebrałam jego przekaz! (…) Gdyby mama jeszcze żyła, spytałabym ją, czy naprzeciwko nas było duże okno, za którym świeciło słońce, i czy lekarz miał czarne wąsy, był niski i gruby1.

Ruth jest jedną z niezliczonych osób, które twierdzą, że potrafią przypomnieć sobie moment swoich narodzin. Często ludzie twierdzą również, że mają wspomnienia z okresu niemowlęctwa, zdają się pamiętać, jak wyglądał ich pokój dziecinny albo łóżeczko, przypominają sobie konkretne zdarzenia. W ciągu swojej pracy zawodowej słyszałam wiele takich przykładów. „Pamiętam wszystkie samolociki z karuzeli nad moim łóżeczkiem”. „Pamiętam, jak nie mogłem się ruszyć w łóżeczku i bałem się, bo rączka mi uwięzła między szczebelkami!” „Pamiętam, że moją ulubioną zabawką był niebieski miś z pozytywką. Ciągnęłam za sznureczek i melodyjka pomagała mi zasnąć. Skąd miałabym to wiedzieć, jeśli nie z pamięci, skoro oddaliśmy tego misia, kiedy miałam dwa lata?”

Kiedy się zatrzymasz i zastanowisz, jest to naprawdę niewiarygodne. Jak ci ludzie mogli zapamiętać cokolwiek w tak młodym wieku?

No cóż, nie mogli.

Twoje pierwsze wspomnienie

Każdy ma najwcześniejsze wspomnienie – to oczywiste, że jedno z naszych wspomnień musi być najdawniejsze. I, poza wiarą w poprzednie życie, wspomnienie to musi dotyczyć zdarzenia, które zaszło w dającym się określić przedziale czasowym – w którymś momencie między teraźniejszością a zaistnieniem naszego umysłu. Tylko jak poznać, czy to, co uważamy za swoje najwcześniejsze wspomnienie, jest dokładnym odzwierciedleniem czegoś, co się wydarzyło?

Kiedy ludzie twierdzą, że są w stanie pamiętać karuzelę wiszącą nad ich niemowlęcym łóżeczkiem albo salę szpitalną, w której się urodzili, albo ciepło, jakie czuli w łonie matki, przywołują to, co psychologowie nazywają niemożliwymi wspomnieniami. W badaniach już dawno ustalono, że jako dorośli nie możemy przywoływać wiernych wspomnień z naszego okresu niemowlęcego i wczesnego dzieciństwa. Mówiąc po prostu, mózgi małych dzieci nie są jeszcze fizjologicznie zdolne do formowania i przechowywania trwałych wspomnień. Jednak wielu ludzi wydaje się mieć takie wspomnienia. Często są przekonani, że wspomnienia te są wierne, bo nie potrafią wskazać żadnego innego przekonującego źródła przywoływanych treści.

Tylko że tak naprawdę nie trzeba się wysilać, aby wymyśleć kilka alternatywnych wyjaśnień. Czy rzeczywiście nie ma innego sposobu, w jaki moglibyśmy się dowiedzieć, jak wyglądała karuzela nad łóżeczkiem, albo że utknęliśmy między szczebelkami, albo że mieliśmy misia z pozytywką? Z pewnością mogliśmy uzyskać te informacje z zewnętrznego źródła: może ze starych fotografii albo z opowieści rodziców. Możemy nawet pamiętać przedmioty o osobistym znaczeniu, ponieważ w późniejszym okresie życia wciąż znajdowały się w naszym otoczeniu.

Wiemy więc, że przynajmniej trochę surowego materiału koniecznego do zbudowania przekonującego obrazu naszego najwcześniejszego dzieciństwa można znaleźć gdzie indziej. Kiedy następnie umieścimy tę informację w kontekście, który wydaje się odpowiedni, w takim jak opowiadanie zdarzenia z wczesnego okresu życia, możemy mimowolnie wypełnić luki w pamięci wymyślonymi szczegółami. Nasze mózgi łączą fragmenty informacji w sposób, jaki ma dla nas sens, a więc w coś, co odbieramy jako rzeczywiste wspomnienia. To nie jest świadoma decyzja „pamiętającego”, a coś, co odbywa się automatycznie. Dwa główne procesy, podczas których zjawisko to zachodzi, zwane są konfabulacją i błędem monitorowania źródła.

