Noce z szejkiem - Kate Hardy - ebook

Noce z szejkiem ebook

Kate Hardy

4,1

Opis

Szejk Karim promuje w Londynie swój kraj i nawiązuje kontakty biznesowe. Na jednym z przyjęć poznaje Lily. Spotykał się już z wieloma pięknymi kobietami, jednak ta pociąga go jak żadna wcześniej. Zauroczenie jest obopólne, dlatego Karim i Lily zawierają umowę – stworzą tymczasowy związek oparty wyłącznie na seksie. Żadne z nich nie pragnie niczego więcej, bo Lily ma za sobą nieudane małżeństwo, a Karim i tak kiedyś będzie musiał poślubić kobietę wybraną przez rodziców…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 163

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




Kate Hardy

Noce z szejkiem

Tłumaczyła Aleksandra Rychlik

ROZDZIAŁ PIERWSZY

– Bardzo dziękuję za poświęcony czas, Wasza Wysokość. – Dziennikarka skłoniła się nisko, czego Karim naprawdę nie lubił. Mimo wszystko odpowiedział grzecznie:

– To nic takiego. Miło było panią poznać. – Był przekonany, że jego grzeczność jest równie nieszczera jak zachowanie dziennikarki.

Wiedział, jak zostanie opisany: „Jego Wysokość Karim Al-Hassan spędził cały ostatni weekend, ostro imprezując”.

Pięć lat temu pewnie mieliby rację. Bawił się w najlepsze, czerpiąc z życia pełnymi garściami. Teraz były to nieprawdziwe informacje, ale Karimowi nie przeszkadzały, a nawet taki stan rzeczy w pewien sposób mu odpowiadał. Mógł swobodnie się poruszać bez ochrony, a ludzie myśleli, że jest zwykłym młodym, przystojnym mężczyzną, jakich wielu, który wyszedł się zabawić.

Tym, czego nikt nie dostrzegał, był fakt, że podczas tych wyjść szklanka Karima częściej napełniona była wodą gazowaną niż ginem z tonikiem. I że miał tak dobrą pamięć, że nie potrzebował robić notatek podczas spotkań, ponieważ w razie potrzeby potrafił bez nich napisać później szczegółowy raport. Nikt też nie miał pojęcia, że po powrocie ze spotkania lunchowego albo z przyjęcia praco wał jeszcze do wczesnych godzin porannych nad zawiłymi sprawami albo czytał raporty sporządzone przez grupy dyskusyjne.

Od czasu, gdy ojciec powierzył mu tak ważne zadanie, jak rozwijanie turystyki i inwestycji zagranicznych w Harrat Salma, Karim z playboya zmienił się w biznesmana. Poznawał odpowiednich ludzi, nawiązywał kontakty i pracował intensywnie nad tym, by wzmocnić pozycję Harrat Salma na świecie.

Nawet teraz, podczas tego spotkania towarzyskiego, gdy rozmawiał, uśmiechając się i komentując na bieżąco słowa rozmówcy, tak by wiedział, że Karim go słucha, jego umysł pracował nad stworzeniem biznesplanu.

Nagle coś go tknęło, by się odwrócić. Jego uwagę natychmiast zwróciła kobieta stojąca po przeciwnej stronie pokoju. Miała brązowe włosy, czarną, pozbawioną ozdób sukienkę i buty na niskim obcasie. Jeśli miała makijaż, to zrobiony w sposób niewidoczny, ale dający niesamowite efekty.

Była całkowitym przeciwieństwem kobiet, z którymi dotychczas się umawiał. Zadziwiające, że w ogóle ją dostrzegł. Była piękna w swojej prostocie i niewątpliwie coś w jej wyglądzie przykuwało jego uwagę. Karim czuł, jakby pomiędzy nimi istniała jakaś magiczna siła przyciągania.

