Nasz biedny Fiedia. Kobiety i Dostojewski - Sylwia Frołow - ebook

Nasz biedny Fiedia. Kobiety i Dostojewski ebook

Sylwia Frołow

4,4

Opis

Powieści Dostojewskiego to historie męskich tragedii, dla których kobiety stanowią jedynie tło. W jego życiu było odwrotnie – to one stały na pierwszym planie, to bez nich nie potrafił istnieć ani tworzyć. A więc ukochana matka, znosząca humory zazdrosnego męża; pierwsza żona Maria, cierpiąca na gruźlicę i skrajne stany emocjonalne; Polina, uwieczniona w Graczu kontrowersyjna kochanka; no i Ania, druga żona, oddana towarzyszka godząca się na wszelkie upokorzenia i nałóg hazardowy wybitnego męża. To te najważniejsze. Ale kobiet w życiu Dostojewskiego było więcej. I niemal każda dała cząstkę siebie którejś z jego bohaterek. Geniusz i znawca duszy ludzkiej od kobiet oczekiwał poświęcenia i współczucia, w zamian oferując emocjonalne piekło. Anna Korwin-Krukowska, której pisarz się oświadczył, szybko to zrozumiała: „Jego żona powinna zupełnie, całkowicie poświęcić się jemu, oddać mu całe swoje życie, myśleć tylko o nim. A ja tak nie mogę, ja sama chcę żyć!”.

Nasz biedny Fiedia to gorzka i pasjonująca opowieść o kobietach w życiu geniusza i klucz do nowego odczytania jego twórczości. To także opowieść o pierwszych rosyjskich emancypantkach, które należały do bliskiego kręgu przyjaciół Dostojewskiego.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 330

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,4 (9 ocen)
5
3
1
0
0
Sortuj według:
Artur861986

Nie oderwiesz się od lektury

Rewelacja, dla wielbicieli Wielkiego Rosjanina pozycja obowiązkowa!
00

Popularność




Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Projekt okładki Agnieszka Pasierska

Projekt typograficzny i redakcja techniczna Robert Oleś / d2d.pl

Fotografie na okładce © by Agencja BE&W; Vereniging Rembrandt

Wybór zdjęć Waldemar Gorlewski

Copyright © by Sylwia Frołow, 2021

Opieka redakcyjna Jakub Bożek

Redakcja Anna Mirkowska

Korekta Justyna Sadurska, Anna Smutkiewicz

Skład Agnieszka Frysztak / d2d.pl

Konwersja i produkcja e-booka: d2d.pl

ISBN 978-83-8191-365-2

Wstęp

Fiodor Dostojewski w przejmujący sposób opisał wiejską przemoc domową. W jego ujęciu wygląda ona tak:

„Chłop zadręcza żonę, torturuje ją przez całe lata, traktuje gorzej niż psa. Zdecydowana odebrać sobie życie, idzie w rozpaczy, niemal oszalała, do miejscowego sądu gminnego. Tam ją odprawiają, bąkając obojętnie: »Żyjcie w zgodzie«. […]

Historia tej kobiety jest zresztą znana, zupełnie świeża. Czytano o niej we wszystkich gazetach i może się ją jeszcze pamięta. Całkiem po prostu żona torturowana przez męża powiesiła się; mąż stanął przed sądem i uznano, że zasługuje na wyrozumiałość. Ale mnie jeszcze długo prześladowała ta cała sytuacja, prześladuje i teraz…

Wciąż sobie wyobrażam jego postać […]. Świadkowie zeznali, że miał okrutne usposobienie: złapie kurę i powiesi ją za nogi, głową w dół – ot tak, dla przyjemności; to go bawiło: świetny rys charakterystyczny! Bijał żonę czym popadło przez kilka lat z rzędu – sznurem, kijami. Wyjmie deskę z podłogi, wsunie nogi żony w powstały otwór, a deskę wciśnie z powrotem – i bije. Myślę, że sam nie wiedział, za co bije, pewnie z tych samych powodów, z jakich wieszał kury. Morzył ją także głodem, po trzy dni nie dawał chleba. Położy chleb na półce, zawoła ją i powie: »Nie waż się ruszać chleba, to mój chleb« […].

Czy widzieliście, jak chłop bije żonę? Bo ja widziałem. Zaczyna powrozem lub pasem. Chłopskie życie jest pozbawione rozkoszy estetycznych – muzyki, teatru, czasopism; jasne, że trzeba je czymś wypełnić. Związawszy żonę lub wsadziwszy jej nogi w otwór między deskami podłogi, nasz kmiotek zaczynał zapewne metodycznie, flegmatycznie, nawet sennie, miarowymi ciosami, nie słuchając krzyków i błagań… a raczej właśnie słuchając ich, słuchając z upojeniem, bo inaczej czy miałby przyjemność z bicia? […]

On nagle rzuca pas, chwyta jak oszalały pałkę, drąg, co popadło, łamie je w trzech ostatnich potwornych ciosach na jej plecach – i basta! Oddala się, siada za stołem, oddycha z ulgą głęboko i zabiera się do kwasu”1.

Oto przyczyny i skutki zła w relacjach rodzinnych w pigułce – podane w mistrzowski sposób.

A jak ta zdolność definiowania zła przekładała się na życie rodzinne pisarza? W przypadku Dostojewskiego, jak się okaże, nic nie było ani łatwe, ani oczywiste. Nie potrafił żyć bez kobiet. Stawały się jego paroksyzmem, bez którego nie byłby w stanie tworzyć. Choć świat jego dylematów religijnych jest światem męskim, źródłem życia – i jego trucizną – są zawsze kobiety. Matka, dwie żony, kochanka, kilka przyjaciółek, prostytutki i dziewczynka. Wszystkie są nim, wszystkie są w nim. Wszystkie żyją do dzisiaj na kartach jego dzieł.

„Kobieta jest zawsze tylko taką, jaką sami pragniemy ją ukształtować”2 – notował w zapiskach do Zbrodni i kary. Co to oznacza? W przypadku Dostojewskiego to, że każda z jego kobiet, ze świata realnego i literackiego, jest niczym lustro, w którym zobaczyć można samego pisarza. A więc: „Pokaż mi swoją kobietę, a powiem ci, kim jesteś”.

Moja opowieść to próba odwrócenia tej perspektywy. To historia kobiet, bez których nie byłoby Dostojewskiego.

IUwięziony w dzieciństwie

Widzisz, mój drogi, już od dawna zdawałem sobie sprawę, że są dzieci ciągle zastanawiające się nad sytuacją swych rodzin, skrzywdzone przez nieetyczne postępowanie ich ojców i otoczenia3.

Andriej Pietrowicz Wiersiłow (Młodzik)

Sigmund Freud dojrzał w Fiodorze Dostojewskim ojcobójcę, a Braci Karamazow uznał za najlepszą powieść, jaka kiedykolwiek powstała. Według niego pisarz był sadystą w rzeczach małych i masochistą w wielkich. Jego ataki epileptyczne z kolei wywodził z nerwicy[1], której Dostojewski nabawił się pod wpływem sytuacji rodzinnej. „Jeśli ojciec był surowy, gwałtowny, okrutny, wówczas »nad-ja« przejmuje od niego te cechy – tłumaczy Freud – »ja« zaś w relacji do »nad-ja« wykazuje się niejaką pasywnością, którą należałoby wyprzeć. »Nad-ja« stało się sadystyczne, »ja« staje się masochistyczne, to znaczy w gruncie rzeczy staje się po kobiecemu bierne”4.