Jak ujmuje to Louis Nahum i jego koledzy z uniwersytetu w Genewie, badający neuronalne podstawy funkcjonowania poznawczego, „konfabulacja oznacza występowanie wspomnień doświadczeń i zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca”2. To jedno słowo opisuje złożone zjawisko, które oddziałuje na wiele naszych wspomnień, zwłaszcza wczesnych. Oczywiście w odniesieniu do wspomnień wczesnodziecięcych ta definicja nie jest precyzyjna: zdarzenie mogło faktycznie zajść, niemożliwe jest po prostu, aby nasz mózg był w stanie zachować tę informację w tak młodym wieku i po upływie czasu zaprezentować ją jako jedno, mające sens wspomnienie.

Z kolei przekonanie, że mamy wczesnodziecięce wspomnienia zdarzeń takich jak narodziny, może po prostu wynikać z nieprawidłowej identyfikacji źródła informacji, znanej pod nazwą błędu monitorowania źródła (ang. source confusion) – polega on na zapomnieniu źródła informacji i błędnym przypisywaniu jej własnej pamięci czy doświadczeniu. Chcąc pamiętać swoje piękne dzieciństwo, możemy brać opowieści matki za własne wspomnienia. Albo możemy wtapiać w swoją osobistą narrację wspomnienia opowiadane przez rodzeństwo czy przyjaciół. Możemy też mylić swoje wyobrażenia o tym, jakie mogłoby być nasze dzieciństwo, z rzeczywistymi wspomnieniami z tego okresu. Oczywiście błędy pamięci mogą także być efektem współdziałania konfabulacji i błędnego monitorowania źródła.

Jeden z pierwszych eksperymentów dowodzących, że możemy majstrować przy swoich wspomnieniach autobiograficznych, przeprowadzili naukowcy badający pamięć, Ira Hyman i Joel Pentland z Western Washington University w 1995 roku3. 65 dorosłym uczestnikom eksperymentu powiedziano, że chodzi w nim o zbadanie, jak dobrze ludzie są w stanie zapamiętać doświadczenia z wczesnego dzieciństwa. Powiedziano im, że będą pytani o kilka zdarzeń, których doświadczyli przed ukończeniem 6 roku życia, a których szczegółów dostarczyli rodzice, wypełniając kwestionariusz. Wreszcie powiedziano, że najistotniejsza jest wierność wspomnień.

Oczywiście nie było to żadne badanie pamięci okresu dzieciństwa. Badacze wcale nie chcieli sprawdzać, jak dobrze uczestnicy pamiętają rzeczywiste zdarzenia – chcieli się przekonać, jak dobrze pamiętają zdarzenia, które w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca. Wśród prawdziwych relacji, uzyskanych od rodziców uczestników eksperymentu, ukryli fałszywą, którą sami wymyślili: „Kiedy miałeś pięć lat, byłeś na weselu przyjaciół rodziców, na którym ganiałeś z innymi dziećmi, i wpadłeś na stół, na którym stała waza z ponczem. Poncz wylał się na rodziców panny młodej”. Z powodu tej historii badanie często nazywane jest „eksperymentem z rozlanym ponczem”.

Łatwo wyobrazić sobie to zdarzenie – jest nasycone emocjonalnie i wielce prawdopodobne. Wszyscy wiemy, jak wyglądają wesela w naszych kulturach i krajach. Wszyscy wiemy, jak wygląda waza z ponczem, albo przynajmniej jak mogłaby wyglądać. Wszyscy wiemy, że wesele to okazja uroczysta, więc prawdopodobnie wyobrażamy sobie rodziców panny młodej jako parę starszych ludzi odświętnie ubranych. Łatwo jest nam wyobrazić sobie nas samych w tej sytuacji, w wieku pięciu lat, ganiających po sali. Jak się okazuje, jeszcze łatwiej jest nam przywołać taki obraz, jeśli wyobrażamy sobie przebieg zdarzenia przez kilka minut. Każdy uczestnik pytany był najpierw o dwa rzeczywiste zdarzenia, o których badacze dowiedzieli się od jego rodziców, a następnie o fałszywy incydent z ponczem. Po podaniu uczestnikom podstawowych informacji dotyczących każdego ze wspomnień, badacze prosili ich, by postarali się wywołać szczegółowy obraz zdarzenia, aby uzyskać dostęp do pamięci. Prosili ich, by zamknęli oczy i wyobrażali sobie zdarzenie, starając się „zobaczyć” przedmioty, ludzi i miejsca tak, jak wyglądały. Uczestnicy wracali do badaczy trzy razy, w odstępach tygodniowych, i powtarzali ten proces.

