Nowe życie w Miami - Katherine Garbera - ebook
Opis

Minęły dwa lata, odkąd Cameron Stern, właściciel nocnego klubu w Miami, rozstał się ze swoją kochanką Beccą. Gdy spotykają się w Nowym Jorku, Cameron uświadamia sobie, że wzajemna fascynacja nie wygasła. Becca pamięta, jak potraktował ją przed laty, lecz teraz musi myśleć nie tylko o sobie, ale też o ich synu, o którym Cameron jeszcze nic nie wie…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 153

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Katherine Garbera

Nowe życie w Miami

Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska

ROZDZIAŁ PIERWSZY

I po co przyjęła to zaproszenie?

Becca Tuntenstall naprawdę nie miała czasu chadzać na imprezy dobroczynne w środku tygodnia. Biorąc jednak pod uwagę, że tę kolację organizował jej dawny szef, uznała, że to dla niej druga i być może niepowtarzalna okazja. Niemal dwa lata temu odsunęła się od wszystkiego i wszystkich, a teraz była gotowa wrócić do tego, co wówczas pozostawiła.

Raz jeszcze zerknęła do lustra w damskiej toalecie, żeby sprawdzić, jak się prezentuje, po czym przyjrzała się łazience olśniewającego Manhattan Kiwi Klub. Sama zaprojektowała tutejsze wnętrza i była dumna, że udało jej się uchwycić ducha Nowego Jorku.

Z łazienki przeszła prosto do sali balowej. Były szef Becki, Russell Holloway, na jej widok wyraźnie się rozpogodził. Przyjaźnie machnął ręką, a Becca z nieco wymuszonym uśmiechem skierowała się prosto w jego stronę, jak na pewną siebie, odważną kobietę przystało.

– Becca? – usłyszała za sobą.

Zamarła na dźwięk głosu, który, jak dotychczas sądziła, należał do przeszłości.

– Cam? – Nie musiała udawać zaskoczenia.

Patrzyła na niego bez słowa, a przez jej głowę przetaczało się tysiące wspomnień, głownie związanych z bolesnym rozstaniem.

– Co tutaj robisz? – zapytała w końcu.

– Russell mnie zaprosił.

– Ale przecież mieszkasz w Miami – zauważyła niepotrzebnie.

– Nie da się ukryć, jednak od czasu do czasu zdarza mi się podróżować – odparł Cam z uśmiechem.

Becca zarumieniła się po czubki uszu, świadoma, że wypadła jak skończona idiotka.

– Przepraszam – westchnęła. – Po prostu jesteś ostatnią osobą, którą spodziewałam się zobaczyć dzisiaj wieczorem.

– Albo kiedykolwiek.

– No, tak.

Nadal wyglądał świetnie. Miał prawie dwa metry wzrostu, gęste ciemnobrązowe włosy, mocną szczękę i tak intensywnie błękitne oczy, że bez trudu hipnotyzował nimi rozmówcę. Ubrany był w smoking, który nosił ze swobodą nieosiągalną dla większości mężczyzn. Tak bardzo się jej podobał, że ledwie mogła zebrać myśli. Cameron Stern był synem światowca – innymi słowy, urodził się w czepku i bez trudu pomnażał rodzinny majątek. Becca wątpiła, by na świecie istniało coś, czego Cam nie zdołałby kupić.

Postanowiła jak najszybciej stąd zniknąć, by nigdy więcej go nie oglądać ani z nim nie rozmawiać.

– Wybacz, na mnie pora – powiedziała.

– Nic z tego, Becca – oznajmił Cam nieoczekiwanie.

– Słucham? – Odniosła wrażenie, że się przesłyszała. – Zabronisz mi wyjść? O ile mnie pamięć nie myli, ponad dwa lata temu oświadczyłeś na pożegnanie, że jeśli nie chcę być twoją kochanką i tylko nią, to nie mamy sobie nic do powiedzenia.