Oto najprostsza droga do postawienia diagnozy, że Dostojewski cierpiał na kompleks Edypa. Nie tyle chciał posiąść matkę, ile nienawidził ojca, pragnął jego śmierci, a to budziło w nim ogromne poczucie winy. Jeżeli pragnienie śmierci ojca mogło ziścić się w ostatniej powieści, powstałej rok przed śmiercią pisarza, oznaczałoby to, że dopiero pod koniec życia dokonał się rodzaj inicjacji pokrzywdzonego dziecka. Małość męskiego sadyzmu i wielkość kobiecego masochizmu – oto dwa powody, dla których dziecko-Dostojewski ciągle zastanawia się nad sytuacją swojej rodziny.

Współczesna psychologia nazwałaby autora Braci Karamazow pacjentem z syndromem dorosłego dziecka z rodziny dysfunkcyjnej (DDD). „Na rodzinę należy spojrzeć jak na system – pisze Agnieszka Szafrańska-Romanów. – Wzajemne oddziaływanie na siebie członków rodziny sprawia, że system funkcjonuje. Zaburzenie jednej z osób wpływa na cały system – wtedy możemy mówić o dysfunkcjonalności takiej rodziny. Co powoduje tę patologię? Wiele czynników – najczęściej jest to alkoholizm i często współwystępująca z nim przemoc fizyczna, psychiczna, emocjonalna”5.

Dostojewski z syndromu DDD był w stanie zrobić wielką literaturę. Rozgrzebał nam duszę, by dokopać się w niej do urazów z dzieciństwa i urazów w ogóle, z których składa się cały człowiek.

A teraz przyjrzyjmy się Fiodorowi Dostojewskiemu przez pryzmat biernego po kobiecemu masochizmu – słusznie przez ojca psychoanalizy uznanego w pisarzu za cechę rzeczy wielkich.

Ojciec

Według wstępnego założenia opowieść o domu Dostojewskich należałoby zacząć od historii matki. By mówić o dobru, najpierw trzeba jednak zlokalizować zło.

„Rodzina, w której wzrastał [Fiodor], była niebogata, hołdująca pracy, pobożna; niemal cały dzień od wczesnego ranka ojciec zajęty był obowiązkami służbowymi i praktyką na mieście; rodzice rzadko składali wizyty, rzadko też chodzili do teatru; całe życie rodziny koncentrowało się w domu, z największym pożytkiem wychowawczym dla dzieci. Piętno ładu, przystojności, surowego obyczaju wyciśnięte było na całym układzie domowym i na wrażeniach, jakimi syciły się serca dzieci”6 – tak o domu rodzinnym Dostojewskiego pisał zakochany w nim filozof Wasilij Rozanow.

W rzeczywistości piętno ładu, patriarchalnie narzucone przez ojca, niekoniecznie przynosiło pożytek wychowawczy, a już z pewnością nie mogło sycić serc dziecięcych, szczególnie tak wrażliwych jak serce przyszłego pisarza, nazywanego zdrobniale przez najbliższych Fiedieńką.

Ojciec, Michaił Andriejewicz Dostojewski, jako młody chłopak uciekł z domu do Moskwy – tak przynajmniej niosła wieść rodzinna. Był synem protojereja (funkcja ta odpowiada funkcji katolickiego dziekana) katedry bracławskiej, unity, na co wskazywałaby historia tych ziem. Urodził się w 1789 roku w Bracławiu, gdzie ukończył seminarium. Jego syn Fiodor zawsze będzie czuł awersję do uczniów i absolwentów seminariów. Określenie „ten seminarzysta” stanie się w jego ustach obelgą. Michaił, nie czując powołania, zerwał z tradycją rodzinną i wyruszył w 1809 roku do Moskwy na studia. Spokojnie mógł podejść do egzaminów wstępnych na Akademii Medyczno-Chirurgicznej, bo warunkiem przystąpienia do nich było wysłuchanie kursu nauk filozoficznych właśnie w seminarium duchownym. Owszem, Michaił mógł uciec z domu – jak twierdziły jego dzieci – ale równie dobrze mógł zostać przymusowo zrekrutowany, ponieważ odpowiednie komisje wyszukiwały pośród seminarzystów przyszłych lekarzy wojskowych, kształconych w Akademii na koszt państwa.

Michaił Dostojewski, ojciec Fiodora

BE&W Agencja Fotograficzna

Był introwertykiem, być może chowającym urazy z dzieciństwa, lecz nigdy o domu rodzinnym nie opowiadał. Jego dzieci nic nie wiedziały na temat dziadków Dostojewskich, stryja oraz sześciu ciotek ani o dzieciństwie samego Michaiła – co musiało budować niezdrową atmosferę, zwłaszcza na tle dobrze dzieciom znanej dużej rodziny matki. Niewątpliwie był człowiekiem bogobojnym i nawet jeśli powadził się z Bogiem do tego stopnia, że porzucił kapłaństwo oraz zerwał kontakt z ojcem protojerejem, w swoim domu pilnował, aby życie toczyło się zgodnie z naukami Cerkwi.

Został lekarzem wojskowym, mimo że nie dane mu było ukończyć Akademii. Nadszedł bowiem rok 1812 i wybuchła wojna ojczyźniana. Oddelegowano go wówczas do moskiewskiego szpitala, by jak najszybciej odbył praktykę chirurgiczną. Jesienią trafił do powiatu wierejskiego w zachodniej części guberni moskiewskiej, aby walczyć z epidemią cholery. W 1813 roku dostał przydział do Borodińskiego Pułku Piechoty, a trzy lata później otrzymał stopień starszego lekarza sztabowego. W 1818 roku został ordynatorem Moskiewskiego Szpitala Wojskowego.

Maria Dostojewska, matka Fiodora

BE&W Agencja Fotograficzna

Przełomem w jego życiu okazał się rok 1820. Wówczas Michaił wziął ślub, został ojcem pierworodnego syna, któremu nadał własne imię, i zrezygnował ze służby wojskowej.

Matka

Michaił Andriejewicz Dostojewski ożenił się z Marią Fiodorowną Nieczajewą[2], poznaną przez kolegę lekarza.

Rodzina Nieczajewów wywodziła się z Borowska w guberni kałuskiej. Ojciec Marii, Fiodor Timofiejewicz Nieczajew, zamieszkał w Moskwie w 1790 roku i został kupcem trzeciej gildii[3] moskiewskiej (matka księcia Myszkina również będzie córką kupca trzeciej gildii). Pięć lat później ożenił się z Warwarą Michajłowną Kotelnicką, wywodzącą się ze starej uszlachconej inteligencji moskiewskiej.

