Oczami Kobiety (szczęśliwej) - Oktawia Pytel - ebook

Oczami Kobiety (szczęśliwej) ebook

Oktawia Pytel

0,0
39,90 zł

lub
Opis

Usiądź wygodnie i zastanów się, kiedy ostatnio byłaś szczęśliwa? Być może już nie pamiętasz…
Wiesz, kiedy człowiek jest naprawdę szczęśliwy? Nie wtedy, kiedy uśmiecha się pośród grona znajomych, lecz wówczas, gdy idzie ulicą i uśmiecha się do obcych ludzi. Na takie szczęście zasługujesz. Nieważne, ile czasu zmarnowałaś z nieodpowiednim mężczyzną, nieważne, ile masz lat. Na prawdziwą miłość i szczęście nigdy nie jest za późno. Przed Tobą jeszcze dużo pięknych chwil. Przestań się bać, kiedy już postanowisz, że to KONIEC. Kiedy już nie będziesz miała siły znosić dalej zdrady, braku szacunku czy upokorzeń. Kiedy już świat Cię osądzi i oceni, ja uścisnę Twoją dłoń i Ci pogratuluję. Jesteś odważną, silną i mądrą kobietą. Wystarczy już tych łez! Teraz będziesz szczęśliwa!
Ta książka będzie dla Ciebie receptą na zdradę, samotność czy śmierć bliskiej osoby. Będzie jak pomocna dłoń za każdym razem, kiedy na Twojej twarzy pojawią się łzy.
Książka napisana przez kobietę, która w morzu łez znalazła swoje szczęście. Kobietę, która poradziła sobie ze wszystkimi problemami i nieszczęściami w swoim życiu.
Ty też dasz radę!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 160

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



 

Projekt okładki

Krzysztof Krawiec

Korekta

Małgorzata Stempowska

Copyright © by Oktawia Pytel, 2020

ISBN 978-83-957042-1-5

Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora.

Konwersja do epub i mobi A3M

Ciągle tylko te teksty „prawdziwy mężczyzna” powinien kochać, szanować, nosić na rękach, dbać, nie doprowadzać do łez itd. Można wymieniać bez końca. Tylko jaki to ma sens? Przestańmy się oszukiwać. Każdy kocha na swój sposób, wcale nie trzeba kogoś nosić na rękach, żeby go kochać. A jak Ty rozumiesz miłość? Czym jest dla Ciebie szacunek? Czy Ty, moja droga, okazujesz szacunek, którego wymagasz? Czy faktycznie prawdziwy mężczyzna nie powinien doprowadzać Cię do łez? Ile z Was może z ręką na sercu powiedzieć, że nie wylało ani jednej łzy przez partnera? Czy to po kłótni, czy to po ciężkim dniu, kiedy znowu Cię zdenerwował. Może coś poszło nie po Twojej myśli i z bezsilności polały się łzy. Jedna z nas będzie płakać po każdej kłótni, a inna totalnie się tym nie przejmie. Nieważne, ile razy płaczemy. Ważne, z jakiego powodu i czy nasze łzy nie są mu obojętne.

Oczami Kobiety Szczęśliwej

Czytelniku lub Czytelniczko,

bardzo mi miło, że masz w rękach moją książkę. Powstała ona z myślą o wszystkich nieszczęśliwych kobietach, aby im pomóc w odnalezieniu radości życia i wiary, że istnieją mężczyźni, przy których zawsze będą uśmiechnięte. Jeśli jesteś mężczyzną, ta książka pomoże Ci spojrzeć na szczęście Twojej partnerki z trochę innej pespektywy, a przede wszystkim ją do tego szczęścia doprowadzić. Wystarczy zastosować parę cennych rad i drobnych wskazówek, a Twoja kobieta już zawsze będzie uśmiechnięta. Daj jej wszystko to, co najlepsze, bo na to zasługuje. Droga Kobieto, jeśli masz w rękach tę książkę, przygotuj paczkę chusteczek – może się przydać, kiedy zrozumiesz, jak bardzo cierpisz i że powinnaś coś zmienić w swoim życiu. Domyślam się, że masz ciężki czas w swoim życiu, skoro chcesz przeczytać, jak wygląda życie kobiety, która odnalazła szczęście pośród morza łez. Kochani Czytelnicy, życzę Wam, żebyście wytrwali do ostatniej strony, a po przeczytaniu książki zarekomendowali ją do przeczytania komuś, kto być może bardzo jej obecnie potrzebuje.