Myślała, że gniew po tym, jak Cam zbył jej wyznanie miłości, dawno minął, myliła się jednak. Nadal kipiała wściekłością i marzyła o tym, by poczuł ból tak dotkliwy jak ten, który ona czuła, gdy wypowiedział do niej tamte ostre słowa.

– Jestem ci winien przeprosiny – przyznał. – Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Faktycznie, potraktowałem cię obcesowo. Twoje wyznanie było nieoczekiwane, a wtedy zupełnie nie potrafiłem połączyć życia zawodowego z prywatnym.

– Wiem – odparła. – Może ci się wydaje, że mówię z goryczą, ale naprawdę doszłam do siebie i ruszyłam z miejsca, więc proponuję zacząć od początku.

– Od początku? – powtórzył.

– No tak. Udawajmy, że dopiero na mnie wpadłeś, a ja tym razem postaram się zachować nieco uprzejmiej.

Cam uśmiechnął się do niej.

– Tęskniłem za tobą, Becca – westchnął.

– Czyżby nikt inny nie potrafił cię rozbawić? – spytała z przekąsem.

– Nie tak, jak ty – odparł.

Uśmiechnęła się do niego obojętnie, zdeterminowana, by nie ulec jego urokowi. Cam nie tylko złamał jej serce – musiała na nowo odbudowywać całe życie, a także własną opinię o sobie.

– To fatalnie. Oczywiście dla ciebie – mruknęła.

– Owszem. A co tam u ciebie? – zmienił temat.

– Rozkręciłam własny interes.

– Nie zamierzam ukrywać, że o tym wiedziałem. Russell już od dłuższego czasu wychwala cię pod niebiosa.

– Naprawdę? – zdumiała się Becca. – Ciekawe dlaczego.

– Dlatego, że Cam ma plany, na które powinnaś rzucić okiem – wtrącił Russell, który właśnie do nich podszedł.

Był nowozelandzkim milionerem i podobnie jak o dwa lata młodszy Cam, urodził się bogatszy od króla Midasa. Teraz, w wieku czterdziestu jeden lat, wiódł życie międzynarodowego playboya, co nie przeszkadzało mu kierować siecią cieszących się znakomitą sławą lokali Kiwi Klubs.

Becca nigdy nie odrzucała propozycji pracy i teraz również nie zamierzała tego robić pod warunkiem, że otrzyma konkretną ofertę.

– O jakie plany chodzi?

– Miałem nadzieję, że porozmawiamy o interesach kiedy indziej – powiedział Cam.

– Absurd. Niby o czym moglibyście rozmawiać? – zauważył Russell.

– No właśnie, o czym? – Becca pokiwała głową.

Jej krótkotrwały, gorący romans z Camem był otoczony najgłębszą tajemnicą. Każdej nocy spotykali się w pokoju hotelowym Becki, by uprawiać seks. Naiwnie wierzyła, że to początek wielkiego romansu, który zakończy się małżeństwem, okazało się jednak, że Cam utrzymywał sprawę w tajemnicy, gdyż nie oczekiwał od niej niczego poza seksem, a już zdecydowanie nie miał zamiaru wiązać się z nią na stałe.

– Właściwie macie rację. Porozmawiajmy o pracy. – Cam popatrzył na Beccę. – Nie jestem pewien, czy słyszałaś reklamy radiowe z okazji dziesiątej rocznicy powstania klubu Luna Azul.

– Słyszałam i gratuluję. Mieliście doskonały pomysł z tą weekendową wycieczką do Miami. Mnóstwo ludzi marzy o tym, żeby spędzić Dzień Pamięci w towarzystwie celebrytów i nacieszyć się tropikalną pogodą.

– Dziękuję. – Wyraźnie się ucieszył. – Pomysł był mój. Tak czy owak, do rzeczy: niedawno kupiliśmy centrum handlowe, które zmodernizujemy i otworzymy pod nazwą Luna Azul Mercado. Potrzebuję projektanta, który zająłby się odnową wnętrz znajdujących się tam sklepów.

