Wydawca: Psychoskok Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2018

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 87 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Oczami dziecka - Klaudia Tokarz-Laska


Książka „Oczami dziecka" to zbiór historii z dnia codziennego, widziany z perspektywy dziecka od niemowlaka, poprzez dorastającego nastolatka, do osoby dorosłej. Przekazywanie cennych wartości dziecku, odpowiednie traktowanie, sposób przedstawiania mu świata od momentu jego urodzenia. To wszystko co nam wydaje się mało istotne, wpływa na rozwój dziecka i kształtowanie jego osobowości.

Książka ma celu również uzmysłowienie dorosłym, że dziecko to nie tylko dziecko, ale aż dziecko. To człowiek, który chłonie wszystko co go otacza. Istota, który zasługuje na szacunek, szczerość, odpowiednie traktowanie i wszystko co najlepsze. Publikacja ma uświadomić rodzicom, że dziecko na świecie nie jest ze swojego kaprysu. To my - rodzice, daliśmy mu życie. Jesteśmy za niego odpowiedzialni od dnia poczęcia. I to naszym zadaniem jest zapewnić mu jak najlepszy rozwój. Nie możemy obarczać dzieci swoimi niepowodzeniami, tłumacząc sobie, że "to tylko dziecko i niczego jeszcze nie rozumie". Rozumie doskonale, nawet kiedy jeszcze nie potrafi mówić. Dopóki nikt mu tego nie wyjaśni, rozumie to po swojemu. Jeśli rodzic - wzór i autorytet dla dziecka, oszukuje je i źle traktuje - to jest ono przekonane, że tak należy robić i postępować. Odwdzięcza się nam tym, co od nas dostaje.

To jak dziecko zostaje wychowane i co dostaje od dorosłych, rzutuje na całe jego obecne i późniejsze życie. Każdy człowiek, mały czy duży ma uczucia, dlatego należy mu się godne traktowanie.

Opinie o ebooku Oczami dziecka - Klaudia Tokarz-Laska

Fragment ebooka Oczami dziecka - Klaudia Tokarz-Laska

Wersja Demonstracyjna

Wydawnictwo Psychoskok Konin 2018

Klaudia Tokarz-Laska „Oczami dziecka”

Copyright © by Klaudia Tokarz-Laska, 2018

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2018

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Projekt okładki: Robert Rumak

Zdjęcie okładki: © pixabay - prigarci

Korekta: Autor zrezygnował z profesjonalnej korekty wydawnictwa

Skład: Agnieszka Marzol

Skład epub i mobi: Kamil Skitek

ISBN: 978-83-8119-280-4

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:wydawnictwo@psychoskok.pl

Wstęp

Książka, którą trzymasz w swoich rękach, być może sprawi, że odrobinę się wzruszysz. Znajdziesz w niej codzienne historie, które zdarzają się w prawie każdym domu, widziane oczami dziecka. Spróbuję przekazać Ci, jak ogromny wpływ na całe dzieciństwo i dorosłe życie człowieka ma każda chwila, każde słowo, każde wydarzenie.

Książka ta jest też dla mnie terapią. Zakończeniem ciężkiego i przykrego etapu w moim życiu.

Napisałam ją, aby podziękować mojemu bratu za to, że był. Że był dla mnie powodem, dzięki któremu teraz jestem.

Chcę też podziękować jego żonie za miłość i wsparcie, jakim obdarzyła mojego brata.

Gdyby nie spokój, który wprowadził w życie mój mąż, nigdy nie uporałabym się ze swoimi emocjami i nie byłabym w stanie napisać tej książki. Gdyby nie on nie poradziłabym sobie z przykrościami z przeszłości, które bardzo mocno zadecydowały o moim życiu. O stanie mojej psychiki. Mój mąż zaopiekował się mną. Każdemu życzę takiego partnera w spacerze przez życie.

Napisałam ją też dla mojego syna, bratanka i dla wszystkich dzieci na świecie. I dla ich opiekunów, aby pamiętali, że dzieci są ważne. Najważniejsze.

Poród

Ogromne wyzwanie i duży wyczyn

Jestem u mamusi w brzuszku już dziewięć miesięcy. Pora wyjść na świat. Jestem już gotowy. Dam mamusi znać, że możemy się już szykować do spotkania.

Mamusia zrobiła się trochę niespokojna. Jej serduszko zaczęło szybciej bić. Przede mną teraz przedostanie się z kanału rodnego do pochwy.