Lekcja 1

Można kochać, starać się i walczyć za dwoje, a później tak samo za dwoje płakać i cierpieć.

Najgorsze, co możemy w życiu robić, to robić „coś za kogoś”.

W miłości podział musi być równy. Tak samo się kochamy, szanujemy, troszczymy i dbamy o siebie nawzajem. Jest tylko jedyna złota rada na szczęśliwy związek – obydwóm osobom musi zależeć tak samo mocno.

W tej kwestii nie możecie się uzupełniać. Nie zadziała zależność, że jak on się mniej stara, a Ty bardziej, to wszystko się wyrówna. Gówno się wyrówna! Wtedy albo on Cię kopnie w tyłek, albo sama odejdziesz, bo będziesz już miała dość proszenia się o zainteresowanie.

Ludzie często, gdy czegoś bardzo pragną, nie zważając na nic, idą po trupach do celu. Nie myślą racjonalnie, tylko działają. Kobiety dzielą się na dwie grupy. Jedna z nich w dzisiejszych czasach nie szuka ideału. Ona z tego, co ma, chce ten ideał stworzyć. Uparta i pewna siebie myśli, że jest w stanie nad wszystkim zapanować. Marzy o białej sukni, więc dąży do tego, aby na palcu pojawił się złoty pierścionek. On ją wkurza, ciągle się kłócą, ale ona wierzy w to, że po ślubie będzie inaczej. Nic tylko pozazdrościć tym kobietom wiary, a współczuć katastrofy. Cel zostaje osiągnięty: można na Facebooku zmienić status na „w związku małżeńskim”, dodać cudowne zdjęcie, jacy jesteście szczęśliwi. Potem możecie się kłócić czy nie odzywać do siebie – o tym już przecież nikt z wirtualnych znajomych nie będzie wiedział.

No i drugi typ. Również pewna siebie, ale znająca swoją wartość kobieta, która woli być sama niż z byle kim. Nie cze ka na pierścionek, bo on jej nie jest do niczego potrzebny. Będzie tylko z prawdziwym mężczyzną. Nie ma zamiaru wylewać łez przez jakiegoś dupka i bawić się w beznadziejne związki. Bycie singlem nie oznacza, że czuje się samotna. Robi coś albo na sto procent, albo wcale.

Miłość ma być szalona, związek stabilny, a szczęście nie znać granic.

Będzie przebierać i wybierać, aż znajdzie księcia z bajki, chociaż nie robi z siebie księżniczki. Nie szuka sponsora. Jest niezależna i świetnie daje sobie radę w życiu.

A ty? Do której grupy się zaliczysz? W jakim związku się znajdujesz?

Pierwsza z nich będzie za dwoje kochać, starać się i walczyć o ten związek. Później niestety za dwoje będzie cierpieć i płakać. Manipulując jego życiem, prowokując go do poświęcenia się lub zmuszając go do czegoś, nigdy go nie uszczęśliwimy. Taki mężczyzna nie będzie szczęśliwy nawet, jeśli jego żona będzie wyglądać jak miss świata.

Związek to kompromisy. Podział obowiązków. Nie może być tak, że ja ugotuję, ja posprzątam, ja upiorę i ja zrobię zakupy. A on? On niech odpocznie. Niech widzi, jaką ma cudowną żonę. I co Ty sobie, Kobieto, myślisz: że on to doceni? Wszystko podane na tacy. Nawet nie musi o nic prosić. Wiesz, do czego to droga? Do KATASTROFY. Możesz się starać za Was dwoje i za Was dwoje okazywać mu uczucia. Możesz za Was dwo je walczyć, gdy do katastrofy już dojdzie. Ale jak tej katastrofy nie przetrwacie, a głowę daję, że tak będzie, to gwarantuję, że za dwoje będziesz później cierpieć i płakać.

Niestety morze Twoich łez i złamane na kawałki serce nie spowodują, że on doceni nagle to, co miał.

Miłość to nie tylko słowo „kocham cię”, to również wsparcie, troska i pomoc w codziennych obowiązkach.

