O naśladowaniu Chrystusa - Tomasz à Kempis - ebook
Opis

Klasyka duchowości, poradnik życia chrześcijańskiego, najczęściej czytana po Biblii książką na świecie. Obowiązkowa lektura dla chcących rozwijać swoje życie duchowe.

Nadaje się zarówno do wyrywkowej lektury, jak i do codziennego systematycznego czytania.

Sięgali po nią św. Ignacy Loyola, św. Tereska od Dzieciątka Jezus, A. Mickiewicz, J. Słowacki, a rotmistrz Pilecki  polecał ją swojej rodzinie jako codzienną lekturę: „to da Ci siłę”. Znakomite, nagradzane tłumaczenie o. dominikanina W. Szymony, który otrzymał wyróżnienie Stowarzyszenia Wydawców Katolickich Feniks 2006 za „pełen subtelności język oddający wiernie klimat devotio moderna”.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 289

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Przekład:

Wiesław Szymona OP

© Copyright by Wydawnictwo M, Kraków 2014

ISBN 978-83-8043-554-4

Wydawnictwo M

31-002 Kraków, ul. Kanonicza 11

tel. 12-431-25-50; fax 12-431-25-75

mail:[email protected]

www.wydawnictwom.pl

Dział handlowy: tel. 12-431-25-78;

fax 12-431-25-75

e-mail:[email protected]

Księgarnia wysyłkowa: tel. 12-259-00-03;

721-521-521

e-mail:[email protected]

www.klubpdp.pl

Konwersja

Monika Lipiec

SŁOWO WSTĘPNE

„…Na jednym z ostatnich posiedzeń, gdy już było wiadomo, że zginie, Ojciec dał mamie mały metalowy grzebyk i powiedział, żeby koniecznie kupiła książkę Tomasza à Kempis O naśladowaniu Chrystusa. Chciał, żeby mama codziennie czytała nam fragmenty tej cudownej książeczki.

«To ci da siłę» – powiedział do niej. Bardzo sobie cenię tę książeczkę i przez cały czas ją czytam. Jest to także testament dla mnie…” – mówiła w jednym z wywiadów córka rotmistrza Witolda Pileckiego, Zofia Pilecka-Optułowicz.

Ten, który stał się symbolem niezłomnego oporu, ten któremu życie zabrali rodacy-zdrajcy, ten który potrafił bez lęku spoglądać na salę sądową podczas procesu zmierzającego nieuchronnie do tragicznego finału, dał córce najdroższy skarb, jaki posiadał… W testamencie duchowym pozostawił miłość do dzieła, którego siła wynika z oparcia moralnego na najpiękniejszym w historii świata wzorze do naśladowania – Jezusie Chrystusie.

De imitatione Christi– brzmi łaciński tytuł tej niewielkiej książeczki, napisanej w XV wieku jako podręcznik do pracy duchowej zakonników. Tytuł mówi o „imitowaniu” Chrystusa, o takim życiu, które ma być jak najbliższe tego, czego nauczał Zbawiciel. Ta książka, tak popularna na całym świecie – ponoć druga po Biblii, jeśli chodzi o ilość języków na jakie ją przetłumaczono – i w Polsce zyskała olbrzymie grono wielbicieli. Wśród nich było wielu znamienitych rodaków, ludzi, których dokonania wpisały się w nasze ojczyste dzieje czy historię kultury. Dla Polaków właśnie ta książka miała szczególne znaczenie od chwili, gdy los naszej Ojczyzny – tak jak go opisywał romantyczny mesjanizm – stał się losem narodu, który szedł śladem Chrystusa. Śmierć miała stanowić jedynie pewien etap. Mroki niebytu rozjaśniała nadzieja na zmartwychwstanie.

