Wydawca: Burda Książki Kategoria: Specjalistyczne Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 325 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Niebezpieczne osobowości - Joe Navarro

Oto frapujący kurs z dziedziny samoobrony psychologicznej, który pozwoli ci poznać cechy osobowości toksycznych ludzi.

Wybitny profiler FBI Joe Navarro instruuje, jak identyfikować cztery najbardziej rozpowszechnione „Niebezpieczne osobowości” - narcyza, drapieżcę, paranoika oraz osobowość rozchwianą emocjonalnie. Dowiesz się, jak dbać o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych, gdzie szukać niezbędnego wsparcia, jak unikać zagrożenia i jak minimalizować „koszty” psychiczne życia na co dzień z trudnym, często wręcz niebezpiecznym człowiekiem, a także co zrobić, kiedy złośliwym albo nieobliczalnym osobnikiem jest twój szef albo kolega w pracy.

Lektura obowiązkowa. Czytelnicy mają okazję dowiedzieć cię, jak unikać pułapek zaufania, jak chronić się przed malwersantami i oszustami, a także przed emocjonalnym brzemieniem, które Niebezpieczne osobowości nakładają na swoje ofiary.

Opinie o ebooku Niebezpieczne osobowości - Joe Navarro

Cytaty z ebooka Niebezpieczne osobowości - Joe Navarro

Narcyzm to nie to samo, co pewność siebie. Prawdziwa pewność siebie odzwierciedla godną podziwu siłę charakteru. Pewność siebie narcyza to tak naprawdę arogancja – wada charakteru, która prowadzi do nierealistycznych pomysłów i nieustannego dążenia do zaspokajania samolubnych potrzeb, zwykle kosztem innych. Wielkie ambicje są dobroczynne dla społeczeństwa.
Jeśli nie wszystko układa się po ich myśli, winią każdego, tylko nie siebie. Mogą popełniać błędy, być niekompetentni i nielubiani, ale się do tego nie przyznają. Skąd: winny jest ustrój, społeczeństwo, szef, profesor, elektorat – słowem, cały świat sprzysiągł się przeciwko nim, a my nie potrafimy dostrzec, jacy są wspaniali.
Jeśli inni nie traktują narcyza jak jednostkę wyjątkową, za jaką się uważa, jego reakcją jest dziecinna wściekłość, która przybiera rozmaite formy: od dąsania się przez narzekanie, złość, niekiedy aż do przemocy. Potrafi bezkarnie rugać i obwiniać innych, mieć pretensje, chować urazę, a także mścić się. To leży w naturze narcyza.
Drapieżcy z konieczności żyją w wyrachowanym kłamstwie. My używamy słów, żeby się porozumiewać, oni mówią, bo chcą manipulować innymi, przymuszać ich do czegoś i oszukiwać. Umiejętnie posługują się zwrotami, które umożliwiają im przypochlebianie się, perswazję, uwodzenie, zachęcanie i przepraszanie – tak jak rzemieślnik zna swoje narzędzia, a muzyk
Słowo tych ludzi nic nie znaczy, a jednak wielu z nas, nawet profesjonaliści – policjanci i sędziowie – dają się nabrać, ulegając społecznemu przyzwoleniu na to, by ofiarować przestępcom jeszcze jedną szansę.
Z początku mogą się wydawać inteligentni, uroczy i interesujący, jednak gdy człowiek odkrywa, co zrobili – albo kiedy biorą go sobie na cel, co może się zdarzyć w każdej chwili – szok i ból są nieopisane.
Ludzie o niebezpiecznych osobowościach są odpowiedzialni za wiele z niemal piętnastu tysięcy zabójstw, czterech milionów ośmiuset tysięcy przypadków przemocy domowej, dwa miliony dwieście tysięcy włamań, trzysta pięćdziesiąt cztery tysiące rabunków i ponad dwieście trzydzieści tysięcy napaści o podłożu seksualnym, do których dochodzi corocznie w Stanach Zjednoczonych.
Dzięki latom badań i pomocy otoczenia przekonałem się, że niektórzy ludzie zawsze będą odrażający, zakłamani i skłonni do manipulacji. Czerpią oni przyjemność z wykorzystywania innych, nikogo nie szanują i lekceważą prawo; niszczą emocjonalnie, bywają okrutni, nieczuli i samolubni. Nigdy nie zmienią swojego zachowania, bo fizyczne i psychiczne szkody, jakie wyrządzają innym, nic ich nie obchodzą.
Listy kontrolne pomagają zrozumieć: Najpowszechniej występujące zachowania oraz cechy, które sugerują nam szczególnie ostrożne postępowanie. Cechy, zachowania i wydarzenia, które wydają się normalne, lecz w rzeczywistości świadczą o zagrożeniu. Czego można się spodziewać w przyszłości po danej osobie. Potencjalny poziom zagrożenia dla nas
kiedy ktoś czerpie przyjemność z codziennego upokarzania drugiego człowieka, kiedy ktoś oczyścił mu rachunek bankowy, molestował dziecko, a teraz dusi go paskiem, czy naprawdę ma znaczenie, dlaczego jest taki a nie inny? Ofiara przemocy nie musi być lekarzem ani naukowcem. Dla niej liczy się wyłącznie bezpieczeństwo oraz spokojne życie najbliższych.
Osobowościom narcystycznym zależy tylko na sobie, na zaspokajaniu swoich potrzeb i osiąganiu swoich celów. Podczas gdy zwykły człowiek cieszy się z poświęcanej mu uwagi, narcyz pożąda jej i manipuluje ludźmi oraz sytuacjami, aby ją zdobyć.
Narcyzm to nie to samo, co pewność siebie. Prawdziwa pewność siebie odzwierciedla godną podziwu siłę charakteru. Pewność siebie narcyza to tak naprawdę arogancja – wada charakteru, która prowadzi do nierealistycznych pomysłów i nieustannego dążenia do zaspokajania samolubnych potrzeb, zwykle kosztem innych.
Egocentryzm W dzieciństwie wszyscy przechodzimy przez etap, na którym uważamy się za pępek świata i wierzymy, że wszystko nam się należy. Narcystyczne osobowości w zasadzie nigdy z tego nie wyrastają. Ich dziecięca potrzeba nieustannego skupiania na sobie uwagi sprawia, że robią wszystko – począwszy od rzeczy idiotycznych, a skończywszy na niewyobrażalnych – byle tylko każdy się nimi zainteresował. Egocentrycy dodatkowo pragną stawiać na swoim.
Jeśli inni nie traktują narcyza jak jednostkę wyjątkową, za jaką się uważa, jego reakcją jest dziecinna wściekłość, która przybiera rozmaite formy: od dąsania się przez narzekanie, złość, niekiedy aż do przemocy. Potrafi bezkarnie rugać i obwiniać innych, mieć pretensje, chować urazę, a także mścić się. To leży w naturze narcyza.
To nie przypadek, że zjawisko dręczenia w szkole się nasila, a jego konsekwencje (wagary, depresja, stany lękowe, samobójstwa) stają się coraz bardziej dramatyczne i skrajne. Wielu specjalistów podziela opinię, że skoro postawy narcystyczne są w społeczeństwie coraz częstsze, wraz z nimi pogłębia się problem terroryzowania słabszych w szkole, typowy dla ludzi o takiej osobowości. Wygląda na to, że uporczywe znęcanie się i narcyzm idą ramię w ramię.
Narcystyczne osobowości niezwykle umiejętnie rozpoznają słabe punkty ofiar i wykorzystują je do ich poniżania, aby lepiej wypaść na ich tle. Czasem jest to subtelne działanie – na przykład zauważają wasz nowy zegarek i natychmiast pokazują otoczeniu swój, o wiele droższy. Na imprezie z grillem mówią coś w stylu: „Nie ma steków; tylko hamburgery?”, na tyle głośno, żeby usłyszeli ich wszyscy wasi goście. Nie interesuje ich niczyje samopoczucie; rozkwitają, deprecjonując innych.
Fatalnie, kiedy ktoś udaje bohatera wojennego, gdyż to afront dla wszystkich żołnierzy, jednak kiedy oszust podaje się za lekarza, pilota albo innego rodzaju profesjonalistę, a ludzie powierzają mu zdrowie, życie lub oszczędności, wówczas dochodzi do skrajnego nadużycia zaufania i do pogwałcenia etyki. Takie zachowanie prowadzi do niszczenia fundamentów społeczeństwa. Jak wynika z mojego doświadczenia, najczęściej stoją za tym ludzie o osobowościach narcystycznych.
Narcystyczne osobniki charakteryzują się bezgranicznie wysokim mniemaniem o sobie i nie respektują ustalonych granic. Przekraczają je zarówno w odniesieniu do ludzi, jak i do prawa, zasad i norm społecznych. Postrzegają innych jako marionetki, przedłużenie samych siebie, rozkazują ludziom, kierują nimi, manipulują i wykorzystują ich do osiągnięcia własnych celów.
Aferzysta, agresywny, aktor, amoralny, arogancki, bezduszny, bez skrupułów, bezwzględny, brutalny, bystry, chachmęt, charyzmatyczny, chytrus, chytry, cwaniak, czarujący, czaruś, drapieżny, dwulicowiec, egocentryk, fałszywy, gadzina, gracz, grubianin, hipokryta, hochsztapler, intrygant, kameleon, kłamca, kłamczuch kombinator, kontroler, krwiopijca, kryminalista, lawirant, łajdak, łgarz, macher, machlojkarz, makiaweliczny, malwersant, manipulant, manipulator, matacz, mistyfikator, mściwy, nabieracz, nadęty, naciągacz, narcyz, nazista, niebezpieczny, niechlubny, niecny, nieczuły, nieetyczny, niegodziwy, nielojalny, niemoralny, nieodpowiedzialny, nieprzyjazny, nietaktowny, nieuczciwy, niewierny, nikczemny, obłudnik, obojętny, oszukaniec, okrutny, oszukańczy, oszust, oślizgły, oziębły, pan i władca, parszywy, pasożyt, paw, pedofil, płytki, podły, pogardliwy, pozorant, powierzchowny, przebiegły, przewrotny, pyszałek, sarkastyczny, spryciarz, szachraj, szubrawiec, szuler, szwindlarz, ściemniacz, temperamentny, toksyczny, tyran, udzielny książę, uwodziciel, wiarołomca, wrogi, wredny, wydrwigrosz, wygadany, wyłudzacz, wyrachowany, występny, wyzyskiwacz, zakłamany, załgany, zdradziecki, zgniłek, zimny, złoczyńca, złośliwy, zły, znikczemniały, zwodniczy, żmija.
I o to właśnie chodzi narcyzom: pragną nas zamęczyć. Postrzegają nasze pragnienia, potrzeby i życzenia tylko jako przeszkody lub utrudnienia na drodze do osiągnięcia swoich celów. Nie interesuje ich, że jesteśmy nieszczęśliwi, zaniepokojeni, sfrustrowani albo mamy kłopoty. Jeśli nie uda im się postawić na swoim, wtedy zobaczymy typowe dla nich reakcje: przewracanie oczami, pogardę, dąsy, niecierpliwość, upór, rozdrażnienie. Mogą dać wyraz niezadowoleniu lub zwyczajnie odwrócić się na pięcie i odejść. Przypominają dzieci w ciałach dorosłych.

