Wydawca: Prószyński i S-ka Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Nauka Świata Dysku III. Zegarek Darwina ebook

Terry Pratchett  

4.75 (4)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
14 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 460 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Nauka Świata Dysku III. Zegarek Darwina - Terry Pratchett

Świat Kuli znowu ma kłopoty i tym razem sytuacja wygląda groźnie. Magowie z Niewidocznego Uniwersytetu czują się trochę odpowiedzialni za jego bezpieczeństwo, ponieważ go stworzyli. Wiedzą, że istoty, które tam żyły, zdołały uciec przed nadchodzącym Wielkim Mrozem, budując windę kosmiczną. Potem interweniowali, by uwolnić planetę od plagi elfów, które próbowały pchnąć ludzkość na inną ścieżkę historii.

Ale teraz wszystko się posypało. Wiktoriańska Anglia popadła w stagnację, a tempo rozwoju zawstydziłoby nawet kulawego ślimaka. Bez drastycznych działań nie będzie czasu, by ktokolwiek wynalazł loty kosmiczne, i cała ludzka rasa zmieni się w lody. Ale dlaczego historia zaczęła dryfować? Czy to efekt porażającego dzieła wiejskiego proboszcza, niejakiego Karola Darwina, którego bestseller O stwarzaniu gatunków sprawił, że nikt już nie mógł wątpić w boski plan dla żywych istot?

W każdym razie zmiana historii nie jest łatwa, jak własnym kosztem przekonują się magowie. Czy bóg ewolucji może przyjść ludzkości z pomocą i sprawić, by Darwin napisał całkiem inną książkę? I kto w ogóle przeszkodził mu w pisaniu?

Solidna nauka jest tak porywająca jak fikcja. „The Times”

Zabawne i pouczające. „New Scientist”

Opinie o ebooku Nauka Świata Dysku III. Zegarek Darwina - Terry Pratchett

Fragment ebooka Nauka Świata Dysku III. Zegarek Darwina - Terry Pratchett

Tego samego autora polecamy:

KOLOR MAGII

*

BLASK FANTASTYCZNY

*

RÓWNOUMAGICZNIENIE

*

MORT

*

CZARODZICIELSTWO

*

ERYK

*

TRZY WIEDŹMY

*

PIRAMIDY

*

STRAŻ! STRAŻ!

*

RUCHOME OBRAZKI

*

NAUKA ŚWIATA DYSKU

I, II, III

*

KOSIARZ

*

WYPRAWA CZAROWNIC

*

POMNIEJSZE BÓSTWA

*

PANOWIE I DAMY

*

ZBROJNI

*

MUZYKA DUSZY

*

CIEKAWE CZASY

*

MASKARADA

*

OSTATNI BOHATER

*

ZADZIWIAJĄCY MAURYCY

I JEGO EDUKOWANE GRYZONIE

*

NA GLINIANYCH NOGACH

*

WIEDŹMIKOŁAJ

*

WOLNI CIUT LUDZIE

*

BOGOWIE, HONOR,

ANKH-MORPORK

*

OSTATNI KONTYNENT

*

CARPE JUGULUM

*

PIĄTY ELEFANT

*

PRAWDA

*

ZŁODZIEJ CZASU

*

ZIMISTRZ

*

STRAŻ NOCNA

*

POTWORNY REGIMENT

*

PIEKŁO POCZTOWE

*

ŁUPS!

*

ŚWIAT FINANSJERY

*

HUMOR I MĄDROŚĆ

ŚWIATA DYSKU

*

NIEWIDOCZNI AKADEMICY

*

W PÓŁNOC SIĘ ODZIEJĘ

*

NIUCH

Tytuł orginału

THE SCIENCE OF DISCWORLD III

DARWIN’S WATCH

Copyright © 2005 Terry and Lyn Pratchett,

Joat Enterprises, and Jack Cohen

All rights reserved

Ilustracja na okładce

Paul Kidby

www.paulkidby.net

Redakcja

Łucja Grudzińska

Korekta

Grażyna Nawrocka

ISBN 978-83-7648-877-6

Warszawa 2013

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

W kwestii świata Kuli

Świat Dysku jest realny. Działa tak, jak powinny działać światy. Owszem, jest płaski ipłynie przez kosmos nagrzbietach czterech słoni stojących naskorupie gigantycznego żółwia, ale rozważmy alternatywy. Rozważmy naprzykład świat kulisty, zaledwie skorupkę napiekle roztopionych skał iżelaza. Świat przypadkowy, zbudowany zresztek starych gwiazd, siedlisko życia, które jednak wbardzo nieżyciowy sposób bywa regularnie wycinane zjego powierzchni przez lód, gaz, powodzie albo latające skały pędzące zszybkością 30 000 kilometrów nagodzinę.

