Nick i Charlie - Alice Oseman - ebook + książka
BESTSELLER

Nick i Charlie ebook

Oseman Alice

4,0

22 osoby interesują się tą książką

Opis

Opowiadanie ze świata Heartstoppera Alice Oseman!

Marzenia i miłość nie zawsze chodzą w parze… Czy pierwsza miłość może być tą na całe życie?

Bohaterowie, których poznawaliśmy w kolejnych tomach bestsellerowego cyklu komiksowego Heartstopper Alice Oseman, wracają w nowej odsłonie gatunkowej. 
Nick i Charlie to nowela opisująca moment kryzysowy dla każdego szkolnego związku: ten, w którym drogi zakochanych się rozchodzą. Chłopcy są razem od dwóch lat i spędzają wspólnie niemal każdą wolną chwilę, przychodzi jednak koniec roku szkolnego, który dla Nicka oznacza całkowite pożegnanie ze szkołą. Chłopak jest podekscytowany perspektywą wyjazdu na uniwersytet, nowy etap w jego życiu oznacza jednak wyprowadzkę i rozstanie z Charliem. 
Forma prozatorska pozwala jeszcze lepiej poznać Nicka i Charliego – dojrzalszych, bogatszych o wiele doświadczeń, ale wciąż w sobie zakochanych. Ilustracje schodzą tym razem na drugi plan, a autorka bliżej przygląda się temu, co dzieje się w głowach bohaterów.


W Netflixie można obejrzeć 8-odcinkowy serial na podstawie komiksu. Scenarzystką serialu jest Alice Oseman
W rolach głównych: Kit Connor (jako Nick) oraz Joe Locke (jako Charlie).

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 71

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,0 (397 ocen)
160
121
82
29
5
Sortuj według:
Kebazia

Całkiem niezła

Słowo o tłumaczeniu. Nie wiem, o co chodzi wydawnictwu Jaguar z tytułami Alice Oseman, ale lubią coś zepsuć. Jak lubię to wydawnictwo, tak tutaj co rusz są jakieś smaczki. „Nick i Charlie" chociażby tłumaczyła Natalia Mętrak-Ruda i w pewnym momencie po prostu odłożyłam jej pracę na bok, bo musiałam sięgnąć po oryginał, żeby nie wywracać oczami. Niektóre części zdań zostały pominięte. Niektóre zostały źle przetłumaczone. Czytałam, zerkałam na oryginał i zastanawiałam się, jak można było dopuścić do takich niedopatrzeń. Jak szanujące się wydawnictwo może pozwalać tłumaczowi na taką samowolkę? Koniec końców już w drugim rozdziale zrezygnowałam z polskiego przekładu, bo nie miało to sensu. Postawiłam na oryginał i ogromnie współczuję każdemu, kto nie ma tego komfortu, by móc czytać po angielsku.
50
Kwiatek7805

Dobrze spędzony czas

coś mi nie pasowało mocno w ich zachowaniu, czułam jakby to była zupełnie inna seria z obcymi ludźmi
20
Alexa_12124678

Dobrze spędzony czas

podobała mi się
10
Wiktoria-Majka15

Całkiem niezła

Dziwne tłumaczenie.... niestety odbiera to wiele książce
10
Snvr3

Z braku laku…

Niestety tłumaczenie jest tak fatalne, że nie byłem w stanie się przebić przez więcej niż 1 rozdział. Pani, która to tłumaczyła zatrzymała się chyba w średniowieczu i nigdy nie miała styczności z modern językiem. Jesli ktokolwiek ma możliwość przeczytania tego po angielsku to niech nawet nie próbuję po polsku.
10

Popularność




First published in English in Great Britain by HarperCollins Children’s Books, a division of HarperCollinsPublishersLtd., under the title: NICK AND CHARLIE.

Copyright © Alice Oseman 2020

Translation © 2022 by Wydawnictwo Jaguar Sp. z o.o., translated under the license of HarperCollinsPublishersLtd.

Alice Oseman asserts the moral right to be acknowledged as the author of this work.