W małżeństwie Fiodora i Warwary Nieczajewów rodzi się czworo dzieci, w tym przyszła matka pisarza Maria (w 1800 roku). Kiedy ma trzynaście lat, jej matka umiera. Ojciec wkrótce znajduje nową żonę, a Maria zostaje oddana na wychowanie do dziadków Kotelnickich. Tam otrzymuje staranne wychowanie i wykształcenie domowe w zakresie literatury i muzyki. Jest idealnym przykładem dobrze wykształconej panny przełomu XVIII i XIX wieku. Wychowuje się na literaturze francuskiej i kocha Puszkina, co przełoży się na późniejszą miłość do poety jej syna Fiodora.

Wojna 1812 roku rujnuje Fiodora Nieczajewa, bo spalenie Moskwy oznacza także zniszczenie jego nieruchomości. Brat przyszłego pisarza Andriej opisze we wspomnieniach historię z dzieciństwa matki, którą zapamiętał. Jako dwunastolatka wraz z najbliższymi uciekała z Moskwy przed Francuzami. Jej ojciec, jak przystało na kupca, cały majątek ruchomy trzymał w asygnatach, które zdążył zabrać ze sobą. Niestety, kareta Nieczajewów utknęła podczas przeprawy przez rzekę i gdyby nie pomoc miejscowych, wszyscy wraz z końmi by utonęli. Schowane w bagażach asygnaty zdążyły przemoknąć, kiedy więc rodzina dotarła na miejsce, próbowała je suszyć na poduszkach, co niewiele dało. W ten sposób, jak opowiadała dzieciom Maria, dziadek utracił majątek. Do końca życia nie powrócił do handlu, utrzymywał się wyłącznie z czynszów pobieranych w ocalałych nieruchomościach moskiewskich. Mimo to liczna rodzina Marii, wciąż obracająca się w kręgach kupieckich, pozostaje zamożna.

Kiedy ambitny i sfrustrowany Michaił Dostojewski bierze ślub z Marią Nieczajewą, wchodzi w pojedynkę do potężnego klanu żony – Nieczajewów, Kumaninów, Kotelnickich, Masłowiczów, Szerów i Neofitowów. Jest jeszcze kuzyn Popow, artysta malarz, który z czasem stworzy portrety obojga małżonków. Taki układ niejednokrotnie będzie powodem konfliktów.

Typ narodowy

Jak pisze biograf pisarza Leonid Grossman – Michaił wybrał sobie na żonę dziewczynę pełną radości życia, o jasnej duszy. Na portrecie wykonanym przez kuzyna Popowa można zobaczyć kobietę w typie Tatiany, bohaterki poematu Eugeniusz Oniegin.

Tatiana Łarina, przez Aleksandra Puszkina nazwana „słodkim ideałem”, to dziewczyna z lat dwudziestych XIX wieku. Prowincjonalna szlachcianka żyjąca literaturą, milcząca, bojaźliwa i dzika. Jest szczupła, wiotka, o małych piersiach – przeciwstawiona krągłościom epoki oświecenia. Nie lubi się zwierzać, nie lubi brać udziału w zabawach młodszej, niezbyt inteligentnej siostry Olgi, która jest „wesoła i rumiana”7. Za to często wpatruje się w okno w nadziei, że zobaczy w nim wyidealizowanego kochanka. Jednocześnie jest zakochana w ludowej tradycji rosyjskiej. Wieś to jej arkadia, którą jako „Rosjanka z całej duszy, kocha sercem młodem”. Owszem, żyje tu chłop ubogi, lecz jego bieda tak ładnie wpisuje się w wiejską idyllę… Tatiana jest naturalna, nosi suknie podług nowego wzorca naturalności, z czasem nazwane „onieginowskimi”. Po rosyjsku mówi słabo, list miłosny do Eugeniusza pisze po francusku, a mimo to jest rosyjska od stóp do głów, łącznie z imieniem, które nadawano dziewczętom wywodzącym się z ludu. Szybko zostanie uznana za „apoteozę rosyjskiej kobiety” i „rosyjską duszę”. Zakocha się w niej po uszy zaczytany w Onieginie świat rosyjskich miłośników literatury – z Marią Dostojewską i jej synem Fiodorem na czele.

Maria była rówieśnicą Tatiany, która według obliczeń specjalistów urodziła się w 1800 roku. Ale po pierwsze, Maria przyszła na świat w Moskwie, więc była miastową dziewczyną. I po drugie – jej korespondencja z mężem dowiedzie, że bardzo dobrze posługiwała się językiem rosyjskim. A jej zmagania z wiejskim majątkiem zaświadczą o tym, jak bardzo arkadyjska wizja życia na wsi, tak bliska Tatianie, przeczyła rzeczywistości. To samo w kwestii małżeństwa. Słowem, można by uznać, że Maria z Nieczajewów Dostojewska była odpowiedzią świata realnego na Puszkinowską wizję rosyjskiej kobiety.

W Młodziku jest taki opis matki głównego bohatera: „Spokój, wstrzemięźliwość w słowie, pokora, a przy tym stanowczość i siła, prawdziwa siła – oto charakter twojej matki”8. Opis pasowałby i do Tatiany, i do Marii.

Zły omen

Michaił zrezygnował ze służby wojskowej prawdopodobnie ze względu na żonę i dziecko – jako lekarz wojskowy musiałby się liczyć z ciągłymi przeprowadzkami. W marcu 1821 roku dostał stanowisko lekarza internisty w szpitalu Maryjskim, do którego trafiali moskiewscy biedacy. Placówka była położona na obrzeżach miasta, w okolicy instytutów Jekateryńskiego i Aleksandryjskiego (dla dobrze urodzonych panien), cmentarza Łazarewo, ogrodów warzywnych i nieużytków. Mieściła się przy ulicy Bożedomka – co przynosiło jak najgorsze skojarzenia. „Bożedomami zwano bowiem stróżów cmentarnych pilnujących miejsca ostatniego spoczynku wyrzutków społecznych i samobójców. Ulica ta prowadziła właśnie na taki cmentarz”9. Michaił przepracuje tam szesnaście lat, zarabia sześćset rubli rocznie. Otrzyma też służbowe mieszkanie przy szpitalu, z trzema pokojami, dużą kuchnią w ciemnym korytarzu i spiżarnią pod schodami.

Tu przyjdą na świat kolejno: drugi syn Fiodor (1821), Warwara (1822), Andriej (1825), bliźniaczki Wiera i Lubow (1829), przy czym Lubow przeżyje ledwie jeden dzień, i Nikołaj (1831). Najmłodsza Aleksandra (1835) urodzi się we wsi Darowoje, będącej własnością Dostojewskich. Prawdopodobnie w trakcie ostatniej ciąży lekarze zdiagnozują u Marii gruźlicę.

Z większości przekazów na temat domu rodzinnego Dostojewskich wynika, że zmuszeni byli do bardzo skromnego życia. To nie do końca prawda. Mieli co najmniej ośmioro służby, w tym lokaja i stangreta, oraz powóz z czterema końmi, którymi Michaił wyjeżdżał do swoich pacjentów w ramach prywatnej praktyki. Stać ich również było na posłanie dzieci, w tym dziewczynek, do szkół. Opinia o biedzie powstała zapewne na podstawie doniesień o skąpstwie Michaiła, który wyliczał i wypominał żonie pieniądze. Miał na to również wpływ jego styl życia w okresie wdowieństwa. Nie bez znaczenia była też z pewnością sytuacja materialna rodziny Marii, zwłaszcza jej zamożnej siostry Aleksandry, wydanej za Aleksandra Kumanina, bogatego kupca moskiewskiego pierwszej gildii. Bezdzietni Kumaninowie skupiali się na potrzebach dzieci Dostojewskich, a ciotka Aleksandra była dla nich wszystkich matką chrzestną.