Fragment ebooka Niebezpieczne osobowości - Joe Navarro

Tytuł oryginału: Dangerous Personalities

Copyright © 2014 by Joe Navarro All rights reserved

Copyright for the Polish Edition © 2015 Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa 02-674 Warszawa, ul. Marynarska 15

Dział handlowy: tel. 22 360 38 41–42 faks 22 360 38 49

Sprzedaż wysyłkowa: tel. 22 360 37 77

Redakcja: Małgorzata Grudnik-Zwolińska Korekta: Maria Talar Projekt okładki: Panna Cotta Redakcja techniczna: Mariusz Teler Redaktor prowadząca: Agnieszka Koszałka

ISBN: 978-83-7778-855-4

Skład i łamanie: Beata Rukat/Katka

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych – również częściowe – tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Skład wersji elektronicznej: pan@drewnianyrower.com

Na świecie istnieją dwa typy ludzi: ci, którzy napełniają twoją szklankę, i ci, którzy ją opróżniają.

Od autora

Niniejsza książka ma charakter informacyjny. Pomoże ona czytelnikowi zweryfikować to, co przeżył osobiście lub czego był świadkiem. Nie pisałem jej jako podręcznika klinicznego, nie może więc zastąpić usług specjalistów.

Podczas rozmów z ofiarami przestępstw zawsze jestem świadomy tego, jaka krzywda je spotkała, i wiem, że należy chronić ich prywatność oraz godność. Właśnie z tego powodu zmieniłem imiona i nazwiska wszystkich poszkodowanych, których przesłuchiwałem. Aby zapewnić im dodatkową ochronę, w niewielkim stopniu zmodyfikowałem szczegóły oraz daty, czas i miejsce wydarzeń, gdyż niektóre raporty policyjne oraz materiały rozwodowe można obecnie wyszukać, posługując się konkretnym hasłem lub kombinacjami słów. Pragnę podkreślić, że uczyniłem, co w mojej mocy, aby zadbać o bezpieczeństwo pokrzywdzonych, lecz nie przemilczałem zakresu ich cierpień; jednocześnie starałem się wiernie oddać charakter lub określić typ opisywanych przestępstw.

Słowo wstępne

Kiedy mój dobry przyjaciel i kolega Joe Navarro za­kończył pracę nad pierwotną wersją tej książki, spytał mnie, czy zechciałbym przejrzeć tekst i włączyć konstruktywne uwagi tam, gdzie uznam za stosowne. Sięgnąłem po książkę i już nie mogłem się od niej oderwać. W moje ręce trafiła niewątpliwie jedna z najbardziej interesujących, użytecznych i przyjaznych czytelnikowi pozycji o tej tematyce. Przeprowadzono już wiele badań akademickich poświęconych niebezpiecznym osobowościom, lecz Joe podjął decyzję, aby nie obciążyć zbytnio treści książki, unikać socjologicznego żargonu oraz zawiłych statystycznych analiz. Zawarte w niej rozważania oraz wysuwane wnioski są solidnie ugruntowane i poparte jego wielo­letnim doświadczeniem agenta specjalnego FBI oraz analityka kryminalnego.

Jedno z podstawowych pytań, które nasunęły mi się podczas lektury, brzmiało: Kto uzna, że ta książka jest przydatna i zarazem interesująca? Stwierdziłem, że odpowiedź jest oczywista: każdy, a to dlatego, że każdy z nas prędzej czy później spotka człowieka o niebezpiecznej osobowości. Niekiedy będą to członkowie rodziny, chłopak lub dziewczyna, narzeczony lub narzeczona, intymni partnerzy, zwykli znajomi lub współpracownicy. Ale może to być też ktoś całkiem obcy.

Niniejsza książka pomaga czytelnikom zrozumieć, że kiedy mamy do czynienia choćby przelotnie z osobami niebezpiecznymi, istnieje duże prawdopodobieństwo, że staniemy się ich ofiarą. Ci ludzie są tak skrzywieni psychicznie i nieczuli, że sami niekiedy czujemy się odpowiedzialni za cierpienia, które powodują. Oni zaś w żaden sposób nie próbują zmienić swojego toksycznego zachowania.

Uważny czytelnik tej książki ma szansę osiągnąć wiele celów. Po pierwsze, nauczy się rozpoznawać złych ludzi, by blokować im dostęp do swojego życia. Po drugie, uzyska konkretne wskazówki, jak skutecznie radzić sobie z tego typu ludźmi, kiedy zajdzie taka konieczność. Po trzecie i najważniejsze: cenne porady zawarte w tej książce mogą uratować komuś życie, a przynajmniej uchronić go przed poważnymi problemami psychicznymi, fizycznymi lub finansowymi.

