Od czego zacząć zmiany? - Anna Maria eR - ebook

Od czego zacząć zmiany? ebook

Anna Maria eR

0,0
5,00 zł

-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.
Dowiedz się więcej.
Opis

Od czego zacząć zmiany??

...czyli dlaczego nie warto zgadzać się na brak szczęścia w życiu?

 

Ebook prawie jak za darmo, aby mógł trafić do większej ilości osób.

Czy Ty też będziesz tą osobą? :)

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 42

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Anna Maria eR

Od czego zacząć zmiany

…czyli dlaczego nie warto zgadzać się na brak szczęścia w życiu?

Warszawa 2023

Prawa autorskie:

Anna Maria eR ©

Działania PR & media:

[email protected]

Okładka:

Anna Maria eR

Zdjęcia:

Anna Maria eR

Projekt graficzny:

Anna Maria eR

Redakcja i korekta:

Anna Maria eR

Wydawca: AMeR

Wydanie I, Warszawa, 2023

Copyright © AMeR by Anna Maria eR 2023

All right reserved / Wszelkie prawa zastrzeżone

Książka w formie drukowanej lub ebook, ani żadna jej część, nie może być reprodukowana, przedrukowywana lub powielana w jakikolwiek sposób - zapisywana elektronicznie i magnetycznie, mechanicznie, drogą fotokopii, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu, bez pisemnego zezwolenia autorki Anny Marii eR. Wyjątek stanowią recenzje, gdzie osoba recenzująca lub referująca, na podstawie prawa cytatu, może przytaczać fragmenty treści, z podaniem źródła ich pochodzenia i autora dzieła.

SPIS TREŚCI

ZACZNIJMY ODE MNIE!

KIM JESTEM? JAK TO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO?

Gdybym miała opisać siebie w skrócie, powiedziałabym że jestem osobą, która nie potrafi siedzieć w miejscu i nie wie co to nuda. Nigdy się ze sobą nie nudzę. Dynamiczna, uparta, wiem czego chcę i do tego dążę. Chociaż życie mnie nie rozpieszcza - o czym dowiecie się w dalszej części e-booka - staram się pokonywać przeciwności i iść dalej.

W social mediach określałam się jako: blogerka, youtuberka, kreatorka marek, bizneswoman i autorka tekstów, a z zawodu jestem dyplomowanym architektem krajobraz, i projektantem wnętrz. Przez jakiś czas tworzyłam i rozwijałam ponad 16 marek, które składały się na moją drugą firmę i mnie samą, a pierwszą firmę założyłam w 2010 roku, o czym Wam pokrótce opowiem.

Urodziłam się, jak wszyscy, na planecie zwanej Ziemia. Wiodłam ciekawe życie dziecięce, pełne ciekawości, chwytania wrażeń i cieszenia się światem. Z rodzicami podróżowałam, uczułam się nowych umiejętności, pokochałam muzykę, sport, motoryzacje, naturę. A później... przyszedł piękny letni sierpniowy poranek, który zmienił wszystko...