Jako sumienny pracownik Michaił w 1827 roku otrzymał rangę asesora kolegialnego, dzięki czemu mógł wystąpić o nadanie szlachectwa. Został wpisany do trzeciej rodowej księgi szlachty[4] guberni moskiewskiej.

W 1830 roku spełniło się jego wielkie marzenie: nabył w guberni tulskiej wieś Darowoje. Stał się pomieszczikiem, czyli właścicielem majątku ziemskiego, zapisanego na żonę Marię, co dowodziłoby, że po części musiała mieć swój wkład finansowy w ten zakup. Swój, czyli rodzinny, Nieczajewów bądź Kumaninów, bo przecież własnych dochodów nie miała. W Darowym było jedenaście gospodarstw, jedenaście rodzin, siedemdziesiąt sześć dusz. Dostojewscy nie zdążyli się jednak nacieszyć własnością. Wiosną 1832 roku wieś się spaliła, o czym wspomina Fiodor w Dzienniku pisarza.

Akurat był trzeci dzień Wielkanocy. Rodzina siedziała przy wieczornej herbacie, kiedy wszedł człowiek ze służby dworskiej.

„Dwór się pali! – ryknął Grzegorz Wasiljew.

Nie będę opisywał, co wówczas nastąpiło; ojciec i matka byli ludźmi niezamożnymi i ciężko pracującymi, a tu masz ci los – taki prezent akurat w same święta! Okazało się, że spłonęło wszystko do cna, i budynki mieszkalne, i spichlerz, i stajnie, a nawet ziarno na siew, część bydła i jeden chłop, Archip. W pierwszej chwili zdawało się, że to kompletna ruina, wszyscy uklękli i zaczęli się modlić, matka płakała”10.

Wielka tragedia po raz pierwszy – związana z zakupioną wsią. Niczym zły omen.

W 1833 roku Michaił dokupił drugą wieś, pobliską Czeremosznę – już na siebie. W obu żyło wtedy łącznie sto męskich dusz, nie wliczając rodzin.

Księgi życia

Najukochańszym synem matki był najstarszy Michaił, którego wykarmiła własną piersią – co lubiła powtarzać. Ale ze względu na zażyłość między nim a młodszym Fiodorem faworyzowanie przez Marię pierworodnego nie stanowiło większego problemu. Biorąc bowiem pod uwagę wrażliwość Fiedieńki, z pewnością coś takiego znalazłoby odbicie w jego tekstach. A w żadnej powieści nie mamy do czynienia z bratobójcą.

Matka była pierwszą nauczycielką swoich dzieci. Czytała im na głos, opowiadała, uczyła wierszy na pamięć. Jak pisał Dostojewski po latach do żony Anny: „Czytam Księgę Hioba i doprowadza mnie ona do chorobliwego zachwytu, przestaję czytać, blisko godzinę chodzę bliski płaczu. Księga ta, Aniu – jakie to dziwne – jest jedną z pierwszych, które wstrząsnęły mną w życiu; byłem wtedy jeszcze prawie niemowlęciem”11. Czy na matce Księga Hioba wywierała równie silne wrażenie, tego nie wiadomo, ale można przypuszczać, że tak. Zwłaszcza czytając znamienne zdanie z jej listu do męża, który pisała w siódmej ciąży, na dwa lata przed śmiercią, kiedy czuła się bezpodstawnie oskarżana, a jednocześnie była bardzo chora: „Już dawno ze swoim losem się pogodziłam”12.

Ta wesoła, pełna życia kobieta związała się z mężczyzną ponurym, zrzędliwym, z wiekiem coraz bardziej małostkowym i podejrzliwym, znęcającym się nad nią – bo miał ją pod ręką.

W Młodziku główny bohater tak opisuje swoją matkę: „Była taką osobą »bezbronną«, którą nie tyle się kocha, może nawet wcale, a która jakoś wzbudza uczucie serdeczności, za łagodność”13. I dalej: „Tak więc mógł ten młody człowiek [ojciec młodzika] mieć w sobie tyle najprostszej i najbardziej ujmującej siły, aby zwabić na oczywistą zgubę tak czyste do tej pory stworzenie, a co najważniejsze, stworzenie zupełnie różne od siebie, z innej ziemi i innego świata? Że na zgubę, to mam nadzieję i moja matka rozumiała przez całe życie; tyle tylko, że kiedy szła, to nie myślała zupełnie o zgubie. Ale to tak zawsze z tymi »bezbronnymi« – wiedzą, że zguba, ale pogrążają się”.

Jest jeszcze i druga, znamienna cecha: matka z Młodzika ma na imię Sonia. Każda kolejna Sonia w twórczości Fiodora będzie bezbronna, łagodna i pokorna. Każda z nich będzie zachowanym z dzieciństwa obrazem Marii. Tylko dlaczego Sonia?

Odpowiedzi trzeba szukać w prawosławiu. „Pierwotnie Sofia oznaczała Słowo Boże i Jezusa Chrystusa, w swym drugim znaczeniu zaś odnosi się do Matki Boskiej. Temat Sofii jest zatem związany z diadą Matka Boska–Syn Boży, realizuje się na płaszczyźnie macierzyństwo–synostwo”14 – tłumaczy Dorota Jewdokimow. Dlatego też „kobieta o imieniu Sofia jest ośrodkiem działania sił boskich, poprzez nią może dokonać się Boski akt twórczy, realizacja zamysłu Boga w konkretnej przestrzeni. Za jej pośrednictwem może wypełnić się twórczy akt uleczenia człowieka od skutków grzechu pierworodnego, przywrócenia jego pierwotnej więzi ze Stwórcą”. Maria-Sonia, czytająca synowi Fiedieńce Biblię, to symbol tej więzi. Biblię będzie czytać również Sonia Marmieładowa w Zbrodni i karze i Sofia Matwiejewna w Biesach.

Wróćmy do ojca. Zbigniew Podgórzec sugeruje, że Michaił nie od początku był zły. Stał się taki pod wpływem wykonywanego zawodu. W czasach wojny roku 1812 chirurg musiał dokonywać amputacji rąk i nóg bez znieczulenia. Nie byłby w stanie wykonywać takich zabiegów bez odpowiednich predyspozycji psychicznych. Z czasem musiało to doprowadzić do zobojętnienia i ogólnie rzecz biorąc – złego nastawienia do świata. Być może. W każdym razie Michaił zrezygnował z chirurgii.

Dzieciom jako lekturę podsuwał Historię państwa rosyjskiego Nikołaja Karamzina, która obok Biblii stanie się dla Fiodora księgą życia. Tu warto wspomnieć samego autora – wówczas popularnego nie tylko ze względu na historyczne dzieło.