Taki nieprawdopodobny świat, atakże cały otaczający go kosmos, został rzeczywiście przypadkowo stworzony przez magów Niewidocznego Uniwersytetu1. Dziekan Niewidocznego Uniwersytetu zdestabilizował pierwotny firmament, majstrując przy nim bezmyślnie ibyć może, stając się źródłem wierzeń – oile ludzka pamięć sięga docząstek subsubsubsubatomowych – żedokonał tego ktoś zbrodą.

Nieskończonych rozmiarów wewnątrz, ale mający około stopy średnicy nazewnątrz, wszechświat zawierający Kulę przechowywany jest obecnie wszklanej kuli naNiewidocznym Uniwersytecie, gdzie stał się źródłem wielkiego zainteresowania itroski.

Przede wszystkim jednak troski. Ponieważ, coniepokojące, wcale nie zawiera narrativum.

Narrativum nie jest pierwiastkiem wpowszechnie uznanym sensie. Toraczej atrybut każdego innego pierwiastka, zmieniający go – wsensie okultystycznym – wmolekuły. Żelazo zawiera nie tylko żelazo, ale też historię żelaza, tęjego część, która gwarantuje, żenadal pozostanie żelazem, żemadowykonania zadanie żelaza iżenie jest – naprzykład – serem. Bez narrativum kosmos nie mażadnej historii, żadnego celu, żadnego przeznaczenia.

Mimo to, zgodnie zodwieczną zasadą „Jako wgórze, tak inadole”, kaleki wszechświat Kuli napewnym poziomie usiłuje wykreować własne narrativum. Żelazo szuka innego żelaza. Różne elementy tego wszechświata wirują. Wobec nieobecności jakichkolwiek bogów mogących stworzyć życie, życie zdołało jakoś, wbrew wszelkim przeciwieństwom, stworzyć się samo. Ajednak ludzie, który wyewoluowali naplanecie, wgłębi duszy wierzą, żeistnieje coś takiego jak bogowie, magia, kosmiczne przeznaczenie oraz szanse jedne namilion, które jednak spełniają się wdziewięciu przypadkach nadziesięć. Szukają wświecie historii, doktórych opowiedzenia, niestety, światu brakuje możliwości.

Magowie czują się temu trochę winni, więc kilka razy interweniowali whistorię Kuli, kiedy odnosili wrażenie, żeten świat zboczył zwłaściwej ścieżki. Zachęcili ryby (czy też rybopodobne stworzenia), byopuściły morza, odwiedzali protocywilizacje potomków dinozaurów ikrabów, rozpaczali, żezlodowacenia ispadające komety tak często niszczą wyższe formy życia, aż wkońcu znaleźli pewne małpy mające obsesję napunkcie seksu, ale uczące się szybko – zwłaszcza jeśli przedmiot nauki miał jakiś związek zseksem lub można go było, przy znacznej dozie pomysłowości, doprowadzić dozwiązku zseksem. Iznowu magowie interweniowali, ucząc je, żeogień nie służy douprawiania znim seksu, oraz ogólnie zachęcając doopuszczenia planety przed następnym wielkim wymieraniem.

Podczas tych działań kierował nimi HEX, magiczna maszyna myśląca NU, niezwykle potężna, awobec świata Kuli – zpunktu widzenia HEX-abędącego zaledwie subprocedurą Świata Dysku – także bardziej cierpliwa.

Magowie uważają, żewszystko załatwili. Małpy poznają swój permanentnie zagrożony świat dzięki swego rodzaju technomancji, zwanej nauką, imają jeszcze szansę naucieczkę przed mroźną katastrofą.

Ajednak…

Najlepiej ułożone plany charakteryzuje to, żenieczęsto zawodzą. Zawodzą tylko czasami, jako żebyły – oczym już wspomniano – najlepiej ułożone. Natomiast plany układane przez magów, którzy dopomieszczenia zKulą wpadają nagle, krzyczą bez przerwy, usiłują rozwiązać wszystko doobiadu iliczą naszczęście… Cóż, takie plany… takie plany załamują się niemal natychmiast.

Wświecie Kuli istnieje pewien rodzaj narrativum, jeśli go dobrze poszukać.