Redakcja: Marta Stochmiałek

Korekta: Agnieszka Zygmunt

Adaptacja okładki: Magdalena Zawadzka/Aureusart

ISBN 978-83-8266-181-1

Wydanie pierwsze, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2022

Adres do korespondencji:

Wydawnictwo Jaguar Sp. z o.o.

ul. Ludwika Mierosławskiego 11a

01-527 Warszawa

www.wydawnictwo-jaguar.pl

instagram.com/wydawnictwojaguar

facebook.com/wydawnictwojaguar

tiktok.com/@wydawnictwojaguar

twitter.com/WydJaguar

Wyrażamy zgodę na wykorzystanie okładki w Internecie.

Wydanie pierwsze w wersji e-book

Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2022

Charlie

Jako prefekt Truham Grammar School zrobiłem wiele różnych rzeczy. Upiłem się winem podczas wywiadówki. Trzykrotnie pozowałem do zdjęcia z burmistrzem. Raz przypadkiem doprowadziłem do płaczu siódmoklasistę.

Nic z tego nie było jednak równie nieprzyjemne, jak odebranie radości z ostatniego dnia szkoły wszystkim uczniom trzynastego rocznika, a tego właśnie oczekuje ode mnie nasz wychowawca, pan Shannon.

Warto chyba zaznaczyć, że od dwóch lat moim chłopakiem jest Nick Nelson, uczeń trzynastej klasy.

– Nie masz z tym problemu, prawda? – Pan Shannon opiera się o blat stołu w świetlicy, gdzie powinienem uczyć się do egzaminów, ale oglądam na telefonie koncerty Maca DeMarco. – To wszystko trochę wymknęło się spod kontroli, a wydaje mi się, że ciebie posłuchają prędzej niż mnie.

– Yyyy… – Zerkam na mojego przyjaciela Tao Xu, siedzącego obok mnie i wyjadającego czekoladowe dropsy z torebki. Unosi brwi, jakby chciał powiedzieć: „Nie zazdroszczę”.

Nie zamierzam się zgodzić.

Tematem ostatniego dnia szkoły trzynastego rocznika jest High School Musical. Uczniowie zasłonili znak Truham nad bramą wielkim napisem „East High”. Soundtrack puszczają ze szkolnych komputerów, więc gdziekolwiek się znajdziesz, słyszysz jakąś piosenkę z HighSchool Musical, tylko nie do końca wiadomo skąd. Podczas przerwy zorganizowali flash mob pod hasłem What Time Is It. Wszyscy przyszli do szkoły w przebraniach baseballistów albo cheerleaderek. Nick, niestety, wybrał strój baseballisty.

A tak poza tym zbudowali na korcie tenisowym fort z kartonów i zorganizowali tam grilla.

– Chcę po prostu, żeby przenieśli grilla na zewnątrz – mówi Shannon, najwyraźniej dostrzegając, że nie mam ochoty wejść do kartonowego fortu i powiedzieć stu pięćdziesięciu osobom, że mają przestać się bawić. – Sam rozumiesz. Chodzi o zasady BHP. Jeśli ktoś się oparzy, wściekli rodzice przyjdą właśnie do mnie.

Chichocze. W czasie mojej prefektury pan Shannon całkowicie mi zaufał. To zabawne, bo prawie nigdy nie robię tego, o co mnie prosi.

Mieć po swojej stronie i nauczycieli, i uczniów. Nie narobić sobie wrogów ani zbyt wielu przyjaciół.

Oto moje rady, jeśli chcecie przetrwać szkołę.

– Jasne, nie ma problemu – odpowiadam.

– Ratujesz mi życie. – Wskazuje na mnie palcem, odchodząc. – I nie przesadzaj z nauką!

Tao zerka na mnie z buzią pełną czekolady.

– Nie zamierzasz chyba przeciwstawić się wszystkim trzynastoklasistom?

– Nieee – śmieję się. – Pójdę zobaczyć, co robią, i powiem, żeby uważali na Shannona.

Drugi spośród moich przyjaciół, Aled Last, spogląda na mnie. Od godziny kreśli swoje notatki z matmy.

– Przyniósłbyś mi burgera?

– Jeśli jakieś zostały – mówię, po czym wstaję i wkładam bluzę.