Urodzony w 1766 roku Karamzin, pisarz i poeta, był jeszcze w XVIII wieku czołowym zwolennikiem europejskiego liberalizmu. Jego najgłośniejszym utworem z tego okresu jest Biedna Liza: opowieść o nastoletniej dziewczynie z gminu, która nieszczęśliwie zakochuje się w szlachcicu, a odrzucona – popełnia samobójstwo. W Rosji Biedna Liza stanie się niezwykle popularna i będzie traktowana jako rodzima odpowiedź na Cierpienia młodego Wertera Goethego. Motyw samobójstwa powtórzy się wielokrotnie w twórczości Karamzina – jako symbol ludzkiej wolności, co stanie się novum w rosyjskiej literaturze. Autor miał nawet odwagę podejmować tak kontrowersyjne tematy jak miłość brata do siostry (Wyspa Bornholm i Raisa). Działał też w szkole pisarza Nikołaja Nowikowa, który zrobił z kobiety rosyjskiej prawdziwą czytelniczkę, tworząc dla niej jako wydawca sporą bibliotekę. Pod okiem Nowikowa właśnie Karamzin redagował gazetę wydawaną specjalnie dla matek i dzieci.

I tenże oto liberał wraz z wstąpieniem na carski tron Aleksandra I ulega przemianie z sentymentalisty i skandalisty w historyka konserwatystę, faworyzującego imperatora i faworyzowanego przez imperatora. Tworzy dzieło swego życia, dwanaście tomów Historii państwa rosyjskiego, z których młodzi Dostojewscy uczą się nie tylko dziejów swego kraju, ale i kultu monarchy.

Fiodor przejdzie podobną metamorfozę.

Karamzin pozostanie w nim na zawsze. Może nie wpłynie na niego z tak przemożną siłą jak Biblia, ale co jakiś czas duch karamzinowski będzie się odzywał. Nazwisko Myszkin pochodziło z Historii, Stawrogin przeżyje przygodę opisaną przez Karamzina w Listach podróżnika rosyjskiego. No i na grobie matki pojawi się Karamzinowska fraza z Epitafium: „Odpocznij, mój drogi prochu, aż do radosnego poranka”15.

Taki charakter

Młodszy brat pisarza, Andriej, z zawodu architekt i inżynier, w dojrzałym wieku spisał Wspomnienia, w których dom rodzinny jest przedstawiony w dosyć zachowawczy sposób, z uwzględnieniem czci dla obojga rodziców. Na szczęście udało mu się przemycić trochę ważnych informacji, wskazujących na relacje pomiędzy ojcem a resztą rodziny.

„Wieczory spędzano w bawialni przy świetle dwóch świec łojowych – wspomina Andriej – woskowe bowiem zapalano tylko dla gości i z okazji uroczystości rodzinnych. Jeżeli ojciec nie był zajęty, urządzano czytanie familijne. Mateńka i tatuś czytali głośno na przemian, a kiedy czuli zmęczenie, zastępowali ich moi starsi bracia. Wybierano dzieła poważne. Rodzice często przerywali lekturę, ażeby wyjaśnić nam sens odczytanego.

Imieniny ojca obchodzono bardzo uroczyście. Z rana obaj starsi bracia musieli wyrecytować laurkę w języku francuskim, po czym wręczali solenizantowi jej starannie wykaligrafowany tekst. Ojciec niezmiennie się rozczulał i serdecznie obydwóch całował…

W letnie popołudnia rodzina wyruszała pieszo do Marijnej Kępy. Nam, dzieciom, nie wolno było tam bawić się ani biegać, bo to byłaby nieprzystojność. Podczas spaceru ojciec rozmawiał z nami o przedmiotach, które służyły ku poszerzeniu naszej wiedzy”16.

Ojciec w swoim poczuciu porządku wychodził z założenia, że dziecko trzeba kształcić jak najwcześniej, dlatego synowie rozpoczynali naukę już w czwartym roku życia. A to wiązało się z ustalonym przez Michaiła porządkiem dnia. Wszyscy wstawali o szóstej rano i odmawiali modlitwę. Potem wspólne śniadanie i nauka od ósmej do południa. Dokładnie o dwunastej obiad. Dokładnie o piętnastej herbata, zaraz po niej, jeśli ojciec miał czas, zaczynała się nauka łaciny – największy horror. Uczył jej synów osobiście. Przez całą lekcję musieli stać niemal na baczność. „Bardzo bali się tych lekcji – wspomina Andriej. – Mimo całej swojej dobroci tatuś był nader wymagający i popędliwy, przy byle potknięciu któregoś z braci wybuchał gniewem, wymyślał im od leniuchów i tępaków”.

Samemu Andriejowi przypadała inna rola. Ojciec lubił popołudniami oddawać się drzemce. Wtedy syn musiał siedzieć cicho przy jego kanapie i obserwować latające nad nim muchy, by któraś nie ukąsiła śpiącego. Siedział z gałązką w ręku i nudził się śmiertelnie, lecz nie mógł przepuścić żadnemu owadowi, bo inaczej czekała go ostra bura.

Jest we Wspomnieniach i taki komentarz: „Ojciec bacznie pilnował moralności starszych braci, kiedy byli już młodzieńcami. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek pozwolono im wyjść z domu bez asysty starszych. Na pensję i z powrotem odwożono ich bryką. Wedle ówczesnych pojęć dorastającym chłopcom nie należało dawać kieszonkowych, toteż bracia nigdy nie mieli grosza przy sobie”.

Dużo można się także dowiedzieć z pierwszej powieści Dostojewskiego – Biednych ludzi. Główną bohaterką jest Warwara Aleksiejewna, młoda dziewczyna, która opowiada swoje losy w listach do urzędnika Dziewuszkina. Oczywiście sporo pisze na temat relacji rodzinnych. Jakże znamiennych…

„Z całych sił starałam się uczyć, żeby zadowolić ojca. Wiedziałam, że wydaje na mnie ostatni grosz i Bóg jeden wie, jak się zmaga z losem. Ojciec stawał się z każdym dniem coraz bardziej ponury, niezadowolony i zły, charakter zupełnie mu się zmienił, interesy się nie udawały, długów było moc. Matka bała się zapłakać, odezwać nawet, żeby nie rozgniewać ojca; zaczęła niedomagać, coraz bardziej chudła, chudła i zaczęła brzydko kasłać. Nieraz przychodzę z pensji, a tu wszyscy mają takie smutne twarze. Matka cicho płacze, ojciec się gniewa. Rozpoczynają się zarzuty i wymówki. Ojczulek powiada, że nie ma ze mnie pociechy ani radości, że wydaje na mnie ostatnie pieniądze, a ja do tej pory nie mówię po francusku; słowem, wszystkie zawody i nieszczęścia skrupiały się na mnie i mamie. A jakże można było męczyć biedną mamę? Serce pękało, gdy patrzyłam na nią: policzki i oczy zapadły się, cerę miała taką suchotniczą”17.

Tymczasem ojciec „godzinami chodził zachmurzony z kąta w kąt i z nikim słowa nie zamieniał. Matka w takich chwilach bała się z nim mówić i milczała”.

Po czym następuje próba obrony: „Nie znaczy to jednak, żeby ojciec mnie nie kochał: nie widział świata poza matką i mną. Taki tylko miał już charakter. Zmartwienia, rozgoryczenia, niepowodzenia wyczerpały ostatecznie biednego ojca, stał się podejrzliwy i zgryźliwy, często bywał bliski rozpaczy”.