NaDysku narrativum ryby mówi jej, żejest rybą, była rybą inadal będzie rybą. Na

1

Wszelkie inne sprawy

Padał deszcz. Tooczywiście dobrze dla dżdżownic.

Przez strużki ściekające poszybie Karol Darwin wyglądał naogród. Dżdżownice, tysiące dżdżownic pod ciepłym deszczem, zmieniających osady zimy wił, budujących glebę. Jakie to… wygodne.

Pługi boże, pomyślał iskrzywił się boleśnie. Teraz dręczyły go boże brony. Dziwne, żeszum deszczu tak bardzo przypomina szepty ludzi…

Iwtedy zauważył chrząszcza, który wspinał się powewnętrznej stronie okna – błękitnozielony tropikalny klejnot.

Jakiś inny wyżej bębnił bezsilnie oszybę.

Jeden wylądował Darwinowi nagłowie.

Brzęczenie iszum skrzydełek słychać było wcałym pokoju. Darwin jak zaczarowany obejrzał się nalśniącą chmurę wkącie. Zaczynała nabierać kształtów…

***

Uniwersytetowi zawsze opłaca się mieć Coś Bardzo Wielkiego. Zajmuje ono młodszych pracowników, dając ulgę tym starszym (zwłaszcza jeśli CBW usytuowane jest wpewnej odległości odcentrum nauczania), oraz zużywa dużo pieniędzy, które wprzeciwnym razie leżałyby tylko isprawiały kłopoty lub były wykorzystane przez wydział socjologii albo, prawdopodobnie, jedno idrugie. Pomaga także przesunąć bariery inie mawiększego znaczenia jakie konkretnie, ponieważ – copotwierdzi każdy badacz – ważne jest przesuwanie, anie bariera.

Dobrze też, jeśli towiększe CBW niż uinnych, awszczególności – gdy chodzi oNiewidoczny Uniwersytet, najwspanialszą uczelnię magiczną świata – jeśli jest większe, niż budują ci dranie zcollege’uwMiedziczole.

– Prawdę mówiąc – stwierdził Myślak Stibbons, szef niewskazanych zastosowań magii – ich totylko CDW, Coś Dosyć Wielkiego. Właściwie tomieli ztym tyle problemów, żeprawdopodobnie wyszło im conajwyżej CW.

Starsi magowie zzadowoleniem pokiwali głowami.

– Inasze jest oczywiście większe? – upewnił się pierwszy prymus.

– Otak – uspokoił go Stibbons. – Napodstawie tego, coudało misię ustalić wluźnych pogawędkach zludźmi zMiedziczoła, nasze potrafi przesuwać bariery dwukrotnie większe itrzykrotnie dalej.

– Mam nadzieję, żeim otym nie powiedziałeś! – odezwał się wykładowca run współczesnych. – Nie chcemy przecież, żeby wzięli się zabudowę… no… CJW!

– Acototakiego? – spytał uprzejmie Myślak; jego ton mówił wyraźnie: znam się natym inie mam zamiaru udawać, żepan też się zna.

– Uhm… no… Coś Jeszcze Większego? – spróbował runista, świadom, żewkracza nanieznane terytorium.

– Nie, wykładowco – poprawił go grzecznie Myślak. – Następne wszeregu jest Coś Strasznie Wielkiego. Postulowano nawet, żejeśli uda się zbudować CSW, będziemy mogli poznać umysł Stwórcy.

Przez moment mucha obijała się owitraż przedstawiający Nadrektora Slomana, odkrywającego Szczególną Teorię Spamowodzi. Następnie, umieściwszy nanosie nadrektora Slomana maleńką plamkę, wyleciała, bezbłędnie trafiając wwybity wjednej zpłytek otworek, który powstał dwieście lat temu wskutek uderzenia kamieniem wyrzuconym spod kół powozu. Początkowo otworek pozostał tam, bonikomu się nie chciało go załatać, ale teraz zostawał tam, gdyż stał się tradycyjny. Mucha urodziła się naNiewidocznym Uniwersytecie, azewzględu nastałe pole magiczne owysokim natężeniu była owiele inteligentniejsza odzwykłej muchy. Dziwne, ale pole tonigdy nie wywierało wpływu namagów. Może dlatego żewiększość znich ibez tego była inteligentniejsza odmuch.

– Nie wydaje misię, żeby nam natym zależało, prawda? – zauważył Ridcully.

– Mógłby touznać zanieuprzejmość – dodał kierownik studiów nieokreślonych.

– Awłaściwie jak wielkie będzie toCoś Strasznie Wielkiego? – zainteresował się pierwszy prymus.