Poza jedną złotą radą, która jest idealnym przepisem na udany związek, istnieje też największa popełniana przez ludzi głupota, która zniszczy relacje nawet najbardziej zakochanych w sobie osób.

Staramy się wtedy, kiedy coś jest niepewne i nie do końca„należy do nas”.

Dzieje się tak nie tylko w związku dwojga ludzi, ale też np. w pracy. Gdy zaczynamy nową pracę, chodzimy jak w zegarku, dopóki się nie rozeznamy i nie dowiemy, co nam wolno, a co nie.

Tak samo jest w miłości.

Na początku starania nie znają granic. Ona zawsze umalowana, włosy zrobione i fajnie ubrana. On kulturalny, z kwiatkiem w ręku, zawsze ma dla niej czas. Podjeżdża po nią umytym autem i zabiera ją na randkę. Radości i miłości nie ma granic. Idealnie. Bo się nie znają. On się boi, co pomyśli ona, a ona – co pomyśli on. Jedno przed drugim pokazuje wszystkie swoje atuty. Jednak ze spotkania na spotkanie stają się innymi ludźmi, bardziej otwartymi, pewnymi siebie, luźniej podchodzącymi do tej relacji. On wie, że jak się z nią nie spotka, a pójdzie na mecz, to ona się nie obrazi. Ona już się nie maluje i chodzi w spiętych włosach. O szpilkach też już nie ma mowy. Zaczyna się życie,

czasami wspólne mieszkanie. Kończą się randki, czułe słówka i kwiaty bez okazji (czasami i te „z okazji” też się już nie pojawiają). Pojawia się rutyna. Codziennie to samo. Obowiązki, porządki, gotowanie i zakupy. Ona już nie jest jego boginią seksu. Wcale nie chodzi o to, że on ma kochać ją taką, jaką jest – w dresie i nieumalowaną. On ją taką kocha. Tylko dlaczego ona nie ma być jeszcze piękniejsza i rozpalać w nim ognia pożądania? Czy oboje w dresie mają siedzieć przez telewizorem na kanapie już do starości? Dlaczego on ma pić piwo wieczorem na kanapie, zamiast porwać ją od czasu do czasu na spontaniczną kolację poza miasto?

Dlaczego zapominają o tym, co najważniejsze?

W dzisiejszych czasach ludzie są szczęśliwi tylko w wirtualnym świecie. Na Facebooku, Instagramie i innych portalach, aż kipi od zdjęć z uśmiechem od ucha do ucha – z wesela, wakacji czy innych imprez. Chwalimy się nowym samochodem, pracą lub nowo wybudowanym domem. Mogłoby się wydawać, że prowadzimy idealne życie, a w rzeczywistości ludzie nie potrafią wieczorem usiąść i porozmawiać. Jedno ma w rękach laptopa, a drugie pilot od telewizora. Ciekawe, czy nie zanudzilibyście się w swoim towarzystwie, gdybyście przez tydzień nie mieli internetu.

Zastanawiające, jak długo związek przetrwałby bez tego wirtualnego świata. Ludzie są tak blisko, a zarazem tak daleko od siebie. To ta sama para, która ileś miesięcy temu mogła rozmawiać ze sobą całą noc przez telefon. Nagle w związku pojawiają się nuda i rutyna. Najczęściej jednej ze stron zaczyna to przeszkadzać. Przypomina sobie, jak fajnie było na początku, i zaczyna się starać na nowo. Brakuje jej bowiem tej namiętności i ekscytacji. Druga osoba nie widzi jednak problemu, pasuje jej to, co jest, nie chce się starać na nowo, bo w obecnej sytuacji jest jej wygodnie. Ona znowu wkłada szpilki, ale on woli posiedzieć z kolegami. Albo on zaprasza ją na kolację, na którą ona wcale nie chce jechać – woli zostać dłużej w pracy. Zaczyna się błędne koło. Walka, która jest totalnie bez sensu.

Niestety im bardziej ktoś się będzie starać, tym bardziej druga osoba nic nie będzie robić. Tak w prosty sposób można spieprzyć naprawdę świetny związek. Można zabić miłość dwojga ludzi, którzy tworzyli zgraną parę.

