Oko w oko - Władysław Reymont - ebook

Oko w oko ebook

Władysław Reymont

0,0
4,49 zł

lub
Opis

"Oko w oko„ to opowiadanie Władysława Reymonta, pisarza, prozaika i nowelisty, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

...Szampan polał się strumieniem i jednocześnie zerwała się nieopisana wrzawa, niepodobna było odróżnić śmiechów od krzyków, śpiewów od odgłosów pocałunków, brzęków tłuczonego szkła od schrypniętych głosów. Dym, kurz, opary — niby obłokiem nakrywały biesiadników. Atomy szału, upojenia i rozpusty zdawały się pływać w powietrzu i przenikać wszystkie serca i mózgi. Niskie, drgające namiętnością glosy, stłoczone na niewielkiej przestrzeni gabinetu restauracyjnego, zdawały się rozsadzać ściany. Kilkanaście osób pijanych tłoczyło się bezładnie z kieliszkami w rękach, krzycząc bezprzytomnie.”

Fragment


Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 25

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Wydawnictwo Avia Artis

2021

ISBN: 978-83-8226-308-4
Ta książka elektroniczna została przygotowana dzięki StreetLib Write (http://write.streetlib.com).

OKO W OKO

...Szampan polał się strumieniem i jednocześnie zerwała się nieopisana wrzawa, niepodobna było odróżnić śmiechów od krzyków, śpiewów od odgłosów pocałunków, brzęków tłuczonego szkła od schrypniętych głosów. Dym, kurz, opary — niby obłokiem nakrywały biesiadników. Atomy szału, upojenia i rozpusty zdawały się pływać w powietrzu i przenikać wszystkie serca i mózgi. Niskie, drgające namiętnością glosy, stłoczone na niewielkiej przestrzeni gabinetu restauracyjnego, zdawały się rozsadzać ściany. Kilkanaście osób pijanych tłoczyło się bezładnie z kieliszkami w rękach, krzycząc bezprzytomnie:  — Zdrowie Jurka! Niech żyje amfitrjon! Niech żyje!  — Ludzie zabawni! proszę o głos! — krzyczał jakiś mężczyzna, siedzący na stole.  — Wiwat Jurek!  — Narodzie rozbawiony szampańsko, proszę o głos!  — Cicho! Jur ma głos.  — Nie, nikt przede mną. Słuchajcie!  — Słuchajcie! Słuchajcie!  — Wnoszę zdrowie rozkoszy, upojenia, życia i miłości!  — Wiwat rozkosz!  — Piję na śmierć bólów, tęsknot, trosk; na śmierć śmierci, na śmierć wszystkiego co nie jest rozkoszą. Używajmy! w tem mądrość.  — Wiwat! Używajmy! — krzyczano, i nowa fala wina, śmiechów, uścisków lubieżnych i gwaru bezprzytomnego zalała wszystkich.  Jerzy siedział, jakby nie słysząc, tylko całemu chaosowi bachanalji odpowiadał jakimś tępym, bezmyślnym uśmiechem. Nie przedzierały się te krzyki głębiej do jego świadomości, tylko obijały się o niego i wracały do źródła. Miał świadomość tylko zewnętrzną. Naraz oczy zaczęły mu się zwężać i przygasłe źrenice strzeliły złym, zielonkowatym płomieniem, ogarnął niem towarzystwo i powstał. Tak wszyscy byli zajęci sobą, że nie zwrócono uwagi, więc jakąś butelką zaczął bić w stół.  Wtedy dopiero uciszono się. Odsunął jedną z kobiet, co mu zwisała u ramienia, nalał w kryształową czarkę wina i podnosząc ją, rzekł spokojnie:  — Trzodo ludzka! piję za twoje istnienie i pragnę, aby cię los tłukł kołem i łamał w męce istnienia dotąd — aż przez ból staniesz się poznaniem.  — Rolla! Romantyk! Schyłkowiec — mruczał ten siedzący na stole.  — Trzodo ludzka! gdybyś miała jedną twarz — plunąłbym ci w nią ze wstrętem.  Coś, jak dreszcz gniewu i zadziwienia zadrżał w tych mózgach pijanych, ale serdeczniejsi już wołali:  — Brawo Jur! Ten już gotów. To się urządził. Brawo!  Zaczęli go całować wszyscy i tłoczyć się wkoło niego. Wzdrygnął się pod plugawemi dotknięciami i chciał się wysunąć, ale ten ze stołu ujął go za rękę i, ukłoniwszy się z grymasem komicznym, rzekł donośnie, wskazując nań:  — Oto człowiek! Patrzcie! — Szczęśliwy narzeczony najlepszej i najpiękniejszej z kobiet, a najnędzniejsze z nędznych stworzenie, które przeflirtowało życie, a teraz — jak baba, przez bezzębne szczęki pluje na wszystko ze złości, że nie jest w stanie ugryźć szczerej ludzkiej rozkoszy...  Śmiech, niby huragan, zatrząsł salą.  — Błaznujesz wiecznie — szepnął Jerzy, wyrywając mu rękę.  — Cóż można lepszego robić na tym cacanym świecie? Czem pokryć pustkę?...  Gwar przytłumił resztę słów, wszyscy