Nigdy wcześniej jej nie spotkał, był tego pewny. Zapamiętałby. Nie miał pojęcia, kim jest, a bardzo pragnął się dowiedzieć. I chociaż powinien się zająć nawiązywaniem kontaktów biznesowych, zdecydował, że może sobie pozwolić na jeszcze kilkuminutową przerwę. Właśnie po to, by dowiedzieć się, kim jest ta dziewczyna i zaprosić ją na obiad.

Rozmawiała właśnie z Felicity Browne, gospodynią tego spotkania. Karim niepostrzeżenie oddalił się od grupy osób i powoli przeszedł przez pokój, podążając w stronę dwóch kobiet. Gdy tylko skończyły rozmowę i dziewczyna odwróciła się, by odejść, on niepostrzeżenie znalazł się przy niej.

– Dobry wieczór – zwrócił się do niej.

– Dobry wieczór – odpowiedziała uprzejmie.

Z bliska dostrzegł, że miała niebieskoszare oczy. Poważne i spokojne. Zdecydowanie nie należała do typu kobiet, z którymi do tej pory chodził na randki.

– Nie masz nic do picia – zauważył i odwrócił się w stronę kelnera niosącego tacę pełną szklanek.

– Bo tak naprawdę mnie tu wcale nie ma – powiedziała.

Chciała, by jej głos był jak najbardziej chłodny i opanowany, jednak Karim wyczuł w nim lekkie zdenerwowanie.

Biorąc pod uwagę, że rozmawiała z Felicity, pewnie była jednym z jej pracowników. Mogła więc obawiać się problemów związanych z przebywaniem na przyjęciu, na którym nie powinna być.

Ale to akurat mógł łatwo zmienić.

– Chodźmy porozmawiać gdzieś, gdzie jest ciszej – zaproponował. – Najpierw jednak przyniosę ci drinka.

– Dziękuję, nie piję.

– W takim razie wodę mineralną. – Wziął dwie szklanki z tacy niesionej przez kelnera i podał jej jedną. Upewnił się, że dziennikarka, z którą wcześniej rozmawiał, zdążyła już opuścić przyjęcie. W końcu on też może się zrelaksować. Ujął dziewczynę pod wolne ramię i poprowadził przez przeszklone drzwi na balkon.

Pomocy, pomyślała.

Wślizgnęła się na przyjęcie tylko na chwilę. Chciała sprawdzić, czy Felicity sobie ze wszystkim radzi. Później planowała wrócić prosto do kuchni, by się zająć problemem z puddingami. Z całą pewnością nie zamierzała robić sobie przerwy.

Nawet dla najbardziej pociągającego mężczyzny, jakiego w życiu widziała. Jego egzotyczna uroda – oliwkowa cera oraz oczy w kolorze bursztynu – wskazywała, że raczej nie jest Anglikiem.

– Naprawdę, nie powinnam… – zaczęła, gdy otworzył przed nią drzwi.

– Bez obaw. Jeśli Felicity będzie coś mówiła, powiem, że cię porwałem – powiedział.

– Ale… – Przyłożył delikatnie palec wskazujący do jej ust i to wystarczyło, by stłumić jej protesty.

Potem, patrząc jej prosto w oczy, przesunął palcem po jej dolnej wardze. Ten subtelny gest sprawił, że Lily nie mogła się ruszyć. Nie chciała się ruszyć. Było w nim coś fascynującego, coś, co sprawiało, że nie mogła od niego oderwać oczu. Wyraz jego twarzy świadczył o tym, że czuje podobnie.

Błyskawiczne zauroczenie.

Iskra, która może się przerodzić w płomień.

Wystarczy jedno dotknięcie, by wzniecić ten płomień.

Powinna odejść.

Jednak z jakiegoś powodu nie mogła się ruszyć.

– Jak masz na imię? – zapytał cicho.

– Lily.

– Karim – przedstawił się mężczyzna.

Egzotyczne imię i angielski akcent. Intrygujące. Chciała się dowiedzieć o nim czegoś więcej.

– Jedno pytanie – zaczął łagodnie. – Jesteś mężatką albo z kimś związana?