– Naturalnie, od razu pomyślałem o tobie, Becca – dopowiedział Russell.

– To miło. – Becca wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją Camowi. – Chętnie dowiem się więcej na temat twojego projektu.

Wpatrywał się w kartonik przez długą chwilę, zanim wsunął go do kieszeni.

– Dobrze, ale nie w tej chwili. Skoro załatwiliśmy już sprawy interesów, może teraz nacieszymy się wieczorem? – uśmiechnął się do niej. – Czego się napijesz?

– Ginu z tonikiem – odparła.

Gdy odszedł, miała ochotę wykraść się tylnym wyjściem, ale zapłaciła mnóstwo pieniędzy za wstęp na tę kolację charytatywną w nadziei, że pozna wielu przyjaciół Russella, a może nawet znajdzie sobie dodatkową pracę. Teraz jednak wątpiła, że będzie się dobrze bawić choć przez jedną sekundę tego wieczoru. Trudno jej było wyobrazić sobie mniej przyjemną sytuację niż siedzenie obok dwóch mężczyzn, przed którymi musiała ukrywać wyjątkowo istotne kwestie. Russell nie wiedział, że Cam był kiedyś jej kochankiem, a Cam nie miał pojęcia, że ich związek zaowocował dzieckiem.

Cam był przygotowany na ponowne spotkanie z Beccą, ale zapomniał, jak na nią reagował. Wystarczył przelotny dotyk dłoni, aby całe jego ciało przeszył dreszcz.

Popatrzył na nią uważnie. Becca miała ładną twarz w kształcie serca – nie klasycznie piękną, ale na tyle interesującą, że nie mógł od niej oderwać wzroku. Jej nos był mały i delikatny, a gęste czarne włosy upięła w taki sposób, że kilka pasemek okalało jej twarz. Cam doskonale pamiętał smak jej pełnych, wyrazistych ust.

Zapach Becki go oszałamiał. Najchętniej stałby tylko w miejscu i delektował się jej wonią. Pragnął otoczyć ją ramionami, pocałować i zapomnieć o ostatnich dwóch latach, wiedział jednak, że to nie będzie proste. Cierpiała, kiedy postanowił usunąć ją ze swojego życia. Nigdy nie przyznałby tego przed nikim, ale Becca go przestraszyła. Musiał ją odepchnąć, żeby nie popełnić głupstwa i się w niej nie zakochać.

Wziął drinki i wrócił na drugi koniec sali. Becca rozmawiała z elegancko ubraną kobietą. Gdy podszedł, zerknęła na niego bez większego zainteresowania i natychmiast wróciła do rozmowy. Pomyślał, że zapewne ułożyła sobie życie na nowo i nie chciała mieć nic wspólnego z dawnym kochankiem. Tyle tylko, że on nie dawał łatwo za wygraną, a teraz pragnął jednego: Becki Tuntenstall.

– Twój drink. – Podał jej kieliszek.

– Dziękuję. Cam, znasz Dani McNeil?

– Wydaje mi się, że jeszcze nie. Witam panią. – Uścisnął rękę młodej kobiety.

Dłonie Dani nie były tak delikatne jak dłonie Becki, a on sam nie zareagował w żaden sposób, gdy ich palce się zetknęły. Rzecz jasna, nie potrzebował dowodów, że Becca jest wyjątkowa. Wiedział o tym doskonale.

– Dani pracuje w fundacji Russella – wyjaśniła Becca. – To ona zorganizowała dzisiejsze przyjęcie.

– Dobra robota – pochwalił ją Cam. – Uczestniczyłem w wielu imprezach i mogę powiedzieć z przekonaniem, że ta należy do najlepszych.

– Dziękuję. – Dani zarumieniła się. – Muszę iść i sprawdzić, co w kuchni. Chcę, żeby wszystko wypadło idealnie.