Wyniki eksperymentu będą dla ciebie szokujące. Samo powtarzające się wyobrażanie sobie przebiegu zdarzenia i opowiadanie na głos, co się widzi, doprowadziło do zaklasyfikowania 25% uczestników eksperymentu do grupy mającej wyraźne fałszywe wspomnienie zdarzenia. Dalsze 12,5% było w stanie rozwijać informacje podane przez eksperymentatorów, ale stwierdzało, że nie potrafi przypomnieć sobie rozlania ponczu, tak więc ci uczestnicy zostali zaklasyfikowani jako pamiętający częściowo. Oznacza to, że duży odsetek ludzi, którzy wyobrażali sobie przebieg zdarzenia, po zaledwie trzech krótkich ćwiczeniach wyobraźni myślał, że zdarzenie rzeczywiście miało miejsce i że potrafią przypomnieć sobie dokładnie, jaki miało przebieg. Dowodzi to, że możemy popełniać błąd monitorowania źródła naszych dziecięcych wspomnień, myśląc, że coś, co sobie wyobraziliśmy, rzeczywiście się wydarzyło, internalizując informację, którą ktoś nam zasugerował, i wplatając ją w część naszej osobistej przeszłości. Jest to skrajna forma konfabulacji, która może być indukowana przez kogoś innego wskutek angażowania naszej wyobraźni.

Nawiasem mówiąc, poza tym, że jest wspaniałym badaczem, który wniósł ogromny wkład w nasze rozumienie mechanizmu fałszywych wspomnień, Ira Hyman jest postacią nietuzinkową, budzącą natychmiastową sympatię. Skoro o nim mówimy, to proszę – szybki test wielokrotnego wyboru. Uzupełnij zdanie:

Ira Hyman…

a. swoją pierwszą publikację naukową poświęcił Beatlesom.

b. tańczył w balecie.

c. nie znosi marynat.

d. wszystkie powyższe.

Oczywiście prawidłowa odpowiedź to d. I za to go kochamy.

Bardzo krótka trwałość

No dobrze, pomówmy teraz o uwarunkowaniach neuronalnych pamięci, a dokładnie o tym, dlaczego wczesnodziecięce wspomnienia są podatne na zniekształcenia w sensie psychologicznym. Kiedy naukowcy mówią o dojrzewaniu pamięci – czyli o tym, jak nasza pamięć zmienia się z wiekiem – na ogół mówią o zmianach w pamięci krótkotrwałej i długotrwałej osobno. Pamięć krótkotrwała jest systemem w mózgu, który może utrzymywać niewielkie ilości informacji przez krótkie okresy. Naprawdę krótkie – zaledwie około 30 sekund. Na przykład, kiedy mamy zapamiętać numer telefonu i powtarzamy go sobie raz za razem, dopóki go nie wybierzemy, co nosi nazwę pętli fonologicznej, posługujemy się pamięcią krótkotrwałą.

Ten system nie jest w stanie udźwignąć dużego ładunku pamięciowego. Od czasu opublikowania w 1956 roku przez George’a Millera z Princeton University przełomowego artykułu4, który okazał się również jednym z najczęściej cytowanych artykułów wszech czasów, przyjęło się, że liczba elementów, jakie mogą się utrzymać jednocześnie w pamięci operacyjnej wynosi siedem, plus minus dwa. Innymi słowy, zależnie od naszych indywidualnych zdolności pamięciowych i naszego stanu psychicznego w danym momencie pojemność pamięci operacyjnej, może się zmniejszyć do zaledwie pięciu informacji lub zwiększyć do dziewięciu. Ta zmienność jest czasami zauważalna: kiedy jesteśmy naprawdę zmęczeni, wielu z nas odnosi wrażenie, że nasza pamięć krótkotrwała w ogóle nie funkcjonuje.