Wiedziała, że jeśli powie „tak”, on pozwoli jej odejść. Wtedy mogłaby wrócić bezpiecznie do kuchni. Chciała skłamać, bo w tej sytuacji to jedno małe kłamstwo byłoby najlepszym rozwiązaniem.

Jednak jej ciało nie chciało posłuchać rozumu. Leciutko pokręciła głową i wtedy zobaczyła, jak na jego twarzy pojawił się wyraz ulgi, który niemalże natychmiast przeobraził się w pożądanie. Na ten widok jej ciało zesztywniało.

Odstawił swoją szklankę na stolik, wyjął z ręki dziewczyny szklankę i postawił ją tuż obok swojej, cały czas patrząc jej w oczy. Ujął jej dłoń i uniósł do swoich ust. Gdy całował każdy palec z osobna, ona mimowolnie odchyliła lekko głowę do tyłu i rozchyliła usta jakby w zapraszającym geście.

Natychmiast spostrzegł owo zaproszenie i przyjął je, pochylając lekko głowę, tak że jego usta delikatnie musnęły jej wargi. Był to najdelikatniejszy, najsłodszy, niesamowicie erotyczny pocałunek.

Otoczył ją ramionami. Jedną rękę trzymał tuż nad jej pośladkami, drugą zaś wysoko na plecach, przyciskając ją mocno do swojego ciała. Tak blisko, że mogła poczuć bicie jego serca, szybkie uderzenia, które wtórowały jej przyśpieszonemu tętnu.

Gdy w końcu przerwał pocałunek, Lily zadrżała z podniecenia. Wszystkie końcówki nerwów w jej ciele stały się niezwykle wrażliwe. Uczucie to potęgowały kolejne pocałunki, które składał wzdłuż linii jej szczęki, potem na płatku ucha, aż dotarł do niezwykle wrażliwego miejsca na szyi. Zadrżała i wygięła się ku niemu. W odpowiedzi przycisnął ją mocniej do siebie, tak blisko, że czuła jego podniecone ciało. Jego ręka wędrowała od jej uda do krągłego biodra i coraz wyżej, aż dotarła do piersi, którą ujął w dłoń i kciukiem zaczął pieścić twardy sutek przez materiał sukienki. Poczuła, że uginają się pod nią kolana.

Nagle zesztywniał. Lily otworzyła oczy i chciała zapytać, co się stało, gdy usłyszała zamykające się drzwi.

Strzępki rozmowy.

Delikatny brzęk kieliszków.

Boże!

Ktoś wyszedł na balkon. I to w momencie, gdy ona całkowicie zatraciła się w pocałunkach i pieszczotach tego mężczyzny. Bez wątpienia jej wygląd pozostawiał teraz wiele do życzenia, podobnie zresztą jak jego. Z potarganymi włosami, zaczerwienionymi i nabrzmiałymi od niedawnych pocałunków ustami – każdy, kto ich ujrzy w tym stanie, natychmiast się domyśli, co przed chwilą między nimi zaszło.

To straszne!

Ale może jeszcze się uda wszystko naprawić.

W końcu nie była to sytuacja intymna w pełnym znaczeniu tego słowa. W jakiś sposób, gdy ją całował, przemieścili się za dużą palmę, która skutecznie osłaniała ich przed spojrzeniami uczestników przyjęcia.

Gorączkowo zaczęła wygładzać sukienkę, zdjęła opaskę podtrzymującą włosy i sczesała palcami wszystkie pasma, przywracając im uprzedni wygląd. To dobrze, że im przerwano, bo kto wie, do czego mogliby się posunąć.

Czy nieudane małżeństwo naprawdę niczego jej nie nauczyło?

Karim także zajął się poprawianiem swojego stroju.

– Naprawdę muszę już iść – powiedziała cicho, tak by nie mógł jej usłyszeć nikt ze stojących na balkonie.

– Zaczekaj – powiedział, przesuwając kciukiem po jej dolnej wardze – albo oboje znajdziemy się w bardzo niezręcznej sytuacji.

– Ale… przecież my nie… – jąkała się Lily.

