Nie odkładaj życia na później - Joanna Godecka - ebook
Opis

Książka adresowana jest do osób, które odczuwają, że codzienne życie nie daje im satysfakcji, odmierzają czas od poniedziałku do weekendu albo od urlopu do urlopu i trwają w przeświadczeniu, że to co najlepsze właśnie się skończyło. Żyją w sposób będący bardziej strategią przetrwania niż spełnieniem. Nie pamiętają, że szczęśliwe życie jest umiejętnością, o którą trzeba zadbać, że dobra codzienność nie jest ofiarowanym nam prezentem, po który wystarczy sięgnąć. Sami musimy nauczyć się prosić o więcej.

Autorka – terapeutka i coach – opierając się na dużym doświadczeniu i wiedzy o potrzebach Polek i Polaków pomaga wprowadzać pozytywne zmiany w życiu każdemu, kto tego potrzebuje. Zachęca do zmiany sposobu życia na taki, który przynosi więcej radości, przyjemności, spełnienia i sukcesów. Zwraca również uwagę na najczęściej popełniane błędy oraz pułapki i radzi, jak ich unikać. Daje kilka rozwiązań, które pomagają ocenić, co w życiu nie działa tak jak trzeba i krok po kroku budować zadowolenie ze swojego losu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 181

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Projekt okładki: Pola i Daniel Rusiłowiczowie/KAV Studio

Redaktor prowadzący: Bożena Zasieczna

Redakcja techniczna: Sylwia Rogowska-Kusz

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta:Bogusława Jędrasik

Ilustracja wykorzystana na okładce© shutterstock/Olena Nykoliuk

© for the text by Joanna Godecka

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2019

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana jako źródło danych i przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu bez pisemnej zgody posiadacza praw.

ISBN 978-83-287-1129-7

MUZA SA

Wydanie I

Warszawa 2019

Spróbuj zapalić maleńką świeczkę,zamiast przeklinać ciemność.

Konfucjusz

Do Czytelników

Mam wrażenie, że talent do szczęśliwego życia nie jest czymś, co zostało nam ofiarowane i wystarczy po ten prezent wyciągnąć rękę. Sami musimy o taką umiejętność zadbać. To nasze najważniejsze zadanie. Jednak, jak słusznie zauważył Konfucjusz (tak, tak, to było już w V wieku p.n.e.!), „człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry”. Owe kretowiska to nasze kompleksy, złe przyzwyczajenia, słabości, pielęgnowanie pamięci o porażkach, lęk przed ryzykiem i tym podobne…

Ta książka skierowana jest do tych wszystkich, którzy nie wiedzą, jak poprosić o więcej, do tych, którzy żyją od weekendu do weekendu, a wracając z urlopu, mają wrażenie, że to, co najlepsze właśnie się skończyło, i czeka ich już tylko szara rzeczywistość. Także do tych, którzy nie wiedzieć kiedy, zastąpili swoje młodzieńcze plany strategią przetrwania lub też grzęzną w źle urządzonej codzienności, nie mogąc ruszyć do przodu.

Mam też nadzieję, że będzie ona zachętą do zmiany sposobu życia na taki, który przynosi więcej radości, przyjemności, spełnienia, sukcesów i lekkości bytu!

Zaczniemy od rzetelnej diagnozy, aby sprawdzić, co nie działa tak jak trzeba, a potem znajdziemy sposoby na to, by życie zaczęło spełniać swoje obietnice! I nie będą to tak zwane cudowne recepty. Żeby zmiana okazała się trwała, należy budować ją krok po kroku. Gdy idzie się wolniej, widzi się więcej!

Wstęp

Wiem, że napisano już wiele traktatów o tym, jak radzić sobie w życiu i jak poszukiwać spełnienia, jednak wcale nie czuję, żeby temat został wyczerpany. Zauważcie, że wszystko bezustannie udoskonalamy. Komputery, kosmetyki, samochody, pojawiają się coraz to nowsze wersje programów… Odpowiedź na odwieczne pytanie „Jak żyć?” także wymaga ciągłej aktualizacji.