Jako były detektyw z wydziału zabójstw i nadal aktywny kryminolog miałem okazję przekonać się na włas­ne oczy, jak niszczący jest wpływ ludzi o niebezpiecznych osobowościach na niewinne i często niczego nieświadome osoby. Padają one ofiarą mordów, gwałtów, napaści, kradzieży, terroryzowania i wykorzystywania, gdy tylko znajdą się w strefie wpływów prześladowców. Ci zaś są przebiegłymi manipulantami i ochoczo korzystają z każdej nadarzającej się sposobności. Na podstawie swojego wieloletniego policyjnego doświadczenia, popartego długotrwałymi i rozległymi pracami badawczymi z dziedziny kryminalistyki, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że osoba o niebezpiecznej osobowości prawie na pewno pojawi się w życiu twoim lub kogoś ci bliskiego. Warto więc zachować czujność, a czujność w połą­czeniu z wiedzą to optymalna kombinacja, która pozwoli zapewnić bezpieczeństwo tobie i twoim bliskim. Z przekonaniem oświadczam, że pomoże w tym niezwykła książka Joego Navarro.

Doktor Leonard Territo

profesor kryminalistyki

sędzia Uniwersytetu w Saint Leo

Saint Leo, Floryda

emerytowany profesor wydziału kryminologii

Uniwersytet Południowej Florydy

Wstęp

Dlaczego napisałem tę książkę i jak z niej korzystać

Dwudziestego siódmego czerwca 1975 roku pewna dziewczyna, Susan Curtis, zaginęła na terenie dotąd bardzo bezpiecznego miasteczka uniwersyteckiego. Piętnastoletnia Sue brała udział w zjeździe młodzieży zorganizowanym przez Uniwersytet Brighama Younga (BYU) w Provo w stanie Utah, gdzie odbywałem służbę jako młody funkcjonariusz policji.

Po zniknięciu Sue zostałem skierowany do przeprowadzenia wstępnego dochodzenia. Po przesłuchaniu jej znajomych oraz rodziny okazało się, że postanowiła wrócić do swojego pokoju, aby umyć nowy aparat ortodontyczny. Kiedy jednak przeszukiwałem jej pokój, szczoteczka okazała się sucha. Sue nie dotarła na miejsce.

Częściowo udało się nam odtworzyć jej działania (wykorzystała kupon na lunch), ale mieliśmy trudności z rekonstrukcją zdarzeń. Pamiętajmy, że w tamtych czasach kamery w kampusach nie były wszechobecne i nie można było utrzymywać stałej łączności komórkowej.

Rozmawialiśmy z rodziną Sue i nadal pamiętam bezgraniczne cierpienie oraz rozpacz jej bliskich. Serce mi się krajało, gdy widziałem, jak bardzo są zdruzgotani; to był naprawdę przygnębiający widok.

Sprawdziliśmy wszystkie możliwe tropy, ale Sue nie została odnaleziona. Ta sprawa nie dawała mi spokoju, ponieważ tamtej nocy to ja pełniłem służbę i patrolowałem kampus, w pewnym stopniu czułem się współodpowiedzialny za jej zniknięcie. Zachowałem kopię akt z dużą fotografią zaginionej i latami wodziłem spojrzeniem po twarzach w tłumie, wypatrując kogoś, kto byłby choćby odrobinę podobny do Sue. Dokumentacja sprawy miała mi przypominać o tym, że nie udało mi się ochronić niewinnej istoty.

Z biegiem czasu zostałem agentem FBI i pewnego dnia odebrałem telefon od śledczego z Salt Lake City. „Jest coś, o czym powinieneś wiedzieć”, oznajmił. „Nie udało się nam odnaleźć Sue Curtis, ale wiemy, kto ją porwał”. Następnie opisał, że tamtego wieczoru pewien przystojny, młody mężczyzna jeździł volkswagenem po kampusie i wypatrywał ofiary. Ten człowiek przyznał się w końcu do uprowadzenia i zamordowania Sue Curtis, a nazywał się Theodore „Ted” Bundy – ten sam, który ostatecznie przyznał się do zamordowania trzydziestu pięciu młodych kobiet w czterech stanach.

Nadal z bólem wspominam dziewczynę o migdałowych oczach i długich włosach, na której zdjęcie patrzyłem dzień po dniu; której pamiętnik czytałem; której ubrania wąchałem w nadziei, że w ten sposób zorientuję się, dokąd chodziła; której buty sprawdziłem w poszukiwaniu śladów wilgoci albo ziemi, mogącej naprowadzić mnie na właściwy trop. Bardzo możliwe, że widziałem mordercę Sue, kiedy tamtej nocy jeździł po miasteczku uniwersyteckim. W innych okolicznościach rzuciłby mi się w oczy z powodu braku naklejki-przepustki, przysługującej studentom i pedagogom BYU, ale wówczas po kampusie kręciło się bardzo wiele osób z zewnątrz. Nikt nie zauważył i nie zgłosił niczego niepokojącego. To był wieczór jak każdy inny, tyle że akurat wtedy w okolicy pojawił się człowiek o niebezpiecznej osobowości: drapieżca i seryjny morderca, który potem zabił jeszcze wiele osób.

Kampus BYU należy do najbezpieczniejszych w kraju, a jednak właśnie tam doszło do porwania i morderstwa. Jak było to możliwe i kto mógł popełnić taką zbrodnię? Pamiętam, że wstrząsnęło mną odkrycie, że jeden człowiek może narobić tyle zła, nie tylko swoim ofiarom, lecz także ich bliskim. Miałem zaledwie dwadzieścia dwa lata i pracowałem jako policjant mundurowy, kiedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że na świecie nie brak ludzi o groźnych osobowościach i z tego powodu nigdy nie będziemy całkiem bezpieczni. To straszne, co zaledwie piętnastoletnia Sue Curtis musiała przeżyć tamtej nocy, sam na sam z drapieżnikiem, zanim zginęła.

Nie mam wątpliwości, że właśnie to zdarzenie skłoniło mnie po latach do podjęcia pracy profilera w oddziale FBI w Tampie, a potem w elitarnym Programie Analizy Behawioralnej Ogólnokrajowego Wydziału Bezpieczeństwa FBI. Czułem się zobligowany do udziału w badaniach kryminalnych oraz anormalnych zachowań i ten cel zdominował znaczną część mojej kariery w Biurze. Sue Curtis zaginęła podczas mojej służby, ja sporządziłem i podpisałem raport ze śledztwa. To tragiczne zdarzenie rozbudziło we mnie pasję zawodową – postanowiłem poszukać odpowiedzi u osób, które je znają: u przestępców i ich ofiar.

W ciągu czterdziestu lat pracy dowiedziałem się od nich, że najbardziej skłonni do krzywdzenia innych są ludzie o pewnych typach osobowości. To właśnie oni dopuszczają się przestępstw, dręczą ofiary, unieszczęśliwiają bliskich, powodują straty finansowe, popełniają morderstwa. Niniejsza książka mówi o złych ludziach, sprawcach bólu i cierpienia. Pragnę podzielić się swoją wiedzą o przestępcach, nienormalnych zachowaniach i toksycznych osobach, gdyż te informacje mogą uratować życie niewinnym ludziom.

Prawda o niebezpiecznych osobowościach

Wszyscy dobrze znamy ponure informacje w gazetach: samotny zabójca wdziera się do biurowca, klasy, obozu albo do innego miejsca, gdzie, niesprowokowany, otwiera ogień z pistoletu maszynowego albo atakuje inną bronią, zabijając lub okaleczając wiele niewinnych osób. Po każdej z takich tragedii, gdy masakra dobiegnie końca, a ofiary zostaną pogrzebane lub wyzdrowieją (i niewątpli­wie będą przez resztę życia zmagać się ze skutkami traumy, podobnie jak ich rodziny), zadajemy sobie pytanie: „Kto mógł zrobić coś takiego i jak można było temu zapobiec?”.