– Te przeszklone drzwi to jedyna droga ucieczki. No, chyba że jesteś gimnastyczką, potrafisz przeskoczyć przez barierkę i dolecieć do tamtej rynny, by po niej zjechać na dół.

– Raczej nie. A poza tym nie byłam na kursie dla agentów zero zero siedem – powiedziała ze smutkiem.

– Obawiam się, że ja również nie ukończyłem tego kursu.

– Wygląda na to, że musimy przeczekać tutaj – powiedziała cicho.

Cisza przytłaczała ją coraz bardziej, poza tym nie miała odwagi na niego spojrzeć. Nie chciała, aby wyczytał z jej oczu, jak bardzo pragnie, żeby pocałował ją jeszcze raz.

Po chwili szmer głosów, które dochodziły z drugiej strony balkonu, zaczął cichnąć, aż w końcu ustał całkowicie i usłyszeli delikatny odgłos zamykania balkonowych drzwi.

Znowu zostali sami.

Chociaż uczucie strachu powinno zniknąć wraz z ludźmi, którzy właśnie opuścili balkon, tak się nie stało.

– Tak dla jasności – powiedziała Lily. – Normalnie tak się nie zachowuję.

Uśmiechnął się lekko i rzekł:

– Chciałem się tylko przedstawić i zapytać, czy zjadłabyś ze mną obiad.

Wyraźnie wyczuwalne „ale” zawisło między nimi.

Niewątpliwie ulegli wzajemnemu pociągowi fizycznemu, któremu żadne z nich nie było w stanie się oprzeć.

Boże!

A jeśli wynikną jakieś problemy? Jeśli ktoś jej teraz szuka? Zaczęła panikować.

Musi się opamiętać, nie może sobie pozwolić na takie zachowanie. Chodzi przecież o dobro jej biznesu.

– Naprawdę muszę już iść – powiedziała Lily.

Wyciągnął z kieszeni długopis wraz z wizytówką i zapisał numer telefonu na jej odwrocie.

– Zadzwoń do mnie – powiedział, podając jej wizytówkę.

Było to bardziej polecenie niż prośba. Z całą pewnością Karim przywykł do tego, że ludzie wykonują jego polecenia. W normalnej sytuacji takie zachowanie by ją zezłościło, jednak po tym, co między nimi zaszło i jak ją całował… Coś takiego nie przytrafia jej się codziennie. Czuła, że całe to zajście wywarło na nim takie samo wrażenie jak na niej. I mimo że rozum podpowiadał jej, że to zły pomysł, że nie powinna się angażować, bo to tylko skomplikuje jej życie, to jednak usta wypowiedziały potulnie:

– Zadzwonię do ciebie.

Ujął jej twarz w dłonie i powiedział:

– Idź, ja tu zostanę jeszcze przez kilka minut. Gdyby Felicity coś mówiła, daj mi znać, porozmawiam z nią.

Jeśli będzie miała problemy, to tylko i wyłącznie z własnej winy i sama sobie z nimi poradzi. Świadoma jednak jego dobrych intencji, odparła:

– Dzięki.

Karim, jakby mimowolnie, musnął jej usta swoimi i wyszeptał:

– Do zobaczenia.

Obietnica zawarta w tych dwóch słowach obudziła w niej nowy płomień pożądania.

Tytuł oryginału: Surrender to the Playboy Sheikh

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2009

Redaktor serii: Grażyna Ordęga

Opracowanie redakcyjne: Anna Palusińska

Korekta: Sylwia Kozak-Śmiech, Anna Palusińska

© 2009 by Pamela Brooks

© for the Polish edition by Harlequin Polska sp. z o.o., Warszawa 2010, 2015

W 2010 roku opowiadanie ukazało się pod tytułem “Królewska narzeczona”

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Books S.A.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Znak firmowy wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Romans z szejkiem są zastrzeżone.

Wyłącznym właścicielem nazwy i znaku firmowego wydawnictwa Harlequin jest Harlequin Enterprises Limited. Nazwa i znak firmowy nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Harlequin Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1 B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN 978-83-276-1251-9

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o. | www.legimi.com