Co dorzucam od siebie? W jaki sposób mam zamiar wzbogacić pulę głównej wygranej, jaką jest zadowolenie ze swojego losu? Zacząwszy od dziennikarstwa, mojego pierwszego kierunku studiów, poszukiwałam tego, co inspiruje innych, pytając o ich doświadczenia, recepty i tajemnice. Oddając się swoim pasjom, śledziłam także wędrówki gwiazd , a kiedy nie znalazłam tam odpowiedzi na swoje pytania, zaczęłam szukać ich gdzie indziej. Studia na wydziale life coachingu, potem kontynuacja praktyki obecności poprzez seminaria, czytanie mnóstwa książek, wśród których znajdowały się prawdziwe perełki, zgłębianie technik medytacyjnych i coachingu zdrowego stylu życia (Wellness Coaching), aż do edukacji w szkole terapeutów TSR (terapia krótkoterminowa skoncentrowana na rozwiązaniach). Kontakty z klientami/pacjentami to źródło wielu odkryć, ale i nowych pytań, które motywują, by szukać trafniejszej odpowiedzi. Dziękuję Wam za Wasze historie, za szczerość i odwagę.

Oto kilka najważniejszych spraw pokazujących, jakie doświadczenia zebrałam i czego się z nich nauczyłam:

– Jeśli wiesz, czego chcesz, to dajesz sobie szansę, aby to coś się spełniło. Jeśli nie wiesz, życie przyniesie ci okazje do spróbowania wielu rzeczy lub nie przyniesie ci… niczego.

– To, co uznajesz za prawdę, zaczyna działać w twoim życiu. To, wobec czego się dystansujesz, przestaje mieć na ciebie wpływ.

– Pamiętaj, że chyba nikt jeszcze nie wyznał na łożu śmierci: „Szkoda, że nie siedziałem dłużej w pracy”[1].

– Jeśli skupiasz na czymś uwagę, dostajesz tego więcej. Dlatego nie koncentruj się na problemach, lecz na rozwiązaniach.

– Warto nauczyć się odróżniać w swoim życiu szlachetne kamienie od zwykłych szkiełek. Choć na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie, ich prawdziwego blasku porównać się nie da.

– Kompleksy nie znikną pod drogimi ciuchami, więc nie tędy droga!

– Nie ma zmiany bez zmiany! Albert Einstein powiedział, że szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów.

– Nie zadręczaj się. Życie uwielbia robić miłe niespodzianki!

– Jeśli nie wiesz, co zrobić, zrób to, co możesz zrobić najlepszego.

– Doświadczenie uczy, że niczego nie uczy[2].

– Nie warto zamykać umysłu nawet na to, co wydaje się mało prawdopodobne (Według zasad fizyki trzmiel nie powinien latać ;-).

– Uśmiechaj się częściej. Świat lubi ludzi, którzy lubią świat.

– Najmocniejszą walutą jest miłość.

Mam nadzieję, czytelniku, że nie poprzestaniesz na tej garstce inspiracji, lecz wybierzesz się ze mną dalej. Zaczynamy!

CZĘŚĆ 1

Rozdział 1

Codzienność, czyli rodzaje chaosu

Codzienność staje się w końcu niewidzialna.

Rushdie Salman

Bardzo odpowiada mi koncepcja, że mądrość życiowa lub wręcz oświecenie, to tylko umiejętność uporządkowania rzeczywistości oraz świadomego wybierania, co ma do niej przynależeć. Oczywiście nie chodzi tu jedynie o wyrzucenie dziurawych skarpetek i kupienie pojemników na sól i cukier. Chodzi o emocje, którym dajemy zielone lub czerwone światło, o ludzi, z którymi tworzymy relacje i towarzyszące temu motywacje, o wybór celów i metod, jakimi posługujemy się, realizując je.

Dlatego też chcę wam zaproponować rodzaj emocjonalnego detoksu, oczyszczenie życia z tego wszystkiego, co jest w nim zbędne, co je utrudnia, psuje, zakłóca. Są to przyzwyczajenia, schematy, ograniczające przekonania, źle skierowana aktywność i zaniechania.

Zakładam też, że nasze bezpośrednie otoczenie jest odbiciem naszych stanów wewnętrznych. Jeśli w naszym wnętrzu panuje coś w rodzaju bałaganu, to znajduje on odzwierciedlenie w sposobie, w jaki żyjemy na co dzień.

Dlatego zacznijmy od tego, co nas otacza, co stanowi naszą życiową przestrzeń.