O tego typu dramatach mówi się w wiadomościach i rozmyśla jeszcze miesiącami (tak było między innymi po masakrze w Virginia Tech; w liceum w Columbine i w szkole podstawowej w Sandy Hook; a także w Oslo, stolicy Norwegii. Niestety, upiorne zbrodnie na wielką skalę zdarzają się stanowczo zbyt często. W samej Ameryce dochodzi do nich średnio od osiemnastu do dwudziestu razy w roku. Powtarzają się niemal regularnie, częściej niż raz na miesiąc, ich liczba wręcz oszałamia. Ilu ludzi zginęło tym razem?, pytamy z niedowierzaniem. Osiem osób, szesnaście, dwadzieścia sześć czy siedemdziesiąt siedem (jak na norweskiej wyspie Utøya, 22 lipca 2011 roku, kiedy masakry dokonał Anders Behring Breivik, narcystyczny i ksenofobiczny prawicowy ekstremista)?

Jakkolwiek wstrząsające są te tragedie, trudno je uznać za reprezentatywne dla wszystkich zbrodni. Smutna prawda jest taka, że na każdego masowego mordercę przypadają setki takich, którzy zabijają jedno dziecko, jedną sympatię czy też jednego współmałżonka – a te potworności czasem z trudem trafiają na szóstą stronę dużej gazety. Zbrodnia popełniana po cichu, taka, o której nie mówi się w wiadomościach krajowych, wiąże się z bólem i cierpieniem i może spotkać każdego.

Niebezpieczne osobowości z naszego otoczenia krzywdzą nas za zamkniętymi drzwiami w domu, w kościele i w szkole; często potajemnie żerują na ufnych lub niczego nie podejrzewających ludziach. W większości wypadków nikt nic nie wie, a prawda wychodzi na jaw zbyt późno. Takie sprawy trafiają na pierwsze strony gazet jedynie przy tych rzadkich okazjach, kiedy sprawca zostaje ujęty. Ludzie o niebezpiecznych osobowościach są odpowiedzialni za wiele z niemal piętnastu tysięcy zabójstw, czterech milionów ośmiuset tysięcy przypadków przemocy domowej, dwa miliony dwieście tysięcy włamań, trzysta pięćdziesiąt cztery tysiące rabunków i ponad dwieście trzydzieści tysięcy napaści o podłożu seksualnym, do których dochodzi corocznie w Stanach Zjednoczonych. Mnóstwo z tych zdarzeń nie zostaje zgłoszonych na policję i przestępcy nie ponoszą kary. Mogą też, jak Bernard Madoff, defraudować pieniądze starszych ludzi, a nawet przyjaciół (on robił to na tak wielką skalę, że zagroził ekonomicznym podstawom egzystencji tysięcy ludzi). Bywa, że tego typu przestępcy cieszą się wolnością i spokojem przez dziesiątki lat, jednocześnie niszcząc życie innym – tak jak skazany prawomocnym wyrokiem gwałciciel i pedofil Jerry Sandusky na Uniwersytecie Stanowym w Pensylwanii (Penn State).

Powróćmy myślami do czasu, kiedy my sami padliśmy ofiarą złodzieja albo ktoś nas boleśnie wykorzystał. Może włamano się do naszego domu albo do samochodu. Może umawialiśmy się z kimś, kto się okazał toksyczny, albo byliśmy prześladowani w szkole bądź w pracy. Może ktoś na nas napadł, dręczył nas albo wykorzystywał seksualnie, a my nigdy nie złożyliśmy doniesienia na policję – albo złożyliśmy, jednak sprawca nie został ukarany. Wokół nas roi się od przestępstw, które nigdy nie są zgłaszane, a nawet jeśli, to odpowiedzialne za nie osoby rzadko lądują za kratkami. Kryminolodzy od sześćdziesięciu lat wiedzą, że mniej niż jeden procent przestępców trafia do więzienia.

Oznacza to, że większość ludzi mogących nas skrzywdzić – większość niebezpiecznych osobowości – unika oficjalnego nadzoru i może bezkarnie rujnować nam życie, kontynuując swoje poczynania latami, nim ktoś ich powstrzyma. Mówimy tu tylko o krzywdzie fizycznej, ale trzeba pamiętać, że większość dręczycieli krzywdzi nas emocjonalnie, psychicznie lub finansowo. Oni również są niebezpiecznymi osobowościami, gdyż zagrażają nam w taki czy inny sposób.

Skąd się tu wzięły cztery niebezpieczne osobowości

Kiedy pracowałem w FBI jako analityk psychologiczny, zacząłem dostrzegać pewien powtarzający się model osobowości, które budzą nasz niepokój. Mam na myśli ludzi, którzy nieustannie unieszczęśliwiają otoczenie, łamią prawo, zachowują się ryzykownie, wykorzystują innych albo ich dręczą – innymi słowy, są przyczyną bólu i cierpień, i to nie raz czy dwa, lecz wielokrotnie.

Dzięki latom badań i pomocy otoczenia przekonałem się, że niektórzy ludzie zawsze będą odrażający, zakłamani i skłonni do manipulacji. Czerpią oni przyjemność z wykorzystywania innych, nikogo nie szanują i lekceważą prawo; niszczą emocjonalnie, bywają okrutni, nieczuli i samolubni. Nigdy nie zmienią swojego zachowania, bo fizyczne i psychiczne szkody, jakie wyrządzają innym, nic ich nie obchodzą.

Po wzięciu udziału w wielu dochodzeniach i aresztowaniach, po licznych przesłuchaniach gwałcicieli, morderców, porywaczy, przestępców w białych kołnierzykach, pedofilów, terrorystów i rabusiów napadających na banki przekonałem się, czasem boleśnie, że ludzie o toksycznej osobowości potrafią się doskonale maskować. Z pozoru wyglądają i zachowują się całkiem zwyczajnie, mogą być inteligentni, interesujący, czarujący i atrakcyjni – jednak zawsze są niebezpieczni.

W 1995 roku po raz pierwszy zetknąłem się z Kelly Therese Warren. Miała wówczas trzydzieści lat i mieszkała w Warner Robins w stanie Georgia, razem z córką i mężem. Kelly wcześniej pracowała w wojsku jako sekretarka. Z uznaniem zasług zwolniono ją po służbie na terytorium Niemiec. Jej mąż pracował w składzie drewna, a ona imała się rozmaitych zajęć – między innymi była opiekunką dzieci i pomagała w sklepie spożywczym.

Kelly za każdym razem witała mnie uśmiechem i serdecznym uściskiem. W ich domu się nie przelewało, ale ochoczo dzieliła się skromnym posiłkiem i napełniała moją szklankę słodką mrożoną herbatą. Pewnego lata rozmawialiśmy kilkanaście razy, zawsze z uśmiechem. Opowiadała mi między innymi o tym, jak wyglądało życie amerykańskiego żołnierza w Niemczech i z czym wiąże się dorastanie w biedzie na południu Stanów Zjednoczonych. Była dowcipna, pogodna, bez wahania udzielała odpowiedzi na wszystkie moje pytania, a podczas naszych rozmów nigdy nie zapadła kłopotliwa cisza. Przez prawie rok Kelly dostarczała FBI informacji, które wykorzystywaliśmy do tropienia przestępcy – nie byle kogo, bo szpiega z bloku sowieckiego. Przez rok bez wahania podążaliśmy każdym tropem, który nam entuzjastycznie podsuwała.

Coś jednak było nie tak. Informacje uzyskiwane od Kelly były nieprzydatne. Połapanie się w tym zajęło nam sporo czasu, gdyż większość wskazówek Kelly dotyczyła Europy, nie Stanów Zjednoczonych. W końcu jednak prawda wyszła na jaw i wtedy mogliśmy przedstawić jej fakty. Nie dość, że Kelly kłamała, to jeszcze naraziła ojczyznę na niebezpieczeństwo. W wieku zaledwie dwudziestu kilku lat, u szczytu zimnej wojny, stworzyła poważne zagrożenie dla całej Europy Środkowej, gdyż sprzedała krajom z bloku sowieckiego ściśle tajne plany wojenne, które sama przepisywała.