– Tego samego rozmiaru cowszechświat. Każda cząsteczka wszechświata byłaby wewnątrz tego czegoś wymodelowana.

– No torzeczywiście dosyć duże…

– Owszem.

– Iwyobrażam sobie, jak trudno byłoby znaleźć dla tego miejsce…

– Bez wątpienia – zgodził się Myślak, który już dawno zrezygnował ztłumaczenia Wielkiej Magii pozostałym członkom ciała pedagogicznego.

– No towporządku – uznał nadrektor Ridcully. – Dziękuję zapański raport, panie Stibbons. – Pociągnął nosem. – Był fascynujący. Ateraz kolejny punkt: Inne sprawy. – Spojrzał groźnie wokół stołu. – Ażenie mażadnych in…

– Ehm…

Wtych okolicznościach nie było towłaściwe słowo. Ridcully nie lubił spraw komitetu. Ajuż zwłaszcza nie lubił Innych spraw.

– Tak, Rincewindzie? – zapytał, spoglądając wzdłuż stołu.

– Ee… – Rincewind się zawahał. – Raczej: profesorze Rincewindzie, prawda?

– Słusznie, profesorze – ustąpił Ridcully. – Proszę mówić, już czas naWczesną Herbatkę.

– Świat się popsuł, nadrektorze!

Jak jeden mag magowie wyjrzeli natęcześć świata, którą dało się zaobserwować przez Nadrektora Slomana odkrywającego Szczególną Teorię Spamowodzi.

– Nie bądź durniem, człowieku! – oburzył się Ridcully. – Słonko świeci! Jest piękny dzień!

– Nie ten świat, nadrektorze – odparł Rincewind. – Ten drugi.

– Jaki drugi? – zdziwił się nadrektor ijego twarz zmieniła się nagle. – Chyba nie… – zaczął.

– Tak, nadrektorze – potwierdził Rincewind. – Właśnie ten. Zepsuł się. Znowu.

***

Każda organizacja potrzebuje kogoś, kto wykonuje funkcje, jakich sama nie chce wykonywać albo wsekrecie uważa jezaniepotrzebne. Rincewind miał już tych funkcji dziewiętnaście, wtym referenta ds. bezpieczeństwa ihigieny2.

Ale zaKulę odpowiedzialny był jako profesor nadzwyczajny okrutnej iniezwykłej geografii. Kula stała ostatnio najego biurku wmrocznym piwnicznym korytarzu, gdzie pracował – przy czym praca polegała wgłównej mierze naczekaniu, aż ktoś dostarczy mu jakąś okrutną iniezwykłą geografię, którą będzie mógł profesować.

– Pierwsze pytanie – rzucił Ridcully, gdy wykładowcy sunęli powilgotnych kamieniach. – Dlaczego pracujesz tutaj? Coci się nie podoba wtwoim gabinecie?

– Wgabinecie jest zagorąco, nadrektorze – wyjaśnił Rincewind.

– Przecież skarżyłeś się, żejest zazimno!

– Tak, nadrektorze. Zimą. Lód zamarza naścianach.

– Przyznaliśmy ci przecież dość węgla, prawda?

– Tak, nadrektorze. Kubeł dziennie nakażde zajmowane stanowisko, zgodnie ztradycją. Inatym polega kłopot, prawdę mówiąc. Nie mogę wytłumaczyć woźnym, ocochodzi. Nie chcą przynosić mimniej węgla, tylko wcale węgla. Więc jedynym sposobem, bynapewno mieć ciepło zimą, jest podtrzymywać ogień przez całe lato. Atoznaczy, żejest tam tak gorąco, żenie mogę pracować… Proszę nie otwierać tych drzwi!

Ridcully, który właśnie zajrzał dogabinetu, zatrzasnął drzwi iwytarł twarz chustką.

– Cieplutko – mruknął izamrugał, bystrzepnąć zpowiek krople potu.

Apotem odwrócił niedużą kulę stojącą przed nim nabiurku. Miała stopę średnicy – nazewnątrz. Wewnątrz była nieskończona; większości magów tego rodzaju fakty nie sprawiają najmniejszych problemów. Kula zawierała wszystko, coistnieje, dla określonej wartości „zawierania wszystkiego, coistnieje”. Jednak wnormalnym stanie ogniskowała się namaleńkiej cząstce wszystkiego, coistnieje, czyli niedużej planecie, obecnie pokrytej lodem.