Jej organizacja, rytm dnia codziennego ma znaczenie i wpływ na poczucie wolności oraz wewnętrznej siły. Kiedy przyglądam się błędom, momentom zagubienia własnym oraz cudzym, to dochodzę do wniosku, że spora część z nich jest efektem chaosu.

Chaos wkrada się w nasze życie całkiem niepostrzeżenie. W moim przypadku przybierał on kiedyś formę zagubienia wśród nadmiaru przedmiotów. Uwielbiałam kupować ubrania i w pewnym momencie stałam się posiadaczką nadmiernej ich liczby. Zdarzało mi się rezygnować z poszukiwań powiedzmy konkretnego T-shirtu, z poczuciem, że gdzieś tam jest w przepastnej szafie, ale nie mam pojęcia, jak do niego dotrzeć. Chaos zaczął rządzić. Gubienie okularów, kluczyków do samochodu, dokumentów i innych przedmiotów stało się moją codziennością.

Do rodzinnych anegdot na stałe weszła historia, jak to pewnego poranka, zasiadając do pisania, zauważyłam nieobecność bardzo ważnych notatek na swoim biurku. Zaczęłam przetrząsać wszystkie miejsca, do których moje kartki mogły zawędrować, ale bez rezultatu. Wtedy pojawiła się przerażająca myśl, że wylądowały niechcący w koszu na śmieci! (Zauważacie tę narrację? Mogły zawędrować… Wylądowały w koszu… Niechcący? To znaczy, że ja nie mam z tym nic wspólnego?). Co gorsza, zawartość kosza została już poprzedniego dnia wyniesiona przeze mnie do zewnętrznego kontenera. Jedyny pozytywny aspekt to fakt, że to mój własny kontener, o ile grzebanie w nim może stać się przez to dużo przyjemniejsze. Na tym jednak nie koniec historii. Gdy wyszłam na zewnątrz w kapciach i szlafroku, aby zdążyć przed śmieciarką, i udało mi się wyciągnąć z pojemnika upragnione kartki (były tam!), niespodziewanie zerwał się wiatr, który wytrącił mi je z ręki. Niewiele myśląc, pognałam za nimi i wybiegłam na ulicę. Udało mi się dopaść upragnioną zdobycz dopiero po przebiegnięciu dystansu kilkuset metrów, jak już wiecie w kapciach i tak dalej. Hm… dla postronnych obserwatorów musiało to być naprawdę zabawne. Kiedy wróciłam do domu ze swoją zdobyczą, pojawiła się refleksja: przedmioty żyją w moim otoczeniu własnym życiem. Ja zaś jestem w niektórych momentach nieobecna. Zachowuję się niczym bezmyślny automat. Jeśli tak właśnie będę postępować nadal, któregoś dnia mogę zrobić coś nieodwracalnego, co będzie miało wpływ na całe moje życie.

Gdy dzieje się coś dramatycznego, zwykle przychodzi do nas jasna i czytelna myśl. Wiemy, czego nie należało robić czy też, co robić było trzeba. Ale czy każda wiadomość do nas musi być pisana drukowanymi literami, żebyśmy byli łaskawi ją przeczytać?

Oto co zazwyczaj dzieje się w naszej przestrzeni, gdy jesteśmy bezrefleksyjni:

• zaśmiecona zostaje zbędnymi rzeczami, które gromadzimy, bo mogą się przydać,

• ciągle czegoś „bardzo potrzebujemy”, by wkrótce przekonać się, że nie ma to żadnej wartości dla nas,

• żyjemy w wiecznej prowizorce,

• coś postanawiamy, ale tego nie realizujemy,

• odżywiamy się chaotycznie, przejadamy się lub dla odmiany głodzimy,

• zajmujemy umysł mnóstwem nieistotnych myśli,

• pozwalamy, by bombardowały nas zbędne informacje dotyczące rozmiarów biustu, diet lub miłosnych afer osób, których nigdy nie zobaczymy na własne oczy,

• w swoich telefonach gromadzimy mnóstwo przypadkowych zdjęć i kontaktów, które za jakiś czas ze zdumieniem kwitujemy: „Kto to u licha jest?”,

• pozwalamy się ponosić emocjom, tak jak liść na wietrze daje się unosić podmuchom wiatru,

• popełniamy grzech zaniechania, nie robiąc nic z tym, z czym należy coś zrobić,

• przechowujemy wspomnienia, zamiast zamykać stare rozdziały i iść dalej,

• porzucamy plany, ale z nich nie rezygnujemy definitywnie, tworząc wrażenie, że ciągle są obecne w naszej przestrzeni.