Chociaż magiczna liczba Millera, siedem, została zakwestionowana – według artykułu z 2001 roku autorstwa Nelsona Cowana z University of Missouri5 liczba elementów, które jest w stanie utrzymać pamięć krótkotrwała w rzeczywistości może wynosić zaledwie cztery – zasady pozostają te same: możemy utrzymać w pamięci krótkotrwałej tylko kilka elementów naraz i możemy je utrzymać tylko przez około 30 sekund.

Pojęcie, które często pojawia się w dyskusjach na temat pamięci krótkotrwałej, to „pamięć operacyjna”. Ogólnie rzecz biorąc, termin ten odnosi się do szerszego konstruktu teoretycznego związanego z elastycznością umysłu w zakresie przechowywania informacji podczas czynności takich jak rozwiązywanie problemów – pamięć krótkotrwała jest uważana za część składową pamięci operacyjnej. Różnice pojęciowe między tymi terminami i sposób posługiwania się nimi są często niezmiernie ważne dla badaczy, ale na potrzeby tej książki będę używać ich zamiennie.

Christian Tamnes i jego współpracownicy z uniwersytetu w Oslo (Norwegia)6 badali dojrzewanie pamięci operacyjnej u ludzi między 8 a 22 rokiem życia. W artykule opublikowanym w 2013 roku stwierdzili, że zmiany w określonych częściach mózgu są związane ze wzrostem wydajności funkcjonowania pamięci operacyjnej. W szczególności wykazali, że dojrzewanie tzw. sieci czołowo-ciemieniowej mózgu jest odpowiedzialne za rozwój pamięci krótkotrwałej. Z badań wynika, że pamięć krótkotrwała jest ściśle związana z naszą zdolnością posługiwania się myśleniem (płat czołowy) w harmonii ze zmysłami i mową (płat ciemieniowy) i że ta zdolność doskonali się z wiekiem. Im bardziej rozwija się relacja między tymi częściami mózgu, tym lepsza pamięć krótkotrwała.

Cztery główne części ludzkiego mózgu.

Brzmi to bardzo neuronalnie, więc czym prędzej wyjaśniam po kolei co i jak. Nasz mózg jest podzielony na cztery główne części. Płat ciemieniowy, usytuowany na samej górze mózgu, jest odpowiedzialny za integrację informacji sensorycznych i mowy, co jest konieczne dla pamięci krótkotrwałej. Płat czołowy znajduje się w przedniej części mózgu, za czołem. Jest odpowiedzialny za wyższe funkcje poznawcze, takie jak myślenie, planowanie i rozumowanie. Kora przedczołowa, na samym przedzie płata czołowego, ma szczególny udział w skomplikowanych procesach myślowych i związana jest ze zdolnością do planowania złożonych zachowań i podejmowania decyzji.

U niektórych pacjentów z objawami ciężkiej choroby psychicznej przecinano połączenie kory przedczołowej z pozostałymi częściami mózgu – procedura taka nosi nazwę lobotomii przedczołowej. Wiadomo było, że ten brutalny zabieg, przypominający wbicie szpikulca do rozbijania lodu przez oczodół pacjenta do jego mózgu, pociąga za sobą poważne skutki dla osobowości i intelektu pacjenta. Swego czasu uważano go za usprawiedliwiony, ponieważ, jak sądzono, osłabiał objawy choroby. Być może tak było, ale tylko w tym sensie, że pacjenci poddani operacji zamieniali się w zombi pozbawione w ogóle osobowości. Lobotomię przedczołową przeprowadzono na tysiącach pacjentów w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, krajach skandynawskich, Japonii, Związku Radzieckim, Niemczech i innych. Technikę opisał jako pierwszy Egas Moniz w 1936 roku – o dziwo za swoje odkrycie otrzymał Nagrodę Nobla7 – ale została ona powszechnie zarzucona w 1967 roku, gdy psychiatra Walter Freeman zabił jednego ze swoich pacjentów8.

Kto by pomyślał, że potrzebujemy tak dużej sieci do przechowania tak, zdawałoby się, niewielkiej ilości informacji? Oczywiście, jak opowiem w rozdziale 2, aby wykonywać choćby najmniejsze zadania pamięciowe, musimy być zdolni do wykonywania ogromnej liczby czynności naraz – musimy być w stanie spostrzegać wiele rzeczy jednocześnie i rozróżniać je, musimy móc integrować te informacje z naszymi istniejącymi schematami pamięciowymi, żebyśmy potrafili rozumieć, czym jest to, co widzimy lub pamiętamy.