Uczniowie dwunastego rocznika mają już przerwę, a ja jestem tutaj tylko dlatego, że łatwiej mi się uczyć w szkole niż w domu. Tao i Aled mają podobnie. Tak naprawdę wcale jednak nie chce nam się tu siedzieć. To najcieplejszy dzień w tym roku i zdecydowanie wolałbym się gdzieś położyć z torbą lodu na czole.

Zaplanowaliśmy weekend z Nickiem. Wreszcie ma szkołę z głowy, a ja zrobię sobie przerwę od nauki. Dzisiaj jest czwartek; nocuję u niego. Jutro idziemy do Harry’ego na imprezę. W sobotę jedziemy na plażę. W niedzielę – do Londynu.

Zresztą i tak spędzamy razem wszystkie weekendy.

Zresztą i tak widujemy się codziennie.

Gdyby trzy lata temu ktoś powiedział mi, że jako siedemnastolatek będę w związku już od dwóch lat, roześmiałbym mu się w twarz.

– CHARLIE SPRING!

Kiedy wchodzę do kartonowego fortu przez otwór, nad którym wisi banner z napisem: WILDCATS!, Harry Greene podchodzi do mnie z wyciągniętymi ramionami. Ma na sobie strój cheerleaderki z High School Musical, o rozmiarze dobrym na dwunastolatkę, w którym pokazuje zdecydowanie więcej, niż wypadałoby pokazywać w szkole.

Fort jest ogromny – zajmuje dwa korty tenisowe. Poza szaloną ilością kartonu trzynastoklasiści ukradli też z różnych klas co najmniej dziesięć stołów, a między dwoma kortami ustawili działającego grilla. Parę osób wydaje burgery i bułki. Z ustawionego w kącie bezprzewodowego głośnika leci Vampire Weekend.

Znajduje się tu większość uczniów z trzynastego rocznika – o ile nie wszyscy. W porównaniu z resztą grup jest ich mnóstwo – wiele dziewczyn z tego rocznika przeniosło się do Truham z Higgs po tym, jak w ich szkole wybuchł wielki pożar i kilka budynków spłonęło. Długa historia.

Harry kładzie ręce na biodrach i uśmiecha się do mnie szeroko.

– Co sądzisz?

Harry Greene, którego fryzura jest niewiele mniejsza od jego samego, to prawdopodobnie najsławniejsza postać w całej szkole, po części dzięki organizowanym przez niego imprezom, a po części dlatego, że nigdy, przenigdy nie zamyka mu się gęba.

Unoszę brwi.

– O forcie czy twoich rajstopkach?

– O jednym i drugim!

– Jedno i drugie jest super – mówię ze śmiertelną powagą. – Świetna robota. Oby tak dalej.

Harry robi wypad w bok.

– Wiedziałem, że spódnica to dobry wybór. Powinienem częściej się tak ubierać.

– Zdecydowanie.

Harry był kiedyś dość okropnym człowiekiem – jednym z wielu starszych chłopaków, którzy czepiali się mnie, kiedy jako jedyny dzieciak w szkole się wyoutowałem. Na przestrzeni lat na szczęście się zmienił i zdał sobie sprawę, że homofobia nie jest fajna. Nie wybaczyłem mu jednak. Obaj z Nickiem uważamy, że straszna z niego pała.

Wciąż w wypadzie, pyta:

– Shannon cię przysłał? Przyszedłeś przerwać naszą imprezę?

– W zasadzie tak.

– Zamierzasz to zrobić?

– Oczywiście, że nie.

Harry kiwa głową.

– Daleko zajdziesz, stary. Daleko zajdziesz.

Nicka zazwyczaj łatwo dostrzec w tłumie, ale dzisiaj prawie wszyscy są ubrani na czerwono. Kilka osób nie przejęło się wydarzeniem, w tym moja siostra Tori, która – w swoim czarnym mundurku – siedzi na niebieskim asfalcie w kącie i rozmawia ze swoją przyjaciółką Ritą. Ale poza nią i kilkoma innymi osobami wszyscy zlewają się w jedną wielką czerwoną plamę.

– Nick jest tam.

Zerkam z powrotem na Harry’ego, który wskazuje lewy róg fortu, wciąż uśmiechając się od ucha do ucha. Rusza w tamtą stronę, podśpiewując We’re All in This Together, a ja idę za nim.

– NICK! STARY! – woła Harry w tłumie trzynastoklasistów trzymających w dłoniach jedzenie i czerwone kubki albo robiących sobie zdjęcia.