Kelly, ze swoim słodkim uśmiechem i równie słodką herbatą, dowiodła, że groźni ludzie bywają uroczy, dowcipni i interesujący, ale jednocześnie mogą stwarzać niebezpieczeństwo dla całego państwa – a nawet dla wielu państw. W tej chwili Kelly odsiaduje wyrok dwudziestu pięciu lat pozbawienia wolności za szpiegostwo.

Tego typu ludzie mają skrzywione nie tylko osobowości, ale i charaktery – a to oznacza, że ich moralność i etyka są wykoślawione. Nie należy wierzyć, że będą mówić prawdę, przejmować się nami i o nas troszczyć czy też dbać o nasze bezpieczeństwo. Swoim zachowaniem nieodmiennie przyczyniają się do pogłębiania cierpienia innych.

Słowo o terminologii

Wielu czytelników może się zastanawiać, dlaczego postanowiłem stosować tak mało fachowe określenia jak „drapieżca” lub „chwiejny emocjonalnie” dla opisania dwóch niebezpiecznych osobowości. To rozsądne pytanie.

Chodzi o to, że chciałem używać terminów zrozumiałych dla przeciętnego czytelnika i z powodzeniem funkcjonujących międzykulturowo. Byłoby łatwo (a zdaniem niektórych moich przyjaciół również korzystnie dla sprzedaży książki) używać słowa „psychopata” w odniesieniu do drapieżcy. Niestety, słowo to jest od pewnego czasu nadużywane i nawet część profesjonalistów korzysta z niego bez zastanowienia w wypadkach, w których trafniej i precyzyjniej byłoby powiedzieć: „zaburzenie zachowania”, „socjopata”, „antyspołeczne zaburzenie osobowości” czy też, jak sugeruje Światowa Organizacja Zdrowia WHO, „zaburzenie dysocjacyjne tożsamości”. (Walsh & Wu 2008).

Literatura dotycząca zdrowia fizycznego i psychicznego wyraźnie rozróżnia pojęcia psychopaty, socjopaty, osoby o antyspołecznym zaburzeniu osobowości oraz osoby o zaburzonym zachowaniu. Przed określeniem kogoś jednym z tych sformułowań trzeba zaznajomić się z konkretnymi kryteriami, ustalonymi przez środowiska psychiatrów lub też przez naukowców, takich jak Robert Hare.

Sprawa jest zawiła dla specjalistów, a co dopiero mówić o laikach. Z tego względu postanowiłem używać terminu „drapieżca”, z którego wynika, że mamy do czynienia z osobami żerującymi na innych, wykorzystującymi ich, pozbawionymi szacunku dla zasad społecznych, dla praw ludzi i ich nietykalności.

Na podobnej zasadzie określenia takie jak „osobowość borderline”, „histrioniczna”, „histrioniczne zaburzenie osobowości” czy „choroba dwubiegunowa” są niezgłębioną tajemnicą dla większości ludzi nieobeznanych z pełnym klinicznym znaczeniem tych nazw. Dlatego właśnie korzystam z terminu „emocjonalnie niestabilny”, który można uznać za lapidarny opis tej osobowości, zrozumiały dla przeciętnego człowieka – w tym dla mnie.

Jestem również świadomy, że niektóre określenia psychologiczne, takie jak „borderline” czy „histrioniczny” stały się do tego stopnia przesycone negatywnymi konotacjami, że służą do stygmatyzacji lub używa się ich w znaczeniu pejoratywnym, a do tego nie wyjaśniają precyzyjnie, w czym rzecz. Z tego powodu unikam korzystania z tych słów.

Stosuję jednak określenia „osobowość narcystyczna” i „paranoiczna”, gdyż są powszechnie zrozumiałe dzięki swojemu głębokiemu zakorzenieniu w mitologii i w literaturze.

Z upływem czasu zrozumiałem, że istnieją cztery rodzaje osobowości, odpowiedzialne za większość zła, które nas otacza. Właśnie te cztery niebezpieczne typy ludzi codziennie zagrażają naszym finansom, emocjom i naszemu zdrowiu. To na tych osobowościach skoncentrujemy się w tej książce:

Osobowość narcystycznaOsobowość chwiejna emocjonalnieOsobowość paranoicznaDrapieżca

Moje intencje

W książce Niebezpieczne osobowości próbuję podzielić się z czytelnikiem wiedzą o ludziach, którzy krzywdzą innych. Niebezpieczni osobnicy są wszędzie wokół nas: mogą to być nasi sąsiedzi, przyjaciele, szef, sympatia, małżonek, krewni czy też rodzice. Niekiedy są to najważniejsze osoby w społeczności, jak również profesjonaliści odpowiedzialni za naszą edukację, finanse, zdrowie czy bezpieczeństwo. Dlatego musimy zachowywać szczególną czujność.

Zło, przestępczość i cierpienie docierają do nas w wielu postaciach, ale rzadko pod wyraźnie widocznym sztandarem, głoszącym: „Strzeżcie się, nadchodzę!”. Jako doświadczony agent FBI mogę śmiało powiedzieć, że przestępcy potrafią niesłychanie sprawnie zbliżać się do swoich ofiar, aby je wykorzystać. Dennis Rader, znany także jako morderca BTK, „ukrywał się na widoku” przez trzydzieści lat. Będąc mieszkańcem Park City nieopodal miasta Wichita w stanie Kansas, piastował funkcję przewodniczącego rady parafialnej i pracował m.in. jako inspektor służb miejskich (odpowiadał m.in. za wyłapywanie bezdomnych psów). Okazał się seryjnym zabójcą (pozbawił życia co najmniej dziesięć osób), który lubił krępować swoje ofiary, torturować je i zabijać (bind, torture, kill) – stąd przydomek BTK. Dobrze się maskował przed żoną i dziećmi oraz kolegami z pracy; nikt nie wiedział, że jest seryjnym gwałcicielem i mordercą. Nie sposób także przemilczeć prawdy o wielu katolickich księżach, którym przez dziesięciolecia udawało się w ukryciu zupełnie bezkarnie wykorzystywać dzieci.

W takich wypadkach nasuwają się pytania: „Komu można zaufać?” i: „Jak wykrywać zło i jak go unikać, zanim dojdzie do tragedii?”. W ostatecznym rozrachunku musimy zdać się na wrodzone zdolności wyczuwania niebezpieczeństwa i swoją spostrzegawczość oraz zwracać uwagę na zachowanie ludzi, które może nas zaalarmować, że coś jest nie w porządku.

Niekiedy jedyną osobą, która może poczynić ważne obserwacje, jesteśmy my sami. Dlatego warto bacznie się przyglądać zdziwaczałemu lub opryskliwemu koledze z pracy, który siedzi w sąsiednim boksie, albo nie spuszczać oka z kogoś, kto ukrywa się za zamkniętymi drzwiami swojego domu. Oto przypadek Ariela Castro, ujawniony w 2013 roku. Ten człowiek przetrzymywał, torturował i gwałcił trzy dziewczynki przez ponad dziesięć lat, czyli przez przeszło trzy tysiące sześćset dni – to daje do myślenia. Sąsiedzi, którzy udzielali wywiadów tuż po jego aresztowaniu, mówili dziennikarzom, że są kompletnie zaskoczeni, bo przecież Castro był „znany z pogodnej miny i życzliwego stosunku do dzieci”. Sąsiad, który mieszkał dwa domy dalej i znał Castro od dwudziestu dwóch lat, powiedział: „Czuję się trochę winny, powinienem był to zauważyć”.

A gdyby ci sąsiedzi, członkowie rodziny albo koledzy-muzycy i członkowie zespołu Castro (grał na gitarze i śpiewał) byli uważniejszymi obserwatorami? Niestety, większość ludzi nie czuje potrzeby uważniejszego przyglądania się innym. Co więcej, społeczeństwo z dezaprobatą ocenia wtrącanie się w cudze sprawy, a ludzie zazwyczaj nie wiedzą, czego wypatrywać. Przykro to mówić, ale społeczna ślepota jest regułą, a nie wyjątkiem.