Wracając do wczesnodziecięcych wspomnień, zostało dowiedzione, że niemowlęta i dzieci mają pewien potencjał pamięci krótkotrwałej, choć mniejszy niż dorośli, a ich strategie pamięciowe, ogólnie rzecz biorąc, wydają się inne – nie tyle pod względem podstawowej pojemności pamięci krótkotrwałej (choć co do tego od lat toczy się dyskusja), ile pod względem sposobu odbierania otoczenia.

Już wspomnieliśmy, że pamięć krótkotrwała w dowolnym momencie może przechowywać pewną liczbę elementów. Element z kolei oznacza różne rzeczy w różnych momentach. Weźmy znów przykład numeru telefonu. Możesz próbować zapamiętać każdą cyfrę osobno, siedem – pięć – trzy – osiem – dziewięć – sześć – zero, ale łatwiej jest je pogrupować: siedemdziesiąt pięć, trzydzieści osiem, dziewięćdziesiąt sześć, zero. W ten sposób zmniejszasz liczbę elementów z siedmiu do czterech, więc znacznie łatwiej jest wtedy zachować numer w pamięci krótkotrwałej.

Autorem technicznego terminu na określenie porcjowania elementów przy wykonywaniu zadania pamięciowego (ang. chunking) jest George Miller9, ten sam, któremu zawdzięczamy artykuł o magicznej liczbie siedem. Porcjowanie dotyczy naszej zdolności stosowania wyższego poziomu procesów poznawczych (stąd znaczenie kory przedczołowej) w odniesieniu do tego, co uważamy za jednostkę w naszym otoczeniu. Wykorzystując zdumiewającą zdolność do kojarzenia rzeczy, nasze mózgi mogą czynnie lub biernie organizować informacje w większe całości.

Na przykład, jeśli powiem „Starbucks” wiesz, że mam na myśli gigantyczną korporację o wielomiliardowych obrotach, która powstała w Seattle. Albo kawę i darmowe wi-fi, a znaczy to, że masz już w swoim mózgu reprezentację „Starbucks” i tego, co się z tym pojęciem łączy. Tak więc w terminologii procesów pamięciowych, wszystko to liczy się jako jedna jednostka informacji, zamiast niezliczonych różnych elementów, które musiałbyś zachować w pamięci krótkotrwałej, gdybym rzucała ci odrębne pojęcia skojarzone ze Starbucksem: zielony, syrena, kawa, wi-fi, wygodne fotele, bariści, venti, grande, tall, latte, muffiny, frappucino, Ameryka, imiona na kubkach pisane z błędami itd. Wiesz, o co chodzi.

Tak samo działa to w odniesieniu do reszty naszego świata. Im więcej wyobrażeń czy pojęć potrafimy pogrupować w większe całości, tym bardziej imponująca staje się nasza pamięć operacyjna. Jest to jedna z umiejętności doskonalonych z wiekiem – nabywając doświadczeń w interakcjach z otaczającym nas światem i w interpretowaniu go, jesteśmy coraz lepsi w porcjowaniu.

Znaczy to, że lepiej nam idzie utrzymywanie elementów w pamięci operacyjnej w dorosłym wieku niż w dzieciństwie, a w dzieciństwie lepiej niż w okresie niemowlęcym, ponieważ we wczesnych latach życia mamy mniejszą zdolność do równoczesnego przetwarzania bodźców, nie mówiąc o konsolidowaniu ich w trwalsze wspomnienia, do których można by sięgać w dorosłym wieku.

A co z pamięcią długotrwałą? Przede wszystkim, podczas gdy pamięć krótkotrwała jest istotnie bardzo krótkoterminowa, powinnam wyjaśnić, że pamięć trwała niekoniecznie jest bardzo długotrwała. Często badacze pamięci rozumieją przez „trwałe” wszystko, co utrzymuje się w pamięci dłużej niż 30 sekund (choć i w tej kwestii się spierają). Niemniej jednak termin obejmuje również wspomnienia, które zachowujemy aż do śmierci – w tym epizodyczne wspomnienia zdarzeń i semantyczne wspomnienia rzeczowych informacji. Badania rodzajów trwałych wspomnień epizodycznych utrzymujących się dniami, latami czy nawet przez całe życie przyniosły fascynujące wyniki.