Pierwsze polskie tłumaczenie wyszło w roku 1545. Było ono anonimowe i ta anonimowość miała w istocie głębokie znaczenie duchowe, które współgrało z zasadniczą wymową treści zawartej w poradniku. W końcu sam autor, holenderski mnich, augustianin Tomasz pragnął pokory, chciał pozostać anonimowy, pisał o zapieraniu się siebie i powierzaniu życia Bogu. Za naszych czasów usiłowano go „odszukać”, niektórzy upatrywali go w Gerardzie Groote, inni (i to wydaje się pewniejsze) w pochodzącym z ubogiej rzemieślniczej rodziny z Kempen skrybie zakonnym – Tomaszu Hemerkenie. Pamiętać jednak należy, że autor O naśladowaniu… na końcu rękopisu, znajdującego się obecnie w zbiorach biblioteki królewskiej w Brukseli zapisał: „nie pytaj, kto powiedział, ale patrz, co powiedział”.

Podobny wzorzec duchowego, pokornego stosunku do dzieła znajdziemy u naszego pierwszego kronikarza, zwanego Gallem, który najwyraźniej również pragnął uniknąć pustego rozgłosu.

Kolejne tłumaczenia O naśladowaniu Chrystusa mają już swoich twórców. Jest wśród nich wielki ksiądz Jakub Wujek (1571), poeta Stanisław Grochowski (1611), czy wreszcie Jan Wielowiecki.

W lwowskim wydaniu z 1904 roku, arcybiskup Józef Bilczewski pisze we wstępie o użytym przekładzie księdza Wielowieckiego: „wydaję stare tłumaczenie iście skargowskim pisane językiem, bo ma stara nasza polszczyzna większą od dzisiejszej jędrność i urok sobie właściwy, a nadto te dwie zalety, że czytelnika zmusza do większej uwagi i że dla ludu we wszystkich dzielnicach naszych jest przystępniejsza i przyjemniejsza, niż teraźniejszy nasz język piśmienny”. Arcybiskup wyraźnie wskazuje, że ten dawny rytm języka, niegdysiejszy sposób malowania słowem ma dla Polaków pod zaborami jeszcze większą zaletę, odwołuje się do dziedzictwa dawnych pokoleń. Nasi przodkowie na tej właśnie książce wzrastali duchowo, z niej uczyli się, jak postępować wedle ewangelicznych prawd miłości, w których „tak ma się za tak, a nie za nie”. Z kolei ksiądz Jan Twardowski, w przedmowie do wydania współczesnego, z kongenialnym tłumaczeniem Anny Kamieńskiej, zwraca uwagę na taką rzecz: „Jeżeli przyjrzymy się datom jej wznawiania, zauważymy, że ukazywała się niemal zawsze w chwilach trudnych dla Polski: w 1764 roku po upadku Kamieńca, w 1685 i 1695, w przełomowych czasach kończącego się panowania króla Jana Sobieskiego, w 1777 i 1779 – kilka lat po pierwszym i drugim rozbiorze”.

I rzeczywiście – ta niepozorna rozmiarem książeczka towarzyszyła nam przez wieki, stanowiąc wsparcie w najtrudniejszych chwilach. Czytali ją dziewiętnastowieczni patrioci – powstańcy i poeci, zesłańcy i uczniowie w szkołach, księża i profesorowie, żołnierze i prości ludzie, którzy wstawali z dna społecznego, by odradzając się do nowego życia, znaleźć w nim uniwersalny sens. W tym nowym życiu trzeba było być nie tylko moralnie czystym, nie tylko żyć w prawy, dobry sposób, ale także być dobrym Polakiem. Tak wymiar O naśladowaniu Chrystusa dotykał obszarów, których nie rozpoznawali katolicy w innych krajach. Wymiar romantyzmu europejskiego i polskiego różniły się – u nas Ojczyzna, jak Chrystus z grobu wstająca – stawała się częścią wyznania wiary Polaków. „Bierz, miły czytelniku, ten skarb, wertuj w nim mądrość zawartą. Jest to największy upominek z nieba dla ciebie, listy z ojczyzny, jak to św. Augustyn nazywa” – pisał w przedmowie do wydania z roku 1841 ksiądz Łętowski.