Można też kochać i starać się całe życie dać przykład dzieciom i wnukom, że jak się chce, to się da! Wszystko zależy tylko od Ciebie – jak to rozegrasz. Pamiętaj jednak, żeby nie walczyć z wiatrakami. Jeśli nie masz na coś wpływu, to daj sobie spokój, szkoda Twojego cennego czasu.

Walcz tylko o to, o co naprawdę warto, bo niestety nie zawsze się opłaca walczyć.

Czasami potrzeba naprawdę bardzo dużo czasu, żeby zrozumieć, że jednostronne relacje nie mają sensu. Trzeba umieć powiedzieć „stop” przyjaciółce, która cały czas Cię wykorzystuje. Trzeba umieć powiedzieć „spieprzaj” mężowi, który ciągle Cię krzywdzi. Trzeba umieć powiedzieć „przestańcie” rodzicom, którzy ingerują w Twoje życie.

Trzeba uwolnić się od wszystkich ludzi, których obecność wywołuje łzy, smutek lub rozczarowanie.

Najpierw musisz zrozumieć, że Twoje i tylko Twoje szczęście jest najważniejsze. Nawet jeśli jesteś mamą, to przede wszystkim musisz być szczęśliwa Ty, żeby szczęśliwe było Twoje dziecko. Twój smutek, złość, frustracja na pewno nie wywołają uśmiechu na twarzy Twojego dziecka. Pomyśl o sobie, bo to właśnie Ty dajesz swojemu dziecku to, co najcenniejsze.

Według mnie prawdziwa miłość ma dwa etapy.

Pierwszy:

Gdy go widzisz, w Twoich oczach pojawia się blask. Gdy na telefonie dostrzegasz wiadomość od niego, zaczynasz się uśmiechać. Gdy o nim myślisz, zagryzasz wargę. Gdy wracasz ze spotkania z nim, nie możesz się na niczym skupić.

Drugi:

Chociaż znowu się na niego złoszczę, bo w nocy zabrał mi kołdrę, a po kolacji nie posprzątał naczyń, to jakie smutne i puste byłoby życie, gdyby nie było z kim zjeść posiłku i w czyje ramiona wtulić się przed snem. Możemy się kłócić, złościć, śmiać i płakać. Dopóki są między nami emocje, wszystko jest na dobrej drodze.

Życzę Wam, żeby ten drugi etap zawsze był mimo wszystko tak samo szczęśliwy jak ten pierwszy. Niech w nim też nie zabraknie miłości, szacunku i namiętności.

Lekcja 2

Bądź dla siebie najlepszą. Nie musisz być najlepszą córką, siostrą czy żoną. Co najwyżej możesz być najlepszą mamą. Najważniejsze, żebyś dla siebie samej była najlepszą kobietą.

Kiedy zaczniesz być dobra dla wszystkich, przestaniesz być dobra dla siebie. W głębi serca dużo rzeczy będzie Cię dręczyć i smucić, ale zaciśniesz zęby i będziesz udawać, że jest OK, tylko po to, żeby Cię lubili. Ja szybko zrozumiałam, że liczba osób, które będą mnie lubić, nie da mi szczęścia.

Koniec udawania! Lepiej, żeby mnie nie lubili, niż żebym miała komuś wchodzić w tyłek. Niech ludzie zaczną mnie szanować i przestaną wchodzić w buciorach w moje życie.

Rzadko kiedy kobieta myśli o samej sobie. Pamięta o urodzinach babci, o zebraniu w szkole dziecka, o odebraniu rzeczy z pralni i tysiącu innych codziennych sprawach. Pamięta o wszystkim, ale nie o sobie, a potem się dziwi, że nikt nie pamięta o niej. Wiecie co? Ja sama zawsze myślałam tylko o swoim mężu. Wchodziłam do sklepu z listą zakupów, a w głowie i tak była jedna myśl: co kupić mojemu mężowi. Może batonika? Czekoladkę? Jogurcik? Piwko? Może jakaś nowa bluza, koszulka albo bokserki? Oczywiście zawsze wracałam do domu z czymś „dla niego”, czego na liście moich zakupów nie było. Wszystko z myślą o NIM. Gdy zbliżały się święta czy urodziny, mąż zawsze pytał mnie, co bym chciała dostać, ale mnie zawsze szkoda było na siebie pieniędzy. Więc za każdym razem mówiłam, żeby nic mi nie kupował. To, co mi było potrzebne, kupowałam sobie sama. Takie, jakie mi odpowiada, za odpowiednią kwotę. Sama jednak biegałam po sklepach albo przeglądałam strony internetowe, żeby kupić prezent mężowi. Na jednym nigdy się nie kończyło, bo jeden to za mało. Niech się ucieszy, będzie mu miło. On dostaje prezent, jest mu miło, ale też trochę niezręcznie, bo oczywiście nic dla mnie nie ma. Przecież nic nie chciałam! W sumie jakby cokolwiek kupił, to bym się nie obraziła. Znowu: jakby kupił coś, co mi się nie spodoba, jeszcze nie daj Boże drogiego, to byłabym zła, że wydał pieniądze na coś, co będzie tylko leżeć i zajmować miejsce w szafie. Kobiecie nie dogodzisz. No i tak co roku.