– Obawiam się, że nie znam tu niemal nikogo – wyznała Becca, gdy Dani się oddaliła.

– Za to ja znam prawie wszystkich.

– Może więc przedstawiłbyś mnie paru osobom? – poprosiła. – Szukam nowych kontaktów, bo staram się rozwinąć biznes.

– Chętnie, ale nie jestem pewien, czym dokładnie się zajmujesz.

– Moja firma nazywa się Tuntenstall Designers. Projektuję wnętrza hoteli i nocnych klubów, czyli robię to, co kiedyś. Właśnie skończyłam pracę przy nowym hotelu w Maui.

– Wygląda na to, że świetnie sobie radzisz. Jesteś pewna, że chcesz pracować jeszcze więcej?.

– Zawsze można wygospodarować kilka godzin w ciągu dnia, żeby zająć się pracą. Boję się, że skończą mi się zlecenia – dodała szczerze.

– Zdarzyło ci się to już? – spytał z ciekawością.

– Jeszcze nie, ale mogłoby się zdarzyć. Wolę tego uniknąć.

– Patrzę na ciebie i myślę, że jesteś taka sama jak ja, kiedy rozkręcałem klub – uśmiechnął się.

– Nie do końca. Ty miałeś fundusz powierniczy na pokrycie wydatków.

– To prawda, ale to mi wcale nie ułatwiło pracy. Przez cały czas pamiętałem, że jeśli powinie mi się noga, zaprzepaszczę przyszłość własną i braci.

– Chyba nigdy nie myślałam o tym w ten sposób.

– Dlaczego miałabyś tak myśleć? – Wzruszył ramionami, doskonale świadomy tego, że on sam i jego bracia starannie pielęgnowali wizerunek beztroskich hulaków, którzy nigdy nie muszą się o nic martwić i którym wszystko przychodzi bez najmniejszego wysiłku.

– Nie jesteś zirytowany? Osobiście nie cierpię, kiedy ludzie wyciągają pochopne wnioski na mój temat – oświadczyła.

– Nikt tego nie lubi – zauważył. – Kogo chciałabyś dzisiaj poznać?

– Właściwie sama nie wiem. Słyszałam, że zjawił się tu Tristan Sabina, a to przecież współwłaściciel nocnych klubów Seconds.

– Naprawdę chcesz, żebym przedstawił cię konkurencji? – Mrugnął do niej żartobliwie.

Sieć Seconds w zasadzie bardziej rywalizowała z Kiwi Klubami Russella niż z Luna Azul. Sabina dysponował kilkoma oddziałami w różnych krajach, podczas gdy Luna Azul pozostawał związany tylko z jednym miejscem. Cam uważał, że któregoś dnia dobrze byłoby otworzyć kolejny klub, ale na razie odpowiadało mu to, co robili w Miami. Tylko w wyjątkowej sytuacji byłby gotów wyjechać.

– Masz coś przeciwko temu? – spytała.

– Ani trochę. W gruncie rzeczy nieźle znam Tristana i chętnie was sobie przedstawię.

Wsunął dłoń Becki pod swoje ramię, po czym upił łyk wytrawnego martini.

– Masz ochotę na jeszcze jednego drinka? – spytał.

– Na razie mi wystarczy. – Umilkła i dodała po chwili: – Dziękuję.

– Za co?

– Za to, że chcesz przedstawić mnie Tristanowi. – Nagle przystanęła. – Nie musisz tego robić.

– Wiem, że nie muszę. Chcę – zapewnił ją.

Kiedyś oddalił się od Becki i teraz tego żałował. Dwa lata temu nie był gotowy na miłość, nawet teraz nie wiedział, czy to się zmieniło. Biorąc pod uwagę, że ponownie zjawiła się w jego życiu, mógł przynajmniej raz jeszcze spróbować.

Pomachał Tristanowi, który przybył w towarzystwie żony Sheri, i podszedł do nich wraz z Beccą.