Nie chcę, by ludzie padali ofiarami przestępstw. Nie chcę, żeby przechodzili przez to, czego wielokrotnie byłem świadkiem, pragnę oszczędzić im cierpień. Każdy zasługuje na szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Wiem jednak, że wszędzie skrywają się niebezpieczne osobowości, gotowe znęcać się nad innymi i odbierać im to, co najcenniejsze. Jeśli masz co do tego wątpliwości, poczytaj gazetę. Od razu stanie się jasne, na co musisz się przygotować.

Ofiary przestępstw nieodmiennie zadają sobie potem pytanie: „Dlaczego to się przydarzyło właśnie mnie? Czemu nie dostrzegłem wcześniej żadnych oznak?”. Wszyscy przez to przeszliśmy, ja również. Przyszłość jest spowita mrokiem, nikt nas nie uczył, na co zwracać uwagę. Osoby takie jak ja, które pracują nad sprawami kryminalnymi, doskonale wiedzą, że pewne cechy osobowości lub zachowania niemal zawsze rzucają się w oczy wtajemniczonemu i zdają się mówić: „Tutaj są problemy, lepiej uważaj, miej się na baczności albo trzymaj się z daleka”. Najczęściej jednak te wskazówki są niezauważane albo ignorowane.

Właśnie dlatego powstała książka Niebezpieczne osobowości. Chciałbym, aby każdy z nas mógł przewidzieć, kiedy jakiś osobnik może próbować nas wykorzystać albo skrzywdzić. Dbanie o swoje bezpieczeństwo to nasz obowiązek. Nikt nie ochroni nas tak dobrze, jak my sami. Jeżeli liczysz na innych, czeka cię rozczarowanie. Policja jest nieustannie przytłoczona pracą, szpitale dla umysłowo chorych są przepełnione, sądy nadal zbyt często wypuszczają winnych wolno. Do tego, jak już wspomniałem, większość winowajców rzadko wpada w ręce policji. A zatem nasze bezpieczeństwo zależy od nas.

Najlepiej byłoby po prostu odizolować złoczyńców, usunąć ich z naszego życia tak, jak usuwamy spam czy natrętne reklamy w internecie – jednym kliknięciem. Niestety to niemożliwe, a zatem musimy zachować czujność. Pragnę podzielić się z czytelnikami swoją wiedzą, gdyż nie mamy przy sobie specjalistycznej całodobowej ochrony, do której możemy się zwrócić z pytaniami: „Czy ten mężczyzna jest niebezpieczny?”, „Czy to dobry człowiek?”, „Czy mogę jej powierzyć swoje dziecko?”, „Czy powinienem robić z nim interesy?”, „Czy mogę się zgodzić, żeby zamieszkała ze mną?”, „Czy ten menedżer może doprowadzić moją firmę do ruiny?”, „Czy powinnam wpuścić go do domu i pozwolić mu zostać na noc?”. Jesteśmy odpowiedzialni za podejmowanie takich decyzji, a mimo to tylko nieliczni umieją prawidłowo ocenić innych i udzielić prawidłowych odpowiedzi na powyższe pytania. Kto tego nie potrafi, jutro może trafić na pierwsze strony gazet.

Warto aktywnie zatroszczyć się o swoje bezpieczeństwo. Niebezpieczne osobowości to książka, w której zawarłem specjalistyczne rady przedstawione w prosty i praktyczny sposób, aby każdy wiedział, jak czuwać nad swoim życiem. Musimy nauczyć się dostrzegać problemy charakterologiczne lub osobowościowe innych ludzi, gdyż dzięki temu lepiej zdołamy zabezpieczyć się przed wykorzystaniem emocjonalnym, psychicznym, finansowym lub fizycznym. Doskonale podsumował to Benjamin Frank­lin: „Inwestycja w wiedzę daje najwyższe odsetki”. Ja jeszcze dodam, że inwestycja w wiedzę o bezpieczeństwie może uratować nam życie.

Niebezpieczne osobowości – lista kontrolna

Pracując w FBI, nie mogliśmy liczyć na luksus kilkudniowego lub kilkutygodniowego oceniania danego człowieka. Musieliśmy szybko podejmować decyzje o tym, kogo wziąć pod lupę, na kim się skupić, kogo śledzić, przesłuchiwać, z kim przeprowadzić konfrontację, komu stawić czoła, kogo aresztować. Przecież podczas negocjacji z porywaczem nie można powiedzieć: „Zaczekaj chwilę, musimy zasięgnąć rady komitetu specjalistów, bo chcemy wiedzieć, jaką naprawdę masz osobowość. Wtedy zadecydujemy, co z tobą począć”. Nie tak to przebiega. Rzeczywiste życie toczy się w rzeczywistym czasie, a decyzje należy podejmować w okamgnieniu.

W trudnych sytuacjach nasza znajomość ludzkiej natury miała kluczowe znaczenie, lecz równie istotne okazywały się szczegółowe i nagromadzone informacje o tym, jak zachowują się niebezpieczne osoby. Z biegiem czasu, obserwując takich ludzi i przesłuchując ich, a także dyskutując ze specjalistami i z ofiarami, coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że najważniejsze cechy przestępców można zebrać w formie list kontrolnych i na ich podstawie dokonywać na bieżąco oceny poszczególnych osobników i to w sytuacjach skrajnie niebezpiecznych, z którymi codziennie stykaliśmy się w FBI.

Na dalszych stronicach książki opiszę to, co wcześniej wiedzieli tylko nieliczni analitycy psychologiczni agencji, oraz przedstawię zgromadzone przeze mnie informacje, z których korzystałem w pracy.

W kolejnych rozdziałach omówię charakterystyczne cechy każdej z czterech wymienionych osobowości, zaprezentuję ich zachowania, nasze odczucia wobec nich, wskażę miejsca i okoliczności, w których możemy spotkać takich ludzi. Opowiem o historiach z codziennego życia, zaczerpniętych z moich własnych materiałów archiwalnych i z mediów. Każdy rozdział kończy się listą kontrolną cech niebezpiecznych osobowości reprezentatywnych dla danego typu – w tych listach wymieniam najważniejsze znaki ostrzegawcze w sposób prosty i zrozumiały. Listy kontrolne są praktycznym i przystępnym systemem punktowej oceny, dzięki któremu łatwo jest umieścić zachowanie danej osoby w skali od poziomu łagodnego przez umiarkowany do poważnego – innymi słowy, od irytującego przez toksyczny do niebezpiecznego.

Listy kontrolne pomagają zrozumieć:

Najpowszechniej występujące zachowania oraz cechy, które sugerują nam szczególnie ostrożne postępowanie.Cechy, zachowania i wydarzenia, które wydają się normalne, lecz w rzeczywistości świadczą o zagrożeniu.Czego można się spodziewać w przyszłości po danej osobie.Potencjalny poziom zagrożenia dla nas i dla tych, którzy obcują z daną osobą.

Każda lista kontrolna jest bardzo konkretna i niezwykle szczegółowa – znacznie bardziej niż listy, z których korzystają psychiatrzy i psycholodzy podczas diagno­zo­wania zaburzeń osobowości. Przyglądając się tym zestawieniom, możecie zadać sobie pytanie, dlaczego są tak długie. Odpowiedź jest prosta – ocena niebezpiecznej osobowości często bywa złożona i delikatna. Listy kontrolne są obszerne, gdyż muszą takie być. Szczegółowość to gwarancja precyzji i pozwala uniknąć ryzyka przeoczenia znaczących, lecz niezbyt charakterystycznych zachowań, o których laik mógł zapomnieć lub które zbagatelizował, choć tak naprawdę są ważne, aby zidentyfikować konkretną niebezpieczną osobowość. Kiedy w grę wchodzi ratowanie życia lub zapewnienie innym bezpieczeństwa, muszę brać pod uwagę to, co jest przydatne dla jak najszerszego kręgu czytelników, a także to, o co koniecznie trzeba zadbać. Podobnie jak doświadczony pilot, który przed startem i lądowaniem sprawdza wszystkie procedury na długiej liście, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo załodze i pasażerom, tak i my musimy korzystać z drobiazgowych list kontrolnych. Jest to konieczne, gdyż powinniśmy być jak najuważniejsi i jak najbardziej precyzyjni. W odniesieniu do niebezpiecznych osobowości szczegóły i precyzja są istotniejsze niż zwięzłość; do tego nie możemy sobie pozwolić na nie­jedno­znaczność.

