Wydawca: Biblioteka Analiz Kategoria: Nauka i nowe technologie Język: polski Rok wydania: 2009

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 316 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka O pochodzeniu człowieka - Karol Darwin

Jest to jedna z tych książek, które wstrząsnęły światem. Na podstawie wieloletnich badań, powołując się także na ustalenia innych uczonych, Darwin przedstawił teorię, zgodnie z którą protoplastą rodu ludzkiego jest ni mniej ni więcej tylko małpa. Pisana w pierwszej osobie, pełna osobistych refleksji i uwag, praca angielskiego uczonego nie ma wcale charakteru obrazoburczego, a już na pewno nie jest ateistyczna, co przypisywały jej niektóre środowiska. Zawarty w tej opublikowanej w 1871 roku rozprawie determinizm ewolucyjny oraz obraz bezwzględnej walki o byt posłużył wprawdzie niejednemu przywódcy państw totalitarnych, zwłaszcza Hitlerowi, do usprawiedliwiania zbrodniczych poczynań, ale Darwin był przede wszystkim uczonym, który, posługując się aparatem badawczym dostępnym dziewiętnastowiecznemu przyrodnikowi, sformułował szereg wniosków o charakterze rewolucyjnym, podobnie jak rewolucjonistą był Kopernik, ogłaszając swoją teorię heliocentryczną. Czy jednak sugestywne argumenty Darwina mają wartość żelaznych dowodów? Na ten temat Czytelnik musi wyrobić sobie własne zdanie…

Opinie o ebooku O pochodzeniu człowieka - Karol Darwin

Cytaty z ebooka O pochodzeniu człowieka - Karol Darwin

Ale objawem najciekawszym jest tak zwane Ianugo, czyli owłosienie płodu ludzkiego w szóstym miesiącu rozwoju. W piątym już zjawia się ono na twarzy płodu, głównie na brwiach i wokół ust, gdzie włosy są nawet dłuższe niż na głowie. Całe ciało, a także czoło i uszy zarodka, pokryte są tym gęstym i wełnistym, miękkim puchem, natomiast stopy i dłonie wolne są od owłosienia, podobnie jak podeszwy kończyn zwierząt niższych.
Niektóre mięśnie ludzkiego ciała są w stanie szczątkowym, niektóre zaś, odpowiadające tym, które u wielu zwierząt niższego typu są w stanie czynnym, u ludzi znajdują się w stanie skarłowaciałym. Tak na przykład konie potrafią z wielką siłą potrząsać całą swą skórą za pomocą mięśni panniculus carnosus. Szczątki tych mięśni zachowały się jeszcze w niektórych częściach ludzkiego ciała, np. na czole, dzięki czemu mamy możliwość podnoszenia brwi.
Niektórzy ludzie mają zdolność kurczenia mięśni powierzchniowych czaszki, znajdujących się ogólnie w stanie szczątkowym, w rozmaitych stadiach rozwoju. Członkowie pewnej rodziny w ciągu kilku pokoleń dziedziczyli zdolność poruszania skóry na czaszce, która to zdolność rozwinęła się u nich znakomicie. Jeden z jej członków jako młody chłopiec przy użyciu skurczu skóry czaszki mógł podrzucić kilka grubych książek położonych na głowie. Dzieci jego, a również ojciec, dziad i stryj także posiadali te właściwości. Ale co ciekawsze, krewny tej rodziny, daleki, bo w siódmym stopniu, mieszkający w innej części kraju, także posiadał w wysokim stopniu zdolność kurczenia mięśni czaszki. Objawy te są dowodem, iż zdolności organów szczątkowych
te są dowodem, iż zdolności organów szczątkowych mogą być przekazywane dziedzicznie na cały szereg pokoleń. Zdolność kurczenia skóry na głowie jest niewątpliwie dziedzictwem po tych na poły ludzkich, na poły zwierzęcych tworach, które były naszymi przodkami. Małpy również posiadają tę zdolność i często z niej korzystają.
Ianugo, czyli owłosienie płodu ludzkiego w szóstym miesiącu rozwoju. W piątym już zjawia się ono na twarzy płodu, głównie na brwiach i wokół ust, gdzie włosy są nawet dłuższe niż na głowie. Całe ciało, a także czoło i uszy zarodka, pokryte są tym gęstym i wełnistym, miękkim puchem, natomiast stopy i dłonie wolne są od owłosienia, podobnie jak podeszwy kończyn zwierząt niższych. Nie można oczywiście uważać tego za zwykły zbieg okoliczności. Nasuwa się wniosek, iż meszek pokrywający skórę embriona ludzkiego jest pozostałością po owłosieniu naszych odległych przodków. Znamy kilka wypadków, w których niemowlęta przychodziły na świat z ciałem pokrytym długim i cienkim włosem, który porastał nawet twarz.
samce wszystkich zwierząt ssących, także i ludzi, posiadają szczątkowe gruczoły piersiowe, które czasami dochodzą do takiego rozwoju, że mogą wydzielać dostateczną ilość mleka. Identyczność tych gruczołów u obu płci jest niewątpliwa.
człowiek posiada takie same zmysły jak inne zwierzęta, musi więc otrzymywać te same wrażenia główne. Ma on prócz tego niektóre wspólne z nimi instynkty, jak na przykład popęd samozachowawczy, dążności płciowe, miłość macierzyńską dla nowonarodzonych oraz bezwiedną zdolność ssania.

Fragment ebooka O pochodzeniu człowieka - Karol Darwin

O pochodzeniu CZŁOWIEKA

Karol Darwin

Jirafa Roja

Warszawa 2009

© Copyright by Jirafa Roja, 2009 Tytuł oryginału: „The Descent of Man”

Tłumaczenie: M. Ilecki

Redakcja: Piotr Kitrasiewicz

Korekta: Sylwia Mroczek-Zawadzka

Opracowanie graficzne serii: Grzegorz Zychowicz | Tatsu

Zdjęcie na okładce: Edwin Verin | Dreamstime.com

Łamanie: Tatsu ^ tatsu@tatsu.pl

Druk i oprawa: Eurodruk-Kraków Sp. z o.o.