A w księgozbiorze po prof. Julianie Krzyżanowskim ksiądz Twardowski znalazł niezwykły egzemplarz Naśladowania – była to łacińska wersja dedykowana własnoręcznie przez Adama Mickiewicza Sewerynowi Goszczyńskiemu.

Nasz wieszcz otrzymał dzieło Tomasza à Kempis od księdza Chołoniewskiego w okolicznościach dość niezwykłych, podczas pobytu w Rzymie, w roku 1830. Był początek grudnia. Na jednym ze spotkań towarzyskich pewien wysoki rangą urzędnik (jedni twierdzą, że minister spraw zagranicznych, inni, że poseł rosyjski) dostał nagle pilną depeszę. Tak opisał tę chwilę znakomity biograf Mickiewicza, Piotr Chmielowski: „Urzędnik przeczytał ją, a obecni mogli dostrzec na jego twarzy niejaki wyraz pomieszania. Była to wieść o powstaniu listopadowem w Warszawie. Zwyczajem dość częstym w owych czasach poradzono się Biblii; gdy ją otwarto, wyczytano słowa: «Domine, hominem non habeo» (Panie, nie mam człowieka)”. Na poecie naszym musiała ta chwila zrobić wielkie wrażenie. Zaczął się okres nie tylko jego wewnętrznych przełomów, pytań o to, jaką postawę należy przyjąć wobec walki, ale także drogi duchowej, która będzie prowadzić i przez Sprawę Bożą Towiańskiego, i przez próby syntetyzowania dziejów Polski (w trakcie serii wykładów paryskich o literaturze i kulturze słowiańskiej) w perspektywie chrystologicznej i przez te dzieła, które miały się stać wskazówką dla duchowego rozwoju Polaków. Kluczem do odzyskania niepodległości miała być przecież postawa Gustawa, który wypisując na ścianie swej celi wileńskiej słowa o własnej śmierci, sam rodzi się do innego życia jako Konrad.

Mickiewicz nie poprzestał na wierszach pisanych pod wpływem nawrócenia… Za słowami szły czyny. Pisze Chmielowski:

„W tajemnicy przed znajomymi, zamówiwszy wprzód księdza staruszka i przygotowawszy się czytaniem dziełka o naśladowaniu Chrystusa, poszedł w pamiętny wyborem nowego papieża, Grzegorza XVI, dzień 2 lutego 1831 r. do kościółka fuori delle mure, ażeby po wielu latach niebywania u spowiedzi spełnić ten akt pokory i skruchy”. Potem wprost z kościoła poeta udał się do mieszkania Ankwiczów, gdzie usłyszał z ust Henryki niezwykłą opowieść – oto śnił się jej, jako przedziwna postać cała w bieli, „w sukni jakiejś długiej, aż do ziemi, piastująca na ręku białego baranka”. Ślady fascynacji Naśladowaniem Chrystusa znaleźć można w listach Mickiewicza. Do Konstancji Łubieńskiej pisze z Paryża: „Czytaj książkę O naśladowaniu – tam znajdziesz źródło siły”. W korespondencji do Hieronima Kajsiewicza i Leonarda Rettla cytuje całe zdania po łacinie. Sam układa również swego rodzaju duchowe instrukcje, które brzmią jak żywcem wyjęte z dzieła piętnastowiecznego mnicha. Niektórzy twierdzili nawet, że nauczył się na pamięć wielu fragmentów De imitatione… Nie tylko wieszcz czerpał z tych stron poradnika siłę moralną. Czynili tak i Słowacki, i Norwid, a także Prus, Żeromski, Reymont, Staff, Iłłakowiczówna, czy wreszcie… Julian Tuwim. Jerzy Liebert pisał w liście do Bronisławy Wajngold: „W domu mam tyle książek, że czytam od razu wszystkie, co jest niedobre. Układam więc sobie piśmiennie plan na pewien czas i trzymam go ściśle, Naśladowanie Chrystusa czytam stale, bo sama wiesz najlepiej, że tej książki «przeczytać» w trybie dokonanym nie można nigdy”.