Mamusia krzyczy, że boli, że już nie ma siły. Jej serduszko bije jeszcze szybciej. I co kilka chwil głośno krzyczy.

Nie słyszałem jeszcze takich głośnych dźwięków.

Słyszę też innych ludzi. Na pewno jest tam tatuś. Są też głosy, których wcześniej nie słyszałem. Zaczynam się stresować.

Zrobiło mi się bardzo ciasno. Odczuwam ból, chyba tak jak mama. Co chwilę coś zgniata mnie i puszcza. Jest to bardzo stresujące i niekiedy bolesne. Gdy mamusia co kilka chwil głośno krzyczy, moje oddychanie staje się dużo wolniejsze. Wydaję mi się, że nawet na chwilę całkiem przestałem oddychać. 

Jestem już bardzo zmęczony i zestresowany. Jestem główką w dół i cały czas kręcę się w koło. Muszę dopasować się do kanału rodnego. Ustawiam barki i cały czas się kręcę i układam.

Jestem już bardzo zmęczony, zestresowany i wystraszony. Widzę bardzo jasne światło, słyszę dużo krzyków i nie jest mi już tak ciepło. Jestem zdecydowanie oszołomiony. Wokół mnie znajduje się mnóstwo barw, dźwięków, zapachów, z którymi nigdy wcześniej się nie spotkałem.

Jestem już u mamusi na rękach. Przytuliła mnie do swojego serduszka.

Odcięli mi rurkę, przez którą oddychałem. Teraz oddycham bez niej. Jest dziwnie. Ale przy mamusi czuję się bardzo bezpiecznie. Mama też powoli się uspokaja. Uśmiecha się do mnie i płacze.

Jest cudowna.

Wykonaliśmy razem bardzo trudną i ciężką pracę. Teraz będzie już cudownie.

Spokojny dom

Poranek

Otworzyłem oczy.

Leżę sobie w łóżeczku. Mamusia i tatuś chyba jeszcze śpią. Jest bardzo cichutko. Słoneczko zaczyna się wdrapywać do pokoju. Widzę, jak żaluzje rzucają cień na ścianę obok mojego łóżeczka.

Lubię tak leżeć po przebudzeniu. Nie płaczę, jak tylko otworzę oczka, bo wiem, że mamusia i tatuś są w pokoju obok i jak tylko usłyszą, że się obudziłem, to przyjdą wziąć mnie na ręce i utulić.

Koło mnie leży biały miś. Ma ogromnie duże i wystające oczy. Czasami udaje mi się go za nie złapać. Lubię też próbować z nim rozmawiać, tak jak mamusia rozmawia z tatusiem.

Zawsze, kiedy zaczynam do niego gaworzyć, otwierają się drzwi i do pokoju wchodzi uśmiechnięta mama i tak samo szczęśliwy tata. Biorą mnie na ręce i tulą bardzo czule.

Wiem, że to będzie kolejny piękny i ciekawy dzień.

Urodziny

Dziś są moje 22 urodziny.

Dostaję od rana całą masę życzeń. Zaczęłam się zastanawiać, o czym tak naprawdę marzę? Co jest mi potrzebne, żeby być w pełni szczęśliwą?

I kiedy przypominam sobie mój rodzinny dom - wiem. Chcę taką rodzinę stworzyć z moim mężem. Chcę, żeby moje dzieci, myjąc rano zęby, słyszały, jak krzątam się po  kuchni przygotowując śniadanie, żeby po ciężkim dniu w szkole wracały do domu, w którym czeka mama i tata, którym mogą wszystko opowiedzieć i schować się w ich ramionach przed całym światem. Chcę, żeby moje dzieci lubiły spędzać czas z rodzicami, bo będę ich słuchać, kiedy będą mówiły, co mają ochotę robić. Chcę, żebyśmy o wszystkim rozmawiali. Żeby moje dzieci mi ufały i przychodziły do mnie z każdym problemem. Chcę dać im taki spokój jaki ja miałam, kiedy byłam malutkim dzieckiem i dorastającą dziewczyną. 

Wrócił mój mąż. Opowiem mu o moich urodzinowych życzeniach. I zadzwonię do rodziców.

Podziękuję im za takie dzieciństwo.