ISBN 978-83-61154-41-9

Wydanie I Warszawa 2009

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.virtualo.eu

I. Dowody pochodzenia człowieka od niższej formy ustrojowej

Jeśli pragniemy upewnić się, czy człowiek rzeczywiście pochodzi od jakiegokolwiek tworu, który kiedyś istniał na ziemi, należy w pierwszym rzędzie dowieść, że w organizmie ludzkim zachodzą jakieś zmiany, czy to w budowie ciała, czy też psychiczne i, jeśli zmiany takie zachodzą, to czy przekazują się one dziedzicznie na potomstwo tak samo jak to zachodzi u tworów niższego rzędu. Również należy upewnić się, że zmiany takie zachodzą wskutek przyczyn ogólnie znanych i że podlegają prawom działającym na wszystkie organizmy, jak na przykład prawa zmienności współczynnej lub prawa, które powoduje dziedziczność skutków nadmiernego używania, względnie zaniechania użytku niektórych organów. Trzeba również zbadać, czy ród ludzki może podlegać tym samym ułomnościom, którym podlegają zwierzęta, czy płodzi typy potworne oraz czy kiedykolwiek w budowie ludzkiego organizmu daje się zauważyć powrót do typu pierwotnego. Należy też zbadać, czy ród ludzki, podobnie jak zwierzęta stworzył odmiany gatunkowe o niewielkich różnicach rasowych, bądź też tak odmienne, że można je zaliczyć do rzędu gatunków wątpliwych. Ostatecznie zaś, jako ważny przyczynek, należy zbadać sprawę geograficznego rozpowszechnienia ras oraz ich wzajemny wpływ wywierany przy krzyżowaniu na pierwsze oraz późniejsze pokolenia.

Podczas badania tych zagadnień nasuwa się przede wszystkim pytanie, czy rozmnażanie rodu ludzkiego odbywa się w takich rozmiarach, że może wywołać walkę o byt, która, powodując w organizmie zmiany fizyczne oraz psychiczne, szkodliwe zniszczy, a pożyteczne zachowa. Gdy przekonamy się, że tak jest, powstanie wówczas inne pytanie. Mianowicie, czy poszczególne rasy lub odmiany rodu ludzkiego w walce o byt ulegają zupełnej zagładzie. Muszę nadmienić, że wszystkie te zagadnienia zostaną rozwiązane twierdząco, zupełnie tak samo jakbyśmy rozpatrywali kwestie dotyczące zwierząt niższego rzędu. Najpierw jednak musimy zastanowić się nad kwestią, czy i jakie znajdujemy w organizmie ludzkim dowody, niezbicie wskazujące na pochodzenie od formy niższego ustroju. Następne rozdziały poświęcimy na zbadanie psychicznej strony człowieka i na jej stosunek do zwierząt niższego rzędu.

Wiadomo, że ciało ludzkie jest zbudowane według ogólnego typu zwierząt ssących. Wszystkie kości szkieletu człowieka wykazują podobieństwo do odpowiednich części szkieletu małpy, nietoperza czy foki. To samo podobieństwo zachodzi w innych częściach organizmu. Najważniejszy z organów — mózg ludzki podlega, zgodnie z opinią wszystkich anatomów, tym samym prawom co mózg innych zwierząt. Za zbyteczne uważam zresztą poddawanie szczegółowej analizie podobieństwa zachodzącego między człowiekiem a ssącymi wyższego rzędu, tak pod wzglądem budowy mózgu, jak i innych części organizmu. Należy jednak zwrócić uwagę na kilka zasadniczych kwestii, które nie pozostają w bezpośrednim związku z budową ciała, a świadczą przecież o podobieństwie i pokrewieństwie człowieka do zwierząt niższego typu.

Różne choroby, jak wścieklizna, ospa, nosacizna, przymiot lub cholera, mogą się udzielić człowiekowi od zwierząt i odwrotnie. Fakt ten jest mocniejszym dowodem podobieństwa zachodzącego w składzie krwi oraz budowie włókien niż wszelkie badania przy pomocy mikroskopu lub analiza chemiczna. Małpy również, jak ludzie, podlegają pewnym chorobom nie zaraźliwym. Często chorują na przeziębienie, które łatwo przechodzi w suchoty. Miewają również zapalenia kiszek i katarakty, a nawet apopleksje. Młode małpiątka w okresie ząbkowania często umierają wskutek febry. Lekarstwa wywierają na ich organizm równie dobroczynny skutek jak na organizm ludzki. Niektóre małpy lubią bardzo kawę, herbatę oraz napoje wyskokowe, a zdarza się nawet, że palą fajki.

Mieszkańcy Afryki Północnej, pragnąc schwytać dzikie pawiany, na przynętę stawiają im mocne piwo, którym małpy upijają się. Po takiej libacji skutek był taki sam jak u ludzi. Nazajutrz małpy były bez humoru i chore trzymały się oburącz za głowy, na widok piwa lub wina odwracały się ze wstrętem, z przyjemnością natomiast żuły cytryny. Jedna małpa amerykańskiego gatunku Ateles, wypiwszy raz zbyt dużo wódki, nie chciała jej potem już pić wcale, co świadczyłoby, że była rozsądniejszą od wielu ludzi. Drobne te przykłady są dowodem wysokiego podobieństwa nerwów smakowych u ludzi i małp, a także całego systemu nerwowego.

Organizm ludzi często bywa trapiony przez pasożyty wewnętrzne i zewnętrzne wywołujące niekiedy fatalne skutki. Te same pasożyty, a przynajmniej podobnych rodzajów, napastują także inne zwierzęta ssące. Inne zjawiska wreszcie, jak brzemienność, dojrzewanie oraz trwanie niektórych chorób podlegają u człowieka, jak również u zwierząt ssących, ptaków, a nawet owadów, tym samym tajemniczym prawom, których działanie określa się liczbą okresów księżycowych. Rany człowieka goją się podobnie co rany zwierząt, a w miejscu utraconych członków, szczególnie u zarodków, rozwijają się niekiedy nowe, co spotykamy również u innych zwierząt.