I rzeczywiście, pisany dla zakonników, składający się z czterech części (Zachęty pomocne do życia duchowego, Zachęty do życia wewnętrznego, O wewnętrznym ukojeniu, Gorąca zachęta do Komunii Świętej), poradnik nadaje się albo do wyrywkowej, przypadkowej lektury, albo do codziennego, systematycznego odkrywania kolejnych fragmentów. Każde słowo, każde zdanie jest nasycone niezwykłą treścią. Tomasz był kopistą Biblii – znał więc ją wyśmienicie. Stąd też we współczesnych wydaniach można na marginesie odnaleźć wskazania do konkretnych rozdziałów i wersów, do których odnoszą się poszczególne momenty.

Co takiego jest siłą tej książki? Co powoduje, że łatwiej po jej lekturze giąć kolana? Że zatapiał się w niej oświeceniowy poeta Franciszek Karpiński, a wiele lat później w dalekich stepach Kazachstanu Aleksander Wat dzięki niej właśnie przeżywał głębokie nawrócenie? Jaka jest tajemnica owego pójścia śladami Chrystusa, która tak przyciągała Polaków? Co powodowało, że zabierali ją do obozów koncentracyjnych i łagrów? Czytali w lasach ścigani przez UB, w domach, gdy za oknami chrzęściły gąsienice rosyjskich czołgów, czy za konfederacji barskiej, gdy Rosjanie płacili zdrajcom za to, by powoli unicestwić Rzeczpospolitą?

Trudno odpowiedzieć na te pytania. Może to nadzieja? Może fakt, iż płynie z tej książeczki nauka, że dobre życie i szczęście można osiągnąć poprzez rezygnację z samego siebie? Może chodzi o tę piękną prawdę, że śmierci tak naprawdę nie ma, została pokonana przez Zbawiciela? A może o to – że warto zachowywać niezłomną postawę nawet wtedy, gdy to się, patrząc „po ludzku”, nie opłaca? A może chodzi o Miłość w najczystszej postaci, miłość, w której na pierwszym miejscu jest Bóg, potem jest drugi człowiek, a na końcu dopiero ja sam? Może wreszcie o porządne, moralne życie, o nazywanie rzeczy złych po imieniu, a wskazywanie głośno dobrych?

Tyle przecież płynie słów nienawiści, obelg, kłamstw, fałszywych zarzutów, manipulacji. Niektórym zaczyna brakować siły. Ile jeszcze można znieść kłamstwa? Ile można trwać, będąc opluwanym i niszczonym?

Proszę mi uwierzyć – było tak… Kończąc ów tekst, wziąłem do ręki swój egzemplarz Kempisa i otworzyłem na chybił trafił. Na tej „przypadkowej” stronie odczytałem tę oto odpowiedź na postawione przed chwilą pytania: „Ostre wydają się niektórym słowa: Zaprzyj się siebie, weź swój krzyż i naśladuj Jezusa. Ale przecież ostrzejsze będą słowa ostateczne: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny.

Kto słucha bez sprzeciwu nakazu krzyża, ten nie boi się, że usłyszy słowa potępienia. (…)

Czemu więc boisz się jeszcze podjąć ten krzyż, który jest drogą do Królestwa? W krzyżu zbawienie, w krzyżu życie, w krzyżu obrona, w krzyżu struga szczęścia nadprzyrodzonego, w krzyżu siła mądrości, w krzyżu radość duchowa, w krzyżu sama istota dobra, w krzyżu świętość doskonała. Zbawienie duszy, nadzieja życia wiecznego w krzyżu, tylko w krzyżu.

Podnieś więc swój krzyż i idź za Jezusem, a dojdziesz do życia wiecznego. On idzie przodem, dźwigając swój krzyż, umarł za ciebie na krzyżu, abyś i ty podjął swój krzyż i pragnął umrzeć na krzyżu. Bo kiedy z Nim umrzesz, z Nim razem żyć będziesz, a towarzysząc Mu w męce, staniesz się towarzyszem Jego chwały”.