Podczas lektury i korzystania z list kontrolnych zauważycie, że w przeciwieństwie do większości pozycji poświęconych tej tematyce w mojej książce jest niewiele statystyki – nie bez powodu. Kiedy mówimy, że ten czy ów typ osobowości odnosi się do jednego, sześciu lub dwóch i ośmiu dziesiątych procent społeczeństwa, moim zdaniem oddajemy niedźwiedzią przysługę czytelnikom, skłaniając ich do skupienia się na prawdopodobieństwie (statystyce) zamiast na zachowaniach. Ktoś może oświadczyć: „No tak, skoro mam dziewięćdziesiąt sześć procent szansy na to, że nic mi się nie stanie, to nie muszę się przejmować osobą tego typu”. Wielu palaczy oszukuje samych siebie, koncentrując się na statystykach, według których nie wszyscy z nich zachorują na raka, zamiast zwrócić uwagę na styl życia i zachowania prowadzące do nowotworu płuc. Właśnie takiego rozumowania powinniśmy unikać. Wystarczy zaledwie raz spotkać się z jednym niebezpiecznym osobnikiem – na ulicy, w pracy, w samochodzie, w domu czy w sypialni – aby nasze życie zostało całkiem zrujnowane. Dlatego w tej książce skupiamy się na zachowaniach, a nie na statystyce czy prawdopodobieństwie.

Wiem z badań (dodatkowe informacje można uzyskać w piątym wydaniu Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, znanym także jako DSM-5), że pewne zaburzenia psychiczne są częściej diagnozowane lub kojarzone z określoną płcią. Na przykład antyspołeczne zaburzenie osobowości jest częściej diagnozowane u mężczyzn, podczas gdy zaburzenie osobowości typu borderline to przypadłość częściej spotykana u kobiet. Te dwa typy zaburzeń objawiają się wieloma zachowaniami typowymi dla drapieżcy (w pierwszym wypadku) oraz osobowości niestabilnej emocjonalnie (w drugim), omówionymi w niniejszej książce. Z tego samego powodu, dla którego nie należy przesadnie koncentrować się na statystyce, nie wolno kojarzyć określonego zaburzenia albo typu osobowości z konkretną płcią. Nie chcemy zawężać pola widzenia i patrzeć na wszystko przez pryzmat statystyki lub płci. Pragniemy skupić się na zachowaniach, które najczęściej umożliwiają zdefiniowanie typu niebezpiecznej osobowości.

Ważne ostrzeżenie

Czytając tę książkę, warto pamiętać, że nie jestem zawodowym psychiatrą i nie starałem się napisać podręcznika diagnostycznego. Stawianie diagnoz należy pozostawić lekarzom, którzy spędzili lata na doskonaleniu się w swoim fachu i posługują się konkretnymi kryteriami ustalonymi przez Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne. Materiały zawarte w niniejszej książce mogą być przydatne dla profesjonalistów, niemniej nie powinna ona służyć do diagnozowania.

Listy kontrolne zostały opracowane jako narzędzie oceny dla tych, którzy chcą identyfikować niebezpiecznych ludzi lub typowe dla nich zachowania. Sami oceniamy, kogo wpuścić do domu albo kogo zatrudnić, i na tej samej zasadzie możemy pogłębić naszą ocenę innych dzięki informacjom i listom kontrolnym zamieszczonym w dalszych rozdziałach. Zgromadzony przeze mnie materiał może pomóc rozpoznawać niebezpiecznych ludzi na podstawie ich zachowania, a także nauczyć metod skutecznej obrony siebie i bliskich.

Jest wiele doskonałych opracowań na temat chorób psychicznych, psychopatologii oraz zaburzeń osobowości, potencjalnych źródeł problemów, a także sugerowanej terapii. W mojej książce brak informacji na ten temat i należy ich szukać gdzie indziej. Napisałem tę pozycję z perspektywy byłego agenta specjalnego FBI, który często musiał sobie radzić z niebezpiecznymi osobami, czy to twarzą w twarz w trakcie dochodzenia, czy to podczas konsultacji. Z tego względu nie zajmuję się leczeniem zaburzeń – to pozostawiam psychiatrom i psychologom.

W Bibliografii znajdziecie informacje o cennych źródłach wiedzy, którą można uzyskać w ośrodkach terapii alternatywnych, od kryminologów, na policji, z materiałów sądowych, jak również od samych ofiar przestępstw. Warto kontynuować edukację także po przeczytaniu tej książki. Głęboko wierzę, że odpowiednio rozległą wiedzę można uzyskać dopiero po zapoznaniu się z opracowaniami różnych autorów, nie tylko jednego.

Zajmują się oni analizowaniem przyczyn, dla których niektórzy ludzie mają skrzywione charaktery. Nie koncentrowałem się na tym zagadnieniu, rozumując w następujący sposób: kiedy ktoś czerpie przyjemność z codziennego upokarzania drugiego człowieka, kiedy ktoś oczyścił mu rachunek bankowy, molestował dziecko, a teraz dusi go paskiem, czy naprawdę ma znaczenie, dlaczego jest taki a nie inny? Ofiara przemocy nie musi być lekarzem ani naukowcem. Dla niej liczy się wyłącznie bezpieczeństwo oraz spokojne życie najbliższych.

Po kilkudziesięciu latach pracy w organach ścigania mogę powiedzieć, że im lepiej znamy osobowość podejrzanego, tym większe prawdopodobieństwo jego pojmania lub zapobieżenia dalszym czynom kryminalnym. Na przykład gdy przestępca przetrzymuje zakładnika, musimy wiedzieć, z jakim typem niebezpiecznej osobowości mamy do czynienia – czy jest on przede wszystkim paranoikiem, drapieżcą, narcyzem czy też osobą rozchwianą emocjonalnie. Od zdefiniowania osobowości sprawcy zależy, w jaki sposób będziemy się z nim komunikowali, jak często i jakimi środkami, a także co trzeba zrobić, żeby uratować zakładnika. Gdy pracowałem w FBI, tego rodzaju wiedza pozwalała nam przewidzieć prawdopodobne skutki naszych działań, gdyż osobowość człowieka często decyduje o jego zachowaniu. Dlatego właśnie analitycy behawioralni mówią: „Najlepszym wyznacznikiem przyszłego zachowania jest dotychczasowe zachowanie”. Można też zacytować legendarnego myśliciela, który zasłynął ze zgłębiania ludzkiej natury:

Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy.

– Arystoteles

Jeśli więc pragniecie poznać przyczyny zachowań niebezpiecznych osobników, ta książka nie jest dla was. Warto jednak ją przeczytać, jeśli interesuje was, jak myślą i zachowują się tacy ludzie, aby chronić siebie, bliskich lub swój biznes.

Ostatnia myśl, nim zaczniemy

Wiedza nabyta podczas szkoleń oraz wyznawana przeze mnie filozofia życiowa nakazują mi traktować każdego człowieka etycznie i z szacunkiem, uważam jednak, że nikt nie ma obowiązku zgadzać się na prześladowanie. Powtarzam: nikt nie ma obowiązku zgadzać się na prześladowanie. Właśnie dlatego napisałem tę książkę. Zależy mi na bezpieczeństwie i dobrym samopoczuciu was, waszych dzieci, rodziców czy też dziadków. Nie chcę, żeby ktokolwiek pozwalał się prześladować.