Dziecięca amnezja

Przypominanie sobie wczesnego dzieciństwa jest jednym z najgruntowniej zbadanych obszarów nauki o pamięci. Badacze na ogół są zgodni co do tego, że wspomnienia, które przetrwają do okresu dorosłości, zaczynamy formować w magicznym wieku 3,5 roku, chociaż niektórzy, tacy jak Qi Wang z Cornell University10, dowodzą, że wiek ten różni się u poszczególnych osób i zawiera się w przedziale od 2 do 5 roku życia.

Dlaczego? Ponieważ oprócz tego, że niezbędne struktury mózgowe nie są jeszcze w pełni rozwinięte, przed 3 rokiem życia wszystko jest nowe, ekscytujące i nieznane. Nie wiemy, co jest ważne, i nie dysponujemy strukturą – ani mową – aby rozumieć świat, nie mówiąc o zasobach poznawczych koniecznych do przetwarzania informacji. Ponieważ małe dzieci i niemowlęta nie pojmują czy nie rozróżniają informacji, nie mają żadnych ram dla zrozumienia, co powinny starać się zapamiętać, a co powinny zapomnieć.

Konsekwencją jest brak zdolności formowania wczesnodziecięcych wspomnień, które utrzymują się w dorosłym życiu, a zjawisko to nosi nazwę dziecięcej amnezji. Znane jest od około 1893 roku, kiedy to psycholog Caroline Miles po raz pierwszy użyła tego terminu11. W swoich badaniach odkryła, że większość najwcześniejszych wspomnień dotyczy wieku między 2 a 4 rokiem życia. Od tego czasu nasze rozumienie, co to oznacza i dlaczego tak jest, nabrało znacznie większej precyzji, ale szacunki Miles co do wieku okazały się całkiem trafne. Jest to szczególnie zadziwiające, jeśli wziąć pod uwagę, że zjawisko fałszywych wspomnień, pseudowspomnień całych zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca, na odpowiednie zbadanie i zrozumienie musiało poczekać jeszcze ponad 70 lat – do czasu, gdy badacze tacy jak Elizabeth Loftus dokonali rewolucji w naszym myśleniu o plastyczności pamięci.

Nie mówię, że małe dzieci nie mają wspomnień, bo mają. Po prostu nie są to wspomnienia trwałe, zachowane w dorosłym życiu. Niedługo po urodzeniu potrafimy pamiętać kombinacje prostych kształtów i kolorów nie dłużej niż przez dzień. Na wspomnienia te wpływ ma nawet rodzaj emocji łączonych z tymi kształtami. W badaniu z 2014 roku Ross Flom i jego współpracownicy z Utah prezentowali pięciomiesięcznym dzieciom figury geometryczne – kwadraty, trójkąty, koła – a wraz z nimi ludzkie twarze o różnym wyrazie: uśmiechnięte, neutralne lub gniewne. Oznaczało to skojarzenie, powiedzmy, koła z radością albo kwadratu z neutralnością. Niemowlęta badane krótko po prezentacji najlepiej pamiętały „radosne” kształty. Następnego dnia jednak okazywało się, że najlepiej pamiętają kształty prezentowane wraz z twarzą o neutralnym wyrazie. Jak badamy wspomnienia niemowląt? Mierzymy czas, w jakim dzieci patrzą na przedmioty. Małe dzieci wolą przedmioty nowe, co znaczy, że jeśli pamiętają przedmiot, krócej będą na niego patrzeć. Wyniki tego badania świadczą, że niemowlęta nie tylko potrafią pamiętać przedmioty przez co najmniej dzień, co oczywiście zalicza się do pamięci trwałej, ale ich mózgi również przetwarzają i magazynują informacje dotyczące emocji związanych z doświadczeniem.

Od zdolności pamiętania czegoś przez dzień w okresie niemowlęcym potencjał pamięci szybko rośnie i dwuletnie dzieci potrafią zapamiętać pewne zdarzenia, których doświadczają i pamiętać je do roku. Dlatego moja dwuletnia siostrzenica może pamiętać, kim jestem, jeśli czas między odwiedzinami jest stosunkowo krótki, ale ma kłopot z przypomnieniem mnie sobie, jeśli nie odwiedzam jej przez rok. To wyjaśnia, dlaczego wszystkich nas może spotkać taka sytuacja: „Pamiętasz ciocię Julię?”… „Nie?”… „Dała ci misiaczka, kiedy byłaś malutka”. Tu następuje przyjazne spojrzenie w moją stronę.