– Witaj, Tristan, witaj, Sheri – powiedział. – Chciałbym, żebyście kogoś poznali. Becca Tutenstall jest projektantką wnętrz. Wystrój tej sali to jej dzieło.

– Enchante, mademoiselle. – Tristan popatrzył na nią z uśmiechem.

– Miło mi pana poznać. Mam nadzieję, że nie ma pan nic przeciwko temu, że poprosiłam Cama, by mnie panu przedstawił. Chciałabym wręczyć panu swoją wizytówkę. Pracuję przy projektowaniu wnętrz nocnych klubów i hoteli.

– Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu. – Tristan wsunął wizytówkę do kieszeni. – Dzisiaj wieczorem jednak nie mogę rozmawiać o interesach, bo Sheri mnie zabije.

Jego francuski akcent był ledwie słyszalny.

– To prawda – przytaknęła jego żona. – Obiecał mi rozrywkowy wieczór poza domem i zamierzam trzymać go za słowo. Pracujemy razem, więc rzadko mam okazję spędzić czas z moim mężem, nie myśląc przy tym ani o pracy, ani o dzieciach.

Becca od razu poczuła się jak niemile widziany natręt.

– W takim razie ogromnie przepraszam, że poruszyłam ten temat.

– Och, drobiazg – zapewniła ją Sheri pogodnie. – W jaki sposób rozkręciła pani własną firmę? Mój szef czasem zachowuje się jak tyran i zastanawiam się, czy nie pójść w pani ślady.

– Chyba nie zamierzasz rzucić roboty, Sheri, i zostawić mnie samego? – przeraził się Tristan.

– Dlaczego nie?

Tristan pochylił się i szepnął jej coś do ucha, na co zarumieniona Sheri ucałowała go mocno. Cam nie był pewien, o czym szeptali, ale mógłby się założyć o dowolną sumę, że chodziło o coś intymnego.

Szczerze im zazdrościł. Już od dawna był sam i przywykł do życia w pojedynkę, ale zdarzało się, że pragnął czegoś więcej. Zerknął na Beccę i zauważył, że ona również przygląda się Tristanowi i Sheri.

Zastanawiał się, czy bezpowrotnie zaprzepaścił szansę. Cóż, łączył ich gorący romans, lecz nawet najgorętsze romanse nie zmieniały się w miłość z dnia na dzień. Doskonale wiedział, że nie jest typem faceta, w którym kobiety łatwo się zakochują. Miał pojęcie, co robić w sypialni, i dbał o satysfakcję partnerki, ale na tym nie dało się przecież zbudować wspólnego życia. Przekonał się o tym na własnej skórze.

Rozmowa przy stole była dowcipna i ożywiona, tematy oscylowały między polityką, tendencjami gospodarczymi a modą. Becca nie była przekonana, czy zdoła się dopasować do towarzystwa miliarderów, skandalizujących dziedziczek wielkich majątków oraz celebrytów, ale jakoś sobie radziła.

Przy stole dla ośmiu osób oprócz Becki i Cama siedzieli Russell ze swoją towarzyszką na ten wieczór, supermodelką, a także Geoff Devonshire, członek brytyjskiej rodziny królewskiej, i jego nowa żona, Amelia Munroe-Devonshire, oraz dyrektor finansowy Russella, Marcus Willby i jego córka Penny.

Becca sądziła, że Cam skupi uwagę na własnych sprawach, ale zachował się zupełnie inaczej, gdyż usiadł obok niej i przedstawił ją całej rzeszy potencjalnych klientów. Zastanawiała się, czy usiłuje w ten sposób zrekompensować swoje zachowanie sprzed dwóch lat.

Siedząc pomiędzy Russellem i Camem, miała okazję obserwować ich obu. Widać było, że łączy ich szczera przyjaźń – nieustannie wymieniali życzliwe uszczypliwości i się ze sobą droczyli. Zafascynowana Becca zupełnie zapomniała, że wcześniej postanowiła zachować czujność, aby wynieść z tego wieczoru jak najwięcej zawodowych korzyści.

