Notatki i żarty liryczne - Ewa Turkowska - ebook

Notatki i żarty liryczne ebook

Ewa Turkowska

0,0
8,08 zł

lub
Opis

Wiersze to nie Himalaje sztuki, lecz codzienna przekąska! Żartobliwe teksty zacierają granice między publicystyką i liryką, prozą i poezją, literaturą a literaturoznawstwem. To żart, pastisz, parodia, gra z cieniem, gabinet luster, korowód masek. Czytelniku — nie konsumuj na serio. A jeśli będziesz miał chwilkę czasu, Ty też możesz zostać artystą :)

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 24




Ewa Turkowska

Notatki i żarty liryczne

© Ewa Turkowska, 2017

Wiersze to nie Himalaje sztuki, lecz codzienna przekąska! Żartobliwe teksty zacierają granice między publicystyką i liryką, prozą i poezją, literaturą a literaturoznawstwem. To żart, pastisz, parodia, gra z cieniem, gabinet luster, korowód masek. Czytelniku — nie konsumuj na serio. A jeśli będziesz miał chwilkę czasu, Ty też możesz

zostać artystą :)

ISBN 978-83-8104-671-8

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

WIERSZE TO NIE HIMALAJE SZTUKI,

LECZ CODZIENNA PRZEKĄSKA!

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

CZYTELNIKU, nie pytaj

czy to poezja czy proza, liryka czy publicystyka!

Podziały między nimi dawno już nie istnieją,

a ostatnio zniesiono także granicę

między literaturą a literaturoznawstwem.

Jeśli nie wierzysz, zapytaj w Instytucie Badań Literackich.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

CZYTELNIKU, pamiętaj!

To produkt postmodernizmu: żart, pastisz, parodia,

gra z cieniem, gabinet luster, korowód masek.

Nie konsumuj na serio. A jeśli będziesz miał chwilkę czasu,

Ty też możesz zostać artystą.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Dziś zostałam artystką

dziś zostałam artystką

z namowy kolegi

mogę zapisać niezliczone zwoje papirusów

bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu

i niech krytycy nie grymaszą

literatura

to tylko wypowiedź w pewnej konwencji

już jutro moja gwiazdka

zalśni przelotnym rozbłyskiem

w kolorowych pisemkach

powstałych na trupach lasów

a jeśli zatrudnię lobbing i marketing

to może i nike dostanę

w dzisiejszych czasach wszystko możliwe

O pisaniu

dolewam

łyżeczkę wody

do oceanu

zaświeci słońce

wyparuje woda

zostanie kryształek soli

nieskończenie mniejszy

od ziarnka piasku

takiej błahostki

nawet pan bóg by nie przeczytał

gdyby istniał

zbyt zajęty globalnym kryzysem

i po co ta fatyga

czy to nie sensowniej

posegregować śmieci

sprzątnąć psie kupy z chodnika

byłby jakiś mały pożytek

a tak tylko wstyd

być listkiem figowym

dla konkwisty

inkwizycji

i czystek etnicznych

niech tę rolę pełni lepiej

matka teresa

teoria względności

podbój kosmosu

wolałabym

zostawić to profesjonalistom

ale po czym ich poznać

zużyli środki wyrazu

wytarli stylistyczne figury

nie szukają porzuconego metrum

winna dyletantyzmu

dolewam łyżeczkę wody

do oceanu tekstów

coraz bardziej

intertekstualnych

Historia literatury

wszystko już było

to zażalenie składali nawet starożytni

swojemu demiurgowi

zawiła ornamentyka baroku

ożywiona w kwiatach symbolizmu

migotliwe sceny impresjonistów

odarte z blasku w następnym fin de siecle’u

krzyk ekspresjonizmu

zawstydzony w obliczu wojny

naturalizm

przelicytowany przez turpizm realsocjalizmu

romantyzm

zwietrzały w małej stabilizacji

pozostała klasyka

proste prawdy

w prostych słowach

oświecenie

coraz bardziej pożądane

czekam na

renesans człowieczeństwa

Idę

idę prostą drogą

do celu

nicości za horyzontem

z czasem jakby coraz trudniej

czy to kamieni więcej

czy bardziej pod górę

a zza lasu reklam

nie widać już lasu

ustępuję mrówce

albo słoniowi

a to na żmiję nadepnę

a to ślimaka przeniosę

na drugą stronę ścieżki

dręczona wątpliwościami

czy tam właśnie zmierzał

wyciągniętym ślimaczym galopem

idę prosto do celu

na ciemną stronę zachodzącego słońca

Akt twórczy