My, Polacy, niesiemy wiele krzyży. Symbolizuje to m.in. piękny pomnik sybirski w Warszawie, na którym dziesiątki krzyży ustawiono na platformie wagonu kolejowego. Tysiącami krzyży usłaliśmy przecież polskie lasy, łąki i cmentarze. Zaznaczyliśmy miejsca zsyłek od Katynia po Nerczyńsk. Od Monte Cassino po Warszawę. Niedawno znów zobaczyliśmy krzyże w smoleńskim błocie. Walczymy, by Krzyż mógł stać przed Pałacem Prezydenckim.

„Tak oto wszystko mieści się w krzyżu i wszystko zawiera się w śmierci, i nie ma innej drogi do życia i prawdziwego pokoju ducha, tylko droga krzyża i codziennego umierania. Idź, gdzie chcesz, szukaj czego chcesz, a nie znajdziesz w górze drogi wznioślejszej ani w dole pewniejszej, tylko tę drogę krzyża świętego”.

Tomasz Łysiak

„wSIECI”

TEMATYCZNY WYKAZ ROZDZIAŁÓW

Pouczenia dla różnych stanów życia:

Dla początkujących w życiu duchowym

Księga I, rozdz. 5, 8, 20, 22 Księga III, rozdz. 43

Dla studiujących teologię Księga I, rozdz. 1–3, 5, 17 Księga III, rozdz. 58 Księga IV, rozdz. 18

Dla podwładnych Księga I, rozdz. 9 Księga III, rozdz. 13

Dla małżonków i osób mających trudności w relacjach z bliźnimi

Księga I, rozdz. 16 Księga II, rozdz. 3

Dla zakonników

Księga I, rozdz. 17–20, 25 Księga III, rozdz. 10

Dla kapłanów

Księga IV, rozdz. 5, 7

Pomoc w Sakramencie Pokuty:

Dla pragnących się nawrócić

Księga I, rozdz. 22, 23

Dla przygotowujących się do spowiedzi

Księga I, rozdz. 21, 24 Księga II, rozdz. 5 Księga III, rozdz. 52

O grzechach języka Księga I, rozdz. 10 Księga II, rozdz. 5

Dla szukających miłości Bożej

Księga III, rozdz. 5, 8, 9

O prawdzie, która wyzwala

Księga III, rozdz. 4, 14

Dla pragnących uznać Boga za centrum swojego życia

Księga III, rozdz. 34, 40, 44, 59

O rozeznawaniu poruszeń natury i łaski

Księga III, rozdz. 54, 55

Pomoc w dobrym przeżywaniu mszy świętej:

Zachęta do dziękczynienia Bogu

Księga II, rozdz. 22 Księga IV, rozdz. 2

O dobrym przygotowaniu się do Komunii świętej

Księga IV, rozdz. 1, 3, 4, 6, 14

Modlitwa ofiarowania podczas mszy świętej

Księga IV, rozdz. 9, 13, 17

Dla przeżywających trudności z przyjmowaniem częstej Komunii Świętej

Księga IV, rozdz. 10

Pouczenia na czas walki duchowej:

O potrzebie walki duchowej

Księga III, rozdz. 35, 49

W chwilach pokusy

Księga I, rozdz. 6, 13

Księga III, rozdz. 6, 12, 20, 29, 30

O wytrwałości w przeciwnościach Księga I, rozdz. 11, 12, 18 Księga II, rozdz. 2

Księga III, rozdz. 28, 47

O pocieszeniu i strapieniu Księga II, rozdz. 9, 10 Księga III, rozdz. 7

Dla szukających radości (pocieszenia)

Księga II, rozdz. 6 Księga III, rozdz. 16

Dla pragnących wolności wewnętrznej wobec stworzeń

Księga III, rozdz. 17, 21, 26, 27, 31, 32

Dla pragnących wolności wobec swoich uczuć

Księga III, rozdz. 32, 33, 37, 41, 42, 53

Dla pragnących pokoju wewnętrznego

Księga III, rozdz. 23, 25, 48

Przeciw niesprawiedliwym ludzkim ocenom

Księga III, rozdz. 36, 45, 46, 57

O łasce przyjęcia zbawczego cierpienia

Księga III, rozdz. 50, 51

W ważnych potrzebach duchowych:

O słuchaniu Boga

Księga III, rozdz. 1–3

Dla pragnących przyjaźni z Jezusem

Księga II, rozdz. 11, 12

Dla szukających doskonałości

Księga I, rozdz. 25 Księga II, rozdz. 4

Dla podejmujących ważne życiowe decyzje

Księga I, rozdz. 4, 15

Księga III, rozdz. 11, 15, 38, 39

Dla pragnących większej gorliwości

Księga IV, rozdz. 15, 16

Księga pierwsza. Napomnienia pożyteczne w życiu duchowym

ROZDZIAŁ 1

O naśladowaniu Chrystusa i wzgardzeniu wszystkimi marnościami świata

1. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności1. Tymi słowami Chrystus wzywa nas do naśladowania Jego życia i obyczajów, jeżeli chcemy być rzeczywiście oświeceni i całkowicie uwolnić się od zaślepienia serca2.

Dlatego na ile tylko sił nam starczy, rozważajmy życie Jezusa Chrystusa.

2. Nauka Jezusa góruje nad wszystkimi naukami świętych i kto by miał Jego ducha, znalazłby mannę w niej ukrytą.

Wielu jest jednak i takich, którzy często słuchają Ewangelii, nie budzą się w nich jednak wielkie pragnienia, gdyż nie mają Jego ducha3.

Bo kto chce w pełni zrozumieć słowa Chrystusa i odczuć ich smak, powinien dostosowywać do nich całe swe życie.

3. Na cóż ci się przyda mądre rozprawianie o Trójcy, jeśli brak ci pokory i dlatego nie znajdujesz w Niej upodobania?

Święty i sprawiedliwy nie stajesz się przez podniosłe słowa; miłym Bogu czyni cię cnotliwe życie.

Lepiej jest odczuwać skruchę, aniżeli poznać jej definicję. Nawet gdybyś się nauczył na pamięć całej Biblii i wszystkiego, co powiedzieli filozofowie, cóż ci to pomoże, jeśli ci zabraknie miłości i łaski?

Marność nad marnościami i wszystko marność4, poza umiłowaniem Boga i służeniem Jemu samemu5.

Największą mądrością jest dążenie do królestwa niebieskiego przez wzgardzenie światem.

4. Tak więc marnością jest szukanie doczesnych bogactw i pokładanie w nich nadziei.

Marnością jest także ubieganie się o zaszczyty i wynoszenie się nad innych.

Marnością jest uleganie pragnieniom ciała6i pragnienie tego, za co później grozi ciężka kara.

Marnością jest pożądanie długiego życia i brak dostatecznej troski o dobre życie.

Marnością jest myślenie wyłącznie o życiu teraźniejszym, a zapominanie o przyszłym.

Marnością jest miłowanie tego, co szybko przemija, w miejsce spiesznego dążenia do krainy wiecznej radości.

5. Często przywołuj na pamięć następujące przysłowie: nie napełnisz oka tym, co widzisz, ani ucha tym, co słyszysz.

Dlatego staraj się trzymać swe serce z dala od miłości rzeczy widzialnych, a zmierzać do osiągnięcia niewidzialnych. Bo ci, którzy poddają się zmysłom, kalają swe sumienie i tracą łaskę Bożą.

ROZDZIAŁ 2

O pokorze w ocenianiu siebie samego

1. Każdemu człowiekowi wrodzone jest pragnienie wiedzy. Jakąż jednak wartość ma wiedza bez bojaźni Bożej? Pokorny wieśniak służący Bogu lepszy jest od dumnego filozofa, który obserwuje bieg nieba, a nie myśli o sobie.

Kto dokładnie poznał siebie samego, w niewielkiej cenie ma siebie i nie cieszą go ludzkie pochwały.