W pewnym momencie rozmowa zeszła na uroczystość dziesięciolecia istnienia Luna Azul oraz na zbliżający się Dzień Pamięci.

– Zaprosiłeś Beccę? – zapytał Russell.

– Nie – odparł Cam i spojrzał na Beccę. – Miałabyś ochotę wpaść na przyjęcie jako mój gość specjalny?

– Zawsze jest czas na imprezowanie – zauważyła Amelia z uśmiechem.

Becca uświadomiła sobie, że ona i Amelia Munroe-Devonshire, spadkobierczyni sieci hoteli Munroe, żyją w dwóch całkowicie odmiennych światach. Nowojorska celebrytka mogła sobie lecieć na przyjęcie nawet do Miami, ale dla zapracowanej samotnej matki taka wyprawa była bardzo poważnym przedsięwzięciem. Becca polubiła Amelię, lecz miała graniczące z pewnością przeczucie, że nigdy nie zrozumie jej stylu życia.

– Jestem wolnym strzelcem, więc jeśli robię sobie wolne, nikt mi nie płaci – wyjaśniła. Nie zamierzała ulegać żadnym naciskom, ale myśl o przyjęciu zaintrygowała ją. – Cam, opowiedz nam więcej o swoich planach na imprezę.

– Nate ściąga celebrytów, na pewno ich nie zabraknie. Justin załagodził konflikt z miejscową społecznością, więc połączymy imprezę z przygotowywaniem gruntu pod otwarcie naszego nowego Mercado. To właśnie ta praca, o której chciałem z tobą porozmawiać.

– Sam twierdziłeś, że powinniśmy przedyskutować tę sprawę później – przypomniała mu Becca.

– Zdecydowanie.

– Wszyscy możemy udzielić ci paru rad związanych z prowadzeniem interesów, Becca – odezwał się Russell. – Nie ma sensu, żebyś popełniała takie błędy jak ja na początku kariery.

– Nie wyobrażam sobie, żeby Russell kiedykolwiek popełniał błędy – oznajmiła Amelia z rozbawieniem.

Tego wieczoru miała wygłosić przemówienie. Dawniej nie cieszyła się dobrą sławą i uważano ją za skandalistkę, ale po zeszłorocznym ślubie z Geoffem Devonshirem przestała szaleć i całkowicie skupiła się na działalności charytatywnej.

– Narobiłem niezłego bigosu, Amelio, ale udało mi się utrzymać go w tajemnicy przed prasą – wyznał Russell.

– Obecnie znacznie łatwiej jest trzymać się z daleka od brukowców niż kiedyś. Aż trudno w to uwierzyć – westchnęła Amelia.

Becca uśmiechnęła się do niej. Amelia była rozrywkową fashionistką, ale nieoczekiwanie twardo stąpała po ziemi.

– To dlatego, że mam wszystko pod kontrolą – dodał Geoff, jeden z drugoplanowych członków rodziny królewskiej.

– Całkowicie w to wierzę – zapewnił go Cam. – Naturalnie, oboje jesteście zaproszeni do Miami na obchody dziesiątej rocznicy.

– Niestety, musimy odmówić. – Amelia wyraźnie posmutniała. – Lecimy do Berna na przyznanie specjalnej nagrody matce brata Geoffa.

– Na pewno jesteście z niej dumni – powiedziała Becca.

Geoff i jego dwaj bracia mieli tego samego ojca, lecz różne matki. Skandal, który wstrząsnął światem w latach siedemdziesiątych, kiedy chłopcy przyszli na świat, ciągnął się za nimi wiele lat. Sprawa przycichła dopiero w zeszłym roku, po śmierci Malcolma Devonshire’a.

– Jesteśmy. Steven zaprosił nas na tę uroczystość, a rodzinie się nie odmawia – wyjaśnił Geoff.