Przebieg doniosłej czynności rozmnażania gatunku od zalotów samca aż do spłodzenia i wykarmienia młodych jest jednakowy u wszystkich zwierząt ssących. Małpiątka rodzą się równie niedołężne jak dzieci ludzkie, a potomstwo niektórych gatunków czwororęcznych tak samo różni się od starych zwierząt jak niemowlęta od ludzi dorosłych. Niektórzy uczeni za cechę wyłączną człowieka uważają długość dojrzewania. Lecz weźmy za przykład plemiona zamieszkałe w okolicach podzwrotnikowych i wówczas przekonamy się, że nie zachodzi tam zbyt wielka różnica między ludźmi a na przykład orangutanami, które również osiągają dojrzałość między 10. a 15. rokiem życia. Jeśli zaś dodamy, że różnice płciowe pod względem wzrostu owłosienia, siły fizycznej oraz władz umysłowych zachodzą u wszystkich zwierząt ssących, to zrozumiałym zupełnie stanie się twierdzenie, iż organizm ludzki tak pod względem budowy ogólnej jak konstrukcji tkanek oraz składu chemicznego wykazuje zupełnie podobieństwo do organizmów zwierząt wyższego typu, w szczególności zaś małpantropoidów.

Embrion ludzki rozwija się z jajeczka o średnicy 1/125 cala, nie różniącego się niczym od jaj innych zwierząt. Zarodek człowieka w pierwotnym stadium rozwoju również nie wykazuje żadnych różnic. Arterie szyi rozgałęziają się łukowato, jak gdyby miały doprowadzić krew do skrzeli, które u wyższych kręgowców nie istnieją, aczkolwiek pozostał po nich ślad w postaci łuków skrzelowych po obu stronach szyi. W późniejszym okresie rozwoju powstają kończyny na tej samej zasadzie, co łapy zwierząt ssących i gadów, skrzydła i nogi ptaków. Znacznie później dopiero embrion człowieka zaczyna różnić się od embriona małpy, zaś zarodek tej ostatniej o tyle już różni się od psiego, że większych różnic nie wykazuje nawet embrion człowieka. Dodać jednak muszę, że zalążek człowieka w pewnych stadiach rozwoju w zupełności podobny jest do form niższych organizmów będących w stanie dojrzałym. Serce w tym wczesnym okresie jest zwykłym tętniącym narządem, wydzieliny odchodzą przez wspólny otwór odbytowy, a kość ogonowa ma pozór prawdziwego ogona i jest znacznie dłuższa od dolnych kończyn zalążka. Embriony kręgowców oddychających za pomocą płuc posiadają tzw. ciała Wolffa, działające jak nerki identycznie z nerkami dorosłych ryb. I w późniejszych okresach rozwoju ludzkiego zarodka daje się spostrzegać duże podobieństwo tegoż do zarodków zwierząt niższego typu. Bischoff stwierdził, iż zwoje mózgu płodu ludzkiego w siódmym miesiącu życia osiągają prawie taki sam stopień rozwoju jak u dorosłego pawiana. Wielki palec stopy, który, jak to słusznie twierdzi profesor Owen, jest główną podporą podczas chodzenia lub stania, a stanowi najbardziej charakterystyczną cechę ludzkiego organizmu, u zarodka ludzkiego jednocalowej długości jest krótszy o wiele od pozostałych palców, zwraca się na zewnątrz i przypomina zupełnie odpowiedni palec czwororęcznych.

Na zakończenie wreszcie przytoczę zdanie Huxleya. Gdy go zapytano, czy człowiek rodzi się w inny sposób niż pies, żaba, ptak czy ryba, odparł bez wahania, że sposób powstania oraz pierwsze okresy rozwoju człowieka są identyczne z takimi samymi okresami u zwierząt wyższego typu. Dodał również, że pod tym względem różnica między człowiekiem a małpą jest znacznie mniejsza niż między małpą a psem.

Sprawę organów szczątkowych, choć zasadniczo jest ona mniejszej wagi niż dwie poprzednie, również należy poddać obszernej analizie. Wszystkie bowiem zwierzęta niższego typu, nie wyłączając i człowieka, posiadają jakieś organy szczątkowe. Należy jednak odgraniczać je od organów znajdujących się w stadium rozwoju, a dodać muszę, że rozgraniczenie takie niekiedy bywa nader trudne. Organy szczątkowe są czasem zupełnie niepotrzebne, jak na przykład sutki samców lub krótkie siekacze u przeżuwających, niekiedy zaś są w tak małej mierze użyteczne, że trudno przypuszczać, aby utrzymały się i rozwijały nadal. Organy tego typu nie są szczątkowe w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz ujawniają tendencję do stania się nimi. Zaś organy będące w stadium rozwoju są nie tylko nader potrzebne posiadającym je organizmom, lecz także ujawniają zdolność dalszego kształtowania się. Organy szczątkowe są nader zmienne, gdyż nie pełnią swych funkcji i jako niepotrzebne nie ulegają prawom naturalnego doboru. Częstokroć też znikają zupełnie. Na mocy jednak prawa wstecznictwa zdarza się, że po zaniknięciu występują jednak na nowo, co stanowi szczegół bardzo ważny.