Oto i on.

Odwraca twarz od swojej grupki z nieco rozkojarzonym wyrazem twarzy, jakby nie był pewien, czy się tylko nie przesłyszał.

Jestem chłopakiem Nicka Nelsona od czternastego roku życia. Nick lubi rugby, Formułę 1, zwierzęta (zwłaszcza psy), uniwersum Marvela, dźwięk, jaki wydają pisaki sunące po kartce papieru, deszcz, rysowanie po butach, Disneyland i minimalizm. Lubi też mnie.

Jeśli was to interesuje, to ma włosy w kolorze ciemny blond, brązowe oczy i jest ode mnie wyższy o pięć centymetrów. Uważam, że jest bardzo atrakcyjny, ale być może to tylko moja opinia.

Kiedy nas zauważa, macha z entuzjazmem. Spogląda na mnie i pyta:

– Wszystko okej?

Kostium Nicka składa się z czerwonych sportowych szortów i czerwonej koszulki bez rękawów. Z przodu przyczepił kartkę z dość paskudnie narysowanym żbikiem. Mówiąc szczerze, zdarzało mu się ubrać jeszcze gorzej.

– Nie odpisałeś mi – mówię.

Upija łyk.

– Byłem zbyt zajęty przygotowaniami – mówi, po czym podnosi swój jednorazowy aparat i, zanim zdążę się uśmiechnąć czy zrobić jakkolwiek znośną minę, pstryka mi zdjęcie.

Zasłaniam sobie twarz o sekundę za późno.

– Nick!

Śmieje się głośno i przewija film, po czym chowa aparat do kieszeni.

– Kolejny obiekt do kolekcji „Głupkowaty Charlie”.

– O Boże.

Harry uznał, że pora porozmawiać z inną grupką znajomych, więc Nick podchodzi do mnie bliżej, a nasze dłonie od razu się dotykają.

– Zostaniesz tu chwilę? Czy się uczysz?

Rozglądam się.

– Nie uczyłem się. Oglądałem koncerty Maca DeMarco.

– Ach. No jasne.

Stoimy tak chwilę, splatając palce, a potem Nick unosi dłoń, żeby poprawić mi włosy. Nagle zdaję sobie sprawę, że to nasz ostatni wspólny dzień w szkole. Skończył się czas codziennego przebywania w jednym miejscu. Przez dwa lata byliśmy parą, jedliśmy razem lunch, siedzieliśmy razem na lekcjach, chowaliśmy się w sali muzycznej, w sali informatycznej, w szatni, przez dwa lata wracaliśmy razem do domu – pieszo, kiedy świeciło słońce, autobusem, kiedy było zimno. Nick rysował buźki na zaparowanych oknach, a ja zasypiałem na jego ramieniu. To wszystko się skończyło.

Zazwyczaj rozmawiamy o takich sprawach – o tym, co nas smuci, męczy czy złości – ale Nick bardzo się cieszy na myśl o uniwersytecie, a ja nie chcę narzekać, żeby nie było mu przykro. Dość się nanarzekałem. Po prostu… ja muszę tu zostać i czuję się z tym do dupy.

Unosimy wzrok na dźwięk cichego kliknięcia i głośnego wybuchu śmiechu. Harry wymierza w nas aparat Nicka.

– Jakie to romantyczne! Szkoda, że na uniwerku będę musiał dręczyć jakąś inną parę.

Nick wyrywa mu aparat z ręki.

– Ej, serio, wyciągnąłeś mi go z kieszeni?

Harry mruga, znów się śmieje i odchodzi. Nick kręci głową i przewija film.

– Rany boskie, jaki on jest wkurzający.

– Skąd masz ten aparat?

– Kupiłem go. Uznałem, że fajnie będzie powiesić sobie na ścianie twoje zdjęcia na papierze, a nie tylko oglądać cię w telefonie.

Wyciągam mu aparat z dłoni i robię mu zdjęcie.

– Hej! – Wyrywa mi go z uśmiechem. – Nie chcę swoich zdjęć, ludzie pomyślą, że mam obsesję na własnym punkcie.

– W takim razie ja je sobie wezmę. – Uśmiecham się.

Nick