Zgadzam się w stu procentach z powiedzeniem, że większa radość jest z dawania niż dostawania. Ale wiesz co? Dlaczego masz czegoś nie dać samej sobie?

Już się tego oduczyłam. Teraz, gdy idę na zakupy, zawsze wracam z czymś dla siebie. On, jak ma ochotę na piwo czy coś słodkiego, niech sam sobie kupi. W mojej szafie znajdzie się zawsze miejsce na kolejną bluzkę czy buty, a w łazience na perfumy.

Róbmy coś dla siebie.

Dbajmy o siebie, bo jak same tego nie zrobimy, to nikt za nas tego nie zrobi. Ja wiem, że obowiązkiem żony jest dbanie o męża. Tylko nie traktujmy tego męża jak dziecko, bo to dorosły człowiek i zna swoje potrzeby, a jak czegoś będzie potrzebował, na pewno znajdzie sklep i to kupi. Pokażmy mu, że wszystkie domowe obowiązki nie muszą być wcale obowiązkami kobiety. Tobie też się należy wyjście do kosmetyczki czy na siłownię albo po prostu na kawę do koleżanki. Żyj dla siebie i nie poświęcaj swojego wolnego czasu tylko na spędzanie go z drugą połówką. Zróbmy coś same i jemu też dajmy swobodę. Nie chodzi o to, żeby ktoś sam imprezował. Idź z koleżanką do kina, a on niech idzie na ryby albo zajmie się jakimś innych dziwnym zajęciem, które Ciebie totalnie nie interesuje. Nie rób mu awantur, że masz wolny dzień, a on jedzie z kolegą kupić samochód. Planuj wolny czas dla siebie, nie dla niego.

Jeśli masz ochotę iść na siłownię, a Twój facet nie chce iść z Tobą, to go o to nie proś i nie zawracaj mu głowy. Nie przekonuj do swoich racji i nie namawiaj. Idź tam sama i baw się dobrze. Nie myśl też o tym, co powie rodzina: że mąż sam w domu, a ty chodzisz na siłownię, zamiast prać, sprzątać i gotować. W końcu bałagan nie tylko Ty zrobiłaś, a obiad nie tylko ty jesz. Niech ukochany też się wykaże. Nie uszczęśliwiaj wszystkich dokoła.

Zawsze miałam syndrom bycia najlepszą dla wszystkich. Chciałam być najlepszą córką, siostrą, przyjaciółką czy żoną.

I wcale nie byłam szczęśliwa.

Nauczyłam się żyć własnym życiem i podejmować własne decyzje. Moje wybory nie muszą się wszystkim podobać, ale każdy powinien je uszanować i przestać się mieszać. Pamiętaj, nie pozwól, żeby ktoś wszedł Ci na głowę, oceniał Cię i krytykował. Tacy ludzie będą Cię niszczyć od środka. Niejednokrotnie doprowadzą Cię do łez, pozbawią poczucia własnej wartości i spróbują wywołać poczucie winy.

Jeśli jesteś pewna, że dobrze robisz i właśnie to daje Ci szczęście, resztą świata się nie przejmuj.

Ci, co chcą, zaakceptują Twoje wybory, a reszta nie jest niczego warta.

Nauczyłam się, że ludzi się nie ocenia. Nawet jeśli robią coś złego w moim mniemaniu, to znaczy, że coś w ich życiu musiało spowodować, że taką, a nie inną decyzję podjęli.