Warto ten opis porównać z fragmentem listu napisanego przez siedemnastoletniego Fiodora do starszego brata: „Żal mi naszego biednego ojca! Dziwny ma charakter! Ile nieszczęścia na niego już spadło! Aż płakać się chce, że nie ma go nawet jak pocieszyć”18.

Współczucie dla tyrana – klasyczny z punktu widzenia psychologii układ pomiędzy ofiarą a oprawcą. Jeszcze lepiej oddaje to historia z opowiadania Nietoczka Niezwanowa. Dziewięcioletnia dziewczynka jest zakochana w ojczymie, niespełnionym skrzypku, który terroryzuje ją emocjonalnie. Z miłości do zastępczego rodzica Nietoczka jest w stanie poświęcić nawet rodzoną matkę. Dzisiaj nazwalibyśmy taki związek toksycznym.

„Działanie toksyczne polega zasadniczo na wzbudzaniu w ofierze poczucia winy – tłumaczy psycholog Janusz Bachmiński. – Zawsze chodzi o to jedno. Zademonstrowanie swojej krzywdy: zobacz, jak mi jest trudno. Wybór należy do ciebie. Chyba masz sumienie?”19

„A człowiek z poczuciem winy znajduje się w sytuacji na kolanach. Po cokolwiek chce sięgnąć – po radość, po przyjemność, po przedmiot marzeń, po miłość – musi to uczynić na kolanach, więc ciągle przeżywa wewnętrzne rozdarcie, wszystko jest z domieszką smutku i wyrzutów sumienia” – dopowiada psycholożka Maryla Bachmińska.

Gdziekolwiek w prozie Dostojewskiego by pogrzebać, zawsze znajdzie się targaną wyrzutami sumienia ofiarę. W jego życiu również.

Mój jedyny przyjacielu

Na cały problem nałoży się jeszcze sprawa wiejskiego majątku. Wieloletnie marzenie ojca, aby zostać pomieszczikiem, przemieni się w koszmar, który spadnie na barki całej rodziny.

W Biednych ludziach jest zawarty idylliczny opis wsi, niewątpliwie tak zapamiętanej przez małego Fiodora.

„Byłam wtedy jeszcze dzieckiem, małym dzieckiem… A tak lubiłam jesień – pisze Warwara w liście do Dziewuszkina – późną jesień, gdy już z pola sprzątnięto zboże, ukończono wszystkie roboty, gdy już w chatach zaczynają prząść, gdy wszyscy już oczekują zimy. Wszystko wtedy staje się posępniejsze, niebo się chmurzy, żółte liście wyściełają ścieżki na skraju obnażonego lasu, bór granatowieje, sinieje, zwłaszcza wieczorem, gdy rozściele się wilgotna mgła i drzewa migają spoza tej mgły niby olbrzymy, niby straszne, potworne widma”20. A tymczasem „w domu gwarno, wesoło, rozdają nam, dzieciom, prace: łuskanie grochu albo wytrząsanie maku. Wilgotne drzewo trzeszczy w piecu; mama wesoło dogląda naszej żwawej roboty; stara niania Uliana opowiada gadki o dawnych czasach lub okropne bajki o czarownicach i nieboszczykach”. Po czym następuje opis arkadyjskiej wsi niemal żywcem wyjęty z marzeń Puszkinowskiej Tatiany: „Chłopek przejeżdża na wozie zaprzężonym w żwawego konika, jedzie po drzewo do lasu. Wszyscy są tacy zadowoleni, tacy weseli. W stodołach mamy dużo zboża; wielkie, pokryte słomą sterty złocą się w słońcu, aż miło na nie popatrzeć! Wszyscy są spokojni, wszyscy są rozradowani, Bóg dał urodzaj; wszyscy wiedzą, że chleba wystarczy; chłop wie, że rodzina jego i dzieci będą syte; stąd też wieczorami rozlegają się dźwięczne pieśni dziewcząt i odgłosy zabawy, dlatego też w święto Pańskie wszyscy modlą się w domu bożym ze łzami wdzięczności w oczach. Ach, jak złote było moje dzieciństwo!”.

Z chwilą kiedy Dostojewscy nabyli Darowoje, zaczęły się rodzinne wyjazdy na wieś. Zwykle to matka zabierała dzieci z Moskwy, bo ojciec jako etatowy lekarz musiał pozostać na miejscu. Zadaniem Marii było gospodarować w wiejskim majątku w imieniu męża, co też robiła z dużym zaangażowaniem, choć długo jako miejska dziewczyna musiała uczyć się obcych sobie zajęć.

Zachowała się korespondencja Marii i Michaiła z lat 1832–1835, prowadzona w tych właśnie okresach rozłąki. Przerywana tylko w chwilach, gdy Michaił zjeżdżał do rodziny, i wznawiana wraz z jego powrotem do Moskwy – gdzie zdecydowanie czuł się samotny, jeszcze bardziej pogrążał się w zrzędliwości, małostkowości i skąpstwie.

Listy są ciepłe, zawsze zaczynają się od bezpośrednich zwrotów typu „mój jedyny przyjacielu”, „gołąbku mój”, „aniele mój”, „skarbie mój”, „nieoceniona”, „najmilejsza”… i formułek charakterystycznych dla epistolografii tamtych czasów: zapewnień o dobrym stanie zdrowia, oddawania się pod opiekę boską i całowania rączek. Potem zawsze następowały opisy pogody, dnia codziennego z trudami pracy i pytania, co się dzieje u adresata. Oficjałki zwykle zajmowały połowę lub nawet trzy czwarte treści listu.

Jak w tym. Ojciec do matki 6 sierpnia 1833 roku[5]: „Do widzenia, duszo moja, gołąbku mój, radości moja, moje serdeńko, całuję Cię do upadłego. Dzieci ode mnie ucałuj […]. Do widzenia, mój jedyny przyjacielu, i zapamiętaj na zawsze, że będę Twój aż po grób”21. Z dopiskiem: „U nas deszcze – od soboty do tej pory, tj. do poniedziałku, leje – nieszczęście i nic więcej. Jeżeli u Was tak samo, to z nami będzie źle. Do widzenia, moja prześliczna”.

Pomiędzy oficjałkami i utyskiwaniami na pogodę toczyło się życie małżeńskie we wszystkich odcieniach. Czasem zawarte tylko w jednym zdaniu. Czasem w długim wywodzie – w zależności od sytuacji.

Na wsi działo się źle. Najpierw wspomniany już pożar, po którym Dostojewscy musieli wypłacić każdej rodzinie w Darowym po pięćdziesiąt rubli na budowę nowego domu. Potem na zmianę albo letnie susze, albo długie zimy i próby uporania się z nimi. Z roku na rok okazywało się, że majątek przynosi więcej strat niż zysków, a wręcz grozi zaciągnięciem długów czy nawet całkowitą ruiną. Depresyjny Michaił w związku z tym odreagowywał na żonie. Uważał, że wszystko, co złe, wynikało z tego, że ona nie słuchała jego rad. Z czasem oskarżenia zaczęły dotyczyć zgoła czegoś innego… Zły omen po raz drugi.

W Moskwie nie było lepiej. Michaił nie miał tam pod ręką żony, więc wyładowywał frustracje na służbie.