Mieć dokąd wrócić

Obudziłem się na ogromnym kacu. Rozglądam się dookoła. Kilka zbitych lufek, pustych puszek i ten niesamowity smród. Nie wiem jak go nawet opisać. Nie wiem, co to może być. Nie pamiętam nawet, kto był tutaj w nocy.

Leży obok mnie jakaś dziewczyna. Nie wiem co się działo, nie wiem skąd ona się tu wzięła.

Na stole rzuca w oczy mi się coś żółtego. Indeks. No tak, wczoraj miałem egzamin. Sprawdzam ocenę. Język angielski - dobry, wychowanie fizyczne z elementami samoobrony - celujący. Uśmiecham się pod nosem, rozglądam - nie ma nikogo, z kim mogę się cieszyć.

A może byli. Przecież z jakiegoś powodu musiała być ta „impreza”.

Siadam na łóżku i zauważam, że dziewczyna się przebudza. Może powiem jej, że zdałem. W dodatku śpiewająco! Na samą myśl o tym śmieję się do siebie pod nosem.

Wygląda na wystraszoną. Nie ma na sobie ubrań i chyba nie może ich zlokalizować. Rzucam krótkie i głupie „cześć”, daję jej moją bluzę i pytam, czy zamówić jej taksówkę. Przytakuje. Dzwonię, taryfa podjeżdża, dziewczyna w swoich spodniach i mojej bluzie odjeżdża. Nie znam jej imienia i raczej nigdy go nie poznam.

Siadam na łóżku, otwieram wszystkie okna i zaczynam ryczeć. Z wkurzenia. Nie chciałem takiego życia. Nie chcę tej speluny, nie chcę widzieć rano takich dziewczyn (była piękna, ale też wystraszona, skacowana, a może nawet jeszcze pijana).

Pakuję rzeczy, zaglądam na górę do właściciela informując go, że muszę się wyprowadzić. Właściwie chyba się ucieszył. Wsiadam w auto i jadę. Do domu. Mama o nic nie pyta. Mówi, że mój pokój czeka, a po południu przejrzymy oferty mieszkań do wynajęcia. Idzie robić obiad.

Przychodzi do mnie tata, daje ciepłą herbatę i pyta, czy w pracy w porządku. Tak, na szczęście pracę udało mi się zachować. Pracuję z młodzieżą, która rozpoczynała swoje życie w poprawczaku. Chciałbym w tej pracy zostać jak najdłużej.

Mama przynosi mój ulubiony, truskawkowy koktajl i pyta: „I jak? Dobry? Celujący?”. Pamiętali. I wiedzieli, że nie zawalę. Podaję im indeks, siadam na fotelu, biorę łyk koktajlu i znów czuję się jak dziecko.

Spokojny.

Wiem, że wrócę na swoje tory i wszystko będzie dobrze. Mamo, Tato, dziękuję za spokojny dom.

Dziękuję za spokój

Tata od nas odszedł, gdy miałam 6 lat. Mimo tego mam z nim sporo wspomnień. Pamiętam głównie, jak 12 lat temu cieszyłam się, kiedy pakował swoje rzeczy.

Każdy z nas był nadzwyczaj spokojny. On wiedział, że nie jest jeszcze gotowy do roli ojca, a my wiedziałyśmy, że nieprędko będzie. Lubił imprezować, palić, wypić kilka piw. Zapominał o domowych obowiązkach. Zapominał, że ma córkę i żonę.

Rozstaliśmy się w spokoju. I od tego dnia ja i mama miałyśmy spokojny dom. A ja miałam spokojne i szczęśliwe dzieciństwo. Mama była moją najlepszą przyjaciółką. Ufałam jej, a ona mnie. Mówiłyśmy sobie o wszystkim, wszystko robiłyśmy razem.

Mama uwielbia gotować. To zawsze ją bardzo odpręża. Gotowałyśmy razem każdego wieczoru. Oglądałyśmy moje ukochane, bardzo stare filmy. Byłyśmy niezwykle blisko, ale każda miała też swoją przestrzeń. Każdego dnia byłam uśmiechnięta. I spokojna.

Od 6 roku życia miałam spokojny dom.

 „Nie pozwól, by wszedł ci na głowę!”

Dziecko się wypłacze

Jestem na świecie już 5 miesięcy. Potrafię się przekręcać z brzuszka na plecy i odwrotnie. Kiedy leżę na brzuszku, potrafię odpychając się nóżkami i rękami przesunąć odrobinę do przodu i do tyłu. To kosztuje mnie sporo wysiłku, ale jestem wtedy z siebie ogromnie dumny.