Gdybym poznał wszystko, co jest na świecie, a nie miałbym miłości7, cóż by mi to pomogło przed Bogiem, który będzie mnie sądził według czynów?

2. Nie ubiegaj się przesadnie o wiedzę, bo wiele będziesz miał z tego powodu roztargnień i rozczarowań.

Ci, którzy posiedli wiedzę, chcą być uważani za uczonych8i zwać się mędrcami9.

Jest wiele spraw, których poznanie nie daje duszy żadnej korzyści lub niewielką tylko.

Bardzo nierozumnie postępuje ten, kto więcej uwagi poświęca innym sprawom, a nie tym, które służą zbawieniu duszy.

Wielość słów nie zaspokaja głodu duszy; wytchnienie duch znajduje w dobrym życiu10, a czyste sumienie rodzi pełne zaufanie do Boga11.

3. Im więcej wiesz i lepiej, tym surowiej będą cię osądzać, jeśli bardziej święte nie będzie też twoje życie.

Zatem nie wynoś się dlatego, że posiadłeś znajomość jakiejś sztuki lub wiedzę; niech cię to raczej napawa lękiem. Jeżeli ci się zdaje, że dużo wiesz i dostatecznie wszystko zrozumiałeś, to wiedz również, że jest o wiele więcej rzeczy, których nie wiesz. Nie pysznij się, lecz raczej uskarżaj się na brak wiedzy.

Dlaczego wynosisz się nad innych, skoro jest wielu bardziej od ciebie uczonych i dokładniej znających prawo?

Jeśli chcesz, żeby twoja wiedza i jej zdobywanie przynosiły pożytek, pragnij pozostać nieznany i za nic uważany.

4. Najlepszą i najpożyteczniejszą wiedzą jest głębokie poznanie siebie samego i niskie o sobie mniemanie.

Siebie samego za nic uważać, o innych mieć dobrą opinię i wysokie o nich mniemanie, to wielka mądrość i doskonałość.

Gdy widzisz oczywiste grzechy drugiego i poważne przestępstwa, nie uważaj siebie z tego powodu za lepszego; nie wiesz przecież, jak długo ty sam wytrwasz na dobrej drodze.

Wszyscy jesteśmy słabi, nikogo jednak nie uważaj za słabszego od siebie.

ROZDZIAŁ 3

O nauce prawdy

1. Szczęśliwy ten, kogo uczy sama prawda12: nie jej obrazy i przemijające o niej słowa13, lecz ona sama. Nasze przekonania bywają często fałszywe, a zmysły nas zwodzą i niewielkie nam dają poznanie14.

Jakiż pożytek może przynieść zgłębianie rzeczy ukrytych i tajemnych, skoro na Sądzie i tak nie będą nam zarzucać ich nieznajomości?

Ubieganie się za ciekawostkami i rzeczami szkodliwymi, a zaniedbywanie pożytecznych i niezbędnych, to wielka nierozumność. Mamy oczy, a nie widzimy15!

2. Cóż nam przyjdzie z roztrząsania rodzajów i gatunków?

Komu mówi Słowo Przedwieczne, ten pozbywa się wielu opinii.

Jedno Słowo jest źródłem wszystkiego i wszystkie rzeczy o Nim mówią16; Ono też jest Początkiem, który do nas mówi17.

Bez Niego nikt niczego nie pojmuje, nikt też nie wydaje słusznych sądów.

Dla kogo wszystko jest jednością, kto wszystko sprowadza do jednego i w jednym widzi wszystko, ten może się wykazać stałością serca i cieszyć się pokojem w Bogu.

O Boże, Prawdo18! Zjednocz mnie z Tobą w doskonałej miłości19.

Często odczuwam wstręt do czytania i słuchania wielu rzeczy: w Tobie jest wszystko, czego mogę chcieć i zapragnąć.

Zamilczcie wszyscy nauczyciele, w Twoim obliczu niech przestaną mówić wszystkie stworzenia: mów do mnie Ty sam!