Punkt widzenia zależy tylko i wyłącznie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Łatwo przychodzi nam ocenianie innych, jednak istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że będąc na ich miejscu, postąpilibyśmy dokładnie tak samo. Zatem może warto się zastanowić, co czuła ta osoba, że tak się zachowała, zamiast od razu zalewać ją falą krytyki.

Mimo że większości decyzji nie zrozumiemy, nauczmy się je akceptować.

Domyślam się, że moja książka też nie każdemu musi się podobać. Może być tak, że rodzina czy przyjaciele spojrzą na mnie krzywo, zamiast mnie wspierać. Nic na to nie poradzę, każdemu nie dogodzę. Ja mam spełniać swoje marzenia, a nie ich. Oni mogą mnie jedynie wspierać, jeśli chcą. W takich sytuacjach człowiek poznaje prawdę i nagle okazuje się, na kogo rzeczywiście może liczyć. Jeśli komuś się ta książka nie spodoba, ma do tego prawo. Nie powinien mnie jednak krytykować za moje podejście do życia czy poglądy na temat relacji w związku. To, że moja opinia jest inna niż Twoja, nie znaczy, że jest zła albo głupia.

Nie mam zamiaru przejmować się tą lawiną wrogości, która może się ruszyć. Niech sobie każdy myśli, co chce. Mimo że wsparcie rodziny, przyjaciół i znajomych jest bardzo ważne, nie zmuszę przecież nikogo do niczego.

Każda z nas powinna robić coś tylko dla siebie. Ja dla siebie napisałam tę książkę. Poświęciłam jej bardzo dużo czasu. Tak jak dla mnie pisanie było lekarstwem w każdy gorszy dzień, tak być może dla Was lekarstwem będzie czytanie moich rozważań. Cieszyłam się, gdy mogłam w ciszy i spokoju poukładać swe myśli, kiedy dziecko wieczorem spało, a mąż za mnie ogarnął trochę w domu. Pisanie to był trochę taki cichy krzyk.

Znajdź czas dla siebie i zaangażuj partnera w domowe obowiązki. Przecież gotowanie to nie tylko zadanie kobiety. Drogie Panie, dajcie się czasami wykazać partnerom. Mogę Wam zdradzić małą tajemnicę: im bardziej będziecie zachwalać jego kulinarne eksperymenty, tym częściej będzie gotować. Nawet jeśli nie ma co chwalić – i tak to róbcie.

Od kiedy zostałam mamą, zdałam sobie sprawę, jak ciężko jest znaleźć czas na własne przyjemności. Ja sama zostawiam dziecko pod czyjąś opieką, kiedy w ostateczności muszę wyjść z domu. Najchętniej wszędzie jeździłabym z synem, nie potrafię się z nim rozstać. Wszystko, co robię dla siebie, staram się robić z nim. Kiedyś regularnie chodziłam do kosmetyczki, zawsze miałam ładnie zrobione paznokcie. Teraz zmieniły się priorytety. Tłumaczę sobie, że nie mam czasu albo nie mam z kim zostawić dziecka, ale prawda jest taka, że ja chyba po prostu nie chcę go z nikim zostawiać. To nie znaczy, że nie mam czasu dla siebie. Często, kiedy o godzinie 19 dziecko pójdzie spać, zamykam się w łazience na domowym spa. To jest mój czas, mój relaks po czasami naprawdę ciężkim dniu. Droga Kobieto, jeśli jesteś mamą i równie ciężko Ci zostawiać dziecko, postaraj się robić coś dla siebie w domu. Dbaj o siebie, bo warto.

Kiedyś nie rozumiałam kobiet, które siedzą pół dnia w piżamie totalnie nieogarnięte. Dzisiaj się z tego śmieję, bo czasami sama tak siedzę.

Jestem na etapie ciągłego gospodarowania czasem tak, żebym mogła sama też się ogarnąć, ale mamuśki dobrze wiecie, jak to jest, gdy dziecko ma gorszy dzień. Jak nie kolki, to zęby idą. Jest ciężko, zwłaszcza kiedy matka jest z dzieckiem cały dzień sama. Dlatego czasami odpuszczam sprzątanie, pranie czy prasowanie.

Idę się ogarnąć, żeby zobaczyć w lustrze nie tylko cudowną mamę, ale również piękną kobietę.

Nieważne, że nie