W wieku 13 lat, z dnia na dzień mój tato zmarł na zawał, a ja musiałam (w chwilę) wydorośleć. Wtedy skończyła się beztroska. Ludzie zaczęli się odwracać, dorzucać ogrom nowych problemów. Dokuczać. Był pogrzeb, ciemność, strach, lęk, sąd rodzinny, i ogrom trudnych sytuacji. Byłam w 6 klasie podstawówki. Po dwóch latach musiałam zmienić szkołę na liceum. Zabrakło mi dwóch punktów, aby dostać się do liceum, w którym miałam dalej się uczyć. Los chciał inaczej. Trafiłam do szkoły o nietypowej nazwie Liceum Agrobiznesu. Zawodowe 5-letnie liceum, które odmieniło całe moje życie i przywróciło w nie, ogrom radości, akceptacji, pomocnych ludzi, którzy byli po przejściach - jak ja. Wspieraliśmy się wzajemnie i do tej pory wspominam ich z sentymentem, uważając te lata za jedne z najlepszych do tej pory. Wspaniała wychowawczyni, ludzcy, prawdziwi i oddani nauczyciele, niezawodni znajomi, przy których można było być w pełni sobą (jak na lata młodzieńcze, kiedy głowa jeszcze nie jest pełna rozumu czy mądrości, bo każdy i tak w młodości robi jakieś głupstwa). Skończyłam szkołę jako technik agrobiznesu ze specjalizacją: bankowość. W tej szkole nauczyłam się najwięcej i gdybym miała komuś polecać jakąkolwiek szkołę, to tylko taką. Po 5 latach przyszła pora na studia. Osobiście wewnętrznie nie czułam, żebym chciała na nie iść, ale moja rodzina i tak miała na tyle ciężko, że nie chciałam dokładać więcej problemów. Kontynuacja nauki pozwalała mi zachować rentę rodzinną po moim tacie, dzięki czemu mogłam się dalej kształcić. Postanowiłam zatem to zrobić, najlepiej jak się da. Wybrałam studia Architektury Krajobrazu. Modny wtedy kierunek z dużymi perspektywami, ale ogromnie trudny - aby w ogóle się na niego dostać. Rok, w klasie maturalnej, uczyłam się rysunku i malarstwa, aby mieć szanse na egzaminie.

Do egzaminu został tydzień. Egzamin z rysunku i biologii, 2 osoby na miejsce. Kiedy wszystko szykowałam i cieszyłam się życiem, że mój etap życia zmienia się z licealistki na studentkę, nagle miałam wypadek samochodowy. Ja prowadziłam (prawo jazdy zrobiłam w liceum mając 17 lat). Kolizja, samochód do kasacji. Nie mogłam wysiąść z samochodu, tak mocno były wgniecione drzwi. Jechałam z pierwszeństwem przejazdu. Prawidłowo. Wjechał we mnie samochód - z lewego boku, od strony kierowcy. To był dla mnie znak, ale wtedy o tym jeszcze nie wiedziałam. Po wypadku cały dzień bolała mnie głowa. Siniaki na całym ciele wychodziły dopiero po dwóch tygodniach. Na egzaminie byłam skołowana po tym wszystkim, ale tak bardzo mi zależało, że dałam z siebie wszystko. Dostałam się! Udało się! Spełniłam swoje marzenie, chociaż przez długi czas sądziłam, że nie uda mi się być na tych studiach nawet rok. Na 2-gim roku studiów wygrałam ogólnopolską nagrodę za projekt elewacji budynku, do której dołączona była całkiem sensowna (jak na studentkę) suma pieniędzy. Nic nikomu o tym nie mówiłam. Ludzie, którzy ze mną studiowali dowiedzieli się z gazet. Pisano o mnie w licznych branżowych czasopismach, magazynach i na portalach branżowych. Udzieliłam dwóch wywiadów do telewizji po odbiorze nagrody w Warszawie, ale ja osobiście, nic nikomu nie powiedziałam. Wiedziała tylko moja najbliższa rodzina. Wygrana była tylko moją zasługą i moją wygraną. Nie uznawałam, żebym musiała się tym faktem z kimkolwiek dzielić czy chwalić aż nadto, że coś udało mi się osiągnąć. Nawet intuicja dobrze mi podpowiadała, aby tego nie robić, bo kiedy ludzie ze studiów się o mojej wygranej dowiedzieli, zrobili z moich studiów (i życia) - piekło. 3 kolejne lata studiów to była dla mnie męczarnia. Osoby, którym ufałam i uznawałam za znajomych, pomawiały mnie, oplotkowywały, opowiadały straszne, fałszywe i nieprawdziwe rzeczy na mój temat. Z nienawiścią w oczach, nienawistnymi gestami, zachowaniem, odnosiły się do mnie każdego dnia. Plotki i psucie mi opinii, rozchodziło się na pozostałe roczniki, a przyzwolenie na to dawali jeszcze niektórzy wykładowcy.