Zaniechanie używania jakiegoś organu w okresie, kiedy powinien on być używany najwięcej, wraz z prawem dziedziczenia zdaje się być głównym powodem powstawania organów szczątkowych. Zdarza się niekiedy, że niektóre części ciała u jednej płci przechodzą w stan szczątkowy, u drugiej zaś zachowują swą normalną czynność. W wielu wypadkach również niektóre organy maleją wskutek działania doboru naturalnego, gdyż przy zmienionych warunkach bytu mogłyby jedynie szkodzić organizmowi. Taki proces zmniejszania się organów jest najprawdopodobniej skutkiem dwóch przyczyn, a mianowicie kompensaty oraz oszczędności, które zachodzą w organizmie w okresie rozwoju. Jednakże tylko drogą pan-genetycznej hipotezy wytłumaczyć można zjawiska nagłego zanikania takiego organu, który zmalał już o tyle, że organizm, nie odżywiając go wcale, osiąga tylko nieznaczną oszczędność.

Niektóre mięśnie ludzkiego ciała są w stanie szczątkowym, niektóre zaś, odpowiadające tym, które u wielu zwierząt niższego typu są w stanie czynnym, u ludzi znajdują się w stanie skarłowaciałym. Tak na przykład konie potrafią z wielką siłą potrząsać całą swą skórą za pomocą mięśni panniculus carnosus. Szczątki tych mięśni zachowały się jeszcze w niektórych częściach ludzkiego ciała, np. na czole, dzięki czemu mamy możliwość podnoszenia brwi. Do tego samego rzędu należy również najszerszy mięsień szyi. Profesor Turner z Edynburga przypadkowo zupełnie wykrył w pięciu miejscach ciała ludzkiego włókna mięsne, należące do tegoż panniculus carnosus. Zbadawszy 600 trupów, wykazał również, że mięsień mostkowy, który nie jest zresztą bynajmniej przedłużeniem mięśnia prostego brzusznego, a należy również do rzędu mięśni panniculus carnosus, istnieje przynajmniej u 3 proc. ludzi. „Występowanie tego mięśnia — mówi Turner — świadczy, iż organy szczątkowe podlegają znacznym zmianom”.

Niektórzy ludzie mają zdolność kurczenia mięśni powierzchniowych czaszki, znajdujących się ogólnie w stanie szczątkowym, w rozmaitych stadiach rozwoju. Członkowie pewnej rodziny w ciągu kilku pokoleń dziedziczyli zdolność poruszania skóry na czaszce, która to zdolność rozwinęła się u nich znakomicie. Jeden z jej członków jako młody chłopiec przy użyciu skurczu skóry czaszki mógł podrzucić kilka grubych książek położonych na głowie. Dzieci jego, a również ojciec, dziad i stryj także posiadali te właściwości. Ale co ciekawsze, krewny tej rodziny, daleki, bo w siódmym stopniu, mieszkający w innej części kraju, także posiadał w wysokim stopniu zdolność kurczenia mięśni czaszki. Objawy te są dowodem, iż zdolności organów szczątkowych mogą być przekazywane dziedzicznie na cały szereg pokoleń. Zdolność kurczenia skóry na głowie jest niewątpliwie dziedzictwem po tych na poły ludzkich, na poły zwierzęcych tworach, które były naszymi przodkami. Małpy również posiadają tę zdolność i często z niej korzystają.

To samo należy powiedzieć o zewnętrznych i wewnętrznych mięśniach konchy usznej, które również są u człowieka organem szczątkowym. Na podstawie licznych obserwacji, moich i cudzych, wnioskuję, iż ludzie są w stanie poruszać uszami, a w wypadku doskonalenia tej zdolności mogliby doprowadzić ją do perfekcji. Zdolność nastawiania uszu i zwracania ich w rozmaitych kierunkach niewątpliwie przynosi korzyść zwierzętom, ułatwia im znakomicie wykrycie niebezpieczeństwa. Nigdy jednak nie zdarzyło mi się słyszeć, by ktokolwiek z ludzi posiadał tę właściwość w takim stopniu, żeby mógł z tego wyciągnąć korzyść praktyczną. Dlatego też konchę uszną ludzką wraz ze wszystkimi jej wypukłościami i wklęsłościami należy uważać za organ szczątkowy.

Wypukłość ta jest niejako pozostałością z tych zamierzchłych czasów, kiedy przodkowie nasi posiadali spiczaste uszy i umieli je nastawiać. Trwam przy tym wniosku tym bardziej, iż przekonałem się, że wypukłość ta występuje dość często, a zawsze w tej części ucha, gdzie powinien się znaleźć jego szczyt, gdyby je rozwinąć i uczynić spiczastym. Przysłano mi również fotografię ucha, które posiada wypukłość tak wydatną, że gdyby wewnętrzne jego chrząstki rozwinęły się do całkowitej wysokości po obu stronach, to dałyby fałdę zakrywającą prawie trzecią część długości ucha. Doniesiono mi także o dwóch osobach, z których jedna przebywa w Stanach Zjednoczonych, druga zaś w Anglii, a których uszy nie posiadają wcale zagiętej do wnętrza fałdy, są spiczaste i zupełnie podobne do zwierzęcych. Jedna z nich jest dzieckiem. Opis uszu podał mi jego ojciec, porównując je do uszu małpy Cynopithecus niger, której rysunek umieściłem w innej mojej pracy. Gdyby uszy tych osób zagięto i zrobiono fałdę, wówczas spiczasty koniec przypadłby dokładnie na to miejsce, w którym zwykłe ucho posiada wypukłość. Muszę jednakże nadmienić, że znam dwa wypadki, kiedy ucho zachowało kształt spiczasty, brzeg zaś zewnętrzny jest, równie jak i w uchu zwykłym, zagięty do wewnątrz, lecz fałda szczególnie w jednym z tych wypadków jest nader cienka.

Ptaki poza dwiema zwykłymi powiekami posiadają jeszcze trzecią tzw. migawkę, nader rozwiniętą, posiadającą odpowiednie mięśnie oraz inne tkanki. Spełnia ona ważną dla tych zwierząt rolę, gdyż może zakryć całą gałkę oczną. Posiadają ją również niektóre gady i płazy, z ryb zaś rekiny. Występuje ona również i to bardzo wydatnie u zwierząt ssących dwóch niższych poddziałów, to znaczy u torbaczy i jednoodchodowych, wśród zwierząt ssących wyższego rzędu napotyka się rzadko, występuje jednak u morsów. Ludzie oraz zwierzęta czwororęczne posiadają migawkę tylko w stanie szczątkowym, jako tzw. fałdę półksiężycową.

