Wydawca: E-bookowo Kategoria: Poezja i dramat Język: polski Rok wydania: 2012

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Niedziela z Pati w muzeum - Paweł Bitka Zapendowski

Niedziela z Pati w muzeum – wiersze z różnych lat, skojarzone w jednym miejscu: muzeum odwiedzanym w niedzielne przedpołudnie. E-tomik zawiera: Niedzielę z Pati w muzeum, projekt zima 05 – wiersze wizualne, eksperymenty z tekstem i obrazem; parę z nich dotarło na wystawę poezji elektronicznej w Urugwaju; z Female in @llenstein – wiersze z poematu gotycko-internetowego, który jako część instalacji pokazany był w olsztyńskiej galerii BWA w 06; przekłady / translations – wiersze w przekładzie na angielski, niemiecki i francuski, m.in. autorstwa Anthoniego Oscara Milosza, syna poety, tłumacza jego utworów na angielski.


"Pierwsze publiczne czytanie moich wierszy miało miejsce późno, jak na długą przygodę z układaniem poezji, bo jesienią 2009 w Paryżu, na polsko-francuskim salonie artystycznym Fibert. Utwory czytała aktorka i reżyserka polskiego pochodzenia Monique Stalens, matka wielkiej aktorki filmowej Juliette Binoche. Wiersze te: godzina smutku i Gasną Gwiazdy – pierwszy o młodej kobiecie w Paryżu, z dalekiego kraju, drugi, elegia o Stockhausenie – zabrzmiały w przekładzie na francuski i znalazły się w tym zbiorze."

Paweł Zapendowski



Patronat medialny:

Gazeta Paryska

Opinie o ebooku Niedziela z Pati w muzeum - Paweł Bitka Zapendowski

Fragment ebooka Niedziela z Pati w muzeum - Paweł Bitka Zapendowski

Paweł

Zapendowski

Niedziela

z PATI

w muzeum

e-bookowo.pl

© Copyright by Paweł Bitka Zapendowski & e-bookowo 2012

Fot. Studio Création, Paris

ISBN 978-83-62480-29-6

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

www.e-bookowo.pl

Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl

Niedziela z Pati

w

Niedziela z Pati w muzeum

Spotykam się z Pati przy wejściu

Entrance

Pod okiem Picassa

Z tyłu głowy

Całuję Pati w policzek

Pati nadstawia drugi

Całuję ją w drugi

Pati nadstawia trzeci

Pati masz trzy policzki?

Mam cztery ręce

Mam otwory szczęścia

Mam uchwyt na wieszaczek

A ty co ty masz?

Mam jedne usta

Jedyne ubranie

Jedno pragnienie:

Oblecieć wszystkie piętra

I usiąść z tobą przy kawie

Na tym oszklonym tarasie

Z widokiem na Pati

Och to takie łatwe

Mieć oko z tyłu głowy

Exit

02

Wyliczanka

Halinie Poświatowskiej

Ładna pani

w ładnym grobie

co w nim robi

nikt nie powie

bo nie wie

A może pisze książkę

o życiu podziemnym

może wie już wszystko

co chciała wiedzieć

O Bogu – czy jest

o sobie – czy jest

o nas – czy nam się poszczęści

Ładna pani

w ładnym grobie

na kogo wypadnie

bęc!

92

godzina smutku

paryskie niebo jak sandwich przecięte wpół

kapią żółtawe zrąbki sera, szyba oddziela nas

od miasta, liści koloru czerniejącej sałaty

ulice mkną w skupieniu, płyną strugami farb

wzdłuż wielkich okien wchodzących na czyjś sen

w tłumie biegnie koszulka, młode piersi dyszą

ochoczo, jak uwolnione gołąbki albo balony w Ogrodach

Run for fun. Karminowe wargi palnięte kredką

gną się w zabawną dupkę – godzinki podpatrywanej mowy

znad otwieranego wina ona spogląda na swój

kraj za siedmioma rzekami, dobyty korkociąg

tęsknie wkręca się w samotnych dłoniach, czerwień

dudni w szkle i usta dotykają trunku

nazajutrz zrobi się wieczór, wczesny, z łaciatym

niebem i mnóstwem ludzi, chórami Ives’a w Centre

– myśli o tym ważąc w palcach szklaną nóżkę

skoki przed smutkiem – na godziny

w seledynowe zaklęcie

85

Moja Muzo

Jak dobrze że jesteś pośród żywych

(twój samochód stanął

kilka ulic dalej od mego skrzyżowania)

nie w greckim Panteonie

pełnym szat i zwiewnych postaci

na rydwanach

w które trudniej jeszcze uwierzyć

niż w obecność Baranka.

Jak mówisz, przeszły rzeczy piękne

i młodzieńczy patos

już bezużyteczny i złudzenia.

Marszczysz czoło widząc za szybą

mijające życie i światła.

Wiatr nas popycha w różne strony.

Rozjeżdżamy się.

Hałas wielkiego miasta brzmi jak hałas

nie jak chorał.

Układam odę do twych nóg

bez pantofli, tańczących zwinnie

na sylwestrowym balu.

Odę do twej twarzy

z miną zawiedzionej księżniczki.

Odę do imienia.

Obym cię Muzo ja nie zawiódł.

Ja, Ajschylos lub inny – bez sławy.

99

Holy Plotter

Robert Redford porywa Faye Dunaway