I tak dalej.

Gdy żyjemy w takim rozproszeniu, w różnych zakamarkach ukrywają się problemy – zapomniane, zlekceważone lub po prostu zamiecione pod dywan. Czy to więc dziwne, że sens życia także może się… zawieruszyć?

REMANENT, czyli program naprawczy

Zacznijmy od rzetelnej oceny życiowej przestrzeni. Wszystkich jej sfer.

Czy sposób, w jaki żyjesz, daje ci możliwość spokojnego i dalekowzrocznego planowania, realizowania twoich zadań, odpoczywania i nabierania energii oraz inspirowania się, aby móc wciąż przekraczać kolejne ograniczenia. Nie zapominaj, że nawet najcudowniejsze i najprzyjemniejsze życie musi ewoluować.

♦ Czy sposób, w jaki urządziłeś swoją przestrzeń mieszkalną, pozwala ci oddychać pełną piersią, czuć się swobodnie, działać i wypoczywać bez zakłóceń? Nie chodzi tu o metraż, tylko pełną funkcjonalność miejsca, które określasz jako twoje.

♦ Czy dbasz o swoje zdrowie i kondycję w zadowalający sposób. Czy w jakiś skuteczny sposób ładujesz akumulatory?

♦ Czy twoje otoczenie pozwala ci skupić się i być kreatywnym?

A oto niektóre życiowe problemy związane z tą sferą

Problemy z komfortowym snem

Kiedyś pracowałam z kobietą uskarżającą się na permanentny stres i związaną z tym nerwowość. Beata – 36-letnia pracownica korporacji – przyszła spróbować moich sesji antystresowych. Zanim zaczęłyśmy, poprosiłam, aby opowiedziała mi o wszystkim, co wywołuje jej napięcie.

– Właściwie już od rana jestem w stresie, a potem jest już tylko gorzej – zaczęła. – O 6.45 dzwoni budzik, ale nigdy nie jestem wyspana. Udaje mi się zasnąć zwykle dopiero około pierwszej w nocy, a i to nie zawsze. Przedłużam więc moment wstania z łóżka, bo nie czuję się na siłach dotrzeć pod prysznic, no, a potem nadrabiam stracony czas, pijąc kawę i malując się jednocześnie. Kiedy wiem, że czeka mnie dużo pracy, a zwykle tak właśnie jest, to czując się nie w formie, mam poczucie przytłoczenia obowiązkami i zaczynam się martwić. Naprawdę rzadko rankiem tryskam energią. Potem, kiedy docieram do pracy, jakoś na chwilę się rozkręcam – sprawdzam pocztę, odpisuję na e-maile, ale zwykle zaraz pojawia się jakiś problem i znów czuję się gorzej. Mamy napiętą atmosferę, co jakiś czas firma redukuje koszty i etaty i każdy mocno się izoluje, więc nie bardzo można liczyć, że ktoś będzie pomocny, że zrobi coś bezinteresownie.

W opowieści Beaty zainteresowało mnie to, co sprawia, że zasypia tak późno i nie ma dość czasu, żeby się zregenerować. Spytałam więc o to.

– Nie wiem, co przyszło mi do głowy, żeby kupić mieszkanie w śródmieściu – odpowiedziała Beata. – Zrobiłam to po rozwodzie z mężem za namową koleżanek. Wyobrażałam sobie, że dobrze będzie mieć wokoło knajpki, różne rozrywki, nie stać w korkach, jadąc z peryferyjnej dzielnicy, gdzie wcześniej mieszkałam. I to jest w porządku. Ale są też wady tej decyzji. Sypialnia jest od ulicy. Do późna słyszę więc odgłosy miasta, a na domiar wszystkiego niedaleko przebiega linia tramwajowa. Nigdy nie jest dostatecznie cicho ani ciemno, a ja w nocy zwykle zaczynam rozmyślania i kiedy coś mnie niepokoi, to mam trudności z zaśnięciem. Te wszystkie odgłosy mnie wtedy strasznie irytują. Nie chcę brać środków nasennych, bo po nich rano jestem otępiała.

