Wydawca: E-bookowo Kategoria: Poezja i dramat Język: polski Rok wydania: 2013

Oda do karty kredytowej. Wiersze zbliżeniowe ebook

Stanisław Esden-Tempski

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Oda do karty kredytowej. Wiersze zbliżeniowe - Stanisław Esden-Tempski

"Nie można po prostu czytać wierszy Stanisława Esden-Tempskiego, bez oczekiwania na wybuch jego tekstów. Zawsze uwodził mnie wściekły barok jego wierszy. Obrazy rozpryskujące się jak szyby samochodu w czasie kraksy. Jego szczurze wiersze z wczesnego okresu twórczości nie tylko wyrażały obcość poety wobec świata, ale napędzały rytm języka, popychając podmiot do poetyckiej jazdy  "bez trzymanki" wprost ku betonowej ścianie rzeczywistości. Teraz wiersze dojrzałego poety pisane językiem wyważonym i refleksyjnym ukazują determinację, by się nie zmienić, by nadal walczyć z kłamstwem i obłudą tego Babylonu, który Poeta opisuje wciąż za pomocą paradoksu i ironii."

Daniel Bourne
Professor of English
The College of Wooster (Ohio, USA)
Editor, Artful Dodge



Stanisław Esden-Tempski

Powieściopisarz, poeta i dziennikarz, urodzony w Gdańsku w rodzinie o kaszubskich tradycjach. Studiował psychologię na Uniwersytecie Warszawskim i filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim.

Już od czasu swego głośnego debiutu – tomu wierszy  pt. "Wytrwale rozwijam swe złe skłonności"  wzbudzał kontrowersje i zainteresowanie. Powieści  "Kundel" i "Łowca orchidei" ukazały go jako oryginalnego prozaika.

Opinie o ebooku Oda do karty kredytowej. Wiersze zbliżeniowe - Stanisław Esden-Tempski

Fragment ebooka Oda do karty kredytowej. Wiersze zbliżeniowe - Stanisław Esden-Tempski

Oda do karty kredytowej

wiersze zbliżeniowe

Stanisław Esden-Tempski

© Copyright by Stanisław Esden-Tempski

Projekt okładki: Stanisław Esden-Tempski

Grafika: Anna Gwiazda

© copyright by wydawnictwo e-bookowo 2013

ISBN 978-83-7859-217-4

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie I 2013

Konwersja do epub A3M Agencja Internetowa

ODA DO KARTY KREDYTOWEJ

mój pyszny dom

z widokiem na morze

stoi na brzegu

katastrofy

strasznie tam i cicho

gdy na starym rowerze

nadjeżdża

spełnione marzenie

z kopertą wąglika

płacę za nie

kolejną obietnicą

i coraz mniej

sobie wierzę

w sytym dostatku

czekam komornika

żona ma okres i bóle zatok

a za oknem to już czysty Gotyk

wyją gdzieś blisko

duchy

znajomych bankrutów

Lecz przecież

gdybym nie miał długów

byłbym nikim

muszę me życie

co dnia pożyczać

na nowo

Drżę przed Bogiem

i historią

kredytową

już nie pamiętam kiedy

miałem jaką rzecz

bez wierzyciela

kupuję długi w sklepach

długi noszę na plecach

za długi wypoczywam,

długi me spożywam

z nieba

w trójkącie

wielki brat

spoziera

sztuki życia uczę się

w kredytu otchłani

swoich dobrodziejów

zmieniam co chwila

jak dziwka portowa

nie wierzcie mi już na słowo

od słowa lepszy jest niższy

procent bankowy

nie oddam nikomu

mych kart kredytowych

kocham

swój numer bankowy

z długu powstałem

i w kredyt

się obrócę

Pięścią walę w drzwi

Niosę w sobie radość

Mego gniewu

Walę w drzwi pięścią

lżę

i krzyczę

Brwi stroszę w łuki

Zdania w strzały

Gdy do ust nosisz

Szczura

I nic się nie zmienia

walę walę w bramę

Już na siłę

Bo Pięść ciąży mi

przy ramieniu

Wlokę za sobą gniew

Jak kulę

szukam czegoś

co rozkuwa

chcę

chcę z tobą

tańczyć na brzegu

Wróg jest we mnie

bóg niewidomy

Ślepy jak kret

bóg stęchłych

korytarzy

wypłaszam go

z mej głowy

lecz płodzi co noc nowe

kreciątka łyse

broczą moje żyły

od ich pazurów

uparcie walczę

do rana

ścieram potu pomyje

budzi mnie kret

w pól słowa

potykam się

jak bóg niewidomy

jak kret głuchy

łuskę strząsam

z mej głowy

lecz krety są zaraźliwe

nikt nie zna

ich mowy.

Ego

gdy chuć podkręcisz na maxa

by żądza mogła atomy rozbijać

i budujesz ego wielkie jak katedra,

światłowodowo połączony ze światem,

czuły na każdy gorliwy impuls,

gdy barwisz mroczne majaki pozłotą –

dotąd, aż stajesz się bogiem samego siebie –

gdzie tak biegniesz ?. Szamocząc się

od jednej do drugiej „okazji” –

czyje oko jutro będzie miało twą planetę

na pieczy?

Gdy powietrze gęstnieje i woda się kwasi?

a nawet miód pszczeli nabiera

metalicznego posmaku powszechnej radiacji.

Ale ty biegniesz, szybciej i szybciej

i nie masz czasu nawet pomyśleć,

bo kupujesz opcje na przyszłość,

sprzedajesz „opcje na przyszłość” gdy...

przyszłości już nie ma?!

Więc padasz głową na klawiaturę

komputera, słyszysz muzykę lecz

Nie! – Szatan rzeczy

Bo ulubionym twym grzechem

Jest Pycha

Ego zaś

katedrą

Cyfrowa wróżka

codziennie ją widuję

na wielkim tele-bimie

to ona woła

i ja jej słucham

moja digitalno-obrazkowa

narzeczona

nie muszę myśleć

ani przewidywać

policzono mnie, zważono

i rozdzielono

na statystyczne krzyże

jądra mi brzmieją

krzykliwe są

me monitory

przy oknie mnie trzyma

srogie podglądactwo świata

pożar ludnej ulicy

mnie zachwyca

wzwody cienkich domów

w lazur nieba bodą

jak w dzieciństwie

przez dziurkę od klucza

jęki rozkoszy słyszę

cyfrowa wróżka

przyszłość mą plecie

lecz dzisiaj w websieci

szamoczę się

jak ryba

ANTYREKLAMA

kiedy mi bajki przyślą

zaraz wrzucam je do kosza

na moją biedę

nigdy nie stało amatora

omijam sezamy odkryte

zgarbiony na śnieg

wystawiam szyję

w bajkach pod tiulem

wróżki liche

pazurem łechcą wrony

grzmiąca złość czarodzieja

wygania mnie

na pieprzowe pole

na dymiących stołach

jadło znakomite

śni mi się po nocach

jak pochówek żony

mój ci jest paltot

moja-ć chusteczka

Sezamie zaklęty

zamknij się

na głucho

kundel

O jakoś ty piękna

przyjaciółko moja

o