3. Im ktoś więcej ma w sobie jedności i wewnętrznej prostoty, tym liczniejsze i wznioślejsze rzeczy pojmuje bez najmniejszego wysiłku, ponieważ światło poznania otrzymuje z wysoka.

Duch czysty, prosty i stały nie traci skupienia nawet w wirze działań, ponieważ wszystko czyni na chwałę Bożą i stara się być wolny od własnych dociekań.

Cóż więcej sprawia ci trudności i przeszkód niż twoja niekontrolowana uczuciowość?

Co zamierza uczynić na zewnątrz, dobry, święty człowiek przygotowuje najpierw w swym wnętrzu.

W swych pragnieniach nie poddaje się złym skłonnościom, lecz nagina je do posłuszeństwa prawemu rozumowi. Któż cięższe musi staczać boje niż ten, kto usiłuje pokonać samego siebie20?

Pokonywanie siebie samego, zdobywanie każdego dnia większej mocy i stawanie się lepszym – oto czym powinniśmy się zajmować!

4. W tym życiu z każdą naszą doskonałością wiąże się jakaś niedoskonałość, a nasze dociekania nigdy nie są wolne od mroku.

Poznawanie siebie samego w pokorze to pewniejsza droga do Boga niż zatapianie się w dociekaniu prawdy.

Nie należy potępiać wiedzy ani zwykłego poznawania rzeczy, gdyż same w sobie są one dobre i zgodne z wolą Bożą. Wyżej jednak cenić należy czyste sumienie i cnotliwe życie.

Wielu jednak bardziej ceni zdobywanie wiedzy niż dobre życie, dlatego często popełniają błędy i żadnych niemal nie przynoszą owoców lub nieliczne tylko.

5. Ach, gdyby oni w wykorzenianie swych wad i zdobywanie cnót wkładali tyle samo wysiłku, co w roztrząsanie zawiłych kwestii, wtedy mniej zła i zgorszeń byłoby wśród ludzi, a w klasztorach nie panowałoby tak wielkie rozprzężenie.

W dniu Sądu z pewnością będą nas pytać nie o to, co czytaliśmy, lecz co robiliśmy. Także nie o to, jak pięknie przemawialiśmy, lecz o to, czy święte było nasze życie.

Powiedz mi: gdzie są teraz ci profesorzy i mistrzowie, których dobrze znałeś, gdy jeszcze żyli i z zapałem oddawali się studiom?

Ich prebendy przejęli już inni i nie wiem, czy myślą wracają do tamtych. W życiu cieszyli się wielkim uznaniem21, a teraz nawet nikt o nich nie wspomni.

6. O, jak szybko przemija chwała tego świata22! Gdybyż ich życie dorównywało ich wiedzy! Wtedy dobre by były także ich studiowanie i wykłady.

Jak liczni są ci, których wiedza doprowadza do zguby, jeśli zbyt mało troszczą się o służbę Bożą!

Nikczemnieją w swych myślach, bo bardziej im leży na sercu ich własna wielkość niż pokora23.

Prawdziwie wielki jest ten, kto ma wielką miłość.

Prawdziwie wielki jest ten, który za małego siebie uważa24i za nic ma największe zaszczyty.

Prawdziwie roztropny jest ten, kto wszystkie rzeczy stworzone uważa za śmieci, i jedynym jego pragnieniem jest pozyskanie Chrystusa25.

A prawdziwym uczonym jest ten, kto pełni wolę Bożą i wyrzeka się swej własnej.

Przypisy

1J 8,12

2Ef 4,18

3Rz 8,9

4Koh 1,2

5Pwt 6,13; Pwt 10,20

6Ga 5,16

71 Kor 13,2

8Syr 7,5

9Mt 23,7

10Jr 6,16

111 Tm 3,9

12Ps 94,12

13Lb 12,8; Lb 31,3

14J 12,35

15Jr 5,21

16J 1,3

17J 8,25

18J 14,6

19Jr 31,3

20Mdr 10,12

21Ga 2,61

221 J 2,17

23