– Dlaczego nie przeniesiesz sypialni do zaciszniejszego pokoju? – zapytałam.

– No tak… pewnie powinnam to zrobić, ale do sypialni przylega garderoba, co jest bardzo wygodne. Kupiłam już wyposażone mieszkanie, a ta garderoba jest fantastyczna. Jest tam tyle genialnych schowków. Mieszkanie nie jest duże i musiałabym sporo pozmieniać, żeby przenieść sypialnię gdzie indziej i żeby wszystko było jak trzeba.

– A teraz jest jak trzeba?

– No… Jednak chyba nie – zakończyła Beata.

Otóż to. Beata uświadomiła sobie, że płaci wysoką cenę za obecne rozwiązanie. Z powodu bliskości garderoby męczy się w źle usytuowanej sypialni, w której jest głośno jak na ulicznym skrzyżowaniu. Sukienkom jest pewnie wygodnie, ale Beacie nie.

Wizyta Beaty dała mi do myślenia. Zaczęłam pytać moich pacjentów o jakość snu. Czy wysypiają się dostatecznie? Wielu z nich nie odpowiedziało twierdząco.

Zajrzałam więc do danych statystycznych. Są naprawdę przerażające. Według sondaży TSN prawie połowa Polaków (48%) deklaruje notoryczne niewyspanie! A przecież regeneracja organizmu to warunek konieczny bycia w dobrej formie!

Brak snu powoduje bardzo groźne skutki dla naszej psychiki i stanu zdrowia:

• wzrost ciśnienia tętniczego prowadzący do nadciśnienia,

• pogorszenie koncentracji i pamięci,

• spadek nastroju, rozdrażnienie,

• zaburzenia neurologiczne w obszarze mózgu odpowiadającym za podejmowanie decyzji,

• spadek odporności.

To nie wszystko, ale myślę, że już tych kilka efektów, które wymieniłam, mocno wpływa na obniżenie jakości życia.

Poza przypadkami bezsenności okolicznościowej lub wynikającej z ogólnego stanu zdrowia (gdy jest ona jednym z objawów choroby) bardzo często spowodowana jest przez:

• niefunkcjonalną przestrzeń do spania (w tym niewygodne łóżko, nieodpowiednia temperatura powietrza),

• źródła hałasu i światła (oświetlenie uliczne, komputery, tablety, telefony, różne diody itp.),

• złą organizację czasu, a w konsekwencji zbyt późne kładzenie się spać.

ZADANIE DLA CIEBIE

» Odpowiedź sobie na pytanie, czy jakość i długość snu są w twoim przypadku zadowalające.

» Oceń obiektywnie miejsce, w którym wypoczywasz nocą. Czy spełnia ono doskonale swoją funkcję, czy coś wymaga zmiany?

Jeśli ocenisz, że twoja sypialnia jest niedoskonałym miejscem do wypoczynku, przeprowadź niezbędne zmiany. Dzięki temu jakość twojego snu powinna się poprawić.

A teraz przejdźmy się dalej po twoim mieszkaniu z takim samym nastawieniem.

Zajrzyj do miejsca, w którym wypoczywasz. Czy jest wygodne? W jakiej pozycji siedzisz, czytając książki lub oglądając filmy? Czy jest tu właściwe oświetlenie?

Czy masz odpowiedni fotel do pracy przy komputerze w swoim gabinecie?

Celem niniejszej książki nie jest omówienie wszystkich skutków braku komfortu w domu, więc nie będę straszyć cię problemami ze wzrokiem lub z kręgosłupem, które ci grożą, jeśli nie dbasz o odpowiednie warunki. Chcę ci tylko zasygnalizować, że owa „niewidoczna” rzeczywistość w całkiem widoczny sposób wpływa na to, co się z tobą dzieje.

Podobnie zawartość twojej lodówki, kuchennych szafek, szuflad i szaf na ubrania może wzmacniać twoje poczucie wewnętrznej harmonii lub je osłabiać.