– Rzeczywiście, nie możecie tego zrobić – zgodził się Cam. – Właśnie dlatego mam brata w Nowym Jorku, chociaż nasz biznes jest zlokalizowany w Miami. Justin pomaga narzeczonej dopiąć sprawy związane ze sprzedażą jej mieszkania przed przeprowadzką do Miami.

Geoff zaśmiał się ze zrozumieniem.

– Trzeba być przygotowanym na sporo ustępstw, kiedy w grę wchodzi rodzina – zauważył.

Becca rzadko myślała o rodzinie, gdyż dla niej był nią jedynie półtoraroczny syn. Jej ojciec znikł, kiedy miała dwa lata, a matka zmarła na raka piersi tuż po tym, jak Becca rozpoczęła naukę w college’u. Była zdana na siebie tak długo, że dopiero teraz uświadomiła sobie, jak dużo Tyler traci przez nią. Miał przecież stryjów i ojca, który mógł chcieć go poznać.

Mógł, ale nie musiał, i z tym właśnie wiązały się jej obawy. Wiedziała na pewno, że w trakcie ich romansu Cam nie planował rodzicielstwa, podobnie jak ona sama.

Rozmowa skupiła się na osobistych sprawach części zgromadzonych przy stole i w końcu Russell wstał, żeby zapowiedzieć pojawienie się Amelii na scenie. Becca nie wiedziała, czy wysiedzi na kolacji choćby jeszcze jedną minutę. Postanowiła wydostać się stąd jak najszybciej i wrócić do Garden City, do ukochanego syna.

Gdy światła zgasły i Amelia weszła na scenę, sięgnęła po torebkę, która jednak wysunęła jej się z rąk i upadła na podłogę.

– Wszystko w porządku? – spytał z niepokojem Cam.

– Tak, oczywiście. Muszę tylko odetchnąć świeżym powietrzem.

Podniósł torebkę i wręczył ją Becce. Gdy wyjęła telefon komórkowy, zauważyła nieodebrane połączenie od Jaspera, opiekuna Tylera. Natychmiast zerwała się z miejsca

– Wybaczcie, ale muszę iść – oznajmiła.

Przecisnęła się między stolikami i dotarła do pełnego gości holu. Po krótkich poszukiwaniach udało jej się znaleźć cichą wnękę nieopodal głównego wejścia. Usiadła tam na ławeczce i dopiero wtedy oddzwoniła.

– Mówi Becca – odezwała się na dźwięk głosu Jaspera.

– Przepraszam, że zaprzątam ci głowę, ale Burt zachorował, więc musiałem zabrać Tylera do siebie. – Burt był dwunastoletnim angielskim buldogiem Jaspera. – Nie chciałem przeszkadzać, ale uznałem, że musisz się o tym dowiedzieć przed końcem kolacji.

– Nie ma sprawy, dzięki za informację. Może wpadnę i zabiorę Tylera jeszcze dzisiaj wieczorem.

– Tak właśnie pomyślałem. W razie czego możemy umówić się u ciebie, tylko daj mi znać z piętnastominutowym wyprzedzeniem.

– Dobry pomysł.

Becca po chwili zakończyła rozmowę. Już miała wyjść z wnęki, kiedy zobaczyła, że na progu stoi Cam.

– Wszystko w porządku? – spytał.

– Tak. To nic pilnego – mruknęła.

– Świetnie się składa, bo Amelia właśnie skończyła przemawiać i otwarto parkiet.

– No i? – Uniosła brwi.

– Chciałbym z tobą zatańczyć, Becca. Nigdy tego nie robiliśmy, a minęło mnóstwo czasu, odkąd po raz ostatni trzymałem cię w ramionach.

Tytuł oryginału: Reunited… with Child

Pierwsze wydanie: Mills & Boon Limited, 2011

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Hanna Lachowska

© 2011 by Katherine Garbera

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2013, 2017

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN: 978-83-276-3260-9

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.