Węch, będący u zwierząt jednym z najważniejszych zmysłów, ostrzegający jedne przed niebezpieczeństwem, drugim zaś ułatwiający zdobycie żeru, u ludzi gra rolę podrzędną. Dzicy posiadają go w większym stopniu niż ludzie cywilizowani, ale nawet i u nich nie jest tak ważny. Zwolennicy prawa ewolucji stopniowej tylko niechętnie godzą się na zdanie, że zmysł ten został przez ludzi odziedziczony w stanie obecnym. Niewątpliwie jednak węch otrzymaliśmy w stanie przytłumionym i szczątkowym poniekąd w spuściźnie po jednym z naszych odległych przodków, któremu zmysł ten oddawał znaczne usługi. Również nie ulega wątpliwości, że niektórym zwierzętom, jak np. psy i konie, które posiadają wysoce rozwinięty węch, ułatwia on znacznie poznawanie miejscowości i osób.

Nagość skóry jest jedną z zasadniczych cech, wyodrębniających człowieka wśród innych zwierząt wyższego typu. Jednakże ciało mężczyzny w wielu miejscach porasta twardy, krótki włos, tak samo jak ciało kobiety gdzieniegdzie porasta puch. Pod tym względem jednakże zachodzą wielkie różnice między rasami, a nawet poszczególnymi przedstawicielami ras. Tak na przykład niektórzy Europejczycy maja zupełnie nagie plecy, inni zaś gęsto owłosione. Nie ulega wątpliwości, że te resztki owłosienia na ciele ludzkim są pozostałością po jednolitej sierści zwierząt niższego typu. Powszechnie znany jest fakt, że włosy krótkie cienkie i jasne, w razie nienormalnego odżywiania mają tendencję do przeistoczenia się w twarde, grube i ciemno zabarwione.

Ale objawem najciekawszym jest tak zwane Ianugo, czyli owłosienie płodu ludzkiego w szóstym miesiącu rozwoju. W piątym już zjawia się ono na twarzy płodu, głównie na brwiach i wokół ust, gdzie włosy są nawet dłuższe niż na głowie. Całe ciało, a także czoło i uszy zarodka, pokryte są tym gęstym i wełnistym, miękkim puchem, natomiast stopy i dłonie wolne są od owłosienia, podobnie jak podeszwy kończyn zwierząt niższych. Nie można oczywiście uważać tego za zwykły zbieg okoliczności. Nasuwa się wniosek, iż meszek pokrywający skórę embriona ludzkiego jest pozostałością po owłosieniu naszych odległych przodków. Znamy kilka wypadków, w których niemowlęta przychodziły na świat z ciałem pokrytym długim i cienkim włosem, który porastał nawet twarz. Jest to zjawisko nienormalne, jak się okazało dziedziczne, stoi zaś w prostym związku z nieprawidłowym ząbkowaniem. Profesor Brandt badał taki wypadek u mężczyzny 35-letniego, który przyszedł na świat z tak obfitym owłosieniem skóry. Porównał on włosy z twarzy tego mężczyzny z Ianugo płodu ludzkiego i odkrył, że w obu wypadkach włosy są jednakowej budowy. Na mocy tego twierdzi, że fakty takie można tłumaczyć jako objawy zahamowania rozwoju włosów, które, stojąc na niższym szczeblu rozwoju, nie mogą się dalej rozwijać. Pewien lekarz szpitala dziecięcego zapewniał mnie, że na plecach wielu wątłych dzieci spostrzegł długie i delikatne jak jedwab włosy. Zjawisko to, moim zdaniem, należy tłumaczyć podobnie.

Mamy także podstawy, aby sądzić, że tzw. zęby mądrości u ludzi cywilizowanych znajdują się na drodze do stania się organem szczątkowym. Zęby mądrości posiadają tylko dwa rozdzielone korzenie, a przebijają dziąsła najwcześniej w 17. roku życia. Wielu utrzymuje, iż zęby mądrości psują się i wypadają dużo wcześniej niż inne zęby, chociaż wybitni dentyści nie potwierdzają tego. Ludzie należący do rasy melanezyjskiej posiadają zęby mądrości o trzech korzeniach, a różnią się one u nich od zębów trzonowych niewiele i lepiej zachowują stan zdrowotny. Moim zdaniem przypisać to zjawisko należy spożywaniu miękkich, gotowanych potraw, dzięki czemu nie zachodzi potrzeba tak silnego natężania szczęk jak u ludzi dzikich.

W ludzkim przewodzie pokarmowym spostrzeżono dotychczas jeden tylko szczątek a mianowicie wyrostek robaczkowy ślepej kiszki. Kiszka ta stanowi, jak wiadomo, odnogę jelit, kończy się ślepym wyrostkiem, a bywa niekiedy nader długa, zwłaszcza u zwierząt ssących roślinożernych. Czasami wydłuża się, niekiedy zaś zwęża kilkakrotnie. Zdaje się, że zmniejszenie tej kiszki u wielu zwierząt zaszło wskutek zmiany pożywienia, względnie trybu życia, a robaczkowaty wyrostek jest szczątkiem skróconej jej części. Niewątpliwie zaś jest szczątkiem, gdyż jego rozmiary podlegają różnym wahaniom, przeważnie jednak bywa niewielki. Niektórzy ludzie nie mają go zupełnie, inni posiadają nadmiernie duży. Wnętrze wyrostka zarośnięte jest niekiedy do połowy lub dwóch trzecich długości, a jego rozszerzony koniec jest spłaszczony i twardy. Orangutan ma wyrostek skręcony i długi, u ludzi wynosi on zazwyczaj 4-5 cali długości, zaś 1/3 cala średnicy. Jako narząd nie ma on żadnego zastosowania, często natomiast jest powodem choroby i zgonu, gdyż mały i twardy przedmiot, przedostawszy się do jego wnętrza, wywołuje ostre zapalenie ślepej kiszki. Niedawno właśnie opowiadano mi o dwóch takich wypadkach, których wynikiem była śmierć.