Jak leżę na plecach, podnoszę nóżkę tak, by pociumkać trochę swoje paluszki stóp, potrafię też podnieść już trochę głowę; a wspierając się na głowie i nóżkach poznaję świat do góry nogami.

Wczoraj udało mi się nawet złapać taką zieloną zabawkę, która grzechocze, kiedy się nią porusza.

Tak dużo się dzieje. Wieczorami, a czasami nawet w środku dnia, ogarnia mnie duże zmęczenie. Nie umiem jeszcze mówić. Zaczynam więc wtedy płakać. Bardzo chcę się w takim momencie przytulić do mamusi.

Potrzebuję, żeby mnie tuliła i nosiła. Chcę być blisko jej serduszka. Wtedy czuję się bezpiecznie i mogę w spokoju odpocząć i zregenerować siły na kolejne wyzwania.

Kiedy jednak przychodzi do nas babcia, a ja zaczynam płakać, mama odkłada mnie do łóżeczka. Ja ciągle płaczę i płaczę, ale ona nie przychodzi. Nie tuli mnie, nie uspokaja. Babcia mówi jej, że jak będzie mnie tak ciągle nosiła i pozwoli sobie wejść na głowę, to będzie musiała całe życie mnie tak nosić i nigdy nie nauczę się, że muszę sobie radzić sam.

Nauczę. Mamusiu, obiecuję. Tylko przytul mnie teraz. Proszę.

Każdy ma swoje sprawy

Mam duże kłopoty z nauką. Ciężko mi się skupić, szybko się zniechęcam i denerwuję. Za chwilę egzamin kończący szkołę podstawową, a ja z każdym przedmiotem mam ogromne problemy. Ten stres sprawia, że jeszcze trudniej mi poskładać myśli i skupić się na nauce.

Chciałbym, żeby ktoś mi pomógł znaleźć najlepszy dla mnie sposób na naukę. Mama się złości, że mam tak kiepskie stopnie, że ciężko będzie mi dostać się do dobrej szkoły średniej. Prosiłem ją, żeby ze mną usiadła. Spróbowała mnie przepytać, może jak będę mówił na głos, łatwiej to zapamiętam. Może razem zrozumielibyśmy to, co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe.

Ona mówi, że mam dać jej spokój. Że jej nikt nie pomagał w nauce, ani w niczym innym. Mówi, żebym przestał wchodzić jej na głowę, bo ona też ma swoje sprawy.

Nie zdam tego. Denerwuję się. Nie chcę już nigdy chodzić do szkoły. 

Wejść na głowę, a zagościć w sercu

Moja siostrzyczka ma 9 miesięcy. Zaczyna się samodzielnie przemieszczać po całym domu. Trzeba za nią biegać i pamiętać, żeby nie zostawiać na podłodze nic, co mogłaby zjeść, o co może się potknąć lub na to wspiąć.

Jest bardzo śmieszna. Próbuje też ze mną rozmawiać, ale ja wcale jej nie rozumiem. Mam dopiero 4 lata, ale umiem już bardzo dobrze mówić. Potrafię też sama się ubrać, zjeść obiadek i zrobić siku na kibelek. A Kasię trzeba sadzać w krzesełku i karmić łyżeczką.

Mamusia biegnie do niej, jak tylko zrobi siku lub kupkę, żeby zmienić jej pampersa. Trzeba ją ubrać, wykąpać. Wszystko trzeba za nią robić, a ja jestem już bardzo samodzielna.

Ale wszyscy się na mnie ciągle złoszczą. Mówią, żebym przestała, żebym była cicho, żebym poczekała, bo teraz Kasia… Bardzo kocham Kasię i mamę, i tatę. Ale oni ciągle się na mnie denerwują. Nie widzą jak się przewrócę, jak zjem sama cały obiadek.

Ciocia mówi, że próbuję im wejść na głowę. Ale tak nie jest. Ja próbuję im wejść znów do serduszka. Żeby znowu się do mnie dużo uśmiechali, dużo się ze mną bawili i żeby mnie mocno kochali.

Koniec Wersji Demonstracyjnej

Dziękujemy za skorzystanie z oferty naszego wydawnictwa i życzymy miło spędzonych chwil przy kolejnych naszych publikacjach.

Wydawnictwo Psychoskok