Wiemy, że części mózgu odpowiedzialne za pamięć trwałą, do których zalicza się część płata czołowego i hipokamp, zaczynają się rozwijać koło ósmego albo dziewiątego miesiąca życia12, więc wcześniej nie jest możliwe, by niemowlęta miały wspomnienia trwalsze niż 30 sekund. Według profesora Harvardu Jerome’a Kagana pewną wskazówką, że pamięć u dzieci zaczyna się rozwijać około dziewiątego miesiąca życia, jest obserwacja, że zazwyczaj wtedy stają się niechętne zostawaniu bez rodziców. Zdolność niemowląt do tęsknoty za matką jest uważana za oznakę pamiętania, że matka po prostu jest obecna, i zauważania, kiedy jej nie ma. W wywiadzie dla ABC News w 2014 roku Kagan powiedział: „Dla dziecka pięciomiesięcznego co z oczu, to z serca. Raczej nie będzie płakać, bo po prostu zapomniało, że matka zawsze była obok, więc jej nieobecność nie jest aż tak przerażająca”13.

Ale czy te wspomnienia utrzymują się w późniejszych latach, to inne pytanie, na które odpowiedzi szukały Eunhui Lie i Nora Newcombe z Temple University w Filadelfii. W badaniach opublikowanych w 1999 roku14 sprawdzały zdolność 11-latków do rozpoznawania zdjęć dawnych kolegów z czasów przedszkolnych. Każdemu z badanych dzieci pokazywano serię zdjęć 3- i 4-latków,w tym kilka zdjęć dzieci, z którymi badani chodzili do przedszkola 7 lat wcześniej. Większość dzieci nie rozpoznała żadnego z dawnych kolegów. Tak więc jeżeli 11-latki miały problem z tym zadaniem, czego się spodziewać po dorosłych 20, 30 albo 60 lat później? Jeśli nie chodziliśmy do szkoły w późniejszych latach z tymi samymi dziećmi albo nasza przyjaźń z nimi nie przetrwała do czasów dorosłości, prawdopodobnie trudno nam będzie przypomnieć sobie kogokolwiek z nich. A przecież spędziliśmy z nimi lata. To nie są utracone wspomnienia przelotnych spotkań z nieznajomymi. Nie, to są utracone wspomnienia lat interakcji z tymi samymi osobami.

Na szczęście możliwości pamięci trwałej szybko się rozwijają z wiekiem, zarówno pod względem trwałości, jak i złożoności, w miarę jak coraz lepiej rozumiemy, jak działa otaczający nas świat i co powinniśmy uznawać za ważne. Podstawowe fundamenty trwałej pamięci autobiograficznej zostają położone w kilku pierwszych latach życia, ale główne struktury zaangażowane w pamięć (hipokamp i związane z nim struktury poznawcze) dojrzewają dopiero we wczesnym okresie dorosłości. To odkrycie przyczyniło się do wyodrębnienia pojęcia „przedłużonego dojrzewania” trwającego aż do wieku 25 lat, ponieważ istotne procesy dojrzewania mózgu zachodzą nieprzerwanie co najmniej do tego wieku.

Możemy więc zacząć doceniać istnienie i konieczność dziecięcej amnezji, gdy zdamy sobie sprawę, że mózgi małych dzieci są po prostu za młode, niedojrzałe. Niegotowe do gry w pamięciowej pierwszej lidze.

Mózg małego dziecka

Taki duży, a jeszcze nie w pełni rozwinięty – słodkie, wiercące się maluchy z nieproporcjonalnie wielkimi głowami mają ogromny potencjał. Tłuste mózgi, które muszą się zrobić jeszcze tłuściejsze (twój mózg rzeczywiście składa się w około 60% z tłuszczu), są najbardziej złożonymi strukturami, jakie zna świat, i zawierają w sobie zadatki na to, kim się staniemy.