Niektóre zwierzęta czwororęczne, także lemury, a zwłaszcza mięsożerne, posiadają w pobliżu dolnego końca ramienia niewielki kanał, zwany otworem nadkłykciowym, przez który przechodzi wielki nerw odnóży przednich, a czasem i główna ich tętnica. Dr Struthers oraz inni badacze stwierdzili, że w organizmie ludzkim istnieje zazwyczaj ślad takiego kanału, a niekiedy nawet i kanał właściwy, utworzony przez wyrostki kostne i wzmocniony wiązadłem. Znalazł go u ojca pewnej rodziny oraz czterech z siedmiu jego synów. Jeśli kanał ten trafi się u człowieka, zawsze przechodzi przez niego wielki nerw ramienny, co może dowodzić, że jest on szczątkiem otworu nadkłykciowego niektórych zwierząt ssących. Występowanie tego otworu jest niewątpliwie objawem wstecznym, sięgającym bardzo daleko, gdyż u wyższych czwororęcznych nie znajdujemy tego kanału.

Na ramieniu ludzkim znajdujemy jednak czasem inny otwór, który można śmiało nazwać międzykłykciowym. Trafia się także u różnych małp antropoidów oraz innych, a nawet u zwierząt niższego rzędu. U przodków naszych występował on znacznie częściej niż u nas. Profesor Broca znalazł ten otwór u 41/2 proc. ramion, wydobytych z południowego cmentarza w Paryżu, w jaskini Orony, której zawartość datuje się na okres brązu. Otwór był go na 8 ramionach spośród znalezionych 32. Jest to stosunek znaczny, tłumaczący się może tym, że jaskinia owa była prawdopodobnie grobowcem rodzinnym. Ale Duposet, badając w dolinie Lesse kości z okresu renifera, ustalił 30 proc. stosunek, gdy Langay w Argenteuil wykrył 25 proc., a Pruner-Bey w Vaureal 26 proc.

Ten ostatni twierdzi jeszcze, że otwór ten znajduje się zawsze na ramionach Guanchów. Ustalono więc, że przodkowie nasi częściej niż my posiadali cechy zbliżone do zwierząt niższego typu. Przyczyną tego zjawiska jest oczywiście fakt, że znajdowali się oni w długim szeregu pokoleń bliżej od nas do zwierzęcych protoplastów.

Mimo że kość ogonowa i należące do niej kręgi nie stanowią u człowieka ogona, odtwarzają dokładnie tę część ciała innych kręgowców. Wczesny okres rozwoju zarodka ukazuje nam, jak już się przekonaliśmy, kość ogonową swobodną, przerastającą nawet dolne kończyny. Nawet po urodzeniu niekiedy tworzy ona krótki ogon szczątkowy. Kość ogonowa składa się tylko z czterech kręgów, znajdujących się w stanie szczątkowym, gdyż za wyjątkiem górnego składają się one jedynie z pnia bez wyrostków bocznych. Posiadają małe mięśnie, z których Theile dokładnie opisał jeden jako szczątek mięśnia służącego u zwierząt ssących do naprężania ogona.

Rdzeń pacierzowy kończy się na ostatnim kręgu grzbietowym, względnie pierwszym lędźwiowym, jednakże tzw. nić cienka (filum terminale) idzie wzdłuż osi części krzyżowej kanału, a nawet biegnie po grzbietach kości ogonowych. Turner uważa, że górna część tej nici jest identyczna pod względem budowy z rdzeniem pacierzowym, dolna jednak składa się wyłącznie z miękkiej błony mózgowej (pia mater), zawierającej dużą ilość naczyń. Jednym słowem kość ogonowa posiada ślady rdzenia pacierzowego, aczkolwiek nie posiada go wewnątrz swego kostnego kanału. Dla potwierdzenia wniosku, że jest ona identyczna z ogonem niższych zwierząt, przytoczę ciekawy fakt. Oto Luschka znalazł niedawno na końcu kości ogonowej swoiste ciałko skręcone, połączone ze środkową tętnicą krzyżową. To dało mi impuls do dalszych badań. Krause i Meyer również przeprowadzili badania nad ogonami małp z gatunku Macacus oraz kotów i u obu tych zwierząt znaleźli podobne ciałka skręcone, jednakże nie na samym końcu kości ogonowej.

Również i w organach rozpłodowych znajdujemy dużo kształtów szczątkowych, które jednakże pod pewnymi względami różnią się od opisanych wyżej, gdyż nie są to już szczątki organu nie pełniącego swoich funkcji, ale funkcjonują tylko u jednej płci, u odmiennej zaś znajdują się w stanie szczątkowym. Jednakże istnienia ich również nie można potwierdzić na podstawie teorii o odrębnym stworzeniu każdego gatunku, jak w ogóle teoria ta nie nadaje się do wytłumaczenia istnienia organów szczątkowych.

W dalszym ciągu pracy niniejszej zajmę się bardziej szczegółowo owymi szczątkowymi częściami organów rozpłodowych oraz dowiodę, że podlegają one głównie dziedziczeniu; jedna płeć odziedzicza pewne organy, które częściowo występują i u płci odmiennej. Teraz zaś przytoczę tylko kilka przykładów.