Nie chcę nikogo straszyć. Pragnę raczej dodać otuchy czytelnikom i uwrażliwić ich na niebezpiecznych ludzi, aby każdy mógł ich dostrzec, zanim zrobią krzywdę jemu lub jego rodzinie. Moim celem jest również ułatwienie ewentualnym ofiarom przestępstw dystansowania się od prześladowców. Każdy powinien wyrobić w sobie swój własny „radar bezpieczeństwa”, służący wykrywaniu zachowań, które nakazują nam zachowanie ostrożności, traktowanie określonej osoby ze szczególną uwagą, powstrzymanie się od pewnych poczynań i ograniczenie zaufania.

Im lepiej będziemy sobie radzili jako jednostki, tym skuteczniejszą zyskamy ochronę jako społeczeństwo. Być może wówczas uda się nam zawczasu zapobiegać niewyobrażalnym szkodom, które wyrządzają ludzie skrzywieni psychicznie.

Jeśli ta książka pomoże komukolwiek rozpoznać złoczyńcę i obronić się przed kimś, kto jest zdolny do zadawania ran fizycznych, emocjonalnych, psychicznych i finansowych, będzie to znaczyło, że osiągnąłem swój cel.

1

„Wszystko kręci się wokół mnie”

Osobowość narcystyczna

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

2

„Zapnijcie pasy…”

Osobowość chwiejna emocjonalnie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

3

„Nie ufaj nikomu, a nikt cię nie skrzywdzi”

Osobowość paranoiczna

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

4

„Co moje to moje – a co twoje to moje”

Drapieżca

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

5

Jedna to zło, dwie to koszmar, trzy to pewna śmierć

Osobowości mieszane

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

6

Jak się bronić przed niebezpiecznymi osobowościami

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Bibliografia

Podziękowania

Za każdym razem, kiedy wyruszam w podróż intelektualną, sporej grupie ludzi jestem winien wdzięczność. W bibliografii uwzględniłem wiele osób, które poświęciły czas, aby podzielić się z innymi swoją wiedzą. Ogromnie im za to dziękuję.

Nieżyjący już doktor Phil Quinn, który namówił mnie do ukończenia studiów uzupełniających na wydziale kryminologii Uniwersytetu w Tampie, przez ponad dekadę był moim mentorem, kiedy zajmowałem się analizowaniem i badaniem charakteru oraz osobowości ludzi. Jego punkt widzenia humanisty, duchownego, psychologa oraz kryminologa okazał się absolutnie wyjątkowy. To właśnie dzięki doktorowi Quinnowi zdecydowanie lepiej zrozumiałem zawiłości dziedziny, którą się zajmuję.

Doktor Michel St.-Yves z Sûreté du Quebec, mój kolega po piórze, zawsze zaszczycał mnie swoją przyjaźnią i chętnie ze mną współpracował. Przez lata brałem z nim udział w licznych projektach badawczych zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Kanadzie, gdzie jest uznanym autorytetem w swojej specjalizacji. Jak zawsze doktor St.-Yves mnie nie zawiódł i skrupulatnie przeanalizował oraz zrecenzował niniejszą książkę.

Szczególne podziękowania kieruję do Kajy Periny, redaktor naczelnej „Psychology Today”, która wyrwała nieco czasu ze swojego obłożonego obowiązkami harmonogramu i zopiniowała początkową wersję mojej książki. Doktor Leonard Territo zasłużył nie tylko na moje podziękowania, lecz i na podziw. Kończąc pisać swoją dwunastą książkę, pomimo zapracowania znalazł czas, aby skrupulatnie przejrzeć ze mną mój maszynopis, linijka po linijce. Ogromnie przydało mi się jego rozległe doświadczenie z pracy nad niebezpiecznymi osobowościami, między innymi nad Tedem Bundym. Bardzo też dziękuję mu za napisanie wstępu.

Ta książka nie powstałaby bez Steve’a Rossa, dyrektora działu książek w Agencji Artystycznej Abrams. Steve jest agentem literackim, który zawsze doprowadza sprawy do końca, a poza tym to bez wątpienia jeden z najbardziej zajmujących rozmówców.

Na podziękowania zasługują także Alex Postman i Jennifer Levesque oraz reszta zespołu Rodale Books. Leży im na sercu dobro innych, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, więc gdy tylko zobaczyli mój maszynopis, natychmiast zrozumieli, jak wiele istnień ludzkich może on ocalić. Dziękuję wydawcy, Michaelowi Zimmermanowi, który promował tę książkę. To Ty dopiąłeś wszystko na ostatni guzik – dobra robota.

Początkowe wersje książki zostały kilkakrotnie uważnie przeczytane przez Janice Hillary. Dziękuję jej za wnikliwą ocenę i wsparcie. Obyśmy wszyscy mieli takich nauczycieli jak ona – nauczycieli, którym zależy na uczniach, nawet tak leciwych jak ja.

Jestem również wdzięczny Elizabeth Lee Barron z Biblioteki Macdonalda-Kelce’a na Uniwersytecie w Tampie, która wspaniałomyślnie pomogła mi zebrać bibliografię, a do tego, podobnie jak mój dobry przyjaciel Marc Reeser z FBI, zawsze potrafi mnie rozśmieszyć.

Toni Sciarra Poynter – dziękuję Ci raz jeszcze za to, że nadałaś kształt moim myślom, ale przede wszystkim jestem ci zobowiązany za dociekliwość, gorliwość i za dzielenie się ze mną przemyśleniami oraz koncepcjami, które wpłynęły na zmianę mojej perspektywy. Dziękuję ci, przyjaciółko.

Ponownie muszę wyrazić wdzięczność mojej rodzinie w Ameryce i w Europie za tolerowanie moich nieobecności, kiedy borykałem się z pisaniem pierwotnej wersji książki – trzykrotnie dłuższej od tej, która trafiła do księgarń. Dziękuję mojej żonie Thryth, którą darzę głębokim szacunkiem. Jesteś wspaniała taka, jaka jesteś, a ja zawsze będę ci wdzięczny za cenne rady, pełne miłości wsparcie i cierpliwość okazywaną mi przez ponad rok pracy nad niniejszą książką. Uważam Cię za błogosławieństwo w każdym znaczeniu tego słowa i nigdy nie zapomnę, jak skutecznie odsuwałaś ode mnie to wszystko, co mogłoby mnie niepotrzebnie rozpraszać. Na koniec dziękuję też moim rodzicom – to dla mnie zaszczyt, że nazywacie mnie synem. Zapewniliście mi miłość i bezpieczeństwo, z dala od niebezpiecznych osobowości.

Joe Navarro, agent specjalny FBI w stanie spoczynku

Tampa

listopad 2013 roku

Podobnie jak Joe, dziękuję Steve’owi Rossowi z Agencji Artystycznej Abrams, wydawcy Mike’owi Zimmermanowi oraz zespołowi z Rodale Books za cały wysiłek, jaki włożyli w powstawanie tej książki.

Dziękuję Donie Munker za to, że jest najwytrwalszą, najukochańszą i najtroskliwszą przyjaciółką oraz koleżanką-pisarką, na jaką można liczyć.

Wyrazy miłości i wdzięczności ślę mojemu mężowi Donaldowi, który zawsze służy mi wsparciem. Dziękuję Ci, że zawsze możemy rozmawiać o tym, co najmroczniejsze, i o tym, co najjaśniejsze.

Joe Navarro – dziękuję Ci za wspólną pracę oraz liczne wywiady i poważne rozmowy na temat niebezpiecznych osobowości. Razem wędrowaliśmy po dziwnych rejonach, które znasz aż nazbyt dobrze. Dziękuję Ci za niespożytą energię podczas dopracowywania każdego aspektu tej książki, za poświęcenie, poczucie humoru i niepohamowaną radość, którą czerpiesz z nauki i pracy. Kiedy mejlujesz do mnie: „Pracuję nad tym”, to znaczy, że naprawdę się zaangażowałeś.

Na koniec, choć wiem, że może to zabrzmieć niepoważnie, jestem wdzięczna naszej kotce Lucy, która często zwijała się w kłębek na swoim miękkim legowisku, abym mogła ją pogłaskać, kiedy pisanie o niebezpiecznych osobowościach stawało się zbyt bolesne.

Toni Sciarra Poynter

Nowy Jork

grudzień 2013 roku