Przedmioty w poszukiwaniu lokalizacji, czyli bałagan

Czasem są to po prostu przypadkowo odłożone przedmioty, wywołujące uczucie chaosu, wypadające z szaf ubrania lub szafki kuchenne pełne przypraw, których data ważności upłynęła w poprzedniej dekadzie. Czasem jest to tak zwany artystyczny nieład. Tworzą go na przykład sterty książek na biurku, jakieś piętrzące się notatki, pisma, wśród nich ozdobne przedmioty, pamiątki z podróży.

Jeden z moich pacjentów, Mateusz (42 lata), cierpiący na obniżenie nastroju w wyniku zawodowych niepowodzeń, opowiedział o przeciągającym się konflikcie z żoną, który doprowadził w rezultacie do drastycznego rozwiązania. Żona odmówiła jakichkolwiek ingerencji w porządek, a właściwie nieporządek, który wytwarza wokół siebie Mateusz. Żadnego więcej sprzątania, układania ubrań, wynoszenia butów na ich właściwe miejsce, zbierania notatek, wkładania dokumentów do właściwych teczek itp.

– Praktycznie wyrzuciła wszystkie moje rzeczy ze wspólnych miejsc, takich jak salon, przedpokój czy jadalnia do jednego pomieszczenia i powiedziała, że to moja sprawa, jak sobie będę radził. Ona nie będzie się do niczego dotykać. Owszem, upierze mi ubrania, ale dopiero wtedy, gdy znajdą się w koszu na brudne rzeczy.

Wcześniej przez wiele miesięcy narzekała bez przerwy, że psuję jej nastrój bałaganem, że nie może się skupić, że jest ciągle wkurzona. Fakt, kiedy mój biznes się posypał, kompletnie mnie to wybiło z rytmu i przestałem się zajmować takimi głupimi sprawami jak wrzucanie skarpetek do kosza na pranie lub odkładanie brudnej szklanki do zmywarki. Liczyłem jednak na wyrozumiałość. No, ale się przeliczyłem. Nie wiem, czy istotnie bałagan może kogoś tak denerwować, czy ona po prostu szuka pretekstu, żeby mi dokuczyć. Może ma pretensję, że zaryzykowałem i w rezultacie straciliśmy sporą sumę pieniędzy – zakończył Mateusz.

Czy bałagan ma wpływ na nasze samopoczucie i życie, czy to tylko drobiazg… czyli przedmioty w poszukiwaniu lepszej lokalizacji? Zatem nie należy się tym przejmować.

Bałagan na wpływ na generowanie stresu

Na terenie Kalifornii przeprowadzono bardzo interesujące badania z udziałem 32 rodzin, które zgodziły się na monitorowanie ich życia. Obserwacjom podlegał przede wszystkim wpływ zagospodarowania przestrzeni domowej i posiadanych przedmiotów na jakość życia. W wyniku tego badania ujawniono, że u osób, których przestrzeń jest chaotyczna na skutek nagromadzenia zbyt dużej liczby rzeczy, następuje podwyższenie poziomu kortyzolu, czyli hormonu stresu. W największym stopniu dotyczy to kobiet, co ustaliła Światowa Organizacja Zdrowia[3].

♦ A więc nadmiar przedmiotów oraz bałagan, który łatwo powstaje, gdy rzeczy jest zbyt wiele, sprawia, że stajemy się zestresowani.

♦ Niektórzy czują niepokój, brak kontroli nad przestrzenią, w której się znajdują, a w konsekwencji nad swoim życiem.

♦ Nasz umysł szybciej się męczy, ponieważ odbiera wiele dodatkowych, niepotrzebnych bodźców wzrokowych. Trudno się nam zrelaksować, skoncentrować.

♦ Trudno odpocząć, gdyż mamy wrażenie, że jest tak wiele do zrobienia i to nas przytłacza.

♦ Uczucie chaosu zmniejsza kreatywność i odrywa nasze myśli od tego, co zamierzamy robić, gdyż mózg podsuwa nam refleksje dotyczące otoczenia.

Powracanie do mieszkania, w którym panuje bałagan po, na przykład, wspaniałych wakacjach sprawia, że efekty wypoczynku szybko znikają, a ich miejsce niemal natychmiast zajmuje znajome uczucie znużenia.