Otóż wiadomo, że samce wszystkich zwierząt ssących, także i ludzi, posiadają szczątkowe gruczoły piersiowe, które czasami dochodzą do takiego rozwoju, że mogą wydzielać dostateczną ilość mleka. Identyczność tych gruczołów u obu płci jest niewątpliwa. Tak na przykład zarówno u mężczyzn jak i u kobiet jednakowo nabrzmiewają one podczas odry. Pęcherzyk przyprątny (vesicula prostatica), znajdujący się u wielu samców zwierząt ssących, dziś uznany już jest powszechnie za szczątek macicy i jej kanału. Podobieństwo tych organów występuje głównie u tych zwierząt ssących, których samice posiadają widełkowatą macicę, gdyż i u samców w podobny sposób rozwidla się pęcherzyk. Takich przykładów można przytoczyć dużo więcej.

Przypuszczam, że obecnie każdy z łatwością już rozumie znaczenie tych trzech kategorii przytoczonych dowodów. Zbyteczne jest więc podawanie w niniejszej pracy tych argumentów, które umieściłem w książce p.t. „O powstawaniu gatunków”. Podobieństwa w budowie poszczególnych części organizmu należących do tej samej grupy, wówczas dopiero stają się zrozumiałe, kiedy założymy wspólne ich pochodzenie i weźmiemy pod uwagę późniejsze ich dostosowanie do zmienionych warunków. Inaczej nie będziemy w stanie wytłumaczyć podobieństwa ręki ludzkiej czy małpiej do przedniej nogi konia czy też płetwy foki lub wreszcie skrzydła nietoperza. Twierdzenie zaś, że wszystkie zwierzęta zostały stworzone według wspólnej zasady doskonałej, oczywiście nie jest ściśle naukowe. Opierając się na fakcie, że liczne zmiany mogą z tytułu dziedzictwa występować w późniejszych okresach rozwoju zarodka oraz w wieku odpowiednim, jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego embriony rozmaitych zwierząt w mniejszym lub większym stopniu posiadają cechy wspólnego przodka. Tylko tą drogą daje się wytłumaczyć, dlaczego zarodki człowieka, foki, psa lub nietoperza czy wreszcie gada w początkowym okresie rozwoju są tak do siebie podobne. Istnienie zaś organów szczątkowych można wytłumaczyć tylko przypuszczeniem, że przodek posiadał dane organy w stanie doskonałego rozwoju, lecz wskutek zmiany warunków bytu oraz płynącego stąd zaniechania użytku, zmniejszały się one stopniowo. Działać tu mógł wreszcie dobór naturalny, który właśnie wpłynął na utrzymanie przy życiu jednostek posiadających owe zbędne organy w stanie najmniej doskonałego rozwoju.

Takie rozumowanie wyjaśnia całkowicie, dlaczego ludzie oraz inne kręgowce wykazują jednolitość typu w budowie ciała, dlaczego zarodek ich przechodzi te same fazy rozwoju i dlaczego niektóre z nich zachowały te same organy szczątkowe. A jednocześnie logiczne to rozumowanie musi doprowadzić do postawienia wniosku ich wspólnego pochodzenia, inaczej bowiem trzeba by było zadecydować, że budowa naszego organizmu zarówno jak i wszystkich zwierząt została uskutecznioną w taki sposób umyślnie, aby wprowadzić nas w błąd.

Na poparcie tego wniosku mamy fakty, ogólnie znane, które znajdujemy tak w zoologii, jak zoogeografii czy wreszcie geologii. Jedynie przesąd i zarozumiałość ludzka, które wolą wywodzić pochodzenie człowieka raczej od półbogów, mogą postawić jakieś zarzuty powyższemu rozumowaniu. Jednakże już niedługo nastaną czasy, kiedy wieść o tym, że przyrodnicy, znając budowę ciała i rozwój człowieka oraz innych zwierząt ssących, mogli niegdyś wierzyć w to, że każdy z tych organizmów powstał drogą odrębnego aktu stworzenia, będzie wywoływać zdumienie i podziw.

II. Dowody pochodzenia człowieka od niższej formy ustrojowej (c.d.)

Oczywiste jest, że typ człowieka podlega ciągle znacznym zmianom. Podobieństwo absolutne nie istnieje. Nie można spotkać dwóch przedstawicieli jednej i tej samej rasy zupełnie do siebie podobnych. Można uczynić przegląd miliona twarzy i nie znaleźć dwóch jednakowych. W stosunku i wymiarach różnych pozostałych części ciała zachodzą również poważne różnice. Długość goleni ulega największym wahaniom, a co się tyczy czaszek, to aczkolwiek w niektórych krajach przeważa typ długogłowy, w innych zaś krótkogłowy, w łonie każdej poszczególnej rasy zachodzą pod względem wymiarów czaszki olbrzymie różnice. Daje się to zauważyć wszędzie i zawsze, czy u tubylców Ameryki, czy też mieszkańców obszaru tak niewielkiego jak wyspy Sandwich. Pewien renomowany dentysta zapewniał mnie, że zęby ludzkie ujawniają tyle różnic, co rysy twarzy. Główne arterie często biegną w tak nieprawidłowych kierunkach, że ze względu na operacje chirurgiczne zaszła potrzeba obliczania stosunku procentowego tych anomalii. Uczyniono to na podstawie badania 1040 zwłok ludzkich. Podobną zmienność wykazują mięśnie. Profesor Turner dowiódł, że nawet u 50 ludzi nie można znaleźć podobnych, a różnice zachodzą tu bardzo znaczne. Profesor utrzymuje, że odpowiednio do tych zmian w układzie mięśni zmienia się również zdolność wykonywania różnych ruchów. Wood, podczas badania 36 trupów, znalazł 295 różnic w układzie mięśni, innym zaś razem taka ilość badanych zwłok wykazała aż 558 odmian, przy czym odmiany zachodzące po obu stronach ciała liczone były za jedną. W drugiej grupie 36 zwłok, według słów Wooda, nie było ani jednego ciała, które pod wzglądem ukształtowania zgadzałoby się z klasycznymi przykładami istniejących podręczników anatomii. Jeden z tych trupów wykazał aż 25 nader wydatnych anomalii. Mięśnie mogą niekiedy podlegać tak daleko idącym wahaniom, że profesor Macalister podaje opis 20 rozmaitych odmian mięśnia dłoniowego dodatkowego (M. palmaris accessorius).