Jak już wspomniałam, w pierwszych latach życia nasze mózgi podlegają zmianom fizycznym na wielką skalę. Chcąc się dowiedzieć, jak dokładnie te zmiany wyglądają, zespół pod kierunkiem Rebecki Knickmeyer z University of North Carolina zastosował zaawansowaną technikę obrazowania ośrodkowego układu nerwowego, aby zajrzeć w mózgi 98 dzieci15, z których część badacze mogli obserwować od 2–4 tygodnia życia do ukończenia dwóch lat. W badaniu, opublikowanym w 2008 roku, wykonano obrazowanie strukturalne metodą rezonansu magnetycznego (MRI), dające obraz 3D fizycznych struktur mózgu. To jest naprawdę rzecz z dziedziny science fiction i zachęcam każdego, kto może się zakwalifikować, do uczestnictwa w obrazowych badaniach układu nerwowego – zgłoś się do ośrodka badawczego w swoim mieście, a możesz dostać szansę zajrzenia do swojego mózgu! Ja tak zrobiłam i oczywiście natychmiast zamieściłam uzyskany obraz jako swoje zdjęcie profilowe na Facebooku. Ktoś skomentował, że mam seksowne komory mózgu.

Wróćmy do mózgów małych dzieci. Wyniki uzyskane przez badaczy były zdumiewające. Objętość mózgów zwiększyła się o 101% w pierwszym roku życia i o kolejne 15% w drugim. To znaczy, że ich wielkość wzrosła ponaddwukrotnie. W podziale na poszczególne momenty, w których wykonywano rezonans, przedstawia się to następująco: mózg dziecka w wieku 2–4 tygodni stanowi zaledwie 36% objętości mózgu dorosłego, w wieku jednego roku 72%, a w wieku dwóch lat 83% objętości, jaką ma mózg po osiągnięciu dorosłości. Jeśli przedłużymy rozwojową oś czasu poza ten etap wstępny, to zgodnie z wynikami badań Verne’a Cavinessa i zespołu z Harvard Medical School16, do 9. roku życia mózg osiąga około 95% dorosłej objętości, a pełną wielkość dorosłego mózgu dopiero około 13. roku życia. To powiększanie się mózgu zbiega się w czasie z wiekiem, w którym zaczynamy być w stanie więcej pamiętać.

Podczas gdy mózg małego dziecka gwałtownie rośnie, zachodzi w nim również proces zmniejszania liczby neuronów (ang. pruning – przycinanie). Znaczy to, że niektóre neurony zanikają. Proces ten zaczyna się niemal od urodzenia, a kończy wraz z osiągnięciem dojrzałości płciowej. Według Mai Abitz17 i jej zespołu dorośli w porównaniu z noworodkami w częściach mózgu odgrywających ważną rolę w pamiętaniu i myśleniu, takich jak jądro przyśrodkowe grzbietowe wzgórza, mają o całe 41% mniej neuronów. Gdybyś zaobserwował ten proces redukowania liczby neuronów, nie wiedząc, co się dzieje, raczej na pewno byłbyś załamany, przypuszczając, że nieszczęsna istota ludzka, której się przyglądasz, bliska jest potwornej śmierci mózgowej – wszystkie te piękne galaktyki neuronów po prostu znikają na zawsze. Spokojnie, zapewniam cię, że wszystko idzie zgodnie z planem: wraz z wielkim wzrostem mózgu następuje wielkie przycinanie. Jest to proces, dzięki któremu nasz mózg staje się bardziej wydajny. Mózg rośnie, a potem się optymalizuje. Wzrost i optymalizacja. Wzrost i optymalizacja. Tak więc, podczas gdy całkowita objętość i wielkość rosną, liczba neuronów faktycznie maleje, aby zrobić miejsce tylko dla najważniejszych i trwałych informacji.

Mózg traci więc neurony, ale zyskuje na wielkości, wydaje się również zmieniać sposób tworzenia połączeń między neuronami. Jak zobaczymy w rozdziale 3, neurony to komórki nerwowe w naszych mózgach, które przetwarzają i przesyłają informacje za pomocą sygnałów elektrycznych i chemicznych. Połączenia między nimi, zwane synapsami, często uważane są za odzwierciedlenie procesów uczenia się, takich jak te, które pozwalają pamięci operacyjnej grupować informacje. Synaptogeneza – powstawanie synaps – wytwarza taki rodzaj połączeń, który pozwala nam na formowanie fizycznej sieci między skojarzonymi pojęciami, tak jak w przypadku Starbucks, zielony, kawa, barista i wi-fi.

Z badań nad tym zjawiskiem, prowadzonych przez uczonego zajmującego się układem nerwowym, Petera Huttenlochera18