Myślak Stibbons przesunął omniskop umocowany dopodstawy szklanej kopuły iprzyjrzał się małemu, zamarzniętemu światu.

– Narówniku tylko szczątki – oznajmił. – Nigdy nie zbudowali tego wielkiego wyciągu donieba, który pozwolił im odejść3. Musieliśmy coś przeoczyć.

– Nie, załatwiliśmy to, jak trzeba – zaprotestował Ridcully. – Nie pamiętacie? Wszyscy się stąd wydostali, zanim planeta zamarzła!

– Tak, nadrektorze – zgodził się Stibbons. – Ale też zdrugiej strony nie.

– Jeśli poproszę, żeby mipan towyjaśnił, uczyni pan towsłowach, które zrozumiem? – spytał ostrożnie nadrektor.

Myślak przez chwilę patrzył wścianę. Poruszał wargami, wypróbowując kolejne zdania.

– Tak – potwierdził wkońcu. – Zmieniliśmy historię świata, posyłając go wtaką przyszłość, wktórej ludzie zdążą uciec, zanim zamarznie. Wydaje się, żeprzez ten czas zdarzyło się coś, cozmieniło sytuację.

– Znowu? Ostatnim razem tobyły elfy4.

– Wątpię, czy spróbowały poraz drugi.

– Ale przecież wiemy, żeludzie odeszli, zanim nadciągnęły lody – wtrącił wykładowca run współczesnych. Przyglądał się zatroskanym twarzom. – Nie wiemy?

– Poprzednio też myśleliśmy, żewiemy – odparł ponuro dziekan.

– Wpewnym sensie, dziekanie – odparł Myślak. – Ale świat Kuli jest taki jakby… miękki iniestały. Chociaż widzimy, jak dzieje się przyszłość, przeszłość może się zmienić tak, żezpunktu widzenia Kuloświatowców właśnie się nie zmieniła. Tojakby… jakby wziąć ostatnią stronę książki iwstawić nową. Tęstarą nadal można przeczytać, ale zpunktu widzenia postaci zakończenie uległo zmianie albo… może nie.

Ridcully klepnął go wplecy.

– Brawo, panie Stibbons! Ani razu nie wspomniał pan okwantach! – pochwalił.

– Ajednak podejrzewam, żesąwtojakoś zamieszane – westchnął Myślak.

2 Plemię N’tuitiv z Howondalandu stworzyło stanowisko referenta ds. bezpieczeństwa i higieny, zanim jeszcze stworzyło funkcję szamana, a już z pewnością przed ujarzmieniem ognia czy wynalezieniem włóczni. Członkowie plemienia polują metodą oczekiwania, aż zwierzę samo padnie trupem, a potem zjadają je na surowo.

3Nauka Świata Dysku I, Prószyński iS-ka 2005.

4Nauka Świata Dysku II, Prószyński iS-ka 2005.

2

Zegarek Paleya

Dostępne w pełnej wersji

3

Ostwarzaniu gatunków

Dostępne w pełnej wersji

4

Paley-ontologia

Dostępne w pełnej wersji

5

Niewłaściwe Spodnie Czasu

Dostępne w pełnej wersji

6

Pożyczony czas

Dostępne w pełnej wersji

7

Iporybie

Dostępne w pełnej wersji

8

Naprzód wprzeszłość

Dostępne w pełnej wersji

9

Unikać Madery

Dostępne w pełnej wersji

10

Chronograf 22

Dostępne w pełnej wersji

11

Magowie nawojennej ścieżce

Dostępne w pełnej wersji

12

Niewłaściwa książka

Dostępne w pełnej wersji

13

Nieskończoność jest dość podstępna

Dostępne w pełnej wersji

14

Alef-umptypleks

Dostępne w pełnej wersji

15

Audytorzy rzeczywistości

Dostępne w pełnej wersji

16

Wyraźne przeznaczenie

Dostępne w pełnej wersji

17

Spotkanie naGalápagos

Dostępne w pełnej wersji

18

Czas maszyny parowej

Dostępne w pełnej wersji

19

Kłamstwa dla Darwina

Dostępne w pełnej wersji

20

Sekrety życia

Dostępne w pełnej wersji

21

Nugatowa niespodzianka

Dostępne w pełnej wersji

22

Zapomnijcie ofaktach

Dostępne w pełnej wersji

23

Bóg ewolucji

Dostępne w pełnej wersji

24

Brak sierżantów

Dostępne w pełnej wersji

25

Zarośnięte wybrzeże

Dostępne w pełnej wersji

Refleksja

Dostępne w pełnej wersji