Kiedy otacza nas zbyt wiele rzeczy, one zamiast nam służyć, przytłaczają nas i zabierają nam energię. Co więcej, niektóre przedmioty, które przechowujemy na przykład ze względu na związane z nimi wspomnienia (fotografie, pamiątki po zakończonym związku, dawne trofea sportowe), mogą wpływać na nas niekorzystnie, przypominając o tym, czego już nie mamy i o tym, co już dawno powinno stać się zamkniętym rozdziałem.

ZADANIE DLA CIEBIE

Zrób rzetelny przegląd tego wszystkiego, co zagraca domową przestrzeń. Spójrz na przedmioty stojące na półkach i parapetach. Zajrzyj do przepastnych szuflad, szafek i szaf.

Jeśli chcesz wpuścić nową energię, najpierw zrób… solidny przeciąg:

Rozstań się ze zbędnymi bibelotami, na początek tymi, które w twojej przestrzeni spełniają jedną, jedyną funkcję – zbierają kurz.

Wyrzuć produkty, których data przydatności dawno już minęła. I mam tu na myśli nie tylko artykuły spożywcze i kosmetyki. Także niemodne ciuchy, książki, z których wyrosłeś, płyty, których już nie słuchasz itp.

To, czego nie używasz i prawdopodobnie nigdy nie użyjesz, oddaj osobom, które być może zrobią z nich użytek.

Jeśli z jakimiś przedmiotami nie możesz się absolutnie rozstać (zapytaj siebie, co jest tego powodem), odłóż je w jedno miejsce, najlepiej do dużego kartonu i schowaj. Za miesiąc lub dwa ponów próbę, może tym razem się uda.

Na co dzień staraj się przynajmniej raz dziennie przez 15 minut porządkować przestrzeń, aby nie dopuścić do ponownego zagracenia.

Jeśli masz skłonność do impulsywnych zakupów, postaraj się od dziś pytać siebie – w jakim celu kupuję ten przedmiot? Jaką potrzebę chcę zaspokoić? Być może uda się ją zaspokoić bez nabywania go?

Jeśli wybierasz się na wakacje, nie zostawiaj mieszkania w nieładzie, nawet jeśli pakowanie walizek jest dla ciebie wielkim wyzwaniem. Zadbaj o to, by po powrocie powitał cię porządek.

Szczególnym przypadkiem bałaganiarstwa jest syllogomania, czyli zbieractwo. Jest to zaburzenie polegające na gromadzeniu niepotrzebnych rzeczy i trudności w pozbywaniu się zbędnych przedmiotów.

Zainteresowanych odsyłam do książki Arnold Jeanne E., Life at Home in the Twenty-First Century: 32 Families Open Their Doors, 2012.

Rozdział 2

A co, jeśli, czyli… o zamartwianiu się

Życie jest wspaniałe, należy tylko spoglądać na nie przez właściwe okulary.

Aleksander Dumas, ojciec

Kiedy próbowałam zdefiniować czynniki najczęściej psujące nasze życie i uporządkować je według stopnia wpływu, pomijając wspomniany w poprzednim rozdziale chaos, na pierwszym miejscu znalazło się ZAMARTWIANIE.

Słowa „a co, jeśli”… obleję egzamin, nie dostanę awansu, spóźnię się na samolot, nie znajdę partnera, źle wypadnę na rozmowie kwalifikacyjnej, nie dostanę tego zlecenia, zabraknie mi pieniędzy, nie spłacę kredytu itp. potrafią zepsuć nam humor, pozbawić przyjemności, spokojnego snu, umiejętności cieszenia się tym, co przynosi życie.

Moja definicja zamartwiania się brzmi: jest to nawykowe reagowanie na wyzwania, jakie niesie życie, poprzez przewidywanie i analizowanie zagrożeń. Od ostrożności różni się ono proporcją pomiędzy nadzieją na pozytywny rezultat a zracjonalizowaniem ewentualnego niepowodzenia.

O ile ostrożność może uchronić nas np. przed impulsywną a niekorzystną w skutkach decyzją, skorzystaniem z jakiejś „okazji”, która bynajmniej nią nie jest itp., o tyle zamartwianie się to niemal przekonanie, że wszędzie piętrzą się przeszkody i niebezpieczeństwa. I tylko przewidzenie ich wszystkich może uchronić nas przed wpadką.

Pracowałam kiedyś z wyjątkowo zdolną, piękną, mądrą i wydawałoby się podejmującą poważne wyzwania lekarką, która odniosła w życiu wiele