List do Marii, 9 lipca 1833 roku: „U mnie w pracy po przyjeździe nic się nie dzieje, do tej pory ani jednego pacjenta, cóż robić, zastój na starość przy ciągłym niedostatku, ale Bóg zawsze był dla mnie miłościwy – pocierpimy. Do tego wszystkiego przytłacza mnie deszczowa pogoda. Tu, w Moskwie, leje nieustannie; jeżeli u was tak samo, to tylko katastrofa, waza[6] przepadnie. Siano u Ciebie w Darowym przynajmniej skoszone, ale jak przypuszczam, zgnije, bo mnie nie posłuchaliście i nie schowaliście do stodoły. Po przyjeździe zorientowałem się, że moja służba robi, co chce, praczka bez mojej wiedzy wzięła od niańki pieniądze i zniknęła gdzieś na tydzień, a kucharka na drugi dzień oświadczyła, że jest chora – cały czas leży i prosi, żeby dać jej spokój; nieszczęście tylko dla mnie… Wyobraź sobie, że mój pobyt u Ciebie jawi mi się teraz jak we śnie; w Moskwie spadły na mnie same kłopoty i dolegliwości; siedzę nachmurzony i stęskniony, głowy nie ma gdzie złożyć, już nie wspominając, że z nikim żalem podzielić się nie można; wszyscy obcy i wszyscy patrzą na mnie z obojętnością; ale Bóg ich osądzi za moje cierpienia”.

Kolejny przykład. Michaił do Marii, 23 sierpnia 1834 roku: „Bardzo dziękuję, mój przyjacielu, za wyszykowanie dla mnie prezentu, wszystko otrzymałem prawie w całości, poza dwiema butelkami nalewki, które według słów Grigorija rozbiły się; piszesz, że dwie nie są uszczelnione na korkach woskiem, a on mi przywiózł pięć, z czego na trzech na krawędzi widoczny jest wosk, a dwie są zwyczajnie zamknięte; z czego wnioskuję, moja droga, że albo same się rozbiły, albo zostały opróżnione, a później rozbite, tylko nie mogę tego udowodnić”.

Kiedy nadchodzi 1835 rok, Maria jest w siódmej ciąży. Andriej we Wspomnieniach pisze, jak w zaciemnionym salonie poinformowała o tym męża. Ten zareagował taką niechęcią, że wpadła w histeryczny płacz. Wszystko to, rzecz jasna, jej wina.

Najstarsi synowie, Michaił i Fiodor, przebywają już jako uczniowie w pensjonacie moskiewskim, córka Wareńka także. Na wsi pod opieką matki pozostaje najmłodsza trójka: Andriej, Wiera i Nikołaj. Do listów ojca czasami dopisują się synowie, konwencjonalnie całując mamusi ręce. Ojciec z kolei każe matce od siebie mocno ucałować maleństwa, szczególnie wyróżniając ukochaną córkę Wieroczkę.

W maju zaczyna narastać dziwne napięcie. Początkowo problem dotyczy tylko moskiewskiej służby – przynajmniej w przekonaniu Michaiła.

16 maja pisze do Marii: „Po pierwsze informuję Cię, że u nas w domu wszystko jak na razie w porządku, choć Wasilisa w niektórych sytuacjach zachowywała się podejrzanie. Teraz bacznie ją obserwuję”.

19 maja w dopisku: „Nie chciałem Cię denerwować nieudolnością mojej praczki, ale dzisiaj zwolniła się ze służby i na siłę przyszła o jedenastej, zresztą całkiem pijana, z brudnymi rękami, w niczym nie można jej zaufać, jeśli nawet nie zostanie przyłapana na gorącym uczynku, to i tak należy ją podejrzewać. Napisz – czy nie zostawiłaś swoich sukienek, gorsetów, czepków itp., czegokolwiek, co mamy w szafie, przypomnij sobie i opisz dokładnie, boję się, by nie ukradła”.

I w kolejnym dopisku: „Napisz także, ile mam srebra, łyżeczek do herbaty”.

Żona przesyła mu spis, po czym 29 maja pyta wyraźnie zatroskana: „Powiedz mi, duszo moja, cóż to za tęsknota, że tak smutne masz myśli, które Cię dręczą, mój przyjacielu. Serce mi zamiera, kiedy sobie wyobrażam Ciebie w tak trudnym położeniu. Błagam Cię, mój aniele, bóstwo moje, zadbaj o siebie dla mojej miłości, pomyśl, że choć jesteśmy rozłączeni, to ja wciąż uwielbiam i kocham Ciebie, jedynego mojego przyjaciela, bardziej niż własne życie. Dzieci nas kochają i my się nimi cieszymy, jakiego więc nam potrzeba by więcej bogactwa do szczęścia! Mój drogi przyjacielu, błagam Cię, odrzuć wszystkie smutne myśli, Bóg litościwy nie porzuci nas w swoim miłosierdziu”.

A on w kolejnym liście, z 30 maja: „Piszesz, że u mnie w użyciu łyżek stołowych sześć, a naliczyłem tylko pięć. Piszesz jeszcze, że w komodzie leży złamana łyżka, a ja jej nie znalazłem, więc proszę, zastanów się dobrze, czy się nie pomyliłaś, bo muszę zaznaczyć, że od samego Twojego wyjazdu było tylko pięć łyżek. Czy na pewno dobrze pamiętasz, może położyłaś w innym miejscu. Klucze cały czas mam przy sobie, a odpuścić jej [Wasilisie] nie można, bo jest niewiarygodna, a jeśli wyjedzie się na wieś, mieszkanie pozostanie bez opieki”.

Sugeruje też, że Maria ma więcej od niego pieniędzy, ale to ukrywa.

Ta odpisuje mu następnego dnia: „Do tej pory, miły mój przyjacielu, pocieszałam Cię, ile tylko mogłam, w smutku duszy, a teraz nie mogę. Ostatni list bardzo mnie zabolał. Piszesz, że jesteś zdenerwowany, tak rozdarty w duszy jak jeszcze nigdy w życiu. Ale co Cię tak rozdziera, tego nie piszesz. Chyba myślisz, że smutek Twój jest obcy memu sercu, bo odpowiedzi Twoje są takie zimne i zdawkowe, że nie rozumiem, skąd taka zmiana”.

Dalej okazuje się, że cała złość męża jest wywołana podejrzeniem. „W poprzednim liście zarzuciłeś mi, że mam zgagę, a we wcześniejszych ciążach jej nie miałam. Mój przyjacielu, nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale myślę, że powinieneś przestać, bo to wszystko są zgubne dla nas obojga podejrzenia o moją niewierność, i przysięgam, mój przyjacielu, na Boga, niebo i ziemię, na dzieci moje, całe szczęście i życie moje, że nigdy nie złamałam ani nie złamię mojej przysięgi danej Tobie, miły przyjacielu jedyny, przed świętym ołtarzem w dniu naszego ślubu. Przysięgam także, że moja obecna ciąża jest siódmym, jakże silnym węzłem naszej miłości, z mej strony miłości czystej, świętej, nieskalanej”.

Michaił odpisuje, żeby już się tak nie przejmowała, że teraz jest spokojniejszy i jak ona chce, to może dać swoje pieniądze na dzierżawę łąki.