Słynny anatom Wolf utrzymuje, że wewnętrzne części organizmu podlegają różnicom w jeszcze większym stopniu niż zewnętrzne. Napisał on nawet rozprawę traktującą o typie ludzkim, którego zewnętrzność świadczy o prawidłowym stanie jelit. A przecież dyskusja nad idealnym pięknem wątroby, nerek czy też płuc, tak jakby się rozprawiało nad boskim stygmatem naznaczającym ludzką twarz, musi się wydawać nieco dziwna.

Różnorodność stanu władz umysłowych u ludzi jednej i tej samej rasy jest aż nazbyt widoczna i uzasadnianie jej jest zbyteczne. To samo zjawisko spotykamy u zwierząt niższego typu. Przytoczyć tu można głosy wszystkich hodowców zwierząt, pogromców oraz kierowników menażerii i ogrodów zoologicznych. Brehm podaje, że wśród małp, których wiele trzymał w niewoli podczas pobytu w Afryce, zachodziły znaczne różnice pod względem zdolności, temperamentu oraz nawyków. Wspomina on o pewnym pawianie, który zdradzał dużą inteligencję. Dozorcy ogrodu zoologicznego pokazywali mi pewną małpę, pochodzącą z Nowego Świata, która ujawniała tak wysoki rozwój władz umysłowych, że wyróżniała się stanowczo wśród innych i zwracała na siebie ogólną uwagę. Rengger również podkreśla te różnice małpich charakterów, sądząc, że należy je uważać częściowo za skutek zdolności wrodzonych, częściowo zaś za wpływ tresury.

Ze względu na fakt, że w innej mojej pracy szczegółowo omówiłem już sprawę dziedziczności, uważam, iż zbędne byłoby w niniejszej przytaczać znów różne szczegóły. Tym bardziej, że w stosunku do człowieka zebrano tak wiele dowodów świadczących o dziedziczeniu mniej lub bardziej znaczących cech charakteru i usposobienia, jakich nie zgromadzono w stosunku do żadnego ze zwierząt niższego typu. Ale i o zwierzętach posiadamy dziś dużo wiadomości. Właściwość dziedziczenia różnych zalet umysłowych u koni, psów czy bydła jest niezaprzeczona. Odwaga, dobry lub zły temperament udzielają się dziedzicznie z pokolenia na pokolenie. Władze umysłowe człowieka również są przekazywane dziedzicznie, a wyczerpujące studia Galtona wykazały, że nawet genialność, zjawisko znamionujące niesłychaną komplikację wszystkich władz umysłowych, dąży do przejścia w stan dziedziczny. Powszechnie zaś znany jest smutny fakt, że obłęd oraz inne zawikłania umysłowe stale przekazywane bywają z rodziców na dzieci.

Podczas rozważania zmienności kształtów organizmu nasuwa się pytanie, jakie przyczyny powodują te wahania. Na to na razie odpowiedzi nie ma, gdyż dotychczas zdołaliśmy skonstatować to tylko, że wszystkie odchylenia znajdują się w zależności od warunków w jakich dany gatunek znajdował się w ciągu wielu pokoleń. Zwierzęta domowe w większym stopniu niż dzikie podlegają zmienności i należy to oczywiście przypisać różnorodności wpływów hodowli domowej. Pod tym względem rasy człowieka wykazują pewne podobieństwo do zwierząt hodowanych w niewoli. Między przedstawicielami jednej i tej samej rasy ludzkiej zachodzą znaczne różnice, jeśli rasa ta zaludnia większe obszary, jak na przykład rozległe terytorium Ameryki.

W środowiskach cywilizowanych bardziej rzuca się w oczy wpływ, jaki okoliczności zewnętrzne i różne warunki bytu wywierają na ukształtowanie jednostek należących nie tylko do jednej rasy, lecz i jednego narodu. Tutaj warstwy społeczneo różnym sposobie zarobkowania oraz rozmaitych środkach do życia wykazują dużo większe, niż u plemion dzikich, różnice charakterów i usposobień. Mówiąc o plemionach dzikich, należy nadmienić, że w przyjętym pojęciu o podobieństwie bliźniaczym ich przedstawicieli dużo jest przesady. Poszczególni dzicy, należący do jednego plemienia, podobnie jak Europejczycy różnią się między sobą tak rysami twarzy, jak postawąi wreszcie usposobieniem.

Bezwzględnie mylne jest jednak twierdzenie, że człowiek jest najbardziej „domowym” zwierzęciem pośród wszystkich naszych domowych zwierząt. Niektóre rasy dzikich zwierząt, na przykład w Australii, żyją w warunkach niekiedy bardziej odmiennych niż gatunki zwierząt rozproszone po wielkich obszarach ziemi. Ale i pod innym względem człowiek różni się znakomicie od zwierząt domowych. Oto rozmnażanie jego nigdy nie podlegało żadnej kontroli, wykonywanej świadomie w pewnym określonym celu, względnie nieświadomym. Nigdy i nigdzie nie zdarzył się wypadek, aby rasa ludzka była ujarzmiona do tego stopnia, żeby wybierano z niej jednostki obdarzone cechami korzystnymi dla ciemięzców i z tego względu przeznaczano je do dalszego rozpłodu. Znamy tylko jeden taki przykład w historii, a mianowicie słynnych grenadierów pruskich. Tutaj działało prawo metodycznego doboru. Wiadomo też, że we wsiach zamieszkałych przez owych grenadierów oraz ich wysokie żony namnożyło się dużo potomstwa odznaczającego się nadmiernie słusznym wzrostem. Dobór taki znała również Sparta. Tam każde dziecko po przyjściu na świat poddawano oględzinom i zdrowe chowano dalej, słabe za uśmiercano.

Jeśli wszystkie