Reszta tekstu dostępna w regularnej sprzedaży.

Przypisy końcowe

Wstęp

1 F. Dostojewski, Dziennik pisarza, t. 1: 1847–1874, przeł. M. Leśniewska, Warszawa 1982.

2 Tenże, Z zapisków do Zbrodni i kary, wyb. i przeł. ZP [Z. Podgórzec], „Znak” 1981, nr 319–320: Polacy o Dostojewskim.

Uwięziony w dzieciństwie

3 F. Dostojewski, Młodzik, przeł. J. Polecki, Białystok 2002.

4 S. Freud, Dostojewski i ojcobójstwo [w:] tegoż, Sztuki plastyczne i literatura, przeł. R. Reszke, Warszawa 2009.

5 A. Szafrańska-Romanów, Uwięzieni w dzieciństwie – syndrom DDD, 8.09.2016, agnieszkaszromanow.natemat.pl, bit.ly/32JNMSW, dostęp: 1.01.2021.

6 N. Modzelewska, Pisarz i miłość. Dostojewski. Czechow, Warszawa 1975.

7 Tu i dalej za: A. Puszkin, Eugeniusz Oniegin, przeł. A. Ważyk, Warszawa 1956.

8 F. Dostojewski, Młodzik, dz. cyt.

9 Z. Podgórzec, W kręgu rodziny Dostojewskiego, „Znak” 1981, nr 319–320: Polacy o Dostojewskim.

10 F. Dostojewski, Dziennik pisarza, t. 2: 1876, przeł. M. Leśniewska, Warszawa 1982.

11 A. Dostojewska, Wspomnienia, przeł. Z. Podgórzec, Warszawa 1988.

12 W. Nieczajewa, W siemje i usadʹbie Dostojewskich (Pisʹma M.A. i M. F. Dostojewskich), Мoskwa 1939.

13 Tu i dalej za: F. Dostojewski, Młodzik, dz. cyt.

14 Tu i dalej za: D. Jewdokimow, Sofijność w twórczości filozoficznej i literackiej Fiodora Dostojewskiego, „Idea. Studia nad Strukturą i Rozwojem Pojęć Filozoficznych” 2006, nr 18, repozytorium.uwb.edu.pl, bit.ly/2Qy2lXl, dostęp: 25.04.2021.

15Dostojewskaja (Nieczajewa) Marija Fiodorowna [w:] Fiodor Michajłowicz Dostojewskij. Antołogija żyzni i tworczestwa, fedordostoevsky.ru, bit.ly/3nmJzOo, dostęp: 1.01.2021.

16 Tu i dalej za: N. Modzelewska, Pisarz i miłość, dz. cyt.

17 Tu i dalej za: F. Dostojewski, Biedni ludzie, przeł. A. Stawar, Warszawa 1976.

18 F. Dostojewski, Listy, przeł. i oprac. Z. Podgórzec i R. Przybylski, Warszawa 1979.

19 Tu i dalej za: M. Bachmińska, J. Bachmiński, J. Grzegorczyk, Przerwać rytualny taniec, „W Drodze” 2009, nr 1.

20 Tu i dalej za: F. Dostojewski, Biedni ludzie, dz. cyt.

21 Wszystkie listy Michaiła i Marii Dostojewskich za: W. Nieczajewa, W siemje i usadʹbie Dostojewskich, dz. cyt.

Przypisy

[1] Współcześni psychiatrzy O. Kuzniecow i W. Lebiediew uznali epilepsję Dostojewskiego za „ważny element autokreacji”, a według I. Jermakowa pisarz cierpiał na histerię, nie epilepsję (za: T. Klimowicz, Pożar serca. 16 smutnych esejów o miłości, o pisarzach rosyjskich i ich muzach, Wrocław 2005). Autorka niniejszej książki nie zgadza się z tą opinią. Opisy ataków w Dzienniku i Wspomnieniach Anny Dostojewskiej są przekonujące, poza tym pisarz ze względu na ataki bywał obiektem kpin – a więc argument „autokreacji” jest wątpliwy.

[2] Zbieżność nazwiska rodowego matki z nazwiskiem rewolucjonisty Siergieja Nieczajewa, który stanie się prototypem postaci Piotra Wierchowieńskiego w Biesach, jest przypadkowa.

[3] W Rosji carskiej przynależność do gildii warunkowały poziom dochodów i wysokość płaconych podatków. Do pierwszej gildii należeli najbogatsi kupcy, do drugiej – średniozamożni, do trzeciej – ci z najniższymi dochodami.

[4] W Rosji było sześć ksiąg szlacheckich. Do pierwszej i szóstej wpisywano szlachtę właściwą. Do drugiej i trzeciej – oficerów i urzędników, którzy nabyli szlachectwo dzięki zdobytej randze służbowej, do czwartej – szlachtę cudzoziemską, a do piątej – utytułowaną (książęta, hrabiowie, baronowie).

[5] W całej publikacji daty dzienne, jeśli dotyczą Rosji sprzed 1918 roku, są podawane według starego stylu, tzn. według kalendarza juliańskiego. Daty dotyczące miejsc poza Rosją są podawane według kalendarza gregoriańskiego, który w XIX wieku wyprzedzał juliański o dwanaście dni, a w wieku XX – o trzynaście.

[6] Waza – tu: typ zboża.

Polecamy także

Dokądkolwiek wyjeżdżał, zawsze w pierwszej kolejności odwiedzał trzy miejsca: świątynię, cmentarz i dom publiczny. Lubił prostytutki, lubił aktorki, śpiewaczki, pisarki – a uchodził za pięknego mężczyznę. Chyba żaden inny pisarz nie cieszył się tak powszechnym uwielbieniem kobiet. Większość życia spędził jednak w stanie kawalerskim, zapewniając wszystkich, a zwłaszcza ukochaną siostrę Marię (która mówiła: „Swoje życie poświęciłam bratu”), że nigdy się nie ożeni. Kiedy to zrobił – trzy lata przed śmiercią – zaprzyjaźniony Iwan Bunin uznał ten krok za samobójstwo.

Oficjalnie uznany za przyjaciela kobiet, dla tych, które go kochały, potrafił być okrutny i niesprawiedliwy. Sylwia Frołow wydobywa z cienia wielkiego pisarza swoje bohaterki, które jednocześnie były bohaterkami jego utworów. Bo nie ma pisarza Czechowa i nie ma człowieka Czechowa bez kobiet. Nie na darmo Płatonow powiadał: „Mężczyzna bez kobiety jest jak parowóz bez pary!”.

WYDAWNICTWO CZARNE sp. z o.o.

czarne.com.pl

Wydawnictwo Czarne

@wydawnictwoczarne

Sekretariat i dział sprzedaży:

ul. Węgierska 25A, 38-300 Gorlice

tel. +48 18 353 58 93

Redakcja: Wołowiec 11, 38-307 Sękowa

Dział promocji:

ul. Marszałkowska 43/1, 00-648 Warszawa

tel. +48 22 621 10 48

Skład: d2d.pl

ul. Sienkiewicza 9/14, 30-033 Kraków

tel. +48 12 432 08 52, e-mail: [email protected]

Wołowiec 2021

Wydanie I